Lifestyle

Kolejny dzień, gdy otwieramy swoje domy i serca. W weekend pobiliśmy rekord!

Redakcja
Redakcja
28 lutego 2022
 

Trudno jest dziś myśleć o czymkolwiek innym poza wojną w Ukrainie. I można szczerze powiedzieć, że zdaliśmy (wciąż zdajemy) egzamin z empatii i sąsiedzkiej pomocy. W miniony weekend posty na FB nie dotyczące wojny, zbiórek, chęci i potrzeby wsparcia to były wyjątki.

W ciągu ostatnich dni granicę przekroczyło ponad 100 tysięcy osób, głównie kobiet z dziećmi. Ta liczba będzie wciąż rosnąć, bo kolejki na przejściach granicznych są coraz dłuższe. – Byłam niedaleko przejścia granicznego w Hrebenne, grupa moich znajomych przygotowuje tam ciepłe posiłki– opowiada Aneta Matuszewska, jedna z pomagających. – Widok jest porażający. Młode kobiety, matki idą ileś kilometrów z małymi dziećmi na rękach, z jedną siatką– tak jak wyszły z domu. Docierają do Polski wycieńczone, przemarznięte. Jedna z nich prosiła mnie o wodę. „Proszę zjeść zupę” pokazałam na gar. Odpowiedziała, że nie jadła od czterech dni  i nic nie przełknie.

Do Lubczyny Królewskiej, gdzie pomaga Aneta dojeżdżają autokary pełne ludzi, część z nich jedzie dalej (to ci, którzy mają już zapewnione w Polsce lokum), inni zostają i śpią w w szkole podstawowej. – Dziś organizuję zbiórkę koców i śpiworów, bo tego brakuje najbardziej, boimy się, że jutro zabraknie polówek, zbieram też kurtki, czapki i rękawiczki. – opowiada.

Ogromne sumy przekazujemy na internetowe zbiórki fundacji. Tylko na siepomaga.pl jest już ponad 20 mln zł!

Co można jeszcze zrobić?

 Odbieranie i przewóz ludzi

Grupa transport. UA/ PL

Nie jedźcie w ciemno, zajrzyjcie tam koniecznie. W weekend od rana do nocy kursowały busy i auta. Jeździli prywatni kierowcy z całej Polski, sporo firm oddało swoje busy. Swoje samochody zdecydowała się udostępnić m.in firma Uber, jak i Panek.

Wciąż pojawiały się i pojawiają posty.

„Moja mama utknęła pod Lwowem”, „Szukamy osoby, która wjechałaby do kraju” „Błagam o pomoc, w Kijowie, zamknięta w mieszkaniu jest moja przyjaciółka z dwudniowym niemowlęciem, ośmiolatek i 60 – letni mężczyzna w ciężkim stanie, kto może odebrać?”

Na posty reagowano szybko. Kolejni kierowcy opisywali sytuację na granicy. W Dorohusku czeka się 32 godziny, w Hrebenne dłużej, jedźcie do Zosina, tam jest krócej. – Jedna z wolontariuszek wjechała po ludzi w sobotę o siódmej rano, granicę przekroczyła z powrotem w niedzielę wieczorem– mówi Aneta Matuszewska.

Pomagający czekali też na uchodźców na dworcach w całej Polsce. Przywozili wodę, kanapki, ciepłe ubrania

Pomoc dla Ukrainy

To dziś jedna z największych grup na Facebooku. Ludzie udostępniają swoje pensjonaty, domy, nawet mieszkania.
I to nie tylko duże. „Mieszkamy w czwórkę na 35 metrach, ale jeszcze jedno łóżko się znajdzie”, „Mam kawalerkę, ale na kilka nocy przyjmę matkę z dzieckiem”. Swoje szkoły udostępniają dyrektorzy, developerzy nowe mieszkania.

Wciąż wpłacane też są pieniądze. Karolina Korwin Piotrowska udostępniła też post, jak dokładnie pomagać, jak oznaczać na Facebooku, jak pytać. Zajrzyjcie tam, pomocne.


