Lifestyle

W jaki sposób dieta wyłącznie roślinna wpływa na organizm? Sprawdzamy!

Redakcja
Redakcja
28 października 2021
 

Przejście na dietę wegańską to pełen empatii wybór, który może zmniejszyć ślad środowiskowy i pomóc poprawić jakość diety. Coraz więcej z nas przechodzi na weganizm. Ale w jaki sposób dieta roślinna faktycznie wpływa na organizm i na jakie pułapki należy zwracać uwagę? 

Nigdy nie było lepszego czasu na weganizm. Wraz z mnóstwem nowych produktów na półkach sklepowych diety roślinne weszły do głównego nurtu. Ale chociaż diety roślinne są niewątpliwie dobre dla środowiska – nie wspominając o łagodzeniu obaw o dobrostan zwierząt – uczciwie byłoby zapytać, czy są one dobre dla twojego zdrowia. Czy weganie mogą stosować zbilansowaną dietę? A może utrzymuje się stary stereotyp – weganie są niedożywieni i nie jedzą w sposób, w jaki nasze ciała są „zaprojektowane” do jedzenia?

Czego się spodziewać, gdy przejdziesz na weganizm?

Według Brytyjskiego Stowarzyszenia Dietetyków stereotyp jest właśnie stereotypem. Organizacja utrzymuje, że dobrze zaplanowana dieta wegańska może „wspierać zdrowy tryb życia ludzi w każdym wieku”, w tym dzieci i kobiet w ciąży. Oczywiście kluczowym słowem jest tutaj „dobrze zaplanowana”. Prawdopodobnie nie będziesz czuła się świetnie, na przykład, jeśli wyeliminujesz produkty pochodzenia zwierzęcego i zastąpisz je frytkami.

Żeby uniknąć szoku i nie zniechęcić się na samym początku zamiast nagłej zmiany, nowi weganie powinni dać sobie czas na zapoznanie się z nowym jedzeniem i zaplanowanie, w jaki sposób osiągną swój cel w tempie, które im odpowiada.

Zwiększanie spożycia pokarmów roślinnych krok po kroku daje czas na przyzwyczajenie się do praktycznych aspektów wegańskiego stylu życia, a także umożliwia jelitom przystosowanie się do prawdopodobnego wzrostu korzystnego błonnika. Picie dużej ilości płynów na pewno pomoże. Możesz spróbować jeść wegańskie śniadania przez tydzień, a następnie dodać wegańskie lunche w drugim tygodniu i tak dalej.

Jakich suplementów potrzebujesz?

Wegańska Wielkanoc w trzech odsłonach

Fot. iStock

Jedną z rzeczy, które musisz tutaj zaplanować, jest zapewnienie odpowiedniego spożycia mikroelementów. Niestety, istnieje kilka witamin i minerałów, których nie można łatwo uzyskać z diety roślinnej, a najbardziej znanym z nich jest witamina B12. Występuje prawie wyłącznie w mięsie, jajach, rybach i nabiale, jest niezbędna dla utrzymania zdrowego układu nerwowego i krwi, a jej niedobór może powodować bardzo nieprzyjemne objawy.

Jeśli masz niedobór witaminy B12, możesz odczuwać zmęczenie, bóle głowy, kołatanie serca, drętwienie i utrzymujący się niski nastrój. W dalszej kolejności możesz doświadczyć anemii i uszkodzenia układu nerwowego, a także zwiększonego ryzyka chorób serca i powikłań ciąży. Objawy te rozwijają się stopniowo i można je pomylić z innymi schorzeniami, dlatego ważne jest, aby postawić diagnozę, od razu gdy podejrzewasz problem. Dobrą wiadomością jest to, że wiele mlek roślinnych i płatków śniadaniowych jest wzbogaconych witaminą B12.

Inne mikroelementy, na które należy uważać, to witamina D, jod i selen, które są trudne do zdobycia dla wegan. Witamina D jest niezbędna do utrzymania zdrowych kości, natomiast jod jest wykorzystywany do wytwarzania hormonów tarczycy, a selen odgrywa rolę w wielu ważnych procesach zachodzących w organizmie.

