Psychologia Związek

14 sekretów dobranego związku

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
17 stycznia 2017
fot. iStock/ svetikd
 

Na temat budowania i życia w szczęśliwym związku napisano mnóstwo już książek i poradników. Nie raz słyszałyśmy też dobre rady i cenne wskazówki, a mimo tej zewsząd płynącej wiedzy, nie każdy związek przetrwać może próbę czasu, nie każda miłość okazuje się tą do grobowej deski.  Konia z rzędem temu, kto ma złoty środek na szczęśliwą i trwałą relację, kto zna skuteczną metodę na to, by od stanu zakochania przejść płynnie w miłość dozgonną i dającą spełnienie! Cudów nie ma, bo dobrany związek to codzienna praca i pewne zachowania, które charakteryzują dobrane i zaangażowane pary. Chcesz dowiedzieć się, co łączy tych szczęściarzy? Uchylamy zatem rąbka tajemnicy – oto 14 sekretów partnerów na medal.

Nie dzielą się prywatnymi sprawami bez zgody drugiej strony

Żyjemy w czasach, gdy dzielimy się życiem prywatnym nader chętnie – wstawimy zdjęcia, „meldujemy” się w miejscach swojego pobytu, opisujemy wykonywane aktywności. Zanim jednak podzielimy się publicznie czymś, co dotyczy także i naszego partnera, musimy mieć pewność, że nie widzi on w tym niczego złego i wyraża swoją zgodę. Ustalenie zasad i granic dotyczących spraw prywatnych pomoże w uniknięciu konfliktów i utracie zaufania ukochanego.

Nie boją się otwartości

Nie jest łatwo mówić o tym, co nas boli, złości, smuci, zawstydza lub napawa lękiem, ale w dobrej relacji partnerzy nie boją się dzielić swoimi przeżyciami i odczuciami. Nie warto też dusić w sobie tego, co mamy za złe drugiej stronie, co chcielibyśmy w relacji zmienić – udawanie, że nic się nie dzieje prowadzi jedynie do narastania trudności i kumulacji problemów. Umiejętność otwartej rozmowy o własnych emocjach i uczuciach, bez obawy o niewłaściwe ich odebrania czy brak zrozumienia, to jedna z podstaw szczęśliwego związku.

Szanują odmienne potrzeby

Rzadko która para ma te same potrzeby w tym samym czasie – czy to chodzi o sprawy seksualne, zawodowe, rodzinne, majątkowe czy rozwój osobisty. Ważne, by akceptować swoje odmienności, wspierać wzajemnie w swoich dążeniach i kochać się nawet w tych chwilach, gdy jesteśmy na dwóch różnych biegunach.

Są w równym stopniu zaangażowani w stworzone przez siebie zasady

Wyznają te same wartości, mają podobne życiowe priorytety i z takim samym zaangażowaniem trzymają się wspólnie stworzonych zasad. Są pewnie siebie nawzajem i nie obawiają się przykrych niespodzianek ze strony partnera i przysłowiowych kościotrupów ukrytych w ich szafie. Nie oznacza to jednak, że mówią i zachowują się tak samo, że muszą zgadzać się w każdym słowie – nie muszą, bo wiedzą, że nawet pomimo różnicy zdań stoją na tych samych fundamentach.

Są zawsze gotowi na wsparcie i pomoc w kryzysie

Stoją za sobą murem nawet w chwilach, gdy ich związek przechodzi załamanie. Potrafią odrzucić złość i urazy dnia codziennego, by być wsparciem i pomocą dla ukochanej osoby. Bezwarunkowo, niewyczerpanie i w każdym momencie są dla siebie siłą, która nigdy nie słabnie.

Doświadczają osobiście smutku swojego partnera

Starają się zrozumieć, co czuje druga strona, oferują swoją pomoc i próbują uleczyć ból partnera – nawet ten, który został spowodowany problemami w ich relacjach. Są empatyczni, współczujący i próbują postawić się na miejscu tej drugiej strony.

