Psychologia

Co zrobić, jeśli już naprawdę nie jesteśmy w stanie poradzić sobie ze stresem?

Redakcja
Redakcja
10 lutego 2022
fot. Vlad Dmytrenko/iStock
 
Jeśli nie radzisz sobie ze stresem, zastanów się, co jest jego przyczyną i jakie emocje wywołuje: lęk czy raczej złość? Rozpoznanie ich jest podstawą, by umieć sobie ze stresem poradzić. Nadmiar stresu może być destrukcyjny, więc warto umieć go ograniczać – radzi psycholog Anna Maria DiGregorio z Centrum Terapii Dialog. Na wyczerpujący stres są sposoby.

Czy stres to samo zło?

Niekoniecznie. Stres kojarzy nam się negatywnie, ale nie unikniemy go w życiu. Jest niemiły głównie dlatego, że zaskakuje nas, ale w związku z tym, że motywuje do działania – może też mieć pozytywny wydźwięk. Źle działa na nas, gdy jest go za dużo, gdy kończą nam się możliwości adaptacyjne.

Ale przed egzaminem czy ważną rozmową może nam pomóc. W jaki sposób?

Fakt, że stresujemy się egzaminem czy jakąś rozmową świadczy o tym, że nam zależy. Dzięki temu możemy się przygotować do rozmowy, zmotywować do nauki, podejść odpowiedzialnie do tej sytuacji. Stres jest informacją, że to, czego chcemy, jest dla nas ważne.

Stres pobudza nasz organizm do tego, żeby był czujny, a więc gdy się stresujemy, mięśnie są spięte, pocą nam się ręce, serce zaczyna szybciej bić. Nasz organizm wydziela adrenalinę – dzięki temu jesteśmy przygotowani do działania. To pierwsza faza reakcji na bodziec stresowy. Później przychodzi moment adaptacji – przyzwyczajamy się do działania stresora. Negatywne działanie zaczyna się później, gdy dochodzi do wyczerpania zasobów pomagających radzić sobie z czymś trudnym. Gdy trwa to zbyt długo, bądź jest zbyt wiele stresorów działających jednocześnie, dochodzi do wyczerpania organizmu – stres zdecydowanie nie jest już motywujący, lecz destrukcyjny.

Co się dzieje z twoim ciałem, gdy jesteś zestresowana? 7 ważnych zmian

Kiedy powinniśmy zacząć wspomagać się farmakoterapią?

To ważne pytanie, które należy skonsultować z lekarzem psychiatrą lub choćby z lekarzem pierwszego kontaktu. Warto zacząć od profilaktyki stresu, czegoś, co pozwoli zadbać o siebie tak, by stres nie przekraczał bariery wyczerpania. Na poziomie biologicznym to jest dobre odżywianie, wysypianie się, relaks, aktywność fizyczna. Wbrew pozorom to bardzo ważne czynniki. Zanim sięgniemy po leki pamiętajmy, że mogą one powodować skutki uboczne i w żadnym wypadku nie należy dobierać ich sobie samemu.

W dzisiejszych czasach, kiedy musieliśmy przebudować swój model funkcjonowania i to zarówno w pracy, jak i w rodzinie, wielu osobom trudno zadbać o spokój…

Niestety tak. Dlatego tak istotne jest samopoznanie siebie, rozpoznanie co nas stresuje i co ten stres powoduje, jakie emocje w nas wywołuje. Czy na przykład boję się, czy raczej się złoszczę – to informacja potrzebna do tego, żeby wiedzieć w jaki sposób zadziałać na ten stresor, w jaki sposób go ograniczać, jak sobie radzić z trudnymi sytuacjami, żeby nie dochodziło do przeładowania stresem. Żyjemy w sytuacji, która jest wyjątkowo trudna, zaskoczyła cały świat. Biorąc pod uwagę, że spędzamy tak dużo czasu w domu, często na małej przestrzeni, stres i nadmierne emocje są zupełnie normalną reakcją na to, że coś się w naszym życiu się zmieniło i że nie jest to zmiana zależna od nas.

To, co możemy zrobić, to przystanąć, zastanowić się, na co mamy wpływ, jak możemy sobie tę pracę w domu zorganizować i co nam jest do tego potrzebne. Warto przemyśleć swój plan dnia, pochylić się nad nim i poważnie podejść do tego zadania, bo często wymaga on przeorganizowania naszego życia i dostosowania się do nowych zasad.

