Lifestyle Psychologia

Co to znaczy, jeśli lubisz być sam. Naukowcy znają odpowiedź

Redakcja
Redakcja
18 lipca 2018
Fot. iStock / BalazsKovacs
 

Nie jesteśmy wyrozumiali dla samotników. Wydaje nam się, że to nienaturalne, lubić samotność i dobrze się czuć w swoim własnym towarzystwie. Samotnikom przypina się łatkę dziwaków i stara się ich na siłę wciągnąć do towarzystwa. A co mówią o kochających samotność naukowcy?

Co to znaczy, jeśli lubisz być sam

1. Tak naprawdę lubisz ludzi, a twoje związki z nimi są „poważne”

Introwertycy (i inni „samotnicy”) lubią ludzi, jeśli mają dość czasu, aby starać się ich zrozumieć (i jeśli ludzie mają dla nich wystarczająco dużo czasu). Ich rozmowy są głębokie, tak jak ich relacje z bliskimi. Samotnik jako partner może być trudny i niezastąpiony jednocześnie.

2. Jesteś otwarty na innych

Choć stereotypowo uważa się samotników za osoby zamknięte w sobie. To błąd. Milczenie zazwyczaj oznacza u nich analizowanie, a nie dystans. Wielu samotników kocha ludzi i jest ich bardzo ciekawa, lubi być blisko, pozostając na uboczu i obserwując.

3. Nie jesteś neurotykiem

Większość samotników wcale nie jest neurotyczna. Neurotyzm uniemożliwia prawidłowe funkcjonowanie w kontekście społecznym. Ty nie masz na tym polu większych problemów.

4. Umiesz słuchać, kiedy trzeba

Samotnicy są świetnymi słuchaczami. To jedna z umiejętności godnych pozazdroszczenia w naszym bardzo głośnym świecie. Pomaga dotrzeć do odbiorców, niezależnie od tego, czy mówisz publicznie, bierzesz udział w spotkaniu, negocjujesz lub nawiązujesz kontakt z przyjacielem.

5. Bywasz nadpobudliwy

Wynika to z tego, jak funnkcjonuje twój mózg, ale również  z tego nagromadzenia myśli i uczuć, którymi zazwyczaj nie dzielisz się łatwo z innymi.

Samotniku, masz coś dla innych – umiejętność słuchania. Miej również coś dla siebie – naucz się mówić o swoich emocjach.


Na podstawie: powerofpositivity.com

 


Lifestyle Psychologia

7 głównych grzechów, które mężczyźni popełniają w związku

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
18 lipca 2018
„Nie komplikuj, ciesz się, ufaj". Czego mężczyzna może nauczyć o miłości kobietę
Fot. Pexels / freestocks / CC0 Public Domain
 

Pewien psycholog porównał zachowanie mężczyzn w związku do jazdy pociągu, który wciąż odbywa tę samą trasę, ciągnąc ciężkie wagony. Kobiety zaś w tym porównaniu były pilotami samolotów wykonujących skomplikowane akrobacje w powietrzu. Chociaż niebezpieczna, ich jazda jest ekscytująca. Są wszędzie i rozkoszują się zwrotami akcji. Rozkoszują się siłą i pracą, którą wkładają w relację, podczas gdy ich partnerzy rozpierzchają się wokół swoich pasji. Naszymi największymi błędami są brak zrozumienia dla naszych partnerów i tego, czego od nas potrzebują. A jakie są grzechy mężczyzn?

Myślą, że są morzem, a nie górą

Lubimy mężczyzn, którzy są solidni, stabilni i bezpieczni, jak góra. Możesz schronić się pod górą przed burzą. Góra jest pozornie wieczna. Morze jest nieprzewidywalne, niebezpieczne i ciągle się zmienia. Kiedy mężczyźni zachowują się jak morze, nie można na nich polegać, przychodzą i odchodzą.

