Lifestyle Macierzyństwo Małe dziecko

7 rzeczy, których możemy (i musimy) nauczyć się od dzieci

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
26 czerwca 2020
Fot. iStock
 

Zdecydowanie zbyt często mówimy o edukacji w kontekście przekazywania wiedzy o świecie dzieciom przez dorosłych, a zbyt mało o procesie zachodzącym w drugą stronę. A przecież od dzieci możemy –  a nawet musimy ­– każdego dnia uczyć się wielu cennych rzeczy.

Czas więc wyjść z powszechnej roli wszystkowiedzącego dorosłego i nieomylnego nauczyciela, a w zamian wejść w rolę ucznia i otworzyć się na to, co możemy zyskać naśladując w niektórych kwestiach nasze pociechy.

Beztroska

Dzieciaki cieszą się tym, co dzieje się tu i teraz, nie hamują swojej radości roztrząsając minione wydarzenia, nie układają w głowie planów i list rzeczy, które trzeba zrobić kolejnego dnia (bo inaczej świat się zawali). Są pełne beztroski, o której dorośli już dawno zapomnieli i która… wielu z nas przeraża! Bo jakże to tak, dać się ponieść zabawie i radości, przestać kontrolować wszystko dookoła? A może właśnie trzeba, może powinniśmy czasami zapomnieć o byciu statecznym, ważnym i poważnym i po prostu cieszyć się życiem?

Wytrwałość

Wytrwałość w życiu dzieci jest ogromnie ważna – spójrzcie chociażby na malucha, który uczy się stawiać pierwsze kroki. Nieustannie przewraca się, potyka, potrzebuje wsparcia i pomocy, a pierwsze dystanse pokonuje krokiem chwiejnym i niepewnym. Mimo tego wszystkiego uparcie dąży do samodzielności i realizuje swój cel. Warto wziąć z dzieciaków przykład i nie poddawać się zbyt wcześnie – może nie od razu, może nie bardzo szybko, ale w końcu nasze wysiłki i starania przyniosą realne efekty.

Radość z małych rzeczy

Dzieci potrafią bawić się kawałkiem starego materiału lub znalezionym w parku patykiem niczym najdroższą zabawką. Uśmiech wywołuje u nich tęcza na niebie, skoki przez kałużę i napotkana przypadkiem biedronka. Nie szukają niczego więcej w danej chwili, nie myślą, że można lepiej, nie chcą udoskonalać czegoś, co jest wystarczające dobre i daje im satysfakcję. Ta umiejętność dzieci do tego, by cieszyć się nawet najmniejszymi drobiazgami, godna jest pozazdroszczenia i naśladowania.

Otwartość w wyrażaniu swoich potrzeb

Na pewno nie raz doświadczyliście zdecydowanego dziecięcego „NIE”, radosnego rzucenia się na szyję czy niepohamowanego wybuchu śmiechu. Najmłodsi nie odkładają swoich emocji na później, jeśli coś czują lub potrzebują w danym momencie, nie boją się wyraźnie poinformować o tym wszystkich dookoła. Są blisko tego, co w danym momencie odczuwają i czego chcą, choć nie zawsze potrafią to nazwać i dokładnie określić.

Szczerość

W dziecięcym wydaniu potrafi być wręcz brutalna i nie oszczędza nikogo, ale to niezwykle cenne i oczyszczające. Ile razy musisz gryźć się w język, by nie powiedzieć tego, co naprawdę myślisz? Jak często używasz utartych formułek, zamiast otwarcie podzielić się szczerymi przemyśleniami i odczuciami? Może zamiast nieustannie udawać i ubarwiać rzeczywistość, warto zdobyć się na odwagę i głosić prawdę?

Marzenie o tym, co małe i wielkie

Nie ma większych marzycieli od dzieciaków! Marzą o tym, by na drzewach rosły żelki, by święty Mikołaj przyniósł im wymarzony prezent, by w przyszłości zostać piratem, piosenkarką albo kierowcą Formuły 1. Te marzenia są piękne i niczym nieograniczone, mają szansę zamienić się w późniejsze pasje i konkretne cele (może poza tymi żelkami – niestety nie chcą rosnąć na drzewach). Nie bójmy się marzyć i dajmy ponieść się fantazji, to pierwszy krok do tego, by zdefiniować samych siebie i określić nasze potrzeby. Z marzeń wyrosnąć mogą przecież realne efekty.

