Psychologia

Nauczyliśmy się wierzyć, że to, co nieracjonalne, jest niedobre. A co, jeśli intuicja pcha cię ku niepewnym brzegom?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
5 września 2022
intuicja
fot. Mahdi Chaghari/Unsplash
 

Nauczyliśmy się wierzyć, że to, co niepewne i nieracjonalne jest niedobre. A może to nie do końca prawda? Oczywiście nie wolno podejmować decyzji, skacząc do basenu bez sprawdzenia, czy jest w nim woda. Ale co zrobić, jeśli nie potrafisz podjąć decyzji? Jeśli wszyscy twoi znajomi dzielą się i każdy doradza ci coś kompletnie innego?

Byłam w takiej sytuacji. Musiałam podjęć decyzję, w której szkole chcę studiować. Najpierw dokładnie porównałam ceny i ilość godzin oferowanych w programie. W trzech szkołach przeszłam przez rozmowy kwalifikacyjne, w dwóch długo rozmawiałam z opiekunami roku. Sprawdziłam od jak dawna szkoły są na rynku. Potem długo oglądałam ich strony internetowe, czytałam opinie uczestników kursów na Facebooku. Im dłużej to robiłam, tym bardziej nie wiedziałam, jaką decyzję podjąć.

Dlatego zaczęłam dzwonić do znajomych, którzy podobne szkoły skończyli. Niestety nie mogłam znaleźć nikogo, kto się w nich uczył. Ale dobre dusze szeptały mi na ucho swoje porady. Gdy już mi się wydało, z jestem bliska podjęciu ostatecznej decyzji, jedna ze znajomych powiedziała: „Słuchaj, ta szkoła w Warszawie wygląda jak model biznesowy, na którym właściciel chce tylko zarobić”. Inna, którą równie cenię, była kompletnie odmiennego zdania. Mówiła: „Słuchaj Iwona, dojazdy do Krakowa przez kilka lat będą dla ciebie bardzo męczące. Szukaj tylko nauki w swoim mieście, ponieważ nie dasz rady ciągle jeździć po 300 kilometrów”. Obie miały swoje racje, ale i tak nie byłam nawet na milimetr bliżej decyzji.

Czy intuicja podpowie?

Dlatego postanowiłam kompletnie zmienić swoją taktykę i zrobić coś, czego nie robiłam od dawna. Podjąć decyzję bardziej intuicyjnie, bardziej od serca. Spytałam siebie, do której szkoły mnie bardziej ciągnie? Którą wybrałabym, gdybym nie liczyła pieniędzy? Patrzyłam na stronę internetową i oglądałam zdjęcia wykładowców. Czytałam ich krótkie biogramy, ale nie to było dla mnie najważniejsze. Zastanawiałam się, którą z tych osób chciałabym się spotkać. Czy do którejś z niewytłumaczalnych powodów mnie ciągnie?

Kiedy intelekt i racjonalność nie wystarczają, to czasem warto zastanowić się, co na ten temat mówi ciało. Postanowiłam go teraz posłuchać. Kiedy więc zbliżałam się do podjęcia decyzji „szkoła w Warszawie”, przyglądałam się, jak na nią reaguje moje ciało i nagle poczułam, z mam ściśnięty żołądek. Natomiast, kiedy byłam bliżej wyboru krakowskiej szkoły, to pomimo konieczności przemierzania po 300 kilometrów w jedną stronę – czułam w sobie spokój. A więc decyzja zapadła – postanowiłam już dłużej tego nie rozważać, ponieważ czułam, że jak tak dalej pójdzie, to zwariuję. Ostatecznie wybór padł na Kraków i nieracjonalne długie podróże i spanie poza domem.

