„Anka to, Anka sramto…”. Jak to jest być nagrodą pocieszenia dla faceta

Listy do redakcji
Listy do redakcji
7 marca 2018
Fot. iStock/martin-dm
Następny

Paweł od początku wydawał się inny na tle pozostałych facetów w mojej firmie. Był bardzo poważny, kulturalny, zdystansowany do kobiet. Nie jakiś tam erotoman-gawędziarz, których to często się w biurach spotyka. Co to w domu siedzi pod pantoflem, a w robocie pokazuje, jaki to on jest kozak. Paweł był inny. Miał ogromny szacunek do kobiet i to spowodowało, że zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia. 

Byłam w firmie nowa i jeszcze nikogo nie znałam. On wyciągnął do mnie pomocą dłoń i właściwie ze wszystkimi zapoznał. Któregoś dnia, jedna z moich koleżanek zauważyła, jak się w niego wpatruję. „Daj sobie z nim spokój, pół roku temu się rozwiódł, ma małe dziecko” – powiedziała. Fakt, nigdy nie byłam z facetem po przejściach. Miałam wtedy zaledwie 27 lat i planowałam znaleźć księcia z bajki, z którym założę rodzinę i będę mieć dzieci. Niestety, rozum to jedno, serce to drugie.

Dużo rozmawialiśmy w ciągu dnia w pracy, ale on niewiele mówił o sobie. O swoim prywatnym życiu właściwie nic. Coś o zainteresowaniach, wycieczkach zagranicznych, o dziecku. Ale nigdy otwarcie mi nie powiedział, że jest po rozwodzie. Dopiero na naszej „pierwszej randce”. Wyszliśmy wcześniej z imprezy firmowej i poszliśmy na spacer. Wtedy opowiedział mi, że z żoną byli małżeństwem 5 lat i mają 2-letnią córkę. Pół roku wcześniej wziął rozwód. Nie pytałam z jakiego powodu, on również nie mówił. Doszłam do wniosku, że jeszcze przyjdzie na to pora.

Potem zaczęliśmy się regularnie spotykać, aż w końcu zostaliśmy parą. Jego córkę widziałam dosłownie kilkanaście razy, kiedy zabierał ją do siebie w co drugi weekend. Mieszkałam w swoim wynajmowanym mieszkaniu, on w swoim własnym, z którego wcześniej wyprowadziła się jego żona (ponoć wróciła do rodziców). Od początku źle się tam czułam. W sypialni wciąż było ich wspólne, małżeńskie łóżku. Ogromna szafa wnękowa była w połowie pusta. Ewidentnie było widać, że ktoś zabrał swoje rzeczy i miejsce pozostaje niewykorzystane. Na ścianach obrazy, w kuchni mnóstwo różnych akcesoriów – blachy do ciast, garnki i garnuszki, papilotki do muffinów, kryształowy wazon… Ilekroć go odwiedzałam, miałam wrażenie, że w tym miejscu mieszka kobieta. Po prostu tak było urządzone to mieszkanie, brakowało jedynie kosmetyków w łazience, ubrań w szafie i szpilek porzuconych w przedpokoju. Sam przyznał, że niczego nie zmieniał odkąd rok wcześniej wyprowadziła się żona.

Gdy chciałam cokolwiek zmienić, oponował. Mówił, że się przyzwyczaił i dobrze jest tak, jak jest. Miałam u niego kilka swoich drobiazgów – szczoteczkę do zębów, kilka kosmetyków, kilka par majtek i skarpetek, jakąś sukienkę, bluzkę, spodnie dresowe, trampki… Wszystko to leżało w jednej z szuflad. Nigdy natomiast nie usłyszałam „przynieś więcej swoich rzeczy, przeprowadź się”. Nie. Często za to słyszałam „Anka nie lubiła jak naczynia stały w zlewie, więc zawsze myję je po posiłku. Mogłabyś wstawiać brudne szklanki do zlewu?”. Albo „Wiesz może jak złożyć prześcieradło z gumką? Anka miała jakiś patent, ale nie mogę sobie przypomnieć”. Albo „Choć, zaraz zaczyna się film. Pamiętam, jak byliśmy na nim z Anką w kinie. Czekaj, opowiem ci, bo to było dość zabawne”…

Anka to, Anka sramto. Wiedziałam, że Anka nie jadła mięsa. Anka lubiła długie kąpiele i zawsze narzekała, że mają prysznic. Anka nie cierpiała piwa, ale często piła białe wino. Anka marzyła o błękitnych ścianach, więc ściany były błękitne, choć Pawłowi się nie podobały. Anka nie pozwalała dawać małej chrupek kukurydzianych, więc i ja nie mogłam tego robić.

Anka pojawiała się w naszym życiu co rusz. Małżeńskie anegdotki przypominały się Pawłowi na każdym kroku. Czekałam, aż któregoś dnia na widok srającego w parku psa powie: „Pamiętam jak z Anką…”. Na litość boską!

Czy czułam się jego kobietą? Nie. Czy czułam się jego kochanką? Nie.