Spontaniczność

Jest bodziec – jest reakcja. U dzieciaków to niezwykle proste. Nie ma kalkulacji, oglądania się na to, co powiedzą inni, czy wypada, czy można. Plany są po to, aby je zmieniać w zależności od tego, co życie przyniesie, nigdy odwrotnie. W nas także powinno być więcej takiej spontaniczności, elastyczności i zdolności do modyfikowania celów i codziennych obowiązków – pranie nie ucieknie, możliwość zdobycia wyjątkowych doświadczeń czy spotkania z interesującym człowiekiem może się nie powtórzyć!

FB/ohmepl


Lifestyle Macierzyństwo Małe dziecko

Pary, które nie są ze sobą szczęśliwe mają te 10 nawyków

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
26 czerwca 2020
Fot. iStock/martin-dm
 

Nie lubimy tego przyznawać, ale praca nad związkiem to naprawdę spory wysiłek. Romantyczne uniesienia, radość z bycia kochanym i zrozumianym to przecież tylko jedna strona medalu. Związek to także odpowiedzialność, obowiązki i podejmowanie decyzji, które sprawiają, że wciąż rozwijamy się jako para, ale także jako indywidualne byty… Samo, nawet bardzo silne uczucie nie wystarcza, bo miłość to przede wszystkim akt woli i działanie.

Pary, którym się nie udało wytrwać ze sobą na dobre i na złe mają kilka przyzwyczajeń, które skutecznie utrudniają im wspólną drogę ku szczęściu. I nie zawsze zdają sobie z tego sprawę, bo niekoniecznie są to rzeczy bardzo oczywiste…

Co zatem wpływa negatywnie na związek?

Pasywna agresja

Zachowania, które wyczuwamy intuicyjnie, ale nie potrafimy ich nawet nazwać. Ironiczne uśmiechy, wiele mówiące gesty, drobne uszczypliwości, ignorowanie naszej obecności… Nie jest komfortowo, gdy traktuje nas tak najbliższa osoba.

Brak nowych doświadczeń

Kiedy tkwimy w relacji trzymając się kurczowo partnera, nie mamy swojej przestrzeni, w której dalej możemy się rozwijać, zdobywać doświadczenia, nasza relacja staje się toksyczna, a miłość – uzależniająca.

Częste analizowanie przeszłości

Cóż, każdy z nas wchodzi w związek z jakąś historią. Większość była już w jakichś innych relacjach, kochała, ma swoje doświadczenia. Partner, który tego nie rozumie i zazdrośnie analizuje przeszłość drugiej strony, tak samo jak partner, który żyje przeszłością niszczy związek.

Szukanie silnych, nowych wrażeń poza związkiem

Potrzeba adrenaliny, strach przed stabilizacją, flirty, zdrady, ekstremalne pasje, które zdają się być ważniejsze niż partner? Może jedno z was (lub oboje) zbyt szybko podjęło decyzję o zaangażowaniu się w poważny związek?

Brak spędzonego wspólnie czasu

Bo skoro już razem jesteśmy, razem mieszkamy, razem wychowujemy dzieci, to przecież i tak stale przebywamy obok siebie… A przecież nie o samą obecność chodzi, ale również o to, jak i czy wykorzystujemy czas, w którym możemy skupić się jedynie na nas obojgu…

Częste kłótnie o to, kto ma rację, a kto się myli

Udowadnianie ukochanej osobie (tylko po to by poczuć się lepiej),  że jesteśmy od niej mądrzejsi, że wiemy lepiej i że mamy (jak zwykle) rację, niewiele ma wspólnego z myśleniem „my”… Jeśli żadne z was nie chce ustąpić, jak można mówić o przyszłości, decyzjach, które służyłyby temu związkowi?

