Macierzyństwo Psychologia

Bolesne blizny „na życiu”. Niekochane córki żyją inaczej

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
4 maja 2016
Niekochane córki żyją inaczej
Fot. iStock / ChamilleWhite
 

Każda ludzka historia jest inna, każde dzieciństwo pozostawia w nas po sobie ślady. Te dobre i te złe. Rola rodziców w naszym życiu jest bezsprzeczna, rola ich miłości albo jej braku kluczowa dla naszego dorosłego życia. Co się dzieje, jeśli córka wzrasta w poczuciu, że jej mama jej nie kocha i nie wspiera? Rysują się blizny, które zostają na zawsze.

Twarz matki jest z reguły tym pierwszym, najbliższym obrazem w naszym życiu. Już w okresie niemowlęctwa i wczesnego dzieciństwa, matki i córki zawiązują między sobą relację. Jeśli matka jest kochająca i gotowa stanowić oparcie, dziecko wzrasta w poczuciu, że jest kochane i akceptowane, godne miłości. Jeśli jest inaczej, dziewczynka zmaga się z poczuciem odrzucenia. Jej dorosłe relacje i emocje naznaczone są z reguły siedmioma, bolącymi „bliznami”.

Niekochane córki żyją inaczej

1. Brak pewności siebie

Niekochana córka nie wie, że można ją kochać, że jest warta uwagi i uczucia. Może wzrastała „przezroczysta”, ignorowana przez najbliższych, albo poddawano ją ciągłej krytyce. Głos w jej głowie podpowiada jej to, co mówiła jej matka. Że nie jest mądra, piękna, miła, „warta”… To przeświadczenie determinuje jej decyzje i umniejsza jej talent, osiągnięcia. „Niekochane” córki często mówią o uczuciu, że jeśli odniosły w życiu jakiś sukces, to mają przekonanie, że na niego nie zasługują, że to zwykłe „oszustwo”, które w końcu wyjdzie na jaw.

2. Brak zaufania

Córki niekochających matek mają problemy z przyjmowaniem życzliwych uczuć. Nie wierzą w bezinteresowną sympatię. Zadają sobie pytania: „Dlaczego ona/on się ze mną przyjaźni?” Nie wierzą, że same w sobie mogą być dla kogoś wartościowym kompanem. Boją się, że bliska osoba prędzej czy później zdradzi, zawiedzie zaufanie, a potem zaśmieje się prosto w twarz. I jeszcze, wymagają stałego potwierdzania swojej wartości.

3. Trudności ze stawianiem granic

Wiele córek miotając się między potrzebą matczynej uwagi a jej brakiem, a może i ciągłą nieobecnością samej matki, zostaje „ męczennicami” w dorosłych relacjach. Nie potrafią postawić granic potrzebnych w zdrowym i emocjonalnie stabilnym związku. Wiele z nich ma problemy z utrzymaniem „kobiecych” przyjaźni, a zdecydowana większość nie potrafi powiedzieć „nie”. Duża grupa „niekochanych” córek ma w dorosłym życiu pragnienie relacji tak intensywnej, że druga osoba szybko się z niej wycofuje.

4. Trudności z samooceną

To błędne, fałszywe postrzeganie siebie może dotyczyć wielu sfer, także wyglądu. Wiele kobiet z ogromnym zaskoczeniem odkrywa, że dla kogoś innego są piękne, mądre czy zdolne.

5. Unikanie

Brak pewności siebie ustawia „niekochaną córkę” na pozycji defensywnej. Unika ona związków czy innych, głębszych relacji z ludźmi z obawy przed zranieniem. Lęk przed emocjonalnym cierpieniem i złym związkiem jest większy niż potrzeba miłości i odnalezienia wartościowego partnera. Niestety, takie unikanie, strach i nieufność skutecznie utrudniają nawiązanie relacji z kochającymi i wspierającymi osobami, których przecież, „niekochana” tak bardzo potrzebuje.