Jak nauczyć się nie stresować w pracy, gdy dzieje się tam coś niedobrego?

To bardzo ogólne pytanie i żeby na nie odpowiedzieć, trzeba przyjrzeć się temu, co nas w pracy tak stresuje: czy to za duża ilość obowiązków, sam rodzaj wykonywanej pracy, może nakładają się na to inne czynniki poza pracą? Co takiego się w tej pracy dzieje, że ma na nas taki wpływ? Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, co jest powodem stresu i skupić na tym, na co mamy wpływ. Jeżeli to jest za duża ilość obowiązków, być może efekt przyniesie rozmowa z przełożonym. Czasami pomaga więc zmiana. Ale to nie zawsze jest możliwe.

Jeśli dochodzi do tego, że po pracy nie mam już na nic siły i na nic ochoty, warto poradzić się specjalisty, co z tym zrobić. Może to jest wypalenie zawodowe? Zawsze, gdy dochodzi do dużego wyczerpania, nasze osobiste możliwości poradzenia sobie maleją. To sygnał mówiący o tym, że trzeba skonsultować się ze specjalistą.

W pracy źle, ale bez pracy jeszcze gorzej. Pandemia dla wielu osób oznacza utratę pracy. Jak sobie poradzić z takim stresem?

Ten temat nie jest mi obcy w gabinecie terapeutycznym, bo wraz z pandemią świat się przeorganizowuje i mam wielu pacjentów, którzy stracili pracę i mają trudności ze znalezieniem nowej. Warto w takiej sytuacji zadać sobie pytanie, czy szuka się pracy w dobrych obszarach? Czy możliwe jest poszerzenie obszaru poszukiwania? Dobrze jest przyjrzeć się temu, na co mamy wpływ, jak duże jest zapotrzebowanie na osoby w obszarze, w którym szukamy pracy. Może byłaby możliwość skorzystania z dodatkowych kursów czy szkoleń? Czasem warto umówić się na sesję z doradztwa zawodowego, podczas której specjalista doradzi nam, jak napisać CV, gdzie szukać pracy, jak przedstawiać swoje mocne strony.

Jeśli oprócz stresu pojawia się lęk czy zaburzenia depresyjne – co częste przy stresie przewlekłym – warto skonsultować się z lekarzem, może sięgnąć po  metody relaksacyjne, np. techniki oddechowe, ale też znaleźć swój sposób na relaks, który sprawi, że organizm przestanie być w nieustającej gotowości do działania, uciekania, walki. Trzeba nauczyć się odprężać,  zregenerować siły by  napięcie mięśniowe odpuściło. Jeśli sami nie umiemy sobie z tym poradzić, warto skorzystać z psychoterapii.

Kiedy trzeba pomyśleć o zmianie pracy, bo stres związany z obecną pracą jest zbyt duży?

Najpierw warto na chłodno przyjrzeć się swojej pracy, obowiązkom z nią związanym, bo może to, co nas tak stresuje, można jakoś rozwiązać, wyjaśnić. Czasem pomaga zmiana stanowiska. Można spróbować przyjrzeć się z psychologiem, jak reagujemy na daną sytuację, jakie emocje się pojawiają. Jeśli praca jest już nie do wytrzymania, jeśli nie chcemy już do niej chodzić, to sygnał alarmowy, bo za chwilę może to mieć poważne skutki dla naszego życia. Oczywiście jeżeli mamy taką możliwość i możemy zrezygnować z pracy, zmienić ją na inną, to warto taką opcję rozważyć, jest to jakieś rozwiązanie. Ale namawiam,  zanim to zostanie wprowadzone w życie, przyjrzeć się temu, na ile kieruje nami stresor związany z pracą, bo nie zawsze tak jest.

„Ratunku, chyba zwariuję!”. Jak nie dać się stresom codzienności, czyli jestem kwiatem lotosu na tafli spokojnego jeziora

Co zrobić, gdy nasze plany ciągle biorą w łeb i już samo planowanie, które miało nam pomóc w uporządkowaniu życia, jest stresujące?

Są sytuacje, na które nie mamy wpływu i trzeba się z tym pogodzić.  Musimy dać sobie przyzwolenie na to, że nie wszystko możemy przewidzieć: korek, wypadek, spóźniony autobus – mogą nam pokrzyżować plany. Możemy więc planować tylko do pewnego momentu, sytuacje nieprzewidziane po prostu się zdarzają. To może frustrować, jednak najważniejsze to odpowiedzieć sobie na pytanie, co dalej się z tym dzieje. Czy ta złość osłabia nas i przechodzi w myślenie, że nic nam nie wychodzi, że nie warto planować, że nic nie ma sensu? Jeśli tak, trzeba się nad tym zatrzymać i przeanalizować, dlaczego  jesteśmy wobec siebie tak bezwzględni.

