Zdrowie

4-miesięczna córeczka Kasi Tusk z powikłaniami po COVID-19. „Trafiłyśmy tutaj w ostatniej chwili”

Redakcja
Redakcja
10 stycznia 2022
 

Blogerka Katarzyna Tusk podzieliła się z informacją, że jej młodsza córka trafiła do szpitala. Powodem były powikłania po zakażeniu COVID-19. „Trafiłyśmy tutaj podobno w ostatniej chwili, chociaż jeszcze dzień wcześniej uspokajano mnie, że nic nie daje powodów do zmartwienia i po niedawnym zachorowaniu moich dzieci na koronawirusa mogę już odetchnąć spokojnie. Intuicja mamy to jednak najczulsze i najrzetelniejsze badanie diagnostyczne” – czytamy na blogu makelifeeasier.com.

Eksperci potwierdzają, że u małych dzieci powikłania mogą pojawić się nawet, jeśli samo zakażenie Sars-Cov-2 przebiegało bezobjawowo. – Rzadkim, aczkolwiek bardzo poważnym powikłaniem u dzieci, które przechorowały COVID-19, jest PIMS, czyli wieloukładowy zespół zapalny powiązany z COVID-19. Najczęściej występuje on u dzieci 8-9- letnich, jednak miewamy w szpitalu również młodszych pacjentów z tym rozpoznaniem – mówi w rozmowie z Wyborcza.pl dr Ilona Derkowska, pediatra ze Szpitala Dziecięcego Polanki w Gdańsku.

PIMS to wieloukładowy zespół zapalny powiązany z COVID-19, czyli typowo dziecięce groźne powikłanie, które może wystąpić także po bezobjawowym zakażeniu SARS-CoV-2. To oznacza, że nawet jeśli dziecko było zakażone bezobjawowo lub bardzo łagodnie, po około czterech tygodniach może trafić do szpitala z ciężką niewydolnością krążenia. I niestety, jest to stosunkowo częste powikłanie: jedno na kilkaset do tysiąca dzieci rozwija PIMS. To zupełnie zmienia bilans korzyści do ryzyka na rzecz szczepień.

Kasia Tusk przyznaje, że „była to kwestia kilkunastu, a może nawet tylko kilku godzin, nim doszłoby do sepsy, bo parametry stanu zapalnego były już bardzo niepokojące i pogarszały się dosłownie z chwili na chwilę”.

Z małego i słabnącego ciałka trzeba było pobrać płyn mózgowo-rdzeniowy aby wykluczyć zapalenie opon (w trybie pilnym więc o żadnym znieczuleniu nie było mowy) i zrobić całą serię mniej i bardziej inwazyjnych badań, na widok których chyba każdej mamie robi się słabo. Nikt nie ma wątpliwości, że organizm mojej malutkiej córeczki został osłabiony przez koronawirusa, którego przechodziła chwilę wcześniej i to dlatego infekcja bakteryjna, do której pewnie w ogóle by nie doszło, gdyby nie covid, rozwinęła się w tak galopującym tempie, nie dając przy tym prawie żadnych objawów. Niestety, poważne infekcje wirusowe często torują drogę bakteriom. Ja nie mogłam zaszczepić dzieci, bo są jeszcze za małe (4 miesiące i niecałe 3 latka) ale nie chcę nawet myśleć co czują mamy kilkulatków leżących w szpitalu z tych samych powodów, które nie zdecydowały się na ich szczepienie (lub po prostu nie zdążyły jeszcze tego zrobić) i przeżywają teraz podobne do moich emocje. Jestem z nimi całym sercem.

Wiem, że do niektórych z nas bardziej przemawiają osobiste historie ludzi, których znamy, a nie opinie ekspertów zza szklanego ekranu. Obiecałam więc sobie, że jeśli tylko moja córeczka względnie lepiej się poczuje, to napiszę tu parę słów o tym, aby może chociaż jedną z Was zachęcić do zaszczepienia swojej pociechy i uniknięcia tym samym groźnych powikłań. Ja wiele bym dała, aby móc oszczędzić mojej córeczce bólu, długotrwałej antybiotykoterapii i pobytu w szpitalu. Jak każda mama.

