Lifestyle

Związkowi ryzykanci narażą cię na 5 różnych sposobów

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 czerwca 2016
Fot. iStock / Willowpix
 

Miłość to nie tylko pudełko czekoladek w Dniu Zakochanych. Miłość to ciężka praca nad związkiem dwóch, czasem zupełnie różnych od siebie osób. Udana relacja sprawia, że czujemy się szczęśliwi i spełnieni. Mamy energię do pracy i chęci do życia. Jeśli brak w niej komunikacji między partnerami, szacunku i dobrych nawyków, ta miłość może stać się niebezpieczna. Czy masz partnera, który igra z ogniem i wasz związek wystawia co jakiś czas na ryzykowną próbę?

Związkowi ryzykanci zaryzykują wiele, ale nigdy swoim kosztem:

1. Bez skrępowania pokażą ci kto tu rządzi

Nie mają skrupułów i nie mają nic do stracenia: postawią wszystko (wasz związek) na jednej szali, ale musi być tak, jak zdecydują. Rzucą przykrym komentarzem w towarzystwie, sprawią ci przykrość wypominając jakiś błąd z przeszłości, zagrają na twoich uczuciach i wykorzystają to, że masz łagodny i ugodowy charakter. Potulnie skulisz się w sobie i zgodzisz na wszystko. Nie wiesz dlaczego.Dla nich „ustawianie do pionu” to bułka z masłem.  Chcesz z nim być? Dostosuj się, wtedy będzie dobrze. Jakie w tym ryzyko? Dla niego – żadne. Dla ciebie – ogromne. Możesz zacząć rezygnować z siebie, ze swoich dążeń i planów. Zależy jak bardzo kochasz i jak wiele jesteś w stanie znieść.

2. Użyją emocjonalnego szantażu

– Pójdziesz tam, naprawdę? Wolisz to niż wspólny wieczór? – słyszysz wybierając się na babskie spotkanie, pierwsze od bardzo dawna. – Nie sądzisz, że przez tę twoją znajomą oddalamy się od siebie? – rzuca on niewinnie zasiewając w tobie ziarenko wątpliwości i poczucia winy, że może go zaniedbujesz, nie jesteś zbyt dobra, zbyt dbająca. Może jednak zostaniesz?

A on? Co mu szkodzi, rzuci te kilka słów i czeka, obserwuje. Lubi widzieć i upewniać się, jakie te słowa robią na tobie wrażenie, jak czujesz się niepewna. Czym ryzykujecie? Ty – emocjonalnym uzależnieniem. On – jednym wolnym wieczorem.

3. Skłamią bez wyrzutów sumienia

–  Co ty mówisz, byłem w pracy! – mówi on, choć dobrze wiesz, że wspólni znajomi widzieli go w innym miejscu i w zdecydowanie nie biurowym towarzystwie. Patrząc ci w oczy przysięgnie wierność, nawet nie krzyżując za plecami palców, choć właśnie wrócił od niej. Stworzy piękną opowieść i sprawi, że będziesz wierzyć w tę bajkę o cudownej miłości, świetnej pracy, interesach, które na pewno się udadzą i życiu, które będziesz chciała wieść tylko u jego boku.

Czym ryzykujecie? Ty – kilkoma, a może nawet kilkunastoma zmarnowanymi latami. Rozczarowaniem, z którego będziesz podnosić się długo. Utratą wiary w miłość i w drugiego człowieka. On? Tym, że cię pewnie końcu straci. Ale – nie obraź się – dla niego to niewielka strata.

4. Narażą cię na niebezpieczeństwo

To nie musi być nic spektakularnego. Wystarczy, że swoim zachowaniem twój partner doprowadza cię do takich łez, do takich nerwów, które zaczną niszczyć ci zdrowie – psychiczne i fizyczne. Albo bezmyślnie postawią cię w sytuacji, w której będziesz musiała ponieść odpowiedzialność za jego decyzje. Możliwości jest mnóstwo. Czym ryzykujesz? Zdrowiem, bezpieczeństwem finansowym, swoją ufnością, równowagą życiową, na którą, być może, pracowałaś latami. On? Niczym.

