11 sygnałów świadczących o tym, że w organizmie kumulują się toksyny

Redakcja
Redakcja
1 grudnia 2017
Fot. iStock
Fot. iStock
 

Codzienność zmusza nas do ciągłego biegu i spychania własnych spraw na bok. Zbyt mała troska o zdrowie może skutkować negatywnymi zmianami w organizmie. W środku zaczynają gromadzić się toksyny, a na zewnątrz, przez pogorszenie kondycji skóry, włosów i paznokci, odbijają się nasze zaniedbania. Najczęściej wtedy, zamiast szukać przyczyn, szukamy porad, jak zatuszować różne niedoskonałości. 

Sprawę dodatkowo pogarsza zanieczyszczone powietrze, chemia, której nie brakuje w pozornie zdrowych produktach. Sięgamy również po kosmetyki, detergenty i inne środki czystości, których składem się nie interesujemy, a które nie pozostają bez znaczenia dla zdrowia. W swoim składzie mogą zawierać szkodliwe substancje. Nawet gdy staramy się żyć bardziej świadomie i dbać o siebie, są rzeczy, na które nie mamy większego wpływu.

Dopóki ilość toksyn naturalnie gromadzących się wewnątrz nas nie jest wysoka, nie zauważamy niepokojących zmian. Organizm wydala je bez trudu, oczyszczając się ze szkodliwych substancji. Jednak gdy ich ilość wzrasta, organy wewnętrzne zaczynają cierpieć z powodu ich nadmiaru. Układ pokarmowy, układ moczowy i płuca nie są w stanie ich neutralizować i wydalać, organizm przestaje się regenerować się tak, jak powinien. Ciało zaczyna wysyłać sygnały, które bagatelizujemy. Objawy zatrucia toksynami przypominają wiele innych chorób, mylone są z sezonowym przesileniem i zwykłym przemęczeniem.

11 oznak, że w organizmie kumulują się toksyny

1. Przewlekłe zmęczenie

Brak energii do działania może dokuczać, nawet gdy przesypiasz całą noc. Wysoki poziom toksyn zaburza równowagę energetyczną, wpływając na poczucie znużenia, zmęczenia oraz braku sił do działania. Dzień zaczyna się od kubka mocnej kawy, bo w innym przypadku trudno jest się zmusić do aktywności.

2. Obniżenie nastroju

Z powodu przewlekłego zmęczenia i braku sił, obniża się również samopoczucie. Obniżenie nastroju i brak chęci na dotychczasowe aktywności sprawiają, że zaczynasz się pocieszać słodkościami, najpierw do pobudzającej kawy, a następnie z przyzwyczajenia. A to nie pogarsza sytuację, bo nie wspiera organizm do usuwania toksyny, a raczej zmusza do ich gromadzenia.

3. Tycie

Przybieranie na wadze jest konsekwencja powyższych zachowań. Nie można tkwić pod kocem i zajadać słodkości z nadzieją, że kalorie nie pójdą w boczki. Poza tym nagromadzenie toksyn może mieć negatywny wpływ na prawidłowe funkcjonowanie układu hormonalnego. Rozregulowane hormony powodują tycie.

4. Problemy z zaparciami

Nagromadzone toksyny zaburzają pracę układu trawiennego. Mogą pojawiać się zaparcia, ponieważ nadmierna ilość toksyn gromadzi się w jelitach i zaburza ich pracę. A im dłużej masa kałowa zalega w jelitach, tym więcej toksyn przenika do krwiobiegu.

5. Przewlekłe stany zapalne

Niekończące się infekcje i przewlekłe stany zapalne swój początek mogą brać z przeładowania organizmu toksynami. Układ odpornościowy nie spełnia swojej funkcji jak powinien, stąd możliwe np. problemy z zapaleniem zatok lub stawów.

6. Nieświeży oddech

Za powstawanie nieprzyjemnego zapachu z ust również odpowiadają toksyny. Mogą go powodować problemy trawienne lub akumulacja toksyn w wątrobie.

7. Nieprzyjemny zapach ciała i wydzielin

Im bardziej zatrute toksynami ciało, tym mniej przyjemny i bardziej drażniący zapach ludzkich wydzielin i wydalin: moczu, potu, gazów, stolca, krwi miesięcznej czy spermy.

