Lifestyle Moda Uroda

Biały stanik pod białą bluzką? Wpadki modowe, które zaliczasz każdego dnia

Redakcja
Redakcja
23 stycznia 2020
Fot. iStock/kupicoo
 

Dziś nikogo nie trzeba przekonywać, że pierwsze wrażenie ma ogromne znaczenie w kontaktach międzyludzkich. Z reguły mamy więc dosłownie kilka sekund, by dobrze się zaprezentować. Nawet jeśli z twarzy nigdy nie schodzi ci promienny uśmiech, niektóre elementy twojej garderoby mogą sprawić, że rozmówca negatywnie cię oceni. Biały, prześwitujący stanik, rozmazany makijaż czy wystająca metka to tylko kilka drobiazgów, które kreują nas na osoby niechlujne. Podpowiadamy, jakie modowe wpadki najczęściej zdarzają się kobietom (nawet tym, które wyjątkowo dbają o swój wizerunek!).

Wystające szwy od rajstop

Buty z odkrytymi palcami ogólnie uznawane są za mało eleganckie, dlatego też nie powinno się zakładać ich na ważne, służbowe spotkania. Jeśli jednak zdecydujesz się na takie obuwie (niezależnie od tego, czy spotkanie jest formalne czy też nie), powinnaś założyć je na gołe nogi. W ostateczności możesz sięgnąć po bezszwowe rajstopy lub pończochy. Odznaczające się szwy na palcach wyglądają wyjątkowo niekorzystnie i psują cały efekt. Nawet jeśli szpilki były pieruńsko drogie.

Biały biustonosz pod jasną bluzką

Jeśli wydaje ci się, że biały stanik pod białą bluzką będzie zupełnie niewidoczny, jesteś w błędzie. Choć logicznym wydaje się, że bielizna nie będzie się odznaczała, w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Wybierając białą lub jakąkolwiek jasną kreację, należy zawsze zakładać bieliznę w cielistym kolorze, a tej na rynku nie brakuje. Co więcej, dostępna jest w wielu oryginalnych i seksownych krojach. Już dawno przestała się kojarzyć z “barchanowymi majtasami”.

Groteskowe brwi

Kształt brwi potrafi zmieniać rysy twarzy. Nieumiejętnie dobrany sprawi, że będziesz wyglądać na wiecznie zdziwioną, smutną czy zmęczoną. Jeśli twoje brwi wymagają poprawek, powinnaś skorzystać z pomocy profesjonalnej wizażystki, która nauczy cię je rysować (za pomocą specjalnych kosmetyków i pędzli, a nie czarnej kredki). Ostatecznym ratunkiem może okazać się makijaż permanentny.

Rozmazany makijaż

Nie musisz być mistrzynią makijażu, by prezentować się świetnie. Ważne, by opanować kilka podstawowych umiejętności, a następnie dobrze utrwalić make-up. Nawet staranne smokey eye wygląda niechlujnie, jeśli po kilku godzinach cienie się rozmażą. Ponadto, nieutrwalony podkład lub korektor zbierze się w miejscach występowania zmarszczek mimicznych i zamiast kamuflować niedoskonałości, zacznie je eksponować. Makijaż można utrwalić zwykłym pudrem lub specjalnym preparatem dostępnym w każdej drogerii.

Wystające metki

Wystające metki na plecach to prawdziwy dramat. Nie inaczej jest ze sznureczkami, które służą do wieszania odzieży. Jeśli nie zdecydujesz o ich odcięciu, powinnaś zawsze starać się je zamaskować. Wyjątkową gafą jest natomiast paradowanie z papierową metką, na której znajduje się cena. Taką wpadkę zaliczyła już niejedna celebrytka. Trzeba przyznać, że wygląda to wyjątkowo tandetnie.

Źle dobrany biustonosz

Czasem lepiej z niego zrezygnować. Niestety nie każda kobieta może sobie na pozwolić. Zamiast jednak załamywać ręce i do sukienki z odkrytymi plecami zakładać zwykły biustonosz (tylko nieco zsuwając zapięcie w dół), lepiej kupić bieliznę dopasowaną do tego typu kreacji. Grube ramiączka zawsze źle się prezentują w zestawieniu z delikatną bluzką na cienkich ramiączkach czy też gorsetową górą od sukienki. Na rynku znaleźć można biustonosze zapinane w talii lub silikonowe nakładki na piersi.

