Chcesz żyć dłużej? Przygarnij psa! Potwierdzają to badania

Redakcja
Redakcja
12 kwietnia 2017
Fot. iStock / StudioThreeDots
 

Nie od dziś szukamy sposobu na dłuższe i zdrowsze życie. Stosujemy diety, przyjmujemy różne suplementy, uprawiamy sporty i gdy trzeba, odwiedzamy lekarzy. Dążenie do jak najdłuższego i komfortowego życia jest zrozumiałe. Ale nie zawsze trzeba sięgać po najbardziej wymyślne sposoby i wydawać niemałe środki na zakup uzdrawiających nowości.

Istnieje prosty, przyjemny i niekosztujący fortuny sposób na wydłużenie życia. To nie żaden pomysł rodem z laboratorium NASA, lecz … przygarnięcie psa.

Pies wydłuży twoje życie

Wiadomo, że koty i ich mruczenie ma zbawienne działanie na organizm człowieka. Pies wcale nie jest gorszy w tej kwestii. Co prawda, szczekanie nie uleczy, ale dzięki kilku innym pozytywom, psy przyczyniają się do przeżycia kilku szczęśliwych lat więcej w naszym życiu.

Prowadzone przez okres 11 lat badania wykazały, że osoby zagrożone chorobami, które miały w momencie badania zwierzaka, miały się lepiej od osób, które ich nigdy nie posiadały. Statystycznie 36% osób posiadało co najmniej jedno zwierzę w momencie badania. Innych, posiadających zwierzę na przestrzeni całego życia, naliczono 86%.

Aż 45% osób z badanej grupy grupy posiadało psa i 26% posiadało kota. Miłośnicy psów zanotowali poprawę wskaźnika przeżycia o 26% w stosunku do innych. Wśród pacjentów, którzy zdecydowali się na zakup lub adopcję psa, zauważono znaczną poprawę wyników krwi, polepszenie wyników badań serca oraz spadek ryzyka udaru i zawału serca o 1/3.

Psy wspierają dłuższe życie poprzez:

Dotleniające spacery

Pies poniekąd zmusza do bardziej aktywnego trybu życia i ruszenia się z kanapy. To nie tylko spacery, ale rzucanie patyków, frisbee, piłeczek, aportowanie. Codzienny, kilkukrotny ruch na świeżym powietrzu, doskonale dotlenia organizm, działając na korzyść układu krążenia oraz zahartowania organizmu.

Wzmacnia odporność i przeciwdziała alergiom

Badacze odkryli, że głaskanie psa przez 18 minut dziennie podnosi ilość wydzielanej immunoglobuliny A (IgA), która odgrywa bardzo ważną rolę w budowaniu odporności organizmu. Ponadto udowodniono, że dzieci, które od małego wychowują się w domu ze zwierzętami, rzadziej cierpią na alergie i astmę.

Lepszy stan emocjonalny

Aktywny tryb życia prowadzi do lepszych interakcji społecznych. Dodatkowo towarzystwo zwierzęcia, może poprawić stan emocjonalny danej osoby i obniżyć poziom stresu. Pies ułatwia uspokojenie skołatanych nerwów i jest wdzięcznym słuchaczem zawsze, gdy właściciel tego potrzebuje. To jest ważne, ponieważ stres przyczynia się do prawdopodobieństwa wystąpienia problemów sercowo-naczyniowych. To jest ważne szczególnie wśród osób starszych, narażonych na te choroby.

Wyzwalanie oksytocyny

Ten hormon nazywany „hormonem miłości”, wyzwala się podczas interakcji z psem. Uczucie miłości odczuwane podczas patrzenia na psa powoduje obniżenie ciśnienia krwi, zmniejsza poziom kortyzolu we krwi, przez co czujemy się bardziej zrelaksowani, a to nie tylko umila, ale i wydłuża życie.

Pamiętaj jednak pies to nie lekarstwo ani zabawka, czuje, kocha, tęskni i ma swoje potrzeby. Bądź odpowiedzialny.


źródło: www.psychologytoday.comcopiesnato.pl


Punkt widzenia zależy od… sposobu myślenia! 10 zmian w postrzeganiu rzeczywistości, które musisz wprowadzić od dziś

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
12 kwietnia 2017
Fot. iStock / SanneBerg
 

Zapewne nie raz słyszeliście, że nasz los jest w naszych rękach, że trzeba myśleć pozytywnie, odpowiednio się nastawić do wydarzeń, które nas spotykają i nie dać się siedzącemu w nas marudzie i malkontentowi. Pewnie to mądre i dobre rady, ale jak to zrobić? Czy rzeczywiście nasz punkt widzenia zależy od… sposobu myślenia? Bez wątpienia wiele naszych reakcji to złe nawyki, które powtarzane przez długi czas stały się mechaniczną metodą działania. Ale dosyć tego, czas na nową, lepszą jakość! Oto 10 zmian w postrzeganiu rzeczywistości, które musisz wprowadzić od dziś, by myśleć bardziej pozytywnie i poczuć się lepiej.