Są wobec siebie emocjonalnie hojni

Kochający się ludzie wiedzą, że czasami trzeba poświecić swoje potrzeby dla dobra drugiej osoby – i robią to bez poczucia rezygnacji i żalu. W dobranym związku w ten sposób postępują obie strony – są gotowe na ustępstwa i postawienie siebie na drugim miejscu wtedy, gdy trzeba. Nie ma tutaj mowy o większym poświęcaniu się jednego z partnerów i jakiejś nieczystej grze – oboje dobrze wiedzą, że mogą liczyć na wzajemność i docenienie swoich starań w przyszłości.

Wierzą w swoje dobre intencje

Ufają sobie nawzajem, nie podejrzewają o złe zamiary i nieczyste intencje. Nawet jeśli partner zachowa się samolubnie i egoistycznie, to potrafią rozmawiać o tym otwarcie i wprowadzić konieczne zmiany. Dobrze wiedzą, że nawet jeśli nie widać tego na zewnątrz, to w środku ich relacji kryje się niezaprzeczalna troska i zawsze dostępne wsparcie.

Oczekują wzajemnej siły i odwagi wtedy, gdy zachodzi potrzeba

Wierzą w to, że razem są w stanie pokonać wszelkie trudności i problemy, że w chwili kryzysu partner będzie dla nich wsparciem i źródłem siły. Oczekują tego od samych siebie i od drugiej strony. Wiedzą, że w trudnej sytuacji ta druga osoba zrobi wszystko, co w jej mocy, a gdy jej się nie uda, będzie mogła wesprzeć się na ramieniu kochającego partnera i liczyć na jego pomoc.

Po każdym kryzysie kochają się jeszcze mocniej

Kochające i dobrane pary wiedzą, że dawne żale i nieporozumienia są wrogami dobrych relacji, dlatego z minionych kryzysów czerpią dla swojego związku siłę, wyciągają wnioski i uczą się na błędach. Słabsze momenty wykorzystują do tego, by wzmacniać swoje uczucia i budować jeszcze silniejsze porozumienie.

Wierzą, że partner daje z siebie wszystko

Wiele par rozpadło się z powodu tego, że jedna strona obwiniała drugą o zbyt małe zaangażowanie i niedostateczne starania. W dobranych związkach obie strony wierzą w to, iż niezależnie od sytuacji, ukochana osoba będzie robić wszystko, co w jej mocy. Ufają sobie nawzajem i wiedzą, w których obszarach należy drugiej stronie nieco odpuścić i nie naciskać zbyt mocno – nie w każdej sytuacji możemy przecież być perfekcyjni.

Budują związek na zawsze, dożywotnio

Dobrani partnerzy nie określają daty ważności swojego związku, nie przewidują rozstania i innego życia – wierzą, że właśnie ta osoba jest im pisana, że z nią chcą doczekać końca swoich dni. Czują powiązanie duchowe i emocjonalne – wierzą w to, że są dla siebie dwiema odnalezionymi połówkami, bratnimi duszami.

Nigdy nie dołują partnera

Upokarzanie, krytykowanie i wprawianie w zakłopotanie partnera jest im obce. W myśl zasady „nie kop leżącego”, gdy jedna strona jest w dołku, druga nie robi nic, co mogłoby zwiększyć ten smutek i frustrację. Przeciwnie – chce różnymi sposobami zmotywować ukochanego, podnieść na duchu i pocieszyć.

Doceniają obecność ukochanej osoby w swoim życiu

Wiedzą, że los bywa nieprzewidywalny, a jutro to rzecz niepewna, dlatego są wdzięczni za każda wspólną chwilę razem i doceniają obecność ukochanej osoby w swoim życiu. Celebrują swoją miłość i istniejącą pomiędzy nimi relację.