Lifestyle

Wojna to nie miejsce dla kobiet? Ukrainki stanowią aż 20 proc. armii tego kraju

Redakcja
Redakcja
28 lutego 2022
Ukrainki walczą o wolność ojczyzny
 

Wojna na terenie Ukrainy trwa. Ukraińcy walczą, bronią ojczyzny z ogromną determinacją i odpierają siły wielkiej Rosji. Wiedziałyście, że w szeregach tej armii walczy też mnóstwo kobiet? Według szacunków to ok. 20 proc. ukraińskich żołnierzy. Od tygodni kobiety zapowiadały, że będą bronić swojego kraju i walczyć o przyszłość dla swoich dzieci.

„Albo zabijesz wroga, albo wróg może zabić twoje dziecko” – mówiła w rozmowie z mediami 51-letnia Marta Juzkiw, naukowczyni i żołnierka rezerwy ukraińskiej armii. Opowiadała, że co tydzień jeździ do jednostki uczyć się strzelać, obsługiwać punkty kontrolne. Kobiet takich jak ona są tysiące.

Jak traktują je żołnierze? Przyznają, że nie czują się ani gorsze, ani lepsze – mężczyźni traktują je na równi z sobą.

Pod koniec 2021 r. ukraińskie władze znowelizowały przepisy i teraz również kobiety otrzymują wezwania do stawienia się przed komisjami wojskowymi. Rozszerzono też listę zawodów, które zobowiązane są do gotowości bojowej. Wcześniej obowiązywała ona głównie zawody medyczne. Według nowych przepisów dołączyły do tej listy m.in. księgowe, finansistki, kobiety z branży budowlanej, kucharki, kelnerki, a nawet dziennikarki i fotografki.

 

Do wojska wstąpiła Anastasia Lenna, była ukraińska królowa piękności. W jednym z postów na Instagramie napisała, że każdy Rosjanin, który będzie atakował jej kraj zostanie zabity.

„The Christian Science Monitor” opublikował materiał, w którym Ukrainki pod nazwiskiem opowiadają o swoich motywacjach do chwycenia za broń. Nadia Babych jest strażniczką w punkcie kontrolnym w pobliżu miasta Zołote we wschodniej Ukrainie. Ma dwoje dzieci. — Jesteśmy tutaj, aby chronić nasz kraj, nasze rodziny — mówi.

 

„Na dziś mamy wszystkie otwarte stanowiska szeregowców, akt, sierżantów i sierżantów. Trudeau planuje zwiększyć liczbę kobiet w armii kanadyjskiej nawet o 25% dla kobiet-żołnierzy… Siły Zbrojne mają coraz większą tendencję do wzrostu odsetek kobiet, co jest dziś znaczące. Na przykład w 2014 r. odsetek kobiet w siłach zbrojnych wynosił 6,5% kobiet-żołnierzy. Dziś na Ukrainie liczba kobiet służących i pracujących w siłach zbrojnych sięga prawie 22,5%.”- powiedziała Ljubow Humeniuk, główna specjalistka Departamentu Edukacji Wojskowej, Nauki, Polityki Społecznej i Humanitarnej Ministerstwa Obrony.

 

 


Lifestyle

Nie jedź ot tak na granicę i nie przekazuj ubrań! Sprawdź, jak z głową pomagać uchodźcom z Ukrainy

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
28 lutego 2022
fot. tadtratte/iStock

Jak sensownie pomagać uchodźcom z Ukrainy? Co naprawdę jest teraz im potrzebne? Te pytania zadajemy doświadczonej aktywistce Mayrze Wojciechowicz.

Czy cieszy cię, że w czasie pierwszego weekendu tej wojny już tak wiele osób pomaga uchodźcom z Ukrainy?

Tak, bardzo. Polacy są niesamowici. To, co dzieje się teraz, przywraca wiarę w ludzi i świat, zwłaszcza po przeżyciach związanych z kryzysem humanitarnym na granicy polsko-białoruskiej. Myślę, że wiele osób bardzo tego potrzebowało, bo Polaków docisnęła bezsilność, z którą musieli się mierzyć od września 2021 roku. Od początku kryzysu humanitarnego na granicy z Białorusią wiele osób miało ogromną potrzebę działać, lecz starano się wmówić im, że są to działania nielegalne. Skala obecnej pomocy pokazuje, jak bardzo chcemy i potrafimy pomagać. Pomoc jest absolutnie niesamowita i wielotorowa – obejmuje dzieci, osoby starsze, kobiety, zwierzęta.

