Lifestyle

Czy relacja z siostrą to zawsze ukryta wojna? Ja swoją zaczynam nienawidzić

Listy do redakcji
Listy do redakcji
28 grudnia 2021
fot. iStock/ Kontrec
 

Czy są wśród Was kobiety, które mają idealne relacje z siostrami? Czy ta więź zawsze musi być taka trudna? Nawet jeśli pozornie jesteśmy dla siebie kochane i dobre? Czy możliwe jest nie czuć rywalizacji, zazdrości? Moja siostra rywalizuje ze mną od dziecka.

Moja M, słodka, młodsza siostra. I chyba największa egoistka, którą znam. Wstyd mi, że to piszę. Ale właśnie teraz, pod koniec grudnia, poczułam, że miarka się przebrała, mam ochotę odsunąć ją od siebie, sprawić, żeby zniknęła z mojego życia.

Robiła już różne rzeczy. Obgadywała mnie z resztą rodziny, ze znajomymi, z kolejnymi swoimi facetami, nawet z matką. Była złośliwa na moim ślubie, gdy dowiedziała się, że jestem w ciąży, średnio sprawdza się jako ciotka moich bliźniaków. To ostatnie nawet rozumiałam. Jest zdeklarowaną singielką, twierdzi, że nie lubi dzieci. Nie mam pretensji, choć oczywiście bolało, jak nie chciała mnie odwiedzać, czy wprost mówiła, że spotka się na ploteczki, ale w mieście albo u siebie, bo jej słabo od niemowlaków.

Potem nagle dzwoniła i mówiła, że jestem jej ukochaną siostrą na świecie.

Problemy między nami zaczęły się, kiedy przestałam być na każde jej zawołanie…

Tematy przestały dotyczyć tylko jej. Jestem cztery lata starsza. Zawsze byłam tą odpowiedzialną, wspierającą. Nie mogłam przeżyć buntu dojrzewania, bo musiałam zajmować się M., nasza mama dużo pracowała. Ona z kolei przeżywała bunt za nas dwie: narkotyki, zawalanie szkoły, alkohol, znikanie z domu, imprezy. Byłam przy niej odkąd pamiętam. W chwilach złości mówiła, że nienawidzi mnie, bo jestem ta idealna, mama kocha tylko mnie, dziadkowie i reszta rodziny też mnie faworyzuje.

Czułam wręcz odwrotne poczucie, ona pełniła rolę tej kolorowej, niezależnej, nieznośnej, a przez to chyba wydawała się ciekawsza i każdy starał się, żeby go polubiła. Ale nie byłam nigdy zazdrosna- traktowałam ją, jak ukochaną, słodką M.

Tyle, że mijały lata, a ona nie dorastała…

Owszem, zdała maturę, znalazła swoją pasję, zaczęła na tym zarabiać, jednocześnie do wszystkiego miała lekkie podejście. Nie mogłam na niej w niczym polegać, choć, gdy czegoś chciała, obiecywała wszystko.

Zachorowała nasza ukochana babcia– opieka spadła na mamę i mnie, choć byłam w zaawansowanej ciąży.
Gdy babcia umarła, okazało się, że dostałam w spadku jej mieszkanie– skończyło się wielką rodzinną aferą, siostra dostała szału, choć od początku powiedziałam, że podzielę między nas kwotę ze sprzedaży.

Mogłabym mnożyć też przykłady jej kąśliwości..

„Ten Adam może być, ale bez szału” powiedziała, gdy poznała mojego partnera. „Po co ci ślub i tak się rozwiedziecie, wszyscy się rozwodzą” rzuciła, gdy spytałam, czy będzie moją świadkową. „Spuchłaś w tej ciąży”. „O rany, bliźniaki, wyrazy współczucia, oszalałabym”. Oczywiście, po każdej takiej szpili uśmiechała się i mówiła, że żartuje. Nieraz czułam, że przy niej gasnę.

