Macierzyństwo

„Mój mały bohater” albo… „Nie maż się, bo pan cię zabierze”. 15 toksycznych zdań, których nie powinno od ciebie usłyszeć dziecko

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
30 kwietnia 2022
Toksyczni rodzice - 7 typów negatywnego rodzicielstwa
Fot. iStock / Choreograph – Toksyczni rodzice - 7 typów negatywnego rodzicielstwa
 

Słowa krzywdzą. Nie są obojetnie. A zdanie powtarzane przez rodzica mają dla dziecka wyjątkową siłę rażenia. Mamo, tato – macie w swoich ustach moc, która może wspierać, ale może też ranić na całe życie. Przygotowaliśmy dla was piętnaście zdań, które mają toksyczną siłę. Lepiej nigdy ich nie kierować w stronę dzieci…

1. A nie mówiłem, że tak będzie…

Takie zdanie wkurza nawet dorosłych. A co dopiero dzieci? Nie przynosi żadnego konstruktywnego rozwiązania. Nie jest pomocą, a tym bardziej pocieszeniem. Jest tylko wymądrzaniem się starszej osoby, która w dodatku nie podaje sensownych argumentów, dlaczego. Dziecko po tzw. szkodzie potrzebuje wsparcia, wytłumaczenia, mądrego ogarnięcia sytuacji, a nie kolejnego kopniaka za to, co zrobiło.

2. Nie mogłabyś być bardziej jak twoja starsza siostra

Porównywanie do rówieśników lub rodzeństwa albo kogokolwiek innego, to nie jest dobry pomysł. Podkopuje w dziecku jego poczucie wartości i bardzo martwi, bo to jest sygnał wprost, że jest gorsze i nieakceptowane przez rodziców.

3. Musisz się przestać mazać i wściekać

Dziecko ma prawo odczuwać wściekłość, smutek i rozpacz. Uwaga, nawet jeśli jest dziewczynką. Płeć tu nie gra roli. Jeśli informujemy dziecko, że natychmiast ma przestać czuć, to co czuje, uczymy go nierozpoznawania własnych emocji, zaprzeczania im. Pozwólmy mu popłakać lub pozłościć się. Spytajmy, dlaczego się tak czuje? Przytulmy i poszukajmy wspólnie rozwiązania i ukojenia emocji.

4. Tatuś nas wszystkich oszukał

Wciągania dziecka w batalię pomiędzy rodzicami to kolejny błąd rodzicielstwa. To nie jest fair wobec młodego człowieka, bo ono kocha oboje rodziców tak samo. W takiej sytuacji on czuje się zobligowany do stanięcia po stronie mamy lub taty. Dorośli powinni swoje spory załatwiać między sobą. Nie wolno w dzieciach szukać sojuszników.

5. Ty się do tego nie nadajesz

Nie podcinaj skrzydeł. Nawet jak widzisz, że maluch nie nadaje się do gry na pianinie, a tego pragnie, daj mu spróbować. Wyrośnie na człowieka ciekawego świata i niebolącego się podejmowania wyzwań.

6. Bo cię pan zabierze

Straszenie jakąś zewnętrzną potężną i nieznajomą siłą – jest zwykłym wzbudzaniem u dziecka nieuzasadnionego lęku przed światem. To żaden sposób na sensowne dyscyplinowanie. Ze strachu jeszcze nikt nie stał się lepszym człowiekiem.

7. Urodziłeś się pod złą gwiazdą

To brzmi jak stygmat na całe życie. Jeśli mówisz tak swojemu dziecku, informujesz go, że jest jakby „przeklęty” i że nie ma na to wpływu. Bo czy zwykły śmiertelnik może walczyć z siłą wyższą zapisaną w gwiazdach? Takie słowa mogą przylgnąć do niego na całe życie i być potem łatwą wymówką dla wszystkich niepowodzeń.

8. Czy mam odejść od ojca?

„Robienie” z dziecka swojego doradcy, jest bardzo złym pomysłem. Zwłaszcza jak dotyczy to ważnych spraw między dorosłymi. Młody człowiek nie powinien czuć na sobie ciężaru podejmowania trudnych decyzji. To nie jego rola! Rozwód czy rozstanie najbliższych mu osób musicie załatwiać sami, między sobą.

