Listy do redakcji

„Gdy malowałyśmy pociąg cała łazienka była w zielonej farbie, cała zielona ja, cała zielona Ty i zielony dywan. Ale byłaś dzieckiem”. Akcja „List do dziecka”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
13 czerwca 2016
Fotomontaż istock / Pixabay CC0
 

Moja kochana!

Pamiętam chwilę, gdy przyszłaś na świat. Chwilę, gdy poczułam promień słońca na moim zmęczonym ciele. Wyskoczyłaś z brzuszka i już po chwili znalazłaś się tuż przy moim sercu. To ciepło twojego małego ciałka – nigdy nie zapomnę tego uczucia. Nie można go porównać do niczego. To magia, czar, niezwykła moc.  Miłość w czystej postaci.  Nie mogę uwierzyć, że za chwilę sama zostaniesz mamą. Ty! Moja malutka córeczka! Teraz będziesz dla kogoś całym światem, ktoś przewróci Twój świat do góry nogami. Ktoś,  dla kogo będziesz zdolna do poświęceń, o których nawet wcześniej nie wiedziałaś. Ktoś kto, da Tobie takie pokłady siły, że będziesz mogła przenosić góry. Ktoś kto rozbawi Cię do łez szczęścia i łez bezsilności, ktoś kto uśmiechem zmaże swoje wszelkie winy. Ktoś kto doprowadzi Cię do szewskiej pasji, a po chwili podzielisz się z nim ostatnim kawałkiem czekolady. Ktoś przy kim będziesz czuwała całą noc, gdy będzie tego potrzebował. Ktoś wyjątkowy. Właśnie Ty byłaś i jesteś dla mnie tym Kimś. Przed Toba miłość czysta, bezgraniczna, bezinteresowna… Przed Tobą  droga przez strach, łzy, ból, często bezradność i bezsilność…. Przed Tobą nieopisana radość, duma,  łzy szczęścia, euforia. Przed Tobą nieznane i nowe. Przed Tobą bycie MAMĄ.

Chcę opowiedzieć Ci, jak z początkami macierzyństwa radziłam sobie ja. Niech moje  wspomnienia będą dla Ciebie ciekawą lekcją. Może przejmiesz niektóre patenty, może niektóre rozwiązania okażą się strzałem w dziesiątkę. A więc posłuchaj….

Bardzo śpieszyłaś się, aby poznać świat po drugiej stronie brzuszka. Pokazałaś nam się wcześniej niż planowaliśmy. To było jedno wielkie zamieszanie, szukanie, pakowanie… Ogromny stres. Mogłam uniknąć niepotrzebnych nerwów, a wystarczyło się wcześniej spakować.

Pamiętam, jak do znudzenia powtarzałam tacie, co to są body, śpioszki, kaftaniki. Wiesz, że mężczyźni mają w tym temacie ograniczone pole widzenia. Trzeba ich cierpliwie uświadamiać. Nie jest to łatwe, szczególnie, gdy hormony powodują popadanie ze skrajności w skrajność. Myślałam, że tylko JA wiem, jak się Tobą opiekować. Że tylko JA wiem, jak cię kąpać, że tylko JA wiem, jak karmić i przebierać. Ja – Twoja mama , bo kto inny??? Dopadły nas/Ciebie kolki. Co wieczór o godzinie 18.00 rozpoczynał się twój płacz. Głośny, przeraźliwy, rozdzierający serce płacz. I wtedy ON- tata wykazywał się spokojem. Bo tylko spokój mógł nas uratować. Ja – chyba zbyt przeżywałam, to że moje maleństwo płacze, a ja nie wiem, jak mu pomóc. Jednym ze sposobów było leżenie na taty brzuszku. Brzuszek do brzuszka. Dawało Ci to ulgę. Nie żaden specyfik, cudowny lek, tylko ciepły brzuszek taty. Leżałaś tak na taty brzuszku, popłakując co raz ciszej, aż w końcu zasypiałaś błogim, spokojnym snem. Cisza. Po policzkach płynęły mi łzy. Z żalu i nie mocy, z bezsilności i bezradności. Leżałam i patrzyłam na Twoją śpiącą buzię, wsłuchiwałam się w Twój oddech, całowałam Twoje spocone czółko i za każdym razem  szeptałam: Kocham Cię! Zrozumiałam, że Tata kocha Cię równie mocno, że musi być z nami, a nie obok. Że was także łączy wyjątkowa więź. Że możemy na niego liczyć w każdej sytuacji. Chociaż czasami obrywał bez powodu, to nie skarżył się! Pozwoliłam mu być prawdziwym TATĄ.