8. Napady gorąca

Duża ilość toksyn w organizmie sprawia, że ma on więcej pracy starając się ich pozbyć jak najszybciej. Mogą temu towarzyszyć napady gorąca, ponieważ dzięki wzrostowi temperatury i większej potliwości, więcej toksyn zostaje wydalonych przez skórę z ciała.

9. Problemy ze skórą

Gdy organizm cierpi z nadmiaru toksyn, próbuje się ich pozbyć nie tylko przez układ moczowy, pokarmowy i oddechowy. Chcąc usunąć jak najwięcej „brudu”, organizm wyrzuca toksyny na skórę, stąd wiele osób cierpi z powodu wyprysków, alergii i cellulitu.

10. Mniejsze możliwości intelektualne

Mogą pojawić się trudności z jasnym myśleniem, koncentracją, zapamiętywaniem. Nagromadzone w organizmie toksyny nie pozostają bez wpływu na pracę i wydolność ludzkiego mózgu.

11. Bóle głowy

Zatrute ciało daje znać o problemie również przy pomocy bólu głowy. Układ nerwowy jest wrażliwy na wszelkie zmiany w organizmie, więc mogą się pojawiać migreny.

Jeśli zauważasz u siebie powyższe objawy, najwyższy czas zmienić swój styl życia. Rozpocznij trwałe zmiany od detoksu dla jelit lub wątroby. Pamiętaj również o sporcie, zdrowej żywności oraz tak potrzebnym organizmowi odpoczynku i regeneracji.

źródło: krokdozdrowia.comwww.akademiawitalnosci.pl


Kochajcie się! Bezpiecznie!

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
1 grudnia 2017
Fot. iStock/franckreporter
Fot. iStock/franckreporter
 

Kobiety moje! Dziewczyny wszystkich wieków! Dziewczęta, babeczki, mateczki, a czy Wy miałyście dobrą i rzetelną edukację seksualną w szkole? Pewnie nie. Ja też nie miałam, ale miałam świetnych rodziców, którzy nie uznawali tematów tabu i dlatego też zostałam edukatorką seksualną. Wiedza, którą zdobyłam i zdobywam nadal, (bo uczymy się całe życie), jest wiedzą, którą pragnę się z Wami dzielić w cyklu artykułów poświęconych życiu i zdrowiu seskualnemu.
Czy czujecie już świąteczny nastrój? Dekoracje na sklepowych wystawach i świecidełka na latarniach miejskich sprawiają, że nasze głowy powoli odpływają w rozkoszny nastrój bożonarodzeniowy. W natłoku świątecznych akcentów możecie zauważyć coś jeszcze – pojawienie się kampanii edukacyjnych na temat wirusa HIV czy to na tyłach autobusów, czy to w sieci, bo grudzień to nie tylko Mikołajki, Święta Łucja i Boże Narodzenie, grudzień rozpoczyna bardzo istotna datą – 1 grudnia obchodzimy Światowy Dzień AIDS, ustanowiony przez Światową Organizację Zdrowia w roku 1988. Jeśli 1 grudnia zauważycie na Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie czerwoną wstążkę, to właśnie dlatego – w akcie solidaryzowania się z osobami chorymi na AIDS, bo w ferworze świątecznych przygotowań temat zdrowia seksualnego jest tematem bardzo ważnym!

Niestety, jest to również temat, którego lubimy unikać, wierząc równie mocno w mitologiczne metody profilaktyki przed chorobami przenoszonymi drogą płciową jak i w gadające renifery Świętego Mikołaja. Udawanie, że ten problem nie istnieje jest drogą donikąd, szczególnie, że pod świątecznym drzewkiem będziemy sobie życzyć znów zdrowia, a o to zdrowie należy się zatroszczyć chociażby regularnie się testując i uprawiając bezpieczniejszy seks!

Elementarz bezpieczniejszego seksu Niebezpieczna strona seksu to nie tylko wirus HIV, który doczekał się własnego dnia walki, to również cały szereg infekcji bakteryjnych, wirusowych, grzybiczych, które omówię dokładniej przy kolejnym artykule. To, co jest istotne, to wiedza jak je rozpoznawać i jak się przed nimi chronić. I proszę, nie zamykajcie w tej chwili strony, uznając, że Was to nie dotyczy. Jeśli jesteście aktywne/i seksualnie – dotyczy.