Kolejne zdjęcie w mediach społecznościowych blogerki pokazuje, że wszystko już w porządku. „Dziś nawet kożuch w kawie mi smakuje!”

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez MakeLifeEasier (@makelifeeasier_pl)

Dzieci coraz częściej chorują na COVID-19

W wielu krajach liczby zakażeń wśród najmłodszych rosną nawet o sto procent, niekiedy stanowiąc połowę zakażonych danej populacji. Najwyższy czas na szczepienia najmłodszych.

Dlaczego koronawirus z taką mocą atakuje dzieci?

Prof. Andrzej M. Fal, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego oraz kierownik Kliniki Alergologii, Chorób Płuc i Chorób Wewnętrznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie wyjaśnia: „Na początku pandemii najsłabszą, czyli najbardziej narażoną na zakażenie wirusem SARS-CoV-2 była grupa najbardziej zaawansowana wiekowo, ponieważ układ immunologiczny z wiekiem jest coraz mniej sprawny i m.in. generuje mniejszą odporność. Poza tym często występowały w tej grupie choroby przewlekłe (np. cukrzyca, choroby serca, POChP), które dodatkowo układ immunologiczny osłabiały. Dlatego takie osoby jako pierwsze były szczepione, co istotnie wzmocniło ich odporność”.

Kolejno szczepienia rozszerzano na coraz młodsze grupy, aż wreszcie niezaszczepieni zostali młodzież i dzieci. W ten sposób szczepienia wzmocniły odporność większości społeczeństwa, ale wirus mutuje, tworzą się kolejne warianty, które szukają ścieżki dotarcia do organizmów najłatwiej infekowalnych.

„Tę prawidłowość widzimy chociażby w rozkładzie zachorowań, w przypadkach ciężkiego przebiegu i zgonów w Polsce w czwartej fali – i to niezależnie od wieku tych niezaszczepionych” – podkreśla prof. A.M. Fal.

Jak dodaje prof. Fal wirus zaczyna znajdować dojście do młodzieży i dzieci na całym świecie.

„To co było rzadkością w pierwszej fali, czyli choroba dziecka, ciężki jej przebieg czy nawet zgon pacjenta w wyniku COVID-19, teraz staje się coraz częstsze. W związku z powyższym czas najwyższy skupić się na tej grupie i również w niej wspomagać układ immunologiczny” – dodaje.

Objawy zakażenia SARS-Cov-2 u najmłodszych

Jak mówią lekarze, większość dzieci przechodzi infekcję łagodnie, ale niestety z miesiąca na miesiąc przybywa w szpitalach także pacjentów w ciężkim stanie. W Gdańsku leży pod respiratorem 10-latek po zarażeniu SARS-CoV-2. Przypomnijmy objawy, które mogą świadczyć o tym, że dziecko ma COVID-19: gorączka, kaszel, ból gardła, utrata węchu, smaku, nudności, wymioty, bóle brzucha, biegunka, bóle mięśni, głowy, zmęczenie, zmiany skórne, zapalenie krtani, zapalenie zatok. W razie wystąpienia objawów, należy skontaktować się telefonicznie z lekarzem rodzinnym, który po ocenie stanu zdrowia skieruje pacjenta na test. Najlepiej uchronić dziecko przed zakażeniem poprzez szczepienie.

Co może wskazywać na zakażenie wirusem SARS-CoV-2 u dzieci

Naukowcy wyszczególnili trzy najczęściej występujące grupy objawów COVID-19 u dzieci:

  •     po pierwsze należą do nich objawy ze strony układu oddechowego (suchy kaszel, zapalenie gardła, katar) w połączeniu z gorączką,
  •     druga co do częstości grupa objawów dotyczy przewodu pokarmowego (np. wymioty, biegunka),
  •     trzecia grupa to objawy neurologiczne, takie jak: ból głowy, zaburzenia węchu i smaku, osłabienie.

