Lifestyle Macierzyństwo

Koniec z idealnym rodzicielstwem. Czas powiedzieć to wprost – ono nie istnieje

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
26 czerwca 2020
Fot. iStock / Choreograph
 

Po ciąży błyskawicznie wracasz do formy, a może i nawet wskakujesz w spodnie z liceum, które od dawna czekały w szafie na swoją kolej. Twoja nowonarodzona pociecha była aniołkiem – zero problemów z karmieniem, kolkami, nieprzespanymi nocami. Jako przedszkolak zachwycała wszystkich śpiewanymi piosenkami i brakiem fochów. Wiek nastoletni to początek nowej przygody – mądre rozmowy, pytania o radę, o to jak się odnaleźć w świecie… Piękny obrazek – szkoda, że nie jest do końca prawdziwy.

Takich laurek można znaleźć mnóstwo w internecie czy telewizji. Wpędzają w kompleksy każdego, kto choć raz pomyślał, że ma dość płaczącego niemowlaka lub zastanawiał się, co opętało jego kilkulatka wijącego się na podłodze w sklepie, by wymusić zakup nowej zabawki. Gdzie te słodkie, bezzębne uśmiechy z Instagrama i przytulasy z reklam? Dlaczego zamiast nich są smarki, zmartwienia, wieczna kupa prania i guz na czole? Odpowiedź jest jedna – bo to prawdziwe życie. I czas powiedzieć to sobie wprost – idealne rodzicielstwo nie istnieje! A zamiast lukru i brokatu rodzice doskonale znają te rzeczy:

Wieczny strach

Od pierwszych chwil na tym świecie aż do wieczności towarzyszyć ci będzie strach. Czy dziecko nie jest głodne, czy nie ubrane za lekko? A czemu siedzi tak samo na placu zabaw, czy da radę w nowej szkole? Czemu nie wraca do domu, skoro już ciemno? Jak poradzi sobie na studiach w obcym mieście… Bycie rodzicem to nieustanna troska o latorośl i obawa o jego dobro. I nie ma się co dziwić, w końcu dziecko to największy skarb!

Nieustanna obserwacja

Jako rodzic na chwilę stracisz swoją prywatną przestrzeń i zyskasz drugi cień. Wyjście do sklepu będzie niczym samotny wyjazd do SPA. Podczas długiej kąpieli w pianie najpewniej ktoś trzy razy zapuka z pytaniem o lokalizację niezbędnych w danej chwili przedmiotów. Będziesz pod nieustanną obserwacją wpatrzonych w ciebie oczu twojej pociechy – i choć będziesz marzyć o wolności, gdy zacznie interesować się światem czasem zabraknie ci tej bliskości.

Popełnianie błędów

Jako rodzic będziesz popełniać błędy. Będziesz czasem za mocno naciskać w niektórych sprawach, w innych z kolei odpuścisz zbyt wcześnie. Zapomnisz o kiermaszu w szkole, spóźnisz się do przedszkola, nie ubierzesz tej cholernej czapeczki, nie wyprasujesz kołnierzyka w bluzce i nakarmisz fast foodem, gdy nie będzie sił na pełnowartościowy posiłek. Wraz z pojawieniem się dziecka na świecie nikt nie zyskuje wiedzy tajemnej, nie doznaje objawienia, nie budzi się z dnia na dzień innym człowiekiem. Będziesz popełniać błędy – i to jest jak najbardziej w porządku! Najważniejsze, by strać się je naprawiać i wyciągać z nich wnioski.

Udawanie, że wszystko jest ok

Jesteś rodzicem, a więc ostoją bezpieczeństwa i strażnikiem dobrobyty dla swoich dzieci. Nie raz będziesz udawać, że wszystko jest w porządku, że nic złego się nie dzieje, że jasne, dasz radę pokonać trudności. Motywowana miłością do swoich dzieci zrobisz wszystko, by były spokojne i bezpieczne. Pamiętaj jednak, że nie ma nic złego w pokazywaniu swoich uczuć i powiedzeniu wprost, że jest ci smutno i potrzebujesz przytulenia – w ten sposób uczysz dzieciaki wrażliwości i empatii.

Ogromna elastyczność

Rodzice doskonale wiedzą, jak rozciągnąć czas, przestrzeń i… własną cierpliwość. Planowanie z dzieciakami? Musisz mieć co najmniej dwie opcje awaryjne, w podręcznej torbie plastry i odzież na zmianę, a w podróży zapas przekąsek. Odwieczne prawo rodzicielskie mówi też, że jeśli wychodząc z domu o czymś zapomnisz, to na pewno będzie niezwykle potrzebne twojemu dziecku, a rower, hulajnoga lub zabawka zabrana na spacer ostatecznie i tak wyląduje w twoich rękach.