Niestety. Ale przy zachowaniu pewnych środków ostrożności przed niebezpieczną stroną seksu można się łatwo uchronić.

Naga broń 

Pamiętacie tę kultową scenę z Nagiej broni, gdzie ona i on decydują się iść do łóżka w prezerwatywach po kostki? Ona mówi do niego: „chcę, żebyś wiedział, że praktykuję bezpieczny seks”, „ja też” – odpowiada on. W latach 80. i 90. w wyniku pandemii HIV/AIDS bezpieczny seks przeniknął do kultury masowej. Dziś nie mówi się już na ten temat tak głośno, jak wtedy, ale to nie znaczy, że problem został wyeliminowany. Problem nadal istnieje i ma się dobrze, bo ciągła tabuizacja związana z chorobami przenoszonymi drogą płciową nie pozwala przejść nam do porządku dziennego z ich istnieniem, praktykowaniem bezpieczniejszego seksu jako jednej z zasad higieny osobistej i traktowaniem badań na STI jako badań profilaktycznych. Choroby przenoszone drogą płciową dotyczą każdego bez względu na jego pozycję, status społeczny, majętność, wykształcenie i wiek. Jeśli jesteś seksowną babcią, która na nowo odkrywa seks, ten artykuł jest również dla Ciebie!

Nowy kanon higieny osobistej

Moim personalnym marzeniem jest to, by prezerwatywa do każdego stosunku seksualnego z osobą, której statusu serologicznego nie znamy, była jak codzienny prysznic i mycie zębów po każdym posiłku. To są jednak nawyki, które warto wyrabiać już w okresie nastoletnim – najpierw poprzez kodowanie w młodej głowie, jak istotny jest bezpieczniejszy seks, a potem poprzez jego praktykę. Jeśli posiadacie pociechy, które ukończyły lat 15. (wiek przyzwolenia w Polsce) warto wręczyć im opakowanie prezerwatyw, albo poinformować, że znajdą je w domowej apteczce.

Jeśli Wasze dzieci są młodsze, naprawdę warto wcześniej porozmawiać z nimi na temat seksu, przyjemności i niebezpieczeństw w nim związanych. Ważne, by dzieci chowane w pozytywnym podejściu do seksualności miały świadomość, że seks w dorosłym życiu jest zbyt fantastyczny, by od niego stronić, jednak uprawianie bezpieczniejszego seksu to podstawa, jeśli chce się zachować dobre zdrowie.

Przeprosić się z prezerwatywą

Nie lubię. Partner nie lubi. Jestem uczulona na lateks. Partner twierdzi jest za duży do gumy! Gratuluję rozmiaru, ale to są tylko wymówki, plus, jeśli jest za duży do gumki, to najprawdopodobniej jest za duży i dla Ciebie! Obecne na polskim rynku dostępne są prezerwatywy w rozmiarówce od 47 do 69 mm średnicy (uwierzcie mi, te 2,2 cm naprawdę robią różnicę) i nie ma najmniejszego problemu, żeby dopasować prezerwatywę dokładnie do obwodu i długości członka. Alergię na lateks rozwiążą prezerwatywy z polimeru nitrylu lub poliizoprenowe. Na kontaktową utratę erekcji
odpowiedzą prezerwatywy dla kobiet. A jeśli będzie zbyt ciemno, by włożyć prezerwatywę na szczęście są jeszcze te świecące w ciemności! Który facet nie chciałby, żeby jego miecz świetlny znajdował drogę do bazy nawet w najczarniejszą noc? Do prezerwatywy naprawdę można się przekonać. Do tego wreszcie-nareszcie odkryjecie w dorosłym życiu, w jakim celu uczyłyście się w szkole wzoru na obwód koła 😉 Wiecie, co mam na myśli dziewczęta, prawda, że wiecie?

