Psychologia

My, nieśmiali. Czy jest dla nas miejsce w dzisiejszym świecie?

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
14 stycznia 2022
fot. seb_ra/iStock
 

Nieśmiałość. Ma różne oblicza, więc nie można wszystkich nas – ludzi nieśmiałych – wrzucić do jednego wora. Ci, którzy stoją przy skrajnej ścianie nieśmiałości, mają najgorzej. Nawet jako dorosłe osoby nie potrafią zadzwonić i załatwić ważnej sprawy, bo się boją. Ale większość z nas żyje i ma się dobrze.

Moja koleżanka, kobieta wykształcona, wykładowczyni, zawsze stoi sama na spotkaniach, chyba, że ktoś do niej podejdzie. Ludzie myślą, że jest zimna i niedostępna, a ona jest po prostu nieśmiała. Nie potrafi zadzwonić i poprosić kogoś o pomoc, jeśli dobrze nie zna tej osoby. Odwleka, odkłada. Inna wybiera pracę zdalną, bo bezpośredni kontakt z ludźmi za dużo ją kosztuje.

Są nieśmiali, wiedzą, że to jest ich cecha, trochę na tym tracą, ale w większości sytuacji potrafią sobie poradzić. Trening przecież czyni mistrza. I są też tacy, których nigdy byśmy o nieśmiałość nie podejrzewali. Proszę bardzo, znana pisarka, dziennikarz, coach, piosenkarka, a nawet aktorzy często mówią, że poszli na studia, bo chcieli pokonać nieśmiałość.

Wielu z nas się czasem boi innych. Ale to nie przeszkadza nam żyć

Gorzej, gdy nieśmiałość blokuje, nie potrafimy iść do przodu. Głośno obronić swojego zdania, odezwać się na zebraniu z szefem, bo choć mamy mnóstwo kompetencji, wygrywają ci, którzy potrafią się dziś sprzedać – taki jest świat.

Specjaliści wyróżniają trzy składniki syndromu nieśmiałości. Pobudzenie emocjonalne, związane z odczuwaniem strachu, lęku, obaw. Komponent behawioralny, czyli związany z przejawianymi zachowaniami: wycofywaniem się, mówieniem cicho, drżącym głosem. W końcu komponent poznawczy, czyli związany ze sposobem myślenia. Ile z nas zna te irracjonalne myśli: nie odezwę się, bo się zbłaźnię, ktoś pomyśli, że jestem głupia, niemądra, nie mam racji.

Początki…

… bywają podobne, ale nie muszą. Nieśmiałość jest cechą osobowości, więc nie możemy obwiniać rodziców, choć pewnie wsparcie, budowanie poczucia własnej wartości i docenianie pozwala sobie radzić tym, ale nie zawsze. W domu można się czuć bezpiecznym, a w większych grupach wciąż czuć niepokój.

Być dziewczynką, która nie potrafi się odezwać, gdy do rodziców przychodzą znajomi, a patrzeć, jak bryluje siostra. Trudne doświadczenie. Zostaje w pamięci. Szczególnie, że potem już zawsze było: „Ta cudowna, wesoła, inteligentna Marysia i ta gorsza, Magda”.

Być uczennicą, która dostaje gorsze oceny, bo traci głowę, gdy musi odpowiadać przy klasie. Nauczycielka robiąca z niej żarty. Trudne doświadczenie. Zostaje w pamięci. Być tą, która nie dostaje żadnej roli w szkolnym przedstawieniu, bo duka. W końcu być tą, która wypchnięta na apelu… nie umie wydobyć z siebie głosu. Trudne. Zostaje w pamięci.

Choć historie „nieśmiałych” bywają różne, emocje związane ze wspomnieniami podobne– wstyd, zażenowanie. Niewielu z nas potrafi „wrócić” w dorosłym życiu do nieśmiałego dziecka i powiedzieć: „Ej, byłaś OK, byłaś tak samo fajna, jak Janek, Jurek, czy Marysia. Ty tylko nie potrafiłaś tego pokazać, biedni inni, że nie potrafili poznać twojego potencjału”.

Tyle się mówi, że trzeba pokonywać nieśmiałość, w jakimś sensie być może tak, ale czy wszyscy muszą być na pierwszym planie? Być widoczni w każdej rozmowie? Przemawiać publicznie? Albo inaczej: czy wszyscy muszą być odważni i „hej do przodu”?