Dlaczego ciało wie lepiej?

fot. Jared Rice/Unsplash

Na pewno dam wam znać, czy ten proces podejmowania decyzji ma sens. Czy moje ciało i intuicja mnie nie zawiodły? Ufam, że tak, mimo wszystko, nie będzie. Mam jeszcze taką refleksję, że wiele osób pomija intuicję jako przewodniczkę w życiu, bo nauczyliśmy się wierzyć, że tylko to, co racjonale jest dobre. Zachwycamy się tylko bezpiecznymi decyzjami. Ale to nie zawsze działa! Intuicja to zbiór doświadczeń, który odkładał się przez dziesiątki lat poza naszą świadomością, np. w ciele. A ciało cię nie oszuka. Ono pamięta traumy. Ono pamięta dziwne zdarzenia, które odcisnęły się na twojej biografii. Ono cię strzeże. Skurczem w żołądku. Dreszczami. Bólem w piersi. Bulgotaniem w kiszkach. Wrażeniem, że uginają ci się nogi. Skróconym niespokojnym oddechem. Naprawdę mamy w sobie ewolucyjnie ukryte siły, które pomagają nam wybrać się w nieznane i niepewne przestrzenie.

Masz prawo się nie tłumaczyć

Kiedy już decyzja została podjęta, powtarzałam sobie, że nie mam obowiązku się z niej nikomu tłumaczyć. Byli tacy, którzy powiedzieli mi, że jestem za stara na naukę. Byli też tacy, którzy powiedzieli, że nie wierzą, że tak późno można próbować zmienić swoje życie. I tacy, którzy mówili, że droga, którą wybrałam, jest bardzo trudna i że pewnie mi się nie uda. Trudno! Więcej było dobrych głosów.

W tym mojej prawie 80-letniej mamy, która zadzwoniła i powiedziała: „Iwonko, zapomniałam ci powiedzieć, że jestem z ciebie dumna. Że ci się jeszcze chce!” Jakież dobre to były dla mnie słowa.

Właśnie pakuję walizkę, ponieważ jadę tam na kilka dni. Nie jest tak, że kompletnie nie czuję obaw. Nie mam 100% pewności, że dobrze zrobiłam. Powoli dociera do mnie, że jednak będę spała cztery noce poza domem. Ale mam nadzieję, że rodzina sobie beze mnie poradzi. Zastanawiam się też, czy intuicja aby nie chciała wyrwać mnie z domu. Od ponad trzech lat pracuję przy komputerze, postawionym w salonie na stole, przy którym wszyscy jemy posiłki. Kraków może być fajną odmianą.

Na koniec mam dwie prośby. Po pierwsze, zastanów się i odpowiedz na takie pytania:

Kiedy ostatni raz byłaś na imprezie, na której nikogo nie znałaś? Kiedy ostatni raz poszłaś po podwyżkę do szefa? Kiedy na rankę w ciemno? Kiedy rzuciłaś się na głębokie fale?

Nie lubimy tego. To zawsze jest jakiś dyskomfort. Nauczyliśmy się unikać go i zwlekać. A przecież część spraw nie ułoży się bez ryzyka.

Prośba druga: trzymajcie za mnie kciuki.


Psychologia

A czy ty wiesz, że trawa nie będzie bardziej zielona, jeśli schudniesz albo w końcu się zakochasz?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
5 września 2022
Fot. iStock/max-kegfire
 

Ale ty wiesz, że słońce nie zacznie nagle mocniej świecić, jeśli schudniesz? A trawa nie będzie bardziej zielona, jeśli w końcu dostaniesz awans. A jak się zakochasz, to problemy w pracy nie poukładają się same, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki?

Nauczyliśmy się wierzyć, że do cieszenia się życiem potrzebujemy czegoś więcej niż to, co już mamy. Zawsze więc patrzymy w przyszłość… mając nadzieję, że za rogiem czeka już na nas jakaś nagroda w zamian za cierpienia i niesprawiedliwości, których teraz doświadczamy. Czekamy nas coś lepszego. Sielankę. Spokój serca. Wielką miłość, która nie będzie przynosić nigdy łez. Dziecko, które wypełni pustkę po miłości, której same w dzieciństwie nie otrzymałyśmy. Czy to ma jakikolwiek sens? Czy w ten sposób nie marnujemy sobie życia?

