Dlaczego zdradzamy? Dlaczego lądujemy w łóżku z kimś, z kim nie spędziliśmy ostatnich lat życia, z kim nie mamy dzieci?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
19 maja 2016
Fot. iStock / KatarzynaBialasiewicz
 

„Poznałam kogoś” – mówi przyjaciółka. Wiedziałam, że coś się święci, bo zazwyczaj nie wpada tak nagle bez większego powodu o 21:00 na wino. Ona, 37 lat, dwoje dzieci, mąż od 12 lat. Nowy kolega w pracy. Czarujący i cholernie przystojny. „Nie mogę się skupić, przestać o nim myśleć” – wyrzuca z siebie. „Nie wiem, co się ze mną dzieje”. Nalewa kolejny kieliszek wina. Nie widziałam jej dawno w takim stanie. Próbuję racjonalizować: „Ale chcesz coś zrobić? Doszło do czegoś między wami?”. Po prostu bawili się wspólnie na służbowej imprezie, ale tak wiem, jest taki rodzaj chemii, który przyciąga i którego kompletnie nie jesteśmy w stanie kontrolować.

Widzisz faceta i bach. Wpadasz po szyję, po końcówki włosów. Możesz udawać, mówić sobie, że to nic. Ale to on śni ci się w nocy, o nim myślisz, gdy otwierasz oczy. Może ci się wydawać, że twój związek jest dobry, że ok, może trochę sfatygowany, ale jednak bezpieczny. Mąż cię wkurza, tobie nie chce się z nim czasami gadać, ale jednak jesteście razem. I nic złego się nie dzieje. Dopóki nie stanie na drodze ktoś trzeci. Dla kogo tracisz głowę.

Dlaczego? Dlaczego zdradzamy? Dlaczego lądujemy w łóżku z kimś, z kim nie spędziliśmy ostatnich lat życia, z kim nie mamy dzieci? Z kimś kogo właściwie nie znamy?

Bo nie mamy już siły na rozwiązywanie konfliktów?

Na dyskutowanie, kłótnie, tłumaczenie? Jesteś zmęczona sytuacją ciągłego napięcia, oczekiwania na kolejny wybuch, na wylewanie sobie wzajemnych pretensji. Nie chcesz już widzieć w jego oczach zirytowania, a w swoich nie chcesz zobaczyć rozczarowania. Kochanek to ktoś, z kim się nie kłócisz, z kim nie dyskutujesz, czy stać was na kolejny drogi gadżet, na jego widzimisię. W tej jednej chwili, w tej godzinie, kiedy jesteś z nim, rozluźniasz się, puszcza stres, głowa przez chwilę jest zajęta tylko tobą i nim, a nie awanturą o to, że ktoś znowu zapomniał odebrać dzieci. To inna czasoprzestrzeń. Takie odreagowanie wszystkiego co pełne złości i gniewu w twoim życiu. Przy nim się uśmiechasz i nie myślisz, co zrobić na kolację, żeby nie usłyszeć: „znowu to samo”.

Bo nie dajemy sobie rady z brakami w związku?

Brak czułości, rozmów, wspólnie spędzanego czasu, zrozumienia. Mówisz: „Kochanie przytul mnie”, i on przytula, ale tylko wtedy, gdy o to prosisz, gdy mówisz, choć powtarzasz, że tego potrzebujesz, on o tym zapomina. Szybciej złapie cię za cycki lub tyłek, niż przytuli tak po prostu, żebyś poczuła się bezpiecznie. A tu nagle zjawia się ktoś, kto daje siebie całego. Kto reaguje na to co mówisz, chce wiedzieć, kiedy ci dobrze, co może zrobić, żeby było jeszcze lepiej. Słucha, rozmawia, czujesz się ważna i doceniana. Zdrada uzupełnia te dziury, które są w związku, a których nie da się już tak łatwo załatać, a może ty już nie chcesz ich łatać, już cię to zmęczyło. Bo to jak syzyfowa praca.