Kim więc dla niego byłam? Nagrodą pocieszenia.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Czy można żyć z partnerem z zaburzeniami osobowości?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
7 marca 2018
Fot. iStock/d3000
Następny

Zaburzenia osobowości są wyjątkową kategorią zaburzeń psychicznych, szczególnie ze względu na ich wpływ na życie „we dwoje”.  Podczas gdy osoba z depresją lub lękiem może czuć, że doświadcza symptomów, które różnią się od normalnego stanu, ludzie z zaburzeniami osobowości często nie zdają sobie sprawy, że ich emocje i reakcje odbiegają od typowych zachowań.  Osoby dotknięte zaburzeniami typu borderline dosłownie walczą o to, żeby uświadomić sobie jak ich najbliżsi przeżywają ich intensywne reakcje, wahania nastroju i ryzykowne decyzje. I nie zawsze są w stanie zrozumieć, jak ich choroba jest trudna dla innych.

Życie z partnerem, który cierpi na zaburzenia osobowości jest pełne kryzysów i konfliktów. Może ci się wydawać, że jesteś zakładnikiem tej sytuacji. Bać się, że on zrobi sobie krzywdę jeśli nie odpowiesz na jego wiadomość (zostawił ich już kilkadziesiąt), nie oddzwonisz natychmiast, nie pojawisz się na miejscu, nie uspokoisz go. Możesz mieć ciągłe dylematy typu: czy znów pożyczyć mu pieniądze, wyciągnąć go z kolejnych tarapatów. Bycie z kimś o osobowości borderline wymaga posiadania umiejętności usuwania sytuacji kryzysowych, cierpliwości, umiejętności wspierania niezależności ukochanej osoby. A przede wszystkim, szczerego odpowiedzenia sobie na pytanie: czy jestem w stanie to wytrzymać, czy dam radę, czy będę mógł pomóc, czy sam się pogrążę.

Symptomy i objawy

Tylko lekarz specjalista może zdiagnozować zanurzenia osobowości, ale jest kilka „sztandarowych” objawów, które możesz zaobserwować u bliskiej osoby. Obejmują one:

  • Intensywny lęk przed odrzuceniem, separacją lub porzuceniem
  • Szybkie zmiany w postrzeganiu innych (od ideału do kogoś niewiele wartego)
  • Ryzykowne zachowania, w tym niebezpieczny seks, hazard, używanie narkotyków lub popadanie w długi
  • Szantaż emocjonalny, szantaż próbami samobójczymi
  • Trudności we współodczuwaniu, brak empatii
  • Nastrój przechodzący od euforii do intensywnego poczucia wstydu lub miażdżącej samokrytyki
  • Częsta utrata panowanie nad sobą

Jakiego środowiska potrzebuje osoba z zaburzeniami osobowości

Przede wszystkim spokój w domu.  Wszyscy zaangażowani członkowie rodziny (w tym partner) powinni wiedzieć, że nie można omawiać ważnych, spornych kwestii, gdy dana osoba jest w trybie kryzysowym.  Ważne jest również, aby nie koncentrować wszystkich dyskusji wokół zaburzeń i niepowodzeń. I na odwrót, równie istotne jest, aby nie kłaść zbyt dużego nacisku na postępy danej osoby w jej terapii.  Twój partner powinien mieć możliwość porozmawiania z tobą o swoich zainteresowaniach i przemyśleniach, planować wydarzenia rodzinne i wyjazdy. Poświęć czas, aby śmiać się razem z nim z zabawnego dowcipu lub zjeść wspólny obiad kilka razy w tygodniu. Im mniej odczuwa, że ​​jego choroba psychiczna jest w centrum uwagi, tym lepiej.

Ułóż mi bajkę, a obiecuję, że rozwiążesz większość swoich wychowawczych problemów… Nie wierzysz?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
7 marca 2018
Fot. iStock / AleksandarNakic

„Opowiedz mi bajkę, ale nie taką z książki, tylko wymyśloną…” – na dźwięk tych słów, większość rodziców ma ciarki na plecach. Bo przecież:
– późno, za późno na bajki,
– opowiadać bajek za bardzo nie umiemy,
– a wymyślić? Oj, co to, to nie, natychmiast  w głowie mamy pustkę.

Opowiedz mi bajkę, to sygnał do natychmiastowej ucieczki. Byle dalej, a bajka? A bajka będzie „jutro”, czytaj: „kiedyś, nigdy, może zapomni…”. A szkoda. Bo bajka, może rozwiązać większość twoich wychowawczych problemów. Nie wierzysz? Przeczytaj.

Mamo, tato, nikt nie da ci tyle, co bajka!