Nie myśl „porażka” – myśl „lekcja na przyszłość, wniosek”

Starałaś się, dałaś z siebie wszystko, liczyłaś na sukces, ale coś poszło nie tak – zamiast skupiać się jednak na końcowym efekcie, zauważ, ile już osiągnęłaś i czego nauczyłaś się po drodze! Nie rozpatruj wszystkiego w czarno- białych kategoriach, bo w ten sposób szybko stracisz motywację. Prawdziwi zwycięzcy i ludzie sukcesu, zanim stali się sławni, bogaci i uznani, dowiedzieli się, jaki smak ma błąd i czym są nietrafione decyzje. Wyciągnij wnioski, potraktuj niepowodzenie jako lekcję na przyszłość i przystanek na drodze do szczęśliwego finału i nawet nie myśl o poddawaniu się!

Nie myśl „problem” – myśl „wyzwanie”

Już samo słowo problem nie brzmi dobrze, prawda? Od razu masz w głowie czarne wizje, czujesz czekające cię zmartwienia i trudności. Zamiast określać coś mianem problemu, zamień to na wyzwanie – od razu lepiej, prawda? Mniej strasznie, trochę ekscytująco, włącza się do gry adrenalina i gotowość na podjęcie nowych zadań. Życie pełne wyzwań, czy pełne problemów? Od dziś wybór należy do ciebie!

Nie mów „to trudne” – powiedz sobie „muszę się nieco bardziej postarać”

Nie lubimy trudności. Gdy coś jest dla nas trudne, staramy się tego za wszelką cenę unikać i omijać szerokim łukiem. Ale od dzisiaj zapomnij o tym słowie i zamiast niego mów „to wymaga nieco więcej wysiłku” albo „muszę się przy tym trochę bardziej postarać” i nie miej wątpliwości, że dasz sobie świetnie rade i wykonasz zadanie do końca.  A kiedy już tak się stanie, to…

… nie mów „udało się” – powiedz „dokonałam tego”

Bo samo nic się nie dzieje – to ty tego dokonujesz! To twoja praca (często ciężka i mozolna), twoje samozaparcie, umiejętności, wiedza i wysiłek sprawiły, że końcowy efekt jest wspaniały. Nie umniejszaj swojej roli w tym procesie! To wcale nie przechwalanie się, zarozumialstwo czy egoizm, gdy nie boisz się powiedzieć głośno, że to ty jesteś autorką własnego sukcesu. Bądź z siebie dumna i niech inni wiedzą, jak wielki masz w sobie potencjał. Głowa do góry, pierś do przodu i działaj dalej!

Zapomnij o „nie wiem/ nie umiem” – powtarzaj „nauczę się/ dowiem się”

Nie chodzi o to, byś udawała wszechwiedzącą i okłamywała innych w sprawie swoich umiejętności i kwalifikacji, ale zbyt często z naszych ust pada słowo „nie wiem”, które może z hukiem zatrzasnąć drzwi otwierane nam przez innych. Gdy szef chce ci powierzyć nowe zadanie nie rezygnuj od razu zakładając, że nie dasz sobie rady i czegoś nie potrafisz – spróbuj, poproś o wskazówki, znajdź potrzebne informacje. O wiele cenniejszym pracownikiem jest ktoś, kto chce się rozwijać i nie boi nowych wyzwań, niż bierny szaraczek trzymający się tylko tego, co robi i zna od lat.

Nie zazdrość innym – bierz z nich dobry przykład!

Zazdrość to bardzo silne i złe uczucie, które wcale nie dodaje nam skrzydeł, ale staje się niepotrzebnym balastem, emocjonalnym ciężarem, który trzyma nas przy ziemi. Zamiast zazdrościć innym, bierz z nich dobry przykład! Popatrz na innych z życzliwością, sympatią i zaciekawieniem, porzuć zawiść i negatywne emocje i żyj własnym życiem!

Nie myśl „też bym tak chciała” – postanów „tak zrobię”

Chciałabym, zrobiłabym, mogłabym… A co cię powstrzymuje? Ty sama! Twój strach, niepewność, niezdecydowanie, zależność od opinii i poglądów innych osób. Przestań się zastanawiać, co by było gdyby i zamiast tego przekonaj się o tym! Skończ z mówieniem „też bym tak chciała”, zacznij spełniać swoje marzenia i wyznaczać cele. Jak nie teraz to kiedy?

Zapomnij o słowie „nigdy” –  mów „jeszcze nie teraz, ale już niebawem”

Jeśli będziesz nieustannie powtarzać, że coś się nigdy nie uda, że nigdy już nie będziesz szczęśliwa, nie znajdziesz miłości, nie będziesz cieszyć się życiem, to pewnie właśnie tak się stanie! Zadziała mechanizm samospełniającego się proroctwa i twoje zachowanie, postępowanie, uczucia dostosują się do myśli. Jasne, na pewne rzeczy trzeba zaczekać, ale zamiast mówić „nigdy” powiedz „już niebawem, niedługo” – jest w tym o wiele więcej nadziei i wiary w lepsze jutro, zatem masz na co czekać.