Bo tak bardzo chcieliśmy, by nasze małżeństwo nie było takie, jak naszych rodziców?

Wydaje się, że wszystko jest dobrze. Twój ojciec był przemocowcem? Alkoholikiem? Zdradzał matkę? Był wiecznie nieobecny? Pracoholik, który nie miał czasu dla dzieci? Tymczasem twój mąż jest zupełnie inny, zawsze sobie obiecywałaś, że mężczyzna, z którym się zwiążesz, nie będzie w ogóle podobny do twojego ojca. I nie jest. I zaczyna cię to uwierać. W końcu to rodzice dali ci przykład związku – pełnego emocji, rozchwiania, awantur. Twój jest spokojny, za spokojny. Nawet nie wiesz, kiedy zaczynasz szukać adrenaliny, tych emocji, które towarzyszyły ci w dzieciństwie. To często zupełnie nieświadomie wpycha nas w ramiona kochanków, i nie umiemy zrozumieć dlaczego tak się dzieje…

Bo potrzebujemy potwierdzenia naszej atrakcyjności?

Nasz partner nie patrzy na nas już z błyskiem w oku. My same patrzymy na siebie z pewną rezygnacją. Na nasze ciało, po porodzie lub dwóch czy trzech, na piersi, które nie wyglądają jak u nastolatki, na zmarszczki wokół oczu. I nagle ktoś mówi: „Jesteś piękna”. I widzisz szczerość w jego oczach, ten zachwyt jest prawdziwy, to zainteresowanie jest naprawdę. Ktoś przygląda ci się z pożądaniem. A ty uśmiechasz się szerzej, idąc bardziej kołyszesz biodrami, unosisz wyżej głowę. Ktoś inny mówi ci: „Ale promieniejesz, stało się coś”. Odpowiadasz, że nic, ale wiesz, że to jego spojrzenie tak cię odmieniło. Chciałabyś słyszeć nieustannie, że jesteś piękna, mieć pewność, że komuś się nadal podobasz, że nie jesteś już tylko matką i zmęczoną żoną. Ale też atrakcyjną kobietą, która podoba się mężczyznom.

Bo życie seksualne jest nudne i mało satysfakcjonujące?

Uczestniczyłam kiedyś w rozmowie, podczas której kolega powiedział: „Kobiety nie nadają się do zdrady”. Kiedy spytałam dlaczego, powiedział, że do zdrady podchodzimy zbyt emocjonalnie, zbyt szybko się angażujemy, a przecież facetom najczęściej chodzi o czysty seks. Tym się różnimy. Co nie znaczy, że kobiety nie zdradzają z tych samych powodów. Także dla samego seksu, dla przyjemności, spełnienia się. Słyszałyście kiedyś o seks-koledze. Takim, z którym tylko chodzimy do łóżka. Który nas otwiera na nowe rzeczy, przy którym nie krępujemy się mówić, co chcemy, a co nam się nie podoba. Długoletni partner przestał już słuchać, już mu się nie chce, woli usiąść przed telewizorem. Tak, kobiety też lubią seks i też może im go w życiu brakować.

Bo tak naprawdę szukamy pretekstu do rozstania?

Zdradzasz i to jest dla ciebie znak, że między wami już wszystko wygasło. Skoro bez skrupułów potrafisz iść z kimś innym do łóżka, to dla ciebie oznacza tylko jedno – koniec związku. Potrzebujesz tej kropki nad „i”, tej pewności, która znajdujesz w ramionach kogoś innego. To jak potwierdzenie, że już nie musisz mieć złudzeń, że tego związku nic nie uratuje. I argument, gdybyś jednak miała wątpliwości. Czy to dobry sposób? Każdy sam musi sobie odpowiedzieć.

Bo tak się stało, po prostu, tak naprawdę przez przypadek?

