Lifestyle Święta

Prezent z głębi serca czy portfela?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
23 grudnia 2015
Fot. iStock / ArtMarie
 

Jeszcze chwil parę i nadejdzie ten piękny świąteczny czas, gdy poza łamaniem opłatka i składaniem życzeń, uszczęśliwimy siebie nawzajem prezentami. Kto jak kto, ale to dzieci czekają na pierwszą gwiazdkę z wyjątkową niecierpliwością. – Mamo, a co mi przyniesie pod choinkę Mikołaj? – pytają najmłodsi po stokroć, z wyjątkowym natężeniem od momentu pojawienia się świątecznych reklam na dziecięcych kanałach w telewizji. 

Nie tylko matka ma problem z prezentami

Podobny ból głowy cierpią również ciocie/wujowie/ dziadkowie. O rodzicach chrzestnych nie wspominając! No bo o co chodzi z tymi prezentami – ma być sensownie dla portfela darczyńcy, niekłopotliwie dla rodzica dziecka, oraz radośnie dla samego obdarowanego. I ta równowaga nie jest łatwa do osiągnięcia, bo w dobie dzisiejszego „lepiej mieć niż być”, zwykły wybór prezentu urasta do rangi niezwykłego problemu.

A problem pojawia się gdy zaglądamy do pustego portfela, ze świadomością że nie wypada kupić „chińszczyzny”. Bo w powszechnym mniemaniu prezent za 5 zł, z reguły byle jaki, rozleci się no i w oczy może kłuć brak znanej marki, metki i w ogóle. A czy prezent za 30 zł brzmi już lepiej? Choć nie zawsze tańszy znaczy gorszej jakości, w dzisiejszych czasach głupio tak, zdaniem wielu  „pożałować”. Znam przypadek, gdy po urodzinach córki znajoma odszukała w sieci cenę danego podarku i z marszu wiedziała, kto oszczędza na „szczęściu” jej dziecka.

Za tanio – niedobrze, szukasz więc dalej

I natykasz się zabawki od 50 zł wzwyż, przez wielu traktowane jako te z lepszej półki. Wiadomo, marka kosztuje i płacisz za jakość, nikt więc nie powinien narzekać. Tyle, że zawsze można ciumknąć z niezadowoleniem, że opcja zabawki nie na full wypasie, bo zamiast jeździć, szczekać i myśleć za dziecko, zabawka służy „jedynie” do zabawy. Bywają dzieci, które prezentem pocieszą się 5 minut i rzucają w kąt, są i takie, których niczym nie obłaskawisz, choćbyś nie wiem jak się starała.

Kupowanie prezentów bywa udręką

Ale sami ciężko na to pracujemy!  Nie da się ukryć, że ogromny wpływ na postrzeganie świąt przez pryzmat tego, co dziecko znalazło pod choinką, to częsty błąd najbliższych dziecka. Z reguły na co dzień nie brakuje maluchom zabawek. To powoduje, że same mają coraz wyższe wymagania i coraz trudniej im dogodzić. Zabawki przestają służyć do zabawy, a stają się kolejnym przedmiotem w dziecięcej kolekcji. Przestają cieszyć, bo czy może radować coś, co od poprzednich rzeczy różni się jedynie kolorem czy wielkością? Podobne funkcje, podobne zastosowania, takie same przedmioty z każdej strony. Ciągła licytacja, kto da więcej? Dzieciaki same nie wiedzą, czego by chciały, mając wokół wszystko na wyciągnięcie ręki. Mamo, kup mi to, kup mi tamto, a matka siedzi i potakuje, choć ani myśli zaciągać kredytu hipotecznego na spełnienie wygórowanych marzeń dziecka.

A co będzie jak dojdziecie do ściany? Dziś uważacie, że za mniej niż stówkę to nie wypada, a co będzie za kilka lat? Prezent za tysiąc złotych? Nie? Ale jak to – najpierw dzieciaka nauczyliście, a teraz spuszczacie z tonu?

Sami jesteśmy sobie winni

Sprowadzamy święta do parteru, skupiamy się na ich materialnej stronie. Co na stół, co pod choinkę, ile w kopertę księdzu, to poruszane jest bez szczególnego pardonu nawet przy dzieciach.To wszystko  wpisuje się w hasło konsumpcjonizmu, który zżera najważniejsze wartości. Znamienne jest to, że nie wspólnie spędzony czas, ale właśnie te nieszczęsne prezenty, stają się meritum świąt. Nie ma co czekać na koniec wieczerzy wigilijnej, by się cieszyć ich rozpakowywaniem, teraz rozdawane są nawet przed pierwszą gwiazdką, bo po co zwlekać z najważniejszym?

Może czas zmienić mentalność? 