Na podstawie: www.psychologytoday.com

Zapisz


Psychologia Związek

5 rzeczy, których nie dowiesz się o swoim partnerze, dopóki nie zamieszkasz z nim pod jednym dachem

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
17 stycznia 2017
Fot. istock/AleksandarNakic
 

Nie da się naprawdę dobrze poznać drugiego człowieka, dopóki nie spędzi się z nim trochę czasu pod jednym dachem. I najlepiej, na równych warunkach, we wspólnym domu. Tam, gdzie oboje czujemy się na tyle komfortowo i bezpiecznie, by zdjąć wreszcie ugrzecznione maski i pokazać swoje prawdziwe oblicze. Jak może być? I przyjemnie i zaskakująco i dziwnie (jesteście w końcu dwójką odrębnych, wychowanych w różnych rodzinach ludźmi). Niektóre rzeczy będą ci przeszkadzać, co do innych, uznasz, że może warto się ich nauczyć, ale jedno jest pewne: dowiesz się właściwie wszystkiego, co powinnaś zanim zdecydujesz się na następny, poważny krok w tym związku. I całe szczęście

Życie pod jednym dachem, w zdrowiu i w chorobie, smutku i w radości, pozwoli ci powiedzieć

Czy twój partner jest  bałaganiarzem, czy pedantem

Niby nic ważnego, niby proza życia, bo przecież najważniejsza jest miłość, a jednak… Kłótnie o brudną bieliznę pozostawioną byle gdzie, potrafiły doprowadzić do ruiny nie jeden związek. Kłótnie o przesuniętą o milimetr fotografię mamusi również. Jak w wielu innych kwestiach, tu potrzebny jest złoty środek.

Łatwo jest posprzątać po sobie, gdy jest się gościem w czyimś domu. I zanim się wprowadzisz na stałe, jesteś w zasadzie gościem. Kiedy oficjalnie zaczniecie dzielić jedną przestrzeń, odpowiedzialność za utrzymywanie w niej porządku (bądź bałaganu, jeśli oboje tak właśnie lubicie żyć) będziecie również dzielić na pół (chyba, że umówicie się inaczej). Nie dowiesz się jaki jest jego stosunek do sprzątania i czystości, dopóki nie rozpakujecie walizek.

Jak on naprawdę wyobraża sobie podział ról w waszym związku

Przychodzicie oboje zmęczeni z pracy i kolejny dzień powtarza się schemat: on leży na kanapie, a ty tańczysz wokół ze szczotką i zmiotką, podajesz obiad, składasz pranie, a potem narzekasz, że on ci w niczym nie pomaga. A może jest odwrotnie? Albo w ogóle nie ma u was takiego problemu? Niezależnie od tego, która z opisanych sytuacji was dotyczy, czy to ci odpowiada? Jakiego podziału ról pragniesz? Czy umiesz i możesz o tym rozmawiać ze twoim partnerem? Czy potraficie dojść w tej kwestii do kompromisu?

Nie dziw się, że przecież wcześniej było inaczej: wpadałaś do niego, prosto z biura, dostawałaś ciepłą herbatę, propozycję odpoczynku, słyszałaś pytanie, o którym dziś możesz tylko pomarzyć: „Jak ci minął dzień?”.  Wiele się zmieniło. Jeśli liczysz na partnerstwo – postaw sprawę jasno, nim dasz się wtłoczyć w rolę, w której czujesz się źle i która zaburza równowagę w waszym domu.

Jaki jest jego stosunek do pieniędzy

Co innego, zapłacić rachunek za wspólną kolację, czy za bilet do kina, co innego o miesiąc wrzucać stałą sumę do koszyczka „opłaty” i planować domowy budżet.

Czy twój partner byłby gotowy dzielić się swoją pensją z tobą, jeśli przestaniesz zarabiać (bo na przykład zachorujesz, albo urodzisz dziecko)?

Czy jest odpowiedzialny w kwestiach finansowych? To, jaki ma stosunek do oszczędzania i wydawania pieniędzy, widać w codziennym, wspólnym życiu. Czy zataja przed tobą stan twojego konta? Czy ma problem z dzieleniem się pieniędzmi? A może robi zakupy pod wpływem impulsu? Wydaje za dużo, kompulsywnie?

Czy naprawdę możesz na niego liczyć

Wtedy, kiedy masz słabszy dzień, wtedy gdy jesteś chora, albo życie spłatało ci jakiegoś okrutnego figla. Dowiesz się tego tylko wtedy, gdy będziecie mieli szansę przeżyć razem trudniejsze momenty, takie jak choroba, śmierć bliskiej osoby, problemy osobiste, czy emocjonalne.  Czy on naprawdę potrafi o ciebie zadbać, czy może jest egoistą, wpatrzonym w czubek własnego nosa?