Przez jeden drink na dużo. Pod wpływem uroku chwili. Nie planowałaś tego zupełnie. W życiu by ci nie przyszło do głowy, że możesz zdradzić, a jednak… Jakaś impreza, wyjazd, spotkanie po latach. Chwila słabości, chęć sięgnięcia po zakazane. Nie wiadomo. Ty też nie wiesz, ale zaraz po masz pewność, że na jednym razie się skończy. Masz taką nadzieję. Naukowcy tłumaczą to genami, hormonami. Zdradę można wytłumaczyć naukowo. Szukać usprawiedliwienia jeśli go potrzebujemy.

Bo się zakochaliśmy?

Znam taką parę. Oboje kogoś zdradzili. Z miłości do siebie nawzajem. Zakochali się w sobie. Odnaleźli za późno, kiedy już mieli dzieci, byli w innych związkach. Benjamin Franklin kiedyś powiedział, że gdzie jest małżeństwo bez miłości, tam będzie miłość bez małżeństwa. Podobno ta reguła nie sprawdza się tylko wśród żon bardzo bogatych mężczyzn. One nie muszą kochać swoich partnerów i ich nie zdradzają. Kochają coś innego. Ale tak, powodem zdrady może być miłość. Może jest nią częściej niż nam się wydaje, tylko później brak nam odwagi na postawienie na tę miłość, zostajemy dla dzieci, dla partnera, którego nie chcemy zranić…

Z przyjaciółką otworzyłyśmy drugą butelkę wina. Nic nie mówimy, każda pogrążona we własnych myślach. Czy ona zdradzi? Nie wiem. Nie mam pojęcia. Ona musi wiedzieć, czy warto, i ile może stracić…


Włochy w czterech smakach, czyli włoskie wakacje zupełnie inaczej. Akcja „Kocham podróże, kocham swobodę”. Dzień #5 [20.05]

Redakcja
Redakcja
20 maja 2016
Włochy w czterech smakach, czyli włoskie wakacje zupełnie inaczej. Akcja "Kocham podróże, kocham swobodę". Dzień #5 [20.05]
Fot. Materiały prasowe
 

Włochy na wakacjach kojarzą nam się ze zwiedzeniem masy przecudownych zabytków, pysznymi lodami, błękitem  wody i nieba. Tym co na wakacjach potrzebne i lubiane. Tym czasem my chcemy zaproponować  Wam wakacje we Włoszech w jeszcze bardziej wyjątkowej odsłonie. Nadal możecie delektować się tym, co we Włoszech najbardziej cenicie: pogodą, kuchnią, zabytkami, ale zaczynając każdy dzień niejako w innej niż codzienna rzeczywistości.

Bo jak inaczej można nazwać urlop w tradycyjnej, na przykład XIX wiecznej posiadłości na terenie winnicy, w pięknym  domu wakacyjnym na toskańskich wzgórzach z  widokiem na okolice, w tradycyjnej willi otoczonej bogatym ogrodem? Brzmi i wygląda jak marzenie? Ale jest prostsze do zorganizowania niż myślicie. Poza tym Włochy można skonsumować na wiele sposobów!

Florencja, Rzym i Wenecja. Niby klasyka – ktoś powie nuda… ALE… nie tym razem. Zamiast pensjonatu lub hotelu i obowiązkowego zestawu wycieczek po placach i kościołach, spędźcie ten czas tak jak lubicie. Być może wolicie się zapuścić w miejski krajobraz nocą, śladami bohaterów Inferno Dana Browna?

W tych miejscach czeka na was największe natężenie przyjemności kulturalnych na kilometr kwadratowy.

PS: apartament we Florencji w tzw. sezonie, gdy zbierzemy paczkę 4 osób, to zaledwie 1350 zł za dwa tygodnie!