Nie muszą.

To jest OK, jeśli nie zawsze masz odwagę się odezwać…

To jest OK, jeśli czasem się wycofujesz.
To jest OK, jeśli nie brylujesz.

Również OK jest to, że wolisz spotykać się z bliskimi przyjaciółmi, a nie masz ochoty na wielkie imprezy, bo cię to krępuje.

Niebezpiecznie zaczyna się robić dopiero wtedy, gdy nieśmiałość jest, jak kotwica, która trzyma nas w miejscu. Ktoś marzy o grupie znajomych, ale nie potrafi nawiązywać przyjaźni. Ktoś chce, musi przemawiać publicznie, ale nie jest w stanie. Ktoś chce awansować, ale nie potrafi o to zawalczyć.

Wtedy warto szukać wiedzy, ćwiczyć, robić małe kroczki w kierunku głośnego świata. Tutaj sprawdza się tak modne teraz hasło „Bój się i rób”. To rada dla tych zakopanych w nieśmiałości, zablokowanych, którzy mają głowę pełną marzeń, a nieśmiałość im nie pozwala na zrealizowanie każdego marzenia.

Uwierzcie, skoro pisarka, dziennikarka, znana artystka przyznają się do nieśmiałości, a jednak działają– to dowód, że można.

A poza tym dajmy spokój. Wszystko zależy od naszych chęci. Nie musimy naprawdę nieustannie pokonywać siebie i słuchać porad: „zrób to, zrób tamto, masz taki potencjał, jak możesz się bać”, „Dlaczego ty taka nieśmiała, odważ się”.

Na świecie jest mnóstwo miejsc, gdzie można zrealizować się będąc osobą nieśmiałą.

 

 


Psychologia

Sześć powodów stosowania biernej agresji. Rozszyfruj podstępne działania ludzi

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
14 stycznia 2022
fot. Artem Peretiatko/iStock
 

Milczenie, zwlekanie, wycofywanie się, odmawianie seksu, ignorowanie, uszczypliwość, obrażanie się… Znasz to? Bierna agresja polega na komunikacji nie wprost. Niby nic się nie stało, a jednak czujesz się podle potraktowana. Zachowania pasywno-agresywne niestety są skuteczne. Kłopot w tym, że za ich pomocą nie zbudujesz z drugim człowiekiem szczęśliwej, harmonijnej relacji.

1. Tak zostali wychowani

„W moim domu niewiele rzeczy mówiło się wprost. Żeby matka na mnie zwracała uwagę, musiałam być jej śliczną wystrojoną laleczką. Inaczej mnie nie zauważała. Moi rodzice byli bardzo młodzi, kiedy przyszłam na świat. Gdyby nie babcia, chyba nie nauczyłabym się bliskości. Ale do dziś łapię się na tym, że nadal w dorosłym życiu stosuję ich sztuczki. Na przykład tak jak mama udaję, że boli mnie głowa, by w końcu mąż okazał mi czułość. Potrafię też nie odzywać się do niego godzinami, aż zmięknie. Jestem w tym świetna”. Kinga

Wiele najsilniej zakorzenionych w nas wzorców zachowań formuje się w dzieciństwie. Jeśli rodzice nie pozwalają na otwarte wyrażanie gniewu, złości, smutku, rozczarowania, zniecierpliwienia, mogą przy okazji uczyć dzieci wyrażania emocji w inny sposób; najczęściej taki nie wprost. Jeśli sami zachowują się wobec siebie pasywno-agresywnie, to ich wychowankowie w przyszłości też pewnie będą stosować te same techniki.