Kobieto, stop, zatrzymaj się

A gdybyś się zatrzymała i pomyślała sobie, że być może właśnie teraz jesteś w najbardziej szczęśliwym momencie swojego życia? Teraz – kiedy nie masz faceta, ale jesteś pełną pomysłów i szukającą przygód singielką! Teraz – kiedy pracujesz na stanowisku, które nie do końca odpowiada twoim ambicjom, ale dzięki temu masz dużo czasu wolnego dla siebie. Teraz – kiedy ważysz najwięcej w swoim całym życiu, ale jesteś kochana przez akceptującego partnera. Teraz – kiedy siedzisz sama w domu i się nudzisz, ale masz w sobie spokój serca.

Ta wizja: że teraz jest moment najszczęśliwszego życia, może być smutna. Bo tak bardzo przyzwyczaiłaś się do innej, że kiedyś będziesz superszczęśliwa. Ale z drugiej strony jest ona również uwalniająca i bardzo racjonalna. Jeśli podejdziesz do tej myśli z czułością, możesz zacząć zmieniać swoje myślenie o sobie i o świecie.

Mam dość „tu i teraz”

Zwykle, kiedy ktoś mi mówił, że trzeba się cieszyć chwilą, bo liczy się „tu i teraz”, bo najfajniejsze jest radowanie się drobnymi rzeczami, czułam opór, a nawet złość. Wydawało mi się, że ta porada nie ma mocy zmienienia absolutnie niczego w moim życiu. Czułam, że te słowa to jakiś popularny obecnie wytrych, który ma za zadanie dość nachalnie wciskać ludziom receptę na szczęście. Te słowa były dla mnie jak hamburger z sieciówki, który ma pokrzepić szybko moje ciało i umysł.

Dlatego nie chcę tu pisać, że masz cieszyć się drobiazgami i być „tu i teraz”. Prawdą natomiast jest to, że często żyjemy w iluzji, że gdzieś jest piękniej, że gdzieś będzie nam lepiej, że gdzieś daleko jest nasze szczęśliwe zagubione życie.

Bo mi dobrze w środku

Jakiś czas temu moja przyjaciółka, Katarzyna, zwróciła mi uwagę na wpis na Instagramie Pauliny Młynarskiej, która kilka lat temu wyprowadziła się na Kretę, została nauczycielką jogi i porzuciła karierę w telewizji. Paulina pisała, że wielu ludziom wydaje się, że ona ma teraz jakieś idealne życie na pięknej wyspie z dala od zgiełku i kłopotów codzienności. A jednak ona tak nie uważa:  „To nie ma nic wspólnego z przesiadywaniem na plaży i dyndaniem w hamaku. Chociaż czasem się znajdzie chwila. Jasne, jak ktoś ma górę kasy, to jest inna rozmowa. Ale jak chcesz tu się przenieść i pracować, to nie ma co romantyzować. Mnie tu dobrze, bo mi w środku dobrze, a nie dlatego, że Kreta”.

Nie wystarczy wyjechać więc w piękne miejsce, by los się odmienił. To jest romantyzowanie i Paulina ma rację. Ja też wiem coś o tym. Kiedyś pojechałam sama spędzić trochę czasu we włoskim Trieście, a potem w czeskiej Pradze. Choć wiele osób mi tych podróży zazdrościło, top tak naprawdę było mi tam trudno. Serio! Dlatego, że pojechałam tam ze swoimi myślami. Własnych demonów się nie pozbędziesz. Nie zostawiasz ich w Polsce, przeprowadzając się do innego piękniejszego i bardziej nasłonecznionego miejsca. Będzie ci dobrze samej nawet na zimnej Antarktydzie. Pod warunkiem, że zadbasz o swoje myśli, uczucia, emocje. O samą siebie!

