Psychologia

„Uśmiechnięta” depresja. Można wyglądać na szczęśliwego, gdy nasza dusza cierpi

Redakcja
Redakcja
14 czerwca 2019
Fot. iStock / bedya
 

Określenie „uśmiechnięta depresja” , czyli sytuacja, w której osoby wyglądające w oczach innych na szczęśliwe, cierpią tak naprawdę na objawy depresyjne – staje się coraz bardziej popularne. Artykuły na ten temat pojawiły się w literaturze fachowej, choć niektórzy kwestionują, czy jest to rzeczywiście prawdziwy stan patologiczny.

„Uśmiechnięta depresja” nie należy do terminów technicznych, używanych przez psychologów, nie jest jednak tajemnicą, że  można być przygnębionym i skutecznie maskować objawy swojego cierpienia.

W rzeczywistości znacznej części osób, które odczuwają obniżenie nastroju i coraz większą obojętność wobec otoczenia udaje się ukryć swój stan. A osoby takie mogą być szczególnie podatne na myśli samobójcze.

„Uśmiechniętą depresję” nie łatwo zidentyfikować. Może ci się wydawać, że dana osoba nie ma powodu do smutku – ma pracę, mieszkanie, może nawet dzieci lub partnera. Uśmiecha się, gdy nie z nią widujesz i prowadzi łatwe, gładkie i przyjemne rozmowy. Krótko mówiąc, nakłada dla świata zewnętrznego maskę  prowadząc pozornie normalne i aktywne życie.

Co się dzieje wewnątrz jej duszy? Zagościł tam na stałe smutek i przekonanie, że trzeba „to wszystko” zakończyć. Bo siła, jaką trzeba w sobie mieć, żeby mimo depresji razić sobie w codziennym życiu, może sprawić, że jesteśmy szczególnie narażeni na realizację planów samobójczych. Kontrastuje to z innymi formami depresji, które sprawiają, że ludzie mogą mieć myśli samobójcze, ale nie mają wystarczającej ilości energii do realnego działania.

Inne objawy tego stanu obejmują kompulsywne objadanie się, uczucie ciężkości w ramionach i nogach oraz podatność na zranienie wywołane krytyką lub odrzuceniem. Ludzie z uśmiechniętą depresją częściej odczuwają cierpienie psychiczne wieczorem i dłużej śpią.

Uśmiechnięta depresja wydaje się być bardziej powszechna u osób o pewnych temperamentach. W szczególności wiąże się to z większą skłonnością do negatywnego nastawienia do przyszłości, trudnościami w radzeniu sobie z kłopotliwymi lub upokarzającymi sytuacjami oraz z tendencją do rozmyślania lub nadmiernego myślenia o negatywnych sytuacjach, które miały miejsce w przeszłości.


Na postawie: themindunleashed.com


Psychologia

„List do mojej leniwej żony i do moich paskudnych dzieci”

Redakcja
Redakcja
14 czerwca 2019
Fot. Unsplash / Patrick Pilz / CC0 Public Domain
 

Kiedy czujemy się przytłoczeni oczekiwaniami najbliższych, kiedy jesteśmy zawiedzeni życiowymi wyborami najbliższych, a do tego uważamy, że partner nas nie wspiera, a raczej wykorzystuje, ogarnia nas frustracja i chęć ucieczki – byle dalej. Ten mężczyzna zdecydowanie znalazł się w takim punkcie życia, gdzie podejmuje się kluczowe decyzje. Postanowił o tym napisać do redakcji dziennika The Guardian. Przeczytajcie koniecznie i napiszcie, co myślicie o takiej postawie.

Byłem nastolatkiem, kiedy zacząłem pracować, prawie 42 lata temu. Wy nie musicie pracować, macie się tylko dobrze uczyć. Dla was życie powinno mieć jedynie słodki smak. Ale to bzdura.  Jestem przygnębiony i wyczerpany. Niedługo odejdę z pracy. Mam wszystkiego dosyć, a zwłaszcza was: moich dzieci i mojej żony.

Do mojej żony:

Pracowałaś latami, ale twierdzisz, że masz prawie zero oszczędności. Płacę rachunki, opłacam nasze wyjścia, finansuję wszystkie zakupy. Marzysz o drogiej kuchni, ale nie jesteś w stanie w żaden sposób się do niej dołożyć. Uważasz, że to mój obowiązek zapewnić ci wszystko, czego pragniesz. Nie mam pojęcia ile masz na koncie, ty kontrolujesz wszystkie wpływy na nasze wspólne konto. Chcesz wakacji w hotelu, bo jesteś zmęczona. Czy wiesz jak bardzo ja jestem zmęczony po latach samotnego dbania o nasze finanse?

Do naszej dwójki dzieci

Dlaczego nie pomagacie w domu, jeśli się was o to nie poprosi? Dlaczego muszę wracać do chlewu po 12-godzinnej zmianie w szpitalu? Dlaczego po sobie nie zmywacie? Dlaczego nie wynosicie śmieci z własnej woli?

Do naszego uzależnionego od narkotyków dziecka:

Utrzymujemy Ciebie i Twój wiecznie zepsuty samochód, karmimy cię. Karmimy twojego psa. Tego o którego cię nie prosiłem. Tego, o którym powiedziałeś,  że nie będzie żadnym kłopotem, bo będziesz zabierał go do pracy. Pracy, którą rzuciłeś.