W szkole nie przypuszczałyście, że dzielenie przez π może być takie seksowne! A dobieranie garnituru szytego na jego miarę może być całkiem seksowną grą wstępną. Penis u krawcowej… Założę się, że na to jeszcze nie wpadłyście! Prawidłowo dobrana i prawidłowo założona prezerwatywa zapewnia ochronę przed ciążą i infekcjami, choć należy pamiętać, że stuprocentową pewność daje jedynie abstynencja seksualna. W tym miejscu przypominam również, że antykoncepcja hormonalna nie chroni przed infekcjami intymnymi, także combo odpowiedzialnej dziewczyny to zarówno
zabezpieczenie się przed niechcianą ciążą, jak i przed chorobami przenoszonymi drogą płciową.

Jak ugryźć ten wstydliwy temat?

Choroby przenoszoną drogą płciową na pewno nie są tematem, który chciałybyście poruszać podczas pierwszych namiętnych randek, ale nie jest to dobra praktyka. Szczególnie jeśli decydujecie się uprawiać seks bez zabezpieczenia z partnerem lub partnerką do której przeszłości nie macie pewności, a zasadniczo jest to każda osoba (nawet Wasz ukochany partner), z którą nie porozmawiałyście otwarcie na temat Waszej seksualnej historii.

Jeśli jesteście ze sobą wystarczająco blisko, by glans penis poznał cervix uteri, dlaczego nie porozmawiacie o swoich zwyczajach seksualnych? Czy żadne z Was nie podjęło zachowań ryzykownych po drinku? Czy gumka do seksu oralnego jest rozumiana jako zwyczaj panujący w królestwie jamy ustnej? Czy seks analny z założenia odbywa się w prezerwatywie, wzmocnionej, bo ze wszystkich kontaktów seksualnych bierny seks analny jest obarczony największym ryzykiem zakażenia chorobą przenoszoną drogą płciową.
Jedna z moich ulubionych scen filmowych odnośnie świadomości i odpowiedzialności za siebie i partnera w temacie chorób przenoszonych drogą płciową pojawiła się w serialu Prywatna praktyka. Urolożka i pediatra spotykają się na BDSM’owym forum, relacja kwitnie, decydują się na związek, pada sakramentalne „rezygnujemy z gumki” i co robią najpierw? Robią testy. I dopiero upewniwszy się, że obydwoje są zdrowi, idą do łóżka bez zabezpieczenia. Metodę tę sama praktykuję i polecam szczerze.

Tymczasem jak to się odbywa w rzeczywistości? Zakochujecie się w sobie i rezygnujecie z prezerwatywy. Tak po prostu. Bez testów, bo sobie ufacie. Ale zaufanie, wbrew obiegowej opinii, nie jest metodą zapobiegania STI…

Mitologia

Pół żartem (bo nie działają), pół serio (bo ludzie mimo to je stosują) powrócę do tych mitycznych metod profilaktyki, o których wspominałam na początku tekstu. Kilka z nich cieszy się dużą popularnością i ku mej całkowitej rozpaczy i edukatorskiej porażce praktykowane są nawet przez moje prywatne przyjaciółki… Oczywiście zaklinanie rzeczywistości, zawołanie Szamana i okadzenie genitaliów białą szałwią jest równie pomocne, co utrwalanie sobie i otoczeniu poniższych wzorców myślowych: Beginners luck – słyszeliście o tym, że za pierwszym razem nie można zarazić się chorobą przenoszoną drogą płciową? Podobny mit dotyczy zajścia w ciążę za pierwszym razem. Bez zabezpieczenia można zajść w ciążę i zakazić się STI. Łut szczęścia – niektórzy mają szczęście w życiu, np. znajdą na ulicy dychę, niektórzy są w czepku urodzeni albo pod szczęśliwą gwiazdą, niektórzy nazywają go rosyjską ruletką. Ja bym jednak nie wywoływała wilka z lasu i użyła prezerwatywy.

Zaufanie – jesteśmy razem, kochamy się, ufamy sobie. Ufamy, że jesteśmy zdrowi. Ufamy, że nasi partnerzy zawsze byli zdrowi, i nasze partnerki i ich partnerki i partnerzy i ich partnerzy i partnerki… I partnerki, i partnerzy. Na pewno wszyscy byli zdrowi i sobie bardzo ufali. Ufamy, że ten Titanic nie zatonie. Uf, uf! Ale lepiej ufajmy już po testach albo w prezerwatywie.

