Związek

„Mój poprzedni partner był cudownym kochankiem. Obecny ma kłopot z utrzymaniem wzwodu. Jestem tym sfrustrowana”

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
24 sierpnia 2021
fot. praetorianphoto/iStock
 

Ty pytasz, my znajdujemy specjalistę, który odpowie na wszystkie twoje wątpliwości. Przeczytaj list Grażyny, której chłopak ma problemy z utrzymaniem wzwodu. Czy ta para ma szanse to zmienić? Kto im może pomóc? Tym bardziej, że Grażyna i jej chłopak bardzo chcą mieć w przyszłości dziecko. Nowy cykl: #ListyOSeksieBezTabu

„Uważam, że nad każdym niedobraniem seksualnym można popracować”, mówi terapeutka.

Droga redakcjo,

Mam kłopot. Mój poprzedni parter był cudownym kochankiem. Mieliśmy wyjątkowe porozumienie w łóżku. I tu zaczyna się mój problem, bo od kiedy on mnie rzucił, nie mogę znaleźć nikogo, kto choćby zbliżył się do jego umiejętności zaspokajania mnie. Teraz od roku jestem z mężczyzną niespełna trzydziestoletnim, z którym seks nie sprawia mi wielkiej przyjemności. Zastanawiam się, czy to ogóle ma sens? Z poprzednim partnerem czułam się bosko w łóżku. Mój nowy partner jest bardzo dobry z charakteru, wybacza i rozumie. Bardzo się o mnie troszczy i stara się zbudować trwały związek. Sporo pracuje, jest odpowiedzialny. Mamy genialne porozumienie intelektualne. Wszystkie jego cechy charakteru mi pasują. Kłopot w tym, że w łóżku jesteśmy niedobrani. Może nawet nie chodzi o niedobranie… Mój obecny chłopak ma kłopot z utrzymaniem wzwodu. Na początku jego członek staje się twardy, ale gdy próbuje we mnie wejść, od razu zaczynają się kłopoty. Jestem już sfrustrowana tą niemożnością. Nie wiem, jak mu pomóc. Teraz zaspakajamy się głównie oralnie, czasem tylko dochodzi do współżycia. To nie jest najgorsze, ale jednak chcielibyśmy w przyszłości mieć dzieci. Czy nasza sytuacja jest odosobniona? Co robić?
Grażyna

 

Szanowna Grażynko,

W swoim liście poruszasz kilka kwestii. Obecnie jesteś w związku, w którym mężczyzna stara się o ciebie, jest dla ciebie dobry i darzy cię uczuciem i moim zdaniem, to jest dobry fundament na przyszłość na budowanie stałego związku i bezpiecznej relacji. Twój poprzedni partner był cudownym kochankiem, ale moim zdaniem, jeśli mieliście tylko porozumienie seksualne, to trudno było na tym zbudować coś trwałego. Mówiąc kolokwialnie – na samym seksie trudno zbudować dobrą więź. Ale jeśli jest więź, to łatwiej budować dobre życie seksualne.

Uważam, że nad każdym „niedobraniem seksualnym” można popracować. Ten obszar jest bardzo ważny, równie ważny co miłość i zaufanie, dlatego nie warto lekceważyć problemów z dopasowaniem w łóżku. Aby rozwiązać wasz problem, niezbędna będzie rozmowa na temat tego, co dzieje się między wami i wspólne poszukiwanie przyczyn niedopasowania oraz trudności w utrzymaniu erekcji. Warto się dowiedzieć jak najwięcej o preferencjach swojego partnera, aby móc to wykorzystać i wiedzieć, co robić: by się nie bać, by być blisko, jak urozmaicić seks, jak go wydłużyć, jak wprowadzić satysfakcjonującą grę wstępną. Takie rozmowy nie zawsze przychodzą z łatwością, ale mimo wszystko warto się przełamać. Komunikacja jest jednym z najważniejszych elementów każdej relacji, także tej seksualnej, bo dzięki niej możemy poznać drugą osobę, zbliżyć się do niej i lepiej ją zrozumieć. Uważam, że powinniście empatycznie i rzeczowo porozmawiać o seksie. Aby dobrze rozmawiało wam się na temat waszego życia erotycznego, zadbajcie o odpowiednią atmosferę – tylko wy dwoje, bez stresu, bez ograniczonego czasu. To ważne, aby wybrać odpowiedni moment i okoliczności, by nic nie przeszkodziło wam intymnym dialogu.