Słońce i wino

Zamiast kolejek turystów pod Koloseum proponujemy wam jedyne w swoim rodzaju przechadzki po winnicach. Leniwe leżakowanie niczym wytrawne Chianti na tarasie i wakacje w niepowtarzalnym rytmie slow, pełne smaku i szumu drzew. Najlepiej w miłym towarzystwie, w Toskanii oczywiście.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

PS: Jeśli marzy Wam się wyjazd większą grupą, np do luksusowej 400 metrowej willi Santantimo – Castellina in Chianti, to przy 10 osobach będzie was to kosztowało 987 zł za 7 noclegów! Myślicie o czymś skromniejszym we dwoje? Może dom szeregowy lub apartament (ceny są boskie, bo wynajem zaczyna się już od 1400 zł przy domach na maksymalnie 4-5 osób).

Jeziora po włosku

Dla aktywnych, dla leniwych, dla każdego. Garda, Lago d’Orta oraz Lago Maggiore – to najpopularniejsze jeziora we Włoszech Północnych. Narty wodne, skuter labo spokojny Ogród Botaniczny przy Lago Maggiore – sami wybieracie, co będziecie robić.

Szczyt udanych wakacji

Czyli góry! Bo kto powiedział, że jadąc do Włoch trzeba wspinać się tylko po schodach katedry?!

wlochy baner

powinnam tam pojchac bo

 

Włoskie wille koją serce

We Włoszech, które od stuleci przyciągają turystów z całego świata na wypoczynek, nie brakuje prawdziwych okazów pośród domów wakacyjnych przeznaczonych  na wynajem. I to właśnie takich okazów, które być może pamiętają nawet i turystów z początku XX wieku na eleganckich wakacjach w tak zwanym „towarzystwie”.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Dzisiaj to wy możecie przenieść się na włoskie wakacje w inny wymiar – także dzięki firmie NOVASOL, która w swojej ofercie we Włoszech posiada blisko 4000 domów i apartament ów na wynajem, w tym w magicznej Toskanii, nad włoskimi jeziorami jak Garda czy Como, nad morzem, w samym Rzymie i w wielu, wielu innych miejscach.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Ponad 1000 domów z tej oferty to wille i domy o podwyższonym standardzie, często wynikającym właśnie z przecudownego, wręcz bajkowego stylu  danego domu. Wiele z willi na wynajem jednakże, to nie tylko i po prostu lokum na wakacje: to historia domu i jego właścicieli, która znajduje swoje odbicie w urządzeniu wnętrz,  to miejsce pośród winnicy wybrane na siedzibę danej rodziny przed dziesiątkami a czasami nawet setkami lat, to tajemniczy ogród z rozsianymi rzeźbami okalający taki dom…

ita772_living_12

Ale na szczęście domy przeznaczone na wynajem wakacyjny wyposażone są także we wszelkie niezbędne  nam współczesne udogodnienia, jak choćby prozaicznie rzecz ujmując, w kuchni czy łazienkach.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Nierzadko domy takie dysponują własnym basenem, wygodnymi  leżakami, oferują dostęp do Internetu. Lecz to jednak noce spędzone w łóżku z baldachimem, posiłki jedzone w wystawnej jadalni czy na eleganckim tarasie zapadają na takich wakacjach najbardziej w pamięć. I czy właśnie wypoczynek w takim wyjątkowym domu nie będzie prawdziwym oderwaniem się od życia codziennego?

Jeśli nadal zastanawiacie się, czy Włochy do was „pasują” – wyobraźcie sobie siebie, w jednym z tych miejsc…

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

linia 2px

W komentarzu do tego artykułu dokończ zdanie: „Powinnam tam pojechać, bo…” i weź udział w naszej zabawy. Najfajniejszy komentarz zostanie nagrodzony voucherem wakacyjnym o wartości 2.000 zł od Novasol. Regulamin akcji znajduje się tutaj.