Zdrowie

Ocet malinowy na trawienie i wzmocnienie organizmu. Jak przygotować domowy ocet z malin?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
10 stycznia 2022
Ocet malinowy
Fot. iStock
 

Ocet malinowy to produkt wykorzystywany podczas przyrządzania potraw, jak i do pielęgnacji urody. Na jego rosnącą popularność wpływa nie tylko smak, ale i właściwości, które służą zdrowiu. Najlepiej jest przygotować ocet malinowy samodzielnie, ponieważ przepis na niego jest prosty, wymaga jedynie odrobiny zaangażowania i nieco więcej cierpliwości. Warto choć raz spróbować tej sztuki, to naprawdę nie jest trudne.

Najczęściej mówi się o occie jabłkowym, jako o alternatywie dla zwykłego octu, który tradycyjnie stosujemy w kuchni. Jest on zdecydowanie zdrowszy i bez kłopotu można przygotować go w domu. Wystarczy odpowiednia dawka cierpliwości i wiedzy, by samodzielnie przygotować owocowy ocet. Co ważne, ocet można przygotować nie tylko z jabłek, ale także z wielu innych owoców czy ziół. Jednym z owocowych octów stosowanych w kuchni to ocet malinowy, który cieszy się coraz większym zainteresowaniem.

Maliny — małe owoce o wielkim działaniu dla zdrowia

Warto jeść świeże maliny w sezonie i sięgać po przetwory z nich przygotowane, ponieważ te owoce to prawdziwa skarbnica witamin i minerałów. W malinach znajdują się witaminy z grupy B, witaminy C i E. Są źródłem składników mineralnych takich jak: wapń, magnez, żelazo, potas. Dodatkowo w ich składzie obecne są kwasy organiczne, pektyny, garbniki i flawonoidy. Dzięki flawonoidom maliny chronią komórki organizmu przed wpływem wolnych rodników, które je uszkadzają. Z tego powodu jedzenie malin jest polecane w diecie antynowotworowej oraz dla zahamowania przedwczesnych procesów starzenia się organizmu.

Fot. iStock

Co ciekawe, te małe owoce zawierają naturalny kwas salicylowy i benzoesowy, więc działają jak aspiryna: przeciwzapalnie, zwalczają bakterie i działają przeciwgorączkowo. Maliny są chwalone również za  wysoką zawartość błonnika, bo aż 6,7 g/100 g malin, więc pozytywnie wpływają na poprawę trawienia i stanowią doskonałą przekąskę podczas diety.

Jest jeszcze jedna zaleta malin, o której warto wspomnieć. W 100 g malin znajduje się zaledwie 33 kcal, a ich indeks glikemiczny jest równy 25, więc jest niski, przez co polecane są osobom cierpiącym na cukrzycę.

Ocet malinowy — zalety 

Ocet malinowy to naturalny specyfik stosowany w różnych zdrowotnych celach. Podobnie jak owoce, z których jest przygotowywany, zawiera wartościowe dla zdrowia substancje. Ocet ten jest dobrym źródłem polifenoli, które wykazują wysokie właściwości antyoksydacyjne. Ponadto pobudza produkcję enzymów, przyspieszając proces trawienia, oraz nasila uczucie sytości po posiłku. Obniża poziom cukru we krwi, zwiększając wrażliwość komórek na insulinę. Hamuje wchłanianie tłuszczów z posiłku, a tym samym zmniejsza ryzyko rozwoju miażdżycy i innych chorób układu sercowo-naczyniowego. Działa przeciwzapalnie, antybakteryjnie i przeciwwirusowo. Ze względu na działanie ocet malinowy to świetny zamiennik zwykłego octu i warto na stałe wprowadzić go do kuchni.

Fot. iStock/Ocet malinowy

Jak stosować ocet malinowy?

Ocet malinowy można stosować do przygotowania dressingów sałatkowych, marynat, zakwaszania zup. Podobnie jak ocet jabłkowy, ocet z malin można pić po rozcieńczeniu 2 łyżek octu w szklance wody. Taką miksturę należy pić na czczo i przed posiłkami. Nie wolno pić nierozcieńczonego octu, ponieważ może podrażnić przełyk i żołądek, a spożywany regularnie, osłabiać szkliwo zębów.

Można go zastosować jako bazę toniku do twarzy i płukanki do włosów. Domowe kosmetyki z naturalnym octem malinowym odświeżają i odżywiają skórę, pozytywnie wpływają na regenerację naskórka.