Akceptacja bałaganu i chaosu

Dzieciaki robią bałagan, bywają głośne, plamią się jedzeniem i wcierają sobie różności we włosy. Pewnie kiedyś nadepniesz na lego, znajdziesz pluszaka wciśniętego w kanapę, a twoja książka lub gazeta prawdopodobnie zostanie płótnem dla małego artysty. Nie walcz z tym, zaakceptuj nowy porządek, kup ciemniejszy dywan i zapas papierowych ręczników.

Poznawanie samego siebie

Tyle o sobie wiesz, na ile sprawdziły cię twoje dzieci. Będziesz uczyć się wraz z nimi, dowiadywać o sobie i świecie nowych rzeczy, odkrywać swoje słabe i silne strony. Odkryjesz zupełnie nowe emocje i ogromne pole wrażliwości dla tego małego człowieka, który wywróci twoje życie do góry nogami.

I najważniejsze – miłość!

Zaleje cię ocean miłości, dumy, zachwytu i wdzięczności, że jesteś rodzicem tak wspaniałego człowieka. I dzięki temu wszystkie powyższe punkty staną się mniej ważne i zupełnie stracą na znaczeniu.

FB/ohmepl


Lifestyle Macierzyństwo

7 rzeczy, których możemy (i musimy) nauczyć się od dzieci

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
26 czerwca 2020
Fot. iStock
 

Zdecydowanie zbyt często mówimy o edukacji w kontekście przekazywania wiedzy o świecie dzieciom przez dorosłych, a zbyt mało o procesie zachodzącym w drugą stronę. A przecież od dzieci możemy –  a nawet musimy ­– każdego dnia uczyć się wielu cennych rzeczy.

Czas więc wyjść z powszechnej roli wszystkowiedzącego dorosłego i nieomylnego nauczyciela, a w zamian wejść w rolę ucznia i otworzyć się na to, co możemy zyskać naśladując w niektórych kwestiach nasze pociechy.

Beztroska

Dzieciaki cieszą się tym, co dzieje się tu i teraz, nie hamują swojej radości roztrząsając minione wydarzenia, nie układają w głowie planów i list rzeczy, które trzeba zrobić kolejnego dnia (bo inaczej świat się zawali). Są pełne beztroski, o której dorośli już dawno zapomnieli i która… wielu z nas przeraża! Bo jakże to tak, dać się ponieść zabawie i radości, przestać kontrolować wszystko dookoła? A może właśnie trzeba, może powinniśmy czasami zapomnieć o byciu statecznym, ważnym i poważnym i po prostu cieszyć się życiem?

Wytrwałość

Wytrwałość w życiu dzieci jest ogromnie ważna – spójrzcie chociażby na malucha, który uczy się stawiać pierwsze kroki. Nieustannie przewraca się, potyka, potrzebuje wsparcia i pomocy, a pierwsze dystanse pokonuje krokiem chwiejnym i niepewnym. Mimo tego wszystkiego uparcie dąży do samodzielności i realizuje swój cel. Warto wziąć z dzieciaków przykład i nie poddawać się zbyt wcześnie – może nie od razu, może nie bardzo szybko, ale w końcu nasze wysiłki i starania przyniosą realne efekty.

Radość z małych rzeczy

Dzieci potrafią bawić się kawałkiem starego materiału lub znalezionym w parku patykiem niczym najdroższą zabawką. Uśmiech wywołuje u nich tęcza na niebie, skoki przez kałużę i napotkana przypadkiem biedronka. Nie szukają niczego więcej w danej chwili, nie myślą, że można lepiej, nie chcą udoskonalać czegoś, co jest wystarczające dobre i daje im satysfakcję. Ta umiejętność dzieci do tego, by cieszyć się nawet najmniejszymi drobiazgami, godna jest pozazdroszczenia i naśladowania.

Otwartość w wyrażaniu swoich potrzeb

Na pewno nie raz doświadczyliście zdecydowanego dziecięcego „NIE”, radosnego rzucenia się na szyję czy niepohamowanego wybuchu śmiechu. Najmłodsi nie odkładają swoich emocji na później, jeśli coś czują lub potrzebują w danym momencie, nie boją się wyraźnie poinformować o tym wszystkich dookoła. Są blisko tego, co w danym momencie odczuwają i czego chcą, choć nie zawsze potrafią to nazwać i dokładnie określić.