Nie ma co się żyłować, aby błysnąć drogim prezentem, nie o to tu chodzi. Być może dziecko nie zwróci uwagi na cenę podarunku, a może nawet wcale nie zwróci na niego wielkiej uwagi… Dziś dzieci mają już chyba wszystko, nie trudno o przesyt,  więc nie ma sensu silić się na „cokolwiek” byle bogato. Dla odmiany pokażcie im, że prezent to jedynie dodatek do świąt, a nie ich sens. Że ważniejsze są rodzinne spotkania, rozmowy, radosne kolędowanie. Nie musicie także udowodniać światu, że świąteczne prezenty muszą być z zasady kosztowne. Bo nie muszą, za to powinny być z głębi serca a nie portfela, tylko wtedy będą miały sens.


Lifestyle Święta

„Rok temu mnie porzuciłeś. Ale nie martw się, to był najlepszy rok w moim życiu”. Żona do eks-męża

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
23 grudnia 2015
Fot. iStock / Eva Katalin Kondoros
 

Hej,

Wiesz są święta, rok po tym jak mnie porzuciłeś. Nie wiem, czy pamiętasz, bo masz już nowe życie, nową ją, plany itd. O mnie mówisz nie inaczej niż: „tamta”, „przeszłość”, „a ona”. Spoko, musisz mnie nienawidzić, żeby nie zdać sobie sprawy, że to ty nawaliłeś. Ale dzięki tobie zrozumiałam, na czym świat stoi.

Tak, to prawda. Na początku byłam zdruzgotana. Sam rozumiesz, ludzie ze słów budują swoje życie, słowami planują. Dla mnie słowa są szczególnie ważne. Więc mówiłeś, że mogę ci zaufać, że jestem wyjątkowa, że przy mnie odnalazłeś spokój i szczęście.  W sumie przepraszam, że traktowałam to tak poważnie. Dostałam jednak od ciebie cudowną lekcję – słowa są tylko słowa.  Mogą być wbijające w ziemię, wielkie, namiętne. Ale nic nie znaczą. Przecież można potem wzruszyć ramionami, powiedzieć: „No tak wtedy czułem, ale to było”.

No więc nauczyłeś mnie, że słowa są jak wiatr. Przychodzą i odchodzą.Trochę szkoda, bo jestem już bardzo ostrożna. I, gdy ktoś mówi mi rzeczy ważne, mówię, żeby milczał. Z drugiej strony to piękny moment w życiu, gdy niczego nie oczekujesz. Nie oczekujesz słowności.

Seks

To trzeba ci przyznać, że był bardziej niż lepszy. Otworzyłeś mnie i nauczyłeś, że niewiele wiedzą ci, którzy mówią, że seks nie jest w życiu ważny. My mieliśmy seks wspaniały i przez wiele lat czynił ze mnie kobietę bardzo szczęśliwą. Tak więc dziękuję ci za ten fajny seks, bo w sumie dzięki temu wiem, jak w życiu wybierać. I czuję w sobie moc. I wiem jedno: szkoda życia na brak namiętności.

Zaradność

Pokazałeś mi, że umiem być zaradna. Choć przez lata na tobie polegałam i ufałam ci, również w kwestiach finansowych. No tak, słaby był ten pierwszy moment – zobaczyłam, że wszystkie pieniądze przelałeś na swoje (jakieś inne) konto. Że mam trochę więcej niż zero złotych, długi i muszę sobie radzić. Ale potrzeba jest matką wynalazku. Po dwunastu miesiącach spłaciłam wszystkich, moje konto  nie jest już puste. I czuję w sobie moc. I wiem jedno: jeśli człowiek chce być wolny, musi być niezależny.

Macierzyństwo

Kiedyś współczułam kobietom porzuconym. Wydawało mi się, że samotne macierzyństwo, to wynik złych wyborów życiowych. Tak jakby kobieta sama się prosiła o złego partnera, bo przecież on ma wypisane na twarzy: „Jestem zły, zranię cię”. No cóż, ty zapowiadałeś się na świetnego ojca, przez jakiś czas nim nawet byłeś. Potem jednak wybrałeś inny świat.

Nasze dziecko jest już tylko dodatkiem do twojego nowego życia. Tak, wciąż kochasz swoją córkę. Przyjeżdżasz jednak tylko, gdy ci to pasuje. I to my mamy się dostosować. Zawsze i wciąż. W wakacje, w roku szkolnym. Ale spoko, nie martw się, obie jesteśmy cierpliwe. A ja ćwiczę się w macierzyństwie i miłości bezwarunkowej. Nie mówię jej o tobie nic złego, nie drę szat. Wspieram ją we wszystkim. I mówię, że ją bardzo kochasz. Po prostu tylko trochę inaczej. Ale przecież nikt nie kocha tak samo, prawda?