To pierwszy znany mi konflikt, w którym pomocą na tak wielką skalę objęto nie tylko ludzi, lecz także zwierzęta…

…i to nie tylko te towarzyszące jak psy czy koty, ale także gospodarskie. Ułatwione procedury wjazdowe, spontanicznie powstające na Facebooku grupy, które oferują domy tymczasowe i transport, zbiórki karmy i np. kaneli do przewozu… To wszystko buduje i wzrusza. Jeśli ludziom nie zabroni się udzielania pomocy, natychmiast stają się tak kreatywni, wszechstronni i pomysłowi, że chce się płakać ze wzruszenia. Jest w nas teraz dużo niespożytkowanej energii, która w końcu może być skanalizowana. Chciałabym jednak, żebyśmy  nie zapomnieli, że w tym samym czasie uciekający przed wojną, z Syrii, Iranu i Iraku, Kurdystanu nadal są w polskich lasach. I choć cieszę się, że Polacy tak chętnie i masowo pomagają Ukraińcom, to trudno mi się poukładać z tym, że istnieją „lepsi i gorsi uchodźcy”. Jednych przyjmujemy z otwartymi ramionami, udzielając im nie tylko oddolanej pomocy, ale także ułatwiając procedury wjazdowe, podczas, gdy inni bywają po 12-20 razy przerzucani za granicę.

Jesteś doświadczoną aktywistką. Wiele razy jeździłaś pomagać uchodźcom. Czy możesz nam poradzić, jak racjonalnie pomagać?

To bardzo ważne, żeby pomagać z głową. Spontaniczne akcje i odruchy serca, są piękne i poruszające, ale niestety czasami generują chaos i więcej pracy niż korzyści. Znajomi aktywiści, którzy właśnie wracają z przejścia granicznego w Dorohusku, opowiadają mi, że jest tam ogromna ilość wolontariuszy i darów w postaci jedzenia, wody, pościeli i ubrań. Te dary piętrzą się pod sufit w centrum noclegowym pod Chełmem. Mnóstwo ludzi chętnych, by pomóc. Jednak równie dużo jest chaosu. Oni bardzo martwią się, że wolontariusze szybko się wypalą, że potrzeba lepszej koordynacji i rozłożenia sił. Że cały czas brakuje długofalowej wizji, jak prowadzić te działania.

Dlatego jeśli chcemy przekazać dary, to naprawdę sprawdźmy najpierw, co konkretnie i gdzie jest potrzebne. Organizacje pomocowe donoszą, że na granicy nie potrzeba już w tej chwili ubrań czy kosmetyków. Wiadomo natomiast, że są olbrzymie potrzeby doposażenia mieszkań i lokali oferowanych uchodźcom w całej Polsce. Jeżeli wszyscy ruszymy na granicę, żeby świadczyć usługi transportowe, może okazać się, że spowodujemy tylko wielokilometrowe korki. Pamiętajmy też, że osoby, które dotarły na granicę z Ukrainy doświadczyły ogromnego stresu czy nawet traumy i nie zawsze są w stanie, mimo naszych najlepszych chęci, zaufać zupełnie obcym osobom i wsiąść do ich samochodu.

Szacunki mówią, że jedynie około 10% ukraińskich kobiet i dzieci, nie ma planu gdzie się udać i co  robić w Polsce.  Znakomita większość ma załatwione przynajmniej tymczasowe noclegi, bo jadą do rodziny i przyjaciół.  Jest wiele organizacji, które pomagają w sposób zorganizowany. Rozważmy, może czy nie lepiej je wesprzeć finansowo niż wprowadzać zamieszanie? Oczywiście ja nie chcę nikogo powstrzymywać, czy zniechęcać przed niesieniom pomocy, ale pamiętajmy, że to nie jest sprint, ale bardzo długi maraton niesienia pomocy. On będzie od nas wymagał rozsądnego gospodarowania swoimi własnymi siłami i zasobami.  Nie chodzi tylko o to, by błyskawicznie zaspokoić własną potrzebę pomagania, ale by rzeczywiście być w stanie udzielać pomocy tak długo, jak długo będzie ona potrzebna.

