Zdrowie

Mięśnie Kegla wpływają nie tylko na osiąganie orgazmu. Jak je wzmocnić, by „tam na dole” wszystko działało jak trzeba?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
1 grudnia 2021
Mięśnie Kegla
Fot. iStock/
 

Mięśnie Kegla to określenie na mięśnie dna miednicy. Pełnią one kilka ważnych funkcji, a mimo to wiedza na ich temat wcale nie jest wśród kobiet powszechna i często jeszcze nie umiemy o nich rozmawiać nawet z lekarzem. A mięśnie, jak to mięśnie, można wyćwiczyć, co polecane jest nie tylko po porodzie i kobietom cierpiącym na nietrzymanie moczu. Dlaczego warto przyjrzeć się im uważniej?

Mięśnie Kegla — co warto o nich wiedzieć?

Mięśnie Kegla, czyli mięśnie dna macicy, znajdują się pomiędzy guzami kulszowymi, kością ogonową i spojeniem łonowym. Znajdują się w dole miednicy mniejszej, i mają za zadanie chronić i utrzymywać w prawidłowym położeniu pochwę, macicę, pęcherz moczowy i odbytnicę. Wpływają na kontrolę wypróżniania, stabilizują również tułów, utrzymują prawidłową postawę ciała. Mięśnie Kegla biorą udział w przebiegu porodu, odgrywają istotną rolę w trakcie współżycia.

Mięśnie Kegla

Fot. iStock 

Mimo że mięśnie Kegla kojarzone są z kobiecą anatomią, posiadają je również mężczyźni. Co ciekawe, u mężczyzn są one bardziej gęste niż u kobiet i bardziej wytrzymałe, w dodatku nie wpływają na nie częste zmiany hormonalne, więc są w lepszej kondycji.

Mięśnie Kegla — przyczyny problemów 

Kondycja mięśni Kegla uzależniona jest od kilku czynników. Realny wpływ mają na nią postawa ciała, ewentualne urazy i przeciążenia (np. z powodu podnoszenia ciężkich rzeczy), nieprawidłowe nawyki wypierania stolca lub moczu, zaburzenia w funkcjonowaniu układu pokarmowego, stres. Często przyczyną problemów są konsekwencje zabiegów ginekologicznych, takich jak łyżeczkowanie macicy, cesarskie cięcie lub zszywanie naciętego, lub pękniętego podczas porodu krocza. Wpływ na słabszą kondycję tych mięśni ma także otyłość oraz palenie papierosów. Niezależnie od przyczyny problemów mięśnie Kegla mogą w negatywny sposób wpływać na funkcjonowanie kobiety oraz jej samopoczucie.

W jaki sposób mogą objawiać się problemy z mięśniami Kegla?

Jeśli mięśnie Kegla nie pracują prawidłowo, są osłabione, mogą pojawiać się nieprzyjemne i często krępujące dolegliwości, z którymi wiele kobiet wstydzi się nawet udać do lekarza. Zaliczamy do nich:

  • nietrzymanie moczu lub stolca;
  • pojawienie się częstomoczu, także w ciągu nocy;
  • bóle pęcherza moczowego niepowiązane z infekcją układu moczowego;
  • bóle w trakcie współżycia, brak orgazmów, uczucie poszerzonej pochwy, odchodzenie gazów z pochwy, bolesne miesiączkowanie;
  • obniżenie, a nawet wypadanie narządów, np. macicy;
  • bóle kręgosłupa.
Mięśnie Kegla

Fot. iStock

Można w prosty sposób sprawdzić, czy mięśnie Kegla pracują prawidłowo. Podstawowym testem do tego jest umiejętność zatrzymania strumienia moczu oraz gazów. Nie wolno jednak traktować tego jako ćwiczenia wzmacniającego, co było powszechnie zalecano wcześniej, ponieważ częste wykonywanie go może prowadzić do infekcji pęcherza moczowego. Inną konsekwencją może być zaburzenie prawidłowego działania mechanizmu mikcji, podczas którego układ nerwowy wpływa na rozluźnienie pęcherza moczowego.

Mięśnie Kegla — ćwiczenia, które warto wykonywać 

Istnieje kilka ćwiczeń, dzięki którym można utrzymać prawidłową pracę mięśni Kegla. Warto regularnie je wykonywać, ponieważ nie zajmuje to dużo czasu, ani nie wymaga wielkiego wysiłku, jednak trzeba pamiętać, że wymagają one systematyczności i cierpliwości. Po kilku miesiącach regularnej pracy efekty powinny być wyraźnie odczuwalne.