9. Siedź cicho i się nie wychylaj

Czasem warto np. w sytuacji szkolnej nie odzywać się na każdy temat. Ale na pewno nie warto uczyć się biernej postawy wobec krzywd, jawnej niesprawiedliwości. Lepiej, by młody człowiek umiał bronić się i walczyć o swoje, niż bał się wyrażać publicznie swoje zdanie.

10. Dzieci i ryby głosu nie mają

A niby dlaczego? Jeśli nie pozwalamy dzieciom mieć swojego zdania, wychowujemy potulnego obywatela, który potem w pracy da sobie wcisnąć każdy kit, a w związku miłosnym będzie grał drugie skrzypce i zgadzał się z opiniami partnera, które mu nie pasują. Lepiej uczyć synów i córki, by miały swoje zdanie.

11. Cały tatuś, flegmatyczny i zapominalski

Przyklejanie dziecku „etykiet”, że jest podobny do kogoś z rodziny, kto nie ma powszechnie akceptowanych cech charakteru, jest jak pakowanie go do szuflady z napisem „zły”, „leniwy” na… zawsze. Naprawdę trudno się z niej potem wydostać. To jest jak stygmat, który ciągnie się za człowiekiem całe życie i nie łatwo go od siebie odkleić.

12. Mój mały bohater

Chłopiec nie powinien być małym bohaterem mamusi ani jej rycerzem i silnym chłopaczkiem. Jeśli go tak nazywasz, on wtedy intuicyjnie zaczyna starać się zastępować ci brakującego męża. To zbyt wiele dla kilkulatka i dla nastolatka też. Niestety samotne matki, często „obsadzają” w takiej roli swoich synów, lokując w nich całe pokłady niezaspokojonej miłości.

13. Nie możesz, bo nie i kropka

A niby dlaczego, nie może – to pytanie pojawia się w głowie każdego dziecka na takie słowa. Nie chodzi o to, by mu niczego nie zabraniać. Stawianie sensownych granic ma sens. Tylko że zawsze warto wytłumaczyć, dlaczego nie możemy się na coś zgodzić: bo obawiamy się o zdrowie, bo nie mamy pieniędzy. Jeśli akurat spieszysz się i w danej chwili, nie masz na to czasu, postaraj się wrócić do rozmowy.

14. Nie będę cię kochać, jak będziesz taki niegrzeczny

Jesteś dla dziecka całym jego światem. Zwłaszcza w pierwszych latach jego rozwoju. Jeśli je straszysz, że straci twoja miłości, to tak jakbyś go straszyła, że zawali się świat, wybuchnie jakaś wielka katastrofa. Gdy to powtarzasz, naruszasz jego zaufanie wobec najbliższych mu osób i sprawiasz, że nie nie czuje się bezpiecznie.

15. Jak tata przyjdzie, to zobaczysz

Straszenie dziecka ojcem to zwyczaj, który sprawia, że ono uczy się schematu: „mama jest bezradna i słaba nie radzi sobie”, a tata jest „groźny i silny”. A przecież lepiej by było, gdyby oboje rodzice potrafili być czuli i umieli sobie radzić w trudnych dla dziecka emocjonalnie sytuacjach, gdy zachowuje sie agresywnie, nie słucha, czy jak to się mówi popularnie jest po prostu niegrzeczne. Nikt nie ma ochoty w rodzinie pełnić funkcji solowej „strasznego strażnika moralności”. To jest nie fair i wobec dziecka i wobec jego ojca.

 


Macierzyństwo

Czego nie wiesz o rozstępach?

Redakcja
Redakcja
1 maja 2022
rozstępy, ciało, bielizna
fot. Delmaine Donson/iStock
 

Dlaczego na skórze pojawiają się rozstępy i czemu tak trudno się ich pozbyć? Dlaczego mają je także szczupłe kobiety i czy można im zapobiegać? Co ma do tego dieta i jak tak naprawdę działają kosmetyki? Te i inne, istotne, ale mało zrozumiałe kwestie dotyczące rozstępów wyjaśnia dr Marek Wasiluk.