Nie jestem jednak pewna, czy w waszym przypadku sama rozmowa wystarczy. Jeśli problem z erekcją trwa długo, zazwyczaj trzeba skorzystać z pomocy specjalisty seksuologa, który jako osoba postronna, pomoże wam dostrzec i zrozumieć, co tak naprawdę się między wami dzieje. On zadba o to, by nikt z partnerów nie brał winy za tę sytuację na siebie! Bo to jest bardzo obciążające i zazwyczaj nieprawdziwe przekonanie.

Terapeuta może zalecić wam odpowiednie ćwiczenia, które pomogą twojemu partnerowi nabrać mocny sprawczej i uwierzyć we własną potencję. Ale pomoc będzie dotyczyła także ciebie, bo zazwyczaj ludzie nie dobierają się w pary przez przypadek, ich relacja seksualna jest wypadkową odrębnych doświadczeń nie tylko seksualnych, ale też na przykład tego, jak byli traktowani w dzieciństwie przez swoich rodziców. Na czym polegają ćwiczenia zalecane parze w takiej sytuacji? Często jest to przedłużanie gry wstępnej albo wręcz pozostawanie przez kilka dni tylko na grze wstępnej przy jednoczesnej rozmowie o swoich potrzebach. Czasem mężczyźnie zaleca się masturbację i pobudzanie własnych fantazji. A czasem nawet czasową wstrzemięźliwość. Podczas kilku lub kilkunastu sesji pracujemy nad budowaniem akceptacji i zaufania oraz większej pewności siebie. Często przełom następuje, gdy mężczyzna potrafi zakomunikować już wprost: „Nie byłem w stanie teraz się z tobą kochać, bo poczułem się oceniany albo przytłoczony”.

Może trudno w to uwierzyć, ale problemy z erekcją mogą mieć swoją przyczynę w latach dziecięcych. Statystyki mówią wyraźnie, że wiele osób, które tworzą „białe związki”, w dzieciństwie nie doświadczyło bezpiecznej, bliskiej relacji z rodzicami. Mężczyzna mógł mieć trudne relacje np. z apodyktyczną matką. To często też dzieci niegłaskane i nieprzytulane, a czasem nawet takie, które były molestowane. Dlatego, co ciekawe, podczas terapii zdarza się, że jeden z partnerów zaczyna dłuższą grę wstępną odbierać jako trudną, niewygodną, bo nie był dzieckiem przytulanym i pieszczonym przez rodziców. Jednak przyczyn zaburzeń erekcji może być wiele np.: stres i przemęczenie (a ty piszesz, że twój chłopak sporo pracuje), kompleksy, niska samoocena, lęk przed wyśmianiem, nerwice, ale także nadużywanie alkoholu. Dlatego warto na spokojnie przyjrzeć się temu wszystkiemu z terapeutą, by zyskać pełen obraz.

Na koniec listu piszesz, że niepokoi cię, czy przy takiej częstotliwości współżycia, nie będziecie mieć kłopotu z posiadaniem potomstwa. Chciałam ci powiedzieć, że jest wiele par, które są w podobnej sytuacji. Statystyki mówią, że w Wielkiej Brytanii blisko 1/3 par, która decyduje się na in vitro, nie uprawia seksu z różnych przyczyn m.in. zdrowotnych czy psychologicznych. Jednak z mojego doświadczenia wynika, że osób, które odnajdują szczęście w życiu erotycznym dzięki terapii, jest naprawdę mnóstwo. Dlatego myślę, że warto spróbować.