2. Byli karani za mówienie wprost

„Długo uczyłam się w domu. Ale kiedy miałam iść do gimnazjum, rodzice postanowili, że nie chcą edukacji domowej i tak trafiłam do szkoły publicznej. To był koszmar. Pamiętam, że ochoczo zgłaszałam się do tablicy, jeśli czegoś nie wiedziałam. Cieszyłam się, że jak dostanę do ręki kredę, będę mogła się czegoś nauczyć. Byłam takim ufnym naiwniakiem. Ale wtedy się zaczęło znęcanie. Nauczycielka matematyki potrafiła trzymać mnie pół godziny przy tablicy i sączyć przez zęby teksty nafaszerowane bierną agresją: „Taka śliczna dziewczynka. A myślała, że w domu sama się wszystkiego nauczy. To się teraz tu zaprezentuje. Taka ładna mądrala”. Kłopot polegał na tym, że ja postanowiłam szybko nauczyć się tego sposobu „złośliwej komunikacji”, by przetrwać. Obgadywanie za plecami, krzywe uśmiechy, tak, by ktoś czuł, że mówi się o nim. Aż mnie ciarki po plecach przechodzą…” Basia

Nie tylko rodzice uczą nas zachowań pasywno-agresywnych, ale też inni ważni opiekunowie, jak np. nauczyciele czy grupa rówieśnicza. Jeśli nauczyciele odnoszą się z brakiem szacunku i empatii, nie promują w szkole otwartej i szczerzej komunikacji, karzą dziecko za wyrażanie ważnych potrzeb, ono musi szukać jakiegoś sposobu, by radzić sobie z gniewem i smutkiem, ponieważ nie może wyrazić tego wprost. W tej sytuacji czuje się niekomfortowo, ucieka więc w przemoc lub bierną agresję, która staje się wyuczoną umiejętnością przetrwania.

3. Brak im umiejętności

„Zawsze, kiedy staję w obliczu konfliktu, wszystko mnie przytłacza. Brakuje mi słów i cała się w środku trzęsę. Niezależnie czy w domu, czy w pracy. A potem czuję się skrzywdzona i wściekła, ale już boję się wracać do tej rozmowy. Dlatego zaczęłam stosować różne techniki biernej agresji, by ukarać osobę za sytuację, w której mnie postanowiła. W pracy nagle wszystkie maile kieruję do przełożonego takiego człowieka, pomijając go w korespondencji. W domu jestem naburmuszona i mówię mężowi, że nie mam ochoty na seks. Zachowuję się tak do momentu, aż on się domyślił i zacznie mnie na różne sposoby przepraszać. Bo oczywiście nie ulegałam po pięciu minutach przymilania.” Iwona

Czasem zdarza się, że człowiek jest bardzo przytłoczony podczas konfliktu i wybiera niebezpośrednie formy reakcji. Może np. kompletnie nie zdawać sobie sprawy, że manipulacja, unikanie, uporczywe milczenie to nie są to najzdrowsze formy komunikacji.

4. Czerpią z tego radość

„Nie mam czasu dla wszystkich swoich podwładnych. Wkurza mnie ich kombinowanie, ciągłe stosowanie tych samych wymówek typu: „dziecko chore”, „korki na moście”, „serwery mnie wywaliły z dokumentu i nic się nie zachowało”. Dlatego mam kilka szybkich pomysłów, które stawiają ich do pionu. Po prostu cedzę kilka słów i celowo robię długie pauzy. Ludzie z reguły tego nie wytrzymują i zaczynają nawijać jak popieprzeni, tłumacząc się i jeszcze bardziej gmatwając we własnych kłamstwach. Wiem, że to dla nich kara, bo po takiej rozmowie ze mną czują się jak śmieci. Taki nieudacznik pięć razy się potem zastanowi zanim przyjdzie z wymówką”. Joanna

Może trudno w to uwierzyć, ale część osób może uciekać do pogardliwego wyładowywania swojej frustracji na innych, zamiast skutecznie zarządzać własnymi emocjami. Robią to, bo mogą – mają władzę. Czują się bezkarni, bo pozwala im na to pracodawca albo inni członkowie wspólnoty, w tym także rodziny.

5. Chcą uniknąć konfrontacji

„Kiedy mój podwładny przychodzi zapytać, kiedy moglibyśmy umówić na rozmowę o w sprawie negocjacji podwyżki, wyznaczam mu jakiś termin, a potem go przekładam. Jeśli zrobię tak ze trzy razy, to człowiek zazwyczaj pasuje, a ja unikam nieprzyjemnej rozmowy. I tak budżet jest taki, że nikomu tej podwyżki dać nie mogę.” Dorota

Unikanie konfrontacji, bezpośredniej rozmowy, zwlekanie… to niestety może się naszym przełożonym bardzo opłacać. Nie mniej jest to forma pasywnej agresji, a nawet mobbingu.

