Psychologia

„Nie czuję wakacji. Dlaczego nawet na urlopie muszę zastanawiać się nad nastrojami mojej rodziny? Mam dość zaspokajania potrzeb wszystkich. Ludzie, radźcie sobie sami

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
26 lipca 2021
fot. Constantinis/iStock
 

Napisałaś: „Wakacje, a ja ich nie czuję. Dlaczego muszę zajmować się nastrojami swojej rodziny, nie chcę tego robić. Kiedy ja odpocznę?”.

Wiesz, że ostatnio na jednej z kobiecych grup poruszany był podobny temat? Dlaczego tak wiele z nas nie potrafi odpuścić, stresuje się tym, jak czują się bliscy, czy są zadowoleni. Rozładowujemy każde napięcie, wakacyjne też, czujemy, że musimy mieć nad wszystkim kontrolę, bo jak jej nie mamy– coś się stanie. Ktoś się pokłóci, dojdzie do spięcia tych członków rodziny, którzy lubią, rozumieją się mniej.

Uczę się na terapii, jak nie mieć tego napięcia. Odpuścić, zająć sobą. Wiesz, że też nie musisz trwać w oczekiwaniu? Nie musisz się przejmować, co czuje Twoja rodzina, jak się bawi każdego dnia i w każdej minucie Waszych wakacji?

Odpuść, bo to tylko mechanizm

Terapeutka kazała mi się przyjrzeć, dlaczego to robię. Dlaczego zajmują mnie inni. Dlaczego czuję się za nich odpowiedzialna.

Masz podobnie, prawda? Kilka razy opowiadałaś przecież o kłótniach w domu, które „rozładowywałaś” zabawiając rodziców.
Albo ta historia o tym, jak Twoja młodsza siostra miała konflikt z tatą. Ile razy byłaś miła, usłużna, zabiegająca za nich oboje, żeby tylko się znów nie pokłócili? Bo wtedy tata ją karał, a Ciebie przy okazji też. Zawracał z drogi, chociaż mieliście jechać na cały dzień nad morze, odwoływał bilety do kina i teatru. Dzień później żadne z nich nie pamiętało konfliktu, Ty za to przez wiele dni analizowałaś, jak mogło być cudnie na wycieczce, czy na spektaklu.

Albo mama. Lubiła się obrażać, milczała przez parę dni, a Ty robiłaś wszystko, żeby jej przeszło. Nauczyłaś się nawet reagować wcześniej. Jako jedyna z rodziny potrafiłaś odczytywać sygnały ostrzegawcze, a potem „rozbrajać” mamę. Zdajesz sobie sprawę, ilu konfliktom zapobiegłaś.

Tak ma wiele z nas. W dzieciństwie nauczyłyśmy się mediować między rodzicami, być miłe, ciepłe, wszystko po to, żeby ktoś obok nie był niezadowolony.

Kontrola to nasze drugie imię. Kontrolerki nastrojów innych. I wieczne pomocnice.

I proszę, jesteś na wakacjach, miało być cudownie. Dla Ciebie. A nie jest. Mediujesz między synem a córką. Basen, plaża, czy rowery. Jeśli plaża, to która. Jednocześnie zerkasz na męża (jest z wami naprawdę rzadko, wreszcie oderwał się od pracy), patrzysz, bo czujesz, że zaraz wybuchnie i powie, że skoro dzieci nie potrafią się dogadać, on wybierze autorytarnie. I wybierze zwiedzanie w upale, którego nikt dziś nie chce.

Odpuść, bo nie masz wpływu

Zobacz, tyle energii wkładasz w zaspokajanie potrzeb innych, a i tak ktoś jest niezadowolony, córka nastolatka fuka, syn przewraca oczami. Zostaw to wszystko, idź sobie sama na kawę. Co z tego, że on mówi, że to bez sensu marnować czas na kawę (we Włoszech!), nie chce, niech nie idzie. Co z tego, że powiedzą, że jesteś egoistką. A oni nie są wszyscy egoistami? Przyzwyczaili się, że mają Cię na każde zawołanie.

Trzydaniowy obiad, w trzech wersjach najlepiej, bo córka jest wegetarianką, a mąż na diecie keto. Samochód wiecznie w użyciu, bo trzeba zawieźć, przewieźć, ogarnąć. I przecież nie ograniczasz się tylko do rodziny.