Marlena Ewa Kazoń – psychoterapeuta par i małżeństw. Swoje wsparcie psychoterapeutyczne kieruje do osób, które borykają się z trudnościami emocjonalnymi, cierpią w swoim związku, zmagają się z chorobą lub kryzysem życiowym i chcą lepiej poznać i zrozumieć siebie oraz zaakceptować swoje własne ograniczenia. Od 2009 roku pracuje w zespole psychoterapeutycznym: BYĆ W HARMONII.

Związek

Trzy rzeczy, które już dawno powinnaś dla siebie zrobić. Bądź egoistką za wszelką cenę i nie daj sobie tego prawa zabrać!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
24 sierpnia 2021
fot. hsyncoban/iStock
 

My, kobiety, mamy w sobie coś takiego, że łatwo nam ustawiać swoje pragnienia na szarym końcu. Zwykle marzenia naszych dzieci czy partnera przedkładamy ponad swoje. Wyjście z przyjaciółkami na wino? „O nie! Trzeba przecież z dziećmi powtórzyć materiał do klasówki”. Drogi ciuch dla siebie? „O nie! Jest tyle rzeczy potrzebnych dla domu!” Spełnienie własnych marzeń? „O rany, kiedyś to zdążymy jeszcze zrobić. Mogą poczekać”. A niby dlaczego? Niby dlaczego nie miałybyśmy zawalczyć o siebie? O swoje szczęście. Przyjemności. Teraz. Natychmiast. W tej sekundzie!

1. Zanurz się po uszy w babskiej energii.

To naprawdę potrafi zdziałać cuda! Mam kilka znajomych, przyjaciółek, koleżanek, które sprawiają, że chichoczę z nimi jak małe dziecko. Tak bardzo, że boli mnie najpierw szczęka, a potem brzuch. Śmiejemy się z rzeczy, których nie sposób tu przytoczyć, bo przełożone „na literki” nie oddadzą naszego poczucia humoru. Uwielbiam i nie mam z tym najmniejszego problemu, by spakować się i wyjechać do Klaudii do Gdańska na weekend i spędzić z nią uroczy czas, spacerując z psami po tamtejszych lasach. Zjadamy mnóstwo pysznego wege jedzenia, marzymy o dalekich podróżach, rozmawiamy o książkach, mężczyznach i nabijamy się same z siebie.

Do Agnieszki, która ma czwórkę dzieci i mnóstwo obowiązków zwykle umawiam się na kawę. Gadamy wtedy tak zaciekle, że nie możemy uwierzyć, jakim cudem tak szybko mijają minuty, które zamieniają się nagle… w cztery godziny. Czasem też wyskakuję na spotkania w większym gronie kobiet, zwykle spotykamy się na balkonie u Nataszy. Wtedy jest wino, śmiech, rozmowy… także te najpoważniejsze o miłości, życiu, dzieciach. Czasem wydaje mi się, że gdyby nie kobiety, przestałabym istnieć. Babska energia dla mnie jest jak życiodajne źródło. Wiem, że brzmi to górnolotnie. Ale trudno! Jeden wieczór z moimi ulubionymi koleżankami i wstaję rano jak nowo narodzona, by dalej przedzierać się przez swoje życie.

Ale mam też przyjaciółkę, która gdy chce wyjść ze mną na wino, słyszy od męża: „Kasiu, zostawisz nas? Naprawdę!” I cóż, przez lata rzadko widywałam się Kasią, choć to właśnie z nią śmieje mi się najlepiej. Kaśka jednak coraz śmielej zostawia męża i podąża za babską energią, a jemu jednak… korona z głowy nie spadła, gdy musiał podać synom obiad, kolację i czasem jeszcze poczytać im książkę przed snem. Brawo, Kaśka!