Dlatego na koniec mam taki apel: zastanów się nad tym, co by było, jeśli TEN NIEDOSKONAŁY MOMENT twojego życia jest tym najszczęśliwszym? Co teraz z tą myślą zrobisz… zależy już tylko od ciebie.

Zobacz także: Żyj swoim dobrym życiem. 31 prawd, które ci w tym pomogą


Psychologia

Jeśli chcesz miłości trwałej, nie rób żadnej z tych rzeczy

Redakcja
Redakcja
4 września 2022
fot. Daniel J. Schwarz/Unsplash

Życie w parze może być wspaniałe. Ale żeby takie było, trzeba włożyć pracę. Raz – w związek, dwa – w siebie samego. 

1. Nie zaniedbuj swoich przyjaźni

Być może spotkałaś swoją bratnią duszę i wiesz ze stuprocentową pewnością, że osoba, z którą jesteś, jest „tym/tą jedynym/jedyną”. Może tak być, ale uwierz, to nie jest jedyna osoba, jakiej potrzebujesz w życiu. Twoi przyjaciele są przecież twoją rodziną. Zasługują na twoją miłość i uwagę, nawet gdy znajdziesz osobę, z którą planujesz spędzić resztę życia. W związku nie zawsze wszystko układa się idealnie i to właśnie twoi przyjaciele pomogą ci przeżyć trudne chwile i pokonać problemy. To przyjaciele rozumieją cię najlepiej, nie lekceważ przyjaźni, nie zrywaj tych więzi.

2. Nie zapominaj, kim jesteś jako jednostka

Bycie połową szczęśliwej pary nie jest powodem, aby zapominać, że zawsze będziesz indywidualnością. Możesz zintegrować swoje życie z życiem innego człowieka, nie zapominając o sobie. Tak naprawdę, im bliżej jesteś swojego partnera, tym ważniejsze jest utrzymanie poczucia odrębności. Zdrowe w związku jest realizowanie odrębnych zainteresowań i dawanie sobie nawzajem pewnej przestrzeni.

3. Nie rezygnuj ze swoich przekonań

Pamiętaj, że zawsze będziesz sama ze swoimi myślami. To za siebie musisz odpowiadać przez większość swojego czasu. Więc nie daj się złapać w pułapkę poczucia, że ty i twój partner musicie zgadzać się we wszystkim. Nie kupuj poglądu, że szczęśliwe pary myślą tak samo. To zupełnie naturalne, że pociąga cię ktoś, kogo wartości nie są dokładnie zgodne z twoimi. Szczęśliwe pary szanują się na tyle, aby zostawić miejsce na wszystkie różnice.

4. Nie odmawiaj przeprosin

Naprawdę nie ma nic złego w mówieniu „przepraszam”. Jeśli chcesz zdrowego, długotrwałego związku, przepraszaj. Nawet jeśli po kłótni z partnerem przyznajesz się do błędu, a jemu przyznajesz rację, zdobądź się na przeprosiny. Weź na siebie odpowiedzialność za swoją rolę w kłótni, w uszczypliwych uwagach itd. Może to wymagać introspekcji i odłożenia na półkę swojego ego, ale przecież zawsze jest powód, aby przeprosić. Prawdziwe niebezpieczeństwo polega na odmowie uznania swojej winy. Upierając się przy swoim i odmawiając powiedzenia „przepraszam”, wyrządzasz szkodę swojemu związkowi, nawet jeśli nie będzie widać tego efektów natychmiast, twój brak dojrzałości w końcu zatruje tę więź.

5. Nie odmawiaj wybaczenia

Przepraszanie nie jest łatwe. Na pewno wiesz to z autopsji. Doceń więc ten odważny czyn swojego partnera i wybacz mu. Kiedy kogoś kochasz, związek nigdy nie jest nie do naprawienia. Może to być trudne, ale jedyną drogą naprzód jest często przebaczenie. Jeśli masz problem ze znalezieniem w sobie sił, aby zaakceptować przeprosiny swojej drugiej połówki, pamiętaj, że ty również masz wady, też popełniłaś ileś błędów i popełnisz kolejne. I też będziesz potrzebowała wybaczenia.