„Mam 40 lat i spierd… sobie życie”. Nie chcesz tak kiedyś powiedzieć? Pracuj na to życie już wcześniej

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
19 maja 2016
Fot. iStock / lzf

Spotkałam się kilka dni temu z przyjaciółkami. Rocznik 1976, kilka trochę starszych. To była czterdziestka jednej z nas. Czułam się co najmniej jak bohaterka filmu „Dziewczyny z kalendarza”, czy „Zmowa pierwszych żon”. Kto widział, ten wie. Część z nas piła wino, bo właśnie weszła na drogę luzu i braku kontroli, część zieloną herbatę, bo wreszcie weszła na drogę kontroli (ja).

Pomyślałam, zresztą wszystkie to powiedziałyśmy, jak bardzo różni się życie kobiet czterdziestoletnich. Są wśród nas mężatki, kobiety mające romanse i takie, które nigdy na romans by sobie nie pozwoliły. Mężatki szczęśliwe, mniej szczęśliwe.  Rozwódki, singielki, które dopiero teraz zakładają rodziny. Jest wśród nas nawet A., która związała się z 20 lat młodszym facetem.

Jesteśmy dowodem na społeczne przemiany, dowodem, że modeli kobiecości jest dziś bardzo dużo. Ale jesteśmy też dowodem, że dojrzałość jest siłą, wsparcie kobiet jest siłą.

Nasza czterdziestolatka płakała, że „schrzaniła sobie życie”. Niedawno porzuciła męża, bo dowiedziała się o jego trwającej latami zdradzie. Brr. Siedziałam i myślałam: „Kurde, a miało nie być banalnie”. W naszym życiu miało nie być.

Wszystkie miałyśmy zrobić wielkie kariery, urodzić kilkoro dzieci, mieć świetnych mężów, cudowne domy

Wiadomo, każda dwudziestolatka WIE, że jej życie będzie inne. Wspaniałe. Każda czterdziestolatka WIE, że życie bywa jak rollercoaster. To, co wydało się najbardziej stabilne okazuje się jak domek z kart i odwrotnie. I nie chodzi nawet o związki. O wszystko. Czy to źle? Nie. Przypominałam sobie, jak zaraz po urodzeniu mojego syna, siedziałam z wózkiem na placu zabaw i myślałam. „Boże, to już koniec. Moje życie się skończyło. Wyszłam za mąż, urodziłam dziecko, pewnie urodzę drugie, weźmiemy kota, psa, ech… cudownie, ale…”. Uśmiecham się dziś do tamtej dziewczyny, bo przecież zaraz czekała ją życiowa rewolucja. I to właśnie wtedy, gdy myślała, że każdy dzień będzie już wyglądał tak samo.

Tak więc, nie martw się, jeśli się nudzisz. Życie zapewni ci miliony rozrywek, których nawet się nie spodziewasz. Miliony emocji, zdarzeń.

Tak czy siak doszłyśmy podczas tego spotkania (kilkanaście bab w okolicach czterdziestki, więc to nie przelewki), że choć dojrzała kobieta żadnych rad nie daje, to jednak kilka powinna dać. „Gdybym ja to wiedziała wcześniej…” powtarzały niektóre z nas.

Nie wiedziałyśmy, Ty też nie wiesz. Nikt nie wie. Ale…

Pracuj

Dwadzieścia lat życia zastanawiałam się, czy moja obsesja niezależności to jest głupota czy jednak mądrość. Życie ze mnie zakpiło, bo dziś to mąż zarabia więcej ode mnie. Ale ja czuję, że wciąż się czaję, mogę więcej. To się zaraz, już za chwilę stanie. 🙂 Nawet powiedziałam wczoraj koleżance, że czuję nadchodzącą rewolucję.

Wiem, że mogę na nią czekać– jednak pracuje 20 lat. Potrafię nie spać po nocach, potrafię być pokorna (no w miarę), wiele znoszę, szybko ( w miarę) się uczę.  Nie będę pisać, trudno, zrobię coś innego.