6. Odkryli, że to działa

„Kiedy mój podwładny, który mnie wyjątkowo wkurza, coś do mnie pisze i prosi np. o urlop, celowo mu nie odpisuję. On widzi na komunikatorze, że czytam jego kolejne uprzejme wiadomości i ponawia maile, ale ja milczę. Dzień, dwa, trzy…. Nauczyłam się tak postępować, bo zauważyłam, że gdy milczę, podwładni zaczynają zastanawiać się, czy mnie przypadkiem czymś nie wkurzyli. To sprawia, że są w pełnej gotowości i cały czas trochę się mnie obawiają. Przepraszam, ale tacy ludzie lepiej pracują. To może nieprzyjemna strategia, ale zawsze działa i ustawia ludzi na baczność”. Aneta

Niestety zachowania pasywno-agresywne tylko upewniają agresora o jego władzy. Jeśli taka osoba dowie się, jak skuteczna jest to strategia i że w porównaniu ze szczerą komunikacją przynosi mu więcej korzyści, może mieć zerową motywację do zmiany. Niestety, ale trzeba czasem brać pod uwagę, że niektórzy nie szanują osób, z którymi pracują lub cieszą się z możliwości manipulowania kimś w sposób, który może być trudny do zidentyfikowania na pierwszy rzut oka.


Psychologia

Agentki świata łączą się – wspaniałe aktorki w kobiecym filmie akcji „355”

Redakcja
Redakcja
14 stycznia 2022

Zdobywczynie OSCARÓW® Penélope Cruz i Lupita Nyong’o, zachwycające Jessica Chastain i Diane Kruger oraz gwiazdor serii AVENGERS, Sebastian Stan w szpiegowskim kinie akcji na najwyższym poziomie.

Największe agencje wywiadowcze z różnych stron świata wpadają na trop międzynarodowej organizacji przestępczej, która planuje globalny atak zagrażający bezpieczeństwu ludzkości. Jest oczywiste, że żaden nawet amerykański wywiad w pojedynkę nie ma szans w konfrontacji z nowym zagrożeniem. Do życia powołana zostaje więc międzynarodowa ściśle tajna super grupa pod kryptonimem 355, w skład której wchodzą najlepsze agentki z nierzadko wrogich sobie wywiadów. Grupa indywidualności o niezwykłych zdolnościach i umiejętnościach musi pokonać dzielące je różnice i stanąć do walki o bezpieczeństwo świata.

Akcja filmu przenosi nasze bohaterki w różne miejsca świata, od urokliwych paryskich kafejek oraz zatłoczonych marokańskich targowisk po eleganckie przestrzenie domów aukcyjnych Szanghaju. Mace, Marie, Khadijah oraz Graciela będą musiały pokonać własne uprzedzenia i nauczyć się wzajemnie sobie ufać, by uchronić świat przed zagładą.

Mason „Mace” Brown
Jessica Chastain

Bywa w gorącej wodzie kąpana i skłonna do stosowania przemocy, jednak Mace jest weteranką wojskową, która przeniosła swoje doświadczenie i umiejętności do pracy w CIA. Jest agentką pracującą w terenie, która nie cofnie się przed niczym, by wykonać powierzone jej zadanie. Nie trzeba chyba dodawać, że jest to kobieta piekielnie inteligentna, ma poczucie humoru i potrafi improwizować, co wielokrotnie uratowało jej życie.

Jessica Chastain as Mason “Mace” Brown in The 355, co-written and directed by Simon Kinberg.

„Gdy do głosu dochodzi jej temperament, Mace wpada w jeszcze większe tarapaty, jednak zawsze radzi sobie z konsekwencjami swoich działań”, wyjaśnia Jessica Chastain. „I jest wspaniale sarkastyczna, co było dla mnie pewną aktorską nowością – nigdy jeszcze nie grałam tak ripostującej postaci!”

Mace nauczyła się przez lata radzić sobie w przeważnie męskim wywiadowczym światku, być może dlatego daje się zaskoczyć w terenie Marie, która okazuje się dorównywać jej zwinnością oraz siłą fizyczną i strategicznym myśleniem. W trakcie akcji w Paryżu obie agentki działają przeciwko sobie, jednakże Mace wyczuwa w Marie siostrzaną duszę. Gdy Amerykanka zdaje sobie sprawę, że odzyskanie wykradzionej broni technologicznej będzie szalenie trudne, myśli właśnie o Marie – bo Mace potrzebuje przede wszystkim zaufanych osób u swego boku.

