Lifestyle

Małgorzata Pieczyńska: Lepiej ugotować na szybko kaszę i jajko, niż cały dzień męczyć się w kuchni. Wtedy zyskasz czas na jogę

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
16 sierpnia 2022
 
„Mam wielu, nawet bardzo zamożnych, przyjaciół, którzy urządzają sobie przepiękne domy i ogrody, w których potem są urobieni po uszy. Zachowują się trochę jak własne służące i kucharki. A ja nie wiem, gdzie w tym wszystkim jest miejsce na  zdrowie i przyjemność? Chciałabym jakoś ich zawrócić z tej drogi i opowiedzieć, jak ważne jest zadbanie o siebie”, mówi nam Małgorzata Pieczyńska, ambasadorka Joga Festiwal w Wierchomli. Małgorzata ćwiczy codziennie. Od 20 lat. Jest najlepszą reklamą dla jogi. Ma 62 lata i jest w znakomitej formie.
Kiedy zakochała się pani w jodze?
Zawsze byłam aktywna fizycznie, trenowałam akrobatykę sportową, jazdę konną, skoki do wody. Całe życie roznosiła mnie energia i intuicyjnie czułam, że potrzebuję sportu. Takie perpetuum mobile – im więcej wysiłku, tym więcej energii miałam. Jako dojrzała osoba doceniłam callanetics i nagle zrozumiałam wtedy, że dla ciała nie zawsze wysiłek cardio, czyli taki „z wywalonym ozorem” jest optymalny. Któregoś dnia przyjaciółka zaprosiła mnie na zajęcia jogi do warszawskiej szkoły przy ulicy Foksal. Poszłam, choć wydawało mi się, że to nie będzie pasowało do mojej osobowości. Dwadzieścia lat temu kojarzyłam jogę jako pasywne ćwiczenia, podczas których trzeba siedzieć i śpiewać mantry w oparach kadzideł.
Taki był wtedy stereotyp. Na szczęście dziś mamy większą świadomość. Powiem pani, że kiedy dwadzieścia lat temu pierwszy raz poszłam na zajęcia jogi, od razu zrozumiałam, że coś się dzieje w moim ciele. Wydawało mi się, że poruszyłam mięśnie, których nigdy nie używałam, mimo mojej regularnej aktywności fizycznej. Okazało się też, że to wcale nie są ćwiczenia pasywne. Mało tego, jeśli uważnie słucha się instrukcji, wymagają one wysiłku i to mnie totalnie zaskoczyło. Do tego stopnia, że na drugi dzień znowu poszłam do szkoły, bo poczułam, że muszę dowiedzieć się więcej.
Wkrótce zaczęłam też zastanawiać się, dlaczego nauczyciel nie mówi „stanie na głowie”, tylko „sirsasana”. Już na drugich, trzecich zajęciach zadałam sobie pytania: co to jest za język? Dlaczego on mówi „ardha chandrasana”, zamiast: „stań na jednej nodze, wyciągnij się, zrób pozycję, która się nazwa półksiężyc”? Dlaczego nie mówi po polsku, tylko używa sanskrytu? Kiedy zadałam to pytanie nauczycielowi i wtedy dostałam od niego „Drzewo jogi” B.K.S. Iyengara i natychmiast zachwyciłam się tą książką, bo zrozumiałam, jak wielką propozycją może być dla mnie joga. Dotarło do mnie, że wykonywanie asan to nie tylko fizyczność, bo regularna praktyka może się stać ścieżką rozwoju osobistego. Dowiedziałam się wielu rzeczy, np. tego, że człowiek, który nie szanuje ludzi, zwierząt, roślin, nie jest joginem, a zwykłym akrobatą. Joginem jest ten, kto przestrzega moralnych zasad, a oprócz tego dba o swoje ciało.

Dlaczego dbanie o ciało jest takie ważne?