Moje koleżanki, które są zawodowo niezależne są silniejsze. Niezależność zawodowa pomogła im przy rozwodach, pomogła w małżeńskich kryzysach, pomogła też, gdy ukochany mąż tracił pracę czy chorował. To ogromne obciążenie dla rodziny, gdy zarabia tylko jedna osoba. Gdy tylko jej dochody mają znaczenie. To też ogromne obciążenie dla faceta– o czym już rzadko mówimy.

Są, oczywiście,  momenty, gdy kobieta zarabia mniej, ale bezpieczniej, gdy wie, że ten czas się skończy.

Zdarzyć się może naprawdę wszystko.

Dziś jedna z naszych przyjaciółek się rozwodzi. Jej mąż trzyma kasę. Trzyma wszystko. Ona ma czterdzieści lat i zachowuje się jak dziecko we mgle. Patrzę i nie wierzę. Była najlepszą studentką, być może najbystrzejsza z nas. Pamiętam, uczyłyśmy się do kolokwium– ona nawet nie musiała dokładnie czytać książek. Wystarczy, że je przejrzała.

Dlaczego dziś to ona szuka pracy u mnie? To niesprawiedliwie.

Ale nie poświęcaj życia na pracę

Jedna z czterdziestolatek mówi do drugiej: „Pamiętasz, wtedy się między nami popsuło? Kompletnie mnie olałaś, olałaś mnie nawet, gdy mnie rzucił X. i błagałam, żebyś się ze mną spotkała”. „Jezu, gdzie ja wtedy pracowałam?”” mówi ta druga. Kompletnie nie pamiętała. Hmm, ciekawe, poświęciła rok życia i emocje przyjaciółki, jasne, trochę histeryczne, dziś to wiemy. Ale wtedy?

Czy serio warto zniszczyć się dla pracy, której się potem nie pamięta. Tak, teraz myślisz, że to praca jedyna, jest szansą, rozwojem. No cóż….;-)

Wiadomo, są wyjątki. Są sytuacje, gdy nie mamy wyjścia. Koleżance, która ma dwoje małych dzieci i bezrobotnego męża nie powiem: pracuj mniej. Czasem się nie da. Ale warto codziennie zadawać sobie pytanie: czy muszę? Gdzie jest koniec takiego życia? Czy daję sobie prawo do tego, by ten koniec widzieć?

Nie poświęcaj dziecka dla mężczyzny

M. miała romans, gdy jej córka miała dwa lata. Ups. Odpłynęła kompletnie dla innego faceta. Zamiast bawić się z córką, spotykała z tamtym ( rodzinie mówiła, że jedzie w delegacje), często nawet przy dziecku myślała o tamtym. I co? Faceta nie ma, a M. wciąż myśli ile rzeczy ją omijało.

Matkom łatwo wpaść w poczucie winy, szczególnie potem, gdy dzieci dorastają. Pamięta się każdy błąd, niedopatrzenie. Jeśli facet jest tym właściwym, zrozumie, że nie masz dla niego 100 proc. czasu. Zrozumie, że nie masz go wcale. Poczeka.

Niczego nie poświęcaj dla mężczyzny (nieodpowiedniego)

Kilkanaście kobiet, każda chociaż raz zakochana w nieodpowiednim facecie. I rany, to się nigdy nie udało. Czy wszystkie możemy się mylić? Jasne, nieodpowiedni może być dla innej najlepszy. Nie chodzi o to, że on jest zły w ogóle. Ale może nie kocha nas, może nie jest dojrzały, gotowy?

Jeśli facet mówi „nie wiem”, „nie jestem gotowy”– to wie co mówi . Ufajmy temu. Jeśli to pokazuje– powinnaś wiedzieć to ty. Żyj „tu i teraz” jeśli nie umiesz skończyć, ale nie dawaj z siebie zanadto. Większość zranionych kobiet czuła, że to nastąpi. Większość rozwodów kończy się, bo ludzie latami tkwili w iluzji. Iluzja jest najbardziej zgubna.