Chastain i Kruger świetnie radziły sobie zarówno z tempem fabularnej akcji, jak i graniem w scenach kaskaderskich, ale największą frajdę sprawiało im budowanie trudnej więzi pomiędzy ich postaciami, teoretycznie wrogimi sobie agentkami, które muszą nauczyć się sobie ufać. W pewnym sensie w „355” Mace i Marie w jednej chwili walczą ze sobą, a niedługo później stają ramię w ramię przeciwko znacznie mniej przewidywalnemu przeciwnikowi.

„Jessica jest jedną z najlepszych aktorek swojego pokolenia”, chwali koleżankę z planu Diane Kruger. „Każda grana przez nią postać ma wyjątkowy charakter i duszę. Ona nie deklamuje po prostu kwestii dialogowych, wszystkie słowa wychodzą z wnętrza jej bohaterek. Mace nie stanowi wyjątku. To kobieta twarda i nieprzewidywalna, ale też wrażliwa, ma pewną głębię, która spodoba się publiczności”.

Chastain jest rzecz jasna znana z tworzenia pełnokrwistych kobiecych postaci, do tego stopnia, że nie ma w zasadzie roli, z którą nie potrafiłaby sobie aktorsko poradzić. Wcieliła się zarówno w zagubioną w świecie tradycji i konwenansów amerykańskiego Południa Celię Rae Foote („Służące”), jak i ścigającą Osamę Bin Ladena analityczkę CIA Mayę („Wróg numer jeden”). Obie role przyniosły jej zasłużone nominacje do Oscara®.

Gdy przygotowywała się do „355”, wróciła po latach do nauki tańca, by wypracować najlepszy sposób poruszania się gibkiej i zręcznej Mace. „Gdy byłam młodsza, chciałam zostać baleriną, mocno trenowałam. Nie wyszło, ale miłość do tańca wciąż we mnie jest”,
wspomina Chastain. „Gdy zaczęłam pracować w branży filmowej, zdałam sobie sprawę, że fizyczność i skłonność do choreografii, które zostały mi po balecie, są przydatne na planach filmowych. Kręcenie filmu ma pewien rytm, który trzeba poczuć, żeby go dobrze oddać na ekranie. Jeśli jeden element tej skomplikowanej łamigłówki nie działa poprawnie, cała misterna konstrukcja jest zagrożona”.

Dr Graciela Rivera
Penélope Cruz

Dr Rivera to intelektualistka o ogromnych pokładach empatii, nie jest żądną wielkich przygód awanturniczką, nie szuka sposobów, żeby się sprawdzić fizycznie. Wręcz przeciwnie, próbuje minimalizować ryzyko, zarówno w przypadku swoim, jak i otaczających ją ludzi oraz klientów. O wiele lepiej radzi sobie w leczeniu – a pracuje z kolumbijskimi agentami, którzy zaznali traumy w trakcie akcji w terenie.

(from left) Luis (Édgar Ramirez) and Graciela (Penélope Cruz) in The 355, co-written and directed by Simon Kinberg.

Gdy dr Rivera kończy pracę, to ją kończy – nie zabiera jej ze sobą do domu, bo czeka tam na nią kochający mąż, Juan, oraz dwóch wspaniałych synków. Zostaje jednak zmuszona do postawienia całego rodzinnego życia na szali, gdy podejmuje się misji sprowadzenia Luisa z powrotem do Kolumbii. Przyłącza się więc do Mace, Khadijah oraz Marie, by odzyskać niebezpieczną broń technologiczną, która może zachwiać porządkiem na całym świecie. „Graciela jest najbardziej przyziemną z głównych bohaterek, gdyż jej życie jest najbardziej normalne. Ma rodzinę, pracę oraz życie poza pracą. Staje się zatem przewodnikiem widza po filmowej rzeczywistości, bowiem najłatwiej przyjąć jej perspektywę”, mówi Kinberg. „Nie wolno jej jednak traktować jako kogoś na doczepkę – gdy przychodzi co do czego, a misja naszych agentek jest zagrożona, Graciela wznosi się na wyżyny swoich możliwości”.