Prawda może okazać się bolesna, ale z perspektywy czasu uznasz, że lepiej było wiedzieć wcześniej…

Jaki jest jego stosunek do rodziny

I na ile jest od niej niezależny. Jasne, że prawidłowe relacje z bliskimi mówią wiele o tym, jakimi jesteśmy ludźmi. Oczywistym jest także to, że czasem nie mamy wpływu na to, jak układają się nasze stosunki z pozostałymi, „trudnymi” członkami rodziny. Jeśli ktoś planuje życie z tobą, powinien cię wtajemniczyć w zawiłości tych relacji. Czy bliscy twojego partnera nie za bardzo ingerują w jego codzienne sprawy, w wasz związek? Jak on wyobraża sobie waszą rodzinę?…

Wspólne życie może być wielką przygodą, albo wielkim niewypałem. Lekcją o kompromisach i miłości, albo rozczarowaniem. Próbą zaakceptowania swojej niedoskonałości i świadomością, że czasem trzeba z czegoś zrezygnować, żeby zyskać coś wartościowego. Byle nie za wszelką cenę.

 


Psychologia Związek

Popatrzcie na swoje odbicia w lustrze. Bo oto przed Wami stoją ludzie, którym zdarzyłam się ja. Najszczęśliwsze dziecko na tym świecie

Anika Zadylak
Anika Zadylak
17 stycznia 2017
Fot. iStock / SrdjanPav

Wiesz Tatusiu…

… Kiedy tak dziś patrzę na swoje życie, trzymając w swoich dłoniach starego, wymiętego królika, którego mi kiedyś podarowałeś, to rozumiem. Rozumiem dlaczego tak często z troską i gładząc moje wiecznie potargane włosy, powtarzałeś mi, jak to dobrze, że urodziłam się właśnie tamtej zimy. Tej stulecia, gdy nie mogłeś dostać się do szpitala, żeby w końcu mnie zobaczyć i być przy mamie. Bo dziś nie są w stanie złamać mnie żadne przeciwności. Nie pokona mnie żaden silny i zimny wiatr, nie przestraszy żadna, nawet najbardziej samotna noc i nie złamie żadna zła wiadomość.

Mówisz, że gdy patrzysz na mnie, to widzisz tę małą dziewczynkę, której nikt nie dawał szans na przeżycie, a która krzycząc z całych sił, udowadniała, że jest i zawsze będzie. I tak jak wtedy, Ty przedzierałeś się przez ogromne zaspy, żeby w końcu utulić mnie w swoich ramionach, dziś ja przedzieram się przez każdy mrok. Nawet ten, że los postanawiając inaczej niż sobie zaplanowałam, każe mi być matką i ojcem w jednej osobie. Każe mi być rodzicem, które nie ma pewności, czy jutro będzie mógł jeszcze raz powiedzieć, że ma dwoje dzieci.

Choroba mojego syna, nie pozwala na taki spokój. Zresztą, nie pozwala na żaden, a mimo to  trwam i wierzę, że wszystko jest po coś. Zwłaszcza cierpienie i niepewność, które wracają do Ciebie zawsze, gdy opowiadasz mi o naszym pierwszym spotkaniu. Gdzie największą ulgę, przyniósł Ci mój płacz. To pewnie dlatego do dziś najbardziej lubię, gdy mój syn podnosi głos, o coś się kłóci, z czymś nie chce pogodzić. I nerwowo przełyka łzy. Uśmiecham się wtedy ukradkiem, przymykam oczy, łapie duży oddech, bo wiem, że on żyje. Bo walczy.

A Ty się śmiejesz, że faktycznie jest tak, że nasze dni właśnie zataczają koło. Bo znowu przyszła ciężka zima, gdzie im głośniejsza rozpacz, tym większe szanse na przeżycie.

Wiesz Mamo…

… Tyle samo razy, ile patrzę na moją córkę i słucham, jaka to niesprawiedliwa jestem, bo nie pozwalam na zbyt późne powroty, tyle samo razy ja  wracam. Do swojego pokoju, gdzie kiedyś ze złości obsmarowałam sprayem całą ścianę a Ty skwitowałaś to jednym zdaniem – „Chyba musisz zmienić plany na życie kochanie, bo zdolności artystycznych to nie posiadasz, zupełnie jak twoja matka”. I tak jak bardzo wtedy przez moment byłam na Ciebie wściekła, tak dziś z całego serca Ci dziękuję.