Pierwsza i święta zasada zdrowej miłości: bez poświęceń.

Dla odpowiedniego mężczyzny, który też cię kocha, poświęcaj dużo

No chyba, że to poświęcenie dla mężczyzny, który wiele zrobił dla ciebie. I za to dam się pokroić. Dbaj o właściwego faceta, którego spotkałaś na swojej drodze. Bo kiedyś będzie ci przykro, że tego nie zrobiłaś. Bo pomyślisz: spieprzyłam ten związek. Dużo znam takich kobiet, które żałują.

A nawet jeśli z nim zostaniesz, on z tobą– będą budzić cię wyrzuty sumienia. Dlaczego nie zrobiłam dla nas wszystkiego? Czy on nie odejdzie? Czy jest szczęśliwy ze mną? Czy nie zasługuje na kogoś lepszego?

Nie rób sobie tego. Jeśli spotkałaś odpowiedniego faceta– kochaj go. Jeśli nie jest odpowiedni– rzuć go, po prostu.

Zawsze wybieraj dziecko (przynajmniej, gdy jest małe)

O tym już pisałam wyżej. Bądź dobrą matką skoro zdecydowałaś się na macierzyństwo.

Nie mów: zrobię to później

Później zawalczę o podwyżkę, pójdę pobiegać, schudnę, rzucę używki. Zrób to w momencie, gdy pojawi się pierwsza myśl. Najwyżej opracuj plan. Tak to stracisz czas, a i tak dojdziesz do tego samego punktu. Tylko już milion razy bardziej wkurzona. I sfrustrowana. Co masz zrobić jutro, zrób dzisiaj.

Kochaj rodziców (i wybaczaj im)

Bo czas mija szybciej niż myślimy. A pewnych rozmów nie da się nadrobić. A gdy ktoś choruje już nie myśli się o żalu. Myśli się o miłości.

Oczywiście, nie mówię o sytuacji, gdy rodzice zrobili nam naprawdę krzywdę.

Dbaj o siebie

W końcu czterdziestka to nowa dwudziestka, prawda?:)

Zanim podejmiesz jakieś działanie – zastanów się czy prowadzi ono do celu… twojego celu

Święte słowa. Inaczej będziesz się miotać ileś lat, udawać sama przed sobą. Patrzyć z zazdrością na tych, którzy poszli tam, gdzie chcesz iść ty.

Na to też szkoda czasu.

I tak dojdziesz w końcu do tego momentu, gdy pomyślisz: „Co ja, k…, tutaj robię. Przecież moje marzenia są gdzie indziej”.

I jasne, są tacy, którzy w wieku czterdziestu lat mówią: No cóż. Już jest za późno, życie to wybory, raz podjęte– trzeba się ich trzymać. Życie to zobowiązania, układy, obietnice. Za późno, za późno, za późno.

Ale na nic nie jest za późno. Szczególnie w wieku czterdziestu lat.

„PIEPRZYĆ KAŻDE ZA PÓŹNO”. I to mówię ja, czterdziestolatka już w sobotę. Ale życie jednak bardziej mija niż zawraca i po prostu szkoda czasu. Szkoda czasu marnować chwile. I marnować cokolwiek.

Jeśli masz dwadzieścia lat– nie marnuj tym bardziej:)


Zobacz także

Przed tobą duże zmiany, a ty, bidulko, zamiast podjąć decyzję, rozkładasz ręce. Jak podejmować w życiu ważne decyzje?

Kokologia, czyli japoński test psychologiczny, który powie wiele o twojej osobowości, o tym jak kochasz i jakie masz relacje z innymi

11 kłamstw o nas samych, jakie podsuwa nam strach. Nie dajcie się nabrać