Psychologia

„Leżałem w łóżku, patrzyłem w sufit. Spadałem”. Filip Chajzer o swojej depresji

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
18 maja 2021
 

Wiktor ma 12 lat i  guza mózgu. Nie miałby szans na przeżycie gdyby nie internetowa akcja „Kawka dla Wiktora” zorganizowana przez Filipa Chajzera, dziennikarza, prezentera, współprowadzącego Dzień Dobry TVN. W ciągu niecałej doby udało się zebrać kilka milionów – brakującą kwotę do 9,5 miliona złotych.  Dzięki tej kwocie Wiktor pojedzie do Stanów, gdzie przejdzie skomplikowaną operację.

17 maja 2021, Filip Chajzer FB:

„Wiktor. Chcę Ci podziękować. Nawet nie wiesz, jak jesteś dla mnie ważny. To będzie osobiste. Od stycznia zeszłego roku mierzę się z depresją. Tylko moja rodzina i przyjaciele wiedzieli do tej pory wiedzieli na jakie dno ludzkiej depresji spadłem. Terapia, leki. Poczucie własnej wartości na poziomie mułu…”.

Niespełna dobę później post miał prawie 55 tysięcy polubień, skomentowało go kilka tysięcy osób. Ludzie doceniają odwagę prezentera, okazują mu wsparcie, a przede wszystkim dziękują za to, że tak bardzo pomaga innym.

Dlaczego akurat przy okazji zebrania pieniędzy dla Wiktora przyznałeś się do depresji?

Od jakiegoś czasu myślałem, żeby o tym opowiedzieć. Ludzie chyba wciąż nie zdają sobie sprawy, czym jest ta choroba, jak wpływa na człowieka, jakie ma skutki, za mało o tym mówimy. Chciałem to zmienić.

Wczoraj, gdy dowiedziałem się, że udało się zebrać pieniądze dla Wiktora, poczułem impuls. Tak, to jest ten moment. Byłem wtedy w Galerii Mokotów, stanąłem i po prostu napisałem ten post. Zajęło mi to pięć minut, wziąłem trzy głębokie oddechy i dopiero wrzuciłem. Poczułem jakbym zdjął z siebie jakiś ciężar. Bo jeśli codziennie przykrywasz rzeczywistość toną „pudru”, to każdego dnia musisz go nakładać więcej i więcej. I to się nie kończy, a teraz? Teraz czuję lekkość.

Spokój, że nie będziesz musiał już udawać, że jesteś zadowolony?

To nie jest tak, że zawsze jest się niezadowolonym. Podstępność tej choroby polega też na emocjonalnej huśtawce, czasem czujesz się lepiej, wydaje się nawet, że wszystko wraca do normy, ale to cholerstwo lubi wracać. I cały czas wraca.

Skąd wiedziałeś, że cierpisz na depresję i powinieneś sięgnąć po pomoc?

Są ludzie, z którymi żyję i pracuję, którzy powiedzieli mi szczerze, że sam tego chyba nie udźwignę i potrzebuję pomocy. Tłumaczyli, że to nie jest żaden wstyd i żadna ujma. Tak to działa, że są profesjonaliści, z których usług możemy skorzystać.

Leki Ci pomogły?

Leki, terapia, praca nad sobą. Nie da się powiedzieć zero jedynkowo, co pomogło, pomaga. To jest proces. Więcej będę pewnie mógł powiedzieć za parę lat.

„Strach przed wyjściem na ulicę, Himalaje wysiłku, żeby stanąć przed kamerą”. Opowiedz mi sytuację, kiedy nie mogłeś wstać.

To jest ileś sytuacji, kiedy leżysz w łóżku i marzysz o tym, żeby cię nie było. Patrzysz w sufit. Tak, sufit jest twoim netflixem i jedyne na czym potrafisz się skoncentrować to właśnie ten jeden punkt nad twoją głową. Jesteś w otchłani, a wręcz czujesz fizycznie, jak się zapadasz. Najpierw w ten materac, potem w szczebelki łóżka i niżej, i niżej i niżej.

To jest jak jazda w dół, zapadanie się w sobie. Ciężko to opisać słowami, ale to jest bardzo destrukcyjne, prowadzi do bardzo złych i bardzo czarnych myśli.

Potrafiłeś o tym rozmawiać?