Nikt się nie zgłosił do trójki klasowej, zgłosiłaś się Ty
Nikt się nie zgłosił, żeby pomóc wspólnej przyjaciółce, zgłosiłaś się Ty
Nikt się nie zgłosił do dodatkowego projektu, zgłosiłaś się Ty

A teraz jesteś nieszczęśliwa na wakacjach, bo oni wszyscy polegają na Tobie. Jaka restauracja (wybierz, ale jak wybierzesz ktoś i tak będzie niezadowolony), który hotel (znów są niezadowoleni, niech następnym razem znajdą lepszy), kierunek, kawiarnia, wszystko Ty.

„Co mam zrobić” pytasz. „Zostaw ich” odpowiadam.

Chociaż wiem, jakie to cholernie trudne. Ale kiedy sama zaczęłam odpuszczać, zauważyłam, że nic się nie dzieje. Świat się nie wali. Nie reaguję już na każde skrzywienie twarzy syna, złą minę taty, nie nadskakuję koleżankom i przyjaciółkom. Jestem lżejsza, szczęśliwsza.

Trochę osób odeszło, bo nie mogło mnie ścierpieć w nowej wersji (to na ogół Ci, którym chodziło o to, żebym nadskakiwała i na tym opierała się nasza relacja). Trochę osób przestało oczekiwać tego ode mnie. A trochę było mi wdzięcznych za to, że przestałam się wreszcie NARZUCAĆ z pomocą. I odgadywaniem ich potrzeb. Innych czasem to męczy. A co najważniejsze, zobaczyłam, że ludzie doskonale SAMI sobie radzą. Ktoś się z kimś pokłóci, ktoś musi sam poradzić sobie z frustracją i gniewem. Ale w efekcie wszystkim wychodzi to na dobre.

Dlatego, błagam, nie myśl o innych choć w wakacje. Poradzą sobie. Nawet twój nastoletni syn czy córka. Oni najbardziej. Zajmij się tą osobą, która potrzebuje Cię najbardziej i z którą już zawsze będziesz. Sobą.


Psychologia

8 najlepszych seriali pełnych erotycznych wątków

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
27 lipca 2021
fot. OJO Images/iStock
 

Wybrałyśmy dla ciebie na wakacje najgorętsze seriale, w których jest najwięcej ciekawych erotycznych wątków i scen seksu. Nie tylko „Californication” i „Seks w wielkim mieście”! Koniecznie oglądaj, zwłaszcza teraz, kiedy masz więcej czasu na beztroskie zabawy. Komentuj i wybierz z nami kolejne. Napiszemy wtedy drugą część!

1. „Sex Education”

Serial opowiada historię nie do końca dopasowanego społecznie nastolatka. Otis jest jedynym synem dwojga terapeutów seksualnych – Jean i Remiego. Po rozwodzie rodziców zostaje z mamą i dorasta, podsłuchując przez dziury w podłodze swojego pokoju prowadzone przez nią sesje terapeutyczne. To nie jest typowa rodzina! „Otis posprzątaj, przeprowadzam dzisiaj warsztaty waginalne”, słyszy od mamy nastolatek na co dzień. Nic dziwnego, że ten chłopak wie więcej niż jego rówieśnicy, więc zaczyna udzielać swoim kolegom porad seksualnych. Jeśli myślisz, że to typowy serial dla nastolatków, jesteś w błędzie.

Tę historię ogląda się z wielkiem zainteresowaniem, a przy okazji można się sporo dowiedzieć o potrzebach, obsesjach i lękach młodych ludzi. Wielkim atutem jest tragikomiczna tonacja. Brawo Brytyjczycy, tylko wy to potraficie tak zrobić!

2. „Girls”

Początkująca pisarka Hannah dowiaduje się od rodziców, że nie będą jej już dłużej utrzymywać. Dziewczyna zaczyna więc nowy etap, w którym wspierają ją przyjaciółki: pracująca w galerii sztuki Marnie, studentka matematyki Shoshana i lekkoduszna podróżniczki Jessy. To opowieść o szalonym życiu dwudziestokilkuletnich dziewczyn, które nie potrafią znaleźć sensownej pracy, nie wiedzą, czego tak naprawdę pragną, a ich związki przyprawiają często o zawrót głowy. Na początku mówiło o tej produkcji, że to nowa wersja „Seksu w wielkim mieście”. Tam też były cztery koleżanki i Nowy Jork, ale były też drogie kiecki, drinki i … oderwanie od rzeczywistości. Natomiast życie „Dziewczyn” (także to erotyczne), nie jest tak lukrowane.