Ciało jest nam dane, żeby fajnie przeżyć życie. Musimy o nie dbać, by nie przeżywać bólu fizycznego spowodowanego niesprawnością fizyczną i upokorzeń związanych z niesprawnością. Oczywiście niesprawność nie jest upokarzająca, ale jeżeli sami doprowadzamy do tego, że nie możemy zasznurować sobie butów w wieku 60 lat, to na pewno czujemy się zawstydzeni. Ja uważam, że my, ludzie, mamy obowiązek dbać o swoje ciała.

fot. IYD

Wiele kobiet dba o paznokcie, a nawet swój dom bardziej niż o kondycję i giętkość kręgosłupa. Mężczyźni prędzej pójdą na przegląd samochodu niż do lekarza.
Powiem pani, że mam wielu przyjaciół, nawet bardzo zamożnych, którzy urządzają sobie przepiękne domy i ogrody, w których potem są urobieni po uszy. Zachowują się trochę jak własne służące i kucharki. A ja nie wiem, gdzie w tym wszystkim jest miejsce na ich zdrowie, na ich przyjemność. Chciałabym jakoś ich zawrócić z tej drogi i opowiedzieć, jak ważne jest wyważenie, zadbanie o siebie mentalne i fizyczne. Ale to jest trudne. Wydaje mi się, że kult męczeństwa, takiego cierpiętnictwa jest wszechobecny w naszej kulturze środkowoeuropejskiej. Niech pani pomyśli, jak głęboko w nas, kobiety, wpojono myśl, że musimy zaakceptować męża alkoholika, bo przecież przysięgałyśmy być z nim na dobre i na złe…
W dodatku większość kobiet uważa, że ważniejsza od dbania o swoje ciało jest opieka nad dziećmi. Chciałyby ćwiczyć, ale mówią, że przecież czas nie jest z gumy.
Tak, ale wtedy nie bierzemy pod uwagę tego, że z pustego i Salomon nie naleje. Jeżeli nie masz siły, zdrowia, witalności, to co masz dać swojemu dziecku? Dasz mu swoje zmęczenie i frustrację. Oczywiście postawisz zupę na stole, ale będziesz smutną żoną, matką, zmęczoną kobietą. A czy o to w życiu chodzi? Czasami naprawdę lepiej ugotować w kilka minut kaszę gryczaną i jajko sadzone, niż namęczyć się cały dzień nad pracochłonnym obiadem. Wtedy zostanie ci czas, by pójść na jogę i półtorej godziny poświęcić tylko sobie. Wyjdziesz z zajęć z prostym kręgosłupem, z symetryzowanym ciałem i z godnie podniesioną głową.

Co daje pani joga jako aktorce?

Mowa ciała jest dla mnie jest czymś oczywistym. Ja to widzę, ja tego używam. W jodze nie ma pozycji, w której mamy zgarbione plecy, zapadniętą klatkę piersiową jak u człowieka zdeprymowanego lub zmęczonego. Ciało w jodze jest ciałem symetrycznym z dumnie podniesioną głową, uwypukloną klatką i z cofniętymi barkami. Wychodząc od tej fizyczności, można potem jeszcze budować psychikę: spokojniejszą i bardziej harmonijną. Ja dziś staram się ćwiczyć codziennie, jeśli tylko mogę w szkole, a jeśli nie – sama. Zawsze po takiej sesji czuję, że lepiej oddycham, kroczę pewniej, jestem spokojniejsza i uważniejsza. Moje ciało jest dziś bardziej świadome.

