Dieta Zdrowie

Ocet malinowy na trawienie i wzmocnienie organizmu. Jak przygotować domowy ocet z malin?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
10 stycznia 2022
Ocet malinowy
Fot. iStock
 

Ocet malinowy to produkt wykorzystywany podczas przyrządzania potraw, jak i do pielęgnacji urody. Na jego rosnącą popularność wpływa nie tylko smak, ale i właściwości, które służą zdrowiu. Najlepiej jest przygotować ocet malinowy samodzielnie, ponieważ przepis na niego jest prosty, wymaga jedynie odrobiny zaangażowania i nieco więcej cierpliwości. Warto choć raz spróbować tej sztuki, to naprawdę nie jest trudne.

Najczęściej mówi się o occie jabłkowym, jako o alternatywie dla zwykłego octu, który tradycyjnie stosujemy w kuchni. Jest on zdecydowanie zdrowszy i bez kłopotu można przygotować go w domu. Wystarczy odpowiednia dawka cierpliwości i wiedzy, by samodzielnie przygotować owocowy ocet. Co ważne, ocet można przygotować nie tylko z jabłek, ale także z wielu innych owoców czy ziół. Jednym z owocowych octów stosowanych w kuchni to ocet malinowy, który cieszy się coraz większym zainteresowaniem.

Maliny — małe owoce o wielkim działaniu dla zdrowia

Warto jeść świeże maliny w sezonie i sięgać po przetwory z nich przygotowane, ponieważ te owoce to prawdziwa skarbnica witamin i minerałów. W malinach znajdują się witaminy z grupy B, witaminy C i E. Są źródłem składników mineralnych takich jak: wapń, magnez, żelazo, potas. Dodatkowo w ich składzie obecne są kwasy organiczne, pektyny, garbniki i flawonoidy. Dzięki flawonoidom maliny chronią komórki organizmu przed wpływem wolnych rodników, które je uszkadzają. Z tego powodu jedzenie malin jest polecane w diecie antynowotworowej oraz dla zahamowania przedwczesnych procesów starzenia się organizmu.

Fot. iStock

Co ciekawe, te małe owoce zawierają naturalny kwas salicylowy i benzoesowy, więc działają jak aspiryna: przeciwzapalnie, zwalczają bakterie i działają przeciwgorączkowo. Maliny są chwalone również za  wysoką zawartość błonnika, bo aż 6,7 g/100 g malin, więc pozytywnie wpływają na poprawę trawienia i stanowią doskonałą przekąskę podczas diety.

Jest jeszcze jedna zaleta malin, o której warto wspomnieć. W 100 g malin znajduje się zaledwie 33 kcal, a ich indeks glikemiczny jest równy 25, więc jest niski, przez co polecane są osobom cierpiącym na cukrzycę.

Ocet malinowy — zalety 

Ocet malinowy to naturalny specyfik stosowany w różnych zdrowotnych celach. Podobnie jak owoce, z których jest przygotowywany, zawiera wartościowe dla zdrowia substancje. Ocet ten jest dobrym źródłem polifenoli, które wykazują wysokie właściwości antyoksydacyjne. Ponadto pobudza produkcję enzymów, przyspieszając proces trawienia, oraz nasila uczucie sytości po posiłku. Obniża poziom cukru we krwi, zwiększając wrażliwość komórek na insulinę. Hamuje wchłanianie tłuszczów z posiłku, a tym samym zmniejsza ryzyko rozwoju miażdżycy i innych chorób układu sercowo-naczyniowego. Działa przeciwzapalnie, antybakteryjnie i przeciwwirusowo. Ze względu na działanie ocet malinowy to świetny zamiennik zwykłego octu i warto na stałe wprowadzić go do kuchni.

Fot. iStock/Ocet malinowy

Jak stosować ocet malinowy?

Ocet malinowy można stosować do przygotowania dressingów sałatkowych, marynat, zakwaszania zup. Podobnie jak ocet jabłkowy, ocet z malin można pić po rozcieńczeniu 2 łyżek octu w szklance wody. Taką miksturę należy pić na czczo i przed posiłkami. Nie wolno pić nierozcieńczonego octu, ponieważ może podrażnić przełyk i żołądek, a spożywany regularnie, osłabiać szkliwo zębów.

Można go zastosować jako bazę toniku do twarzy i płukanki do włosów. Domowe kosmetyki z naturalnym octem malinowym odświeżają i odżywiają skórę, pozytywnie wpływają na regenerację naskórka.