Pomieszanie wzorów

Jeśli nie potrafimy odpowiednio łączyć deseni (a nie jest to wcale łatwa sztuka!), lepiej trzymać się zasady “jeden element odzieży we wzory, reszta gładka”. Wystarczy wyobrazić sobie kobietę w spódnicy w drobne kwiatki i bluzce w paski. Raczej mało prawdopodobne, że taka stylizacja okaże się udana. Chaos rzadko kiedy potrafi się obronić.

Ciasna koszula

Kobiety, które natura obdarzyła imponującym biustem, powinny bardzo skrupulatnie dobierać koszule. Szczególnie, jeśli jest to obowiązkowy element służbowego stroju. Źle dobrana koszula będzie rozchodziła się na wysokości piersi, ukazując to, czego większość z nas pokazać nie chce. Niekiedy konieczny jest zakup bluzki w większym rozmiarze, którą później w odpowiedni sposób przeszyje zaprzyjaźniona krawcowa. Chociaż wymaga to trochę zachodu, końcowy efekt jest tego wart. Innym sposobem może być noszenie pod spodem topu w jednolitym kolorze przy rozpiętych górnych guzikach koszuli. Takie rozwiązanie sprawdzi się jednak wyłącznie wtedy, gdy stylizacja jest luźna lub sportowa.

Źródło: Business Insider


Lifestyle Moda Uroda

Jak wiek wpływa na płodność kobiet? Poznaj mechanizm zegara biologicznego

Redakcja
Redakcja
23 stycznia 2020
Fot. Materiały prasowe
 

Uważa się, że kobieta rodzi się ze skończoną ilością komórek jajowych (oocytów), które następnie wykorzystywane są w każdym cyklu menstruacyjnym aż do ich wyczerpania i menopauzy. W ciągu życia rezerwa jajnikowa zmniejsza się bezpowrotnie, wpływając na płodność kobiety. Jak to się dzieje, z czego wynika i jak zbadać rezerwę jajnikową? Odpowiedzi znajdziesz w naszym artykule.

Płodność kobiety definiowana jest między innymi przez jej wiek. Im starsza, tym mniejsze są jej szanse na poczęcie i urodzenie dziecka. Negatywne zmiany w płodności zachodzą także u mężczyzn, jednak u nich nie przebiegają one tak dramatycznie. Aby doszło do zapłodnienia, mężczyźnie potrzebny jest jeden dobry plemnik z milionów, które produkuje na bieżąco. Kobiecie – jedna kompetentna komórka jajowa z kilkuset, które ma do dyspozycji na cały okres rozrodczy, czyli na okres około 40 lat (od pierwszej miesiączki do menopauzy).

Skąd się biorą komórki jajowe?

Oogeneza to wytwarzanie przez organizm kobiety dojrzałej żeńskiej komórki płciowej (komórki jajowej). Komórka ta dojrzewa w pęcherzyku jajnikowym. Gdy pęcherzyk pęka, uwalnia komórkę, która powinna być zdolna do zapłodnienia i zapoczątkowania rozwoju nowego organizmu.

  • Pęcherzyki jajnikowe z niedojrzałymi komórkami jajowymi w środku, pojawiają się u żeńskiego płodu w około 9 tygodniu jego rozwoju.
  • Do 6 miesiąca życia płodowego takich pęcherzyków jest już około 7 milionów.
  • Liczba pęcherzyków jajnikowych spada w momencie narodzin do około 1 miliona oocytów I rzędu, które powinny być podzielone równo między oba jajniki.
  • Okres dojrzałości płciowej, czyli pojawienie się miesiączki, sygnalizuje dojrzewanie pierwszych komórek.
  • W każdym cyklu dojrzewać może około 20 pęcherzyków jajnikowych, ale zwykle tylko z jednego powstaje dojrzała komórka jajowa – oocyt II rzędu.

– W okresie prokreacyjnym kobieta wykorzystuje około 400-450 oocytów. Dzieje się tak, ponieważ fizjologicznie z całej kohorty pęcherzyków wchodzących w danym momencie w cykl, tylko 1-2 komórki jajowe uzyskują dojrzałość, a reszta ulega atrofii – tłumaczy doktor Jarosław Kaczyński, ginekolog-położnik z kliniki leczenia niepłodności InviMed w Warszawie.

Wiek kobiety a szansa na poczęcie dziecka

Szanse na posiadanie dziecka u człowieka wcale nie są duże i ulegają ograniczeniu wraz z wzrastającym wiekiem biologicznym matki, w wyniku:

  1. utraty rezerwy jajnikowej (jako następstwo wykorzystania posiadanych oocytów),
  2. wrastającego ryzyka nieprawidłowych podziałów komórkowych w tworzącym się zarodku, czego następstwem są poronienia.

