Lifestyle Zdrowie

Najdziwniejsze i najbardziej szalone porady dietetyczne

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
21 maja 2017
Fot. iStock / knape
 

Piękny i atrakcyjny wygląd, szczupła sylwetka, brak problemów z nadmiernymi kilogramami – śmiało można powiedzieć, że o tym marzy większość z nas. Walczymy z naszymi niedoskonałościami, stosujemy diety, dbamy o to, co ląduje na naszych talerzach, zmieniamy nawyki i ćwiczymy – wszystko po to, by pozbyć się boczków i móc wbić w kostium kąpielowy bez skrępowania.  Nie każdy jednak ma tyle samozaparcia i silnej woli – niektórzy wolą iść na dietetyczne skróty i stosują niekonwencjonalne metody odchudzania. Poznajcie najdziwniejsze i najbardziej szalone porady dietetyczne, od których lepiej trzymać się z daleka!

Pigułki z tasiemcem

Moda na preparaty zawierające larwy tasiemca przybyła prawdopodobnie z Hollywood – tamtejsze gwiazdy i celebrytki stosowały takie pigułki, by nie musieć się przejmować dietą i łatwo stracić kilka kilogramów. Metoda jest mało skomplikowana – wystarczy połknąć tabletki z larwami pasożyta, a potem można jeść do woli, bo „gość” w naszych jelitach będzie zjadał nadmiar kalorii. Brzmi pięknie, gdyby nie jeden szkopuł – tasiemce są pasożytami, które rozwijają się i rosną w naszych jelitach i nie tylko zjadają kalorie, ale także wyniszczają nasz organizm. Taka terapia może prowadzić do wielu nieprzyjemnych schorzeń, a w skrajnych przypadkach nawet do śmierci!

Dieta papierosowa

Zgłodniałaś? Idź puścić sobie dymka! Papieros zamiast posiłku pozwoli ci zająć czymś myśli, ręce i oszukać burczenie w brzuchu. Uzależnienie od jedzenia zamień na uzależnienie od nikotyny. Może nabawisz się przy tym raka płuc, miażdżycy lub nadciśnienia, twoja cera będzie szara, zęby żółte, a organizm pełen toksyn, ale przynajmniej schudniesz. W trumnie będziesz się pięknie prezentować.

Dieta Śpiącej Królewny

Kiedy śpisz, nie jesz, a więc rozwiązanie jest bardzo proste – musisz więcej spać, by ograniczyć przyjmowane kalorie! Ta zapoczątkowana w latach sześćdziesiątych dieta zyskała wielu zwolenników, podobno stosował ją nawet sam król rock and rolla, Elvis Presley. Może i jest to skuteczne, ale czy wraz z przesypianiem kilogramów nie przesypiasz swojego życia?

Połykanie wacików

Chodziły słuchy, że z tej metody chętnie korzystają supermodelki. Polegała ona na… połykaniu wacików nasączonych wodą! Waciki te wypełniały żołądek powodując uczucie sytości i brak głodu. A oprócz tego kilka nieprzyjemnych dolegliwości (np. niedrożność przewodu pokarmowego) i zaburzenia odżywiania. Zero kalorii, zero smaku i zero sensu – lepiej nie próbować tego w domu.

Żucie i wypluwanie

Na początku lat dziewięćdziesiątych pewien mężczyzna upierał się, że dzięki temu schudł zawrotną liczbę kilogramów. „Wynaleziona” przez niego metoda polega na przeżuwaniu każdego kęsa kilkadziesiąt razy i późniejszym wypluwaniu jedzenia. Ta dam – jesz, ale jakbyś nie jadła! Praktyka ta może być trudna do zastosowania w miejscach publicznych lub na proszonym obiedzie, ale czego się nie robi dla zgrabnej sylwetki – najwyżej wraz z fałdkami i boczkami stracisz nieco kultury osobistej i dobrych manier.

Mydl się i chudnij

W latach trzydziestych panowało przekonanie, że intensywne i częste mycie ciała specjalnym mydłem pomoże w walce z nadmiernymi kilogramami. Panie wiec kupowały hurtowo owe mydła i kąpały się na potęgę, wierząc, że dzięki temu tkanka tłuszczowa magicznie zniknie. Cóż, jeśli ktoś solidnie przykładał się do mycia, to od wysiłku fizycznego mógł co nieco zrzucić, ale jeśli chodzi o metodę, to chyba ktoś tu nieźle mydlił wszystkim oczy!