Próbują kontrolować wiatr

Jesteś na statku na morzu, nie możesz kontrolować wiatru, a kiedy jesteś w związku z, nie możesz stale kontrolować emocji partnerki lub partnera. Silne emocje wymagają akceptacji, a potem rozmowy, a nie tłumienia ich bądź podsycania.

Boją się

Lubimy w związku mieć poczucie bezpieczeństwa. Każdy z nas się czegoś boi, ale kluczem jest nie pozwolić, by ten strach nas sparaliżował. Odwaga nie jest brakiem strachu, ale aktem jego pokonywania. Zaangażowanie również jest aktem odwagi.

Skupiają się jedynie na celu

Znajdują cel i skupiają się wyłącznie na nim, lekceważąc wszystko inne. Nagle okazuje się, że cała ich energia zogniskowana jest wyłącznie na tym, co aktualnie zajmuje ich myśli. Bez względu na to, czy takim celem jest praca, sport, czy coś innego, uznają swoje partnerki za pewnik, a potem dziwią się, kiedy one odchodzą.

Są niezdecydowani

Co jawi się ich partnerkom jako brak siły i odpowiedzialności. Kiedy odmawiamy podjęcia decyzji, unikamy odpowiedzialności za tę decyzję. Niezdecydowanie jest równoznaczne ze słabością i niestabilnością.

Nie zauważają jej emocji

Ponieważ często nie zwracają uwagi na własne stany emocjonalne. Po prostu nie dbają o to, jak się czują. Nie jest to dla nich ważne.

Chcą naprawiać rzeczy, które nie są zepsute

Naprawianie czegoś sprawia, że ​​czujemy, że coś osiągnęliśmy. Czujemy się lepiej o sobie i wszechświecie, gdy rzeczy są naprawione i przywrócone do porządku. Ale kobiety nie są rzeczami do naprawienia, nie przychodzą do swoich partnerów po to, by oni je naprawili. Szukają zrozumienia.


Na podstawie: powerofposivity.com

 


Lifestyle Psychologia

„Kocham cię i marzę o dniu, w którym od niej odejdziesz, bo zasługujesz na więcej”. Nieoczywisty list miłosny do ukochanego

Listy do redakcji
Listy do redakcji
17 lipca 2018
Fot. iStock/AleksandarNakic

Drogi K.,

jesteś moim przyjacielem, kumplem, najbliższą osobą, jaka kiedykolwiek pojawiła się w moim świecie. Pewnie w to nigdy nie uwierzysz, ale jesteś mężczyzną mojego życia. Kocham Cię. Wierzę, że o tym wiesz. Mimo wszystko, mimo, że robię wiele, byś tego nie odkrył,  nie sposób tego nie poczuć. Ale masz swoją żonę, świata poza nią nie widzisz. I zostaniesz z nią, choć ta miłość więcej ci przynosi cierpienia niż szczęścia. Pytasz, skąd mogę to wiedzieć? Od ciebie. Przecież mówisz mi to codziennie, gdy między zdaniami, przemycasz gdzieś kilka słów o was. Widzę to w twoich oczach, kiedy próbujesz mi wytłumaczyć jej zachowanie. Jakbym chciała, żebyś wyzwolił się z tego uczucia. Bo cię kocham, bo wiem o tobie wszystko, bo pragnę byś był szczęśliwy.

Wcale nie ze mną. Z kimś zupełnie innym, z kimś, kto przyniesie ci wszystko to, na co zasługujesz. Choć marzę o życiu z tobą, pewnie nigdy nie będziemy razem. Zawsze przegram moją walkę z nią, z A.. Nie wytrzymam tej konkurencji. Nie wiem, jak to się dzieje, że ona jest ode mnie silniejsza.

Chciałabym ci powiedzieć tylko kilka rzeczy i mam nadzieję, że one cię uratują, że w porę wycofasz się z tego związku, że odejdziesz. Że zrozumiesz jaka powinna być kobieta, którą jeszcze kiedyś pokochasz.

