Zdrowie

Co się dzieje z twoim ciałem i mózgiem, kiedy zażywasz zimowych kąpieli?

Redakcja
Redakcja
24 listopada 2021
fot. mikkelwilliam/iStock
 

„Krew w twoich naczyniach krąży szybko, z trudem łapiesz powietrze! Zimna woda kłuje skórę niczym igły. To wszystko trwa około 20 sekund, po czym twój oddech powoli zaczyna się uspokajać, skóra się znieczula, a kiedy wynurzasz się z wody, czujesz, jak twoje ciało ogarnia fala ciepła”, twierdzi Susanna Soberg w nowej książce „Brr. Jak zażywać zimnych kąpieli, aby wspierać cały organizm”.


Co dzieje się z twoim ciałem?

Zanurzając się w zimnej wodzie, początkujące morsy doświadczają reakcji ze strony układu krążenia, to tak zwany szok termiczny. Mózg odbiera lodowato zimną wodę jako niebezpieczeństwo i uruchamia alarm. Serce zaczyna mocniej bić, wzrasta ciśnienie krwi. Jednocześnie – w momencie zetknięcia z zimną wodą – aktywuje się układ przywspółczulny, który z kolei powoduje zwolnienie akcji serca i spadek ciśnienia krwi. Czyżby w naszym organizmie doszło do konfliktu fizjologicznego? To niewykluczone i mogłoby tłumaczyć to, czego morsy doświadczają przed zanurzeniem w zimnej wodzie i po nim, gdy najpierw dochodzi do hiperwentylacji, po czym oddech stopniowo się uspokaja i wraca do normy. W momencie kontaktu z zimną wodą doświadczasz szoku termicznego. Jeśli nie jesteś doświadczonym morsem, to w ciągu pierwszych dwóch do trzech minut po zanurzeniu się w zimnej wodzie może u ciebie dojść do hiperwentylacji. Szok wywołuje stres, większy, jeśli nie jesteśmy oswojeni z zimnem: ciało skupia się na przeżyciu i ochronie najważniejszych organów.

Naczynia krwionośne w nogach, rękach i skórze natychmiast się kurczą. Krew zaczyna płynąć do środka ciała, by utrzymać ciepło najważniejszych organów. Tętno spada, ponieważ serce nie musi już pompować krwi do wszystkich naczyń, ale ciśnienie pozostaje niemal niezmienione. Tuż przed wejściem do wody może nawet lekko wzrosnąć, co wynika z napięcia i stresu związanego z czekającą cię kąpielą.

Co się dzieje w twoim mózgu?

Szok termiczny powoduje, że ukrwienie mózgu zmniejsza się o 30%. W badaniu z 2007 roku poproszono trzynastu niezahartowanych ochotników o zanurzenie się w balii z wodą o temperaturze 0 stopni Celsjusza i pozostanie w niej przez 30 sekund. Tuż po zanurzeniu się w lodowatej wodzie liczba uderzeń serca wzrosła z 74 do 107, a liczba oddechów z 16 do 38, u dwóch osób wystąpiły objawy omdlenia: zawroty głowy, zakłócenia widzenia, brak kontaktu. Gorsze ukrwienie mózgu i zwiększona liczba oddechów mogą prowadzić nawet do utraty przytomności, upadku i urazu głowy. Dlatego należy bardzo uważać!

Tyle że początkujący mors raczej nie spędzi w wodzie 30 sekund, jak we wspomnianym eksperymencie. Nasza przygoda z morsowaniem zwykle zaczyna się od kilku sekund. Jeśli poczujesz, że zaczyna ci się kręcić w głowie albo przed oczami pojawią się mroczki, wyjdź z wody i schyl głowę tak, żeby znalazła się na wysokości serca.

Zostań w tej pozycji, aż poczujesz, że krew znów napływa do mózgu. Takie przypadki zdarzają się rzadko, ale dobrze być na nie przygotowanym i wiedzieć, co wówczas należy robić. Od dawna wiadomo, że ekspozycja na zimno, na przykład podczas zimowych kąpieli, redukuje funkcje poznawcze mózgu. Spadek temperatury zmniejsza jego aktywność. Jednak nawet jeśli twoja mowa stanie się mniej wyraźna, nie oznacza to, że znalazłszy się w wodzie, nie będziesz w stanie logicznie myśleć – po prostu będziesz myśleć wolniej. Zimno sprawia, że trudno jest się skupić na czymkolwiek innym, a twój mózg pracuje na zwolnionych obrotach.