Prawdopodobnie suplementacja jest najlepszym sposobem na zapewnienie niezawodnego spożycia jodu. Suplementacja selenu również nie będzie konieczna, jeśli codziennie zjesz kilka orzechów brazylijskich. Suplementowanie witaminy D jest zalecane powszechnie.

Znalezienie równowagi

Oprócz używania wzbogaconej żywności i suplementacji, musisz upewnić się, że zrównoważysz główne grupy żywności. Oczywiście jest to ważne dla wszystkich – nie tylko dla wegan – ale jeśli wcześniej jadłaś dużo produktów pochodzenia zwierzęcego, znalezienie odpowiednich substytutów może zająć trochę czasu.

Dobre źródła białka roślinnego to fasola, soczewica, groch, produkty sojowe, masło orzechowe, orzechy nerkowca, mielone siemię lniane i pestki dyni. Produkty mleczne można zastąpić produktami, które są naprawdę bogatymi źródłami wapnia, takimi jak wzbogacone alternatywy dla mleka i jogurtu oraz tofu z wapniem.

Weganie mogą pozyskiwać tłuszcz omega-3 z orzechów włoskich lub mielonego siemienia lnianego, podczas gdy żelazo znajduje się w bogatych w białko pokarmach roślinnych: jarmużu, rodzynkach i wzbogacanych płatkach śniadaniowych. Dobrym pomysłem jest również włączenie źródła witaminy C do każdego posiłku (pomyśl o brokułach lub papryce), aby zwiększyć wchłanianie żelaza.

Jeśli odczuwasz zmęczenie i osłabienie, pomimo stosowania zbilansowanej diety, może istnieć prostsze wytłumaczenie – po prostu jesz za mało. Chociaż niektórzy ludzie przechodzą na weganizm, aby schudnąć, nie jest to zdrowe ani pożądane dla wszystkich i może warto zadbać o zdrowe, wysokokaloryczne produkty, takie jak awokado lub masło orzechowe.

Możesz również zmagać się z nasileniem objawów jelitowych, takich jak wzdęcia, szczególnie jeśli nie pijesz wystarczającej ilości płynów. Dlatego wskazane jest stopniowe zastępowanie produktów pochodzenia zwierzęcego alternatywami wegańskimi w ciągu kilku tygodni.

No dobrze, a co zauważysz w swoim ciele, kiedy po prostu przestaniesz jeść mięso?