Rozstępy to, najprościej mówiąc, rozerwanie głębokich warstw skóry (naskórek jest nietknięty), objawiające się w postaci nieestetycznych, białych lub czerwonych prążków. Ubytki te powstają w wyniku zerwania włókien kolagenu i elastyny, które odpowiadają za „utkanie” skóry. Jeżeli włókna te zostaną w krótkim czasie za mocno naciągnięte mogą się zerwać. Powstaje wtedy ubytek, „dziura” wewnątrz tkanki, który najpierw jest czerwony/purpurowy (to świeży rozstęp), potem zmienia swoją barwę na biały/perłowy (to rozstęp stary).

Indywidualny stopień sztywności skóry

Pierwszą istotną informacją, na którą zwraca uwagę dr Marek Wasiluk z warszawskiej kliniki L’experta jest to, że na powstawanie rozstępów ma wpływ nie tylko stopień rozciągnięcia skóry, ale również stopień jej sztywności. – Oznacza to, że dla każdego z nas różna jest siła rozciągająca, powodująca powstanie rozstępu. U jednych osób rozstępy mogą pojawiać się przy bardzo małym naciągnięciu skóry. U innych skóra jest bardziej plastyczna, mniej sztywna, dzięki czemu wytrzyma bardzo duże rozciągnięcie i nie pęknie, a więc nie pojawią się rozstępy. Tego typu cecha skóry niestety najczęściej jest dziedziczna, mamy zapisaną w genach. Jeśli wiec chcesz sprawdzić czy masz predyspozycje do powstawiana rozstępów spójrz na skórę swojej mamy, siostry, babci  – mówi ekspert.

Różne przyczyny rozciągnięcia skóry

Drugą ważną kwestią jest to, że rozstępy powstają na skutek nadmiernego rozciągnięcia skóry, co przecież następuje nie tylko wtedy, kiedy przybieramy na wadze, ale również kiedy intensywnie rośniemy w okresie dojrzewania lub gdy rozbudową się mięśnie podczas treningów.

Dlatego dr Marek Wasiluk wylicza, że ryzyko powstania rozstępów zwiększa się przy: nadmiernym przybraniu na wadze (zazwyczaj powyżej 15 kg), u kobiet w ciąży, kulturystów, a także młodzieży w okresie bardzo szybkiego wzrostu.Ciąża to jeden z okresów podwyższonego ryzyka wystąpienia rozstępów. Rozstępy ciążowe powstają najczęściej na brzuchu, piersiach oraz i przybierają bardzo różną formę. Kolejnym momentem zwiększonego ryzyka powstania rozstępów jest okres dojrzewania i skok wzrostu u nastolatków. Do mojego gabinetu przychodzą coraz częściej nastolatki i studentki, a czasem mamy z dziećmi, które mają rozstęp. Co ważne, nie doświadczyły one wahań wagi ani problemów hormonalnych. Gdybym musiał określić, jaki procent moich pacjentek nabawił się rozstępów w okresie dojrzewania, powiedziałbym, że zdecydowana większość. Nawet te, które przychodzą z rozstępami pociążowymi, na łydkach i kolanach mają często stare rozstępy z okresu dojrzewania – opowiada specjalista.

Osłabione włókna kolagenu i elastyny

Czynnikiem sprzyjającym powstawaniu rozstępów jest również osłabienie włókien kolagenu i elastyny. Lekarz kliniki L’experta wymienia, że może tak się dziać w wyniku zaburzeń hormonalnych, głównie wskutek nadmiernej produkcji kortyzolu, zwanym „hormonem stresu” oraz co istotne w wyniku zaburzeń odżywiania. Jednym z podstawowych czynników, który ma wpływ na to jaką kondycję ma nasza jest właściwe odżywianie, które jest nierozerwalnie związane z produkcją kolagenu dobrej jakości. Dieta powinna być tak zbilansowana, aby zapewnić organizmowi wystarczającą dawkę wszystkich składników odżywczych niezbędnych do jego prawidłowego wytwarzania. Szczególnie witamina C oraz żelazo są ważne. Można suplementować kolagen, ale pamiętajmy, że to tylko wspomaganie, zjedzony z pokarmem kolagen nie wbudowuje się automatycznie w naszą skórę. Jeśli więc niewłaściwie się odżywiamy, a więc nasza skóra jest osłabiona i do tego jesteśmy w momencie mocnego naciągania skóry, bardzo prawdopodobne jest, że tkanka tego nie wytrzyma i pęknie. Spotykam się z tym bardzo często u nastoletnich pacjentek, które testują pierwsze w swoim życiu, nierzadko bardzo restrykcyjne diety, a ich skóra w tym czasie potrzebuje budulca, którego jej brakuje. Kończy się to w takich przypadkach bardzo często rozstępami – przestrzega dr Marek Wasiluk.