Kaskada hormonów i aktywacja układu nerwowego

Stoisz w wodzie, a twoje ciało robi wszystko, żeby poradzić sobie z zagrożeniem, jakim jest dla niego zimno. Zaczyna więc produkować ciepło: przemiana materii przyspiesza, ogrzewa krew, żebyś nie zasnął! Pytanie, czy zmiany fizjologiczne, które zachodzą w twoim organizmie, mają jakieś skutki zdrowotne inne niż ten, że ciało z czasem przywyknie do zimnej wody. Wiele na to wskazuje. Reakcja stresowa wynika przede wszystkim z działania trzech hormonów: adrenaliny, noradrenaliny i kortyzolu. W reakcji na nie zaczynają się wydzielać także inne związki, które dają nam poczucie radości i szczęścia oraz dbają o naszą równowagę umysłową, a są to: endorfiny, dopamina i serotonina. Zimna woda natychmiast doprowadza do szoku termicznego, hormony buzują w naszym ciele i mózgu, mobilizując nas do ochrony przed zagrożeniem, czyli zimnem. Wszystkie wydzielą się jednocześnie i mają wiele pozytywnych skutków zdrowotnych.

 

 

 

Z książki Wydawnictwa Otwarte wybraliśmy interesujace nas fragmenty. Skróty pochodzą od redakcji Oh! Me.


Zdrowie

Sześć prostych rzeczy, które zastąpią ci słońce. Medycyna alternatywna na ratunek.

Redakcja
Redakcja
24 listopada 2021
 

Jak karmić zmysły, gdy za oknem jesienne i zimowe klimaty? Jak stymulować w sobie poczucie szczęścia spełnienia w najbardziej ponurych miesiącach w Polsce? Skorzystaliśmy z porad zawartych w dwóch książkach. „Wiele badań pokazuje, że brak światła słonecznego może prowadzić do zimowej depresji. Sposobem na zwiększenie poziomu serotoniny są – ruch, a także ćwiczenia oddechowe, masaż i pozytywne myślenie”, twierdzi Susanna Soberg w książce „Brrr, jak zażywać zimnych kąpieli”.

1. Postaw na pieprz i cynamon!

Jesień i zima to idealny czas, aby zacząć używać rozgrzewających przypraw.

„Świeży i suszony imbir, czarny pieprz, ostra papryka, cynamon, goździki, kardamon, czarna gorczyca, hing (asafetyda), kumin (kmin rzymski), kurkuma, koper włoski, kozieradka, adżwan (ajwan), czarnuszka, gałka muszkatołowa, ziele angielskie, anyż gwiaździsty – wszystkie te przyprawy rozgrzeją cię od środka i poprawią trawienie”, radzi Nina Czarnecka, autorka bloga Blimsien.com

2. Poprawiaj humor morsowaniem

Serotonina i dopamina uwalniają się w wyniku szoku termicznego i dają nam poczucie szczęścia i zadowolenia. Dlatego właśnie warto zimną morsować! Dopamina ma działanie uzależniające, sprawia, że mamy ochotę znów wskoczyć do lodowatej wody. Odgrywa bardzo istotną rolę w motywowaniu nas do czynności, które sprawiają nam przyjemność. Natomiast serotonina zapewnia nam umysłową równowagę, poczucie szczęścia i dobry sen. Reguluje apetyt, pamięć i wiele innych rzeczy.

„Kąpiel zimą w wodzie o temperaturze około 14 stopni Celsjusza podnosi poziom dopaminy w organizmie o 250%”, twierdzi Soberg.

3. Masaż ciepłymi olejami

Wykonując go rano, kieruj się od stóp w kierunku głowy. W ten sposób dostarczysz sobie energii. Wieczorem, kiedy bardziej zależy nam na uspokojeniu, zmień kierunek i zacznij od głowy, kierując się w stronę stóp. Przepis na masaż pochodzi z książki Niny Czarneckiej Ciepło.