Uporządkuj swoje życie. Zacznij od obwiniania siebie. To ty podjąłeś decyzję o paleniu trawki w wieku 14 lat i to ty wziąłeś się za mocniejsze rzeczy w wieku 17 lat. Zapisz się na terapię. Jesteś wykwalifikowanym handlowcem. Trzymaj się z dala od narkotyków, zdobądź w końcu pracę i utrzymaj ją. Przestań być pasożytem, wiecznym dzieckiem, które wciąż jeszcze „rokuje”… Tylko do kiedy?

Do naszego dziecka, które właśnie wybrało zawodówkę:

Masz tylko jedną pracę do wykonania – uczyć się i zdawać egzaminy. Teraz wybrałeś szkołę, która da ci nisko opłacany zawód i długie, ciężkie godziny pracy.  Myślę, że to zrobiłeś, ponieważ postrzegasz to, jako najłatwiejszą drogę, możesz w końcu udawać, że robisz coś ze swoim życiem. Jeśli naprawdę tak pasjonujesz się gotowaniem, dlaczego nigdy nie pokazałeś tego w domu?

Do naszego najstarszego dziecka:

W zeszłym tygodniu sam naprawiłem twój samochód, aby zaoszczędzić pieniądze. W tym tygodniu kupiłeś nowe auto. Nie zwróciłeś mi pieniędzy za naprawę, nie dokładasz się do rachunków. Co stało się z pieniędzmi, które dostałeś ode mnie na wkład władny do kredytu na mieszkanie?!

Do was wszystkich:

Czuję olbrzymi ciężar lat, które minęły. Kiedy umarł mój ojciec,  był niewiele starszy niż ja teraz. Wkrótce nie będę mógł pracować. Potem przestanę płacić rachunki, naprawiać samochody i sprzątać po was. Radźcie sobie sami, ja chcę w końcu trochę pożyć. Dla siebie.


Na podstawie: theguardian.com


Psychologia

Niezdrowe mechanizmy radzenia sobie ze stresem

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 czerwca 2019
Uwolnij się od stresu. Najbardziej ograniczają cię przekonania
Fot. iStock / Vladimir Piskunov

Stres towarzyszy nam w życiu codziennie : w pracy, w domu, w urzędzie…  Kiedy mamy do czynienia z ogromną presją, nie zawsze potrafimy sobie z nią poradzić. Żeby załagodzić objawy stresu sięgamy po metody, które niekoniecznie wychodzą nam na zdrowie… To, w jaki sposób radzimy sobie ze stresem, ma duży wpływ zarówno na nasze zdrowie psychiczne, jak i na nasze samopoczucie fizyczne. Czy podejmujesz właściwe decyzje, jeśli chodzi o radzenie sobie ze stresem? Czy wiesz, jakie wybory są złe?

Niezdrowe mechanizmy radzenia sobie ze stresem

Nadmierne spożycie narkotyków / alkoholu lub nadużywanie owych substancji

Pamiętajcie, że  „nadmierna konsumpcja” i „nadużycie” to tutaj kluczowe terminy. Delektowanie się kieliszkiem wina od czasu do czasu, żeby się odprężyć nie jest niezdrowym nawykiem.

Upijanie się, palenie „jeden za drugim” lub zażywanie narkotyków jako formy ucieczki od radzenia sobie z obecnym poziomem stresu jest jednak niezdrowe i niebezpieczne. Te mechanizmy radzenia sobie mogą prowadzić do uzależnienia, poważnych problemów zdrowotnych, a nawet śmierci.

Objadanie się „śmieciowym” jedzeniem

To naturalne, że sięgamy po słodkie lub słone, kiedy doświadczamy wysokiego poziomu stresu. Można obwiniać kortyzol za łaknienie tych śmieciowych produktów. Tymczasem nadmierna konsumpcja fast foodów może w rzeczywistości zwiększyć poziom stresu i negatywnie wpłynąć na zdrowie.

Zbyt dużo snu lub zbyt mało snu

Podobnie jak używanie narkotyków lub alkoholu aby poradzić sobie z trudną sytuacją w twoim życiu, zasypianie jest inną formą eskapizmu, która pozwala uniknąć rozwiązywania problemu. Ale tylko na chwilę.  Odkryjesz szybko, że po przebudzeniu stresory są nadal obecne…

Zakupoholizm

Dobrze jest kupować rzeczy, które pomogą ci się zrelaksować. Lub sobie relaksującą sól da kąpieli, idz do kina na dobrą komedię. Zaopiekuj się sobą. Ale uważaj, by nie stracić kontroli nad wydatkami. Kupowanie, żeby „zapomnieć” to jeden z najbardziej niebezpiecznych i silnie uzależniających mechanizmów, prowadzących do spirali długów.

Karanie samego siebie

Wiele osób, czując się tak, jakby straciły kontrolę nad swoim życiem z powodu stresujących sytuacji, może zdecydować się na samookaleczenie lub głodzenie się, aby uzyskać jakąś formę wpływu na to, co się dzieje. To samo dotyczy samookaleczania psychicznego – wmawiania sobie, że jest się niewiele wartym lub, że przyciąga się to, co najgorsze.


Na podstawie: lifehack.org


Zobacz także

Sekrety dobrej komunikacji w związku. Czyli jak rozmawiać z partnerem

„Nie rozumiesz, że cię kocham i chcę mieć ciebie tylko dla siebie?”. Życie z zazdrością

Uzależnieni od związków, uwięzieni w potrzebie kochania

10 sytuacji, w których kupiłaś to, czego wcale nie potrzebowałaś i dlaczego tak się dzieje