Ale gdy ja raz, czy dwa razy się odwinęłam (przyznaję)– nie odzywała się miesiąc, bo ją uraziłam.

Każde nasze spotkanie to jakaś rywalizacja…

Mówię, że coś mi się udało, ona nie potrafi słuchać tylko natychmiast opowiada, jak coś udało się jej. Opowiada o pracy godzinami, ja coś wspomnę o dzieciach, przewraca oczami. Już nawet przestałam mówić o sobie, jej to nie interesuje, a pomysły torpeduje. Budujecie dom? Masakra tak się wyprowadzać daleko od miasta, ona by nie mogła. Ona, ona, ona.

Te rzeczy zauważam nie tylko ja, również mój mąż, czy mama. Mama powtarza, że powinnam być dla niej cierpliwa i spokojna, M. ma problemy w pracy, rozstała się z facetem (kolejnym), wkurzyła ją przyjaciółka. Tak naprawdę chciałaby mieć dziecko, bo kiedyś jej to powiedziała. I tak dalej. Ale ja po latach nie mam już cierpliwości. Czuję się nią tak zmęczona, jak rozwydrzonym, trzecim dzieckiem.

Bo nie zliczę, ile razy pożyczałam jej pieniądze (nie ma pojęcia oszczędzaniu), ile razy siedziałam z nią w nocy, bo trzymałam za rękę z powodu kolejnej katastrofy. Przegadujemy wszystko, ona planuje zmiany, a potem znów postępuje tak samo, wplątuje się w romans z żonatym, czy zawala zlecenia zawodowe, bo jest emocjonalnie rozbita.

Gdy nie ma problemów, znika…

Nie odzywa się tygodniami. Nawet, jak wiedziała, że trafiłam do szpitala z powodu covidu…wysłała lakoniczną wiadomość, bo wtedy nie był „mój czas”.

Apogeum przeżyłam jednak dwa dni przed tą Wigilią. Mama spadła ze schodów w domu, poobijała się, nie mogła ruszać, wykręciła tylko numer do mnie. Zadzwoniłam do siostry, żeby do niej natychmiast jechała, ja musiałam najpierw załatwić opiekę nad dziećmi. Stwierdziła, że to bezsens tam jechać „Wezwij pogotowie” rzuciła. „Już wezwałam, chodzi o to, żeby ktoś przy niej był”. „Mogę dopiero po 16.00, jedź Ty” rozłączyła się.

Zostawiłam bliźniaki u sąsiadki i przyjechałam. Wieczorem mój mąż odebrał mamę z SOR, unieruchomioną, w gipsie, potrzebującą pomocy i opieki 24 godziny na dobę. M. rzuciła, że ma plany i nie jest w stanie się w to włączyć. Stwierdziła: „Zaangażuje się po nowym roku, teraz nie mogę odwoływać wyjazdu”. Przytkało mnie. Mama zawsze była dla nas dobra, nie chodzi więc o żal do niej, niechęć do pomocy komuś, kto skrzywdził. To raczej absolutnie nie przejmowanie się niczym i nikim.

Zastanawiam się, co robić? Bo aż mi trudno to przyznać, ale teraz czuję, że jej nienawidzę i nie chcę więcej widzieć. Potem zaraz sobie to wyrzucam, bo przecież M. jest taka niepozbierana.

Tylko dlaczego ja zawsze muszę być ogarnięta, słowna, na każde zawołanie? Czuję, że zaczynam nienawidzić własnej siostry.