Odrodzenie

No musisz przyznać, jestem w tym mistrzynią. Jednego dnia byłam żoną pewnego męża. Pewna tego, jakie było wczoraj, jakie jest dzisiaj i co będzie jutro. W mojej łazience stał krem nawilżający, pudełko z kawą zawsze stało w tym samym miejscu, podobnie jak wiele rzeczy w moim mieszkaniu, które miały swoje miejsce. Potem okazało się, że to być może wcale nie jest moje mieszkanie (a patrz, brałam na nie kredyt). Krem i kawa też stały się dość płynne. Spakowałam kartony i zostawiłam wszystko. Mimo tej niepewności odnalazłam się w nowej przestrzeni. Kupiłam nową kawę, nowe kubki, krem też wybrałam inny, bo tamten jakoś nie sprawił, że byłam piękniejsza (czyt. nie potrafiłam cię zatrzymać). Ale szybko przestałam płakać. I byłam wsparciem dla przyjaciółki chorej na raka. Wybacz, porzucenie to jednak nie jest dramat życia i  u niej w szpitalu zrozumiałam to szczególnie dobrze.

Przyjaźń

To wspaniałe, ale dzięki tobie zrozumiałam, co to jest przyjaźń. Przez nasz dom przewijały się tłumy ludzi. Dużo mówili, obiecywali, świetnie się bawili. Gdy odszedłeś, wielu znikło razem z tobą i to nawet lepiej, bo nie lubię tłumów i wolę tych parę lojalnych osób. Przynosili mi tabletki najpierw na spanie, potem na życie, ale jednak dałam z nimi radę. Nie wiem, jak można żyć przez przyjaciół.

Co jeszcze? To chyba wszystko za co ci dziękuję. Przy okazji przypominam, że nie musisz robić afery o tę działkę, po Nowym Roku podpiszę akt notarialny, na którym ci tak zależy. Nie musisz wydzwaniać, angażować prawników, mnóstwo energii tracisz zupełnie niepotrzebnie. Zajmij się, kochany, nowym życiem. A ja ci we wszystkim pomogę, bo uwierz, chcę dla ciebie jak najlepiej. I jestem wdzięczna Bogu, że odszedłeś.

No wiesz, pal licho, że przestałeś mnie kochać, jestem przecież człowiekiem, nawet bym zrozumiała. Ale ten cały teatr potem. Jakbym to ja była ta zła, winna, przeklęta. Dziękuję ci za to przebudzenie, bo przysięgam, gdybyś mną nie tąpnął, nie uwierzyłabym, że ludzie tak się zmieniają. A jednak zmieniają i to bardzo cenna lekcja. I jestem wdzięczna losowi, że już nie budzę się przy tobie i komuś innemu przysięgasz, że go nigdy nie zawiedziesz i że może ci ufać. Więc podziękuj Jej w moim imieniu też bardzo.

Ściskam, Was mocno i wiele, wiele  miłości na święta.

Żona Prawie Eks

P.S Jakby co, twoja córka wciąż czeka na telefon. Obiecywałeś, że zadzwonisz do niej w weekend, jakoś ci nie wyszło. Wierzę, że sobie przypomnisz. No wiesz, ja nie czekam, ale ona tak. Albo, jak jednak nie zamierzasz dzwonić, napisz, co mam jej powiedzieć. Że masz pilne sprawy?


Lifestyle Święta

Odwiedź swoich rodziców zanim będzie za późno. Ten film zszokował i poruszył miliony osób

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 grudnia 2015
Fot. Screen z YouTube/Edeka

Co roku w okresie Bożego Narodzenia pojawiają się kampanie reklamowe, które starają się nam przekazać kilka prostych prawd o życiu.

Ta, którą chcemy wam pokazać, stanowi naprawdę mocny przekaz. Samotny, starszy w każde święta czeka, aż odwiedzą go dzieci. I co roku jest sam, nikt nie znajduje dla niego czasu. Jedynym sposobem na to, by cała rodzina pojawiła się w domu staruszka okazuje się zaaranżowanie własnej śmierci.

Jeśli jeszcze nie widzieliście tego kontrowersyjnego spotu EDEKA, zobaczcie go tutaj i pomyślcie chwilę nad tym, co stanowi istotę świąt. Samotność boli jeszcze bardziej tych, którzy mają na kogo czekać.


Zobacz także

„Nie radzę sobie z tym, że tak wyglądam, nie radzę sobie z tym, że nie potrafię nic, z tym zrobić”

Zatrzymaj się i znajdź swoje JA. Kolor daje ukojenie

Nastrój się filmowo na Boże Narodzenie! 12 świątecznych hitów