Mity związane z rozstępami

Powyżej wymienione względy obalają mit, że rozstępy mają tylko osoby z nadwagą. To nieprawda. Można być szczupłym i mieć rozstępy, tak samo jak można być nieco zaokrąglonym i ich nie mieć. Wynika to z faktów, że mamy różną, wytrzymałość skóry, która jest w pewnym stopniu zapisana w genach, rozstępów można się nabawić nie tylko przybierając na wadze, ale np. również rosnąć lub ćwicząc, a poza tym ma na to wpływ również jakość kolagenu i elastyny w naszym organizmie, które są zależne m.in. od naszej diety.

Kolejnym mitem jest to że kosmetyki, różne kremy, balsamy i maści, mogą usunąć lub zapobiec powstawaniu rozstępów. Dr Marek Wasiluk twierdzi, że aby wyjaśnić czemu nie działają, trzeba najpierw zrozumieć, czym są rozstępy. – Rozstęp to duży uraz, mówiąc obrazowo jest dziurą w skórze, którą bardzo trudno zapełnić kolagenem. Sama się nie zregeneruje, podobnie jak urwany palec sam się nie zrośnie. W przypadku regeneracji potrzebny jest bardzo mocny zabieg stymulujący organizm do wytworzenia nowego kolagenu i elastyny. Poza tym rozstępy są umiejscowione bardzo głęboko w skórze (kilka milimetrów) i aby je usunąć trzeba do nich dotrzeć. Jest niewiele metod, które spełniają oba warunki. Kosmetyki tym bardziej nie mają możliwości dotarcia głęboko w skórę, czyli tam gdzie powstają rozstępy. Skóra jest naturalną barierą, która zapobiega przenikaniu substancji z zewnątrz do organizmu. Nie przepuści więc cząsteczek kremu (będą działać jedynie na naskórek), tym bardziej nie przepuści tak głęboko. Poza tym nawet jeśli przeniknęłyby do środka, jaki miałyby mieć skład, aby odtworzyć ubytek? Ja osobiście nie znam kosmetyku o tak silnym działaniu. Co więcej nawet leki w maści czy kremie, nie są w stanie zadziałać – wyjaśnia specjalista.

Co w takim razie naprawdę sprawdza się na rozstępy?

Profilaktycznie możemy oczywiście pilnować, aby skóra za mocno się nie rozciągała, czyli mało przytyć. Ale już fazy wzrostu nastolatka niestety niezahamujemy. Drugą i wg dr. Marka Wasiluka bardziej efektywną drogą zapobiegania rozstępom jest dbanie o lepszą jakość skóry, czyli o mocniejsze włókna kolagenu i elastyny, które sprawią, że skóra będzie odporniejsza na rozciąganie. Jednym z podstawowych czynników, który ma na to wpływ jest właściwe odżywianie, o którym już pisaliśmy. Innym profilaktycznym działaniem, które ma szansę przynieść, jakiś efekt i może być stosowane zarówno w ciąży jaki i przez nastolatki w okresie wzrostu, jest masaż połączony z natłuszczaniem skóry. Poprzez delikatne, ale częste drażnienie mechaniczne (np. masaż ręczny bańką chińską, czy pocieranie skóry specjalną szorstką gąbką podczas kąpieli, lub branie na przemian zimnego i ciepłego prysznica) zwiększamy jej ukrwienie. Do skóry sposób dociera dzięki temu więcej składników odżywczych z posiłków, w ten sposób poprawiamy jej jakość i odporność włókien kolagenu i elastyny. Unikajmy również stresu, który powoduje szybszy rozkład kolagenu, za co odpowiada podwyższony poziom kortyzolu.