6. Nadwrażliwość

Niekochana córka jest bardzo często olbrzymim „wrażliwcem”. Ta wrażliwość posunięta „do granic” przeszkadza jej niekiedy normalnie funkcjonować. Bywa, że nawet niewinne komentarze ranią ją do głębi, powodując skojarzenia z bolesnymi słowami zasłyszanymi w dzieciństwie. Niekochane córki to również „myślicielki”, analizujące każdą sytuację wielokrotnie i odnajdujące zawsze „dziury w całym”.

7. Powielanie granic i schematów z dzieciństwa w dorosłych relacjach

Niekoniecznie dobrze, ale bezpiecznie jest nam w tych schematach, które znamy i z tymi osobami, które ranią nas w sposób, który znamy… Wchodzenie w toksyczne związki i wiązanie się z toksycznymi ludźmi to czasami efekt nieświadomego powielania dobrze znanych relacji.

Przywiązanie a miłość to dwie różne sprawy. Układ między córką a niekochającą matką wiąże czasem nie tyle dosłownie (nie potrafimy się z niego „wyplątać”), ale także rzutuje na nasz stosunek do innych, z którymi chciałybyśmy stworzyć dobry, udany związek. Terapia staje się wówczas najlepszą drogą ratunku.


Źródło: Psychology Today


Macierzyństwo Psychologia

Bolek i Lolek. Zaproś dziecko do udziału w niezwykłych przygodach braci

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
4 maja 2016
Fot. Pixabay / dassel / CC0 Public Domain
 

Bolek i Lolek. Chyba nie znajdzie się ktoś, kto nie widział choć raz przygód dwójki braci. Ta kultowa bajka, ściągała przed wieloma laty rzeszę dzieciaków przed telewizory. I nie można się temu dziwić, skoro ciekawe pomysły i niezwykłe zdarzenia, których uczestnikami byli Bolek i Lolek, bawiły i nadal bawią rzeszę młodszych i starszych osób.

Seans przed telewizorem w towarzystwie pomysłowych chłopaków, to nie jedyny sposób na spędzenie z nimi czasu. Tak się składa, że różne, a jednak tak samo wciągające przygody Bolka i Lolka, zachęcają nas, czytelników, do zajrzenia w bogate stronice książek. Warto poświęcić im czas, bowiem nic nie uczy, bawi i zbliża rodziców i ich pociechy, tak, jak czas przy wciągającej książce. Zdecydowanie, będziecie mieli o czym rozmawiać!

Czytaj i rozmawiaj o tym, co było czytane

Powody, dla których warto czytać książki i uczyć tego samego dzieci, są powszechnie znane. W skrócie warto przypomnieć, że wspólne czytanie, ma niebagatelny wpływ na poszerzenie zasobu słownictwa, uczy prawidłowego formułowania myśli w zdania, uczy słuchać ze zrozumieniem, rozwija wyobraźnię, pozwala poznać świat.  Dziecko zyskuje umiejętność uogólniania, porównywania i wnioskowania, stymuluje rozwój emocjonalny, rozwija wrażliwość i empatię, buduje bliskość, gdy czytanie odbywa się wspólnie z rodzeństwem czy rodzicami…

Ważne jest także co czytamy dzieciom. Warto kształtować ich umysły od najmłodszych lat dobrze dobraną lekturą, która także wyciszy, odstresuje i rozbawi.

Bolek i Lolek. Dlaczego wciąż ich kochamy?

Tych dwóch trzpiotów kochamy miłością nieustającą, choć mają już sporo lat. Ciągłe zamiłowanie do ich przygód, oraz fakt, że Bolek i Lolek nie funkcjonują jedynie jako element wspomnień starszego pokolenia, a babcie włączają i czytają chętnie swoim wnuczętom właśnie tę bajkę, sprawia, że jest ona wyjątkowa.

Dlaczego nie pokryła się ona kurzem i nie została zapomniana kosztem nowoczesnych, edukacyjnych, bogatych w efekty i współczesną animację bajek? Bo przecież Bolek i Lolek przedstawiają uniwersalne wartości, które nie przemijają. W prosty i ciekawy sposób przedstawione przygody widziane oczami braci śmieszą i delikatnie wzruszają. Niezmiennie lubimy w nich psoty i braterskie oddanie, bo przecież Bolek bez Lolka… to nie mogłoby się udać!