6. Nie obrażaj rodziny swojego partnera

Nie ma znaczenia, jak zła jest twoja teściowa, bratowa czy szwagier. Nie jest twoją rolą, aby mówić gówno o bliskich krewnych innej osoby, nawet jeśli masz rację. Słuchaj swojego partnera, daj mu zrozumienie, ale znaj granicę między wspieraniem a proaktywnym negatywnym nastawieniem. Chodzi o to, że w rodzinie doprowadzamy się nawzajem do szaleństwa, ale w końcu muszą sobie wybaczyć. Zastanów się więc dwa razy, zanim rzucisz uszczypliwą uwagą na temat mamy swojego partnera.

7. Nie słuchaj, kiedy on/ona mówi: „żadnych prezentów!”

Czasami nie doceniamy, jak może na nas wpłynąć bardzo mały, ale znaczący akt dobroci. Mówimy, że nie potrzebujemy niczego specjalnego, ale każdy z nas musi czasami poczuć się wyjątkowo. Poświęć więc trochę czasu, aby wymyślić coś dla swojego partnera przed urodzinami i innymi świętami. Niech nie ma znaczenia, że nalegają na brak prezentów. Warto przekazać, że zależy ci na przemyślanych gestach, nawet jeśli on wyraźnie powiedział ci, żebyś tego nie robiła. Nie musisz wydawać wielkich pieniędzy, nie musisz wydawać nic. Ale musisz włożyć w to trochę szczerego serca.

8. Nie mów tego, czego nie powinnaś mówić

Głęboko pod powierzchnią twojej powierzchowności – tej uśmiechniętej jaźni, którą pokazujesz światu w typowy dzień – czai się też ciemna strona. To jest część bycia człowiekiem. Myślimy o rzeczach godnych pożałowania, nawet w kontekście ludzi, których kochamy. Gdyby wszyscy za każdym razem mówili dokładnie to, co myślą… Oczywiście, niezdrowo jest tłumić emocje, ale w relacjach z ludźmi cena bezwzględnej szczerości może być wysoka.

9. Nie daj sobie wmówić, że nie da się pokonać problemów

Cokolwiek cię niepokoi w tej chwili, może wydawać się nie do przezwyciężenia. W miłości między dwojgiem ludzi jest jednak wiele siły. Nie zapominajcie, że jesteście razem z jakiegoś powodu i że razem jesteście silniejsi. W obliczu trudności zaufaj swojemu związkowi. Im więcej wiary w nim pokładasz, tym szybciej przejdziesz na drugą stronę.

10. Nie kłam w łóżku

Kłamanie na temat tego, co lubisz w sypialni, przynosi efekt przeciwny do zamierzonego. Nawet jeśli twoje serce kocha szczerze, udawanie i wmawianie partnerowi, że robi dobrze, choć tak nie jest, to naprawdę zły pomysł. Kiedy udajesz, że coś jest podniecające, gdy tak nie jest, przygotowujesz się do kiepskiego życia seksualnego, a fizyczny aspekt związku ma naprawdę duże znaczenie. Komunikuj się więc otwarcie i szczerze w łóżku i pomóż swojemu partnerowi być lepszym.


Zobacz także

Przebudzenie. Nie bój się umierania, bój się tego, że nie będziesz żyć naprawdę

Dlaczego ludzie decydują się na małżeństwo, choć dobrze wiedzą, że to się nie uda?

„Ryzykanci”. Dlaczego ludzie decydują się na małżeństwo, choć dobrze wiedzą, że to się nie uda?

Miłość na przeczekanie. Ile czasu dasz ukochanej osobie na zmiany, które nie nadejdą?

Miłość na przeczekanie. Ile czasu dasz ukochanej osobie na zmiany, które nie nadejdą?