Brak zainteresowania tym, czym się partner zajmuje

Jeśli nie jesteśmy siebie ciekawi, jeśli nie interesuje nas to kim jest nasz partner i jaki jest poza związkiem, w kontekście zawodowym czy towarzyskim, oddalamy się od siebie. Czas pokazuje, że najlepsze pary to takie, w którym partnerzy są także przyjaciółmi, którzy dobrze się znają, szanują wzajemnie i cenią swoje osiągnięcia.

Brak flirtu i uwodzenia

To nieprawda, że one służą jedynie na początku związku, żeby się wzajemnie przyciągnąć, zakochać. Umiejętne podtrzymywanie temperatury w związku jest bardzo ważne przez cały czas jego trwania. Oczywiście, dynamika każdej relacji się zmienia. Ale w dobrych związkach to „coś” niedopowiedzianego zostaje do końca.

Brak głębszej komunikacji

Rozmowy zdawkowe, prozaiczne, wymiana informacji – owszem są ważne. Ale ludzie, którym na sobie zależy potrzebują czegoś więcej. Rozwijającej wymiany zdań, zaangażowania, zainteresowania swoimi opiniami.

Ciągłe używanie telefonu w obecności partnera

To trochę taki „znak czasu”. Całą naszą uwagę przykuwają relacje on-line, a żywy, wciąż najbliższy nam człowiek. Jak to możliwe? Jesteśmy obok siebie fizycznie, ale coraz dalej emocjonalnie. Rozpraszają nas wyskakujące na ekranie telefonu powiadomienia, wydaje nam się, że musimy odebrać każde połączenie. Tymczasem to, co naprawdę ważne musi poczekać…

Dbajmy o siebie, o nasze uczucia, o najbliższych. Nie zapominajmy, że czas i uwaga poświęcone ukochanej osobie potrafią uratować najbardziej skomplikowaną sytuację.


Lifestyle Macierzyństwo Małe dziecko

Koniec z idealnym rodzicielstwem. Czas powiedzieć to wprost – ono nie istnieje

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
26 czerwca 2020
Fot. iStock / Choreograph

Po ciąży błyskawicznie wracasz do formy, a może i nawet wskakujesz w spodnie z liceum, które od dawna czekały w szafie na swoją kolej. Twoja nowonarodzona pociecha była aniołkiem – zero problemów z karmieniem, kolkami, nieprzespanymi nocami. Jako przedszkolak zachwycała wszystkich śpiewanymi piosenkami i brakiem fochów. Wiek nastoletni to początek nowej przygody – mądre rozmowy, pytania o radę, o to jak się odnaleźć w świecie… Piękny obrazek – szkoda, że nie jest do końca prawdziwy.

Takich laurek można znaleźć mnóstwo w internecie czy telewizji. Wpędzają w kompleksy każdego, kto choć raz pomyślał, że ma dość płaczącego niemowlaka lub zastanawiał się, co opętało jego kilkulatka wijącego się na podłodze w sklepie, by wymusić zakup nowej zabawki. Gdzie te słodkie, bezzębne uśmiechy z Instagrama i przytulasy z reklam? Dlaczego zamiast nich są smarki, zmartwienia, wieczna kupa prania i guz na czole? Odpowiedź jest jedna – bo to prawdziwe życie. I czas powiedzieć to sobie wprost – idealne rodzicielstwo nie istnieje! A zamiast lukru i brokatu rodzice doskonale znają te rzeczy:

Wieczny strach

Od pierwszych chwil na tym świecie aż do wieczności towarzyszyć ci będzie strach. Czy dziecko nie jest głodne, czy nie ubrane za lekko? A czemu siedzi tak samo na placu zabaw, czy da radę w nowej szkole? Czemu nie wraca do domu, skoro już ciemno? Jak poradzi sobie na studiach w obcym mieście… Bycie rodzicem to nieustanna troska o latorośl i obawa o jego dobro. I nie ma się co dziwić, w końcu dziecko to największy skarb!