Szalone pomysły, które rodzą się w niesfornych główkach, szybko są przekładane najdziwniejszymi sposobami na życie codzienne urwisów i ich rodzinki. Oj, nie ma mowy o nudzie, gdy bracia dzień po dniu, stawiają czoła nowym wyzwaniom, rozwiązują zagadki, tłumaczą na dziecięcą logikę to, czego doświadczają. Bracia posiadają różne cechy osobowości, są indywidualistami co widać ich działaniu, jednak potrafią mimo różnic współpracować i osiągnąć zamierzony cel.

Nowe przygody Bolka i Lolka. Domowi odkrywcy

Zupełnie nowe opowiadania o przygodach niesfornego duetu, który szalonymi  przygodami nie pozwala na nudę. Jak wiadomo, bracia nigdy się nie nudzą!

Bolek i Lolek

Fot. Materiały prasowe

Spróbujcie wraz z bohaterami znaleźć odpowiedzi na niecodzienne pytania. Jakie zwierzę lubi podkradać kanapki? Jakie skarby można znaleźć w ogródku? Do czego przydają się nowe buty? Kto może wyłonić się z jeziora? I jak sprawić, żeby nagle w lodówce pojawił się ulubiony sernik? W domu i na podwórku, w mieście i na wsi – Bolek i Lolek zawsze świetnie się bawią. A czytelnicy cieszą oko charakterystycznymi rysunkami, które od razu kojarzą się z dwójką naszych bohaterów. Duża czcionka i ciekawe obrazki ilustrujące treść książek z serii o braciach, zachęcają młodsze dziec, które wkraczają w świat samodzielnego czytania do ćwiczenia tej ważnej i niełatwej umiejętności.

Bolek i Lolek z telewizora

Bolek i Lolek

Fot. Materiały prasowe

Wielki powrót Bolka i Lolka, którzy zerkają ciekawie na nas nie tylko z ekranu telewizora, ale i kart książek. Gdy na ekranie telewizora pojawiała się wieczorynka, wszystkie dzieci siadały przed telewizorami. Nie można było przegapić tych przygód, a teraz tym łatwiej mieć czas pod kontrolą, bo po nowe przygody braci, możecie sięgnąć zawsze wtedy, gdy zapragniecie przenieść się w kolorowy, dziecięcy świat.

Bolek i Lolek. Łowcy tajemnic 

Bolek i Lolek

Fot. Materiały prasowe

Bolek i Lolek przedstawiają kolorowe, rysunkowe zgadywanki, które pokocha każde dziecko. Rozwiązywanie łamigłówek na różnych poziomach trudności to prawdziwa frajda! Edukacyjna książeczka z zadaniami jest idealna, by zabrać ją w podróż lub bawić się nią w domu. Pięknie i starannie wydana, bogato ilustrowana i wspaniale motywująca dzieciaki do intelektualnych potyczek. Wraz z Bolkiem i Lolkiem, zaproś dziecko do ćwiczenia spostrzegawczości, nauki liczenia czy rozróżniania kształtów i kolorów. Nie może być lepszego treningu dla młodego odkrywcy, jeśli nie z ulubionymi bohaterami.

Pozwólcie dzieciakom dotknąć kawałka swoich wspomnień i sami oddajcie się magii chwili, podczas wspólnej lektury czy łamigłówek. Koniecznie spróbujcie dojrzeć w zachwyconych oczach dzieci, samych was, którzy z takim samym zapałem czekali na spotkanie z Bolkiem i Lolkiem.