fot. IYD

Dlaczego niektórzy podczas zajęć jogi płaczą? Przyznam, że coś takiego zdarzyło mi się przed laty i to było bardzo dziwne uczucie, nie potrafiłam tego płaczu powstrzymać.
Ciało wiele pamięta, wie lepiej, czego potrzebuje zmęczony, napięty człowiek. Jeżeli ja bym do pani powiedziała: „Weź się w garść, opanuj się, uśmiechnij się”, to byłyby tylko puste słowa, prawda?
Natomiast ciała nie da oszukać i kiedy ono pani podpowiedziało: „Wyprostuj się, weź oddech pełną piersią”, odblokowały się emocje. Joga to dużo więcej niż tylko aktywność fizyczna. Ale wcale nie trzeba się w to zagłębiać. Jeśli ktoś nie ma na to ochoty, joga może być dla niego po prostu tylko, jak dobry wysiłek fizyczny. Dziś powszechnie mówi się, że joga jest dla każdego.
Jak przekonać do niej ludzi, którzy np. mają nadwagę albo obawy, że z powodu kontuzji stracili już ruchomość w kolanach, czy barkach?
Joga jest dla każdego. Potrzebny jest tylko mądry, odpowiedzialny nauczyciel, któremu przed zajęciami należy powiedzieć o swoich kontuzjach i obawach. On będzie zwracał uwagę, jakich ćwiczeń taka osoba nie powinna wykonywać i czym może je zastąpić. Kiedyś miałam zabieg na oczy i dlatego nie mogłam wykonywać tzw. pozycji odwróconych. Uczestniczyłam w warsztatach, ale jak tylko czułam, że podnosi mi się ciśnienie w gałkach ocznych, to rezygnowałam np. z „psa do dołu”. Zamiast tego stawałam przy parapecie i robiłam skłon tułowia, maksymalnie do 90 stopni.
Niedawno została pani ambasadorką Festiwal Joga w Wierchomli. Czy będzie panią można tam spotkać?
Jeszcze nie jestem pewna. W moim zawodzie jest jak w kalejdoskopie, szybko wszystko się zmienia. Bardzo chciałabym jednak przyjechać, ponieważ wierzę, że warsztaty mają głęboki sens. Po pierwsze dlatego, że od razu można wejść głębiej w temat i poznać absolutnie fascynujących ludzi, joginów, którzy opowiadają o swojej pasji z niezwykłym zapałem. Po drugie: intensyfikacja zajęć (kilka godzin dziennie) daje taki efekt, jakbyśmy przez pół roku chodzili na zajęcia regularnie. Zawsze wracam z takich warsztatów z pełnym bakiem energii, którą mogę dzielić się z innymi ludźmi i którą mogę spożytkować kreatywnie w swojej pracy aktorki.
Małgorzata Pieczyńska, popularna aktorka, która od ponad 30 lat mieszka w pół na pół w Polsce i Szwecji (razem z mężem, gdzie aktywnie pracuje (teraz  jest w Geteborgu i kręci trzeci sezon serialu „Bäckström”. W Polsce Grała w „Wiernej rzece”, „Jeziorze Bodeńskim”, „Barytonie”, „Piłkarskim pokerze”, „Szpilkach na Giewoncie”, a od niedawna w „M jak miłość”. Od ponad dwudziestu lat joginka.

Lifestyle

30 patentów na oszczędzanie wody, gazu, prądu i ogrzewania. Zakład, że o połowie nie wiedziałaś?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
16 sierpnia 2022
fot. Ridofranz/iStock
 

Hiszpania i Francja wprowadza właśnie rządowy plan oszczędzania energii elektrycznej. W Polsce w tym czasie mówi się jedynie o dotacjach na węgiel i apeluje o ogrzewanie domów. W dodatku aż 60 procent Polaków nie zamierza zmieniać swoich nawyków i zmniejszać zużycia energii. Oszczędzanie deklaruje 37 procent – tak wynika z sondażu United Surveys dla Dziennika Gazety Prawnej i Radia RMF. Czy jesteśmy rozrzutni? A może lekkomyślni? Przecież czeka nas trudna jesień i zima, dlatego warto się do niej przygotować. Wymienić w domu żarówki na energooszczędne, mieć powerbank, sprawdzić, czy meble nie zasłaniają grzejników. Mamy dla Was 30 sprawdzonych sposobów na domowe oszczędzanie.

