Lifestyle

Wsi spokojna, wsi wesoła. Miało być romantycznie, jest jak w piekle

Joanna Ćwiek
Joanna Ćwiek
25 października 2016
Fot. iStock/Martin Dimitrov
 

Dzień zaczynam od kawy, palenia i gazety. Na bogato. Biorę  „Rzeczpospolitą”, robię kawę i idę do kotłowni palić w piecu mamrocząc pod nosem przekleństwa, dlaczegoż też dałam się namówić na tę przeprowadzkę na wieś. I jakąż jestem ofiarą losu, że nie mogę poradzić sobie z tym p…ym piecem centralnego ogrzewania.  

A miało być tak pięknie, jak w dzieciństwie. Wspomnienie jest takie: ukochana babcia w kraciastej chuście paliła w wielkim piecu kaflowym. Na stale gorącej płycie kuchni gotowała się zupa z kiszonej kapusty (pewnie inne też, ale tę pamiętam). Ciepło płynące od pieca pozwalało skutecznie odgrodzić się od mrozu za szybą. Wspomnienie tak mocno wbiło mi się w głowę, że przeprowadzając się na wieś marzyłam o takim domu, gdzie będzie kuchnia kaflowa. Sama poezja.

Podejmujemy decyzję o przeprowadzce. Szukamy starej, romantycznej chałupy z prawdziwą kuchnią do wynajęcia. Szczęśliwie nie znaleźliśmy (Bogu dzięki, bo w domu byłoby nie tylko zimno, ale i głód), ale trafił się dom z własną kotłownią. Cóż, jakoś to będzie z tym paleniem – stwierdziliśmy, chociaż kompletnie nie mieliśmy pojęcia, na co się porywamy. Ale w harcerstwie byliśmy, drwa na ognisko znosiliśmy, ogień paliliśmy, studia skończyliśmy, internet mamy, to wszystko co trzeba wygooglamy. Damy radę. Jakoś.

Najpierw zakup węgla – googlamy i głupiejemy. Jakiś orzech, jakaś kostka. Kalorie? Węgiel nie tuczy, przeciwnie od jego dźwigania, czuję jak chudnę. Jedziemy na skład węgla na konsultację. Pan poleca, bierzemy trzy worki. Jakoś się pali, więc uznajemy, że trzeba iść w hurt. – Dwie tony bardzo proszę – zamawiamy wykładając na ladę chyba ze 13 stówek w zamian. Pan przyjmuje, kwituje,  mówi, że przywiezie po południu. Czekamy. Jest.

– Macie szczęście – mówi kierowca. Skończył się tamten węgiel, który zamówiliście, ale daliśmy wam droższy w tej samej cenie – zachwala. – Stary numer – mówi sąsiad, nasze guru. – Ten węgiel nie schodzi, bo się nie nadaje do domowych pieców. Trzeba było stać i pilnować, żeby dobry dali – tłumaczy. I na koniec dodaje jakoś smutno: współczuję palenia.

Stoimy jak ostatnie sieroty nad dwoma tonami czarnego złota, które może byśmy oddali, ale nie ma jak. Odebrać nie odbiorą, sami nie odwieziemy. Ufamy, że jakoś to będzie.

I jakoś jest. Jeśli bogowie ognia mi sprzyjają, rozpalam w piecu z godzinę wrzucając co i rusz kolejną przeczytaną stronę Rzepy dla podtrzymania płomieni. Jeśli nie – to czytam nawet dział prawny i dodatek dla firm przeglądam. Jestem na bieżąco jak nigdy.

Z kolei, gdy los chce się na mnie zemścić, to w kotłowni rozpoczynam swój dzień pracy. Zeszyt na kolana, długopis w rękę, telefon przy uchu i dzwonię do  bohaterów pisanych tekstów udając, że jestem w ciepłym biurze w samym centrum miasta. Ba, nawet potakuje, gdy ktoś mi mówi, że my w tej Warszawie to nie mamy pojęcia, jak wygląda prawdziwe życie. Nie mamy z pewnością. Nie miałam – przyznaję w duchu.

Jestem przekonana, że te cholerne piece są jedną z głównych przyczyn alkoholizmu na wsi. Nic tak nie rozgrzewa w tym ziąbie jak nalewka (przy okazji, siostra dzwoniła, że ma pigwę i czy chcę). Nalewki produkują tu wszyscy. Bo jak tu inaczej żyć, pani premier, jak żyć w tym zimnie i nostalgii.