Zdarza się też, że niby wszystko się układa, a mimo wszystko jesteśmy zestresowani. Dlaczego?

To wymaga wglądu w siebie, rozpoznania, co tak naprawdę wywołuje stres. Warto monitorować, kiedy pojawia się stres, w jakich sytuacjach i z czym jest związany, być może wtedy uda się dostrzec jakieś prawidłowości. Może pojawiają się jakieś myśli albo związane to jest z jakąś złością? Może czegoś się obawiamy? Często wydaje nam się, że nic się nie dzieje, a jednak organizm wysyła nam jakieś sygnały, pojawia się jakaś reakcja ciała, która jest na końcu tej informacji, czasem trudno ją złapać, ale ta myśl jest w naszej głowie. Kiedy się nad tym zatrzymamy, być może to w końcu zauważymy.

Emocje są wpisane w naszą naturę, ich blokowanie działa na naszą niekorzyść, ponieważ najczęściej one w końcu i tak wybuchną, ale z większą siłą. Są takim naszym garniturem, czymś, coś co dostajemy od natury i mimo że wydaje nam się, że one czasem przeszkadzają, to tak naprawdę są po to, by nam pomóc. Lęk, złość to emocje, które dają nam bardzo ważne informacje. Lęk jest po to, żeby siebie ochronić, złość pokazuje nam, że nasze granice zostały przekroczone.

Jak radzić sobie ze stresem, gdy przeszkadza nam zasnąć?

Stres powoduje, że ciało jest napięte. Warto więc zadbać o to, by w momencie, gdy go odczuwamy, zrelaksować się. Trzeba znaleźć na to swój sposób: zrobić sobie jakąś przyjemność, wziąć ciepłą kąpiel, zadbać o aktywność fizyczną. Przed snem warto się wyciszyć: iść na spacer,  posłuchać ulubionej muzyki.
Można poszukać w internecie treningów relaksacyjnych, pozwalają one poznać, kiedy ciało jest napięte, kiedy się rozluźnia. Nie każdy trening może nam odpowiadać, ale warto poszukać czegoś dla siebie. Np. trening Jacobsona, który polega na nauce świadomego odczuwania napięć własnych mięśni, albo wizualizacja, podczas której myślimy o jakimś przyjemnym, miłym, bezpiecznym miejscu.

Co robić, gdy mimo podjętych działań we własnym zakresie przestajemy sobie radzić ze stresem?

W takiej sytuacji warto jednak udać się do specjalisty, który pomoże nam zrozumieć, co się z nami dzieje i dlaczego tak jest.


Monika Wysocka

Rozmowa została zrealizowana dzięki webinarowi zorganizowanemu przez Centrum Terapii Dialog 21.12. 2022r. „Jak radzić sobie ze stresem w domu i w pracy”

Anna Maria DiGregorio, psycholog,

Psycholog kliniczny, psychoterapeuta integracyjny w Centrum Terapii Dialog z ponad 13 letnim doświadczeniem w pracy z Pacjentami. Doświadczenie zdobywała m.in. w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie oraz klinice “Budzik”. Specjalizuje się w diagnozie psychologicznej oraz prowadzeniu psychoterapii indywidualnej osób zmagających się m.in. z zaburzeniami lękowymi, depresyjnymi oraz osób przeżywających trudności w relacjach interpersonalnych i tych wątpiących we własne siły, mających obniżone poczucie własnej wartości. Ukończyła również wiele szkoleń z zakresu komunikacji alternatywnej dziecka i dorosłej osoby niepełnosprawnej i na bieżąco udziela wsparcia osobom, które opiekują się niepełnosprawnym członkiem rodziny.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Psychologia

Paulina Młynarska: Szkoła to horror. Był moment, że uwierzyłam, że nic ze mnie nie będzie

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
10 lutego 2022
 

„W pracy nie ma zapisanego ani jednego poprawnego zdania. Co to ma znaczyć? […] Dialogu uczyliśmy się w czwartej klasie, a ty nie potrafisz go zapisać”, pokreślił pracę ucznia nauczyciel języka polskiego. Zdjęcie czerwonego od poprawek sprawdzianu ucznia wywołało falę komentarzy oburzonych internautów. Odniosła się do tej sprawy również Paulina Młynarska.