Na powstałe już rozstępy należy zastosować zabiegi regenerujące, które powodują powstawanie kolagenu. Jednak jak już było wspomniane, problem polega na tym, że żeby zlikwidować rozstęp trzeba zadziałać głęboko i silnie. Dr Marek Wasiluk twierdzi, że to się w pewien sposób jeszcze do niedawna wykluczało. Mocne zabiegi, którymi próbowano leczyć rozstępy były nieskuteczne, bo działały zbyt płytko, aby były jednocześnie w miarę bezpieczne. Stosowane głęboko, stawały się niebezpieczne i dawały powikłania (np. głębokie peelingi medyczne – dermabrazja czy kwasy medyczne). Nawet ablacyjny laser frakcyjny, który jest bardziej bezpieczny, działa głębiej niż peelingi medyczne, ale okazuje się, że zazwyczaj zbyt płytko. Ja osobiście na rozstępy od pięciu lat z powodzeniem wykonuję swój autorski zabieg No Stretch Marks z wykorzystaniem technologii frakcyjnej radiofrekwencjii mikroigłowej. Jest to zabieg, usuwający nawet stare zabliźnione rozstępy, które wcześniej były nie do poprawy przez żadną ze znanych mi metod. Oczywiście każdy pacjent musi być odpowiednio zakwalifikowany do terapii, ale w większości przypadków widać znakomitą poprawę rozstępów – zapewnia lekarz.

Sekret skutecznej terapii na rozstępy

Skuteczność metody No Stretch Marks tkwi w odpowiednio silnej stymulacji dokładnie tam, gdzie jest ona potrzebna, czyli w obszarze rozstępu. Głowica urządzenia frakcyjnej radiofrekwencji mikroigłowej, którą wykorzystuje dr Marek Wasiluk do wykonania zabiegu, wyposażona jest w kilkadziesiąt mikroigieł, które pozwalają wniknąć w tkankę bardzo głęboko nawet do 3 mm, a ich długość może być oczywiście dowolnie regulowana. Bardzo ważny jest fakt, że dzięki temu urządzeniu możemy wyjątkowo precyzyjnie określać nie tylko głębokość, na której chcemy zadziałać, ale też temperaturę, z jaką chcemy prowadzić zabieg. W momencie wkłucia przez igły emitowana jest wiązka fal radiowych, która powoduje ogrzanie tkanki na całej długości mikroigieł. Takie podgrzanie pobudza komórki do produkcji nowej elastyny i kolagenu. W ten sposób głęboko umiejscowione rozstępy na nowo zaczynają się zapełniać i w rezultacie zanikają. Ten proces jest powolny, jego skuteczność zależy głównie od intensywności zabiegu oraz indywidualnych zdolności regeneracji skóry. Czyli im intensywniejszy zabieg (wyższe parametry), tym większa skuteczność, ale nie każdemu można zrobić tak samo mocny zabieg, Cała sztuka w tym, aby zabieg zrobić jak najmocniej, ale nie przesadzić. Więc skuteczność metody No Stretch Marks to tak naprawdę umiejętne wykorzystanie możliwości frakcyjnej rf mikroigłowej. To autorska metoda, której wypracowanie zajęło mi dwa lata, sprawdzając  urządzenia kilku producentów, końcówki, bardzo różne parametry i schematy zabiegowe – wyjaśnia lekarz.

Ilość zabiegów i efektywność jest uzależniona od kilu czynników. Po pierwsze zależy jak głębokie i rozległe są rozstępy. Poza tym bardzo ważne jest to czy są to świeże urazy czy stare zabliźnione. Efektywność terapii w największym stopniu zależy jednak właśnie od zdolności regeneracyjnych pacjenta. Całe leczenie trwa, zazwyczaj pomiędzy 6-12 miesięcy i przeważnie potrzeba od. 4-8 zabiegów. Efekty terapii zazwyczaj bardzo zadawalają pacjentów. Trzeba powiedzieć szczerze, że jeśli rozstępy są bardzo głębokie to poleczeniu nie znikną całkowicie, ale stają się o wiele płytsze i bledsze niż były. Jeśli rozstępy były świeże lub płytkie, bardzo często udaje się je całkowicie usunąć. 