Tylko z najbliższymi, nigdy to nie wyszło szerzej, w końcu uznałem, że to jest ten moment, żeby o tym powiedzieć, bo – też nie ukrywam –  co się zdarzyło w sprawie Wiktoria, pomyślałem, że to jest fajny krok do wyjścia z tego. Ta choroba wmawia ci, że nie masz wartości. Nie powinno cię być. Twoja obecność nie ma żadnego sensu, jesteś po nic, jesteś śmieciem, jesteś nic nie warty. Nagle pomyślałem, że jest w tym sens, choćby dlatego, że zebraliśmy pieniądze dla Wiktora.

Wcześniej nie potrafiłeś sobie powiedzieć, że robisz dużo dobrych i ważnych rzeczy?

Jak masz depresję, to  kompletnie nie widzisz dobrych rzeczy. To jest poza tobą. Choroba jest, jak kotwica, która ciągnie cię  w dół, nie ma znaczenia, czy jesteś prezesem wielkiej korporacji, czy prezenterem telewizyjnym. To jest właśnie w tym wszystkim najgorsze, nie da się tego racjonalnie wytłumaczyć nawet sobie, a co dopiero oczekiwać, że zrozumie to ktoś inny. Myślimy wtedy: „Co ten gość gada, u niego wszystko dobrze”. A my nigdy nie wiemy, jak naprawdę jest u innych, co przeżywają.

„Styczeń 2020 to tysiące komentarzy dziennie o tym, że powinienem się zabić, że jestem nic nie warty, że jakiś człowiek z jutuba ma rację”. Teraz się nie boisz hejtu? Że znów ktoś powie, że nie masz prawa tak czuć?

Jak na razie żyję  z tym, że przyznałem się do depresji jeden dzień. I jakoś  sobie radzę.

 


Psychologia

4 znaki zodiaku, którym najtrudniej pokochać samych siebie

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
18 maja 2021
Photo by Paige Cody on Unsplash
 

Świadomość własnej wartości to ważna część budowania pewności siebie. Zdarza się jednak, że zaakceptowanie siebie przychodzi nam z trudem. Istnieją znaki zodiaku, które mają problem z pokochaniem siebie. Komu ta bezwarunkowa miłość przychodzi najtrudniej?

Oto cztery znaki zodiaku, którym najtrudniej pokochać siebie:

Panna

Panny słyną z tego, że są krytyczne wobec innych, ale jeszcze więcej wymagają od samych siebie. Trzymają się wysokiego standardu, który często jest nierealny do osiągnięcia. Gdy czegoś nie uda im się wykonać twierdzą, że ciągle ponoszą porażkę. Lubią sprawować nad wszystkim kontrolę, a winą obarczają się za rzeczy, których nie dopilnowały – czasami nie miały po prostu takiej możliwości. Pannom trudno przychodzi pokochanie siebie samych.

Jak pomóc Pannie? Choć Panny ciężko pracują, aby wszystko zrobić jak najlepiej, to warto zachęcić je do wypoczynku i chwili oddechu. Jeśli masz w swoim otoczeniu osobę spod znaku Panny, przypominaj jej, że nie wszystko może mieć zawsze pod kontrolą. Jeśli zacznie opowiadać o tym co złe, uświadom jej co dobre i wartościowe.

Koziorożec

Podobnie jak Panny, Koziorożce lubią mieć kontrolę nad wszystkim co w pobliżu. Osoby spod znaku Koziorożca są bardzo pracowite, ale często przekraczają granice własnej wytrzymałości. Zwykle łączą poczucie własnej wartości z odniesieniem sukcesu we wszystkich dziedzinach życia. Jeśli nawet tylko jedna rzecz potoczy się nie po ich myśli, mają złe zdanie na swój temat. Inwestują swoją wartość w swoje osiągnięcia i utrzymują bardzo wysoki standard. Często negatywnie postrzegają siebie i rzeczy, które im się przytrafiają.

Jak pomóc Koziorożcowi? Jeśli masz w swoim życiu osobę spod znaku Koziorożca, zwróć uwagę na jej osiągnięcia, doceń je. Przypomnij, że człowiek jest czymś więcej niż tylko odniesionym sukcesem. Wspieraj, ale nie dolewaj oliwy do ognia. Zachęcaj do odpoczynku i zaakceptowania siebie takimi jakimi są.