fot. Anchiy/iStock

  1. Tracisz trochę na wadze
    Ludzie, którzy rezygnują z mięsa, mogą stracić na wadze około czterech kilogramów. Nie wymaga to liczenia kalorii i intensywnych ćwiczeń. Dzieje się tak, gdy jemy więcej warzyw.
  2. W jelitach zwiększa się ilość korzystnych dla nas bakterii
    Flora jelitowa jedzących mięso różni się od wegetarian. Dane pokazują, że ludzie, którzy jedzą tylko produkty roślinne, mają więcej bakterii ochronnych. Jednak nawet, jeśli przestałabyś jeść mięso, potrzeba czasu, by flora jelitowa uległa reorganizacji i poprawie. Początkowo możesz mieć wzdęcia, ponieważ twoje jelita i trzustka dostosowują się do diety opartej na roślinach.
  3. Skóra będzie wyglądać zdrowiej
    Wielu wegetarian zauważa, że ​​ich skóra poprawia się: znikają pryszcze, zaskórniki i trądzik. Naukowcy twierdzą, że jeśli zastąpisz mięso owocami i warzywami, wszystkie toksyny zostaną z organizmu wypłukane, a taki detoks wpływa na korzystnie na skórę.
  4. Będziesz mieć więcej energii
    Jedną z najważniejszych rzeczy, jaką można zauważyć po odstawieniu mięsa, to zdecydowanie więcej energii.  Nie jest to niespodzianką, ponieważ taka dieta pomaga nie tylko pozbyć się wagi i wypłukać toksyny, ale także daje poczucie pewnej lekkości.
  5. Zmniejsza się ryzyko zachorowań na choroby sercowo-naczyniowe
    Związek między czerwonym mięsem a chorobami sercowo-naczyniowymi został udowodniony dawno temu. Amerykańscy naukowcy odkryli, że zawarta w w czerwonym mięsie L-karnityna wywołuje reakcje chemiczne, które negatywnie wpływają na nasze serce. Interesujące jest również to, że wegetarianie rzadziej chorują na nadciśnienia, cukrzycę oraz raka okrężnicy i żołądka.
  6. Poziom cholesterolu zmniejsza się o jedną trzecią
    Gdy przestajesz jeść mięso, spada poziom cholesterolu w twojej krwi. To efekt, który można porównać do zażycia leku zmniejszanego poziom cholesteroli. Osobom z miażdżycą zaleca się wypróbowanie diety warzywnej.
  7. „Dobre” geny będą działały lepiej
    Naukowcy odkryli, że warunki środowiskowe wpływają na pracę naszych genów. Istnieją „dobre” i „złe” geny. Jeśli twój styl życia jest niezdrowy, twoje „złe” geny zaczynają działać szybciej, powodując rozwój chorób przewlekłych i otyłość. Jeśli natomiast prowadzisz zdrowy tryb życia, praca genów zmienia się.
  8. Mogą wystąpić niedobory witamin i minerałów
    Gdy przestajesz jeść mięso, w twoim organizmie mogą wystąpić niedobory  jodu, żelaza, witaminy D i B12. Naukowcy jednak twierdzą, że jeśli nasza dieta pomimo braku mięsa zawiera wystarczającą ilość roślin strączkowych (fasoli, soczewicy), orzechów, owoców, ciemnozielonych warzyw, produktów pełnoziarnistych i zbóż, to równowaga witamin i minerałów zostanie przywrócona.
  9. Można stracić smak
    Cynk jest istotnym elementem odpowiedzialnym za odczucia smakowe. W ostrygach i czerwonym mięsie występuje jego duża ilość. Dlatego wegetarianie powinni znaleźć inne źródło tego pierwiastka w  fasoli, orzechach, produktach pełnoziarnistych i produktach mlecznych.
  10. Mięśnie mogą potrzebować więcej czasu na regenerację
    Białka zarówno zwierzęce jak i roślinne są niezbędne do wzmocnienia mięśni i ich regeneracji po treningu. Należy jednak pamiętać, że białko roślinne potrzebuje więcej czasu, by uzyskać jego efektywność. Eksperci od żywienia zalecają, by wegetarianie i wegańscy sportowcy spożywali proteiny tuż po treningu, ponieważ są łatwiej i szybciej wchłanialne.

Lifestyle

„Przez pół roku byłam leczona chemią, na nowotwór złośliwy. Na diagnozę, że to endometrioza, czekałam 30 lat”

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
29 października 2021
fot. PeopleImages/iStock
 

„To jest taki ból, jak rozrywanie od środka, jakby ktoś mnie nożem ciął i podpalał. Ból był tragiczny, nie do zniesienia”, mówi Kamilla. „Przez pół roku byłam leczona chemią. Lekarz postawił diagnozę, że to nowotwór złośliwy. Czekałam na prawidłową diagnozę, że to jest endometrioza, trzydzieści lat”, opowiada Marzena. „Choruję od pierwszej miesiączki. Żadne leki nie pomagały. Mówili mi, że okres musi boleć, tak słyszałam od lekarzy ginekologów”, dodaje Martyna. Te zdania padają w reportażu Katarzyny Górniak i Magdy Łucyan pt. „Taka twoja uroda”, który opowiada o nieustająco bagatelizowanej chorobie kobiet – endometriozie. Endometrioza odpowiada za niemal połowę przypadków niepłodności i wiąże się z ogromnym bólem, porównywalnym nawet do bólu porodowego.