Jej wewnętrzne ciepło i zawodowe opanowanie pomagają w sytuacjach, w których w grupie agentek narastają animozje. „Graciela jest pełna współczucia, zawsze znajduje właściwe słowa, by przemówić im do rozsądku – i świetnie ‘czyta” ludzi”, wyjaśnia Chastain. „To w zasadzie dzięki niej piątka kobiecych indywidualności zaczyna chodzić na kompromisy i staje się czymś na wzór wspierającej się rodziny”.

Penélope Cruz miała ogromny wkład w postaci Gracieli. „Gdy Jessica zadzwoniła z propozycją roli w kobiecym filmie akcji, wiedziałam, że to coś, co warto wziąć pod uwagę. A gdy zapytała, jaką postać chciałabym w takiej historii zagrać, zaczęłam się zastanawiać”, wspomina aktorka, która została nagrodzona Oscarem® za rolę w „Vicky Cristina Barcelona”, jest jednak znana także z wieloletniej współpracy z hiszpańskim autorem Pedrem Almodóvarem (między innymi „Volver”). „Stwierdziłam, że najbardziej interesowałaby mnie postać agentki, która nie czuje się dobrze jako agentka – która nie jest szpiegiem i nie ma umiejętności podobnych do innych agentek. Nie widziałam takiej postaci w tego typu kinie, wydało mi się to ciekawe”.

Choć dr Rivera nie chce mieć nic wspólnego z bronią palną, a walka wręcz ją przeraża, staje się szybko częścią drużyny wojowniczek z „355”. „Znajomość ludzkiej psychiki, podstaw psychologii i kwestii behawioralnych zapewnia jej niespodziewaną przewagę. A jednocześnie stara się nie odstawać od pozostałych agentek w kwestiach stricte fizycznych”, wyjaśnia Cruz. „Wprowadza to także odrobinę humoru do filmu, który mimo wszystko jest nastawiony raczej akcję i ukazywanie mrocznych stron funkcjonowania światowych agencji wywiadowczych”.

Lin Mi Sheng
Bingbing Fan

Lin Mi Sheng to chodząca enigma. Świetnie wyszkolona i niezwykle doświadczona, zdaje się śledzić każdy ruch naszej drużyny wojowniczek, nie zwracając początkowo na siebie ich uwagi. Co nią kieruje? Do pewnego momentu nie da się stwierdzić, czy to ona pociąga za sznurki, czy jednak jest niewidzialną sojuszniczką Mace, Mari, Khadijah i Gracieli. „One nie bardzo wiedzą, jak traktować Mi Sheng, o jakimkolwiek zaufaniu nawet nie wspominając”, tłumaczy Chastain.

Bingbing Fan as Lin Mi Sheng in The 355, co-written and directed by Simon Kinberg.

Rola Sheng przypadła chińskiej supergwieździe Bingbing Fan, którą Kinberg poznał na planie „X-Men: Przeszłość, która nadejdzie” – mimo że aktorka zagrała w zasadzie daleki drugi plan (mutantkę Blink), zwróciła na siebie uwagę producenta i współscenarzysty filmu. „Większość filmów szpiegowskich ukazuje kobiety jako postaci wspomagające męskich agentów. A nawet jako pozbawione szerszej osobowości obiekty, o które mężczyźni mogą zabiegać czy nawet się zabijać, jak w przypadku ‘dziewczyn Bonda’”, mówi Bingbing Fan. „355 jest zupełnie innym kinem, bo agentki są głównymi bohaterkami i to one walczą w dobrej sprawie. Mi Sheng dobrze wpisuje się w ten świat, mimo że nie wiadomo, po czyjej stoi stronie”.

Fan z wielką przyjemnością podjęła ponownie współpracę z Kinbergiem, jednak największym wyzwaniem było dla niej zagranie postaci o tak szerokim wachlarzu umiejętności. „Mi Sheng wygląda jak tajemnicza dama z Orientu – władcza, opanowana, świetnie wyszkolona, zna się na chińskiej medycynie”, opowiada aktorka. „Co jednak w jej przypadku jest kluczowe – i co łączy ją w pewien sposób z głównymi bohaterkami – pragnie pokoju na świecie. I jest gotowa poświęcić własne życie, żeby to marzenie osiągnąć”.