Wydaje mi się nawet, że gdyby rząd w ramach walki z alkoholizmem, zamiast likwidować tzw. małpki, dopłaciłby do gazowego ogrzewania w tych starych domach, to sukcesy na tym polu byłyby z pewnością większe. Dla zdrowia, środowiska i samopoczucia obywateli mieszkających na prowincji.

Ale są i zalety takiego rozwiązania. Nie ma szans, żebym gdzieś wyszła z domu bez lakieru na paznokciach. Dziękuję serdecznie temu, kto wymyślił szare. Kryją węgiel idealnie.

Więcej zalet nie jestem w stanie wskazać. Dlatego jeśli marzysz o domku na wsi i sielskim życiu, za NIC W ŚWIECIE nie przeprowadzaj się tam, gdzie stoi piec. Będziesz żałować. Aż do lata.

Bo potem to naprawdę pięknie jest.


Lifestyle

Cuda z płynu do mycia naczyń?! Dlaczego nie!

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
25 października 2016
Screen Instagram / yarn twister
 

Płyn do mycia naczyń, co to jedną kropelką zmyje wszystkie brudne gary świata, w przy tym oszczędzi nasze paznokcie, nawilży dłonie i będzie pięknie pachniał. Całe szczęście, marzenia nic nie kosztują! Płyn do mycia naczyń można jednak wykorzystać na co najmniej siedem sposobów innych niż znienawidzone przez wszystkich zmywanie. Każdy znajdzie coś dla siebie!

1.Domowe bańki mydlane 

Która z nas ciągle ich nie kocha?! Są idealną atrakcją dla dzieci, świetnym dodatkiem do zdjęć, a przede wszystkim doskonałą zabawą. Wszystko czego ci trzeba to woda i płyn do mycia naczyń. Nie masz starego opakowania po bańkach? Nic nie szkodzi! Wystarczy, że dwa kijki połączysz dwoma cienkimi sznurkami. Jeżeli wybierzesz drugą, bardziej efektywną opcję, miksturę sporządzaj w dużym naczyniu.

 

2.Środek do czyszczenia pędzli

Czyszczenie pędzli do makijażu do prawdziwy koszmar. Kochamy makijaż, ale dbanie o idealną kondycję narzędzi, których używamy do stworzenia codziennego dzieła sztuki do najłatwiejszych nie należy. Specjalne środki, rękawiczki, suszenie… Okazuje się, że jest na to sposób! Nie musisz wydawać kilkudziesięciu złotych, by wyczyścić pędzle. Wystarczy hipoalergiczny płyn do mycia naczyń oraz kilka kropel oliwy z oliwek.

3.Sposób na przetłuszczające się włosy

Raz w tygodniu umyj włosy kilkoma kroplami płynu do mycia naczyń. Po co? Dzięki temu twoje włosy nie będą się tak szybko przetłuszczać. To także dobry sposób na powrót do dawnego koloru po farbowaniu. Wybierz zapach, który lubisz najbardziej i do dzieła!

4.Lodowy opatrunek DIY

Nigdy nie wiadomo, kiedy w domu pojawi się kontuzja. Dlatego zawsze warto mieć w lodówce kilka lodowych opatrunków. Jednak zamiast przepłacać, możesz zrobić je sama w domu! Wszystko, czego potrzebujesz to torebka spożywcza zamykana na zamek i płyn do mycia naczyń. Wystarczy, że wlejesz płyn do torebki i wrzucisz do zamrażalki. Po kilku godzinach będzie gotowy do użycia, a jakością nie będzie obiegał od tego zakupionego w aptece!

 

Homemade ice packs for my dad! #DishSoap #ZipLockBag #BrokenAnkle

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kaylie Roberts (@kayliemarie94)

5.Natchmiastowa pomoc przy pozbyciu się owadów

Owady w domu to koszmar każdego domownika. Niezależnie od tego, czy są to mrówki czy wszechobecne biedronki. Wymieszaj łyżkę płynu z butelką wody. Spryskaj miejsca, w których szkodniki lubią się pojawiać. Dzięki temu pozbędziesz się ich na dobre.