1. Podgrzej około 120 ml wybranego oleju wraz z olejkiem eterycznym, tak by był ciepły, ale nie parzył.
2. Nasmaruj suche ciało olejem. Najlepiej, jeśli zrobisz to, stojąc na ręczniku, którego nie żal ci poplamić. Podczas tego masażu używa
się sporo oleju i trzeba wymasować również podeszwy stóp, więc warto zadbać o odpowiednie podłoże.
3. Zależnie od celu masażu (pobudzenie lub relaks) zacznij masować ciało, zaczynając od stóp albo od głowy. Kończyny masuj podłużnymi ruchami, a głowę i twarz okrężnymi. Klatkę piersiową i brzuch masuj zgodnie z ruchem wskazówek zegara – jest to również kierunek, w jakim przesuwa się zawartość okrężnicy. Zwłaszcza vata, dla której masaż ciepłym olejem jest jak najbardziej wskazany, masując brzuch w drugą stronę, mogłaby sprowokować zastój w jelitach. Tułów wzdłuż żeber masuj do wewnątrz.
4. Nie zapomnij o wymasowaniu każdego palca dłoni i stóp, a także uszu, policzków, szczęki. Dobrze wymasuj podeszwy stóp.
5. Stawy masuj okrężnymi ruchami.
6. Na tyle, na ile to możliwe, wymasuj również plecy i pośladki.
7. Pozwól skórze wchłaniać olej przez około 10 minut, a potem wskocz do ciepłej kąpieli.
Jeśli nie masz czasu na masaż całego ciała, możesz skupić się tylko na głowie i stopach.

4. Pij rozgrzewające napoje

Według ajurwedy napar z imbiru z dodatkiem miodu nie tylko rozgrzewa i poprawia krążenie, ale również rozwesela i odśluzowuje – dlatego doskonale sprawdzi się w mokre i chłodne dni. Pij go, gdy łapie cię przeziębienie lub gdy masz ochotę się rozgrzać i wzmocnić agni (ogień trawienny).

Składniki:
1 szklanka wrzątku
2 cm świeżego kłącza imbiru posiekanego w kostkę lub pokrojonego
w plasterki
szczypta cynamonu
sok z 1/4 cytryny
1 łyżeczka miodu

5. To nie czas na lody, lemoniadę czy napoje prosto z lodówki!

Jeśli jesz mięso, to zima jest najlepszą porą roku, by zwiększyć jego ilość. To dobry czas na dostarczanie sobie większej ilości tłuszczu.

„Tak, możesz przytyć zimą. Właściwie to nic niezwykłego – zima to czas, kiedy jest mało roślin i trudno zdobyć pożywienie.

Cała natura wspiera wtedy zwierzęta (w tym człowieka) w obrastaniu w tłuszczyk, by mógł w zdrowiu dotrwać do wiosny. I choć dziś cywilizacja skutecznie wyrywa nas z tego rytmu, nie ma nic złego w przybraniu paru kilogramów o tej porze roku. One naturalnie znikną wiosną, kiedy apetyt maleje, tłuszcz zaczyna się topić jak marcowe śniegi, a dieta pełna zielonych, gorzkich liści wspiera organizm w przejściu w zupełnie inną porę roku”, twierdzi Nina Czarnecka.

6. Łykaj witaminę D

Badania potwierdzają, że ok. 80% Polaków ma niedobór witaminy D i to nie tylko w porze zimowo-jesiennej. Dlatego już od kilku lata zalecenia są takie, by w naszej szerokości geograficznej suplementować witaminę D cały rok. Aby zapewnić sobie jej naturalną dawkę, musimy wychodzić na spacery. Nawet w samym środku zimy. Jeśli widzisz, że za oknem nie ma chmur, koniecznie wykorzystaj ten moment. Marsz na spacer!

 


Zdrowie

5 przepisów na kultowe desery: zygmuntówka, wuzetka, krem sułtański, ambrozja!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
24 listopada 2021

Zygmuntówka, wuzetka, krem sułtański, ambroizja… Coś ci to przypomina? Może słodycze z PRL-u.
Jeśli pobudziliśmy twoją wyobraźnię możesz ruszyć z nami w kulinarną podróż po Warszawie. W kiążce Pawła Płaczka „Warszawa da się zjeść” znajdziesz 52 przepisy i historie zwiazne z tym miastem. Dla naszych czytelników z okazji Dnia Ciasta, które jest obchodzone na całym świecie 26 listopada razem z autorem przygotowliśmy słodokie warszwskie desery.