Bohaterki nie maja pieniędzy, za to mają… nieidealne ciała, masę kompleksów, emocjonalnych frustracji, a seks często dostarcza im więcej problemów niż radości. To bohaterki z krwi i kości. „Dziewczyny” odważnie, realistycznie (a może nawet naturalistycznie) opowiadają o pożądaniu, wstydzie, niefrasobliwym seksie, ale przede wielkim głodzie… miłości.

3. „Sex w wielkim mieście”

To pozycja kultowa i bardzo nagradzana. Serial dostał (bagatela!) już 32 nagrody. Cztery przyjaciółki z Nowego Jorku – felietonistka Carrie, agentka PR Samantha, prawniczka Mirandy i marszand Charlotte – plotkują o swoim życiu erotycznym oraz codziennych sytuacjach. ”Seks w wielkim mieście” wystartował w 1998 roku i był przełomowy, bo odczarował na tamte czasy temat kobiecej seksualności. Bohaterki przekonywały nas, że możemy rozmawiać o swoich potrzebach wprost, mieć tylu partnerów, ilu chcemy i uprawiać niezobowiązujący seks. Dokładnie tak jak mężczyźni. Ale jeśli pragniemy stabilizacji, to możemy też mieszkać w domku z ogródkiem oraz poświęcić się mężowi i dzieciom. „Kobiety mogą cieszyć się seksem i robić to, co chcą!”, przekonywały nas mieszkanki Nowego Jorku. Paradoksalnie niewiele było w tej produkcji odważnych erotycznych scen. Ciekawostka: nie wszystkie serialowe panie się rozbierały, np. Sarah Jessica Parker miała zapisane w kontrakcie, że nigdy nie zdejmie stanika. Nie mniej jest to „obowiązkowa lektura obrazkowa” dla każdego widza (nie tylko płci pięknej).

4. „Maser of Sex”

Serial oparty jest na prawdziwej historii amerykańskich pionierów badania ludzkiej seksualności – Virginii Johnson oraz Williama Mastersa. Ale cofnijmy się do lat 50.! On jest lekarzem ginekologiem zafascynowanym studiowaniem ludzkiej seksualności. Początkowo wagę jego badań docenia niewielu, ale wśród nich jest piękna asystentka Virginia Johnson, rozwódka samotnie wychowująca dzieci. Ich wspólna praca okazuje się rewolucją nie tylko na polu naukowym, ale mmh… także prywatnym. Virgina i Willam to fascynujący duet, którego którego losy naprawdę śledzi się z ciekawością. Tu jest wszystko: pragnienia, ambicje, zazdrość, namiętności. Poza tym w żadnym serialu nie zobaczysz takich scen jak tu – masturbacja ludzi podłączonych do „pionierskiej” aparatury, która bada naturę orgazmu…

Wow, dużo się tu dzieje! I jeszcze jeden wielki plus za scenografię, kostiumy, fryzury, rekwizyty, które są po prostu perfekcyjne. Przeniesiesz się w czasie i poczujesz, jak wiele zmieniło się przez 70 lat w kwestii naszego podejścia do seksualności. Perełka w czterech sezonach!

5. „Californication”

„Wiesz, satysfakcja jest śmiercią pożądania”, mówi cynicznie Hank Moody, nowojorski pisarz i autor bestsellerowej powieści „God Hates Us All”. Jego partnerka Karen, z którą ma dwunastoletnią córkę Rebeccę, odchodzi do innego mężczyzny. I tu zaczyna się… totalna orgia i jednocześnie całkiem romantyczna historia. W „Californication” przez siedem sezonów oglądamy, jak Hank pogrąża się w morzu alkoholu, narkotyków i przygodnego seksu, tylko dlatego, że nie może być z kobietą, którą naprawdę kocha. Wśród kochanek pisarza są: 16-letnia dziewica, mężatki, studentki, profesorki, muzy rockmanów i artystyczne dusze, prawniczki, przedstawicielki najstarszego zawodu świata i… właściwie trudno znaleźć kobietę, której Hank nie zaciągnął do łóżka. A one go uwielbiają!

6. „You Me Her”

Jack i Emma są małżeństwem po trzydziestce, które się bardzo kocha, ale ma problemy w łóżku. Chcąc podkręcić temperaturę w związku, para decyduje się na skorzystanie z usług Izzy, studentki psychologii, która dorabia jako dziewczyna do towarzystwa. Sprawy komplikują się, kiedy to, co w zamierzeniu miało być „układem za kasę”, zmienia się w odwzajemnione (przez wszystkie trzy strony) uczucie. Dziewczyna zawraca w głowie obu małżonkom i wszystko wymyka się spod kontroli. Cała trójka mierzy się z uczuciem, które trudno im przyjąć i zracjonalizować. Kontekst erotyczny schodzi na dalszy plan, bo pojawiają się pytania: „Czy związek pomiędzy trzema osobami jest możliwy?”, „Czy monogamia jest częścią naszej natury czy jedynie kultury?”, „Czy można kochać dwie osoby jednocześnie?”. Chcesz poznać odpowiedzi?

