Seks Związek

Równouprawnienie… W domu czy w seksie?

ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
19 lutego 2021
fot. iStock
 

„Gostek mówiący, że on „pomaga w domu”, mnie autentycznie wkurza (mniej niż ten, co w ogóle „nie pomaga”). Bo, co to de facto oznacza? Że to nie jego dom? Nie jego te brudne gary, pościel do prania, czy kurze do starcia? Pomaga? To on tu nie mieszka? To znaczy, że ktoś jest za sprzątanie czy gotowanie ODPOWIEDZIANY, a o tylko kurna POMAGA? Lałbym takich z liścia…” – zapraszamy na #RozmówkiNieobyczajne – o seksie i nie tylko, damsko-męskie pogaduchy. Odcinek 8

MelisandraWspomniałeś ostatnio Marcinie, właściwie musnąłeś temat, równouprawnienia. Już czuję jak u wielu podnosi się ciśnienie… lubisz na górze, pod sobą czy obok?

Marcin Michał Wysocki: Hahaha, tak, wspominałem o tym, jednak nie w sensie łóżkowym. Ej, Ty, Ty – niegrzeczna 😊. Chodziło mi oczywiście o WZORY, którymi się posługujemy w relacjach, a które wynosimy z domu… Niestety w Polsce dominuje patriarchat. Okropny, tępy, chłopsko-siermiężny, śmierdzący wódką, niesprawiedliwy, a czasem i obrzydliwy. Nie mający nic wspólnego z opieką nad rodziną i starcami, przyniesieniem do jaskini pożywienia, obroną gniazda i przysposobieniem kolejnych pokoleń do życiowych zadań. Raczej z przemocą, tą fizyczną, albo jej gorszą siostrą – psychiczną; usadowieniem tyłka na domowym tronie i panowaniem. Z tezami typu: ja zarabiam, to ja decyduję, i tak dalej. Wiesz sama.

Osobiście jestem do bólu partnerski. Chciałyście tego, prawda? Jak wspominałem, nie chodzi o to, że poproszę ją o naprawę zamka czy wymianę opony w drodze, ale sam nie mam nic przeciwko przygotowaniu obiadu, posprzątaniu mieszkania i tak dalej. A jak Ty to widzisz?

Melisandra:  Nasze role w związkach wynosimy z domu. Masz rację. U mnie były same kobiety – mężczyźni przepędzeni na cztery wiatry. Facet mile widziany, a i owszem – do porąbania drewna, wwiezienia węgla, remonciku, zrobienia zakupów i sponsorowania. Jednak już dłuższa niż dwa dni obecność w domu była przeszkadzająca. O Matko! Jaki wstyd się przyznać, niestety ten wzorzec był mi bardzo wpajany, że facet tylko do roboty i za drzwi. Miałam przez to bardzo wiele kłopotów i w pracy, i w związkach, także w seksie. Łóżko wiele weryfikuje. Chyba że… mężczyzna jest w energii kobiecej, a kobieta w męskiej, to wiesz kto rządzi😉?

MMW: Nie dziwię się, że miałaś problemy. Myślę, że gdy nie SZANUJEMY innych, to wkręcamy się wcześniej lub później w problemy, bo przecież zależymy od siebie, współistniejemy w parze, grupie, społeczeństwie – nie liczę psychopatów of kors i narcyzów. Ale i jak to się skończyło – w sensie te kłopoty?

MelisandraNo i… pogonił mnie jeden z drugim i zaczęłam się uczyć szacunku do mężczyzn i jaka jest rola kobiety w związku.

MMW: Dobrze, że już to rozumiesz. Każdy z nas, z tych ROZSĄDNYCH nas, uczy się na błędach i zmienia, emocjonalnie rozwija. Dla mnie, to podstawa człowieczeństwa…