Jak oszczędzać wodę?

1.  Podłogę w łazience spokojnie możesz umyć wodą po kąpieli. Chyba że zużyłaś tonę mydła.

2. Wybieraj szybki prysznic zamiast długiej kąpieli. To jest najprostszy sposób na oszczędzanie wody. Koszty kąpieli w wannie są prawie cztery razy wyższe do tych pod prysznicem.

3. Możesz zaoszczędzić jeszcze więcej wody, jeśli zamontujesz deszczownicę zamiast tradycyjnego prysznica ze słuchawką.

4. Rośliny w upalne dni podlewaj rano, by woda wolniej odparowywała.

5. Kwiaty możesz podlać wodą po płukaniu warzyw.

6. Zakręcaj kran, myjąc zęby lub goląc się. Nie ma potrzeby, by woda leciała 4 minut ciurkiem.

7. Rozsądnie korzysta z pralki – uruchamiaj ją, gdy jest pełna lub korzystaj z trybu ½ wkładu, lub napisem „eco”.

8. Zmywarkę włączaj, dopiero kiedy jest zapakowana po brzegi.

9. Jedno spłukanie w toalecie to od 7 do 10 litrów wody! Dlatego korzystaj z przycisku „oszczędne spłukiwanie”.

10. Myjąc ręce, nie odkręcaj wody na full.

11. Dokręć kapiące krany.

Jak oszczędzać prąd i gaz?

12. Jeśli ładujesz telefon przez całą noc, twój rachunek rośnie! Naukowcy udowodnili, że telefon, który jest naładowany, ale nadal podłączony, cały czas pobiera prąd z sieci.

13. Jeszcze więcej kosztów generują zasilacze do komputerów. Kwoty te nie są duże, ale jeśli w twoim domu masz na stałe włączonych kilka ładowarek i zasilaczy, to twój rachunek za prąd rośnie nawet kilkanaście złotych miesięcznie.

14. Pozostawione w stanie czuwania urządzenia (telewizor, radio) także pobierają prąd i zwiększają rachunki za elektryczność.

15. Wyłączaj światło w pomieszczeniach, w których nikt nie przebywa oraz urządzenia, których aktualnie nie używasz. Ale uwaga – jeśli wiesz, że za kilka minut znów usiądziesz do komputera lub przed telewizorem, nie wyłączaj tych sprzętów. Urządzenia pobierają najwięcej energii przy uruchamianiu.

16. Nie wkładaj ciepłych potraw do lodówki i nie otwieraj jej na zbyt długo. Ciepłe powietrze, dostające się do środka zmusza lodówkę, by pobierała więcej energii, aby mogła utrzymać stałą temperaturę.

17. Zamontuj żarówki energooszczędne. drogie, ale możesz je przecież wymieniać sukcesywnie.

18. Gdy otwierasz drzwiczki piekarnika podczas pieczenia, wypuszczasz gorące powietrze. Z tego powodu temperatura w środku obniża się i piekarnik musi to zrekompensować, pobierając dodatkową porcję prądu. Obserwuj potrawę przez szybkę.

19. Jeśli w piekarniku pieczesz mięso, zastanów się, czy obok nie ułożyć frytek albo warzyw, z których zrobisz pastę na kanapki. Staraj się zapełnić przestrzeń w piekarniku, ponieważ jest on prawdziwym „pożeraczem” prądu.

20. Przy zakupie nowych urządzeń zwróć uwagę na ich klasę energetyczną – im jest wyższa, tym mniejsze zużycie energii. Nowa skala rozpoczyna się od A (najbardziej energooszczędne sprzęty) i kończy na G (najmniej energooszczędne).

21. Największymi pożeraczami prądu są płyta indukcyjna i bojler elektryczny. Potem: piekarnik, lodówka i zmywarka.

22. Jak najwięcej korzystaj ze światła dziennego. Nie bądź nocnym markiem, wstawaj wcześniej, a biurko lub stół postaw bliżej okna.