7. „The Affair”

Tu wcale nie chodzi o seks. „The Affair” to niezwykle barwna emocjonalna historia czwórki osób, których losy splątały się ze sobą jednego dnia lata, kiedy dwójce z nich przydarzył się gorący romans. Zacznijmy od tego, że Noah to nauczyciel literatury, który marzy o karierze pisarza. Mężczyzna od blisko dwudziestu lat jest żonaty z Helen, z którą ma czwórkę dzieci. Pewnego dnia para rusza na wakacje do nadmorskiej miejscowości Montauk. Na miejscu odwiedzają restaurację, gdzie kelnerką jest młodziutka Alison, która nie może się otrząsnąć po stracie ukochanego dziecka. Noah jest nią zafascynowany…

Zobaczysz tu jedne z najbardziej uczuciowych i intymnych scen erotycznych, jakie wyreżyserowano w serialach. Emocje po prostu sięgają zenitu, a największym atutem jest to, że poznajesz tę samą historię z czterech perspektyw: zdradzanej żony, romansującego męża, jego kochanki i jej partnera. Widz lubi i rozumie wszystkich: nie wie już, czyją stronę trzymać i to jest właśnie… wspaniałe.

8. „Orange Is the New Black”

Twórcy tej produkcji poszli na całość i tak powstało siedem już sezonów komediodramatu opartego na bestsellerowych wspomnieniach Piper Kerman. Serial opowiada o dobrze sytuowanej mieszkance Brooklynu – Piper, która zostaje skazana na karę piętnastu miesięcy pozbawienia wolności. Aby spłacić swój dług wobec społeczeństwa, Piper zamienia swoje wygodne życie w Nowym Jorku u boku narzeczonego na pomarańczowy kombinezon. Wkrótce kwestionuje niemal wszystko, w co do tej pory wierzyła i tworzy sojusze z grupą ekscentrycznych i szczerych do bólu więźniarek oraz zakochuje się na nowo w wyjątkowej kobiecie – Alex.

Trudno znaleźć serial o odważniejszej dawce damsko-damskiej erotyki. Piper i Alex to jedna z najgorętszych lesbijskich par w historii wszechseriali. Na pierwszy rzut oka widać, że scenariusz piszą kobiety, które nie boją się mówić nam, że wszystkie jesteśmy piękne, niezależnie od tego, ile mamy lat i czy jesteśmy chude, czy grube i kogo chcemy całym sercem pokochać.

Koniecznie napiszcie, jakie seriale z wątkami o seksie, lubicie najbardziej…..


Psychologia

Czy on mnie kocha? Są sytuacje, kiedy wiadomo, że nie kocha! Dlaczego tak uwielbiamy się łudzić?

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
26 lipca 2021
fot. martin-dm/iStock

Po co się łudzić, to pytanie retoryczne, wiem. Każda z nas, nieszczęśliwie i źle zakochanych racjonalnie wiedziała, że coś nie gra. Czuła. Gdyby jej przyjaciółka była w podobnej sytuacji, walnęłaby ją albo chociaż spytała cichutko: „Jak mogę pomóc Ci oprzytomnieć?”. Jeśli sprawa dotyczy nas, chwytamy się drobiazgów, tycich rzeczy, które on robi dobrze, bo może…

Ale przecież wiemy. Gdy byłam młodsza, leciałam do wróżki spytać. „Czy on mnie kocha?”. Albo zadręczałam przyjaciółki. Chociaż wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że nie.

Prawda jest taka, że kobieta kochana czuje, że jest kochana. Nie musi o to nikogo pytać. To jest proste. A jeśli nie czuje, to widzi po drugiej stronie skruchę, chęć poprawy, zmianę zachowania. I naprawdę są sytuacje, kiedy jasno wiadomo, że on nie kocha i nie należy mu poświęcaj więcej czasu i myśli.