Ale, ale – co miałaś na myśli, mówiąc: „rola kobiety w związku”? Hmm, nie rozumiem takiego sztywnego podziału „ról” – facet vs babka. Moim zdaniem, jako istoty ludzkie jesteśmy mimo wszystko bardzo do siebie podobni. Oczywiście istnieją między nami różnice biologiczne, w tym psychologicznie, ale to w żadnym stopniu nie determinuje, która płeć zrobi dziś prasowanie, obiad czy upierze gacie albo choćby będzie kierowcą. To, pożal się Boże, kulturowe stereotypy utrwalone historycznie, a ukształtowane w kompletnie innych warunkach ekonomiczno-bytowych. To relikt brutalnych czasów i rozwiązania narzucone przez fizycznie dominujących kmiotków. Okej, to, kto nakarmi niemowlę piersią albo kto ma więcej siły, żeby przynieść drewno do kominka, będzie miało związek z budową ciała. Jednak tych różnic nie ma zbyt wiele, gdy się uczciwie zastanowić. Prawda? Wie to każda samotna kobieta, moim zdaniem. Tak jak i każdy SAMODZIELNY facet.

Natomiast gostek mówiący, że on „pomaga w domu”, mnie autentycznie wkurza (mniej niż ten, co w ogóle „nie pomaga”). Bo, co to de facto oznacza? Że to nie jego dom? Nie jego te brudne gary, pościel do prania, czy kurze do starcia? Pomaga? To on tu nie mieszka? To znaczy, że ktoś jest za sprzątanie czy gotowanie ODPOWIEDZIANY, a o tylko kurna POMAGA? Lałbym takich z liścia…

A Ty, po swoich przykrych doświadczeniach, w jakim kierunku myślenia poszłaś?

MelisandraNie jesteśmy do siebie podobni. Dlatego jest polaryzacja. O pierwiastku męskim i kobiecym jeszcze pogadamy😊. Nie zgadzam się na określenie „dominujących kmiotków”. Dominanci nie muszą być kmiotami, a często to fantastyczni mężczyźni, przy których my się możemy rozpuścić, być sobą w naszej delikatności i naturalności. A co do mnie, to pilnuję sobie tego mojego kobiecego, delikatnego, które nie wszystko musi. Mojego miejsca w związku. Nie chcę, aby mężczyzna prasował, czy prał. To jest dla mnie aseksualne…

MMW: Naprawdę? A co to ma wspólnego z seksem?

MelisandraWszystko jest związane z seksem i przekłada się na seks. Raz widziałam mojego partnera prasującego pościel… i mnie zemdliło. Chcę faceta, a nie kuchty w domu: ). Dwie kobiety w domu to o jedną za dużo. Jeśli chce, może posprzątać po sobie.

Bardzo lubię zajmować się domem i tworzyć atmosferę, aby mój rycerz mógł odłożyć miecz – … nie ten, bo ten zawsze jest w pogotowiu – zbroję i odpoczął. A ja mogę być ta mniejsza, sensytywna i receptywna. Zmęczyłam siebie i moich partnerów swoim zarządzaniem i to w każdej dziedzinie. Już te atrybuty zakopałam w ogródku. Jest partnerstwo i to jest piękne, jednak bez wskazywania palcem, co ma być zrobione. Docenienie partnera, wspieranie, a nie pokazywanie jego miejsca. Wykazujmy się władzą i stanowczością raczej w pracy niż w domu. Chociaż w pracy też ciężko taką panią znieść.

MMW: Hmm, ale to Ty właśnie WSKAZUJESZ palcem – prasowanie to ja, a auto to on. Skoro on nie ma być „kuchtą”, to Ty chcesz nią zostać? A może wynajmiesz kogoś trzeciego na „kuchtę”? Jakie to pejoratywne! A przecież gotowanie to Sztuka, a we dwoje to i… teges. Uważam, że ostatecznie podział ról w domu zależy od PREDYSPOZYCJI osobistych i pragnień. Kurczę, partnerstwo poza tym nie oznacza, że facet się od prania pościeli feminizuje, a kobieta w aucie stanie się babo-chłopem! To nie jest zaraźliwa choroba, tylko nowoczesne spojrzenie na relacje…

Melisandra:  Nie jest pokazywanie palcem. To są nasze odwieczne wibracje, nasze archetypy. Mężczyzna prowadzi, a kobieta jest tą delikatniejszą stroną. Kobieta „wychodzi za mąż”, idzie za mężczyzną. Możesz mówić o równouprawnieniu ile chcesz, a najpierw zobacz ile jest kobiet w męskiej energii i mężczyzn, wykastrowanych, w żeńskiej. Naprawdę zaczęłam odkrywać kobiecość. Zmienia się ciało, świadomość. Co nie znaczy, że czekam na mężczyznę i się na nim uwieszam z całym życiem. Jeśli coś mogę zrobić sama, to robię i nie czekam. Jeśli potrzebuję pomocy, to coraz chętniej się po nią zwracam. Wiesz fajnie być tą delikatną, zapraszaną do życia i prowadzoną… nie tylko do łóżka😉.