Ocet malinowy — przepis

Maliny to doskonała baza do przygotowania domowego octu. Ocet malinowy ma wiele zalet i dlatego warto włączyć go jako dodatek dla zdrowej diety.

Ocet malinowy powstaje dzięki tym samym procesom, które umożliwiają wytworzenie octu jabłkowego. Najpierw dochodzi do intensywnej fermentacji alkoholowej, następnie spokojniejszej, octowej, do której potrzebne są bakterie z rodziny Acetobacter.

Składniki na ocet jabłkowy:

  • ładne, świeże maliny (powinny wypełnić słoik do połowy)
  • przegotowana woda
  • cukier biały lub miód naturalny (na litr wody 4 łyżki stołowe)

Przygotowanie: 

Maliny (najlepiej z własnego sadu lub ekologiczne) poprzebieraj, usuń szypułki, wrzuć do wyparzonego słoja (najlepiej z szeroką szyjką). Zalej je przegotowaną, mocno przestudzoną (ale nie zimną) wodą z rozpuszczonym cukrem lub miodem. Woda nie powinna sięgać wyżej niż do 3/4 wysokości słoika, ponieważ podczas fermentacji jego zawartość może wykipieć. Górę słoika zabezpiecz kilkukrotnie złożoną gazą i przymocują ją gumką recepturką, aby uniemożliwić zabrudzenie nastawu lub wchodzenie do niego np. muszek owocówek, które mogą składać w nim jajeczka. Tak przygotowany słoik odstaw w spokojne i ciepłe miejsce.

Pamiętaj, by pracujący intensywnie nastaw raz dziennie zamieszać wyparzoną drewnianą łyżką, by nie spleśniał. Gdy po kilku dniach nastaw przestanie buzować i piana zniknie, zmieni się też zapach na bardziej octowy, można dać mu spokój. Zazwyczaj po około 4-6 tygodniach od nastawienia octu malinowego nadaje się on już do wykorzystania w kuchni, więc można go przecedzić i rozlać do wyparzonych, zamykanych szklanych butelek.

Fot. iStock/Ocet malinowy

Obserwując proces wytwarzania się octu często można zaobserwować tworzenie się w późniejszym etapie tzw. matki octowej, czyli śliskiej, galaretowatej powierzchni, takiego „korka” widocznego na górze octu. Nie jest to objaw zepsucia, natomiast stanowi to zbiór bakterii kwasu octowego, co świadczy o tym, że proces przebiega prawidłowo. Matka octowa może, ale nie musi się wytworzyć podczas produkcji octu. Taka „matka” dodana do nowego nastawu octu przyspieszy fermentację i zmniejszy ryzyko rozwinięcia się szkodliwych bakterii, które popsują dojrzewający ocet. Osad oraz mętność octu owocowego są dla niego naturalne.

Natomiast gdy na occie nie pojawi się podbarwiony od malin „korek”, a kolorowy (szary, czarny, zielony) kożuszek, taki ocet się popsuł i nie da się go uratować. Nastaw należy wylać, umyć i wyparzyć porządnie słój i powtórzyć powyższą procedurę raz jeszcze. Kolejnym razem na pewno się uda.


źródło:  dietetycy.org.pl 


Dieta Zdrowie

Gdy traumatyczne wydarzenia zostawiają trwały ślad w psychice. Czym jest i kogo może dotyczyć zespół stresu pourazowego?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
10 stycznia 2022
Zespół stresu pourazowego
Fot. iStock
 

Zespół stresu pourazowego (post-traumatic stress disorder, PTSD) zaliczamy do grupy zaburzeń lękowych. Może on wyniknąć z silnie stresogennej, traumatycznej sytuacji, takiej jak np. pożar, wypadek samochodowy, działania wojenne czy przemoc. Przyczyny u różnych osób mogą być inne, ale w każdym przypadku zespół stresu pourazowego wymaga uwagi i wsparcia osoby nim dotkniętej.

Czym jest zespół stresu pourazowego?

Zespół stresu pourazowego (PTSD) wynika z narażenia na działanie stresora, na który nie można się przygotować i którego nie można samodzielnie przepracować po pewnym czasie. Może to dotyczyć informacji o np. tragicznym wypadku i śmierci bliskiej osoby, jak i dotyczyć obecności przy wypadku z udziałem obcej osoby. Zazwyczaj w trudnej sytuacji przeciętnie wrażliwy człowiek doświadcza ostrej reakcji stresowej (np. niepokój, koszmary), po której w ciągu miesiąca samodzielnie wraca do normy. Gdy jednak coś zaburza powrót do równowagi, pojawia się zespół stresu pourazowego.