5. Zmanipulują

Kochasz, więc wierzysz, chcesz być w tym związku, zrobisz wszystko, żeby ta relacja przetrwała. Może już widzisz jego wady, ale ufasz, że to się jeszcze jakoś „wyprostuje”. Ze zdumieniem przyjmujesz do wiadomości, że on nie akceptuje twoich znajomych, że woli, kiedy to ty załatwiasz jakieś wasze wspólne sprawy, że bardzo często czujesz się w tym związku winna, choć właściwie nie masz ku temu powodów.

Ani się spostrzeżesz, jesteś w jego sieci. Czym ryzykujesz? O, związek z manipulantem to prawdziwy roller coaster. Długo będziesz dochodzić do siebie po tej miłości. On nie ryzykuje, to jego sposób na życie. On tylko liczy korzyści.

Warto kochać mądrze, a w miłości mieć oczy szeroko otwarte. Przynajmniej na samym początku związku ;).


Lifestyle

„Kochany, znów mi się śniłeś…”. Pułapki niespełnionych miłości. Dlaczego tak często nie zapominamy?

Listy do redakcji
Listy do redakcji
23 czerwca 2016
Fot. iStock / desifoto
 

Dobra, dobra. Znów mi się śniłeś. Ale jestem dorosła i dalej się w to nie bawię. Zresztą już byłam w podobnej sytuacji. Tamto rozstanie było dziwne (no ba, jak każde o którym się pamięta). Właściwie nawet nie rozstanie, bo wszystko się skończyło, zanim zaczęło.

On powiedział coś nie tak, zirytowałam się. Ech, no ponoszą mnie w życiu emocje, wyszłam, trzasnęłam drzwiami. Miesiącami o tym myślałam. Co by było gdyby. Czy dobrze zrobiłam? Może mógł zostać moim mężem, ojcem dzieci? Może wieloletnim narzeczonym? A może wielką namiętnością?

Koleżanki jednak mówiły: gdyby chciał, to by się odezwał. W sumie prawda. To przecież oczywiste, że ludzie jeśli chcą, dzwonią do siebie (hmm…). Spotkałam go po latach na ulicy. Miał już żonę i dziecko. Wbiło mnie w ziemię, serce zaczęło walić. O co, do diabła chodzi, nie miałam z nim nawet żadnej głębszej historii.

Zaprosił mnie na kawę. Gadało się miło, ale… normalnie. Powiedział tylko: „Tygodniami chciałem do ciebie zadzwonić, żałowałem, że wyszłaś, ale nie potrafiłem się przemóc. Moja była dziewczyna zawsze robiła takie sceny – nie chciałem znów takiego związku”.

Śmieszne, prawda? Niedokończona historia zupełnie przypadkiem. Przez własne lęki.

Kiedyś myślałam, że takie rzeczy to tylko w podstawówce i liceum. Wzdychanie, pamiętanie, nie robienie nic. Potem zrozumiałam, że nie w każdej relacji chodzi o to, żeby była spełniona.

Ludzi spotykamy po coś. Coś mogą nam dać, czegoś uczą, a potem znikają.

Przeczytałam dziś, że w latach 90 tych Amerykanie masowo, za grube pieniądze wynajmowali detektywów, żeby odnaleźć miłość sprzed lat. Potem pojawił się Facebook, Nasza Klasa i nie trzeba było  wynajmować ludzi, żeby kogoś znaleźć. Spotkałam kiedyś byłą miłość, a Ty?

To  było szokujące, bo przez lata wyobrażałam sobie, że ten mój eks jest wyjątkowy. Dobra pamięć jest wybiórcza. W oczach wyobraźni eks urasta do rangi ideału. Szczególnie, gdy nie zranił, gdy po prostu się minęliście, oboje unieśliście ambicją. Albo rozstaliście w młodzieńczy sposób. Wyobrażasz więc sobie ideał, a potem, po latach jesz z nim obiad w restauracji i myślisz. Boże, nie wierzę. I ja nie spałam przez niego przez rok?! Myślałam o nim dwa lata po rozstaniu, musiałam zatrzymać samochód na autostradzie, gdy dowiedziałam się, że przyjaciółka go spotkała?! Tak waliło serce, tak wróciły wspomnienia. Potem siedzisz z nim w knajpie i myślisz tylko, że człowiek lubi sobie robić problemy, lubi tęsknić i pamiętać. A jego umysł to cuda wyczynia. Tak, jasne pokomplikujmy sobie wszystko.

