Lifestyle

Porozumienie nie zależy tylko od ciebie

J.Piekarska /OKrelacje
J.Piekarska /OKrelacje
12 października 2015
 

Słyszę na szkoleniach, czytam w poradnikach i nie tylko, jeszcze do niedawna sama zresztą mówiłam, że jeżeli się chce to można….wszystko. Tak uważałam również w temacie porozumienia się.

Wydawało mi się, że używając szerokiego wachlarza dostępnych środków zawsze można się dogadać.

A teraz wiem, że jednak nie zawsze.

Czy macie czasem tak, że przedstawiając wszelkie możliwe argumenty, po długiej, burzliwej wymianie słów, dyskusji a czasem nawet kłótni nie dochodzi do porozumienia? Nie znajdujecie wspólnego rozwiązania, albo przyjęte rozwiązanie jest na chwilę, na siłę, bo trzeba coś ustalić.

Gdy tak było, zawsze szukałam odpowiedzi w sobie. Zadawałam sobie pytanie – dlaczego nie udało mi się dojść do porozumienia? Być może za mało argumentów, za dużo emocji, za mała pewność danych…odpowiedzi i tak często nie znalazłam.

A teraz jest inaczej.

Jeżeli w ogóle się nad tym zastanawiam, szukam odpowiedzi w sytuacji, w kontekście, w mikro i makro otoczeniu,       a na ewentualny deser zostawiam analizę zarówno siebie, jak i drugiej strony.

Ewentualne pytanie brzmi – dlaczego nie doszło do porozumienia? Skoro dwie strony brały udział
w dyskusji to zapewne jest więcej zmiennych i zależnych, niż tylko moje refleksje, więc odpowiedzi
w sobie mogę nie znaleźć. Szkoda więc czasu.

Nie dogadałaś się i co dalej?:

  1. Nic, czasem tak bywa i czasem warto nie szukać drugiego dna, czasem też warto nie dogadać się w małej sprawie, po to by nie doszło do dużej.
  2. Nie znasz powodu, spróbuj poznać przyczynę. Jeżeli nie znajdujesz jej w sobie, możesz zapytać wprost – dlaczego druga strona nie chce wyjaśnić spornej kwestii.
  3. Być może samo się rozwiąże, bez dodatkowych kroków twoich czy innych.

Wybierz któryś z punków lub dopisz swój i przetestuj go. Nie obarczaj siebie koniecznością dojścia do kompromisu.

Brałam udział w szkoleniu, w którym padło stwierdzenie, że komunikujemy się po to, by tworzyć poprawne relacje. Poznane zasady mają ułatwiać nam relacje, w które wchodzimy a stają się często obciążeniem.

Nie ze wszystkimi się zgadzamy i nie musimy, nie wszystkich darzymy sympatią i to chyba dobrze, więc idąc tą myślą, nie ze wszystkimi jesteśmy w stanie się porozumieć, czasem po prostu jedna ze stron może nie chcieć.                           A wygłaszane teorie dotyczące komunikacji mają tyle samo wyjątków co argumentów i od nas zależy, w jaki sposób będziemy z nich korzystać.

Szanując siebie i innych, szanujmy swoje prawo do zachowania odmiennego zdania.

 


Lifestyle

Co słychać ? Co u ciebie? Wszystko ok?

J.Piekarska /OKrelacje
J.Piekarska /OKrelacje
23 października 2015
 

Ile razy w tygodniu, miesiącu, życiu słyszysz pytanie – co słychać? Ile razy odpowiadasz, że wszystko ok, a ile razy jest to prawda? Jak bardzo amerykańskie – How are you? / I’m fine… weszło do języka polskiego?

Słyszysz szablonowe pytanie i udzielasz wygodnej i bezpiecznej dla dwóch stron odpowiedzi. Nie zanurzając się w tłumaczeniach, dociekliwych kolejnych pytaniach można czuć się komfortowo.

Bo płytkie rozmowy podobnie jak pływanie w płytkiej wodzie bywa bezpieczne.

Co stoi za pytaniem – co słychać? Czy jest to faktycznie ciekawość, zainteresowanie czy raczej wymuszona sytuacją rozmowa, a może jedynie chęć pozyskania informacji. Pytając i zdobywając nowe informacje, nasza ciekawość została zaspokojona, czujemy się usatysfakcjonowani i mamy poczucie, że podtrzymujemy relacje z drugą osobą.

Ale jakie to są relacje?

Czy pobieżnie udzielane odpowiedzi wspierają relacje, które tworzymy? Zależy jakie to są relacje i na czym nam naprawdę zależy.

Jeżeli zależy nam naprawdę na drugiej osobie i na głębszych relacjach z nią nie zadawajmy pytań, które raczej zamykają i wycofują zamiast poznawać i otwierać.

Zdarza Ci się, że nie wiesz co odpowiedzieć na pytanie – co słychać?
Tak dużo myśli, emocji, wydarzeń, a czasem zmęczenie lub niechęć mówienia o czymś negatywnym powoduje, że odpowiadamy i często słyszymy zdawkowe odpowiedzi, z których tak naprawdę nic nie wynika.

To po co to pytanie?