Endometrioza nie na darmo nazywana jest piekielną chorobą. Jest to coś, czego my mężczyźni, tu się trzeba uderzyć w pierś, nie jesteśmy w stanie wytrzymać. Jeśli codziennie albo kilka razy dziennie przeżywalibyśmy ból równy z bólami porodowymi przez ostatnie 15 lat życia, to nie wytrzymalibyśmy tego emocjonalnie”, mówi dr Mikołaj Karmowski, ordynator oddziału ginekologii w Medicus Clinic.

Mimo to pacjentki często są lekceważone i nie otrzymują odpowiedniej opieki lekarskiej. „Lekarze mówili mi, że wymyślam”, „że przesadzam, że jestem wariatką, że powinnam pójść do psychiatry”. „Taka twoja uroda”, wspominają bohaterki reportażu. Jaka jest skala tej choroby w Polsce? Wystarczy spojrzeć na statystyki. Rocznie 260 tysięcy osób w Polsce choruje na nowotwory złośliwe, a w tym momencie mamy aż 300 tysięcy kobiet, które wymagają pilnej operacji endometriozy! W dzień premiery reportażu na TVN 24 rozmawialiśmy z Magdą Łucyan, jego współtwórczynią.

Magdo, dlaczego tak długo realizowałyście ten reportaż, aż pół roku?

Fot. Bartosz Krupa/East News. Warszawa 13.06.2019. N/z: Magda Lucyan

Razem z Katarzyną Górniak, zastanawiałyśmy się, jak w telewizji pokazać ból. Opowiedzieć o nim… Obawiałyśmy się, że wtedy również nasz widz nie uwierzy, jak bardzo cierpią kobiety chore na endometriozę. Niestety ich codziennym dramatem jest właśnie to, że im się po prostu nie wierzy. Dlatego postanowiłyśmy towarzyszyć naszym bohaterkom przez kilka miesięcy. Jedna z nich, Kamilla może już dziś powiedzieć, że czuje się lepiej, ale ona ma za sobą bardzo trudną historię leczenia, bo przeszła jedenaście różnych operacji: wycięto jej macicę, jajowody, jajniki, 15 centymetrów jelita i prawą nerkę. Zaznaczam, że wszystko to musiało zostać usunięte właśnie z powodu endometriozy. Kamilla nie ma już szansy na posiadanie dzieci, a było to jej ogromnym marzeniem. Kolejna bohaterka Amelia na co dzień żyje w nieustannym bólu, ponieważ jej zmiany endometrialne umiejscowione są na unerwieniu miednicy, więc jej cierpienie jest ogromne. Poprosiłyśmy Amelię, by nagrywała dla nas coś w rodzaju pamiętnika bólowego. Dlatego pokazuje się na ekranie w momentach największego bólu. Te fragmenty są wstrząsające – bo ból widać po niej całej.

My chyba wszyscy do niedawna nie zdawaliśmy sobie sprawy ze skali tej choroby! W reportażu padają cyfry: 1 na 10 kobiet w Polsce w wieku rozrodczym choruje na endometriozę.

Niektórzy lekarze twierdzą nawet, że chorych może być jeszcze więcej: jedna na osiem, lub nawet jedna na sześć. Łatwo obliczyć, że mówimy w tej chwili o 2-3 milionach Polek, a więc skala problemu jest ogromna. Przekonałyśmy się o tym także po emisji reportażu w internecie na TVN24Go (cały czas jest tam dostępny!). Chociaż jeszcze wtedy nie było nawet premiery w telewizji TVN 24, to napisały do nas setki kobiet. Dzieliły się swoimi historiami choroby i drogi do diagnozy. Co nas bardzo poruszyło – to były opisy, które przypominały historie bohaterek naszego reportażu. One wszystkie przechodzą przez to samo. Przez wiele lat czekają na trafną diagnozę, a jak chodzą do ginekologów i mówią im o bardzo silnym bólu, to słyszą: „Proszę pani, ja nic tam nie widzę w USG. Pani sobie to wymyśla. Chyba jest pani chora psychicznie”.