Jak weryfikować prawdziwość postów z potrzebami w Internecie?

Istnieją organizacje, które od dawna działają na tym polu i mają sprawdzone „know how”. Mam na myśli między innymi organizacje tworzące Grupę Granica, która zrzesza kilkanaście organizacji pomocowych mi. In: Homo Faber, Chlebem i Solą, Nomada Stowarzyszenie. Jest też Fundacja Ocalenie oraz organizacje, które ułatwiają pomoc osobom uciekającym ze zwierzętami m.in. Viva! lub Pegasus.

Do jakiej pomocy najbardziej przydają się ręce ludzkie?

Zazwyczaj wolontariusze potrzebni są do tych najmniej atrakcyjnych działań, takich jak segregowanie i pakowanie darów, żeby były w stanie dotrzeć tam, gdzie ludzie na nie czekają. Pamiętam, jak sama segregowałam dary dla uchodźców, w szczególności ubrania i zadziwiała mnie pełna torba czerwonej koronkowej bielizny.

Tu należy pomagać z głową i zastanowić się, co tym ludziom naprawdę się przyda. Nie oddawajmy ubrań zużytych i zniszczonych, to nie jest okazja, by czyścić szafy. Przekazujemy rzeczy, które sami chcielibyśmy dostać.

Z wielu miejsc przy granicy docierają sygnały, że na razie nie potrzeba ubrań, ale nadal poszukiwane są ciepłe kurtki, śpiwory, ręczniki, pościel i materace.  Z podobnym apelem wystąpił prezydent Przemyśla. Dzięki natychmiastowemu odzewowi ludzi z całej Polski w Przemyślu „mają już absolutnie wszystko”, dlatego poczekajmy chwilę i przemyślmy: co, gdzie i jak. Zamiast jechać na granicę, rozejrzymy się dookoła siebie. Niemal w każdym mieście, miasteczku i wsi można teraz już przyłączyć się do lokalnych inicjatyw. Działać też najlepiej z ludźmi, których znamy i którym ufamy. Na pewno jest olbrzymia potrzeba lokali mieszkaniowych. W każdym dużym mieście zostały stworzone listy, do których można dopisywać mieszkania i pokoje do udostepnienia, np. w moim mieście jest to: gdanskpomaga.pl.

Czego ci w tym momencie najbardziej brakuje?

Niesamowita jest fala oddolnej pomocy zwykłych ludzi.

Chciałabym, żeby z taką sama siłą włączyły się w pomoc duże firmy, korporacje, sieci handlowe, czyli podmioty, które dysponują ogromnymi zasobami. Chodzi mi o masowe przekazywania pieluch, mleka dla dzieci, środków higieny osobistej  przez  korporacje i sieci handlowe, a nie tylko przez prywatne osoby.

Zwłaszcza, że kiedy rośnie popyt na te produkty, firmy na nich doskonale zarabiają,  ponieważ zwykli ludzie kupują je dla uchodźców w zwiększonej ilości. I najważniejsze, próbujmy rozsądnie gospodarować swoimi zasobami, bo powtórzę jeszcze raz: to nie sprint, możliwe że  czeka nas naprawdę długi maraton.

 

Mayra Wojciechowicz aktywistka związana z Grupą Granica.


Zobacz także

Twoje działania, to coś innego niż Ty sama. I jeśli przydarzy Ci się porażka – to nie znaczy, że jesteś porażką

Każdy z nas potrzebuje odrobiny przestrzeni tylko dla siebie, nawet gdy kocha całym sobą

Przestańmy tak kurczowo trzymać się mężczyzn, bo zrobimy sobie krzywdę

Nie zazdrość mi. Życie singielki wcale nie jest szczęśliwe. A kto tak twierdzi, najzwyczajniej w świecie kłamie