Jednym z warunków rozpoznania PTSD jest doświadczenie uczucia silnego strachu, przerażenia, czy też bezsilności w momencie zagrożenia. W efekcie następuje sytuacja, w której nie można przepracować traumatycznego wspomnienia, które mocno obciąża psychikę. Taka sytuacja może pociągnąć za sobą poważne konsekwencje, powodując trudności w funkcjonowaniu danej osoby w sferze społecznej, zawodowej lub innych sferach życia.

Fot. iStock

Rozpoznanie PTSD wg. klasyfikacji ICD-10 następuje, gdy kryteria objawowe zostały spełnione w ciągu sześciu miesięcy od zdarzenia powodującego uraz.

Zgodnie z klasyfikacją ICD-10 wyróżnia się PTSD:

  • ostre — trwa krócej niż trzy miesiące;
  • przewlekłe — objawy zaburzenia trwają trzy miesiące lub dłużej;
  • z początkiem opóźnionym —  w przypadku gdy objawy pojawiają się co najmniej sześć miesięcy po traumatycznym przeżyciu.

Co może wywołać PTSD?

Zespół stresu pourazowego może rozwinąć się w efekcie różnych, trudnych do udźwignięcia wydarzeń. Przyczyn może być wiele:

  • śmierć bliskiej osoby;
  • obserwowanie śmierci innej osoby lub zadawania jej krzywdy;
  • gwałt i molestowanie seksualne;
  • przemoc fizyczna lub psychiczna;
  • uczestnictwo w katastrofie;
  • doświadczenie lub obserwowanie aktu terrorystycznego, działań wojennych;
  • uczestnictwo w wypadku komunikacyjnym, i in.

Kogo może dotyczyć zespół stresu pourazowego?

Zespół stresu pourazowego może rozwinąć się na skutek różnych wydarzeń i nie tu ma określonej reguły, kto jest narażony na jego wystąpienie mniej lub bardziej. Granica odporności na trudne sytuacje jest inna dla każdego. Czynniki, które mogą wywoływać PTSD, u jednej osoby mogą spowodować traumę, a u innej tylko przykre wspomnienie. Z tego powodu ryzyko wystąpienia zespołu stresu pourazowego nie dla każdego jest takie samo. Zaburzenie to może wystąpić również u osób, które były wcześniej przygotowywane na trudne sytuacje, np. policjantów, strażaków, lekarzy, żołnierzy.

Fot. iStock

Zespół stresu pourazowego — objawy 

Zespół stresu pourazowego powoduje objawy, które mogą być inne, w zależności od indywidualnego przypadku. U wielu osób obciążonych PTSD wspomnienia feralnego wydarzenia stale powracają, nie sposób jest wyrzucić ich z pamięci. Powracają w snach, w chwilowych przebłyskach, zmuszając do ponownego ich przeżywania. Osoba dotknięta zespołem stresu pourazowego czuje się tak, jakby po raz kolejny uczestniczyła w zdarzeniu. U innych z kolei mogą pojawić się braki w pamięci związane z traumą.

Zespół stresu pourazowego powoduje także chęć trzymania się z daleka od tego, co kojarzy się z bolesnym wydarzeniem. Osoby dotknięte PTSD starają się unikać miejsc, osób, czy też przedmiotów związanych z nim. Konfrontacja z powyższym powoduje silny lęk.

Przeciągający się zespół stresu pourazowego może powodować objawy utrudniające normalne funkcjonowanie. Osoby, które przeżyły traumę mogą rezygnować z dotychczasowych aktywności, czuć się nierozumiani i wyobcowani. Pacjenci z utrwalonym PTSD żyją w poczuciu zagrożenia, są ciągle czujni. Mogą się izolować od otoczenia, reagować niewspółmiernie do sytuacji. Pojawiają się u nich ataki paniki, napady lęku, wybuchy złości. Przestają w wielu przypadkach odczuwać przyjemność, mogą pojawiać się u nich również zachowania autodestrukcyjne, myśli samobójcze.

Fot. iStock

Objawy fizyczne zespołu stresu pourazowego

Także ciało może wysyłać symptomy towarzyszące PTSD. Mogą pojawić się bóle głowy, kołatanie serca, przyspieszenie oddechu, uczucie ściskania w żołądku. Pojawiają się problemy ze snem, a często i bezsenność.

Nie ma tu jednej reguły, stąd ile osób dotkniętych PTSD, tyle możliwych reakcji.