Dieta octowa

Już sama nazwa nie zachęca, ale czego się nie robi dla urody! Dieta ta polega na piciu wody z octem pół godziny przed posiłkiem. Podobno dzięki temu zmniejsza się łaknienie i szybciej osiąga się sytość. Może to być jednak prosta droga do bólu brzucha, wymiotów i biegunki. Chyba jednak nie spróbujemy…

Seks wrogiem twojej wagi

Pewien pastor doszedł do wniosku, ze ludzie otyli charakteryzują się dwoma cechami – jedzą zbyt mało warzyw i uprawiają zbyt dużo seksu. Według niego rozwiązaniem problemów z wagą była abstynencja seksualna. Nie wiedzieć czemu, metoda ta nie zyskała zbyt wielu zwolenników i nie stała się dietetycznym hitem.

Ciastko na odchudzanie

Dieta ta została wymyślona przez dr Siegala w roku 1975 i stała się hitem za oceanem – „ciasteczkowe” kliniki swego czasu miały tam ogromne powodzenie, a terapię chętnie stosowały gwiazdy Hollywood. Metoda dr Siegala polegała na jedzeniu ciastek przygotowanych według specjalnego przepisu i składających się z aminokwasów, witamin i minerałów. Sześć ciasteczek plus jeden niskokaloryczny posiłek dziennie i figura jak marzenie – nic dziwnego, że waga spada, skoro dostarczamy w ten sposób minimalną ilość kalorii.  Choć brzmi słodko i pysznie, przy takiej terapii problemy zdrowotne i efekt jo-jo murowane.


 

Na podstawie: www.1mhealthtips.com

 


Lifestyle Zdrowie

Domowe płukanki do puszących się włosów

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
21 maja 2017
Fot. iStock / PeopleImages
Następny

Puszące się włosy… zgroza kobiet o nieco bujniejszych czuprynach. Bo z jednej strony „fajnie jest mieć dużo włosów”, ewentualnie naturalne loki i fale (tak twierdzą wszyscy, którzy ich nie mają), a z drugiej… Kto ma, ten wie. Codzienna walka z kosmykami, „sianem” i godziny układania. Wypróbujcie domowe metody na poskromienie popularnego „pudla”.

Czasem wystarczy zastąpić wodę z kranu czymś innym, a dokładnie…

1. 💧Płukanka z wody gazowanej

2. 🍺 Płukanka z piwa

3. 🍎 Płukanka z octu jabłkowego

Lifestyle Zdrowie

Co jest w życiu najważniejsze. 4 podstawowe rzeczy, o które nie dbamy tak, jak powinniśmy

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
21 maja 2017
Fot. iStock/max-kegfire

Jeśli znalazłeś się właśnie w takim momencie swojego życia, w którym czujesz się tak bardzo zagubiony i niepewny swoich pragnień i uczuć, że może straciłeś z oczu to, co najważniejsze, najwyższa pora przypomnieć sobie co tak naprawdę się liczy. Czasem życiowe doświadczenia sprawiają, że zapominamy o naszej wewnętrznej hierarchii, czasem dowiadujemy się tego, jak ona wygląda (lub powinna wyglądać) zbyt późno. Tymczasem, wszystko, co dla nas najcenniejsze, możemy zamknąć w czterech, prostych pojęciach: cel, czas, zdrowie i nasze relacje.

Cel, powód

Cel jest naszym „dlaczego?”. Powodem, dla którego wstajemy każdego ranka, chcemy żyć, oddychać, być. Tym, co napędza nasze działania. Naszym życiowym paliwem jest nasza „pasja” dla tego, co robimy. Obejmuje ona naszą pracę, nasze relacje, nasze podejście do życia i nasze życie. Żyć z pasją, to wiedzieć po co się żyje.

Nasze „dlaczego” jest również tym, co „trzyma nas”, gdy dzieje, się coś, co sprawia, że życie staje się trudne. Jeśli straciłeś z oczu swoje „dlaczego?”, zadaj sobie następujące pytania:

  • W jakim momencie życia chciałbym teraz być?
  • Co sprawia, że jestem podekscytowany?
  • Jaki jest mój, osobisty powód, żeby wstać, każdego ranka?
  • Czego chcę więcej w moim życiu?
  • Czego chcę mniej w moim życiu?

Czas

Niektórzy z nas, bardzo lubią podkreślać, że mają go bardzo mało, lub nie mają go wcale. Inni, wydają się iść przez życie zrelaksowani i szczęśliwi, nie martwiąc się, że go zabraknie. Która postawa jest ci bliższa?