Trafnie postawiona diagnoza przychodzi do nich statycznie dopiero po 8-10 latach, a jedna z naszych bohaterek czekała na nią aż 30 lat. Eksperci od endometriozy, których niestety w Polsce jest nadal niewielu, widzą te zmiany na zwykłym USG i są w stanie pokazać kobietom na ekranie, umiejscowienie tych nawet stosunkowo niewielkich zmian. Niestety większość lekarzy dostrzega tę chorobę, dopiero gdy na jajnikach pojawiają się duże torbiele endometrialne. Natomiast zanim one powstaną, kobiety mają tylko drobne rozsiane na różnych narządach zmiany, które jednak powodują ból.

Muszę tu koniecznie powiedzieć, czym jest endometrioza. Endometrium, które naturalnie narasta u każdej kobiety w macicy, czasem wychodzi poza nią i wszczepia się w inne narządy: na początku jajniki i jajowody, a z czasem w przeponę, jelita, płuca, a nawet serce czy mózg.

Od ginekologów nadal słyszymy: „Pani się przed seksem napije kieliszek wina dla rozluźnienia i powinno być lepiej”. Nie, nie jesteście histeryczkami, to może być endometrioza!

Jeden z lekarzy w reportażu Dr. B. Paweł Siekierski, kierownik kliniki ginekologii w szpitalu Medicover, mówi nawet o endometriozie w oczodołach i o krwawych łzach pacjentek podczas miesiączki!

Ta choroba może umiejscowić się wszędzie: w mięśniach, kościach, nerwach. Lekarze mówili jednym głosem, że dziś znajdują endometrium na każdym narządzie. To doprowadza do poważnych zmian anatomicznych i do tego, że narządy są ze sobą sklejone, powstają bolesne zrosty, a to prowadzi właśnie do ogromnego bólu. Jak macica jest unieruchomiona zrostami i w brzuchu jest stan zapalny, to kobieta cierpi, ma trudności z załatwianiu potrzeb fizjologicznych, kłopoty, by rano wstać z łóżka, nie mówiąc już o seksie, czy innych aktywnościach.

Jakie podłości kobiety, z którymi rozmawiałyście, słyszały od lekarzy?

– Martyna poszła do ginekologa i powiedziała mu, że zdarza się, że podczas stosunku ze swoim partnerem obficie krwawi. Była tym przerażona, a lekarz powiedział jej tylko, że by zmieniła pozycję seksualną na taką, która nie boli. Nie diagnozował jej dalej. Ta ignorancja i bezczelność jest niestety codziennością kobiet chorych na endometriozę. Im wmawia się od lat, że wszystko to sobie wymyślają. Jak jakiejś kobiecie piętnastu lekarzy mówi: „Pani jest nienormalna. Pani powinna iść do psychiatry, bo pani sobie to wszystko wymyśliła” – to ona zaczyna zastanawiać się czy może faktycznie coś z nią jest nie tak. A potem, gdy już trafi do specjalisty, okazuje się, że zmiany w jej brzuchu są tak rozległe, że trzeba usunąć macicę i taka kobieta nie będzie już nigdy mogła mieć dzieci. Zdania „Taka pani uroda” albo „Kobieta musi cierpieć” słyszały od lekarzy wszystkie nasze bohaterki. Ja pytam… jaka uroda? Słowo uroda ma przecież pozytywny wydźwięk, a one przychodzą z ogromnym cierpieniem i strachem.

Czy ta choroba wyklucza kobiety z aktywności zawodowej?

Kamilla, która miała jedenaście operacji, opowiada o tym, że wielokrotnie z pracy musiało ją zabierać pogotowie i chodziła na długie zwolnienia lekarskie, dlatego traciła zatrudnienie. Niektóre z tych kobiet cierpią nie tylko w czasie miesiączki, bo Amelia odczuwa ból codziennie, na okrągło, a pracodawcy niestety nie są na tyle wyrozumiali, by akceptować taką sytuację. Tym bardziej że istnieje stereotyp, że kobiety, które skarżą się na bóle spowodowane endometriozą, są zwykłymi histeryczkami.