Ocet malinowy — przepis

Maliny to doskonała baza do przygotowania domowego octu. Ocet malinowy ma wiele zalet i dlatego warto włączyć go jako dodatek dla zdrowej diety.

Ocet malinowy powstaje dzięki tym samym procesom, które umożliwiają wytworzenie octu jabłkowego. Najpierw dochodzi do intensywnej fermentacji alkoholowej, następnie spokojniejszej, octowej, do której potrzebne są bakterie z rodziny Acetobacter.

Składniki na ocet jabłkowy:

  • ładne, świeże maliny (powinny wypełnić słoik do połowy)
  • przegotowana woda
  • cukier biały lub miód naturalny (na litr wody 4 łyżki stołowe)

Przygotowanie: 

Maliny (najlepiej z własnego sadu lub ekologiczne) poprzebieraj, usuń szypułki, wrzuć do wyparzonego słoja (najlepiej z szeroką szyjką). Zalej je przegotowaną, mocno przestudzoną (ale nie zimną) wodą z rozpuszczonym cukrem lub miodem. Woda nie powinna sięgać wyżej niż do 3/4 wysokości słoika, ponieważ podczas fermentacji jego zawartość może wykipieć. Górę słoika zabezpiecz kilkukrotnie złożoną gazą i przymocują ją gumką recepturką, aby uniemożliwić zabrudzenie nastawu lub wchodzenie do niego np. muszek owocówek, które mogą składać w nim jajeczka. Tak przygotowany słoik odstaw w spokojne i ciepłe miejsce.

Pamiętaj, by pracujący intensywnie nastaw raz dziennie zamieszać wyparzoną drewnianą łyżką, by nie spleśniał. Gdy po kilku dniach nastaw przestanie buzować i piana zniknie, zmieni się też zapach na bardziej octowy, można dać mu spokój. Zazwyczaj po około 4-6 tygodniach od nastawienia octu malinowego nadaje się on już do wykorzystania w kuchni, więc można go przecedzić i rozlać do wyparzonych, zamykanych szklanych butelek.

Fot. iStock/Ocet malinowy

Obserwując proces wytwarzania się octu często można zaobserwować tworzenie się w późniejszym etapie tzw. matki octowej, czyli śliskiej, galaretowatej powierzchni, takiego „korka” widocznego na górze octu. Nie jest to objaw zepsucia, natomiast stanowi to zbiór bakterii kwasu octowego, co świadczy o tym, że proces przebiega prawidłowo. Matka octowa może, ale nie musi się wytworzyć podczas produkcji octu. Taka „matka” dodana do nowego nastawu octu przyspieszy fermentację i zmniejszy ryzyko rozwinięcia się szkodliwych bakterii, które popsują dojrzewający ocet. Osad oraz mętność octu owocowego są dla niego naturalne.

Natomiast gdy na occie nie pojawi się podbarwiony od malin „korek”, a kolorowy (szary, czarny, zielony) kożuszek, taki ocet się popsuł i nie da się go uratować. Nastaw należy wylać, umyć i wyparzyć porządnie słój i powtórzyć powyższą procedurę raz jeszcze. Kolejnym razem na pewno się uda.


źródło:  dietetycy.org.pl 


Zdrowie

Jej życie to balansowanie na granicy prywatności i ciągłego bycia na świeczniku. Kate kończy 40 lat

Redakcja
Redakcja
10 stycznia 2022
fot. Paolo Roversi

Księżna Cambridge uczciła swoje 40. urodziny, publikując trzy nowe zdjęcia. Wspaniałe portrety, nieco retro, wykonane przez fotografa mody Paolo Roversiego, pokazują ją ubraną w suknie Aleksandra McQueena, a także kolczyki należące do Diany, księżnej Walii. Urodziny, jak sama przyznaje, są dla niej okazją do refleksji i nastrajają ją nostalgicznie.

Catherine podziękowała za „bardzo miłe życzenia urodzinowe”, a Roversiemu za „te trzy wyjątkowe portrety”. Okrągłe urodziny to zawsze dobry pretekst do nostalgii i refleksji – a ona ma nad czym się zastanawiać.