Leczenie PTSD

W przypadku podejrzenia zespołu stresu pourazowego warto skonsultować objawy z lekarzem psychiatrą lub psychoterapeutą. Wśród skutecznych metod leczenia PTSD uznaje się psychoterapię poznawczo-behawioralną. W przypadku jej zastosowania objawy zaburzenia ustępują u około 70% pacjentów. Najczęściej psychoterapia trwa trzy miesiące, ale gdy istnieje taka konieczność, może trwać dłużej. Wspomagająco stosuje się także leczenie farmakologiczne, jako postępowanie uzupełniające i często w przypadku łagodzenia towarzyszących PTSD objawów.


źródło:  www.mp.pl, www.centrumdobrejterapii.pl 

Dieta Zdrowie

4-miesięczna córeczka Kasi Tusk z powikłaniami po COVID-19. „Trafiłyśmy tutaj w ostatniej chwili”

Redakcja
Redakcja
10 stycznia 2022

Blogerka Katarzyna Tusk podzieliła się z informacją, że jej młodsza córka trafiła do szpitala. Powodem były powikłania po zakażeniu COVID-19. „Trafiłyśmy tutaj podobno w ostatniej chwili, chociaż jeszcze dzień wcześniej uspokajano mnie, że nic nie daje powodów do zmartwienia i po niedawnym zachorowaniu moich dzieci na koronawirusa mogę już odetchnąć spokojnie. Intuicja mamy to jednak najczulsze i najrzetelniejsze badanie diagnostyczne” – czytamy na blogu makelifeeasier.com.

Eksperci potwierdzają, że u małych dzieci powikłania mogą pojawić się nawet, jeśli samo zakażenie Sars-Cov-2 przebiegało bezobjawowo. – Rzadkim, aczkolwiek bardzo poważnym powikłaniem u dzieci, które przechorowały COVID-19, jest PIMS, czyli wieloukładowy zespół zapalny powiązany z COVID-19. Najczęściej występuje on u dzieci 8-9- letnich, jednak miewamy w szpitalu również młodszych pacjentów z tym rozpoznaniem – mówi w rozmowie z Wyborcza.pl dr Ilona Derkowska, pediatra ze Szpitala Dziecięcego Polanki w Gdańsku.

PIMS to wieloukładowy zespół zapalny powiązany z COVID-19, czyli typowo dziecięce groźne powikłanie, które może wystąpić także po bezobjawowym zakażeniu SARS-CoV-2. To oznacza, że nawet jeśli dziecko było zakażone bezobjawowo lub bardzo łagodnie, po około czterech tygodniach może trafić do szpitala z ciężką niewydolnością krążenia. I niestety, jest to stosunkowo częste powikłanie: jedno na kilkaset do tysiąca dzieci rozwija PIMS. To zupełnie zmienia bilans korzyści do ryzyka na rzecz szczepień.

Kasia Tusk przyznaje, że „była to kwestia kilkunastu, a może nawet tylko kilku godzin, nim doszłoby do sepsy, bo parametry stanu zapalnego były już bardzo niepokojące i pogarszały się dosłownie z chwili na chwilę”.

Z małego i słabnącego ciałka trzeba było pobrać płyn mózgowo-rdzeniowy aby wykluczyć zapalenie opon (w trybie pilnym więc o żadnym znieczuleniu nie było mowy) i zrobić całą serię mniej i bardziej inwazyjnych badań, na widok których chyba każdej mamie robi się słabo. Nikt nie ma wątpliwości, że organizm mojej malutkiej córeczki został osłabiony przez koronawirusa, którego przechodziła chwilę wcześniej i to dlatego infekcja bakteryjna, do której pewnie w ogóle by nie doszło, gdyby nie covid, rozwinęła się w tak galopującym tempie, nie dając przy tym prawie żadnych objawów. Niestety, poważne infekcje wirusowe często torują drogę bakteriom. Ja nie mogłam zaszczepić dzieci, bo są jeszcze za małe (4 miesiące i niecałe 3 latka) ale nie chcę nawet myśleć co czują mamy kilkulatków leżących w szpitalu z tych samych powodów, które nie zdecydowały się na ich szczepienie (lub po prostu nie zdążyły jeszcze tego zrobić) i przeżywają teraz podobne do moich emocje. Jestem z nimi całym sercem.

Wiem, że do niektórych z nas bardziej przemawiają osobiste historie ludzi, których znamy, a nie opinie ekspertów zza szklanego ekranu. Obiecałam więc sobie, że jeśli tylko moja córeczka względnie lepiej się poczuje, to napiszę tu parę słów o tym, aby może chociaż jedną z Was zachęcić do zaszczepienia swojej pociechy i uniknięcia tym samym groźnych powikłań. Ja wiele bym dała, aby móc oszczędzić mojej córeczce bólu, długotrwałej antybiotykoterapii i pobytu w szpitalu. Jak każda mama.