Czy myślisz, że gdyby mężczyźni chorowali na endometriozę, to sytuacja nie wyglądałaby inaczej?

Jeden z naszych ekspertów dr Mikołaj Karmowski, powiedział nam wstrząsające zdanie, że gdyby mężczyźni chorowali na endometriozę, to pewnie już dawno zostałoby wynalezione lekarstwo.

Czy w waszym reportażu są jakieś happy endy?

Smutne jest to, że tych happy endów nie ma wiele, a przecież endometrioza wykryta na wczesnym etapie i dobrze prowadzona hormonalnie, często nie wymaga operacji. Ponieważ zniszczenia w brzuchu są wtedy niewielkie, to takie kobiety mają szanse na macierzyństwo. Ale problemem w Polsce jest to, że nie mamy dobrych wyników we wczesnej diagnostyce. Kobiety same się diagnozują, czytając teksty w internecie i szukając wsparcia innych pacjentek na różnych forach. Dlatego te happy endy są słodko-gorzkie. Kamilla, choć nie może mieć dzieci, to po jedenastu operacjach, dziś żyje bez bólu. Dwie nasze bohaterki przeszły operacje i jedna z nich ma nadzieję na ciążę. Trzymamy z nią kciuki, bo w endometriozie bardzo trudno nie tylko w nią zajść, ale też ją utrzymać.

Jaki moment podczas kręcenia zdjęć był dla ciebie, jako kobiety, najtrudniejszy?

Ponieważ endometriozy gołym okiem nie widać, postanowiłyśmy razem z Katarzyną Górniak jednej z naszych bohaterek narysować tę chorobę na brzuchu, tak powstała okładka naszego reportażu. Poprosiłyśmy charakteryzatorkę filmową, by namalowała na brzuchu Kamilli to, co mniej więcej dzieje się w ciele kobiety chorej na endometriozę. To jest otwarta rana. Kiedy Kamilla stanęła przed lustrem i patrzyła na to… wtedy puściły emocje nie tylko jej, ale całej naszej ekipie. Za każdym razem jak to oglądam na ekranie, czuję się zdruzgotana. Bo Kamilla mówi wtedy, że żyła z czymś takim 29 lat i nikt jej nie wierzył. To jest taki moment, który bardzo, bardzo mnie porusza.

Reportaż „Tak twoja uroda” można obejrzeć w TVN24 GO.


Lifestyle

Jak wybrać patelnię?

Redakcja
Redakcja
28 października 2021

Naleśniki, gulasz czy jajko sadzone – każda z tych potraw wymaga innego rodzaju patelni. Czym należy się kierować przy jej wyborze? Na co warto zwrócić uwagę, by gotowanie było łatwe, szybkie i przyjemne?

Do przyrządzenia smacznej potrawy nie wystarczą szlachetne składniki i sprawdzony przepis. Nie mniej ważny jest sprzęt, z którego korzystamy, a do takich zalicza się patelnia. Zazwyczaj jedna nam nie wystarcza. Warto mieć ich kilka w zależności od rodzaju i wielkości potraw. Najlepiej zaopatrzyć się od razu w trzy warianty o średnicy 20 cm, 24 cm i 26 cm. Ponieważ w sklepach mamy ogromny wybór sprzętu kuchennego, różniącego się kształtem i materiałem, z którego jest wykonany, wybór konkretnych modeli wbrew pozorom nie jest łatwy.

Ważny jest rodzaj kuchenki. Jeśli mamy gazową lub elektryczną to wszystkie patelnie będą odpowiednie. Do korzystania z kuchenki indukcyjnej przeznaczone są naczynia wykonane z materiałów ferromagnetycznych, z płaskim, równym dnem, które powinno być nieco większe od średnicy palnika. Oznaczone są najczęściej symbolem sprężynki.