6.Domowe eksperymenty 

Sposób na długie jesienne wieczory? Płyn do mycia naczyń, mleko i barwniki spożywcze! Brzmi prosto i pewnie nigdy byś nie pomyślała, że te trzy rzeczy mogą się łączyć. A jednak! Do odrobiny mleka w płaskim naczyniu dodaj barwniki spożywcze, a następnie zanurz wacik nasączony detergentem. Będą działy się cuda!  

7. Trudne plamy

Kiedy nie pomaga woda z szarym mydłem, pora zwrócić się ku kuchni. Zanim wrzucisz brudny ciuch czy obrus do prania, nanieś na niego odrobinę płynu do mycia naczyń, zostaw na kilka chwil, a następnie energicznie pocieraj. Plama powinna zniknąć, a na pewno zdecydowanie się zmniejszy. Przed wrzuceniem materiału do pralki, koniecznie wypłucz w zimnej wodzie!

8.Szybkie odetkanie toalety 

Zatkana toaleta? Wlej do niej kubek płynu do mycia naczyń i zostaw na 10 minut. Po tym czasie wystarczy wlać miskę gorącej wody, spuścić wodę i voila! Toaleta odetkana. Możesz zostać bohaterką we własnym domu.


Lifestyle

Pierwsza randka? Może być cudownie. Po prostu nie rób tych kilku rzeczy

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
25 października 2016
Pierwsza randka? Może być cudownie. Po prostu nie rób tych kilku rzeczy
fot. iStock/svetikd

Pierwsza randka w XXI wieku? Zazwyczaj odbywa się po przesunięcia zdjęcia w prawo, bo w lewo byłbyś człowieku skończony! Wystarczy, że wyskoczy magiczne „it’s a match!”, a historia wielkiej miłości rozpoczyna się na dobre. Do momentu, kiedy przychodzi nam spotkać się w rzeczywistości, w której żeby dobrze wyglądać trzeba czegoś więcej niż kolejnego filtra nałożonego na zdjęcie. W efekcie pierwsza randka może stać się katastrofą.

Pierwsza randka to ta najważniejsza. Pesymiści powiedzą, że pewnie dlatego, że drugiej po prostu nie będzie. I mają w tym trochę racji. Pierwsze wrażenie można zrobić na kimś tylko raz. To, co powiesz w czasie pierwszego spotkania, gdzie się spotkacie, jak będziesz ubrana, co zrobisz będzie miało ogromny wpływ na to, czy do drugiej randki dojdzie. Niby wiemy, że musimy być sobą, ale gdy bardzo nam zależy, zaczynamy być sobą za bardzo. Czego nie robić na pierwszej randce, by druga w ogóle mogła się odbyć?

1. Nie myśl o tym, co było ani o tym, co może się za chwilę wydarzyć

Czy on mnie pocałuje? A jak będziemy się żegnać? Odwiezie mnie do domu? Wejdzie na górę? Mam zapłacić za siebie czy może jednak nie?! Zamiast wybiegać myślami w przyszłość, nawet tą najbliższą, skup się na tym, co dzieje się tu i teraz. Nie żałuj tego, co zrobiłaś przed chwilą ani czego zrobić zapomniałaś. Nawet jeżeli właśnie zauważyłaś, że zapomniałaś o odmalowaniu paznokcia – on i tak tego nie zauważy. Faceci może i są wzrokowcami, ale tak mały szczegół nie zaważy na tym, czy w przyszłości staniecie na ślubnym kobiercu. Dlatego każdą randkę przeżywaj chwila po chwili, inaczej będziesz po prostu nieobecna.

2. Jesteś ważna, ale nie najważniejsza

Dlatego nie mów ciągle o sobie. Jasne, zdenerwowanie zrobi swoje i pewnie choć raz nerwowo wspomnisz o tym, że jak byłaś mała uwielbiałaś spać z rodzicami w jednym łóżku. Ale czy to na pewno powinno go obchodzić? Mów o sobie tylko wtedy, gdy zostaniesz zapytana o jakiś szczegół ze swojego życia. Bądź zainteresowana tym, co twój potencjalny partner ma do powiedzenia o sobie. Może wydawać się to banalne, ale najważniejsze to doprowadzenie do swobodnej konwersacji, nie ciągły monolog jednej ze stron.

