Lifestyle

Tomasz Kammel i dziwne wideo. Czy gwiazdy już nie mają co wrzucać?

Redakcja
Redakcja
23 marca 2018
Fot. Screen z Instagrama / tomaszkammel
 

Zawód paparazzi chyba niedługo będzie na wymarciu, bo gwiazdy same dwoją się i troją, by tylko wzbudzić zainteresowanie swoją osobą. W czasach, gdy królują media społecznościowe, mają wręcz nieograniczone możliwości, by się promować. I robią to na różne sposoby. Wszyscy jednak doskonale wiedzą, że najlepiej sprzedaje się prywata. Wywiady z gwiazdami to już przeżytek. Lepsza jest autentyczność. Jakiś namacalny dowód, że gdzieś tam po drugiej stronie ekranu siedzi ON/ONA. 

Celebryci doskonale wiedzą, jak to działa, więc co i rusz publikują w sieci zdjęcia ze swojego prywatnego życia, opisują różne wydarzenia, dzielą się problemami. Wiedzą też, że chwalenie się bywa ryzykowne, ponieważ wzbudza zazdrość i mogą posypać się hejty. Ale jest coś, co zawsze wzbudza zainteresowanie i aż prosi się o pozytywny komentarz – zdrowie. Wtedy zdajemy sobie sprawę, że gwiazda też jest człowiekiem, też choruje jak my, maluczcy. Dlatego też chętnie informują o swoim stanie zdrowia, chorobach, wypadkach i operacjach.

Kilka dni temu o swoim zdrowiu postanowił opowiedzieć Tomasz Kammel. Popularny prezenter poszedł nawet krok dalej. Opublikował na Instagramie wideo, na którym pokazał, jak przebiega badanie czynnościowe nosa, które miał mieć wykonane tuż przed operacją. Nie zabrakło zgadywanki: „Kochani! Ostatnie chwile przed. Zanim przytnę komara na stole operacyjnym szybkie pytanie: Co to jest rynomanometria, którą właśnie przechodzę?”.

Internautom oczywiście zebrało się na żarty. „Coś z odbytem panie Tomaszu??” – zapytał jeden. „Usuwanie koksu z nosa” – brzmi kolejna propozycja. Nie zabrakło też porad: „Warto nie jeść nabiału. Super pomaga to na zatoki”, „Czapkę trzeba ubierać, mama nie mówiła?”.

Wszystko super, ale powiedzcie same – opublikowałybyście w sieci takie wideo?


Lifestyle

Psychologowie mówią, że to drzewo, które przyciągnie twoje oko, zdradzi dominującą cechę twojej osobowości

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 marca 2018
Fot. Facebook /Perky's Beautiful World
 

Nie od dziś wiadomo, że my, ludzie, mamy silny związek z naturą, ze zwierzętami i roślinami. Psychologia czerpie z tej relacji. Spójrz na rysunek przestawiający drzewa j i wybierz to, które sprawia, że masz ochotę odpocząć w jego cieniu. Potem przeczytaj interpretację.

Intepretacja

Jeśli wybrałeś:

1. Jesteś romantyczny

I jesteś optymistą, który wierzy w interakcję ze światem, miłość i bratnie dusze.  Czasami bywasz tak zaślepiony tą miłością, że pozwalasz się wykorzystywać.

2. Jesteś kreatywny

Twórca. Jednak nie musi to oznaczać, że masz zdolności plastyczne czy jesteś muzykalny. Być może wykorzystujesz swoją kreatywność w innych dziedzinach, takich jak nauka czy przedsiębiorczość. Jesteś w stanie wymyślić unikalne rozwiązania problemów, z którymi inni by sobie nie poradzili.

3. Jesteś opiekuńczy

Wspierasz innych, często im „matkujesz”.  Zazwyczaj masz bardzo dobre relacje z dziećmi lub zwierzętami. Opiekowanie się innymi przychodzi ci naturalnie. Dla najbliższych jesteś psychologiem, pielęgniarką, powiernikiem i opiekunem.