Do sieci niedawno trafił sprawdzian ucznia z dysleksją. Zamieściła go na swoim profilu na Facebooku Dorota Lubas – terapeutka pedagogiczna, trenerka, blogerka, autorka Multisensorycznego Treningu Płynności Czytania. Dorota prowadzi swój profil z misją kształtowania świadomej edukacji dzieci i młodzieży.

Dorota Lubas skomentowała to tak: „Pomyślmy: Jestem w 6 klasie SP, mam dysleksję rozwojową — dysortografię i dysgrafię. Mam opinię, w której są zalecenia do pracy. Uczęszczam na terapię 1 raz w tygodniu. Nauka zajmuje mi znacznie więcej czasu, niż rówieśnikom, bo dysleksja rozwojowa to specyficzne trudności w uczeniu się. Dysortografia polega na tym, że nie potrafię zapamiętać ortogramów. Piszę sprawdzian z języka polskiego. Bardzo się staram. Trudno mi pisać tak na szybko w klasie i „składać myśli”. Ale piszę. Przychodzi dzień, gdy dostaję oceniony sprawdzian. I oczy mnie bolą od czerwonego długopisu nauczyciela. Już nic mi się nie chce. Nienawidzę szkoły. Płaczę. To bez sensu”.

Co Paulina Młynarska sądzi o pokreślenej przez nauczyciela pracy?

Do dyskusji włączyła się także Paulina Młynarska, która na temat przemocy w szkole udzieliła wywiadu Joanie Biszewskiej dla edziecko.pl.

Na pytanie dziennikarki o krążące w Internecie zdjęcie, pokreślonej na czerwono pracy, Paulina Młynarska odpowiada:

„Nie zdziwiło mnie to wcale. Uważam, że system edukacyjny w Polsce jest skażony przemocą. I to nie jest prawda, że teraz jest większa świadomość. Ta świadomość jest w miejskich bańkach internetowych i w grupach rodziców. Co ja zobaczyłam, jeśli chodzi o wspomnianą pokreśloną pracę, to wyżywka. Coś, co w Polsce spotykamy na każdym kroku, kiedy jedni ludzie czegoś uczą drugich”, stwierdziła Paulina Młynarska.

Zobacz także: Szkoła rozwija w dzieciach zaradność? To mit! W dużej mierze sprawia, że dzieci są nieszczęśliwe, uległe i gotowe do pracy pod przymusem w korporacji!

 Okazuje się, że Paulina Młynarska także cierpi na dysleksję i pomimo wysokiej inteligencji słabo radziła sobie w szkole.

„Nawet, choćbym nie wiem jak dobrze, znała materiał, to i tak wiedziałam, że w stresie, podczas klasówki, nie poradzę sobie. Jako dyslektyczka na wypracowaniach pisałam połówkę wyrazu albo wyrazy od tyłu. Do tej pory, kiedy się zestresuję, podpisuję się Apulina.

Paulina Młynarska wspomina szkołę

Młynarska swoją podstawówkę wspomina jak horror. Była wykluczana i wyśmiewana z powodu problemów z dysleksją i z matematyką. „Nie wszystkie, ale wiele było takich nauczycielek, które się darły na nas bez przerwy, straszyły nas, szantażowały, wyzywały, szarpały za uszy, popychały, wyśmiewały się z nas. Miałam panią od wuefu, która ośmieszała każdą osobę niepotrafiącą grać w siatkówkę. (…) często kompletnie nie rozumiałam tego, co było mówione na lekcjach matematyki. W trzeciej czy czwartej klasie przeszłam rodzaj załamki dziecięcej i uwierzyłam w to, co powtarzali mi na każdym kroku nauczyciele. (…) Że nic ze mnie nie będzie”, mówi.

Kiedyś pisała sprawdzian z matematyki, ale po dziesięciu minutach wstała i oddała pustą kartę. Bała się, że znowu narazi się na pokreślenia na czerwono, z których nic nie wyniknie. Kiedy oddawała kartkę i powiedziała, że poczeka na resztę klasy na korytarzu…  „nauczycielka nawet się do mnie nie odezwała. Tylko zaniosła się szyderczym śmiechem prosto mi w twarz”, mówi.