 

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Znak Emotikon


Macierzyństwo Psychologia

Agnieszka Cegielska: „Im człowiek starszy tym bardziej akceptuje siebie i nie czuje potrzeby być ani „przemalowany”, ani „przebrany”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 maja 2016
Agnieszka Cegielska
Mat. prasowe

Piękna – to o niej można powiedzieć z pełnym przekonaniem. Ciepła – to również, bo swoim uśmiechem potrafi pewnie stopić niejedno chłodne spojrzenie. Takie kobiety nie mają łatwo, bo często przeczepiana jest do nich łatka: „Ładna, więc jedynie urodą coś osiągnęła”. Czy Agnieszka Cegielska – znana i lubiana pogodynka stacji TVN musi się mierzyć z takimi opiniami? Jak dba o swoją urodę i czy wygląd ma dla niej istotne znaczenie?

Ewa Raczyńska: Zauważam, że kobiety kobietom bardzo często zazdroszczą urody. To widać, po niektórych komentarzach pod Pani zdjęciami.

Agnieszka Cegielska: Dawno temu przestałam czytać komentarze, albowiem ich treść nie wnosiła do mojego życia niczego wartościowego. Mądrzy twierdzą, że krytykowanie jest oznaką zachwianego poczucia własnej wartości, ale z tym każdy musi uporać się sam, jeśli chce być w życiu szczęśliwy.

Lubię rozmawiać z ludźmi, którym mogę patrzeć  w oczy. Internetowi hejterzy nie są dla mnie partnerami do rozmowy, bo nie wiem, kim jest człowiek po drugiej stronie monitora. Zastanawiam się, czy osoby wypisujące różnego typu złośliwe komentarze miałyby odwagę stanąć przede mną i powiedzieć mi  prosto w twarz: „Pani Agnieszko, nie lubię Pani” Gdyby tak się stało,  ja mogłabym się do tego odnieść, mówiąc na przykład: Doceniam twoją szczerość. I już. I tyle, bo każdy ma prawo do własnej opinii.

W Pani życiu wygląd i uroda odgrywają dużą rolę – Miss Polski Nastolatek, praca modelki, teraz telewizja. Ile czasu zajmuje Pani wyjście z domu, z ubraniem się i zrobieniem makijażu?

Jeśli nie mam dyżuru w pracy to makijaż i ubranie zajmują mi  kwadrans. Zdecydowanie wolę kilka chwil dłużej pospać niż stać przed lustrem. Poza tym na co dzień noszę ubrania sportowe, wygodne i minimalną ilość makijażu, więc działam ekspresowo. Zauważyłam też, że im człowiek starszy tym bardziej akceptuje siebie i nie czuje potrzeby być ani „przemalowany” ani „przebrany”.

Babyliss_A_Cegielska_DJ100216_2446done

Mat. prasowe

Jednak w praca w telewizji wymusza niejako to, żeby dobrze wyglądać. Dba Pani w jakiś szczególny sposób o siebie?

Nie wydaje mi się żeby uroda w telewizji była najważniejsza, a  już na pewno nie jest tak, że sama uroda wystarczy. Podobnie jak i w życiu. „Dobrze wyglądać” to w dzisiejszych czasach pojęcie bardzo względne i dla każdego oznacza coś zupełnie innego. To co istotne w charakterze wykonywanego przez mnie zawodu, to fakt, że praca na szklanym ekranie wymaga pewnego konkretnego stroju, makijażu. Tyle tylko, ze ja już poza studiem ubieram się zupełnie inaczej i prawie się nie maluję.  Właśnie w tym naturalnym wydaniu czuję się najlepiej.

Miała Pani w swoim życiu taki czas, kiedy była zakompleksioną dziewczyną? Pytam, bo my kobiety, jednak w większości dość dużą wagę przykładamy do tego, jak wyglądamy, rzadko akceptujemy siebie.

Myślę, że większość z nas, w mniejszym lub większym stopniu etap braku akceptacji swojego wyglądu  przechodziła. Zresztą podobnie jak z kompleksami, tak i  z poczuciem własnej wartości mamy problem. To jest coś nad czym wszystkie powinniśmy pracować.

Uważam, że jesteśmy dla siebie zbyt surowe. zamiast doceniać to oceniamy, a  to droga donikąd, bo przecież pragniemy być lubiane, kochane, ale to się nie może udać dopóki nie pokochamy siebie.
Dlatego też zakochajmy się w sobie na wiosnę, zadbajmy o siebie i bądźmy z tego powodu dumne, szczęśliwe i spełnione, bo zasługujemy na to my, kobiety.