 


Lifestyle

Jak dobrać okulary korekcyjne do kształtu twarzy

Redakcja
Redakcja
28 grudnia 2021
 

Dobór okularów korekcyjnych nie jest wbrew pozorom sprawą prostą. Choć w głównej mierze skupiamy się na parametrach szkieł, równie istotną kwestią są walory wizualne i właściwe dopasowanie oprawek do kształtu twarzy. Zarówno w przypadku modeli damskich, jak i męskich ten ostatni element ma szczególne znaczenie, bowiem pozwala zachować właściwe proporcje, akcentuje wizerunek, a także pełni istotną rolę w budowaniu pewności siebie. Przy ich pomocy możemy przecież nie tylko dodać sobie animuszu, złagodzić lub wyostrzyć rysy twarzy, ale co najciekawsze, skutecznie odjąć kilogramy. Stąd, warto przed zakupem zaczerpnąć fachowej porady specjalisty w salonie optycznym.

Podstawowe zasady doboru oprawek

Zanim rozpoczniemy pierwsze przymiarki, dobrze jest uprzednio określić własny kształt twarzy, gdyż optometryści często kierują się zasadą, mówiącą o tym, że docelowy  kształt oprawy powinien być właśnie jego odwrotnością. Z drugiej strony, najkorzystniej zapoznać się z podstawowymi różnicami poszczególnych kształtów i zapamiętać, jakie typy oprawek im służą, a jakich lepiej unikać. Szeroki wybór najwyższej jakości produktów, jak i kompleksowe badania wzroku oferuje  między innymi: okulary.expert, gdzie doświadczony i wykwalifikowany personel odpowie na wszystkie nasze pytania.

Twarz okrągła na przykład, charakteryzuje się równą długością i szerokością, a także nie posiada wyraźnie zaznaczonych kątów. Świetnie pasują do niej okulary kanciaste oraz z efektem tzw. kocich oczu. Tym samym, buzia zostaje optycznie wyszczuplona, a jej kontur ładnie zaznaczony. Z kolei przy kształcie owalnym sprawa jest o tyle łatwa, iż tak naprawdę każdy fason się tu sprawdzi. Długość przekracza nieco szerokość, zatem optymalne będą oprawki prostokątne, kwadratowe lub kanciaste, wprowadzające odrobinę kontrastu.

Właścicielom twarzy kwadratowej poleca się zaś oprawy okrągłe i owalne, łagodzące profil, o miękkich krawędziach. Nie dość, że delikatnie wygładzą ostre kąty, zniwelują zbyt mocno zarysowaną linię żuchwy. Podobnie rzecz ma się z twarzą podłużną, jednakże jest ona dłuższa i zawiera w sobie najwięcej linii prostych, toteż osobom o tym kształcie doradza się oprócz opraw zaokrąglonych również modne aviatory. Agresywne brzegi oraz wydłużone boki zupełnie natomiast odpadają.

Ostatnim rodzajem jest twarz trójkątna, w dosłownym znaczeniu, przypominająca odwrócony do góry nogami trójkąt. Dzieje się tak, ponieważ zwęża się ona ku dołowi, zatem przy pomocy trafnie dobranych oprawek, można umiejętnie zgubić dysproporcję pomiędzy górą a dołem. Twarz trójkątna wymaga okularów o opływowych liniach, łagodzących owal twarzy na wysokości kości policzkowych. Opłaca się więc zainwestować w tzw. patenty, znakomicie spełniające tę funkcję, bądź okulary kocie, subtelnie wykańczające wizerunek.

Podsumowanie

Reasumując, prawdą jest, że nadrzędnym celem oprawek jest wydobycie naszych atutów, jednocześnie niwelując mankamenty urody. Jako że, oprawa korekcyjna towarzyszy nam na co dzień, nie powinniśmy traktować jej zakupu po macoszemu. Nie od dziś wiadomo, że przy pierwszym kontakcie z ludźmi oceniani jesteśmy po wyglądzie, więc okulary pełnią niejako rolę swoistej wizytówki. W zależności od rodzaju mogą bowiem dodać lub ująć nam lat, kilogramów, a nawet powagi. Zastanówmy się też, jak chcielibyśmy być odbierani, bo wśród akcesoriów, to właśnie okulary najbardziej zmieniają nasz wygląd. Zdarza się, że w niektórych modelach jesteśmy nie do poznania, a zwłaszcza w przypadku kobiet, łatwo przesadzić nadmiernie eksperymentując.