Jej życie zmieniło się diametralnie od czasu jej małżeństwa z następcą brytyjskiego tronu. Ślub wzięła nie tylko z księciem, ale, symbolicznie, z całą jego rodziną. Musiała także odnaleźć się praktycznie z dnia na dzień w roli osoby publicznej. Przechodząc od prywatnej Kate Middleton do „publicznej” księżnej Cambridge musiało być nie lada wyzwaniem i na pewno kosztowało ją wiele.

Zdjęcia zostały zrobione w Kew Gardens w listopadzie i będą częścią projektu Narodowej Galerii Portretów, której patronką jest księżna. Będą wystawiane w trzech wybranych przez nią miejscach, które mają dla niej szczególne znaczenie. Zdjęcia zostaną następnie umieszczone w stałej kolekcji Narodowej Galerii Portretów. To nie są królewskie wybory. Są to rzeczy osobiste dla księżnej, której szczęśliwe i spokojne dzieciństwo było podstawą tego, jak zarządza życiem, które teraz prowadzi. Berkshire to hrabstwo jej dzieciństwa, w którym się wychowała. St Andrews to miejsce, w którym poszła na uniwersytet i rozpoczęła związek z mężem. Anglesey to miejsce, w którym para mieszkała razem tuż przed i na początku małżeństwa.

Księżna Kate obchodzi 40. urodziny

Z wiekiem księżna Kate wydaje się być coraz bardziej pogodzona ze ścieżką, którą zdecydowała się podążać, wychodząc za Williama. Na przestrzeni lat jej spokojne, czasem nieśmiałe usposobienie nie zniknęło, ale dziś jest w sposób bardzo widoczny bardziej pewna siebie w jej pracy publicznej. Jeśli cofnąć się do jej pierwszej publicznej przemowy w 2012 roku dla Hospicjum Dziecięcego w Anglii Wschodniej, wyglądała i brzmiała na zdenerwowaną. To nie była jej strefa komfortu. Ale już jej wystąpienie z 2021 r. dla Action on Addiction to manifestacja bezpośredniości i pewności siebie.

Przed księżną Kate kolejna dekada znaczących zmian. Ponieważ królowa pracuje coraz mniej lub po prostu inaczej, co związane jest oczywiście z jej wiekiem, to właśnie na Cambridge’ów spada coraz więcej obowiązków. Dla księżnej będzie to oznaczać skupienie się na poruszaniu problemów związanych ze zdrowiem psychicznym, uzależnieniami i wczesnym dzieciństwem.

Poza pracą ma jeszcze trójkę dzieci – ośmioletniego księcia Jerzego, sześcioletniej księżniczki Charlotte i trzyletniego księcia Ludwika. W wieku 40 lat życie księżnej, która pewnego dnia zostanie królową, jest teraz żonglowaniem między prywatnym a publicznym.

 

Wraz z tym co wewnątrz, ewoluował również wygląd księżnej. Choć zawsze stylowa i podziwiana, to właśnie dziś naprawdę błyszczy. Dość przypomnieć jej złotą suknię Jenny Packham, w której pojawiła się na premierze nowego Bonda. Daniel Craig nie wiedział, gdzie oczy podziać!

Po dziesięciu latach życia publicznego Kate nie tylko objęła swoje oficjalne obowiązki i patronaty, ale poszła o krok dalej, skupiając się na rozwijaniu pasji, które miała jeszcze w „poprzednim życiu”.  A kiedy usiadła do fortepianu, by towarzyszyć Tomowi Walkerowi w Abbey w zeszłym miesiącu, wyglądała i zachowywała się jak doświadczona artystka.

Dla tych, którzy ją dobrze znają, był to moment, na który szykowała się latami. Miała niezwykły rok, zbudowany na latach planowania. Nie spieszyła się i naprawdę robiła wszystko po swojemu. Pewnie sama powiedziałaby, że nie urodziła się, by być osobą publiczną. Jest osobą powściągliwą i niesamowicie troskliwą, ale nigdy nie szukałaby roli publicznej, gdyby nie mężczyzna, którego poślubiła.