Skorpion

Skorpiony mają zwykle problemy z zaufaniem. Chociaż twierdzą, że mogą polegać tylko na sobie i emanują dużą dozą pewności, to ich brak zaufania do innych, odzwierciedla brak zaufania do siebie samych. Otaczają się wysokim murem, by nie dać siebie lepiej poznać, a czasami są w stanie nawet uwierzyć, że nie można ich pokochać takimi jakimi są naprawdę.

Jak pomóc Skorpionowi? Cierpliwość ma tutaj ogromne znaczenie. Skorpionowi otworzenie się przed kimkolwiek może zająć dużo czasu, a nawet i wtedy wciąż ma się na baczności. Czasami może cię atakować, wówczas przypominaj mu, jak bardzo ci na nim zależy.

Ryby

Ryby zrobią wszystko co w ich mocy, by być dostępnymi dosłownie dla wszystkich, oprócz samych siebie – niestety. Mają tendencję do wierzenia, że ich problemy i uczucia nie są tak ważne jak innych ludzi. Chociaż fakt ten może uczynić Ryby bezinteresownymi przyjaciółmi, to równie szybko może doprowadzić do samotności. Zamartwiając się, że ich obecność jest ciężarem dla osób, które kochają, są skłonne do odejścia. Lubią otaczać się osobami hojnymi w uczuciach, co może wyprowadzić je na manowce.

Jak pomóc Rybom? Jeśli masz w swoim życiu kontakt z Rybami, zwróć uwagę na sygnały, które wysyłają. Gdy mają zły dzień, zachęć je do rozmowy. Jeśli znowu zaczną coś sobie zarzucać, przypomnij, że zależy ci na nich i liczysz się z tym co czują. Zaoferuj wsparcie i pomoc. Często przypominaj za co je lubisz, szanujesz i co tak naprawdę ci się w nich podoba.

Źródło: https://thoughtcatalog.com/


Psychologia

Pielęgnacja w Twoim rytmie – o dobowym rytmie skóry

Redakcja
Redakcja
18 maja 2021
fot. serwis prasowy Dr Irena Eris

Czy wiesz, że skóra, podobnie jak cały nasz organizm, funkcjonuje w rytmie dobowym? Niestety stres i współczesny tryb życia zaburzają ten cykl, powodując przesuszenie i pojawianie się niedoskonałości, szary, matowy kolor skóry, przedwczesne starzenie. Kosmetyki mogą pomóc skórze wrócić do fizjologicznego rytmu, a tym samym zapewnić jej świeżość, nawilżenie, gładkość, blask, nieskazitelność i ochronę przed szkodliwym światłem niebieskim emitowanym przez ekrany komputerów i urządzeń mobilnych.

Dobowy rytm skóry

Dobowy rytm jest niezwykle ważny dla funkcjonowania wszystkich organizmów żywych. Pozwala przygotować się do nadchodzących zmian i optymalnie wykorzystywać dostępne zasoby. Jest regulowany przez czynniki zewnętrzne (takie jak światło) oraz endogenne – to tzw. cztery geny zegara, czyli molekularne mechanizmy kontrolujące rytm dobowy, których odkrycie zostało uhonorowane w 2017 roku nagrodą Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny. Badania wykazały, że organizmy mają wewnętrzny zegar biologiczny pozwalający na przewidywanie i dostosowywanie się do rytmu dnia. Geny PER, CRY (dzień) i CLOCK, BMAL (noc) wpływają na komórkowe tempo „mierzenia czasu”, regulują podstawowe funkcje komórek i stanowią kluczowy składnik przeciwstarzeniowy.

Dzięki temu nasz wewnętrzny zegar potrafi precyzyjnie dopasować fizjologię do faz dnia. Reguluje m.in. poziomy hormonów, sen, temperaturę ciała, apetyt, metabolizm i ciśnienie krwi. Przykładowo – najwyższa temperatura ciała występuje ok. 18:00, najniższa nocą, o 6:00 następuje wyrzut kortyzolu, a ok. 24:00 najłatwiej zapadamy w głęboki sen. Około południa cały organizm wykazuje najlepszą koordynację wszystkich funkcji. Jeśli dochodzi do zaburzenia naturalnego rytmu dobowego pod wpływem czynników zewnętrznych, natychmiast widoczna jest reakcja organizmu – doskonale obrazuje to chociażby zjawisko „jet lag” odczuwane w czasie podróży do innej strefy czasowej. We współczesnym świecie nasz wewnętrzny zegar jest też zaburzany przez brak snu, stres, coraz dłuższy czas spędzany przed ekranem emitującym niebieskie światło.

