Psychologia Zaburzenia

Choroba afektywna jednobiegunowa (ChAJ, depresja nawracająca). Kiedy można o niej mówić?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
15 lutego 2022
Fot. iStock
 

Choroba afektywna jednobiegunowa, zwana również depresją nawracającą lub zaburzeniem depresyjnym nawracającym, to zaburzenie psychiczne uznawane za chorobę cywilizacyjną. Jej wystąpienie wiąże się ze współistnieniem zaburzeń nastroju, emocji oraz aktywności. Jak przebiega choroba afektywna jednobiegunowa i co ją różni od choroby afektywnej dwubiegunowej? Na czym polega leczenie w jej przypadku?

Zaburzenia afektywne

Zaburzenia afektywne (affective disorder) to różne zaburzenia psychiczne, w których zauważalne są w pierwszej kolejności wahania nastroju, polegające na jego nadmiernym obniżeniu („depresja”) lub podwyższeniu („mania/hipomania”).

Do zaburzeń afektywnych zalicza się m.in.:

Czym jest choroba afektywna jednobiegunowa (ChAJ)?

Depresję określa się mianem choroby cywilizacyjnej. Zgodnie z danymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) jest ona najczęściej spotykanym zaburzeniem psychicznym (dotyczy około 3-4% populacji), i zalicza się ją do jednych z przyczyn niesprawności i niezdolności do pracy. Statystyki jasno pokazują, że z powodu depresji dwa razy częściej cierpią kobiety niż mężczyźni. Ryzyko wystąpienia zaburzeń depresyjnych u kobiet sięga 20 – 25%, natomiast u mężczyzn wynosi 7 – 12%.

Choroba afektywna jednobiegunowa (depresja nawracająca) należy do schorzeń, które mogą mieć różne przyczyny. Do przyczyn endogennych, czyli powstających „wewnątrz człowieka”, zalicza się zaburzenia czynności neuroprzekaźników w ośrodkowym układzie nerwowym. Innymi przyczynami mogą być różne czynniki zewnętrze (egzogenne), takie jak problemy w pracy, wypadek, śmierć bliskiej osoby, przewlekła choroba.

W zależności od liczby i nasilenia objawów wyróżnia się depresję:

  • łagodną — gdy codzienne funkcjonowanie jest utrudnione w nieznacznym stopniu;
  • umiarkowaną — gdy możliwe jest jedynie ograniczone funkcjonowanie;
  • ciężką — gdy choroba uniemożliwia funkcjonowanie.

Zobacz również: Depresja endogenna – gdy smutek bierze się z wewnątrz. Z czego wynika to zaburzenie i w jaki sposób może się ono objawiać?

Fot. iStock/Sisoje

Kiedy można mówić o chorobie afektywnej jednobiegunowej (depresji nawracającej)? 

Depresja charakteryzuje się występowaniem zaburzeń nastroju, emocji oraz aktywności. O depresji nawracającej można mówić w przypadku wystąpienia co najmniej 2 epizodów depresji, przedzielanych okresami remisji. Remisja jest czasem, w którym chory nie odczuwa objawów depresji (remisja pełna) lub są one niewielkie (remisja niepełna). Pełna remisja umożliwia powrót pacjenta do zwykłego funkcjonowania.

Czym choroba afektywna jednobiegunowa różni się od dwubiegunowej?

W chorobie afektywnej dwubiegunowej występują okresy depresji poprzedzone lub występujące po epizodzie manii. Mania okres, w którym dochodzi do podwyższonego nastroju pacjenta, zwiększonej aktywności psychoruchowej czy silne pobudzenie.

Choroba afektywna jednobiegunowa — objawy zaburzenia

Choroba afektywna jednobiegunowa uważana jest za nawracający epizod depresyjny. Pomocne w rozpoznaniu epizodu depresyjnego jest stwierdzenie co najmniej 2 objawów podstawowych i 2 objawów dodatkowych:

Objawy podstawowe:

  • Obniżony nastrój;
  • Utrata zainteresowań i zdolności do odczuwania radości;
  • Zmniejszenie energii prowadzące do wzmożonej męczliwości i zmniejszenia aktywności.

Objawy dodatkowe:

  • dobowe wahanie samopoczucia;
  • utrata zainteresowań/odczuwania przyjemności;
  • trudności w codziennym funkcjonowaniu, zanik zainteresowań, niemożność podjęcia czy rozpoczęcia różnych czynności;
  • zwieszenie lub zmniejszenie apetytu, poczucie, że pokarmy są bez smaku;
  • tycie lub chudnięcie związane z nadmiernym, lub obniżonym apetytem;
  • zaburzenia snu;
  • pobudzenie/spowolnienie psychoruchowe;
  • poczucie braku własnej wartości lub poczucie winy;
  • pesymistyczna wizja przyszłości, poczucie beznadziei;
  • problemy z koncentracją;
  • brak zdolności do podejmowania decyzji;
  • myśli rezygnacyjne, samobójcze.