2. Zrób coś, co zawsze odkładasz na święte nigdy!

Ja marzyłam od wielu lat o tatuażu. Ale tatuaż to jest jedna z takich rzeczy, do której niezmiernie ciężko się zmotywować. Z kilku powodów. Po pierwsze tatuaż to jednak nie jest pierwsza potrzeba. To jedna z tych rzeczy, które zawsze można odłożyć na później. Zawsze przed nią znajdziesz coś bardziej pilnego. U mnie to były: wizyta u ortodonty z dzieckiem; zakup nowej pralki i koniecznie remont, a dokładnie cyklinowanie podłogi. I przyznasz, że tak można bez końca. Zawsze jest coś! Po drugie: w przypadku tatuażu, łatwo się straszyć, odraczając tę potrzebę na później. Słyszałam w swojej głowie: „O matko, przecież on zostanie z tobą na całe życie!”, „O rany, a może dostanę uczulenia na jakiś barwnik?”, „To jednak nie jest rzecz rozsądna”. Ani rozsądna, ani pierwszej potrzeby. Na pewno dyskusyjna, odrobinę kontrowersyjna i jednak ciut szalona. Po trzecie: najgorzej, że inni ludzie łatwo taki pomysł odradzają: „Zupełnie do ciebie nie pasuje”, „To okaleczanie ciała”, „Sama chemia”.

A jednak ja znalazłam sposób na to, by mieć swój pierwszy tatuaż. Po prostu poprosiłam rodzinę, by zrobili mi taki prezent imieninowy. Zaznaczyłam też, że choćby się waliło i paliło, to nie wolno im ulec moim lamentom – że boję się, że drogo, że może jednak chciałabym ten piękny żeliwny garnek dostać w prezencie. Rodzina zrozumiała moje dziwactwo. Oczywiście w ostatniej chwili zaczęłam wykrzykiwać, że zmieniłam zdanie. Ale udało się. Mam swój pierwszy tatuaż i nie żałuję. Biegnę teraz już bardziej śmiało po swojej liście marzeń. A mam na niej jeszcze kilka ekscentrycznych pomysłów.

3. Kup sobie to wreszcie, do cholery, kobieto!

Mam znajomą, która marzyła o pięknej torebce Stelli McCartney. Takim modelu z ekologicznej skóry z łańcuszkiem. Marzyła. Przeglądała foldery. Liczyła oszczędności. Zastanawiała się, czy aby na pewno nie jest to jakaś ekstrawagancja. Oczywiście, że w jej przypadku to była ekstrawagancja! Tylko co z tego? Powiem wam, że ta moja koleżanka kupiła sobie tę torebkę, dopiero kiedy wyrzucili ją z pracy. Kupiła sobie, bo się przeokropnie wpieniła! Bo oczywiście zwolniono ją w perfidny i niesprawiedliwy sposób. Po latach lubimy powspominać sobie z przyjaciółkami tamtą właśnie sytuację. Jest dla nas takim drogowskazem… by nie czekać na swoją złość, by pozwolić sobie na przyjemny, drogi i egoistyczny zakup. W nagrodę za niesprawiedliwość!

Ja oczywiście rozumiem, że często marzymy o tym, na co nas nie stać. I tu nie pomogą komentarze pt. „Jesteś tej torebki po stokroć warta”. Powtarzałam sobie takie teksty właśnie po stokroć i nie działały. W moim wypadku zadziałało coś innego – spryt. Dziś robię tak: wymyślam sposób na oszczędzanie, by kupić sobie wymarzoną rzecz. Ostatnio zrobiłam porządki w szafie i wstawiłam ciuchy na platformę wyprzedażową z ubraniami. Znalazłam rolki, na których nie jeżdżę już od trzech lat i lodówkę samochodową turystyczną, która (o dziwo!) okazała się warta naprawdę sporą kasę. Sprzedałam to wszystko i nie pozwoliłam, by ktoś z mojej szanownej rodziny partycypował w tej ekstra kasie. Przeznaczyłam ją dla siebie: na wymarzone szpilki. Wiecie jakiej marki?! No właśnie!