Następowały kolejne dni. Pierwsze uśmiechy, pierwsze radości, mini-zabawy. Pierwsze Twoje brawo. Byłam i jestem Tobą zafascynowana. Na półkach zalegają dziesiątki albumów. Fotografowałam każdą Twoją nową umiejętność, filmowałam każde nowe agugu, pierwsze kroczki, wszystko pierwsze, ale i drugie i trzecie też. To cudowne i wyjątkowe pamiątki. Wspomnienia zamknięte w kadrze, do których w każdej chwili można wrócić.  A wiedz, że czas pędzi nieubłaganie. Nie można go cofnąć. Starałam się być dla Ciebie w 100 %. Wspólne chwile – najcenniejsze, co mogłam Ci ofiarować to mój czas. Byłaś i jesteś najważniejsza. Łapałam dni, tygodnie, miesiące. Wiedziałam, że niebawem staniesz się niezależna, że już nie będziesz mnie potrzebowała tak bardzo. Że dorośniesz i będziesz samodzielna. Że moje miejsce zajmą przyjaciele, znajomi. Że to ja będę prosiła, byś spędziła ze mną choć chwilę. Dlatego pierwsze lata Twojego życia pielęgnowałam, jak cudowny kwiat, który potrzebuje uwagi, miłości, zabawy, czasu. Byłam dla Ciebie. Zajmowałam Ci czas wspólnym robieniem zabawek. W ruch szły butelki, pudła i inne rzeczy, które powinny skończyć swój żywot na śmietniku. Tata twierdził, że takie nasze zbieractwo to początek choroby, ale my i tak dalej robiłyśmy swoje. Pamiętasz kartonowy pociąg, telewizor, akwarium, butelkowe lalki, potworka? Musisz przyznać, że to zabawki, które były warte więcej niż milion dolarów. Wyjątkowe, piękne, nasze. Ile było przy ich tworzeniu sprzątania. Gdy malowałyśmy pociąg cała łazienka była w zielonej farbie, cała zielona ja, cała zielona Ty i zielony dywan. Ale byłaś dzieckiem. Dzieckiem jest się tylko raz. Wolałam byś była brudnym, radosnym dzieckiem niż czystym i nieszczęśliwym. Farby plakatowe, plastelinę kupowaliśmy średnio raz w tygodniu. Takim twórczym maluszkiem byłaś!

W chwilach zwątpienia, smutku, poddania prosiłam o pomoc. Zawsze mogłam liczyć na prawdziwą przyjaciółkę, dobrą duszyczkę – moją mamę, a Twoją babcię. Kobieta anioł, skarbnica wiedzy – mogłabym tak wyliczać w nieskończoność. Ma taką wiedzę, doświadczenie, tyle empatii i pomysłów. Pragnę, marzę, że i Ty córeczko, w chwilach zwątpienia, złapiesz za telefon i poprosisz mnie o pomoc, o radę! O dobre słowo! Wiedz, że zawsze będziesz mogła na mnie liczyć, na mnie i na tatę, bo jesteś dla nas najważniejsza i nie ważne czy masz 56 cm wzrostu czy 176, czy nosisz numer butka 19 czy 39, dla nas zawsze będziesz małą córeczką, naszą kochaną istotką, która nadała naszemu życiu sens!!!

Kocham Cię!

Mama

Kasia Ł.

 


„Kochana córeczko, najdroższy synku, chcę ci powiedzieć, że…”.
„List do dziecka” – nasza nowa akcja na Dzień Dziecka z super nagrodami

AKCJA DD BANER DO LISTOW

Co trzeba zrobić?