Pacjent, którego dotyczy choroba afektywna jednobiegunowa nie jest w stanie w jednej chwili samodzielnie zapanować na swoim samopoczuciem. Depresja sprawia, że chory może zacząć się wycofywać z relacji z innymi ludźmi, unikać kontaktu ze znajomymi, a nawet rodziną.

Fot. iStock/KatarzynaBialasiewicz

Leczenie depresji nawracającej

W przypadku objawów depresji łagodnej lub umiarkowanej, które utrzymują się około 2-4 tygodni, należy skorzystać z konsultacji psychiatrycznej. Jeśli istnieje podejrzenie ciężkiej depresji, konsultacja ze specjalistą powinna się odbyć jak najszybciej.

Ponieważ choroba afektywna jednobiegunowa sprawia, że chory sam może nie mieć sił do tego, by samodzielnie poszukać pomocy, należy go wspierać i motywować do kontaktu z lekarzem i podjęcia leczenia. Niekiedy w głębokiej depresji konieczna jest pomoc w przyjmowaniu leków, czy posiłków.

Leczenie depresji jest długotrwałe, najczęściej łączy się stosowanie leków, psychoedukacji i psychoterapii. Regularnie przyjmowane leki przeciwdepresyjne w większości przypadków przynoszą skutki widoczne po co najmniej 2 tygodniach. Farmakoterapia może być długotrwała, ponieważ leki przeciwdepresyjne nie uzależniają. Gdy nie ma już konieczności jej stosowania, przyjmowane leki należy odstawiać stopniowo.


źródło: www.mp.pl, neuropsychologia.org , centrumdobrejterapii.pl

Psychologia Zaburzenia

Silne kobiety to, silne kobiety tamto… A wiesz, dlaczego tak łatwo się przywiązują?

Redakcja
Redakcja
15 lutego 2022
Fot. iStock/piskunov
 

Nie ma znaczenia, czy byłeś z nią oficjalnie w związku. Wystarczyło, że z nią flirtowałeś. Wystarczyło, że poświęciłeś jej uwagę.  W sekundzie, w której się do niej uśmiechałeś, było po wszystkim. Była na ciebie „napalona”, choć to nie całkiem dobre słowo. Może raczej nastawiona. Przywiązana do idei ciebie. Tak,  to też silna kobieta.


Nie dlatego, że jest płytka. Nie przywiązała się z powodu intensywności twoich oczu i zarostu otaczającego twoją szczękę. Przywiązała się, ponieważ sprawiałeś, że czuła się jak ktoś — podczas gdy zwykle czuje się nikim. Mimo że jest zraniona, wciąż ma tyle nadziei. Nienawidzi ludzi, bo wie, co mogą zrobić, jaki ból są w stanie zadać – ale jednocześnie nadal wierzy w ludzi. Wierzy w ich potencjał. W ich prawdę. W ideę, że pewnego dnia znajdzie kogoś, kto zapewni jej przyjaźń i uczucie.

I ma nadzieję, że to ty jesteś tą osobą.

Ma nadzieję, że chłopak, który przytrzymał dla niej otwarte drzwi i wysłał jej wiadomość na dzień dobry, naprawdę jest dżentelmenem, a nie tylko udaje miłego, żeby dostać się do jej majtek. Ma nadzieję, że niby-relacje i przyjaciele z zasiłkami pozostaną w jej przeszłości. Że podarujesz jej coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyła — prawdziwą miłość.

Nie powinieneś się bać, że kocha mocno i szybko. Powinieneś docenić jej gotowość do wskoczenia w związek, nawet jeśli jest szansa, że ​​spadnie na ziemię. Nawet jeśli mogłaby skończyć z kolejnym złamanym sercem.

Nie nienawidzi tego, że łatwo się przywiązuje, mimo że tak jest. Nie chce zakochać się w kimś nowym w chwili, gdy tylko na niego spojrzy. Nie chce wyobrażać sobie przyszłości, gdy nie ma nawet teraźniejszości. Nie chce się czepiać, zanim się zbliży.  Ale ona nic na to nie poradzi. Taka jest.

Łatwo się przywiązuje, ponieważ brakuje jej uwagi. Uwielbia uczucie bycia dotykaną. Gdy dłonie przeczesują jej włosy. Palce śledzą krzywizny jej pleców. Dłonie są mocno ściśnięte. Pocałunki w czoło i uściski od tyłu. Chce intymności. Ona chce przywiązania. Chce czuć.