Kolejne zdjęcie w mediach społecznościowych blogerki pokazuje, że wszystko już w porządku. „Dziś nawet kożuch w kawie mi smakuje!”

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez MakeLifeEasier (@makelifeeasier_pl)

Dzieci coraz częściej chorują na COVID-19

W wielu krajach liczby zakażeń wśród najmłodszych rosną nawet o sto procent, niekiedy stanowiąc połowę zakażonych danej populacji. Najwyższy czas na szczepienia najmłodszych.

Dlaczego koronawirus z taką mocą atakuje dzieci?

Prof. Andrzej M. Fal, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego oraz kierownik Kliniki Alergologii, Chorób Płuc i Chorób Wewnętrznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie wyjaśnia: „Na początku pandemii najsłabszą, czyli najbardziej narażoną na zakażenie wirusem SARS-CoV-2 była grupa najbardziej zaawansowana wiekowo, ponieważ układ immunologiczny z wiekiem jest coraz mniej sprawny i m.in. generuje mniejszą odporność. Poza tym często występowały w tej grupie choroby przewlekłe (np. cukrzyca, choroby serca, POChP), które dodatkowo układ immunologiczny osłabiały. Dlatego takie osoby jako pierwsze były szczepione, co istotnie wzmocniło ich odporność”.

Kolejno szczepienia rozszerzano na coraz młodsze grupy, aż wreszcie niezaszczepieni zostali młodzież i dzieci. W ten sposób szczepienia wzmocniły odporność większości społeczeństwa, ale wirus mutuje, tworzą się kolejne warianty, które szukają ścieżki dotarcia do organizmów najłatwiej infekowalnych.

„Tę prawidłowość widzimy chociażby w rozkładzie zachorowań, w przypadkach ciężkiego przebiegu i zgonów w Polsce w czwartej fali – i to niezależnie od wieku tych niezaszczepionych” – podkreśla prof. A.M. Fal.

Jak dodaje prof. Fal wirus zaczyna znajdować dojście do młodzieży i dzieci na całym świecie.

„To co było rzadkością w pierwszej fali, czyli choroba dziecka, ciężki jej przebieg czy nawet zgon pacjenta w wyniku COVID-19, teraz staje się coraz częstsze. W związku z powyższym czas najwyższy skupić się na tej grupie i również w niej wspomagać układ immunologiczny” – dodaje.

Objawy zakażenia SARS-Cov-2 u najmłodszych

Jak mówią lekarze, większość dzieci przechodzi infekcję łagodnie, ale niestety z miesiąca na miesiąc przybywa w szpitalach także pacjentów w ciężkim stanie. W Gdańsku leży pod respiratorem 10-latek po zarażeniu SARS-CoV-2. Przypomnijmy objawy, które mogą świadczyć o tym, że dziecko ma COVID-19: gorączka, kaszel, ból gardła, utrata węchu, smaku, nudności, wymioty, bóle brzucha, biegunka, bóle mięśni, głowy, zmęczenie, zmiany skórne, zapalenie krtani, zapalenie zatok. W razie wystąpienia objawów, należy skontaktować się telefonicznie z lekarzem rodzinnym, który po ocenie stanu zdrowia skieruje pacjenta na test. Najlepiej uchronić dziecko przed zakażeniem poprzez szczepienie.

Co może wskazywać na zakażenie wirusem SARS-CoV-2 u dzieci

Naukowcy wyszczególnili trzy najczęściej występujące grupy objawów COVID-19 u dzieci:

  •     po pierwsze należą do nich objawy ze strony układu oddechowego (suchy kaszel, zapalenie gardła, katar) w połączeniu z gorączką,
  •     druga co do częstości grupa objawów dotyczy przewodu pokarmowego (np. wymioty, biegunka),
  •     trzecia grupa to objawy neurologiczne, takie jak: ból głowy, zaburzenia węchu i smaku, osłabienie.

Zobacz także

rzeżucha - jak siać, nasiona

Rzeżucha – wspiera wzrok, chroni trzustkę, wzmacnia kości. Warto wysiewać ją nie tylko na Wielkanoc

6 rzeczy, które warto wiedzieć przed rozpoczęciem zajęć z jogi

Inwestycja w zdrowie w otoczeniu stuletniego lasu. Regeneracja w wersji all inclusive w Columna Medica