Za mądrość, za miłość prawdziwą i dojrzałą, dzięki której dziś to ja potrafię być dobrą mamą.

I za to, że nigdy nie powiedziałaś mi, że sama kiedyś  zobaczę, jaki to strach, gdy tak strasznie Cię zawodziłam. Gdy uciekałam, milczałam i pakowałam się w kolejne kłopoty. A Ty, choć nie przespałaś przeze mnie tak wiele nocy, zawsze powtarzałaś tylko jedno. Żebym pamiętała, że cokolwiek by się nie stało, zawsze mogę przyjść. Przytulić się i nic nie mówić.

A teraz  sama moim dzieciom mówię, że ich dom jest i zawsze będzie wszędzie tam, gdzie jestem ja.

I te sny, w których widzę Twoje zatroskane oczy i czuję Twój kojący dotyk, są i na zawsze już będą, tymi najbardziej upragnionymi. Bo po nich zawsze przychodzi nowy, lepszy dzień.

Cieszę się, że mogłam patrzeć i pamiętać te bardziej szare momenty, gdy nie zawsze na wszystko starczało, gdy dwoiłaś się i troiłaś, żebyśmy nie chodzili z braćmi w dziurawych butach. Nie raz się wtedy zastanawiałam, czy nie jesteś przypadkiem bajkową wróżką, która ma zdolność tworzenia z niczego, że jest nawet wtedy, gdy nie ma skąd być. Patrzę na swoje odbicie w lustrze i wiem, że dziś sama nią jestem. Bo matka potrafi wszystko. Zwłaszcza, kiedy ma takie wzorce, jakie mogłam mieć ja.

Kochani rodzice…

… Za dwa lata skończę 40 lat i będę pewnie wyprawiała w świat, swoje najstarsze dziecko. Bo pewnie tak jak ja kiedyś, zapragnie uczyć się życia z dala od domowych pieleszy. Zapragnie wprowadzić w obrót wszystkie te lekcje, jakie otrzymał.  Tak jak kiedyś, ja je wyniosłam od Was. I dlatego, choć tak bardzo oddalam od siebie te wizję, wiedząc, że to przecież naturalna kolei rzeczy, tak samo bardzo się nie boję. Bo oddałam mu wszystko, co kiedyś dostałam od Ciebie mamo i Ciebie tatku.  Dlatego wiem, że nie będzie takiej przeszkody, z jaką sobie nie poradzi.

Nie spotka go takie zło, którego nie będzie umiał pokonać dobrem, jakie w sobie ma.

I to co najważniejsze. W jakikolwiek głęboki las by nie wszedł, jakkolwiek daleko by nie był, nawet jeżeli zamieć, zasłoni mu widok i ukryje wszystkie drogi, tę najważniejszą znajdzie zawsze. Tę do domu… Wiem, bo swoją, nadal znam  na pamięć. I zawsze jestem pewna, że na jej końcu, przy ganku stać będziecie Wy. I tak jak ja z zachwytem pokazuje Wasze zdjęcia i opowiadam o cieple i poczuciu bezpieczeństwa, jakie nadal mi dajecie każdego dnia, tak dziś Ty mamo i Ty tato, popatrzcie na swoje odbicia w lustrze. Bo oto przed Wami stoją ludzie, którym zdarzyłam się ja. Najszczęśliwsze dziecko na tej ziemi.

Dziękuję.


Zobacz także

Dlaczego zdradzamy? Tak naprawdę istnieją tylko dwa powody

Jak poznać, że druga osoba się oddala? 22 sygnały, które nie pozostawiają wątpliwości

Twoja córka nie musi uprawiać seksu tylko po ciemku, bez orgazmu, a twój syn nie musi traktować każdej kobiety przedmiotowo

Twoja córka nie musi uprawiać seksu tylko po ciemku, bez orgazmu, a twój syn nie musi traktować każdej kobiety przedmiotowo