Aby mięśnie Kegla napinały się i rozluźniały prawidłowo, należy zwrócić uwagę na prawidłową postawę ciała, która pozwala na utrzymanie równoległego ustawienia przepony oddechowej względem dna miednicy. Warto je aktywizować prostym ćwiczeniem.

Należy wziąć wdech, przy wydechu przez usta ułożone w „dziubek” napiąć mięśnie dna macicy, a przy kolejnym wdechu je rozluźnić.

W innej wersji ćwiczenia zrób wdech i napnij mięśnie Kegla. Napnij je na 10 sekund, następnie puść. Powtórz ćwiczenie 10 razy.

Mięśnie Kegla

Fot. iStock

Można wykorzystać do wzmacniania mięśni „przyrządy” takie jak: kulki gejszy, czy jajeczka yoni. Trening z ich wykorzystaniem polega na umieszczaniu ich w pochwie i podtrzymywaniu, by nie zadziałała na nie grawitacja. Zaciśnięcie mięśni Kegla spowoduje utrzymanie się kulek w jednym miejscu, natomiast ich rozluźnienie sprawi, że wypadną na zewnątrz. Ta metoda ma wiele zwolenniczek, ale stosowana nieodpowiednio prowadzi do nadmiernego zaciśnięcia ich, co jest efektem niepożądanym.

Jeśli mięśnie Kegla nadal sprawiają problem, warto porozmawiać z fizjoterapeutką uroginekologiczną. Specjalistka oceni wykonywane ćwiczenia i zmodyfikuje je, jeśli zajdzie taka konieczność.


źródło:  www.mp.pl 


Zdrowie

Dość poddawania się i schodzenia ze ścieżki zdrowego odżywiania! Mam pomoc, która nie zawodzi

Monika Wanat
Monika Wanat
1 grudnia 2021

Średnio raz w miesiącu podejmuję decyzję, że koniec z odpuszczaniem. Dość siedzenia na kanapie i oglądania w kółko „Przyjaciół”, czas się ruszyć i, no oczywiście!, wziąć za siebie. 

Rozpisuję to wszystko w notesie, wracam do gotowych jadłospisów wege i z kalorycznością 1600-1700 kcal., robię szczegółowe listy zakupów, piorę leginsy i sportowy stanik i oczywiście odpalam Chodakowską. Robię zielone koktajle, katuję nimi (naprawdę, to dobre słowo) siebie i rodzinę. Uszami wychodzi mi szpinak, bolą mnie mięśnie, w kuchni mam bajzel, bo sprzętów potrzebnych do tego wszystkiego mam milion pięćset. Nic dziwnego, że po tygodniu, góra po 10 dniach, znów siedzę na kanapie i oglądam „Przyjaciół”, kolejny sezon.

Długo nie mogłam dojść do tego, co tkwi u źródła niepowodzenia tych kolejnych prób. I dopiero, jak to wszystko napisałam, zrozumiałam. Ja za każdym z tych razów byłam na wojnie. Ze sobą, z czasem i z… przedmiotami. Nie frustrował mnie nie ból mięśni, czy konieczność planowania i gotowania w konkretny sposób – nie, to akurat było super. Nie musiałam myśleć i kombinować codziennie od nowa, co robić. Frustrowało mnie natomiast codzienne użeranie się ze sprzętami – wyciskanie pomarańczy na takim ręcznym małym stożku, blendowanie bananów ze szpinakiem, ścieranie marchewki na obowiązkowe w moich jadłospisach podwieczorki, którymi były marchewka z jabłkiem i wydawanie kupy szmalu na gotowe soki, lody i sorbety (tak, one też są w planach dietetycznych!) bio, eko – serio, to obciąża budżet, szczególnie jak rodzina to nie tylko ja i każdy soczek musi dostać.

A na koniec sprzątanie po tym wielkim gotowaniu!

Zaczęłam rozglądać się za pomocą. W zabieganej rodzinie o nią trudno, więc padło na sprzęty.

W gotowaniu i blendowaniu od tygodnia pomaga mi ArtMix Pro. Super, ale soku nie wyciska! Na szczęście ma wspaniałą siostrę – More Juice Press, czyli wolnoobrotową wyciskarkę (która robi też sorbety, mam super przepis, sprawdźcie poniżej!). Coś wspaniałego.

Oczywiście kiedy tylko ją zobaczyłam, natychmiast zapomniałam, do czego była mi potrzebna, bo… jest po prostu piękna. Naprawdę, tego sprzętu nie usunę z kuchennego blatu!

Jak korzysta się z More Juice Press?