MMW: W ogóle nie mówimy teraz o seksie, Meli. W tej dziedzinie akurat postępuję zupełnie inaczej. Kompletnie i diametralnie. To zupełnie inny świat… Nie, nawet nie pytaj😊.

MelisandraKochany, TO jest TO samo. Pozostawiam to Tobie. Może kiedyś napiszesz paniom jak ten Twój świat wygląda?

MMW: Może kiedyś. Z naciskiem na „no way”…

To, że Ty jesteś kobieca, że potrzebujesz czułości (a czasem nie…😊), że jesteś słabsza fizycznie, że chciałbym się Tobą zaopiekować, że powinienem być wobec Ciebie szarmancki (kwestia kultury) i choćby przepuszczać przodem, to nie znaczy, że mamy nie być partnerscy; że mamy się sobą WYSŁUGIWAĆ i tę grę wygra silniejszy fizycznie lub psychicznie (btw. wiesz kiedy typowy facet otwiera przed kobietą drzwi? W dwóch sytuacjach: albo ma nową panią, albo nowe auto). Ponadto każda para jest na swój sposób inna i każdy z nas w związku ma jakieś własne przekonania i możliwości (znam kobiety zdolne majsterkowiczki i facetów, mistrzów patelni😊). Najważniejszym w tym wszystkim (poza miłością of kors) jest, moim zdaniem, SZACUNEK dla drugiej osoby. No, dogranie oczekiwań – jaki byśmy model nie wypracowali. Jeśli jej pasuje być pralką i zmywarką – proszę bardzo. Jemu rola sponsora oraz technicznego administratora domu – pięknie. Czy naprawdę Twój model, to królewicz w domu, oczekujący na obsługę?

Wysługiwanie się to temat odrębny. Długi i skomplikowany, kręty. Mój model, to Król … oj TY TY TY nie pamiętasz już co pisaliśmy?

MelisandraAny way mój model to też nie dyskutować z Tobą więcej. Idę grzecznie spać i pozostawiam Cię samego na tej chmurce rozważań równości płci. Paa😊!

MMW: Mieli, kochana, nie można tak😊. To jest kurna felieton, którzy rządzi się pewnymi prawami. Halo? Nie możesz mnie tak porzucić w połowie zdania! Pożegnaj się chociaż. Koleżanko droga… Nie-do-wiary, poszła! Normalnie poszła sobie, szalona…

O autorach:

 

Fot. iStock

Melisandra, Projekt Szczęście, to autorski pomysł fundatorki Fundacji, która występuje pod pseudonimem Melissandra, czyli ta mityczna która służy światłu i wyprowadza innych z cienia. Fundacja jest szczególnym miejscem dla ludzi, którzy po różnych związkach pragną ponownie doświadczyć szczęścia i znaleźć ukochanego i jedynego partnera. Ludzi, którzy, w czasie organizowanych przez Fundację warsztatów, chcą zrozumieć do czego były im potrzebne poprzednie związki, a potrzeba miłości i zrozumienia staje się ich drogą do światła. Warsztaty są miejscem tak dla singli, jak i dla par, które chcą jeszcze zobaczyć czy coś zostało jeszcze z ich miłości i jak tę miłość odnaleźć.