Po pierwsze: zostawił nas

Nie wiem, ale jesteśmy mistrzyniami w iluzji. Facet może nas zostawić, wziąć walizkę, zamknąć za sobą drzwi. Dopóki nie walnie nam między oczy: „Nie kocham cię, mam inną”, łudzimy się, że to tylko chwila. On kocha, ale zapomniał, że kocha. Ma kryzys męskości, wróci, oprzytomnieje. I nawet jak już wiemy, że mieszka z piękną (nie-piękną) blondynką/brunetką i tak się łudzimy, że to właśnie my jesteśmy miłością jego życia. Mnożymy przeszkody, przez które nie może z nami być. I często nienawidzimy naszych przyjaciółek, które mówią nam prawdę, a ufamy tym, które towarzyszą nam w tej iluzji.

Nie – jeśli nas zostawił, to nas nie kocha.

Po drugie: ma żonę

Kocham cię, ale nie mogę z tobą być, bo mam rodzinę. Kocham cię, ale jej nie zostawię, bo… Każdy zdradzający (kobiety zdradzające też) chce jednocześnie mieć ciastko i zjeść ciastko. Mieć stabilizację, rodzinę, a jednocześnie mieć odskocznię.

Słowa są po to, żeby zatrzymać tę trzecią, tego trzeciego. Mieć go w zanadrzu. Może zdradzający robią to nieświadomie, ale jednak robią. Najczęściej kłamią albo im się wydaje, że kochają. Tyle, że raczej jeśli się kogoś naprawdę kocha, chce się z nim dzielić codzienność. Nawet jeśli to się będzie wiązało z rewolucją w życiu.

Po trzecie: nie zależy mu na czasie z nami

On pracuje, jest zajęty. Ma dla nas godzinę wieczorem, co trzy dni. Na wakacje woli jechać z kimś innym, a w weekend spotkać się ze znajomymi, niż z tobą. Czy on mnie kocha? – zastanawiasz się. Nie, raczej nie kocha. Albo ma poważne problemy z bliskością. W obu przypadkach to nie jest chyba człowiek, któremu warto poświęcać czas.

Czasem warto odwrócić sytuację. Dla kogo my nie mamy czasu w swoim życiu? Najczęściej dla kogoś, kto nie jest naszym priorytetem. Wtedy zapominamy, odraczamy, mówimy, że później, że takie jesteśmy zajęte.

Ale dla chcącego nic trudnego. Nawet najbardziej zapracowany człowiek jest w stanie odpisać na sms, czy spędzić z kimś noc. Musi mu jednak na tym zależeć.

Po czwarte: nie dba o nasze potrzeby

Idealny partner, a na wakacje jeździcie tylko tam, gdzie on chce, spędzacie, jak on chce i generalnie to jego sprawy, potrzeby są w życiu najważniejsze?

Prosisz, żeby cię przytulił, wzrusza ramionami, nie ma na to ochoty. Oczywiście, nikt nie musi spełniać naszych życzeń i realizować zawsze naszych potrzeb, tak się nie da. Ale, kiedy ludzie są naprawdę blisko, starają się. I nawet jeśli w danym momencie odmawiają czegoś, robią to z empatią i wyrozumiałością.

Ktoś, kto nie dba o nasze potrzeby, lekceważy je, raczej naprawdę ma nas gdzieś…

Po piąte: nie uwzględnia nas w swoich planach

Mieszkaniowych, życiowych. I nie chodzi o to, że ktoś ma się nam oświadczać po miesiącu znajomości, chodzi o to, żebyśmy czuły się ważnym elementem czyjegoś życia, jeśli się nie czujemy, to znak, że komuś nie zależy. Po prostu.

***

Dlaczego napisałam o tym tekst? Bo bliska mi kobieta, mądra, racjonalna wpadła w emocjonalną pułapkę. A nie jest już nastolatką. Kiedy powiedziała dziś: „On mnie kocha, ale…”, pomyślałam: jak to jest. Mamy doktoraty, robimy kariery, kupujemy samodzielnie mieszkania, utrzymujemy siebie, dzieci, jesteśmy sprawcze. Jak to jest, że jeśli chodzi o „zakochanie”, tak niewiele z nas potrafi zachować zimną krew i racjonalny ogląd sytuacji. Tak łatwo nas zwieść, oszukać, omotać. I robimy wszystko, żeby nie stanąć twarzą w twarz z prawdą.

Dlaczego?

 

 


Zobacz także

6 cech, które świadczą o zepsuciu człowieka

Co się kryje za „niegrzecznym” zachowaniem twojego dziecka

Bywają miłości tylko na chwilę. O ile mniej cierpienia byśmy przeżywali, gdybyśmy godzili się na to „na chwilę”, prawda?