Aktorka wspomina, że sceny akcji, choć wymagające, były stosunkowo łatwe w porównaniu z ukazywaniem różnych zawiłości szpiegowskiego świata. „Mi Sheng nosi specjalne okulary, dzięki którym przekazuje różne informacje, co wymagało ode mnie zupełnie nowego sposobu grania twarzą”, mówi Fan. „Występuję w wielu scenach akcji, ale kluczowe dla roli były ledwo zauważalne tiki i gesty. Tajne agentki nie mogą być oczywiście zbyt ekspresyjne i pokazywać kłębiących się w nich emocji, dlatego musiałam mimo wszystko zachować subtelność w tych scenach. I muszę przyznać, że granie tego dysonansu przychodziło mi czasem z trudnością!”

Pozostałe agentki są pod wielkim wrażeniem Lin Mi Sheng. „Radzi sobie wyśmienicie z komputerami, jest uzdolnioną hakerką i doskonałą agentką terenową o fizycznym potencjale”, opowiada Chastain. „Gdy Mace, Marie, Khadijah oraz Graciela spotykają ją na
swojej drodze, uświadamiają sobie, że mają do czynienia z niezwykłą osobą, która może przeważyć szalę”.

Marie
Diane Kruger

Marie jest równie nieustraszona co Mace i prawdopodobnie jeszcze bardziej niebezpieczna od agentki CIA. Od lat pracuje dla Bundesnachrichtendienst, niemieckiego odpowiednika CIA, co więcej – pracuje samotnie, bowiem nie ufa nikomu i nie widzi potrzeby, żeby zmieniać swoje nastawienie. „Gdy Marie była młodą dziewczyną, zdradził ją jej własny ojciec, również tajny agent”, tłumaczy Simon Kinberg.

Diane Kruger as Marie in The 355, co-written and directed by Simon Kinberg.

„W trakcie filmu dorosła już Marie uczy się ponownie ufać komuś poza własnym instynktem, a że są to przedstawicielki agencji wywiadowczych z całego świata, sprawa jest naprawdę wyjątkowa. Marie jest osobą impulsywną, czasami
przesadnie brawurową i uzależnioną od przemocy, ale wynika to w dużej mierze z traumy, którą trzyma w głowie. W zasadzie wszystkie nasze bohaterki są świadome tego, że są w jakiś sposób złamane, że nie są pełne. Ale to czyni je bardzo ludzkimi. I sprawia, że stają się świetną drużyną”.

Jak się okazuje, Marie była jedną z najmłodszych agentek zrekrutowanych przez niemiecką Bundesnachrichtendienst. Żywi dlatego ogromny szacunek dla swojego przełożonego, Mullera, który od lat zleca jej różne misje. Jednak gdy przychodzi co do czego, Marie woli wykonywać zadania w pojedynkę, najchętniej z odpowiednim arsenałem broni palnej i białej pod ręką.

„Marie działa metodycznie i jest bardzo efektywna w tym, co i jak robi”, wyjaśnia urodzona w Niemczech Diane Kruger, którą światowa publiczność pokochała za role w takich filmach jak rewizjonistyczne „Bękarty wojny” czy poruszający „W ułamku sekundy”. „W życiu Marie nie ma miejsca na nic poza pracą i wykonywaniem kolejnych misji”. W tym sensie Marie i Mace są do siebie niezwykle podobne. „Obie są samicami alfa, że tak się wyrażę”, kontynuuje Kruger. „Pewnie dlatego na początku za sobą nie przepadają – są do siebie po prostu tak podobne, że nie potrafią zdzierżyć własnego towarzystwa. Ale wraz z kolejnymi akcjami zaczynają się do siebie przekonywać, co przeradza się w specyficzną formę przyjaźni”.

Gdy Kruger dowiedziała się o projekcie, zamierzała właśnie wrócić do zawodowego aktorstwa po urlopie macierzyńskim. Wiedziała, że kobiece kino szpiegowskie to coś, w czym chciałaby wziąć udział.