Lifestyle

Zamiokulkas – „żelazna roślina” odporna na błędy początkujących. Jak go pielęgnować, by stał się wyjątkową ozdobą domu?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
28 grudnia 2021
Zamiokulkas
Fot. iStock

Zamiokulkas to charakterystyczna roślina doniczkowa, którą często można spotkać w domach, biurach, bankach czy w innych użytkowych lokalach. Jest nie tylko dekoracyjna, ale także wybacza różne pielęgnacyjne grzechy, więc z powodzeniem zajmie się z nią nawet początkujący amator uprawy kwiatów. Czego potrzebuje zamiokulkas, by zachwycał swoim wyglądem?

Zamiokulkas zamiolistny

Zamiokulkas doskonale się utrzymuje w domu, ze względu na niewielkie wymagania i wytrzymałość na trudne warunki. W naturze porasta suche tereny wschodniej i północno-wschodniej Afryki, stąd jego odporność na popełniane błędy i niedopatrzenia. Jest on sukulentem i potrafi gromadzić zapas wody i składników odżywczych w bulwiastym, podziemnym kłączu, jak i liściach. Jego cechą charakterystyczną są mięsiste, jajowate, ciemnozielone liście, wyrastające z ułożonych naprzemianlegle grubych pędów osiągających długość nawet 150 cm. Zamiokulkas rośnie raczej powoli, wypuszczając co roku kilka młodych liści.

Zamiokulkas

Fot. iStock/Zamiokulkas

Zamiokulcas zamiolistny posiada ciekawe odmiany, z których szczególnym zainteresowaniem cieszy się zamiokulkas Rave oraz zamiokulkas  Zenzi.

Zamiokulkas Raven

Charakteryzuje się czarnym wybarwieniem mięsistych liści. Podobnie jak podstawowy gatunek, Raven nie ma szczególnych wymagań do uprawy, dobrze znosi różne temperatury, suche powietrze, jak i przesuszoną ziemię w doniczce.

Zamiokulkas Zenzi

To miniaturowa odmiana zamiokalkusa o zwartym pokroju, grubszych pędach i ściślej usadowionych liściach. Pędy Zenzi są krótsze niż u zwykłego zamiokulkasa, posiada mniejsze, ale równie błyszczące i ciemnozielone liście. Zamiokulkas Zenzi również ma małe wymagania i dużą odporność na popełniane błędy.

Zamiokulkas a zamia — co je różni?

Zamia i zamiokulkas to określenia używane zamiennie, ale błędnie. Zamia to odrębna roślina, choć z powodu wyglądu nietrudno o pomyłkę.  Jak można je od siebie odróżnić?

Zamiokulkas nie ma pnia i nie wytwarza łodyg, lecz podziemne kłącza, na których pojawiają się liście. Roślina ta głównie rozrasta się  wszerz, nie przekraczając wysokości 1 metra.

Zamia posiada wydłużający się wraz ze wzrostem rośliny pień, z którego wyrastają liście. Z tego powodu zamia nieco przypomina palmę.

Obie rośliny mają podobne wymagania, ale różnica polega na tym, że w przeciwieństwie do zamiokulkasa zamia nie zniesie nawet krótkiego przesuszenia podłoża w doniczce. Zamia lepiej czuje się także w powietrzu o podwyższonej wilgotności, a więc wymaga zraszania.

Zamiokulkas

Fot. iStock/Zamiokulkas

Pielęgnacja zamiokulkasa — jakich warunków potrzebuje ta roślina?