Jak doszło do spotkania z Eks? Kilka tygodni przed ślubem jechałam do krawcowej przymierzać ślubną sukienkę. Przechodziłam na pasach, on prawie we mnie wjechał. Prawie zeszłam na zawał. „O Boże, czy ja na pewno wychodzę za mąż za właściwego człowieka?” pomyślałam.

Po wielu latach (wyszłam jednak za mąż, urodziłam dziecko) on do mnie napisał (właśnie na Facebooku): „kawa? co słychać?”. Spotkaliśmy się. Mówił, że myślał o mnie latami (srutututu), że jestem piękna i żałuje. Latami wyobrażałam sobie tę sytuację. Dobre sobie, miesiącami obmyślałam to spotkanie. Wyobrażałam sobie, że będzie wyjątkowe. A potem zrozumiałam, że nie czuję nic. NIC. Choć on prawie, że klęczał wśród bujnej roślinności na swoim tarasie i mówił, że każdą dziewczynę porównuje do mnie (srutututu). Po prostu było miło. Miałam satysfakcję. Wstałam z fotela wersja Luks. Otrzepałam szarą sukienkę i szepnęłam: „No dobra, miły, muszę wracać do męża”. W windzie myślałam: O czym ja, do diabła, śniłam?! O tym ryżawym blondynku? Wow.

Zostają w nas tak byli mężczyźni, ale tez niezamknięte historie. Ważne jest to, że coś jest niezrealizowane, niedopowiedziane.  Niezrealizowane, więc możemy wyobrażać sobie wszystko. Możemy w kimś, kogo nie ma zobaczyć to, czego szukamy. Miłość, tęsknotę, namiętność. Możemy snuć wyobrażenia o tym, że przy tej osobie bylibyśmy lepsi, szczęśliwsi.  Uff, nie musimy tego sprawdzać:)

Jakie są plusy niezrealizowanych i niedopowiedzianych historii?

– No cóż, będę brutalna. Masz za kim tęsknić i rozczulać się nad sobą.

– Ktoś nagle pojawia się w twoim życiu i wciąż rozumiesz, że potrafisz CZUĆ. Że generalnie gadasz głupoty o dojrzałości i stabilności, bo są ludzie i emocje, którym ulegasz. Piękna lekcja– zawsze możemy oszaleć.

– Rozumiesz, że nie wszystko co ważne musi trwać wieczność. Są ludzie i historie na chwile. Czy gorsze? Nie. Ale czasem spotykasz się na seks z mężczyzną, z którym nigdy nie zbudowałabyś trwałej relacji, albo gadasz z kimś na plaży, kto zmienia twoje spojrzenie na mężczyzn, twój związek, życie. Ale nic po za tym. Albo aż tyle. Bo ta osoba wiele ci uświadamia. Czego pragniesz, a czego w ogóle nie chcesz.

– Wracasz do czasów młodości

ALE

– jeśli jesteś mądra (chyba) zaczynasz zastanawiać się: czy to, że ktoś doprowadza cię do dygotu to znak, że naprawdę czujesz, czy może powinnaś pozałatwiać jakieś swoje sprawy? Zastanowić się za czym gonisz?I dlaczego budujesz życie na iluzji?

– czy to, że jesteś gotowa przespać się z kimś po kilku godzinach rozmowy mówi coś o tym facecie i miłości, która ma się wydarzyć, czy może o tobie i twoim aktualnym związku? Albo w ogóle o tobie?

– dojrzałość polega na odróżnianiu rzeczywistości od wyobrażeń (dobra, chociaż próbowaniu oddzielania)

– są ludzie na życie, na młodość, na dojrzałość, na pół godziny. I na jedną noc. Fajnie mieć swoje szufladki i nie próbować wepchnąć wszystkich do jednej pt. wieczność.

Mnie moje niespełnione miłości doprowadziły do „tu i teraz”. Zwyczajnego życia, zwyczajnego związku. Codzienności. Lepiej za kimś tęsknić niż zrozumieć dlaczego nie wychodzi coś w tym momencie. Lepiej być rozżalonym i myśleć, że właściwa relacja jest gdzie indziej, łatwiej kochać, gdy ktoś nie jest blisko.

W zwyczajnej relacji widzisz przede wszystkim siebie. To jaka naprawdę jesteś. Swoje braki, niedociągnięcia, dziecięce oczekiwania. Nie wszyscy są na to gotowi. Dlatego często uciekamy w przeszłość.

A jej już nie ma.