Nie mów „nie da się, to niemożliwe” – powiedz „muszę znaleźć inne rozwiązanie”

„Niemożliwe” brzmi ostatecznie i zamykająco – skoro czegoś się nie da zrobić, to po co się starać? Zamiast oceniać pewne sprawy w ten definitywny sposób, spróbuj pomyśleć o nich jak o wyzwaniach, które potrzebują znalezienia innych rozwiązań i sprawdzenia nowych możliwości.  Rozejrzyj się dookoła, nie bój się myśleć nieszablonowo lub poproś o pomoc – wszak dla zgranej ekipy przyjaciół nie ma rzeczy niemożliwych.

Nie myśl „jestem beznadziejna” – pomyśl, jak wiele już osiągnęłaś

Tak, tak, wiemy – jesteś gruba, brzydka, głupia, beznadziejna, po prostu, szkoda gadać. Szkoda też tego słuchać, bo to jedna, wielka bzdura! Przestań się nad sobą użalać, krytykować i dołować – wokoło z pewnością znajdą się osoby gotowe by to zrobić, więc nie zabieraj im zajęcia. Pomyśl, jak wiele już osiągnęłaś, jakie zmiany w tobie zaszły, czego nauczyłaś się, co jest twoim sukcesem. Bądź wdzięczna za każdą lekcję od losu, każdego przyjaciela, który stoi u twego boku, rodzinę i znajomych. Doceń to, co dostajesz od świata i to, co sama mu dajesz, zapomnij o negatywnych myślach i zastąp je wyłącznie pozytywnymi.


Kara pozbawienia wolności dla ojca za umieszczenie na Facebooku kompromitującego zdjęcia syna. Zareagowała oburzona matka

Redakcja
Redakcja
12 kwietnia 2017
Fot. iStock

Profile rodziców na Facebooku zazwyczaj wyglądają podobnie. W galerii znajduje się mnóstwo zdjęć malucha, którym przecież trzeba się pochwalić przed znajomymi, bo wyszedł tutaj tak zabawnie bądź zrobił coś naprawdę śmiesznego. Niektórzy tracą zdrowy rozsądek i umieszczają zdjęcia, które na pewno nie spodobałyby się dziecku i mógłby mieć do nich pretensje w przyszłości. Jeśli należysz do tej grupy rodziców, zastanów się zanim coś wrzucisz do sieci. Możesz trafić do więzienia za parenting trolling.

Wyrok 3 miesięcy pozbawienia wolności usłyszał Adrian, który „czuje się artystą i ma prawo do umieszczania zdjęć swojego syna w sieci”- podaje serwis Innpoland.pl. Ten wyrok jest przełomowy, bo po raz pierwszy rodzic został skazany za tzw. parenting trolling, czyli wrzucenie do sieci kompromitującego zdjęcia swojego dziecka.

Czy takie zdjęcie naprawdę można uznać za dzieło sztuki? Na umieszczonej fotografii znajdował się nagi dwulatek, który w jednej ręce trzymał butelkę z piwem, a w drugiej swoje przyrodzenie.

Po tym, jak zdjęcie znalazło się na publicznym profilu na Facebooku, zareagowała matka dziecka. Rodzice chłopca nie są małżeństwem i nie mieszkają razem. Na początku kobieta prosiła o usunięcie zdjęcia, jednak Adrian nie reagował. Dlatego sprawa została zgłoszona na policję, a potem trafiła do sądu w 2012 roku.

Sprawa ciągnęła się przez cztery lata. Ojciec dalej walczy o uniknięcie kary, która została zmniejszona do 3 miesięcy po złożeniu apelacji i jej rozpatrzeniu przez sąd drugiej instancji. Zapowiedział, że uda się do Sądu Najwyższego, a jeśli będzie trzeba, nawet do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Wrzucając zdjęcia do sieci należy zachować zdrowy rozsądek. Nigdy nie wiadomo, kto ogląda nagie zdjęcia naszego dziecka. A jeśli na twój profil trafił pedofil? Albo kompromitująca fotografia trafi kiedyś w ręce kolegów twojego dziecka?

Przed opublikowaniem zdjęcia oceń realnie, czy przypadkiem nie narażasz swojego dziecka na ośmieszenie lub niebezpieczeństwo. Co raz zostało wrzucone do sieci, zostaje w niej. Wiele osób może je ściągnąć, zrobić screen. I w przyszłości pokazać je twojemu dziecku. Zastanów się, czy będzie wtedy zadowolone.


Źródło:fpiec.pl


Zobacz także

Kiedy ktoś inny pisze scenariusz, jak masz żyć. To jak obudzić się ze snu

Remonty – sport dla odważnych. Brzmi znajomo? Co nas nie zabije, to nas wzmocni

Ratujmy ofiary przemocy domowej, nie pozwólmy, by to one musiały w strachu opuszczać swoje domy. Podpiszcie petycję Centrum Praw Kobiet