Zygmuntówka

SKŁADNIKI (8 porcji)

MUS CZEKOLADOWY
400 ml śmietany 36%
150 g gorzkiej czekolady
2 łyżki cukru pudru

KOSZYCZKI MIGDAŁOWE
2 białka
50 g cukru
30 g masła, roztopionego i wystudzonego
40 g mąki pszennej
100 g płatków migdałowych

BEZY
3 białka
130 g drobnego cukru
szczypta soli

DODATKOWO
300 ml śmietany kremówki 36%
100 g konfitury z żurawiny

PRZYGOTOWANIE
Krem: śmietanę zagotowujemy z cukrem pudrem, odstawiamy z ognia, dodajemy czekoladę i pozostawiamy na kilka minut. Po tym czasie mieszamy dokładnie rózgą do momentu połączenia składników. Masę czekoladową wstawiamy do lodówki na noc.

Koszyczki migdałowe: wszystkie składniki oprócz płatków migdałowych miksujemy blenderem na gładką masę (powinna mieć konsystencję ciasta naleśnikowego). Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia rysujemy osiem okręgów o średnicy ok. 8–9 cm. Na nich rozprowadzamy po łyżce ciasta i posypujemy płatkami migdałowymi. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200ºC na ok. 7 minut. Każdy krążek podważamy szpatułką (będzie dosyć miękki) i gorące układamy na szklance odwróconej do góry dnem lub na formie do muffinów, tak aby uzyskać kształt koszyczka. Koszyczki trzeba układać natychmiast po upieczeniu, ponieważ tylko gorące dadzą się formować, dlatego najlepiej piec tylko po dwie, maksymalnie trzy sztuki jednocześnie. Następnie pozostawić do wystudzenia.

Bezy: białka ze szczyptą soli ubijamy na sztywno, następnie po łyżce dodajemy cały cukier, bez przerwy ubijając. Na koniec masa powinna być puszysta, błyszcząca i sztywna. Na wyłożonej papierem do pieczenia blasze formujemy osiem jednakowej wielkości bez. Ich średnica powinna być mniejsza od średnicy koszyczków.

Składanie: Śmietanę ubijamy na sztywno i przekładamy do rękawa cukierniczego. Schłodzoną masę czekoladową ubijamy mikserem do uzyskania puszystego musu. Tak przygotowany, przekładamy do rękawa cukierniczego. Kruche migdałowe koszyki wypełniamy nim równomiernie. Na mus wykładamy po 2–3 łyżeczki konfitury żurawinowej, następnie wyciskamy ubitą śmietaną, a na wierzch każdego ciastka układamy bezową koronę.

Wuzetka

SKŁADNIKI (12 porcji)

BISZKOPT
6 jajek
160 g drobnego cukru
115 g mąki pszennej
30 g kakao

KREM
500 ml śmietany 36%
2–3 łyżki cukru pudru
2 łyżeczki żelatyny

PONCZ
100 ml zaparzonej mocnej, czarnej herbatysok z połowy cytryny lub limonki

DODATKOWO
200 g powideł śliwkowych
POLEWA
5 łyżek cukru
5 łyżek kakao
4–5 łyżek mleka 3,2%
5 łyżek masła

 

PRZYGOTOWANIE
Polewa: cukier, kakao i mleko podgrzewamy na małym ogniu przez kilka minut, mieszając, aż polewa zacznie gęstnieć. Zdejmujemy z ognia i dodajemy masło. Cały czas dokładnie mieszamy, aż do uzyskania gęstej lśniącej polewy.

Biszkopt: oddzielone od żółtek białka ubijamy na sztywno, po łyżce dosypujemy cukier i dalej ubijamy, aż powstanie lśniąca, sztywna piana. Kolejno dodajemy do niej żółtka i ubijamy jeszcze kilka minut. Na koniec wsypujemy przesianą mąkę z kakao i delikatnie mieszamy uważając, aby masa zbytnio nie opadła. Następnie wlewamy ją do blaszki (kwadratowa forma ok. 24 cm, wyłożona papierem pergaminowym) i pieczemy przez ok. 30 minut w temperaturze 180°C. Po wyjęciu z piekarnika odstawiamy na ok. 30 minut. Po tym czasie odwracamy blaszkę do góry dnem, ustawiamy na kratce i pozostawiamy biszkopt do całkowitego wystudzenia. Na koniec kroimy go wzdłuż na dwa równe blaty.