Archiwum prywatne

Marcin Michał Wysocki

Urodzony w 1965 roku w Warszawie, absolwent kilku fakultetów na uczelniach krajowych i zagranicznych, doktor nauk humanistycznych UŁ. Był m.in. asystentem oraz tłumaczem Jeffa Goffa i Jacka Wrighta w musicalu Narzeczona rozbójnika (Teatr Popularny). W Teatrze Ateneum asystował takim osobowościom teatru polskiego, jak: Laco Adamik, Krzysztof Zaleski, Wojciech Młynarski czy Janusz Warmiński. Współpracował z TVP w programach: LUZ, Sportowa apteka, Kawa czy herbata?. Był autorem muzyki do programów Mur, Sportowa Apteka oraz nagrał autorską płytę Head. Próbował swych sił w roli speakera w Radio Zet u Andrzeja Wojciechowskiego. Dotąd wydano sześć pozycji jego autorstwa: pracę naukową Wyznaczniki tożsamości etnicznej […]; wyróżnioną monografię żołnierza AK, Michał Wysocki. Wspomnienia z lat 1921–1955; impresję historyczną Remedium na śmierć – historie prawdziwe; relacje kombatantów z okresu Powstania Warszawskiego, A jednak przeżyliśmy. Niezwykłe wspomnienia, powieść obyczajową Baku, Moskwa, Warszawa oraz zbiór historii o poznawaniu się przez internet #Portal randkowy.



Seks Związek

Kiszonki – jedzenie pełne życia

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
19 lutego 2021
Fot. iStock

Fermentacja mlekowa jest jedną z najstarszych metod konserwacji żywności.  Poddane fermentacji mleko, warzywa, owoce, ryby i mięso mogły być przechowywane przez miesiące i bezpiecznie spożywane. Kiszenie nie tylko pozwalało uniknąć bycia głodnym. W każdej kulturze znajdziemy przynajmniej kilka tradycyjnych kiszonych produktów, które definiują kuchnie, nadając lokalnym potrawom charakterystyczne smaki, zapachy i wnosząc do nich niepowtarzalną jakość. Dziś, dzięki rozwojowi nauki, wiemy również, że spożycie kiszonych produktów ma także ogromne pozytywne znaczenie dla zdrowia, a przede wszystkim budowania odporności.

Wspólnie z wytworzonymi w sposób rzemieślniczy, uczciwy i bezpieczny wyrobami kiszonymi dostępnymi na www.kiszoneczki.eu, zapraszam na chwilę lektury na temat kiszonek oraz procesu, w jakim powstają.

Magia żywej żywności

Kiszenie jest bardzo skomplikowanym procesem. Nie ze strony kucharza oczywiście, bo zazwyczaj wystarczy oczyścić wybrane produkty, odciąć dopływ tlenu zalewając zalewą z solą kuchenną i zostawić w cieple, aby bakterie i inne mikroorganizmy znajdujące się naturalnie na warzywach, owocach i w innych produktach spożywczych, zaczęły pracować.

Przyjrzyjmy się jednak temu procesowi bliżej. Fermentacja to sposób pozyskiwania energii przez żywe organizmy, polegający na rozkładzie związków organicznych bez użycia tlenu. W przypadku fermentacji mlekowej rozkładowi podlegają cukry, a produktem jest kwas mlekowy. W praktyce jednak mikroorganizmy rozwijające sią podczas kiszenia rozkładają nie tylko cukry, ale także białka i tłuszcze, a w procesie powstaje cała gama innych związków: różne kwasy organiczne, alkohole, estry, aminokwasy i oligopeptydy, tworzące swoisty koktajl chemiczny, nadający kiszonkom unikalny smak, zapach i konsystencję.

Na początku procesu, szczególnie, gdy produkty przeznaczone do kiszenia zalane zostały zalewą o niskim stężeniu soli, pH jest neutralne, a w otoczeniu ciągle jest sporo tlenu, mogą rozwijać się różne niepożądane bakterie.  Jednak gdy fermentacja mlekowa rozkręci się na dobre, ich rozwój zostaje ograniczony, a dominującym komponentem mikroflory stają się bakterie mlekowe, głównie różnorodne gatunki i szczepy Lactobacilus, pałeczki kwasu mlekowego.

kiszoneczki.eu / Zbigniew Karcz Photography / Fot. Materiały prasowe

Jednak rodzajów bakterii mlekowych jest znacznie więcej, a każdy rodzaj, gatunek i szczep bakterii różni się trochę pod względem preferowanego pokarmu, optymalnej temperatury rozwoju, szybkości rozmnażania i końcowych  produktów fermentacji. Później, gdy nagromadzenie kwasów staje się za duże dla bakterii, ”pałeczkę przejmują” grzyby, najczęściej drożdże, ale nie tylko. W zależności od tego, jaki produkt spożywczy poddajemy fermentacji, ich rozwój może być pożądany albo należy mu zapobiec, np. przez wstawienie kiszonki do lodówki.