„Napisz list do swojego dziecka (dzieci) i prześlij go do nas. To może być podziękowanie, dobra rada, a może powiedzenie tego, co nie przechodzi przez gardło ze wzruszenia w ważnych dla was momentach. Wszystko co tylko chcesz i czujesz. Miłość rodzica bywa trudna, a rodzicielstwo to jedno z najbardziej bogatych (i w upadki i wzloty) doświadczeń w życiu. To może być list „na tu i teraz” lub taki, który chciał(a)byś, żeby twoje dziecko przeczytało w przyszłości. Czasem taki list do bliskiej osoby pomoże nie tylko jej, ale też tobie.Wszystkie listy opublikujemy. Wybrane nagrodzimy!”. ♥WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ ♥

Zobacz wszystkie listy biorące udział w akcji

 

 

 

 

 


Listy do redakcji

„Córka to zupełnie co innego, dogadamy się prawda?”. Akcja „List do dziecka”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
13 czerwca 2016
Fotomontaż istock / Pixabay CC0
 

Droga Olu,

Nie wiem czy będziesz Aleksandrą, czy Agnieszką, ale może w końcu dojdę do porozumienia z Twoim tatą – on da Ci swoje nazwisko, ja dam Ci imię!

Masz dziś 1600 gram i wiercisz się jak szalona. Przynajmniej czuję, że jesteś. Wiesz , że już odliczam dni kiedy Cię zobaczymy, Ja, Twój tata i dwóch braci, którzy nazwali Cię Misia, słodko, prawda? Często zastanawiam się czy możliwe jest, że między nami nie zaiskrzy, że będzie nam się ciężko dogadać? Dwóch synów mam, ale córka to zupełnie co innego, dogadamy się prawda? Od początku zmagam się, abyś dotrwała zdrowa w brzuchu do końca… wytrzymasz jeszcze te 2 m-ce? Wytrzymaj, a ja zrobię wszystko, byś była szczęśliwa od chwili gdy otworzysz pierwszy raz swoje małe oczy. Włożę całe serce, byś wyrosła na dobrego człowieka i mądrą kobietę. Wybacz, jeżeli na naszej drodze będą czasem wyboje w formie zakazów i nakazów. To będzie dla Twojego dobra. Będę Cię uczyć, że na miłość odpowiada się miłością, na uśmiech uśmiechem.

Przed nami długa droga.

Kocham Cię, choć Cię nie znam, Mama

 


„Kochana córeczko, najdroższy synku, chcę ci powiedzieć, że…”.
„List do dziecka” – nasza nowa akcja na Dzień Dziecka z super nagrodami

AKCJA DD BANER DO LISTOW

Co trzeba zrobić?

„Napisz list do swojego dziecka (dzieci) i prześlij go do nas. To może być podziękowanie, dobra rada, a może powiedzenie tego, co nie przechodzi przez gardło ze wzruszenia w ważnych dla was momentach. Wszystko co tylko chcesz i czujesz. Miłość rodzica bywa trudna, a rodzicielstwo to jedno z najbardziej bogatych (i w upadki i wzloty) doświadczeń w życiu. To może być list „na tu i teraz” lub taki, który chciał(a)byś, żeby twoje dziecko przeczytało w przyszłości. Czasem taki list do bliskiej osoby pomoże nie tylko jej, ale też tobie.Wszystkie listy opublikujemy. Wybrane nagrodzimy!”. ♥WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ ♥

Zobacz wszystkie listy biorące udział w akcji


Listy do redakcji

Tych słów nie usłyszysz w dobrym związku

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 czerwca 2016
Fot. iStock / Mixmike

Padną w raniącej obie strony kłótni, czy podczas zwykłej sprzeczki, a czasem wypowiada się je tylko mimochodem jako dodatek do porannej kawy. To jakimi słowami zwracamy się do swojego partnera i jakie słowa dostajemy od niego w zamian wiele mówi o naszym związku. Są takie rzeczy, których w dobrej, zdrowej relacji nigdy nie powinniśmy usłyszeć.

Gdyby nie ja byłbyś/byłabyś nikim

Lub „tyle mi zawdzięczasz”. Jeśli on ciągle powtarza, albo daje ci do zrozumienia,  że bez niego nie osiągnęłabyś niczego, że tylko dzięki niemu jesteś w takim a nie innym punkcie swojego życia lub kariery, poważnie przemyśl swój związek i jego stosunek do ciebie. Zanim się poznaliście istniałaś już przecież i żyłaś – całkiem samodzielnie i świadomie. Pracowałaś, miałaś swoje cele i marzenia, powoli realizowałaś wybrane zamierzenia. Niezależnie od tego kto dziś zarabia więcej – ty, czy on – nie macie prawa wypominać sobie tego, że dajecie sobie wzajemnie wsparcie. W związku to wsparcie powinno być po prostu czymś normalnym.