Jeśli chodzi o wystąpienia publiczne, to wcale nie jest coś, co Kate lubi robić. Nie jest osobą ekstrawertyczną, ale wie, że otwartość to sposób na czynienie dobra i czasami trzeba wyjść i mówić o rzeczach, w które się wierzy.

Obserwatorzy królewskiego dworu zaobserwowali u księżnej również większą gotowość do używania głosu i to, jak przezwyciężyła nerwowość związaną z wystąpieniami publicznymi bez żadnego formalnego szkolenia.

– Ona naprawdę ciężko pracuje, aby słowa były jej słowami i naprawdę się przygotowuje – mówi osoba bliska królewskiego dworu. – Więc kiedy ludzie słyszą, jak mówi, jest to naprawdę to, w co wierzy. To, co widzisz, jest prawdą.

Kiedy więc jej mąż, książę William, poprosił ją o wręczenie jednej z nagród Earthshot we wrześniu, Kate natychmiast się zgodziła. To był wielki telewizyjny moment, miliony widzów. Kilka lat temu byłoby to dla niej o wiele bardziej stresujące. Ale ponieważ podjęła ryzyko i zaangażowała się w inne rzeczy, na których jej zależy, i widzi, że może to zrobić, jest po prostu o wiele bardziej pewna siebie.

„Oczywiście były. Ale ludzie to szanują i podobają im się to, że nie jest krzykliwa i widzą autentyczną osobę, która próbuje wykonać dobrą robotę”.

Dobra i opiekuńcza księżna Kate

W ostatnich latach Kate była bardziej zrelaksowana i otwarta w rozmowach o swoim życiu rodzinnym – przemawiając w imieniu milionów wyczerpanych rodziców, kiedy dzieliła się wyzwaniami związanymi z nauczaniem w domu trójki swoich dzieci podczas lockdownu. Kolejny przykład z zeszłego roku przypomina normalne życie Kate przed ślubem z rodziną królewską.

W obliczu fali żałoby i protestów po zamordowaniu młodej kobiety, Sarah Everard, przez funkcjonariusza policji, księżna po cichu wzięła udział w czuwaniu i złożyła kwiaty, a później napisała do rodziny Sary, aby wyrazić swój smutek. W tym czasie”HELLO!” pisał: „Pamięta, jak to jest spacerować nocą po Londynie”. Dla młodych kobiet w całym kraju był to niezwykle bliski moment i Kate czuła, że musi być z nimi.

Po prostu działała. Uznała, że ​​to naprawdę ważne, aby być częścią tej chwili, ponieważ sama czuła się niezwykle poruszona tymi wydarzeniami. Był to rzadki publiczny przejaw spontaniczności ze strony księżnej, której podejście do jej życia publicznego jest zawsze bardzo przemyślane.

– Ona ma naprawdę dalekosiężną wizję – mówi źródło bliskie dworu w rozmowie z „HELLO!”.  – Myśli o swoich projektach i swojej roli w rodzinie królewskiej i patrzy na wszystko przez pryzmat 20-30 lat. Jest z natury strategiczna. Jej ambicją jest wywieranie realnego wpływu na społeczeństwo.

Tymczasem również jej pozycja na międzynarodowej scenie wzrasta. Niezależnie od tego, czy zabawia światowych przywódców w Pałacu Buckingham, czy odwiedza szkołę z pierwszą damą Jill Biden, jest w dużym stopniu przyszłą królową. Jej obecność jest niedoceniana, ale po cichu nabiera pewności siebie. Nadal uważa, że ​​”zadawanie” się z takimi graczami jest dość trudne, ponieważ jest naturalnym introwertykiem. Ale naprawdę widać progres i to, że jest w tych relacjach coraz bardziej pewna siebie.

– Ma bardzo kreatywny umysł i idzie na spotkania z pomysłami w pełni ukształtowanymi. Jest we wszystkich szczegółach i jest bardzo częścią zespołu. To naprawdę ekscytująca praca z kimś takim. Nie tego oczekujesz od przyszłej królowej – mówią osoby, które miały okazję z nią pracować.  – Jest bardzo skoncentrowana – zawsze przychodzi z mnóstwem notatek, pomysłów i artykułów, które widziała, jest też zabawna.