Tak bardzo chce być kochana, że ​​widzi nadzieję w każdym spojrzeniu, które wpatruje się w jej oczy. Widzi piękno w każdym chłopcu, który mógłby zostać jej chłopakiem.

Łatwo się przywiązuje, bo wie, że jest tego warta. Wie, że w końcu znajdzie kogoś, kto nigdy jej nie zawiedzie – nigdy nie pozwoli jej odejść – nigdy nie sprawi, że poczuje się głupio za kochanie intensywnością gwiazd.

Dlaczego silne kobiety wchodzą w toksyczne związki ze słabymi mężczyznami


Psychologia Zaburzenia

Oszust z Tindera kilka razy przyjechał do Warszawy. Jak nie dać się nabrać naciągaczom, pytamy autorkę książki „Masz nową parę”

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
15 lutego 2022

Nie wiadomo, ile kobiet  oszukał Simon Leviev vel Simon Hayut – antybohater dokumentu Netflixa  „Oszust z Tindera”. Wiemy natomiast, że odwiedzał Polskę. Wyciągi z karty kredytowej jednej z jego ofiar wskazują, że przynajmniej trzykrotnie przyleciał do Warszawy. O oszustach, których możemy spotkać w aplikacjach randkowych rozmawiamy z Anną  Klimczewską, autorką książki „Masz nową parę”.


Do dziennikarzy zgłaszają się kolejne poszkodowane. Jedna z nich, Lucy, zdecydowała się opowiedzieć o spotkaniach z nim w podcaście Rebbecy Lavoie „You Can’t Make This Up”.

„Powiedział, że jestem za chuda, że powinnam nakładać więcej make-upu i mieć mniejszą przerwę między zębami. Powiedział, że jestem naprawdę ładna, ale trzeba mnie oszlifować”, opowiada Lucy. Zdradza też, że gdy zareagowała oburzeniem, Simon w ramach przeprosin zaproponował jej wyjście do ekskluzywnej restauracji. Ale ponieważ nie była odpowiednio ubrana, zaproponował zakupy w salonie Gucci. Pomyślałam: „O… Ten koleś kupi mi coś od Gucciego, ale zamiast tego wybrał parę sweterków dla siebie, które mu się spodobały. Wyszliśmy i pojechaliśmy do najbliższego centrum handlowego. Zabrał mnie do Zary”, wspomina zawiedziona Lucy.

Czy podobne sytuacje mogły wydarzyć się w Polsce? Pytamy Annę Klimczewską, autorkę książki o historiach z Tindera.

Czy, robiąc research do swojej książki, słyszałaś opowieści o facetach podobnych do Simona Levieva?

– Nie na taką skalę. Leviev oszukał kobiety najprawdopodobniej na 10 milionów euro. Miał perfekcyjny mechanizm osaczania ofiary. Najpierw zachowywał się jak książę z bajki, płacił za wszystko, uwiarygadniał swoje zaangażowanie, a potem mówił, że ma chwilowe kłopoty, prefabrykował dowody, błagał o pomoc. W swojej książce opisałam historie drobnych oszustów, o których chętnie opowiadały mi kobiety. Jedna z nich została po prostu naciągnięta na… kolację. Facet odgrywał przed nią zamożnego biznesmena w garniturze, zaprosił ją do drogiej restauracji, bo jak powiedział, będą świętować i on zaprasza, bo właśnie podpisał kontrakt. Wybrał ekskluzywny lokal. Bawili się tam razem przez 3,5 godziny. On mówił: „Wybieraj co chcesz z karty!” Było drogie wino, przegrzebki, przystawki. W pewnym momencie wyszedł do toalety i nie wrócił. Ta kobieta musiała zapłacić 800 zł. Kiedy próbowała się z nim skontaktować, okazało się, że numer telefonu jest nieaktywny, a on zniknął z Tindera. Druga kobieta miała podobną historię. Facet zapraszał do restauracji, ale gdy przyszło do płacenia, powiedział: „Ojej nie przyszedł mi przelew, musisz zapłacić.” Kolacja kosztowała ją ponad 350 złotych.

„Jeden okazuje się żonatym narcyzem, drugi udaje miłość, trzeci nażera się za twoją kasę”. Tinder – pole minowe dla kobiet

Jakiego rodzaju oszustów na aplikacjach randkowych jest najwięcej?

– (śmiech). Takich, którzy chcą szybko zaciągnąć kobietę do łóżka. Ale takich panów – moim zdaniem – dość łatwo rozpoznać. Bardzo często z ich ust padają nadmiarowe komplementy i obietnice. Na randce mówią: „Jesteś kobietą mojego życia!” Obiecują, że zabiorą do Paryża. Zachwycają się urodą, a potem jest jedna noc, może kilka i nie odbierają telefonu. Porzucają kobietę, jakby nie istniała. Typowy ghosting, nawet nie chcą mierzyć się z tłumaczeniami. To są tacy drobni oszuści seksualni, ludzie o wątpliwej moralności, żyjący od przyjemności do przyjemności.