Choć wszyscy mamy obowiązki i zobowiązania, to często nie potrafimy podejmować właściwych wyborów, takich, które pomogły by nam lepiej zarządzać naszym czasem.

Zamiast czuć nad nim kontrolę, sami się z niego stale rozliczamy, starając się „ogarnąć” wszystko”, ale tak naprawdę nie jesteśmy obecni (uważni) nigdzie, ani dla nikogo. Dodatkowo brakuje nam czasu na to, co naprawdę chcemy dla siebie zrobić, na spotkania z osobą, którą chcemy zobaczyć, przytulić.  Mamy mniej czasu i przestrzeni dla siebie samych.

Czas jest naszym zasobem, danym nam raz, na zawsze. Nie możemy go cofnąć, ale możemy być selektywni. Możemy chronić czas, przeznaczony na działania i spotkania z osobami, które nadają naszemu życiu największy sens i radość.

To nie zawsze jest proste. Bywa, że ledwo wiążemy koniec z końcem, biegnąc z jednej pracy do drugiej. Albo mamy czas, ale trawi nas poczucie winy, że chcemy zrobić coś dla siebie, wydaje nam się, że to egoizm. Najlepszym sposobem na wyjście z tej sytuacji jest znalezienie kilku minut dziennie na „coś dla siebie”, na swoje pasje i na nas samych.

Pięć minut tutaj, pół godziny tam – nie poczujesz różnicy. Możesz to zrobić, nie zaniedbując swoich obowiązków.  W rzeczywistości, im bardziej dbasz o swoje własne dobro, tym lepszy możesz być dla innych.

Zdrowie

Bagatelizujemy je, gdy wszystko zdaje się być w porządku. Bagatelizujemy, gdy nasz organizm zaczyna się buntować. Zaniedbujemy ćwiczenia, a potem dziwimy się, że trudno nam wejść po schodach. Zaniedbujemy dietę, zdrowie psychiczne. Aż w końcu przychodzi moment (czasem zbyt późno) opamiętania, kiedy zaczynamy rozumieć, że dobre zdrowie to prawdziwe szczęście.

Powinniśmy być dla siebie lepsi. Dbać o regularny ruch, sen, odpoczynek, robić badania kontrolne. To powinien być nasz nawyk. Niepokoi cię coś? Idź do lekarza, upewnij się, że twój organizm jest w pełni sprawny. Nie radzisz sobie emocjonalnie z jakimś problemem? Poszukaj pomocy specjalisty, zamiast tłumić emocje i uczucia, które i tak w końcu wybuchną i, być może, jeszcze bardziej skomplikują ci życie. Dbaj o swoje ciało i o swoją psychikę. To twoje narzędzia, które mają służyć ci jak najdłużej.

Relacje

Nie jest możliwe, by mieć dobre relacje z ukochaną osobą, będąc stale zajętym. Presja, pośpiech, poczucie obowiązku, przekonanie, że naszym najważniejszym zadaniem jest zapewnienie bliskim bezpieczeństwa materialnego – to wszystko sprawia, że zapominamy o tym, na czym polega miłość i troska o drugiego człowieka. A przecież, najczęściej to właśnie ta druga osoba jest dla nas największą motywacją do ciągłego rozwijania się, wspinania po kolejnych szczeblach kariery. Musimy znaleźć czas na wspieranie dobrych, pozytywnych relacji z bliskimi nam ludźmi.

Nasze relacje są naszą podstawą, naszym fundamentem. Musimy pielęgnować je z miłością i uwagą, na które zasługują.

Cel, czas, zdrowie i nasi bliscy. To naprawdę jedyne rzeczy, które sprawiają, że się bogacimy, a nasze życie jest bardziej kompletne. Nauczmy się traktować je odpowiednio.


 

Na postawie: tinybuddha.com


Zobacz także

W godzinę do euforii… czyli co ci daje godzina jazdy na rowerze

Paulina Młynarska: Tym, którzy mówią kobietom, że już dość osiągnęły, że wystarczy, że powinny przyhamować mówię: „JESZCZE CZEGO!”.

Paulina Młynarska: Tym, którzy mówią kobietom, że już dość osiągnęły, że wystarczy, że powinny przyhamować mówię: „JESZCZE CZEGO!”

Chcesz schudnąć? Lepiej zostań singlem – potwierdzają naukowcy