Na to, jak szybko podgrzejemy potrawę i czy będzie ona przywierać, ma wpływ materiał, z którego wykonane jest naczynie i jego powłoka. Do najpopularniejszych wariantów należą naczynia ceramiczne, żeliwne i teflonowe. Te ostatnie gwarantują smażenie przy małej ilości tłuszczu i są odporne na wysokie temperatury, ale niestety łatwo je porysować, używając nieodpowiednich przyborów kuchennych. Powłoki ceramiczne szybko się nagrzewają, długo utrzymują ciepło, a dzięki gładkiej powierzchni potrawy do niej nie przywierają i nie przypalają się. Z kolei żeliwne uchodzą za najbardziej trwałe.

Oprócz tradycyjnych rodzajów powłok producenci nieustannie stosują najróżniejsze innowacje. Firma Kohersen proponuje patenie wykonane z najwyższej jakości stali nierdzewnej o niezwykłej trwałości, wyposażone w nowoczesną powierzchnię Black Cube, dzięki której ciepło jest rozkładane równomiernie po całej powierzchni naczynia. To sprawia, że nasze potrawy szybciej się podgrzewają przy mniejszym zużyciu energii. Opatentowana technologia DIAMOND umożliwia smażenie przy użyciu minimalnej ilości tłuszczu i gwarantuje, że patelnia nie ulegnie zarysowaniom (Anti-Scratch Power). Dodatkowo naczynia Kohersen® są wolne od PFOA oraz PFOS, dzięki czemu zapewniają zdrowe gotowanie i doskonały smak każdej potrawy.

Wybierając patelnię, musimy też wziąć pod uwagę jej przeznaczenie, czyli co będziemy na niej smażyć. Na co dzień wystarczą nam patelnie uniwersalne i głębokie. Pierwsze z nich mają spłaszczone dno i niewysokie brzegi. Nieco wyższe boki ma patelnia głęboka, która nadaje się np. do duszenia większych ilości mięsa czy warzyw. Ten rodzaj patelni występuje w różnych średnicach i głębokościach, w zależności od tego dla ilu osób przyrządzamy potrawy. Jeśli lubimy kuchnię azjatycką, to nie obędziemy się bez woka, który dzięki wysokim ściankom i dobremu przewodzeniu temperatury nadaje się do smażenia na głębokim oleju. Możemy go wykorzystać także do smażenia pączków czy faworków. Dla wielbicieli naleśników stworzono patelnię o gładkim dnie i niskich brzegach, a dla fanów burgerów najlepsze będą patelnie grillowe. Niektórzy producenci proponują nawet specjalne patelnie z wgłębieniami do jajek sadzonych.

Warto też zwrócić uwagę na pokrywę patelni. Większość producentów sprzętu kuchennego dołącza ją od razu do zestawu. Pokrywa musi być idealnie dopasowana, żeby skraplająca się para wodna lub tłuszcz nie spływały do środka. By zachować dobrą cyrkulację powietrza pokrywa powinna mieć niewielki otwór, umożliwiający ujście pary.

Nie bez znaczenia jest też uchwyt odporny na działanie temperatury. Należy unikać uchwytów plastikowych, które szybko się podgrzewają, a nawet topią, wydzielając przy tym nieprzyjemny zapach. Kształt rączki powinien być ergonomiczny, tak by nie wyślizgiwała się nam z ręki.

Kiedy już zdecydujemy o wyborze patelni, potrzebne nam będą inspirujące przepisy. Wiele ciekawych pomysłów znajdziemy na stronie www.kohersen.pl.

 


Zobacz także

Masz wrażenie, że nic nie robisz tak, jak należy? Że nie masz żadnych talentów? Taki Głupi Funio, co ciągle wszystko psuje…

Gdyby to kobieta udzielała wywiadu dla BBC… Obejrzyjcie parodię rozmowy, którą profesorowi przerwały jego własne dzieci

5 błędów, które popełniasz jeszcze przed 10-tą rano

5 błędów, które popełniasz jeszcze przed 10-tą rano