Są nowi ludzie, którym powinniśmy dać szansę:)


Lifestyle

Kilka stóp nad ziemią. Poczuj się lekko i błogo w hamaku

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
23 czerwca 2016
Fot. whamaku.pl / Materiały prasowe

Lekko, błogo i ponad ziemią. To wszystko nasuwa się na myśl, gdy ktoś zapyta nas, jak wyobrażamy sobie czas relaksu. Bo tak powinno być. Niezobowiązująco, w oderwaniu od codziennych kłopotów, z dala od „muszę”, „powinnam” oraz wszystkich innych rzeczy, które sprawiają, że wciąż gonimy za uciekającym czasem. 

Wbrew pozorom, opcja relaksu ponad ziemia jest całkiem realna. Nie, nie trzeba wsiadać do samolotu i lecieć do ciepłych krajów, by tam cieszyć się słońcem i bujać w obłokach. Poczuć powiew letniego powietrza, lekkiego kołysania, zrelaksować się z książką w ręku można nie tylko w wyjątkowych plenerach przyrodniczych. Miejsce jest najmniej istotne, ważniejsze są wasze chęci, aby w domu, na  balkonie, w  sadzie zorganizować sobie miejsce na odskocznię od codzienności.

Kołysanie towarzyszy nam od zawsze

Człowiek i kołysanie ponad ziemią to rzeczy złączone niemal od zawsze. Najpierw dziecko w łonie matki noszone jest delikatnie, kołysane w rytm jej kroków. Następnie od pierwszego dnia, bujanie w ramionach mamy przynosi ukojenie i upragniony sen. Łagodne ruchy działają uspokajająco, kojarzą się z bezpieczeństwem  i spokojem życia prenatalnego. Zamiłowanie do ruchu w powietrzu z wiekiem  jednak nie mija. Owszem, dzieci schodzą z rąk rodziców, ale z radością przesiadają się na różnego rodzaju huśtawki, które wznoszą je do  nieba. Huśtawki, liny, wszystko co odrywa nas od ziemi i pozwala na rytmiczny, przyjemny ruch i wprawia w dobry nastrój. Dorośli nie zawsze maja ochotę i fantazję, by podsiadać swoje dzieci na placu zabaw na huśtawkach, ale mają do dyspozycji inne, równie przyjemne rozwiązanie – hamak.

Za to kochamy hamaki

Po pierwsze, za ekspresowe wprowadzenie w stan relaksu. Gdy mościmy się wygodnie na miękkim materiale, odrywając stopy od ziemi, czujemy się lekko. Znikają gdzieś kłopoty, oddalamy się od rzeczywistości przymykając oczy. Lub poświęcamy czas książce, otuleni kocem w chłodniejsze wieczory czy poranki. Bo hamak daje wiele możliwości odpoczynku, nie tylko wtedy, gdy odpowiednio dogrzewa nas słońce.

Trudno znaleźć przeciwnika relaksu w miękkim i przytulnym hamaku. Do tej  pory pokutowało przeświadczenie, że aby móc rozciągnąć się we własnym hamaku, należało mieć w posiadaniu kawałek  ziemi, ogrodu. Bo przecież hamak musiał mieć miejsce aby go zawiesić, by można było wyciągnąć się wygodnie pod zielonymi liśćmi i chłonąć urodę przyrody. Teraz sprawa wygląda nieco inaczej.

Hamaki są pomyślane jako sprzęt nie tylko ogrodowy, ale doskonale pasujący dzięki mnogości modelom i do mieszkania czy balkonu w bloku wielkiego miasta. Bo kto powiedział, że trzeba być szczęśliwym mieszkańcem  wsi, by móc każdego dnia spędzić czas na hamakowym odpoczynku?

Hamak ma także działanie zbawienne dla ciała

Leżenie w hamaku wpływa na zachowanie pozycji z lekko uniesioną głową, co usprawnia krążenie krwi do mózgu. Ponadto działa fantastycznie na nasz kręgosłup.  Gdy stoimy lub siedzimy na kręgosłup działają siły grawitacyjne, które przyczyniają się do wytwarzania ucisków na nerwy. Gdy leżymy w hamaku ciało jest rozluźnione i ułożone w pozycji V, dzięki której w dolnej części kręgosłupa dyski rozciągają się. Nasz kręgosłup odpoczywa, jest odciążony i nic nie uciska na nasze nerwy podczas sjesty w hamaku.