Po pierwsze, pamiętaj, że masz prawo być zmęczony, kiedy codziennie wracasz do domu po pracy. Masz odpowiedzialne stanowisko, często zostajesz w biurze po godzinach, a codziennie wracasz do miejsca,  w którym panuje chaos i bałagan. Kiedy ona ma te „swoje dni” , znajdujesz wszędzie kubki po herbacie i jej notatki porozrzucane w nieładzie na podłodze i na biurku. Znów nic nie napisała. Będzie leżała bez słowa zawinięta w koc, gapiąc się w okno albo zrobi ci awanturę, tak, że rano sąsiad w windzie będzie znów patrzył na ciebie ze współczuciem. Ale ciebie to nie obchodzi, tak bardzo ją kochasz. Ty to wszystko zniesiesz, przetrwasz. Obiad, którego w domu wtedy nie dostaniesz, zamówisz w restauracji na rogu, jej ulubionej. I będziesz karmił ją małymi widelcami jagodowego ciasta, kiedy usiądzie ci na kolanach taka smutna, zrezygnowana.

Masz prawo wymagać od swojej partnerki, by poszła do pracy. Nie musisz „fundować” jej życia u twojego boku. To, że sobie nie radzi, nie oznacza, że może żyć jak pasożyt, korzystając jedynie z twoich pieniędzy. Małżeństwo to wspólne dbanie o wasze bezpieczeństwo, a nie tylko twoje dbanie o to, by jej wszystko zapewnić. Postaw jej jakieś warunki, jakieś ultimatum. Niech wie, że musi coś ze sobą zrobić, bo inaczej odejdziesz. Ona potrzebuje takiej motywacji, by cokolwiek zmienić. Może powinieneś wyrzucić ją z domu? Wiem… Nie zrobisz tego. Za bardzo ją kochasz.

Masz prawo pragnąć bliskości w związku z kobietą, z którą zdecydowałeś się dzielić swoje życie. Ale ty cierpliwie znosisz każde „nie teraz”, wszystkie „nie dzisiaj”. Okrywasz ją szczelnie ciepłą kołdrą, chowasz przed całym światem, żeby choć na chwilę miała przy tobie schronienie. Naprawdę długo tak jeszcze wytrzymasz? Przyjmiesz jedynie to, co zdecyduje ci się dać?

I choć znów narzeka, że wygląda okropnie i że powinna się zabić, mówisz jej, że dla ciebie nie ma na świecie piękniejszej kobiety. Nie tylko mówisz, tak właśnie myślisz. Odgarniasz z rozgrzanych policzków mokre od łez włosy i całujesz piegowaty nos. Bo wierzysz, że twoja miłość jej pomoże. Że przetrwacie.

Drogi K., mój jedyny, wspaniały mężu. Trwasz przy mnie w mojej chorobie od siedmiu lat. Widzisz jak jest nas dwie. To moja choroba sprawia, że z najlepszej przyjaciółki staję się kimś, kto cię odrzuca, odtrąca i krzywdzi. Masz prawo oczekiwać od tej, którą nazywasz swoją miłością, by okazywała ci czułość i ciepło, kiedy masz gorsze dni. Pewnie nie pisałbyś wtedy do mnie listów o tym, jak ci ciężko czasem kochać. O tym, że modlisz się o dzień, w którym wyzdrowieję. Dzień, w którym znów będziemy szczęśliwi. Czasem, gdy znów jestem twoją przyjaciółką, bardzo wierzę w to, że kiedyś dam ci szczęście.


Zobacz także

Zdradzał mnie, ale wmawiał, że to moja chorobliwa zazdrość projektuje problemy i rzuca fałszywe oskarżenia. Gaslighting – byłam jego ofiarą

8 rzeczy, które musisz wyeliminować, jeśli nie chcesz nie utonąć we własnej goryczy

Kobalamina

Kobalamina. Czy wiesz, jak działa i co ma ci do zaoferowania?