4. Jesteś uczciwy

Nie boisz się mówić tego, co naprawdę myślisz. Nie bawisz się w gierki i mówisz prawdę nawet wtedy, kiedy nie chcesz być wysłuchany. Twoje zachowanie bywa odbierane jako aroganckie, chociaż nie jest to twoją intencją.

5. Jesteś pełen energii

Jesteś dość gadatliwy i towarzyski i czerpiesz przyjemność z wielu różnych działań. Zazwyczaj nigdy nie pozostajesz bezczynny. Wolisz być aktywny, niezależnie od tego, czy wykonujesz jakąś aktywność fizyczną, czy szukasz bardziej mentalnej stymulacji.

6. Jesteś kapryśny

Patrzysz na świat z podziwem i zdumieniem, trochę jak dziecko. Ale bywasz bardzo kapryśny i naiwny, zbyt ufny, co odbija się negatywnie na twoim własnym dobru.

7. Jesteś niezawodny

Można na ciebie liczyć. Pilnujesz swoich zobowiązań, a nawet często robisz więcej niż się od ciebie oczekuje.  Twoje przyjaźnie są trwałe i silne. Warto mieć cię wśród najbliższych osób.

8. Jesteś wyjątkowy

Wyróżniasz się w tłumie. Nie podążasz za trendami, nie poddajesz się presji otoczenia. Zamiast tego żyjesz według własnych reguł, niezależnie od tego, co myślą inni. Jesteś autentyczny.

9. Jesteś cierpliwy

Zdajesz sobie sprawę z tego, że wszystko ma swój czas i miejsce, dlatego też podchodzisz do trudnych sytuacji ze spokojem i opanowaniem. Trudno cię „złamać”, konsekwentnie podążasz wyznaczoną przez siebie ścieżką.


Na podstawie: mysticalraven.com

 


Lifestyle

Osiem dekad z życia faceta. Im więcej latek, tym jest gorzej

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
22 marca 2018
fot. iStock / ferrantraite

Każdy, ale to każdy facet w końcu zaskakuje, że czas mija i że tego się nie da załatwić. Najpierw nie da się załatwić lizakiem, potem imprezkami z colą i koleżankami w warkoczykach, aż wreszcie pierwszym piwem, jointem i potem już strumieniami innych otumaniaczy. Owszem, pomagają na chwilę.

Pierwsze męskie przemyślenia co do starzenia się nadchodzą już w wieku kilku lat. Osobnik który kilka lat temu zdjął pieluchy zaczyna zauważać, że oprócz jego rówieśników wszyscy są staruchami. Kolega z wygaszanego gimnazjum, licealista czy nawet tata. No co prawda widzi też, że są dorośli. Janek na przykład jara szlugi jak komin elektrowni, Magda, ta stara z pierwszego roku studiów pije i wali „kur…mi” co drugie słowo, a dziadek, masakra, ogląda się za paniami w wieku mamy.

Potem naszemu mężczyźnie zmienia się punkt widzenia swojego punktu dojrzewania. Nadchodzi czas liceum, tym zdolniejszym studiów, przychodzi niepostrzeżenie pierwsza praca, równie niepostrzeżenie własne dziecko i (cholera!) ślub, jakaś mała zdrada, potem większa zdrada z rozwodem w tle.

Kiedy w czachę puka czterdziestka, zaznaczając każde takie puknięcie postępującą siwizną lub zanikiem górnego owłosienia, męski stan zaczyna wpadać w przerażenie. Może jeszcze nie jest ono artykułowane lataniem wokół parku z rozwianą grzywą i pokrzykiwaniem typu „Kurde, starzeję się”, ale pewne cechy paniki dają się zauważyć.