Utrata rezerwy jajnikowej a szansa na dziecko

O liczbie pęcherzyków jajnikowych zdolnych do wzrostu i rozwoju komórki jajowej informuje nas tzw. rezerwa jajnikowa. Im niższa, tym mniejsze szanse na poczęcie dziecka.

  • Uważa się, że najlepsza jakość komórek jajowych wykorzystywana jest w początkowym okresie zdolności prokreacyjnych kobiety, dlatego prawdopodobieństwo samoistnego poczęcia dziecka w 20 roku życia zdrowej pary wynosi 20 proc. na cykl.
  • Według danych The American College of Obstetricians and Gynecologists, rezerwa jajnikowa zaczyna się znacząco zmniejszać około 32 roku życia kobiety i intensywnie przyśpiesza po 35-37 roku życia. Gdy kobieta osiąga ten wiek, szansa na poczęcie dziecka spada aż o połowę i wynosi ok. 11 proc.
  • W 40 roku życia to prawdopodobieństwo spada do 2 promili – czyli na 1000 par czterdziestolatków tylko dwie zajdą w ciążę w danym cyklu.

Ryzyko poronienia rośnie z wiekiem

– Do tego należy jeszcze wziąć pod uwagę wzrastające ryzyko poronień po ukończeniu przez kobietę 35 roku życia. Bezpośrednio wiąże się to z jakością materiału genetycznego zawartego w komórce jajowej, odpowiedzialnego za proces podziałów komórkowych zachodzących w rozwijającym się zarodku. Upraszczając, razem z kobietą starzeją się też jej komórki jajowe – tłumaczy ginekolog Jarosław Kaczyński.

Na przebieg ciąży mogą też wpływać powikłania, których ryzyko rośnie wraz z wiekiem. Takimi powikłaniami mogą być: nadciśnienie tętnicze, stany przedrzucawkowe, cukrzyca ciężarnych, anomalie chromosomowe czy ciąża pozamaciczna. U starszych kobiet wzrasta też ryzyko urodzenia dziecka z wadą wrodzoną oraz chorobą genetyczną.

Jak zbadać rezerwę jajnikową?

Jak dotąd najskuteczniejszym parametrem oceny rezerwy jajnikowej w różnych okresach życia kobiety jest badanie stężenia AMH (ang. Anti-Müllerian Hormone). Hormon antymüllerowski produkowany jest przez komórki ziarniste otaczające komórki jajowe, które są gotowe do wzrostu. AMH jest markerem określającym rezerwę jajnikową oraz stan pęcherzyków jajnikowych.

Norma AMH jest wartością orientacyjną, zależną także od wieku. – Wartością AMH posługujemy się w celu doboru dawki gonadotropiny. Wartość w zakresie od 1,2 do 3 lub 3,5 uważana jest za Normoresponders, czyli odpowiadającą prawidłowo na terapię – wyjaśnia doktor Kaczyński. Minimalny poziom AMH kwalifikujący do uzyskania dofinansowania do procedury in vitro z programów miejskich wynosi przeważnie 0,7 ng/ml.

Badanie AMH można wykonać w wielu laboratoriach. Jeśli jednak przyczynkiem do badania są problemy z zajściem w ciążę, warto zrobić je w klinice leczenia niepłodności, a wynik skonsultować w ramach tzw. pierwszej konsultacji niepłodnościowej z lekarzem, który ma doświadczenie w leczeniu par starających się o dziecko.


Artykuł sponsorowany


Lifestyle Moda Uroda

Nie wiesz jak uderzyć dziecko, sięgnij po ten poradnik. I nie daj się zastraszyć

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 stycznia 2020
Fot. iStock/PaulBiryukov

Nie wiesz jak wymierzyć dziecku karę fizyczną i nie mieć wyrzutów sumienia? Chcesz pokazać maluchowi jak bardzo go kochasz i się o niego martwisz, dlatego sięgasz po pasek? Zajrzyj do poradnika Tedda Trippa „Pasterz serca dziecka”. Od wczoraj krążą w Internecie fragmenty tej książki, w której autor krok po kroku opisuje jak bić dziecko. Nawet to, które nosi jeszcze pieluchę.

Naprawdę nie wiesz, jak to zrobić? Zajrzyj do wiarygodnego źródła. I nie przejmuj się, jeśli dziecko krzyczy i ktoś usłyszy, doniesie na ciebie na policję. To ty masz rację. To twoje dziecko. Twoja własność. Nie daj się zastraszyć, ty wiesz lepiej.