„Wiedziałam, że to będzie dla mnie ogromne wyzwanie fizyczne. Niedawno urodziłam dziecko i nie byłam w najlepszej formie, a ta postać wymagała perfekcyjnego przygotowania. Nie tylko, rola Marie wymagała, bym była doskonała fizycznie, a jednocześnie przychodziło mi to dosyć naturalnie”, wspomina niemiecka aktorka. „Uwielbiam filmy szpiegowskie, a 355 jest ciekawą wariacją na temat tego gatunku, czymś w rodzaju kobiecego Mission: Impossible. To znakomita rozrywka, która wykracza poza granice tego, czego widzowie od niej oczekują”.

Podobnie jak Chastain, Diane Kruger poświęciła mnóstwo czasu, żeby przyswoić choreografię scen walk. Przeszła także między innymi specjalne szkolenie w posługiwaniu się bronią palną. „Gdy jesteś nieustannie aktywna fizycznie na planie filmowym, czujesz się znakomicie, pełna energii, odważniejsza. Pracując nad 355, byłam pewna, że mogłabym pokonać każdego faceta, który stanąłby mi na drodze”.

Khadijah Adoyo
Lupita Nyong’o

Piekielnie utalentowana hakerka o pięknym i genialnym umyśle. Khadijah pracowała przez lata w brytyjskim MI6, nie miała więc problemów ze zrozumieniem świata szpiegów, jednak w pewnym momencie zmieniła zawód i zaczęła pracować na obszarze nowych technologii.

Lupita Nyong’o as Khadijah in The 355, co-written and directed by Simon Kinberg.

Gdy Mace wyjaśnia Khadijah możliwości technologiczne wykradzionej broni, jej potencjał do zamieniania sprawnych systemów w cyfrowy chaos, ta wraca ze szpiegowskiej emerytury oraz przyłącza się do dawnej sojuszniczki. Ich misją jest uratować świat przed anarchią, Khadijah żegna się więc z mężem Abdulem i wkracza do akcji.

„Broń technologiczna, o której Mace jej opowiada, to coś, czego Khadijah bała się od wielu lat, coś, co nigdy nie powinno jej zdaniem powstać”, wyjaśnia Nyong’o. „Jest osobą, która zna własną wartość, dlatego wie, że bez jej pomocy złoczyńcy mogą nie zostać powstrzymani na czas, a broń trafi do tego, kto zapłaci najwięcej”.

Nyong’o została nagrodzona Oscarem® za poruszającą rolę w „Zniewolonym. 12 Years a Slave”, ale tak się składa, że miała też okazję wcielić się w błyskotliwą kobietę-szpiega. To ona zagrała brawurową i niezależną wojowniczkę Nakię w przebojowej „Czarnej Panterze”. Jednak Khadijah jest zupełnie inną agentką, w rzeczywistości Lupitę niewiele z nią łączy – i właśnie dlatego tak bardzo chciała zagrać tę rolę.

„Nie mam umysłu ścisłego, więc możliwość wcielenia się w kobietę, która żyje nauką, technologią, algorytmami, cyframi niezwykle mi się spodobała. Byłam ciekawa, jak sobie z tym poradzę, ze zrozumieniem tego, jak komputery są w stanie rządzić dzisiejszym światem. Khadijah jest osobą, która świetnie się przystosowuje do sytuacji, w której się znajduje. Jest inteligentna i bezpośrednia”.

Nyong’o poczuła się również zaintrygowana samym założeniem kobiecego kina akcji, a także – co oczywiste – możliwością zagrania z aktorkami, które od dawna podziwiała. „To niezwykle ekscytujące, że kobiety próbują zmienić myślenie widzów o efektownym kinie akcji i atrakcji, o zazwyczaj męskim filmowym świecie szpiegowskim. Spodobała mi się koncepcja kobiecej rozrywki z akcją rozgrywającą się w różnych miejscach świata”, podkreśla aktorka. „Obsada tego filmu jest tak imponująca, że nawet nie wiem, jak to skomentować. Podziwiałam te aktorki od lat, ale z dystansu, a teraz mogłam zagrać z nimi twarzą w twarz w przełomowym filmie”.


Zobacz także

Wykorzystaj mindfulness, by radzić sobie z trudnymi emocjami. Wystarczą tylko te 4 kroki

Zdrowa relacja vs. związek, w którym jest przemoc psychiczna. Porównaj, żeby odnaleźć w tym siebie

Jestem introwertyczką, ale to nie znaczy, że… Oto 15 rzeczy, których nie rozumiecie i nie akceptujecie w introwertykach