Zamiokulkas zamiolistny nie bez przyczyny został określony mianem żelaznej rośliny. Nie wymaga uwagi na co dzień, poradzi sobie nawet z dłuższym przesuszeniem, małą ilością światła i ewentualnymi chorobami czy szkodnikami. To wystarczy, by przetrwał, ale by zachwycał wyglądem trzeba zapewnić mu warunki, w których czuje się najlepiej.

Stanowisko dla zamiokulkasa

Zamiokulkasa najlepiej postawić w miejscu jasnym, ale oddalonym nieco od ostrego słońca. Zbyt mocne słońce doprowadzi do poparzeń liści, natomiast za mała ilość słońca sprawi, że jego pędy wydłużą się i staną się jasnozielone. Warto obracać raz na jakiś czas doniczkę, ponieważ liście zamiokulkasa ustawiają się w stronę źródła światła. Roślina najlepiej czuje się w temperaturze w przedziale 22-25º C. Duże spadki temperatur jej szkodzą, podobnie jak przeciągi.

Do uprawy zamiokulkasa polecana jest ziemia próchnicza, żyzna, o odczynie kwaśnym lub lekko kwaśnym. Konieczne jest usypanie na dnie doniczki warstwy drenażowej, aby korzenie nie stały w wodzie. Zamiokulkasa nie trzeba często nawozić, ale w okresie intensywnego wzrostu poleca się używanie nawozu wieloskładnikowego, stosując pomniejszoną o połowę zalecaną dawkę.

Zamiokulkas — podlewanie

Ponieważ zamiokulkas zamiolistny jest sukulentem, nie wymaga częstego podlewania. Roślina gromadzi wodę w liściach i podziemnych kłączach, dzięki czemu da sobie radę przez kilka tygodni bez kropli wody. Zimą ograniczenie częstotliwości podlewania zamiokulkasa jest wręcz konieczne. Roślina nie znosi nadmiaru wilgoci, więc trzeba podlewać go rozsądnie. Przelewanie jej spowoduje gnicie i zamieranie. Najlepiej podlewać zamiokulkasa odstałą wodą o temperaturze pokojowej w momencie, gdy wierzchnia warstwa ziemi w doniczce zupełnie przeschnie. Nie należy zalewać liści, ponieważ pokryje je nieestetyczny nalot.

Zamiokulkas

Fot. iStock/Zamiokulkas

Zamiokulkas — rozmnażanie i przesadzanie 

Zamiokulkas wymaga przesadzania wiosną do większych doniczek. Młodsze egzemplarze przesadza się raz do roku, a starsze co dwa, trzy lata. Nowa doniczka powinna być o kilka centymetrów szersza, ale nie za wysoka, ze względu na rozrastające się podziemne kłącza rośliny.

Zamiokulkasa można rozmnożyć prostym sposobem, przez podział kłącza dorosłego egzemplarza, przy okazji przesadzania do większej doniczki wiosną. Inną metodą na rozmnażanie jest podział rośliny poprzez pobranie sadzonek z liści. Pojedyncze liście należy odciąć przy ich nasadzie i włożyć na głębokość około 1 cm w mieszance torfu z piaskiem w proporcji 1:1. Korzenie powinny pojawić się po kilku tygodniach. W czasie ukorzeniania się szczepki należy zadbać o podwyższoną wilgotność i temperaturę ok. 22-24 C. Ta metoda dedykowana jest osobom cierpliwym, ponieważ upłynie sporo czasu, zanim z małej szczepki rozwinie się dorosła, pokaźnych rozmiarów roślina.

FB/ohmepl

 


źródło:  zielony-parapet.pl 

Zobacz także

Pomijasz framugi okienne i prowadnice podczas mycia okien? Tak wyczyścisz wąskie szczeliny

Szukacie idealnego hotelu na wyjazd z przyjaciółkami? Mamy dla was propozycję, ale uwaga – wrócicie tu z pewnością ze swoją rodziną

Lampa UV do paznokci i lampa LED do paznokci

Lampa UV do paznokci i lampa LED do paznokci