Związek

Najlepsze pomysły na czarne paznokcie

Redakcja
Redakcja
23 sierpnia 2021

Czarne paznokcie stanowią ponadczasową propozycję, która nigdy nie wychodzi z mody. To właśnie ta uniwersalna barwa kojarzy się bowiem z niezwykłą elegancją i klasą, przez co sprawdza się o każdej porze roku. Czarne paznokcie można nosić zarówno na co dzień, jak i na większe bankiety czy wieczorne imprezy. Świetnie wyglądają zestawione z innymi kolorami bądź ozdobione subtelnymi cyrkoniami lub perełkami. Chcesz cieszyć się pięknymi, stylowymi paznokciami w odcieniu czerni? Sprawdź nasz pomysł na czarne paznokcie!

1. Elegancki manicure na większą okazję

Czerń to zdecydowanie najbardziej wytworny kolor, który idealnie nadaje się na większe okazje. Przygotowując szykowne paznokcie można z powodzeniem wybrać czarny kolor jako motyw przewodni całego manicure. Świetnie sprawdzi się tutaj połączenie czerni ze srebrnymi bądź złotymi elementami. Szukając pomysłu na paznokcie warto pokusić się o zastosowanie różnego rodzaju cyrkonii, brokatu, świecących pyłków lub folii transferowej. Tego typu manicure będzie prezentować się niezwykle elegancko, jednocześnie nie odwracając zanadto uwagi od stylowej kreacji.

2. Czarne paznokcie z jasnym akcentem

Ciemne paznokcie nie muszą od razu kojarzyć się z wyjściowym klimatem. Czarny kolor doskonale współgra bowiem z jaśniejszymi akcentami, które nadają bardziej minimalistycznego charakteru. Jaki pomysł na czarne paznokcie na co dzień? Panie preferujące subtelniejsze standardy mogą postawić na matową czerń zestawioną z pastelami lub bielą. French manicure w wersji czarnej? Oczywiście jest to możliwe! Białe lub różowe końcówki można zastąpić delikatnymi beżami, co w połączeniu z czernią da bardzo estetyczny efekt.

3. Pomysł na czarne paznokcie – wzorki w stylu azteckim

Szukając inspiracji na czarne paznokcie nie można zapomnieć o stylowych wzorkach w stylu azteckim. Precyzyjnie wykonane paski dodają całemu manicure nieco charakteru i jednocześnie prezentują się bardzo szykownie. Do czarnej bazy pasują zarówno kolorowe lub pastelowe wzorki, jak i utrzymane w neutralnych kolorach ziemi. Dobrą alternatywę dla pasków stanowi również manicure z marmurkiem bądź efektem rajstopy.

4. Manicure w ciemniejszej tonacji

Na jesień lub zimę można pomyśleć o bardziej stonowanym manicure. Aby przełamać bazę czerni, dobrym rozwiązaniem okaże się wprowadzenie odcieni bordo, fioletu, granatu czy butelkowej zieleni. Żeby nieco wzmocnić ostateczny efekt, warto postawić na paznokcie z połyskiem lub wykończeniem holograficznym. Świetny pomysł na czarne paznokcie to również wstawienie ciekawych zdobień lub akcentów dekoracyjnych, utrzymanych właśnie w ciemniejszej stylistyce.
Wiele innych inspiracji odnośnie stylizacji ubioru i makijażu znajdziesz na stronie https://kraina-stylu.pl/.


Zobacz także

Sprawdź, czy jesteś w toksycznym związku [QUIZ]

Czy toksyczną relację można „wyleczyć”? Zmiany muszą być trwałe

Kiedy kobiety mają najlepszy seks? Najprawdopodobniej wszystko jeszcze przed tobą