Fermentacja może być spontaniczna lub kontrolowana. W tym pierwszym przypadku polega się na bakteriach i grzybach, które naturalnie znajdują się w środowisku. Smak tak przetworzonych produktów bywa bogatszy, ale rezultat jest mniej przewidywalny. W drugim przypadku, produkty spożywcze przeznaczone do kiszenia są sterylizowane, np. przez pasteryzację, a następnie dodaje się wyselekcjonowane szczepy bakterii, czyniąc proces fermentacji i walory produktu końcowego bardziej przewidywalnymi. Czasem łączy sią te dwie metody, dodając wyselekcjonowane bakterie do naturalnych.

Dla zdrowia

Dzięki działalności bakterii mlekowych kiszonki nabywają licznych prozdrowotnych właściwości, dających im przewagę nad świeżymi produktami. Bakterie i grzyby rozkładają nadające się do fermentacji cukry, zmniejszając indeks glikemiczny kiszonych produktów oraz zwiększając przyswajalność zawartych w nich składników odżywczych i minerałów. Wzbogacają również fermentowane produkty w syntetyzowane przez siebie witaminy: B2, B12, kwas foliowy i witaminę K.

kiszoneczki.eu / Zbigniew Karcz Photography / Fot. Materiały prasowe

Wiele właściwości prozdrowotnych kiszonej żywności łączonych jest z bioaktywnymi peptydami i aminokwasami pochodzącymi z rozkładu białek przez bakterie mlekowe, a także z produkowanymi przez nie enzymami. Związki z tej grupy zapobiegają nadciśnieniu i łagodzą choroby układu krążenia. Niektórzy autorzy przypisują im również zdolność do regulowania krzepliwości krwi, stymulowania wydzielania insuliny i zapobiegania insulinooporności.

Kolejną ciekawą grupą związków produkowanych przez bakterie mlekowe (choć nie przez wszystkie gatunki) są egzopolisacharydy. Wpływają one na strukturę produktów spożywczych, np. są odpowiedzialne za naturalną gęstość jogurtu i kefiru.  W badaniach laboratoryjnych obserwuje się właściwości antyoksydacyjne, przeciwnowotworowe i immunostymulujące egzopolisacharydów pochodzących od bakterii mlekowych. Egzopolisacharydy, wiążą również cholesterol, obniżając jego wchłanianie z przewodu pokarmowego do krwi – podobnie jak obecny w kiszonkach  błonnik pokarmowy. Egzopolisacharydy pomagają wydzielającym je bakteriom stworzyć odpowiednie środowisko do życia i trzymać się razem. Ułatwiają kolonizację przewodu pokarmowego, utrudniając jednocześnie rozwój innym, często chorobotwórczym mikroorganizmom.

W fermentowanej żywności wzrasta również ilość sfingolipidów. Mają one działanie antynowotworowe oraz bakteriostatyczne.

Tryliony sprzymierzńców lub wrogów

Być może najważniejszą zaletą kiszonek jest to, że stanowią źródło ”dobrych” bakterii dla naszych jelit. W układzie pokarmowym człowieka żyje do kilku kilogramów bakterii i innych mikroorganizmów, ”dobrych” i ”złych”, nazywanych zbiorczo florą jelitową.

Funkcja żyjących w nas mikroorganizmów i ich powiązanie z naszym organizmem jest tak skomplikowane, że mogą być uznawane za oddzielny organ.  W ostatnim czasie zaczęliśmy rozumieć jak niezwykle ważną rolę skład flory jelitowej pełni dla naszego zdrowia. ”Dobre” bakterie i inne mikroorganizmy fermentują spożywane przez nas pokarmy, pomagając nam w trawieniu, zwiększają przyswajalność składników odżywczych,  syntetyzują witaminy, produkują hormony oraz różne inne biologicznie czynne związki wpływające pozytywnie na nasz organizm.