Szczerość

W dziecięcym wydaniu potrafi być wręcz brutalna i nie oszczędza nikogo, ale to niezwykle cenne i oczyszczające. Ile razy musisz gryźć się w język, by nie powiedzieć tego, co naprawdę myślisz? Jak często używasz utartych formułek, zamiast otwarcie podzielić się szczerymi przemyśleniami i odczuciami? Może zamiast nieustannie udawać i ubarwiać rzeczywistość, warto zdobyć się na odwagę i głosić prawdę?

Marzenie o tym, co małe i wielkie

Nie ma większych marzycieli od dzieciaków! Marzą o tym, by na drzewach rosły żelki, by święty Mikołaj przyniósł im wymarzony prezent, by w przyszłości zostać piratem, piosenkarką albo kierowcą Formuły 1. Te marzenia są piękne i niczym nieograniczone, mają szansę zamienić się w późniejsze pasje i konkretne cele (może poza tymi żelkami – niestety nie chcą rosnąć na drzewach). Nie bójmy się marzyć i dajmy ponieść się fantazji, to pierwszy krok do tego, by zdefiniować samych siebie i określić nasze potrzeby. Z marzeń wyrosnąć mogą przecież realne efekty.

Spontaniczność

Jest bodziec – jest reakcja. U dzieciaków to niezwykle proste. Nie ma kalkulacji, oglądania się na to, co powiedzą inni, czy wypada, czy można. Plany są po to, aby je zmieniać w zależności od tego, co życie przyniesie, nigdy odwrotnie. W nas także powinno być więcej takiej spontaniczności, elastyczności i zdolności do modyfikowania celów i codziennych obowiązków – pranie nie ucieknie, możliwość zdobycia wyjątkowych doświadczeń czy spotkania z interesującym człowiekiem może się nie powtórzyć!

FB/ohmepl


Lifestyle Macierzyństwo

Urlop na… czytanie! 7 książek, które warto zabrać na wakacje

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
26 czerwca 2020
Fot. iStock / Eva-Katalin

Wakacje, nareszcie są wakacje! Wprawdzie tegoroczne będą zupełnie inne, bo wciąż musimy liczyć się z ograniczeniami związanymi z koronawirusem, ale na szczęście limitów czytelniczych nie ustalono – można śmiało sięgać po lekturę w ilościach nawet hurtowych. Poznajcie więc siedem (wspaniałych) tytułów, które polecają się na letni wypoczynek.

„Kwestia ceny”, Zygmunt Miłoszewski

Autor m.in. niezapomnianej serii o prokuratorze Szackim i powieści „Bezcenny” w swojej najnowszej książce wraca do tematyki dzieł sztuki. Jak zawsze w jego książkach nie zabraknie przygód, niespodziewanych zwrotów akcji, tajemnic i zagadek. Tym razem doktor Zofia Lorentz, słynna historyczka sztuki i poszukiwaczka zaginionych arcydzieł, przyjmuje zlecenie związane z odnalezieniem dzieł dalekich plemion Syberii.  Wraz z postaciami powieści zwiedzamy syberyjskie stepy, spacerujemy po paryskich uliczkach, przemierzamy Warszawą, a nawet dryfujemy po oceanie. Autor po mistrzowsku łączy znaną nam wszystkim rzeczywistość z fikcją i znakomicie definiuje problemy, z którymi mierzy się świat. A przede wszystkim serwuje nam przygodę, od której trudno się oderwać i która jest ogromną przyjemnością.

„Red, White Royal Blue”, Casey McQuinston

Co się stanie, gdy syn prezydentki Stanów Zjednoczonych zakocha się w księciu Walii? Najlepsza książka roku według „Vogue”, „Vanity Fair” i „Entertainment Weekly” doskonale odpowie wam na to pytanie. Podczas wesela na brytyjskim dworze królewskim dochodzi do kłótni, która kończy się lądowaniem na torcie w wykonaniu pierwszego syna Ameryki i angielskiego księcia. Aby załagodzić medialną burzę i PR-owy kryzys, obaj  mają spędzić ze sobą jedne dzień i wykreować przyjacielski wizerunek. Nikt jednak nie spodziewa się, że między nimi zrodzi się o wiele większe uczucie. Powieść pokochały już miliony czytelników, a zachwytów w ich recenzjach nie ma końca – warto sprawdzić, co ich tak urzekło.

 „Prawdziwe kolory” Kristin Hannah

Autorka, która podbiła serca czytelniczek m.in. za pomocą bestsellerowego „Słowika”, tym razem opowiada historię trzech sióstr Grey: Winony, Aurory i Vivi Ann. Każda z nich jest zupełnie inna, lecz pomimo tego są ze sobą blisko, a po śmierci matki ich więzi wzmocniły się jeszcze bardziej. W obliczu niespodziewanych wydarzeń ich lojalność i rodzinna wspólnota zostają wystawione na wielką próbę – czy siostry wyjdą z niej zwycięsko? Książka, jak i pozostałe pozycje autorki, wywołuje silne emocje w czytelnikach, wciąga ich do swojego świata i zmusza do postawienia się na miejscu bohaterów. Fascynująca lektura, która idealnie pasuje do letniego wypoczynku.