3. Nie spóźnij się 

Ok, idealna kreska na oku i dobranie torebki do koloru paznokci, a jednocześnie do butów może być trudne. Postaraj się jednak nie spóźnić. Jeśli wiesz, że zapewne czeka cię stanie w korkach – wyjedź wcześniej. Nie bądź optymistką w kwestiach planowania przygotowań do wyjścia. Możesz być pewna, że coś nie pójdzie zgodnie z wcześniej przygotowanym rozkładem zajęć. Pierwsze wrażenie możesz zrobić tylko raz, a jeżeli rozpoczniesz je od spóźnienia się, oboje będziecie zdenerwowani. Lepiej wyślij sms’a z przeprosinami, ale zamiast kazać mu czekać, po prostu poinformuj o opóźnieniu.

4. Staraj się, byle nie za bardzo

Pierwsza randka to nie rozmowa kwalifikacyjna. Nie musisz zaczynać od tego, jakie masz doświadczenie zawodowe czy ile fakultetów skończyłaś. Nie staraj się mu zaimponować. Może się okazać, że zamiast zachęcić go do siebie, po prostu go zniechęciłaś. Dlaczego? Można dużo mówić na temat tego, że faceci wcale nie boją się silnych kobiet odnoszących sukcesy, ale ich ego zawsze będzie rosło, gdy poczują się potrzebni. W kilku słowach powiedz, czym się interesujesz, co robisz w życiu, ale nie przesadzaj. Od tej randki nie zależy twoje życie. Jeżeli zaiskrzy, zaiskrzy i bez ogromnego wysiłku.

5. Nie zakładaj, że się nie uda

Zaplanuj wszystko tak, żeby randka była sukcesem, nie porażką. Wybierzcie miejsce, w którym jeszcze nie byliście. Nowe przeżycia pomagają budować więź między partnerami. Upewnij się, że obojgu wam pasuje wybrany termin, że nie wyskoczy ci nagle coś pilnego. I przede wszystkim ustalcie, kto płaci za rachunek. To wciąż temat tabu, o którym wiele osób boi się rozmawiać. Jednak jeżeli nie zrobisz tego wcześniej, w czasie randki będziesz ciągle o tym myśleć. A to doprowadzi nas z powrotem do punktu pierwszego. Pomijając pieniądze, miejsce i datę, pamiętaj o jednym – najważniejsze jest pozytywne nastawienie!

6. Terapię zostaw sobie na później

Nigdy, przenigdy nie traktuj randki jak terapii. Nie narzekaj na swoją szefową, brak kasy, nadopiekuńczą matkę, a już nie daj Boże nie wchodź na temat swojego eks! Może i zyskasz chwilę uwagi, a nawet sympatię! Ale na pewno nie zyskasz szacunku i miłości. Powód jest prosty. On wcale nie chce być twoim terapeutą, ale twoim facetem. Takim zachowaniem pokażesz tylko, że nie potrafisz sobie radzić sama ze swoim życiem. Może i mężczyźni lubią pomagać, ale na pewno nie lubią co chwilę ogarniać życia swoich partnerek.

7. Jedzenie?! Spokojnie

Dobre maniery mówią o człowieku więcej niż tysiąc słów. Oczywiście, wiele zależy od wychowania, które wynieśliśmy z domu. O pewnych rzeczach musimy jednak pamiętać, zwłaszcza gdy jesteśmy w bardzo stresujących sytuacjach. A nie oszukujmy się, pierwsza randka na pewno taką właśnie jest. Dlatego nie zamawiaj od razu kilku drinków, nie pochłaniaj całego dania które zamówiłaś. Tak, tak – teraz brzmi to jak coś oczywistego. W końcu wiadomo, że i tak zamówisz sałatkę, a zamiast drinka wodę niegazowaną z cytryną. Jednak pamiętaj, przegięcie w każdą stronę będzie złe. Po prostu bądź sobą! On na pewno to doceni.


 

źródło: Blogs.psychcentral.com


Zobacz także

Polak przed świętami w sklepie spożywczym idzie na łatwiznę. Kupny makowiec zastąpił domową babkę

Nie da ci ojciec, nie da ci matka, tego co może dać ci... futerko między nogami!

Nie da ci ojciec, nie da ci matka, tego co może dać ci… futerko między nogami!

10 rzeczy, o których musisz porozmawiać z drugą kobietą! Czyli „Między nami samicami”