A czy ma Pani jakieś codzienne rytuały, powtarzalne, które pozwalają Pani dbać o swój wygląd?

Oczywiście. Zawsze zmywam makijaż, bo zdecydowanie lepiej się czuję, kiedy moja skóra może oddychać. Poza tym od lat używam tej samej emulsji ekologicznej, na którą nakładam olejek z naturalnych wyciągów z kwiatów. Czasami też, jak znajdę chwilę, to wykonuję peeling, bo wiem i czuję, że przydaje się mojej skórze.

Jest Pani orędowniczką zdrowego stylu życia.

Staram się robić wszystko, aby żyć zdrowo w świecie w którym otacza nas bardzo dużo chemii, również w jedzeniu. To od nas zależy co ląduje na naszym talerzu, a biorąc pod uwagę, że jesteśmy tym co jemy-warto bacznie przyglądać się temu, co kupujemy, czytać etykiety i eliminować to, co nie służy zdrowiu.

Główne zasady, jakimi się Pani kieruje?

Nigdy w życiu nie byłam na żadnej diecie, a moją główną zasadą odżywiania jest  umiar. Uważam, że cukier w nadmiarze jest niedobry, ale dużo gorsza od cukru jest chemia, która w naszym pożywieniu jest wszechobecna. Jeśli chodzi o jedzenie, to powtarzam, że im prościej, tym lepiej. Gdy słyszę opinie, że eko żywność, czy żywność bez chemii jest droga, to proponuję: „Siadamy do stołu i liczymy”. Uważam, że ludzie robiąc zakupy w supermarketach wydają więcej pieniędzy niż ja jadąc raz w tygodniu na bazar i kupując warzywa, owoce, kasze, pieczywo na zakwasie. Sześć dni temu kupiłam chleb pełnoziarnisty, z którego jeszcze dzisiaj na śniadanie przygotowałam kanapkę z gęsim smalcem i ogórkiem kiszonym.

To jedzenie, a aktywność fizyczna?

Ludzie, którzy dobrze mnie znają mówią, że przebiegnę przez swoje życie. Jestem mamą prawie siedmiolatka, więc moja aktywność często dopasowana jest do  syna. W weekend byliśmy w lesie, ja maszerowałam próbując nadążyć za nim, a Franek jechał na rowerze. Natomiast jeśli chodzi o aktywność, którą mam tylko dla siebie, to zdecydowanie wybieram jogę. Dwa razy w tygodniu chodzę na  sesje z elementami medytacji. Poza tym często ćwiczę w domu. Kiedy już wszyscy pójdą spać, a dom wypełnia uzdrawiająca cisza- ćwiczę moje ulubione pozycje. Żyjemy w świecie przepełnionym najróżniejszymi bodźcami, hałasem, gwarem. Dlatego ciężko byłoby mi odnaleźć się na siłowni. Najlepszym sposobem na regenerację całego ciała i zmysłów jest dla mnie joga.

Co z kosmetyków zawsze nosi Pani w torebce?

W torebce zawsze mam puder mineralny, balsam do ust i ukochane perfumy, te same od lat.

Korzysta Pani z medycyny estetycznej?

Kilka razy przed dużymi wyjściami byłam u mojej ulubionej Pani kosmetyczki na zabiegach pielęgnacyjnych, bardziej inwazyjnych zabiegów się boję. Nie lubię ingerować w matkę naturę. Poza tym akceptuję siebie i mam nadzieję, że to się nigdy nie zmieni. Najbardziej lubię u siebie i u innych zmarszczki od uśmiechania się.

A wpadki urodowe? Zdarzyły się Pani?

Myślę, że każdy z nas poszukując własnej drogi takich wpadek w swoim życiu doświadczył. Na szczęście więcej ich popełniamy, kiedy jesteśmy młode. To one  często dodają wspomnieniom kolorytu. Nie zdarzyło mi się pofarbować włosów na kolor inny niż zamierzałam, bo jednak mniej eksperymentowałam z włosami.   Za to jak już postanowiłam zrobić sobie pierwszy w życiu  makijaż pożyczając puder i róż od swojej mamy, wyglądałam , jak pyza przemierzająca polskie drogi: pomarańczowa z czerwonymi policzkami.