Skóra – największy narząd człowieka – również cierpi z tego powodu. W 24-godzinnym dobowym cyklu zachodzą w niej ważne procesy:

  • ochrona,
  • detoksykacja,
  • regeneracja,
  • naprawa DNA.

Zmianom ulega wtedy temperatura, poziom pH, poziom sebum i melaniny oraz nawilżenie. W ciągu dnia skóra musi chronić się przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych, przede wszystkim promieni UV, noc to czas intensywnej detoksykacji i regeneracji.

Desynchronizacja fizjologicznego dobowego rytmu skóry, powoduje nienaturalne wydłużenie dnia (intensywna ochrona) i znaczne skrócenie nocy (zbyt krótki czas na regenerację) co odbija się na kondycji i wyglądzie skóry – pojawiają się:

  •  przesuszenie,
  •  zwiększona wrażliwość,
  • zaczerwienienia,
  • szary, ziemisty, zmęczony kolor,
  • okresowe niedoskonałości,
  • przedwczesne zmarszczki.

Wpływ na deregulację naturalnego dobowego rytmu skóry mają czynniki:

  • fizjologiczne – związane ze stresem, intensywnym trybem życia, brakiem snu, częstymi podróżami do innych stref czasowych („jet lag”),
  • środowiskowe – wpływ światła niebieskiego (komputery, urządzenia mobilne), promienie UV, zanieczyszczenia środowiska, klimatyzacja itp.

Na zaburzenia dobowego rytmu skóry, szczególnie narażone młode kobiety – Polki w wieku 25-34 lata spędzają w ciągu doby średnio 11 godzin 37 minut przed ekranami komputera bądź smarftona*.

Na rynku właśnie pojawiły się kosmetyki regulujące dobowy rytm skóry. Formuła zastosowana w linii Dr Irena Eris Circalogy zawiera kompleks Bio-Chronocell, który harmonizuje i na nowo niejako programuje fizjologiczny dobowy rytm skóry. Kompleks ten wykorzystuje niezwykłe właściwości esencji z komórek macierzystych Lespedezy główkowej, dziko rosnącej rośliny azjatyckiej (wykorzystywanej m.in. w Korei w celach leczniczych), która jest odporna na działanie światła niebieskiego:

  • hamuje utlenianie lipidów i białek pod wpływem światła niebieskiego,
  • intensyfikuje proces detoksykacji,
  • hamuje proces karbonylacji, czyli utleniania białek (kolagenu i elastyny), przeciwdziałając utracie elastyczności i jędrności skóry,
  • zmniejsza rozszerzone naczynka i zaczerwienienie skóry,
  • zapobiega przedwczesnemu pojawianiu się zmarszczek,
  • poprawia koloryt cery,
  • aktywuje tzw. kanał wodny skóry (akwaporyna 3), zapewniając jej odpowiednie nawilżenie,
  • ma bardzo silne działanie antyoksydacyjne.

Bio-Chronocell pobudza geny nocy, a wycisza geny poranka, harmonizując rytm dobowy skóry współczesnej kobiety, narażonej na długą ekspozycję na światło niebieskie. Dodatkowo formuła została wzbogacona o ekstrakty i oleje roślinne (takie jak ekstrakt z drzewa oliwnego, olej z konopii, ekstrakt z pączków jarzębu domowego, olej moringa, ekstrakt z Yuzu, masło shea), które intensywnie nawilżają i odżywiają skórę, wspomagają jej detoksykację, poprawiają koloryt, redukują niedoskonałości, pobudzają mikrokrążenie, nadają skórze jedwabistą gładkość.

Do tego kosmetyki są piękne, pachnące i niezwykle przyjemne w użyciu.

* Starcom, badanie Global Web Index, Q1-Q3 2020, kobiety 25-34 lata, Polska. Artykuł powstał we współpracy marką Dr Irena Eriswww.sklep.drirenaeris.com

fot. serwis prasowy Dr Irena Eris


Zobacz także

Karuzela z singielkami

„Szkoda, że macie dzieci”. Najgorsze rzeczy, jakie usłyszałam od ludzi, gdy wzięłam rozwód

Ignorowanie to przemoc. Ciche dni krzywdzą emocjonalnie i niszczą fizycznie