Nie podoba mi się twoja przyjaźń z X., zrób z tym porządek

Kiedy jesteś z kimś blisko i ta osoba ma problem z akceptacją twoich przyjaciół, to brzydko mówiąc musi sobie sama z tym poradzić. O ile są to rzeczywiście dobre, wartościowe znajomości, nie wolno ci rezygnować z nich tylko dlatego, że on/ona ma z tym problem. Słowa szantażu: „Zrób to dla mnie, nie rozmawiaj z nią przez miesiąc” świadczą o jakimś głębszym kryzysie zaufania, albo próbie przejęcia całkowitej kontroli nad twoim życiem. Nie tędy droga do szczęścia.

Bo tak powiedziałam/powiedziałem

Autorytaryzm w relacjach damsko- męskich funkcjonował jeszcze całkiem skutecznie na początku ubiegłego wieku. Dziś podstawą dobrego, udanego związku jest partnerstwo. Wszelkie dyskusje powinny kończyć kompromisy, a przynajmniej próby ich zawarcia. Jeśli takiej chęci nie ma, jedna ze stron nigdy nie będzie w tej relacji szczęśliwa, kochana, dowartościowana.

Zabraniam ci rozmawiać z naszym dzieckiem

O ile nie jesteś pod wpływem alkoholu lub substancji odurzających, masz takie samo prawo co twój partner rozmawiać z waszym synem czy córką. On/ona nie ma prawa uniemożliwiać ci kontaktu z dzieckiem, podburzać dziecka przeciwko tobie, ani wchodzić z butami w wasze relacje.

Twoi rodzice są…

Gdy argumentów w dyskusji brak, sięgamy po arsenał, który zawsze się sprawdza. „Twoja matka to wredna zołza”, „Twój ojciec to nieudacznik…”. Stop. Nie wciągajcie w wasz związek Bogu ducha winnych osób trzecich. Nie rańcie nieświadomych niczego rodziców, rodzeństwa partnera, do których przy najbliższej okazji uśmiechniecie się serdecznie i z którymi wymieniacie uściski dłoni.

Jeśli zdecydujesz się odejść, znajdę cię i zniszczę, zabiorę ci dzieci

Zdajesz sobie sprawę z tego, że to co słyszysz, to groźba,a nie słowa miłości? Niezależnie do tego, co doprowadziło jego/ją do wypowiedzenia takich słów, to już zdecydowanie zbyt wiele. Tu nie ma miłości, ani chęci porozumienia, tu jest tylko próba zatrzymania tego co „moje”. Za wszelką cenę, nawet cenę twojego zdrowia.

Jesteś „…”

Obelgi, przekleństwa, wulgarne, raniące do żywego, bo świadczące nie tylko o braku kultury, ale także braku poszanowania dla tych, których (podobno) się kocha. Bywają związki, tak zwane „włoskie małżeństwa”, które funkcjonują od jednej awantury do drugiej, gdzie obie strony nie przebierają w słowach, a potem wracają do siebie kochając jeszcze mocniej. Ale to fenomen, wyjątek. W większości przypadków te wulgaryzmy mają jedynie wyniszczającą moc. Uderzają w ciebie choć są oznaką słabości tej drugiej strony. Oznaczają, że w związku brak szacunku, a tego właśnie w miłości zabraknąć nie może, stąd tylko droga w dół.

Słowa miłości budują związek, słowa nienawiści, emocjonalnego napięcia, kumulacji negatywnych uczuć zawsze go niszczą. Nie wierz w oczyszczająca moc „złych” słów. Ugryź się w język.


Zobacz także

Chyba już w Ciebie nie wierzę, ale co za różnica skoro w wielu ludzi obok siebie straciłam wiarę… Akcja List do Mikołaja

„Przypominasz, by moje oczy nigdy nie omijały cudów tego świata”. Akcja „List do dziecka”

„Pięknie się słuchało. Bo czyż w miłości nie chodzi o to, aby słuchać?”. Akcja „Miłość to spotkania”