Hamak dla każdego

Nic tak nie poprawia humoru jak właśnie sjesta w hamaku. Obecnie do dyspozycji stworzono hamaki dedykowane młodszym i starszym osobom, posiadaczom działek i mieszkańcom blokowisk. Trzeba tylko odpowiedzieć sobie na pytanie, czego właściwie potrzebujecie i wyruszyć na poszukiwanie idealnego modelu dla waszych wyobrażeń.

  • hamak jednoosobowySprawdzi się u indywidualistów, poszukujących chwil z daleka od gwaru, tylko dla siebie. Hamaki jednoosobowe KOALAHAMMOCK  zajmują szczególnie mało miejsca. Aby zawiesić hamak jednoosobowy potrzeba 270 cm odstępu. Jeśli mamy do dyspozycji większy odstęp, to hamak może być przedłużony przy pomocy liny.
 Fot. whamaku.pl / Materiały prasowe

Fot. whamaku.pl / Materiały prasowe

  • hamak dwuosobowy lub rodzinny.Dla par, przyjaciół, rodzeństwa… A nawet dla kogoś, kto ceni sobie przestrzeń. Wybór to kwestia indywidualna, ponieważ tego rodzaju hamaki są duże, wygodne i nadają się dla jednej lub dwóch osób. Do zawieszenia dużego hamaku KOALAHAMMOCK minimalna wymagana odległość to 310 cm. Jeśli mamy do dyspozycji większy odstęp, to hamak może być podobnie jak jednoosobowy, przedłużony przy pomocy liny.
 Fot. whamaku.pl / Materiały prasowe

Fot. whamaku.pl / Materiały prasowe

  • hamak podróżnyJedno lub dwuosobowy, jest lekki i zajmujący niewiele miejsca w bagażu. Dzięki zintegrowanemu systemowi zawieszenia hamak i TICKET TO THE MOON  można szybko zamontować i powiesić w dowolnym miejscu.
Fot. Materiały prasowe

Fot. whamaku.pl / Materiały prasowe

  • fotel wiszącyFotele hamakowe KOALA HAMMOCK  to komfortowe siedziska dla jednej osoby. Doskonale nadają się one do wspólnego siedzenia z dziećmi. Podwieszone na suficie, belkach lub gałęziach fotele wiszące KOALA HAMMOCK  staną się atrakcją  idealną w domu lub ogrodzie.
 Fot. whamaku.pl / Materiały prasowe

Fot. whamaku.pl / Materiały prasowe

  • hamaki i fotele wiszące dla dzieciProdukty marki KOALA HAMMOCK przeznaczone dla dzieci i niemowląt dostosowane są do szczególnych potrzeb najmłodszych. Bezpieczne systemy mocujące gwarantują bezpieczny odpoczynek oraz pozytywny wpływ na rozwój malucha. Poprzez delikatne kołysanie stymulowany jest zmysł równowagi i rozwój mózgu dziecka. Wszystkie produkty KOALA HAMMOCK dla dzieci i niemowląt  posiadają certyfikaty  jakości TUV.

     Fot. whamaku.pl / Materiały prasowe

    Fot. whamaku.pl / Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

fot. Materiały prasowe

fot. Materiały prasowe

 

Hamaki i fotele wiszące KOALAHAMMOCK  idealnie wpasują się zarówno do otwartych jak i ograniczonych

przestrzeni. Dzięki pięknym kolorom, doskonałemu wykonaniu oraz różnorodności, wybór hamaku idealnego dla twojego miejsca, stanie się przyjemnością. By znaleźć więcej informacji, zajrzyj na strony: www.whamaku.plnahamaku.com.pl  oraz www.koalahammock.com  , gdzie dostępne są wszystkie modele i akcesoria do hamaków.

Miłego bujania w obłokach!


Wpis powstał przy współpracy z www.WHAMAKU.pl dystrybutora hamaków KOALA HAMMOCK, LA SIESTA, JOBEK, VIVERE, TICKET TO THE  MOON


Zobacz także

Rozwody będą kosztować więcej? Zmiana prawa uderza w tych, którzy chcą się rozwieść

Rozwiązanie konkursu „Sposób na jesień”

Miłość na przeczekanie. Ile czasu dasz ukochanej osobie na zmiany, które nie nadejdą?

Miłość na przeczekanie. Ile czasu dasz ukochanej osobie na zmiany, które nie nadejdą?