Macierzyństwo

Psycholog zeznała w sądzie, że Amber Heard (ex Jonny’ego Deppa) ma zaburzenia bordeline i histrioniczne. Czy wymyśliła gwałt i bicie?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
30 kwietnia 2022

Ich małżeństwo trwało tylko rok, a procesy ciągną się latami. Kolejna rozprawa aktorskiej pary z Hollywood Johnny Deppa i Amber Heard ruszyła 11 kwietnia. Heard twierdzi, że mąż ją bił i zgwałcił. Depp z kolei mówi, że żona obcięła mu rozbitą butelką palec. Kilka dni temu psycholog kliniczna i sądowa, Shannon Curry, zeznała, że aktorka ma zaburzenia bordeline i histrioniczne. Dodała, że takie osoby są agresywne, egocentryczne i stosują różne taktyki manipulacyjne. Kto w tym wszystkim ma rację?

Ich procesy trwają już od lat i są istnym piekłem. Para aktorów poznała się w 2009 roku, a była małżeństwem tylko przez rok. W sierpniu 2016 roku zawarli ugodę rozwodową, wydając wspólne oświadczenie, w którym napisali, że ich związek był intensywnie namiętny i czasami zmienny, ale zawsze związany miłością”. Rozwód został sfinalizowany w 2017 roku i wszyscy myśleli, że to koniec batalii.

Na próżno. Oni dalej walczą. Johnny Depp pozwał byłą żonę o zniesławienie w związku z tym, że opisała się jako ofiarę przemocy domowej w felietonie dla „Washington Post” w 2018 roku. Jego zdaniem to ona znęcała się nad nim zarówno fizycznie, jak i słownie. Podobno rzucała w niego butelkami wódki podczas jednej z awantur, a odpryskujące z niej szkło obcięło mu koniuszek palca. Podobno Amber oddała też swój kał w zemście po jego stronie łóżka w małżeńskiej sypialni. Później zrzuciła odpowiedzialność za niespodziankę na swoje psy. A ponieważ psy rasy teacup yorkshire terrier ważą dwa kilogramy, Depp nie wierzy w to wyjaśnienie.

 

Natomiast Heard zarzuca mężowi wielokrotne bicie jej pod wpływem alkoholu i narkotyków. Zeznała też, że została przez niego zgwałcona, kiedy byli razem w Australii. Rzekomo po zażyciu 8-10 tabletek ekstazy aktor zdarł z żony koszulę nocną i przeciągnął ją po podłodze i zaczął penetrować butelką waginę żony. „To jest właśnie Johnny Depp, o którym usłyszycie w tym procesie”, powiedziała prawniczka Heard.

Aktor już od pierwszych rozpraw przyznawał się, że faktycznie był uzależniony od kokainy i alkoholu. Zdiagnozowano u niego też ADHD oraz bezsenność i depresję. Teraz zatrudniona przez niego psycholożka mówiła w sądzie, że Amber również ma kłopoty. Shannon Curry zdiagnozowała u niej histrioniczne zaburzenie osobowości oraz osobowość typu borderline. Curry podważyła też zeznania Heard, która twierdziła, że cierpi na zespół stresu pourazowego (PTSD). A miała dwie okazje do przebadania aktorki i wzięła też pod uwagę poprzednie oceny psychologów. Wyniki porównała z MMPI – jednym z najczęściej używanych przez psychologów testów osobowości.

Co to są histrioniczne zaburzenie osobowości?

Zaburzenie to charakteryzuje się przesadną emocjonalnością, teatralnością zachowań, staraniami o zwrócenie na siebie uwagi. Psycholożka zachowanie Heard określiła jako „przesadnie dramatyczne”. Powiedziała też, że pacjenci z takimi zaburzeniami: „lubią stawiać na swoim, czasem też wymyślają pewne wydarzenia, żeby zyskać szacunek i uwagę otoczenia” (…) Takie osoby mogą wydawać się słodkie i dziewczęce, jednak w rzeczywistości są destrukcyjne, zachowują się bardzo zmiennie i nieprzewidywalne”.