Usuń rzeczy, które mogą zneutralizować karę (pielucha, kalesony, itp.). Zaraz po wykonaniu kary załóż odzież z powrotem. Najlepiej, jeżeli dziecko położysz na swoich kolanach zamiast krześle czy łóżku. W ten sposób zachowujesz fizyczny kontakt. Nie zostaje ono w ten sposób oddzielone od ciebie i pozostawione z jakimś obojętnym przedmiotem na czas kary.

Kiedy już skończysz bić, nie zapomnij powiedzieć dziecku, że je kochasz – radzi nam autor. To dość oczywiste, dziecko musi przecież zrozumieć, że miłość łączy się z bólem i cierpieniem… Kim trzeba być, by w tak otwarty sposób namawiać do bicia bezbronnych? Prawdopodobnie sfrustrowanym i krzywdzonym w dzieciństwie człowiekiem.

To prawda, na skutek masowej fali krytyki polskie wydawnictwo wstrzymało sprzedaż i w najbliższym czasie zadecyduje o jej wznowieniu lub wycofaniu książki ze sprzedaży. To dobrze. Szkoda tylko, że treści w niej prezentowane są bliskie dużej liczbie rodziców, dla których bicie jako forma kary jest usprawiedliwione i dopuszczalne. Kto z nas nie usłyszał od znajomego „Oj tam, dostałem w tyłek nie raz i wyrosłem na ludzi”…? Albo „Czasem musisz mu przyrżnąć, bo inaczej nie zrozumie”?… W Polsce, kraju mieniącym się ostoją katolickich wartości, przemoc fizyczna wobec dzieci ma wciąż nasze przyzwolenie i uznawana jest za skuteczną metodę wychowawczą. Bywa, że nie przyznajemy się do tego, że w naszych domach rozgrywają się prawdziwe dramaty. Może nie bijemy my, może bije nasz partner, a my dajemy na to nasz przyzwolenie nie protestując? Udając, że nie widzimy?

A dziecko pozostaje bezwolne, na twojej łasce i niełasce. I wierzy w to, że na bicie zasłużyło. Przecież biją ci, którzy je kochają, więc na pewno mają rację. To dziecko jest złe, sprawia problemy, jest krnąbrne, skoro ośmieliło się sprzeciwić. Zdajesz sobie sprawę z tego, co ono o sobie myśli, gdy bijesz? Pewnie nawet o tym nie myślisz…

Bo kim właściwie dla nas jest dziecko? Na pewno nie człowiekiem, które ma swoje emocje, uczucia, prawa. Dziecko jest czymś, nie kimś. Ma  być posłuszne, nie ma prawa protestować,  jest od nas w pełni zależne i możemy zrobić z nim dokładnie to, co chcemy.

 

Dlaczego wydaje nam się, że nasz klaps to coś „lepszego” i zupełnie innego niż znęcanie się zwyrodnialca, o którym ostatnio słyszeliśmy w telewizji? Przecież mamy uczucia, jesteśmy empatyczni. Współczujemy, nie możemy uwierzyć „jak można tak skrzywdzić bezbronne dziecko”, gdy oglądamy reportaż o kolejnym skatowanym niemowlęciu. O niewyobrażalnym cierpieniu małego człowieka. Ale nie potrafimy zrozumieć, że wymierzając karę fizyczną własnemu dziecku powodujemy podobne cierpienie emocjonalne, poczucie osamotnienia, lęk i po prostu ból fizyczny. Krzywdzimy najbliższego nam człowieka. I bagatelizujemy to.

W czym jest lepszy nasz klaps? W czym lepsi jesteśmy my? W niczym. Pora zdać sobie z tego sprawę i przestać usprawiedliwiać kary fizyczne. Zróbmy wszystko, by takie skandaliczne wydawnictwa jak cytowany poradnik piętnować i jak najszybciej wycofywać ze sprzedaży.

A autorowi „Pasterza serca dziecka” (strzeżmy się takich pasterzy) polecam wizytę u jakiegoś dobrego terapeuty.


Zobacz także

Najlepsze, domowe sposoby na modzele. Same na pewno nie znikną

Najlepsze, domowe sposoby na modzele. Same na pewno nie znikną

Catherine Deneuve pisze list w obronie mężczyzn. „Nie mylmy niezręcznego flirtu z agresją seksualną”

W Polsce każdego dnia 2 tysiące kobiet staje się ofiarą przemocy domowej. Tymczasem rząd chce się wycofać z konwencji antyprzemocowej

W Polsce każdego dnia 2 tysiące kobiet staje się ofiarą przemocy domowej. Czy rząd chce się wycofać z konwencji antyprzemocowej?