Wiecie, co zaskoczyło mnie najbardziej? Banalnie prosta obsługa. Widziałam wiele wyciskarek wolnoobrotowych i przed zakupem za każdym razem powstrzymywała mnie ich bardzo skomplikowana obsługa. Mnogość części czy nieintuicyjne montowanie sprzętu, to dla mnie skuteczny odstraszacz. Nie wyobrażam sobie, żebym za każdym razem, kiedy chcę wycisnąć sok, wołać męża do pomocy. Mowy nie ma!

I najważniejsze: w odróżnieniu od tradycyjnych sokowirówek szybkoobrotowych używających ostrych noży, wyciskarka Zepter More Juice Press nie sieka i nie mieli składników, dzięki czemu nie szkodzi ich budowie molekularnej, a w konsekwencji wartości odżywczej. Przeciwnie – łącząc ogromną siłę dociskającą z delikatnie obracającą się śrubą, Zepter More Juice Press dokładnie wyciska owoce i warzywa, wykorzystując je całe i zapewniając sok lub smoothie do 6 razy bogatsze w witaminy, minerały, błonnik i enzymy, a także uniwersalny, bogaty w składniki odżywcze miąższ, ekstrahowany bez wycieków poprzez osobne wyjście.

Przepisy

Niedzielny poranek spędziłam w kuchni, przy ulubionej muzyce i gotowaniu. Obiad niedzielny – wiadomo. Ale zanim on, przecież potrzebne jest śniadanie. A po nim podwieczorek. Zobaczcie, w czym pomógł mi More Juice Press!

OMLET

Składniki na 3 porcje:

  • 6 jajek
  • 3 pomidory
  • 3/4 kubka szpinaku
  • szczypta pieprzu

Umyłam, odcedziłam i wycisnęłam pomidory i szpinak. Sok zamknęłam w pojemniku i włożyłam do lodówki. Podałam go do śniadania, wzbogacając odrobiną mleka sojowego. Pycha! Pulpę zostawiłam, żeby wzbogacić nią mój omlet. Zero waste przede wszystkim!

Jajka roztrzepałam w misce i przelałam na rozgrzaną patelnię. Kiedy odrobinę się ścięły od spodu, na połowie omletu ułożyłam pulpę, która pozostała mi z wyciskania soku. Posoliłam, dałam odrobinę granulowanego czosnku. A kiedy omlet ściął się już w 80 proc. złożyłam go na pół. Przykryłam pokrywką dosłownie na moment i… gotowe!

 

SORBET

Zdrowsza wersja lodów, czyli sorbet owocowy. Przygotowałam go z mrożonego mango i ananasa. Tylko dwa składniki! Zepter More Juice Press przerobiła te owoce na ultra gładki, delikatny mus-sorbet. Nie mogę się nadziwić naprawdę. I już mam pomysły na kolejne sorbety! Np. kawowy!

CIASTO MARCHEWKOWE

Genialna sprawa – robisz sok, zostaje ci wspaniała sucha pulpa, którą możesz wykorzystać do zrobienia ciasta, babeczek, dorzucić do chleba. Kiedy mam jej za dużo, mrożę i wykorzystuję, kiedy tylko najdzie mnie ochota na proste i pyszne ciasto marchewkowe

  • 2 jajka
  • 200 g drobnego cukru lub cukru pudru
  • 150 ml oleju roślinnego (użyłam rzepakowego)
  • 200 g pulpy marchewkowej (powstała podczas wyciskania soku)
  • 50 g posiekanych orzechów włoskich
  • 1 jabłko
  • 50 g wiórków kokosowych
  • 200 g mąki
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • po 1 łyżeczce sody i cynamonu

Jajka ubiłam do podwojenia objętości. Dodałam cukier i dalej ubijałam aż masa stała gładka i puszysta. Wciąż ubijając na wysokich obrotach, dolewałam cienkim strumieniem olej. Dodałam marchewkę, ananasa, pokrojone drobno jabłko, wiórki kokosowe i delikatnie wymieszałam. Dodałam przesianą mąkę, proszek do pieczenia, sodę, cynamon i delikatnie połączyłam wszystkie składniki. Ciasto przełożyłam do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Piekłam przez 1 godzinę w 150 stopniach C.

 

 

 


Zobacz także

Planujesz jesienne spacery po lesie? Grzybobranie? Pamiętaj o zabezpieczeniu przeciw chorobom odkleszczowym!

Geranium (anginka)

Geranium (anginka) wraca do łask. Dlaczego warto mieć na parapecie tę „babciną” roślinę?

awokado - właściwości, jak jeść, z pestki, przepis

Awokado – właściwości dla zdrowia. Jak jeść awokado i jak z pestki wyhodować drzewko?