Anna KlimczewskaMyślisz, że każdą kobietę można oszukać na miłość?

– Nie każdą, ale większość, bo mechanizmy manipulacji są bardzo sprytne. Oszust najpierw zaprasza do bajki, traktuje jak królewnę, rozpieszczana w rozmaity sposób. Potem zazwyczaj następuje taka faza wahania się. Kobieta zastanawia się, czy wszystko gra, czy chce mu oddać swoje serce, jeszcze się trochę obawia. Wtedy oszust przystępuje do ataku. Wiele pań opowiadało mi o  fazie naburmuszenia. Facet mówi: „Ja ci tyle daję, całego siebie i wielką miłość! A ty masz muchy w nosie!”. To zwykle przeważa szalę i kobieta decyduje się na seks i na związek.

Żal ci oszukanych  przez Simona kobiet?

– Nie mam ważnienia, że bohaterki filmu były wyrachowane i leciały na kasę Simona. Jedna z nich była przecież z nim w szczerej relacji przyjacielskiej. Obawiam się natomiast, że takie ofiary szybko są etykietowane. Lubimy myśleć, że inni są bardziej naiwni od nas. Ja natomiast nie dziwię się, że one mu zaufały, bo jego iluzja była uszyta dobrymi nićmi. Potrafię wyobrazić sobie też poziom ich obecnej frustracji i bezradności, bo mają gigantyczne zadłużenia na dziesiątki lat, więc nie dziwię się, że uruchomiły zbiórkę i proszą ludzi o wpłaty i pomoc.

Myślę, że dobrze, że ten film w ogóle powstał, bo mamy obecnie boom na aplikacje randkowe i warto, by kobiety miały świadomość, że mogą trafić nie na miłość, ale na zwykłego oszusta. Nie chodzi o to, by nagle z przerażeniem wypisywały się z Tindera czy Sympatii, ale żeby uruchomiły w sobie ostrożność. Zwłaszcza, że jeśli długo czuły się samotne, często są bardzo złaknione miłości, a będąc na „głodzie bliskości”, nasza ostrożność i rozsądek bywają  przytłumione.

Wiele osób podchodzi do relacji z aplikacji życzeniowo, a to najlepsza pożywka dla oszustów. Oni wiedzą, że tam są miliony kobiet , które szukają bliskości i uwagi. Jak w wielkim basenie łowią rybki do swoich manipulacji.

Na co powinniśmy szczególnie uważać, jeśli korzystamy z aplikacji randkowych?

– Nie ulegajcie od razu, gdy słyszycie za dużo i za szybko komplementy oraz śmiałe deklaracje. Dziś niestety mamy takie czasy, że nie liczy się  ROZMOWA, ale WYGLĄDANIE. Słyszymy powierzchowne: „Jak ślicznie ci w tej sukience. Masz piękny uśmiech i jesteś cudowna”. Nie rzucajmy się na łeb na szyję bezrefleksyjnie w taki związek! Najpierw poobserwujmy świat tego człowieka. Porozmawiajmy z nim o jego zainteresowaniach, poznajmy jego znajomych i rodzinę. I pamiętajmy, że czasem niestety może na naszej drodze pojawić się taki facet jak Simon z Tindera. Psychopata pozbawiony empatii. nNiestety to zazwyczaj idzie w parze z dużą inteligencją, więc… warto mieć oczy szeroko otwarte.


Anna Klimczewska – dziennikarka po polonistyce, którą ukończyła na Uniwersytecie Warszawskim. Rok urodzenia 1971.  Od ponad dwóch dekad związana jest z TVN. Początkowo pracowała dla Faktów, potem przez kilka lat była dziennikarką śledczą w redakcji interwencyjnego programu „Uwaga”, a jej reportaże były nagradzane w prestiżowych konkursach. Jako prawa ręka Marcina Wrony współtworzyła słynny program „Pod napięciem”, a potem przez czternaście lat pracowała przy programie śniadaniowym Dzień Dobry TVN. Była tam kolejno reporterką, szefową reporterów, wydawcą i szefową wydań codziennych. Od ponad dwóch lat jest producentką uwielbianych przez widzów Kuchennych Rewolucji.


Zobacz także

Niektórzy ludzie się nie zmieniają

Niektórzy ludzie się nie zmieniają… A właściwie, dlaczego?

Budzimy się i włączamy do swojego życia

Budzimy się i włączamy do swojego życia

Dlaczego niekochane córki zakochują się w narcystycznych facetach? Jest kilka powodów!