23. Zagotujesz wodę na makaron szybciej, jeśli garnek przykryjesz pokrywką. Zupę też. To sposób naszych mam, o którym dziś już nie pamiętamy.

24. Gotuj wodę na herbatę na gazie. Nie w czajniku elektrycznym, bo pochłania naprawdę sporo energii. A jeśli wybierasz czajnik elektryczny (bo szybciej), nalewaj do niego tylko tyle wody, ile aktualnie potrzebujesz.

Jak oszczędzać na ogrzewaniu?

25. Zmniejszając temperaturę w pomieszczeniu tylko o jeden stopień, możesz zaoszczędzić ok. 5-6% energii grzewczej. Zasłonięte meblami lub kotarami grzejniki i zamontowane na nich suszarki na ręczniki, mogą pochłonąć nawet 20% ciepła.

26. Wietrz częściej, ale tylko przez kilka minut i przy szeroko otwartym oknie. 5-10 minut wystarczy, by wpuścić świeże powietrze, bez wychłodzenia mieszkania.

27. Przed zimą zastanów się, czy twoje grzejniki były odpowietrzane i odkamienione.

28. Eksperci twierdzą, że nawet 25 proc. energii cieplnej może uciekać z domu, kiedy mamy nieszczelne okna. Najlepiej wymienić je przed zimą lub skorzystać z uszczelek.

29. Montaż specjalnej podkładki odbijającej ciepło za kaloryferem może obniżyć rachunki za ogrzewanie nawet o 4%!

30. Zainwestuj w rolety, żaluzje i zasłony – w chłodne miesiące żaluzje czy grube zasłony mogą okazać się pomocne w ociepleniu pomieszczenia.

Źródła: wyborcza.pl; rachuneo.pl

 


Lifestyle

„Kąpanie się czy opalanie w samych gatkach jest legalne, normalne i przyjemne. Płeć i ilość tkanki tłuszczowej nie ma znaczenia”

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
16 sierpnia 2022

W projekcie #topfreedompl nie chodzi o rozbieranie się, tylko o rozpoczęcie ważnej, mądrej i szerokiej rozmowy o ciele. „Do rozmowy o tym, że moje ciało nie jest zaproszeniem do komentowania go i że uwikłanie w płeć, ogranicza nas wszystkich”, twierdzi  Ane Piżl (ratowniczka medyczna, kitesurferka, edukatorka), która  zapoczątkowała akcję topfreedom.pl. Za jej przykładem gwiazdy takie jak Maja Ostaszewska czy Paulina Holtz chcą zwrócić uwagę na problem nierówności w zakresie odsłaniania klatki piersiowej w miejscach publicznych oraz mediach społecznościowych, a szerzej – seksualizacji ciała postrzeganego jako kobiece.

Dlaczego aktorki chcą topless?

Akcję topfreedom.pl postanowiły wesprzeć popularne kobiety. By zwrócić na nią uwagę, opublikowały swoje nagie zdjęcia na Instagramie. Aktorka Paulina Holtz napisała, że osobiście do szału doprowadza ją konieczność blurowania lub zaklejania kobiecych brodawek.

Tak, biust jest OK. Kobiece brodawki sutkowe to złoooo 😡 (…) Miałam już z powodu nagich zdjęć kłopoty. Nagich, artystycznych zdjęć. Nie porno, nic wulgarnego. Ciało, po prostu. Niektóre IG największych muzeów na świecie zostały zbanowane za wrzucanie obrazów i rzeźb klasycznych, na których widać było kobiece brodawki. Paranoja!!! To oczywiście wierzchołek góry lodowej, ale jaskrawo pokazuje, że nierówność płci uważana jest za „naturalną”.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Praca&Pasja (@paulina_holtz)


Wkrótce za nią odezwała się kolejna aktorka, Maja Ostaszewska, która wrzuciła na Instagram swoje zdjęcie topless z wakacji.