A może warto zmienić na mniej ogólne? Na takie, które otworzy dzięki temu, że będzie umiejscowione w konkretnym miejscu/czasie/działaniu…

Propozycje:

  1. Jak oceniasz swój dzień w skali 1-6? – pytanie to zadaję czasem mojej córce w drodze ze szkoły.

  2. Co zrobiłaś dla siebie dzisiaj/w ostatnim tygodniu – tak czasem zaczynam babską rozmowę.

  3. Który etap realizacji projektu przyniósł ci najwięcej satysfakcji?, zamiast… jak tam projekt?

  4. Które zagadnienie na konferencji było dla ciebie najciekawsze?, w miejsce…jak było na konferencji?

  5. Zimą trudniej jest mi utrzymać dietę, a ty masz jakieś sposoby na nie objadanie się w zimowe wieczory?, zamiast … jak tam twoja dieta?

Z pozoru proste, nawet banalne pytanie potrafi otworzyć historię odpowiedzi.

Na pierwsze pytanie słyszę 5 i mówię, że to chyba dobrze. Szybko dowiaduję się, że bardzo dobrze, bo 6 prawie nie istnieje, chyba że w weekend. Następnie słyszę o wynikach testu z angielskiego, popołudniowych planach wyjścia na dwór/podwórko (jak kto woli) i jeszcze kilka szybko przelatujących informacji. Wiem więcej niż wiedziałabym po pytaniu – co słychać? Bo skoro często dużo słychać to nie wiadomo od czego zacząć i odpowiada się skrótem – OK.
A jak wiem, że OK, to niewiele wiem, często też nie wiadomo jak ten skrót rozwinąć.

Pytając, otwierając się z zainteresowaniem na drugiego człowieka powinniśmy liczyć się z tym, że odpowiedź może nie być z gatunku…fine, ok, very well. To kolejny element budowania relacji z drugim człowiekiem.
Otwartość na każdą odpowiedź.

Od jutra, albo od dzisiaj spróbuj zamienić kilka dotychczasowych zdawkowych pytań na inne, ciekawsze, otwierające, zachęcające do rozmowy, budujące relacje, w której chce się być.


Lifestyle

Czas na rozmowę – Rozmowa na czas

J.Piekarska /OKrelacje
J.Piekarska /OKrelacje
5 października 2015
Fot. iStock / Jasmina007

Uczymy się mówić; w zasadzie w krótkim czasie zdobywamy umiejętność mówienia, jednak aby skutecznie rozmawiać i komunikować się, nie wystarczy tylko mowa.

Podobnie jak z prowadzeniem samochodu, potrafię jeździć (nauczyłam się nawet parkować tyłem), mam na to plastikowy dowód, ale umiejętność jazdy nabywam wciąż w praktyce. Podobno praktyka czyni mistrza i myślę że długo jeszcze będę praktykować… i rozmawiając i jeżdżąc (niekoniecznie jednocześnie).

Do owocnego działania w praktyce potrzebne są chęci, pozytywne nastawienie, wiedza, możliwości i zapewne jeszcze kilka punktów, w zależności od sytuacji i potrzeb. Jednak  podstawowym warunkiem na pewno jest CZAS.

Konflikty prywatne, służbowe i wszelkie inne mają jedno podłoże – brak czasu. A za tym idące konsekwencje w postaci niezrozumienia, niewiedzy, niechęci, dużych emocji, stresów i różnych
END-ów.

Czy dziecko wracające ze szkoły opowie od razu co się wydarzyło, dlaczego tak postąpiło, skąd się wzięła dziura na kolanie i jaki jest powód uwagi w dzienniczku?

Nie sądzę, by z ciszy lub potoku słów można było szybko wywnioskować, co tak naprawdę za tym wszystkim stoi. Nie pytam od razu o wszystko, czasem o nic nie pytam, czekam i daję czas… na ochłonięcie, spadek emocji i wreszcie rozmowę.

Kiedy jesteśmy zainteresowani odczuciami i opiniami rozmówcy tak samo, jak faktami, posiadamy wtedy szerszy obraz sytuacji, łatwiej nam zrozumieć i dać wsparcie. Powyższe podejście wymaga czasu, jednak rozmowa pozwala budować relacje i nie jest wtedy tylko wymianą zdań.

Skoro na każdym etapie procesu komunikacji niezbędnym składnikiem jest właśnie CZAS, to może warto na bieżąco dawać sobie nawzajem ten czas?  Sprawy codzienne, małe, bieżące, ważne nie skumulują się i nie urosną wtedy do rangi konfliktów, w których pomoc osoby trzeciej często wydaje się być niezbędna.

Jak mówić żeby rozmawiać?

  1. Być otwartym, zainteresowanym i ciekawym poglądów innych. Jeśli coś nas interesuje wtedy chętniej się angażujemy.
  2. Wyłączyć choć na chwilę pożeracze czasu (tv, radio, smartfon…).
  3. Dzielić się swoimi odczuciami, obawami, wątpliwościami. Słowa o sobie otwierają innych.
  4. Mieć wspólny czas, wspólne działania, zainteresowania – łatwiej i przyjemniej odnosimy się do osób, z którymi mamy wspólne i pozytywne przeżycia.
  5. Mówić w taki sposób, w jaki sami chcielibyśmy aby inni do nas mówili.

Spróbuj porozmawiać z kimś bliskim inaczej niż zwykle. Chętniej, dłużej, otwarcie i na dowolny temat.
A potem spojrzyj na korzyści tej rozmowy.