Jest Pani ambasadorką marki BaByliss, co ceni sobie Pani najbardziej w produktach tej marki?

Mam słabość do tej marki nie tylko ze względu na  piękny wygląd i innowacyjność jej produktów, ale przede wszystkim za to, że tak wyjątkowo ułatwiają życie kobietom. Suszarka, której używam potrafi moje długie włosy wysuszyć w trzy minuty, a to naprawdę nie było do tej pory takie proste. Poza tym lubię produkty i sprzęt, który pomaga nam w tych zabieganych czasach przygotować się do lata na takich zasadach, które nam odpowiadają.

Tak jest właśnie w przypadku akcji „Odkryj swoje ciało na wiosnę” marki BaByliss. Dzięki produktom BaByliss możemy decydować gdzie i o której godzinie wykonamy poszczególne zabiegi. Najważniejsze, że możemy je wykonać samodzielnie w domu oszczędzając jednocześnie czas.  Dodatkowo specjalna aplikacja w naszym telefonie nam o nich przypomni. Zabieg jest krótki, bezbolesny i bezpieczny. Mówię tu oczywiście o depilacji.

DJ_Babyliss_17.02.2016r.4028done

Dotykają Panią stereotypy, że uroda przemija, że jak ładna, to niezbyt mądra?

Staram się omijać  stereotypy szerokim łukiem, bo one nas nie rozwijają, a nawet często blokują. Jestem ciekawa ludzi, świata i uwielbiam piękne kobiety z mądrym błyskiem w oku, których w tych czasach jest coraz więcej, co bardzo mnie cieszy, bo są one dla mnie inspiracją.

Ważne kobiety w Pani życiu?

To na pewno babcia Stefania u której spędzałam każdą wolną chwile w dzieciństwie. To też Pani Dorota Ojdowska-Starzyk prezes fundacji Szkołą Otwartych Serc, której mam zaszczyt być ambasadorem. Nie chcę tworzyć zamkniętej listy ponieważ każdego dnia możemy spotkać kobiety, które staną się dla nas inspiracją. Może się nam wydawać, że kobieta, która siedzi obok nas  w kawiarni to tylko kolejny spotkany człowiek. Tymczasem, kiedy zaczynamy rozmowę, kiedy ona się otworzy, może się okazać, że dostajemy od niej istotne dla naszego życia wskazówki. Takie kobiety spotykam na uczelni podczas moich podyplomowych studiów. Mamy na roku 30 kobiet i podczas każdego spotkania z nimi odkrywam coś nowego, to jest cudowne.

Daleko mi  od wskazywania tego, kto jest ideałem piękna, kto jest ideałem mądrości… My jesteśmy architektami każdego dnia naszego życia. Jestem  nastawiona na to, że w każdej chwili może zdarzyć się coś co upiększy i wzbogaci moje życie i nie mam tu na myśli kolejnej pary szpilek.

Przypomniał mi się jeszcze jeden stereotyp: ładnym jest zawsze łatwiej? Zgadza się?

Ja bym powiedziała , że uśmiechniętym jest zawsze łatwiej, bo uśmiech zjednuje ludzi, a poza tym to najpiękniejszy makijaż zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn.


Zobacz także

Zrobiło mi się niedobrze słysząc, że rozwód to najlepsza rzecz, jaka mogła mi się przydarzyć

Mogłam być tym samym, co oni, ale uratowałam się, odeszłam, sama. Wszystko, czym dziś jestem, zawdzięczam sobie

Ile rzeczy możemy osiągnąć dotykając przez chwilę czyjegoś ramienia…

Upragniony, wyczekany piątek. 5 wskazówek jak przetrwać w pracy ostatnie godziny przed weekendem

Upragniony, wyczekany piątek. 5 wskazówek jak przetrwać w pracy ostatnie godziny przed weekendem