Nieustanna obserwacja

Jako rodzic na chwilę stracisz swoją prywatną przestrzeń i zyskasz drugi cień. Wyjście do sklepu będzie niczym samotny wyjazd do SPA. Podczas długiej kąpieli w pianie najpewniej ktoś trzy razy zapuka z pytaniem o lokalizację niezbędnych w danej chwili przedmiotów. Będziesz pod nieustanną obserwacją wpatrzonych w ciebie oczu twojej pociechy – i choć będziesz marzyć o wolności, gdy zacznie interesować się światem czasem zabraknie ci tej bliskości.

Popełnianie błędów

Jako rodzic będziesz popełniać błędy. Będziesz czasem za mocno naciskać w niektórych sprawach, w innych z kolei odpuścisz zbyt wcześnie. Zapomnisz o kiermaszu w szkole, spóźnisz się do przedszkola, nie ubierzesz tej cholernej czapeczki, nie wyprasujesz kołnierzyka w bluzce i nakarmisz fast foodem, gdy nie będzie sił na pełnowartościowy posiłek. Wraz z pojawieniem się dziecka na świecie nikt nie zyskuje wiedzy tajemnej, nie doznaje objawienia, nie budzi się z dnia na dzień innym człowiekiem. Będziesz popełniać błędy – i to jest jak najbardziej w porządku! Najważniejsze, by strać się je naprawiać i wyciągać z nich wnioski.

Udawanie, że wszystko jest ok

Jesteś rodzicem, a więc ostoją bezpieczeństwa i strażnikiem dobrobyty dla swoich dzieci. Nie raz będziesz udawać, że wszystko jest w porządku, że nic złego się nie dzieje, że jasne, dasz radę pokonać trudności. Motywowana miłością do swoich dzieci zrobisz wszystko, by były spokojne i bezpieczne. Pamiętaj jednak, że nie ma nic złego w pokazywaniu swoich uczuć i powiedzeniu wprost, że jest ci smutno i potrzebujesz przytulenia – w ten sposób uczysz dzieciaki wrażliwości i empatii.

Ogromna elastyczność

Rodzice doskonale wiedzą, jak rozciągnąć czas, przestrzeń i… własną cierpliwość. Planowanie z dzieciakami? Musisz mieć co najmniej dwie opcje awaryjne, w podręcznej torbie plastry i odzież na zmianę, a w podróży zapas przekąsek. Odwieczne prawo rodzicielskie mówi też, że jeśli wychodząc z domu o czymś zapomnisz, to na pewno będzie niezwykle potrzebne twojemu dziecku, a rower, hulajnoga lub zabawka zabrana na spacer ostatecznie i tak wyląduje w twoich rękach.

Akceptacja bałaganu i chaosu

Dzieciaki robią bałagan, bywają głośne, plamią się jedzeniem i wcierają sobie różności we włosy. Pewnie kiedyś nadepniesz na lego, znajdziesz pluszaka wciśniętego w kanapę, a twoja książka lub gazeta prawdopodobnie zostanie płótnem dla małego artysty. Nie walcz z tym, zaakceptuj nowy porządek, kup ciemniejszy dywan i zapas papierowych ręczników.

Poznawanie samego siebie

Tyle o sobie wiesz, na ile sprawdziły cię twoje dzieci. Będziesz uczyć się wraz z nimi, dowiadywać o sobie i świecie nowych rzeczy, odkrywać swoje słabe i silne strony. Odkryjesz zupełnie nowe emocje i ogromne pole wrażliwości dla tego małego człowieka, który wywróci twoje życie do góry nogami.

I najważniejsze – miłość!

Zaleje cię ocean miłości, dumy, zachwytu i wdzięczności, że jesteś rodzicem tak wspaniałego człowieka. I dzięki temu wszystkie powyższe punkty staną się mniej ważne i zupełnie stracą na znaczeniu.

FB/ohmepl


Zobacz także

Ujarzmij potwora! Kilka faktów i mitów na temat gniewu

Dlaczego sen jest bardzo ważny w życiu dziecka?

Chcemy tych złych, wybieramy tych dobrych. Który facet jest lepszy „na życie”?