Krem: do żelatyny dodajemy 3–4 łyżki wody, odstawiamy na kilka minut. Następnie delikatnie podgrzewamy na parze, aż żelatyna się rozpuści (uważając, aby jej nie podgrzać zbyt mocno, gdyż straci swoje właściwości żelujące). Śmietanę ubijamy na sztywno z cukrem pudrem. Dodajemy ostygłą żelatynę i dokładnie mieszamy. Odkładamy kilka łyżek śmietany do dekoracji. Pierwszy blat ciasta wkładamy z powrotem do blachy, nasączamy połową ponczu (przygotowanego poprzez wymieszanie mocnej schłodzonej herbaty z sokiem z cytryny), rozsmarowujemy na nim połowę powideł i wykładamy cały krem. Przykrywamy drugim blatem ciasta, który nasączamy resztą ponczu i smarujemy pozostałymi powidłami. Wierzch dekorujemy polewą. Wstawiamy do lodówki na czas zastygnięcia polewy. Na koniec dekorujemy kleksami ze śmietany.

Ambrozja

SKŁADNIKI (4–5 porcji)

LODY
200 ml śmietany 36%
200 ml mleka skondensowanego słodzonego
100 g rodzynek 70 ml rumu
DODATKOWO
250 ml śmietany 36%
garść orzechów włoskich
garść rodzynek
ulubione owoce (ja zdecydowałem się na maliny, borówki i winogrona)
kawałek gorzkiej czekolady

 

PRZYGOTOWANIE

Do małego garnka wlewamy rum i wsypujemy rodzynki. Podgrzewamy na wolnym ogniu aż do zagotowania. Studzimy. Mleko i śmietanę wlewamy do misy. Ubijamy, aż powstanie gęsta masa (w zależności od miksera może to potrwać od kilku do kilkunastu minut). Gdy podwoi ona swoją objętość, stanie się puszysta i kremowa, dodajemy do niej rodzynki. Całość mieszamy, przelewamy do pojemnika i wstawiamy do zamrażalnika na minimum 9 godzin. Przez pierwsze dwie godziny powoli zamarzające lody mieszamy kilkakrotnie co 30 minut, dzięki czemu rodzynki nie opadną na dno, a masa będzie puszysta. Śmietanę ubijamy na sztywno. W pucharkach układamy owoce, 2–3 gałki owych samodzielnie wykonanych lodów, ubitą śmietanę (dużo ubitej śmietany). Całość posypujemy rodzynkami, posiekanymi orzechami i startą na tarce albo posiekaną czekoladą.

Krem sułtański

SKŁADNIKI (8 porcji)
ok. 500 ml słodkiej śmietany 36%
3–4 łyżki cukru pudru
2–3 łyżki kakaogarść rodzynek
100 ml rumu

 

PRZYGOTOWANIE
Rodzynki zalewamy rumem i odstawiamy do namoczenia na ok. 30 minut. Czym dłużej poleżą w alkoholu, tym będą bardziej aromatyczne. Śmietanę ubijamy z cukrem pudrem. Gdy będzie puszysta i sztywna, dzielimy na dwie części. Do jednej dodajemy kakao i odsączone z rumu rodzynki. Delikatnie mieszamy. W pucharkach układamy warstwami ciemny i jasny krem, dekorujemy.

****

 


Paweł Płaczek 
rocznik ’83, po mieczu Ślązak, po kądzieli Litwin, od 16 lat warszawski „słoik”.  Dziennikarz, autor cyklu książeczek kulinarnych „Kuchnia wyjątkowych smaków”, które rozeszły się w nakładzie ponad miliona egzemplarzy. Od ośmiu lat prowadzi bloga kulinarnego takemycake.eu  Ma dwie pasje: gotowanie i podróże, które najchętniej łączy w jedną.


Zobacz także

Dieta 5:2, czyli odchudzanie dla tych, którzy nie lubią sztywnych zasad i odmawiania sobie wszystkiego

Hormony, które wpływają na kobiece pożądanie

detoks

Poranny detoks na osiem (prostych) sposobów