„Zdjęcie z wakacji – beztroska, odpoczynek, plaża i ciało. Za granicą najczęściej plażuję topless i nikogo to nie dziwi. W Polsce można za to dostać nawet mandat – oczywiście, jeśli jest się kobietą. Dlaczego? Mamy różne ciała, ale jesteśmy równi i równe w swoich prawach. Wczoraj ruszyła bardzo fajna społeczna i oddolna akcja TOPFREEDOM.PL, której twórczynie upominają się o równość do odsłonięcia klatki piersiowej wszędzie tam, gdzie połowa społeczeństwa ma do tego prawo, w tym na plaży. O nieseksualizowanie kobiecego ciała. O szacunek dla każdego ciała – takiego, jakie jest. Takie myślenie jest mi bardzo bliskie, więc polecam kampanię Waszej uwadze. Sama mam dosyć udawania, że np. nie istnieje coś takiego jak kobiece sutki. Cyrku wokół tak naturalnego zjawiska, jak karmienie piersią”.

Koleżanki wsparła też dietetyczka, a prywatnie żona Macieja Stuhra – Katarzyna Błażejewska Stuhr. Napisała, że jest kobietą, zna kobiety i pracuje jako dietetyk. Dlatego wie, jak częstym problemem jest brak akceptacji własnego ciała. Nieustanne jego ocenianie i porównywanie. Ocenianie siebie pod kątem swojego wyglądu.

„Na kobietach ciąży olbrzymi presja. A czy to jest potrzebne? Śmiem wątpić. Dajmy wolność sobie (od oceny, od porównań, od napięć).

Wierzę, że równość nam to ułatwi. Nie ma lepszych (męskich) i gorszych (damskich) torsów i tułowi. Odsłanianie piersi, gdy karmię dziecko jest legalne, normalne i potrzebne. Kąpanie się czy opalanie w samych gatkach jest legalne, normalne i przyjemne. Płeć i ilość tkanki tłuszczowej nie ma tu żadnego znaczenia. Żyj i daj żyć innym. A argument, że kogoś to może sprowokować do czegoś, uwłacza wszystkim„.

Skąd taka akcja?

Za powstaniem akcji nie stoi żadna organizacja czy fundacja. To oddolny ruch Ane Piżl. Na Instagramie Ane można dziś przeczytać post, który rozwija temat: „Twoje dziecko na plaży mówi (na tyle głośno, że wszyscy słyszą) – „mamo, patrz jaka gruba pani!” albo „tato, dlaczego ten pan ma takie duże piersi?” Jak najlepiej reagować? (…) „Nie panikować. Pójść w kierunku spokoju i normalizacji. Dzieci mają to do siebie, że często opowiadają to, co widzą. A dorośli z reguły mają tego świadomość i mimo skrępowania potrafią to zrozumieć. Możesz powiedzieć: „Tak, ludzie są bardzo różni i różnie wyglądają, to normalne”.

Jeśli chcecie dowiedzieć się, co wydarzyło się, kiedy Ane poszła popływać na Warszawiankę w samych kąpielówkach, bez zakłócania porządku, na luzie, czytajcie jej Instagram.

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Ane Piżl (@ane_ratownica)

Każdego, kogo „zainteresował” temat podwójnych standardów gwiazdy zapraszają na stronę: topfreedom.pl oraz udostępnienie zdjęcia, które zwróci uwagę na temat z #topfreedompl 🔥

 


Zobacz także

Pobiegniemy, pojedziemy, popłyniemy, pomożemy! V Charytatywny Triathlon i Paratriathlon Kraina Bugu 2022

Seks w czasie okresu

Seks w czasie okresu?! Kilka rzeczy, które musisz wiedzieć

Garść faktów dotyczących seksu, których mogłaś nie znać