Trywializujemy rolę bajek i zbyt często sprowadzamy ją do bezcelowej paplaniny dla najmłodszych. A przecież doskonale wiemy – przynajmniej w teorii –  jak bajki bywają ważne. Dowody? Pamiętasz z pewnością, chociaż jedną ulubioną bajkę z dzieciństwa, ulubiony obrazek, sytuację,  w której rodziło się to wspomnienie (np. gdy tata już  połowie swojej opowieści zaczynał donośnie chrapać). Wiesz też, że istnieją bajki terapeutyczne – tworzone po to, by bezpiecznie i delikatnie omawiać z dzieckiem konkretne, trudne czy bolesne dla niego tematy. Masz też, z pewnością na swoim rodzicielskim koncie, kilka własnych zastosowań, wymyślanych na poczekaniu bajek, które właśnie ratowały ci skórę, gdy twój maluch wpadał na bardzo „genialny” pomysł wspólnej aktywności. 😉

Nie bój się więc własnych bajek, każda z nich może być dla was wyjątkowa. A co realnie możecie zyskać tworząc swoje historie?

U nas ostatnim bajkowym hitem są puzzle do układania własnych bajek – narzędzie genialne, gdy jest się rodzicem dziecka w wieku 2-5 lat. Całość jest bardzo przyjazna, piękna i kolorowa, ale co najważniejsze, ilustracje na puzzlach zawierają elementy, które można połączyć tak, aby opowiedziały swoją historię. Dlaczego są wyjątkowe? Nie ma tu jednej, słusznej wersji, historie można miksować na wiele sposobów.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Jak więc opowiadamy swoje bajki? Mamy na to 3 najlepsze sposoby!

1 sposób – jak szaleni

Od tego zaczęliśmy przygodę. Niech dziecko bawi się swobodnie w układanie, wymyślania nawet tych najbardziej nieprawdopodobnych zdarzeń. Niech bajka będzie najlepszą zabawą – gwarantuje, że jeśli będziecie się bawić razem z dzieckiem, nie zamarzy mu się oglądanie telewizji czy granie na tablecie. Przetestowałam, a z przykrością muszę przyznać, że moje młodsze dziecko ma ciągoty na ekrano-maniaka.

Moment, kiedy taki amator szklanego ekranu poprosi was o wyłączenie grającego w tle telewizora, „bo mu przeszkadza” – jest bezcenny! Dziecko zawsze wybierze was, jeśli tylko dacie mu do tego okazję!

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

2 sposób – żeby uczyć

Użyj bajki, aby nauczyć dziecko związku: przyczyna – skutek. Układaj potrzebne wam opowieści z morałem, poruszaj aktualne i ważne dla dziecka tematy. Rozmawiaj. To jest w bajkach najpiękniejsze – każda opowieść jest pretekstem do rozmowy. Terapeutyczne działanie bajek, potrafi zbliżyć nas do siebie, jak nic innego. Połączyć świat dziecka z trudnym do zrozumienia światem prawdziwym, dorosłym. Dodatkowo bajki są idealnym buforem bezpieczeństwa – bo bajka jest troszkę, jak wymyślony przyjaciel, może przejąć na siebie wszystko to, o czym trudno nam mówić wprost.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

3 sposób – żeby rozwijać

Moja ulubiona funkcja! Bo to prawdziwy trening twórczości, który mieści się w niewielkim pudełeczku. U nas takie puzzle sprawdziły się doskonale. Podrzucam wam kilka podpowiedzi, jak rozwijać twórczość, kreatywność i zasób słownictwa! Zarówno dziecka, jak i rodzica – nie wykręcaj się, ludzie płacą naprawdę grube pieniądze za warsztaty z twórczości, a twoje dziecko okaże się doskonałym (jeśli nie najlepszym na świecie) coachem!

  • wymyśl historię, niech druga osoba spróbuje ją ułożyć
  • ułóż swoją bajkę z puzzli, niech druga osoba opowie ją
  • wymyśl zupełnie inną opowieść do tego samego obrazka
  • układajcie wspólnie, na zmianę, czyli wykonajcie ćwiczenie tzw. nieskończonej opowieści
  • wskaż elementy, które muszą lub nie mogą zostać wykorzystane
  • ułóż bajkę i poproś drugą osobę o ułożenie innego zakończenia 
  • odwróć elementy, by nie widzieć, co przedstawiają, losujcie puzzle i spróbujcie wymyślić do nich historię
Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Zgubił się czy…

… znalazł?

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Bajka – krótka instrukcja obsługi

Jak układać swoją bajkę? Och, to doprawdy proste. Wystarczy nie przestrzegać żadnych zasad! A dokładnie:

Po pierwsze: dobrze się bawić

Po drugie: bawić się razem

Po trzecie: wymyślać nawet najbardziej nieprawdopodobne historie

Po czwarte: opowiadać o całkiem zwyczajnych rzeczach

Po piąte: nie liczyć czasu

A po szóste i milionowe: nigdy, ale to przenigdy nie bać się tego robić!

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

 

To co, ułożycie sobie bajkę? Polecam! Te fajne puzzle kupicie na www.zielonasowa.pl


Zobacz także

Skąd wiedzieć, że twój związek to fikcja. 7 najczęstszych sygnałów, że pora na rozmowę lub… pakowanie walizek

Każdy ma swój niewysłany list. „Miłość to dziwna rzecz, mój ukochany Eks Mężu”

„Wyszedł rano na siłownię i już nie wrócił” – pisze do mnie znajoma. Jak to wyszedł i jak to nie wrócił? Faceci to ch*je. Naprawdę