Doktor nauk Medycznych Sławomir Murawiec, specjalista psychiatra, psychoterapeuta Centrum Zdrowia Psychicznego Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie twierdzi, że takiej osoby nie da się nie zauważyć. „A jeśli cokolwiek mogłoby odwrócić od niej uwagę otoczenia, ściągnie tę uwagę z powrotem – coś upuści, kogoś potrąci, w ostateczności omdleje. Będzie mówić głośno i emocjonalnie, a jej wypowiedzi będą pełne przymiotników świadczących o tym, że to, co jej dotyczy lub ją spotkało, jest tak bardzo niezwykłe. (…) Wygląd osób z histrionicznym zaburzeniem osobowości opisywany jest jako uwodzicielski, czasami z nadmierną ekspresją seksualności. W każdym jednak przypadku atrakcyjność fizyczna jest ważna, co staje się szybko dostrzegalne w kontakcie z tą osobą”, mówi Murawiec.

Zobacz także:  Borderline – niestabilna emocjonalnie „osobowość z pogranicza”. Czym się charakteryzuje i czy można leczyć to zaburzenie?

 

 

Na czym polega osobowość borderline?

Osobowość borderline to z kolei osobowość chwiejna emocjonalnie. Taka osoba ma niestabilny obraz siebie, czuje ciągły strach przed odrzuceniem i ma słabo wykształconą samokontrolę. „Osoby z osobowością borderline są pełne gniewu, głodne uwagi. Mogą być niezwykle okrutne wobec słabszych od siebie, skłonne do obwiniania innych. Tłumiony przez nie gniew może wybuchnąć niespodziewanie”, tłumaczyła Curry w sądzie. Psycholożka kliniczna twierdzi, że osoba z tymi zaburzeniami szybko przechodzi „od ubóstwiania partnera do traktowania go jak śmiecia […] Może być agresywna w związku. Używać rozwiązań prawnych, grozić zakazem zbliżania lub oskarżeniem o przemoc, żeby postawić na swoim”, tłumaczyła. Podkreśliła też, że zaburzenia Amber najprawdopodobniej wykształciły się jeszcze przed ślubem z Deppem, w wyniku doświadczenia traumatycznej sytuacji w dzieciństwie.

Monika Kotlarek, psycholożka i autorka książki „Borderline, czyli jedną nogą nad przepaścią”, twierdzi: „Zaburzenie osobowości typu borderline nazywa się inaczej zaburzeniem z pogranicza. Bo cały czas w gruncie rzeczy jesteśmy na granicy upadku. Przechodzimy ze skrajności w skrajność. W jednej chwili kogoś kochamy i marzymy o tym, by z nim spędzić całe życie, 10 minut później go nienawidzimy i chcemy wyrzucić z domu. Ta przepaść nie jest jednoznacznie określona – to balansowanie między dwiema skrajnościami, bardzo ciężko spotkać się na emocjonalnym continuum, zatrzymać się gdzieś pośrodku.

Ogląda ich cały świat

Proces Heard i Deppa transmituje na żywo Court TV. Prześmiewcy twierdzą, że to proces dekady. Media nie dają im spokoju. Trudno tu o jakąś sensowną puentę. To smutna walka ludzi uzależnionych od używek z licznymi zdiagnozowanymi chorobami i zaburzeniami. W poprzednich procesach bowiem u Deppa zdiagnozowano ADHD, depresję dwubiegunową, zaburzenia snu, uzależnienie od kokainy i alkoholu. Teraz okazuje się, że Amber też ma zaburzenia osobowości. Aktor ponoć posiada na własność trzy wyspy i setki milionów dolarów. Wydaje się, że zamiast tracić czas na walkę w sądzie, oboje powinni z nich skorzystać i szukać wsparcia farmakologicznego i psychologicznego u specjalistów.

 


Zobacz także

RR, czyli rozsądne rodzicielstwo – mity dotyczące opieki nad noworodkiem, cz. 2

„Jest sobie kobieta, 30-latka, bez dzieci”… O tym, ja łatwo jest być ślepym na uczucia innych

„Kiedyś, opowiem Ci historię o tym, jak tysiące Aniołów zeszło na ziemię, by Ci pomóc”