„Normalni ludzie” Sally Rooney

Ona, Marianne, pochodzi z bogatego domu, uważana jest przez rówieśników za nieco dziwną i stoi nieco z boku. On, Connell, cieszy się towarzyskim powodzeniem, ma urodę łobuza, a jego matka pracuje jako pomoc domowa w posiadłości rodziców Marianne. Choć pochodzą z dwóch różnych światów, nie przeszkadza im to w nawiązaniu bliższej relacji, którą obserwujemy od czasów szkolnych aż do dorosłości. Bohaterowie schodzą się i rozstają, spotykają na różnych etapach życia, a czytelnicy wraz z nimi przeżywają różnorodne emocje. Autorka odnosi się też do problemów współczesnej klasowości, poszukiwania samego siebie, różnorodnych zaburzeń i trudności współczesnego świata. Lektura książki na długo zostaje z czytelnikiem i skłania do przemyśleń – polecamy!

„Statystycznie rzecz biorąc, czyli ile trzeba zjeść czekolady, żeby dostać Nobla?” Janina Bąk

Na hasło „książka o statystyce” pierwszą reakcją może być stwierdzenie, że to nuda i coś trudnego. Jednak dzięki pisarskim umiejętnościom autorki, jej poczuciu humoru i zdolności do ironizowania, bardzo szybko statystykę pokochacie! Książka napisana jest lekkim stylem, a każda strona to okazja do tego, by wybuchnąć śmiechem. Janina Bąk wprowadza czytelników w statystyczne meandry w sposób niezwykle przyjemny i łagodny. Zamiast nudnych wykładów i definicji są anegdoty, zabawne opowieści i przywoływanie interesujących eksperymentów i doświadczeń z dziedziny psychologii, socjologii i statystyki. Dzięki temu całość czyta się niczym najlepszą powieść, a przy okazji zyskuje się argumenty za jedzeniem czekolady – z nagrodą Nobla przecież nie ma co dyskutować.

„Na coś trzeba umrzeć” Doktor Ania

Doktor Ania, czyli Anna Makowska, to jedna z najbardziej popularnych influencerek ostatnich lat, a przy tym autorytet w dziedzinie zdrowego odżywiania się. Niestrudzenie tropi żywieniowe katastrofy w naszych sklepach i wytyka producentom złe składy produktów.  Autorka pokazuje w książce, w jaki sposób zawartość koszyka w sklepie spożywczym wpływa na naszą jakość życia, proponuje alternatywne rozwiązania, które korzystnie wpłyną na nasze zdrowie i samopoczucie, namawia do wprowadzenia zmian i szukania kompromisów. Bez radykalnych rozwiązań i skomplikowanych procedur, za to z większą świadomością i wiedzą – warto przeczytać.

„Jak przestać się bać. Dla introwertyków, nieśmiałych i tych, którzy odczuwają lęki społeczne” Ellen Hendriksen

Współczesność można śmiało określić jako czas, gdy wielu z nad odczuwa coraz więcej lęków i mierzy z różnymi trudnymi sytuacjami. W pogoni za ideałem i perfekcyjnym życiem wykreowanym przez social media, obawiamy się błędów, porażek, oceny ze strony innych. To wszystko sprawia, że nasze lęki rosną, poczucie własnej wartości drastycznie maleje. Jak nad tym zapanować? Jak poradzić sobie z emocjami i codziennymi przeżyciami? Dr Ellen Hendriksen, uznana psycholożka kliniczna, przedstawia konkretne porady i wskazówki, które pomagają zdefiniować nam nasze trudności i rozpocząć proces zmian. Jeśli czasami czujesz, że chciałabyś, ale za bardzo się boisz, by sięgnąć po swoje pragnienia i zrealizować cele, ta książka jest właśnie dla ciebie. Wykorzystaj urlop na to, by pokonać swoje lęki i w końcu przestać się bać!

FB/ohmepl


Zobacz także

„Jestem mamą” – każda z nas powinna mieć prawo powiedzieć to z dumą i radością. Każda… Niektóre tej szansy jednak nie mają

Mąż nie powiedział mi, że kocha mężczyzn, ale nie kobiety. Żałuję, że z „pierwszym razem” czekaliśmy do ślubu

Jak wyszczuplić twarz? Jest na to kilka sposobów