 

Wtedy Paulina Młynarska stwierdziła, że z jej nauki nic nie będzie. Każdego roku miała dwójki na szynach i stopniowo popadała w poczucie, że jest kompletną porażką. Dopiero kiedy Jacek Santorski, znany i popularny psycholog przeprowadził z nią testy, dostała od niego kopertę z opinią i zaświadczeniem o dysleksji.

„Tam było napisane, że jestem ponadprzeciętnie inteligentna i że wykazuję zdolności w bardzo wielu różnych dziedzinach, że kwalifikuję się do indywidualnego podejścia i że cierpię na fobię szkolną. Byłam przekonana, że jak ja to dam jakiemuś dorosłemu, to ta osoba w to i tak nie uwierzy i to wywali. Trzymałam ten cenny skarb pod poduszką i co jakiś czas sobie to czytałam. Jak bardzo musiałam mieć zaniżoną samoocenę, że postanowiłam, że nikomu tego nie pokażę”, opowiada.

W latach osiemdziesiątych słowo „dysleksja” nie było jeszcze tak powszechnie znane. Na szczęście zaświadczenie zostało uwzględnione przy egzaminach do szkoły średniej. Paulina zdała, ale uciekła przed maturą. Dziś jest nie tylko dziennikarką, ale też instruktorką jogi. Uczyła się sama.

 

Paulina Młynarska jest autorką kilkunastu książek. Jej ostatnia książka to „Moja Lewa joga”. Jest dziennikarką, instruktorką jogi, mieszka na Krecie. Więcej o jej warsztatach jogowych tutaj.


Psychologia

Wyczerpanie fizyczne i brak energii życiowej dotyczą już co piątego dziecka!

Media Room
Media Room
10 lutego 2022
fot. AntonioGuillem/iStock
Co piąte dziecko czuje się ciągle chore, wyczerpane fizycznie i brakuje mu energii życiowej, zaś starsza młodzież ma tylko nieznacznie lepszą kondycję fizyczną – wynika z ogólnopolskich badań naukowych jakości życia dzieci i młodzieży zleconych przez Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka. Eksperci podkreślają, że pilnie potrzebne są działania zachęcające dzieci i młodzież do aktywności fizycznej.

Aktywność fizyczna olbrzymie znaczenie ma w każdym wieku, ale szczególnie potrzebna jest w okresie rozwoju, kiedy kształtują się wzorce zachowań, osobowość, układ odpornościowy, układ kostno-stawowy. Dzieci i młodzież, które dużo się ruszają, mają ogólnie lepsze zdrowie, są mniej podatne na choroby somatyczne i wykazują mniej zaburzeń psychicznych.

Tymczasem 17 proc. wszystkich uczniów w Polsce wymaga natychmiastowej pomocy związanej z fatalną kondycją fizyczną. Aż 19 proc. najmłodszych uczniów szkół podstawowych czuje się chora, wyczerpana fizycznie i brakuje im energii życiowej. Z wiekiem odczucia te nieznacznie się polepszają – źle się czuje 16 proc. uczniów 6. klas szkół podstawowych i 15 proc. uczniów 2. klas szkół ponadpodstawowych.

Eksperci wskazują, że gorsze samopoczucie fizyczne i brak chęci do aktywności fizycznej wykazują dziewczęta i uczniowie liceum (w porównaniu do technikum). Słabsze oceny stanu swojego zdrowia ma również młodzież miejska i z rodzin o niższym statusie materialnym.

„Dość zaskakujące jest porównanie tych wyników do badań sprzed 20 lat. Nasze najmłodsze dzieci, choć są w bardzo złej kondycji zdrowotnej, lepiej oceniają swoje zdrowie niż ich rówieśnicy w 2003 roku. Niestety, starsi uczniowie i młodzież dzisiaj czują się gorzej niż dwie dekady temu. W dobie pandemii i nauki zdalnej promocja aktywności fizycznej musi być naszym priorytetem” – zauważa Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak.

Z badań wynika także, że co dziesiąty uczeń 2. klas szkoły podstawowej praktycznie w ogóle nie jest aktywny fizycznie, a wśród uczniów 6. klasy 12 proc. Wśród młodzieży aktywności fizycznej nie wykazuje aż 27 proc.

Marcin Korczyc: Pandemia niczego nowego nie pokazała. Pokazała problemy, które są w szkole od dziesięciu, czy piętnastu lat

Badania wskazują także na istotne różnice w odczuwaniu stanu swojego zdrowia, kondycji fizycznej czy poczucia energii w zależności od płci – znacznie lepszą samoocenę mają chłopcy, dziewczęta częściej odczuwają problemy związane z tym obszarem.