Bardzo osobiste podejście Kate sprawiło, że zaprzyjaźniła się z osobami, które przeżyły Holokaust, w tym z Yvonne Bernstein i Stephenem Frankiem, których portrety, autorstwa księżnej, można oglądać do 9 stycznia na wystawie w Imperial War Museum Pokolenia: Portret ocalonych z Holokaustu.

– Chciała nie tylko spotkać ocalałych i zrobić im zdjęcia, ale także poznać ich i ich doświadczenia – mówi Olivia-Marks-Woldman, dyrektor generalna Holocaust Memorial Day Trust.

– Pisała do nich, wysyłała im kartki świąteczne, zapraszała na inne imprezy. Okazywała im i ich rodzinom empatię i ciepło. I na tej podstawie chciała w odpowiedni sposób opowiedzieć własnej rodzinie o Holokauście. Cóż za przykład dla innych rodziców. To naprawdę rzuca wyzwanie uprzedzeniom – dodaje.

Królewski informator wyjaśnia, w jaki sposób większe skupienie Kate na swojej pracy wynika z lat przygotowań, mówiąc: – Jest naprawdę wdzięczna za tę szansę, ale musiała poświęcić swój czas na wytyczenie własnej ścieżki. Nie spieszyła się. Szybkie sukcesy po prostu jej nie motywują. – Nie jest zainteresowana codziennymi relacjami w prasie. Jest bardzo skoncentrowana na perspektywie długoterminowej. Wie, że jej rolą jest wspieranie Williama, Firmy i jej rodziny przez długi czas. Dekady, a nie lata, nie miesiące, nie cykle kwartalne.

Moc Kate, która łączy ludzi

Jej praca sprawiła, że ​​z pasją uwierzyła w zapewnienie wszystkim dzieciom jak najlepszego startu w życiu, a w czerwcu uruchomiła Royal Foundation Centre for Early Childhood, która skupia ekspertów do współpracy przy rozwiązywaniu problemów rodzinnych, które mogą prowadzić do problemów takich jak uzależnienia, bezdomność i przemoc domowa w późniejszym życiu.

 

Dzięki swojej pracy w tych dziedzinach zdała sobie sprawę, że wszystko wywodzi się z tamtych lat formacyjnych i czy były dobre, czy nie. To kulminacja jej dziesięcioletniej pracy, która doprowadziła ją do miejsca, w którym może wykorzystać swoją rolę, swoją moc łączenia ludzi w celu znalezienia rozwiązań.

– Ona nie musi tego robić, ale robi. I to pokazuje, jak wiele to dla niej znaczy – mówi dr Guddi Singh, konsultant w dziedzinie neurorozwoju i pediatrii społecznej, który pracował z księżną. – Zastanawiała się, w jaki sposób może wykorzystać swoją rolę do wprowadzenia znaczących i trwałych zmian. Nie każdy, kto ma władzę, to robi.

Dr Guddi dodaje: – Aby zjednoczyć wszystkich tych ludzi, musisz być osobą wyjątkową. Ona potrafi zjednoczyć ludzi. To jej moc. Tym, co odróżnia Księżną od każdego polityka, jest to, ma cykl krótkoterminowy, ona nie szuka twojego głosu, nie musi reagować na to, co modne. Wie, że to nie stanie się z dnia na dzień, ale chodzi o wprowadzenie w życie rzeczy, które pomogą dzieciom w przyszłości. Takie myślenie zmienia zasady gry. Cieszę się, że jest po naszej stronie. Jej wpływ w tej przestrzeni jest ogromny.

 


Zobacz także

Makaron sojowy - kalorie, właściwości, przepisy

Makaron sojowy – idealny do kurczaka i krewetek. Można go jeść na diecie

Jeśli męczy cię stres, lęk czy niepokój, zamiast po lekarstwa, sięgnij po równie skuteczne i naturalne zioła

Oto człowiek współczesny. Pełen zdrowotnych problemów, ważący tonę ale niedożywiony i do tego na wiecznym, cukrowym głodzie.

Żyjemy w koncepcji uciekającego czasu i zachwianych priorytetów… na wiecznym, cukrowym głodzie