Im więcej latek, tym jest gorzej. Na zewnątrz ustabilizowany życiowo mężczyzna wygląda jeszcze całkiem normalnie. Ale widmo pięćdziesiątki, potem sześćdziesiątki i innych ponurych rocznic zaczyna być coraz bardziej doskwierające. Carpe diem zaczyna być ideą samą w sobie. Wykonywaną bezwzględnie.

Owa bezwzględność ma jednak swoje granice. Co najgorsze – postępujące wraz z upływem lat. O ile jako czterdziestolatek plus, nasz facet może balować dwa dni z rzędu i w poniedziałek pójść do firmy w miarę rześkim krokiem, o tyle po pięćdziesiątce jest mu coraz trudniej. Nie mówiąc o sześćdziesiątce – i nie mam tu na myśli pojemności kieliszków.

Jak w takim razie rozpoznać, że to czas nas ryje i w trybie postępującym nie daje robić tego, co jeszcze rok temu przychodziło ot, tak sobie?

Objaw pierwszej dekady życia: Podobają ci się starsze dziewczyny. Szczególnie jak klną i palą fajki.

Objaw dekady drugiej: Nadal podobają ci się starsze panie. Granica co prawda jest już płynna, z początku są to jeszcze siusiu-nastolatki, a później początkujące dwudziestki.

Dekada trzecia: Nastolatki jak najbardziej, ale te powyżej wieku „rębnego”, rówieśnice też, lekko dojrzałe czemu nie? Ważne, by imprezowały i były chętne oraz nienasycone w łóżku.

Czwarta dekada: Właściwie niewiele się zmienia. Tylko te „starsze panie” mogą mieć nawet pięćdziesiątkę (ale zadbaną figurkę), do tego fajnie jak zapłacą chociaż za siebie. A te młodsze muszą być nieco tańsze i nie pieprzyć o miłości.

Objaw dekady piątej: Znów lubisz nastolatki. Oczywiście jesteś świadomy, że nie wolno przekroczyć pewnej granicy w dół. Rówieśnice jakoś mniej cię interesują. Marudne są, a jak się do ciebie dorwą, to potrafią zajeździć na śmierć. Tyle, że kosztują dużo taniej.

Dekada szósta: W miarę postępów siwizny lub łysienia (bywa że postępów nie ma, bo nie ma co siwieć i łysieć) zauważasz to, co cię jedynie nurtowało w poprzedniej dekadzie. Szata i portfel zdobią człowieka. Szata musi być markowa, i nie myślę tu o marce Tesco, a kasa konkretna. Wtedy można upolować jakąś cielęcinkę. Jak kasy nie masz, jedziesz do Ciechocinka na NFZ i też coś znajdziesz.

Dekada siódma: Podobają ci się już wszystkie nastolatki. Podobać w końcu się mogą, i tak niewiele zrobisz, nawet jak kupisz viagrę czy inną podobną pigułkę. Ale zawsze możesz poudawać. Tylko nie pij z tym wódy, to potrafi zabić.

Dekada ósma – jak dożyjesz. Pewnie stojąc pod prysznicem nie widzisz wacka, i masz pod stopami sucho. Taki parasol z brzucha. Podoba ci się Mata Hari, Pola Raksa i Emilia Gierczak. Bo tylko je pamiętasz.


 

Autor:

Jerzy Wilman, lat 60 i trzy miesiące. Urodzony w słusznie minionej epoce. Nie rzucał kamieniami w milicję, a przemówienia Jaruzelskiego w dzień wprowadzenia stanu wojennego słuchał po wieczorze kawalerskim. Autor dwóch książek. Publikuje na Artelis.pl i na swojej stronie http://inn.media.pl dla 60-latków plus. Lub minus. Kto wejdzie. Obecnie nieco dojrzał, ale i tak widać, że jest w duszy dzieciakiem. Za to pisze o niebo lepiej.


Zobacz także

Poznaj 10 ciekawostek o hotelach designerskich w Polsce

Zostań liderką!

Kamienie szlachetne – co trzeba wiedzieć, by wybrać właściwy dla siebie