Ogólne wyniki związane oceną relacji z rówieśnikami wskazują,  że 17 proc. uczniów w Polsce wymaga interwencji w obszarze związanym ze zdrowiem fizycznym. W badaniu niski wynik osiągnęło 19 proc. uczniów klasy 2. szkoły podstawowej (SP), 16 proc. uczniów klasy 6. SP oraz 15 proc. uczniów klasy 2. szkoły ponadpodstawowej.

Dzieci mieszkające na wsi bardziej wyczerpane fizycznie 

Na wyczerpanie fizyczne i brak energii życiowej wskazało:

  • 20 proc. dzieci mieszkających na wsi,
  • 14 proc. nastolatków mieszkających na wsi,
  • 15 proc. młodzieży mieszkającej na wsi,
  • 17 proc. dzieci mieszkających w dużych miastach,
  • 18 proc. nastolatków mieszkających w dużych miastach,
  • 18 proc. młodzieży mieszkającej w dużych miastach.

W podziale na województwa najwyższy odsetek dzieci z problemami fizycznymi ma woj. świętokrzyskie (31 proc.), woj. podlaskie (30 proc.) i woj. lubelskie (29 proc.). Najmniej woj. łódzkie (10 proc.).

Wśród nastolatków łódzkie (30 proc.), zachodniopomorskie (21 proc.) i pomorskie (19 proc.). Wśród młodzieży największe problemy z kondycją fizyczną są w woj. pomorskim (29 proc.) oraz kujawsko-pomorskim o lubelskim (po 21 proc.).

W związku z wynikami badań Rada Ekspertów przy Rzeczniku Praw Dziecka podkreśla duże znaczenie w procesie wychowawczym nawyków aktywności fizycznej, tak aby stały się one czynnościami rutynowymi. To zadanie dla rodziców i nauczycieli. Rada rekomenduje m.in. rozszerzenie oferty klubów sportowych o zajęcia dla amatorów i zwiększenie dostępności szkolnej infrastruktury sportowej poza godzinami nauki.

Aktywność fizyczna zmienia się wraz z wiekiem

  1. Istotnym jest podjęcie działań, które pozwolą na utrzymanie poziomu aktywności fizycznej w starszym wieku dzieci i młodzieży.
  2. Promowane formy aktywności fizycznej powinny być dostosowane do zainteresowań dzieci i młodzieży i zmieniać się wraz z wiekiem dzieci.
  3. Zadaniem rodziców i szkoły jest wytworzenie u dzieci nawyków aktywności fizycznej tak, aby stały się one czynnościami rutynowymi.
  4. Kluby sportowe powinny stać się miejscami nie tylko uprawiania sportu wyczynowego, lecz także amatorskiego pozwalającego zachować tężyznę fizyczną dzieci i młodzieży.
  5. Ważna jest promocja zastępowania, kiedy jest to możliwe, korzystania ze środków komunikacji miejskiej czy samochodów poruszaniem się rowerami i pieszo.
  6. Szkoła jest szczególnym miejscem rozwijania sprawności fizycznej uczniów, także poprzez ciekawe zajęcia wychowania fizycznego.
  7. Szkoły posiadające dobrą infrastrukturę sportową powinny zapewnić możliwość jej wykorzystania także poza zajęciami lekcyjnymi.

Badaniem objęto łącznie ponad 5800 uczniów z całej Polski, na trzech poziomach edukacyjnych: edukacji wczesnoszkolnej (klasy 2. szkoła podstawowa), szkoły podstawowej (klasy 6.) i szkoły ponadpodstawowej (klasy 2. technika i licea ogólnokształcące). Pomiar przeprowadzono przy użyciu kwestionariusza The KIDSCREEN. Realizacja badania w szkołach miała miejsce w czerwcu 2021 r., pod koniec roku szkolnego, podczas pandemii koronawirusa SARS-CoV-2. Badanie wykonała firma Danae sp. z o.o.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Czy stare jeszcze powróci? Co zmieniła w nas pandemia?


Zobacz także

Pierwsza rzecz, jaką dostrzegasz na tym obrazku mówi wszystko o tym, jak postrzegasz świat

8 zaskakujących faktów o śnie

Co ci się dzisiaj śniło, jakie miewasz sny? O symbolice snów i ich znaczeniu

Refleksji o macierzyństwie ciąg dalszy