Poza tym produkty ich fermentacji oraz substancje przez nie wydzielane utrudniają rozwój patogennym, ”złym” mikroorganizmom. ”Złe” mikroorganizmy, produkują związki dla nas szkodliwe, powodują problemy gastryczne, mogą niszczyć śluzówkę przewodu pokarmowego, wywoływać przewlekłe stany zapalne, a w konsekwencji przyczyniać się również do nowotworów i wielu innych chorób.

kiszoneczki.eu / Zbigniew Karcz Photography / Fot. Materiały prasowe

W ostatnich latach z zaburzoną florą jelitową powiązany został szereg chorób pozornie niedotyczących układu pokarmowego. Niewłaściwa flora jelitowa może być przyczyną  patologii funkcjonowania układu odpornościowego, takich jak alergie, reumatoidalne zapalenie stawów, zesztywniające zapalenie kręgosłupa, zmiany skórne, cukrzyca, a  także zaburzeń neurologicznych jak stwardnienie rozsiane czy depresja. Szwedzcy naukowcy wykazali nawet zależność  pomiędzy florą jelitową, a chorobą Alzhejmera.

Naszą florę jelitową niszczymy codziennie, jedząc żywność zawierającą konserwanty, pijąc alkohol czy zażywając antybiotyki i niektóre inne leki. Wpływ na bytujące w nas bakterie ma również stres, dieta uboga w błonnik, nadmierne spożycie cukru, a także ignorowana nietolerancja laktozy. Dlatego kiszone produkty warto spożywać regularnie, na surowo i nie poddane pasteryzacji.

Na koniec chciała bym dodać, że pomimo słusznego entuzjazmu naukowców zajmujących się bakteriami mlekowymi, nie ma cudownych produktów leczących wszystkie choroby. Jednak zaczynamy coraz lepiej zdawać sobie sprawę, że rezygnując z tradycyjnych metod przygotowywania żywności naraziliśmy się na wiele poważnych problemów zdrowotnych.

Pozostaje więc zachęcić do powrotu do tysiącletnich tradycji i życząc smacznego, zaprosić do spróbowania wyrobów kiszonych wykonywanych według sprawdzonych receptur, które dostępne są na www.kiszoneczki.eu. Pasja kiszenia łączy tu niepowtarzalne smaki, jakość oraz dbanie o zdrowie – jedząc te wyroby można się mocno z nimi związać na długo, ale w tym przypadku to wyłącznie pozytywny efekt uboczny.

kiszoneczki.eu / Zbigniew Karcz Photography / Fot. Materiały prasowe


dr Grażyna Bochenek – Levein

Autorka artykułu jest doktorem biologii, ekologiem, od dawna fascynującym sie roślinami użytkowymi i ich wykorzystaniem w kuchni, medycynie i życiu codziennym w rożnych kulturach.

Tekst powstał na podstawie literatury:

Biedermann L., Rogler G. (2015) The intestinal microbiota: its role in health and disease. Eur J Pediatr 174, 151–167 . https://doi.org/10.1007/s00431-014-2476-2

Harach T. et al. (2017) Reduction of Abeta amyloid pathology in APPPS1 transgenic mice in the absence of gut microbiota. Sci Rep 7, 41802 . https://doi.org/10.1038/srep41802

Samaszko-Fiertek et al. (2016) Egzopolisacharydy bakteryjne : budowa i funkcje. Wiadomości Chemiczne 70: 473–496

Şanlier N. at al. (2019): Health Benefits of Fermented Foods. Crit Rev Food Sci Nutr 59:506-527. Epub 2017 Oct 20 http://dx.doi.org/10.1080/10408398.2017.1383355

oraz autorow cytowanych w powyższych.

Artykuł powstał we współpracy z www.kiszoneczki.eu


Zobacz także

Prezent dla niego na Walentynki – podpowiadamy, jak wyznać miłość z efektem WOW

Bo to zła kobieta była. 7 zdroworozsądkowych zachowań, za które bywamy potępiane przez innych

Mówiłeś, że bez ciebie nic „nie ogarnę”. Zobacz od roku „ogarniam” życie, dzieci, dom

Jak rozpoznać dobrze dobraną parę

Jak rozpoznać dobrze dobraną parę? Wystarczy odpowiedzieć sobie na trzy pytania