Mnie to nie dotyczy – po prostu mnie to nie dotyczy – to jest zdecydowanie jeden z moich faworytów. Nie dotyczy tylko i wyłącznie pod warunkiem, że praktykujesz abstynencję seksualną. Zawsze. Wszędzie i z każdym/każdą. Czy mówiłam już, że zawsze?

Na włożenie pod koniec – preejakulat i wydzielina z pochwy są potencjalnymi płynami zakaźnymi. Jeśli mamy kontakt z powłokami skóry/wydzielinami ciała, nie mając pewności czy partner/partnerka jest zdrowy/a – warto włożyć prezerwatywę na początku. I do seksu oralnego też! I nie zdejmować tej prezerwatywy w połowie! Na pewno wszystko będzie dobrze – na pewno – jeśli pójdziesz zrobić testy po niezabezpieczonym kontakcie i zaczniesz przyjmować leki antyretrowirusowe w przypadku infekcji HIV, antybiotyk w przypadku kiły, rzeżączki, chlamydii. Będzie
dobrze, ale najpierw do lekarza!

Jeśli nie chcesz mojej zguby, testuj się na HIV mój luby!

Często bywa tak, że testami legitymuje się tylko jedno z partnerów. „Kiedy zalecam test drugiemu z partnerów, testowany się dziwi i mówi, że przecież mu/jej ufa.” – donosi zaprzyjaźniona doradczyni z PKD przy Jagiellońskiej 34 w Warszawie. Zaufanie jest jedną z najczęściej praktykowanych mitycznych metod profilaktyki, natomiast jeśli jesteśmy naprawdę odpowiedzialni za siebie i za partnera,
wykonujemy badania po każdym niebezpiecznym kontakcie lub profilaktycznie przed zrezygnowaniem z prezerwatyw w stałym związku. Jak to wygląda i gdzie się testować? Punkty Konsultacyjno-Diagnostyczny dostępne są w większych miastach w Polsce. Konsultant lub konsultantka zadaje szereg intymnych pytań, na które warto
odpowiadać szczerze w celu lepszego oszacowania ryzyka, następnie zaleca badanie krwi, informuje o bezpieczniejszym seksie i proponuje darmowe prezerwatywy. Wynik, w zależności od zaleconego testu dostępny jest następnego dnia lub po pół godziny. Bezpłatnie i anonimowo można wykonać test na HIV, czasem również na HCV oraz kiłę. W tym roku w ramach grudniowej kampanii na
pewno znajdziecie dostępny PKD w swoim mieście.

Dlaczego się nie testujemy?

Przyczyn może być wiele. Lęk przed stygmatyzacją z powodu choroby, chęć niewiedzy o stanie swojego zdrowia, ale najpoważniejszym problemem jest brak odpowiedzialności za zdrowie swoje i partnera. Trochę wynikający ze strachu, trochę z ignorancji i braku odpowiedniej edukacji seksualnej. Obawiamy się poważnych, głębokich relacji, chcemy bawić się bez zobowiązań. Zatem unikamy
odpowiedzialności, a testowanie chcąc nie chcąc przenosi związek na poważniejszy poziom. Stres związany z badaniem towarzyszy wszystkim. Pojawia się pierwszy poważny temat, kończy się zabawa i robi się poważnie. Co prowadzi do konkluzji, że poszukujemy zasadniczo seksu, a nie intymności. Nie jest to złe, ale gumka jest koniecznością. Koniecznością jest również podniesienie świadomości, że warto bawić się odpowiedzialnie. Kolejnym progiem utrudniającym wykonywanie badań jest ich cena. Panel na choroby przenoszone drogą płciową w prywatnej przychodni kosztuje nawet do 700 złotych.

Oczywiście można wykonać anonimowe i bezpłatne badania w większości Punktów Konsultacyjno Diagnostycznych, ale jeśli chcemy się przebadać dokładnie, musimy za to zapłacić. Wierność i monogamiczność nie są zatem decyzją moralną tylko czysto ekonomiczną. Wstyd i lęk związany z badaniami wzmaga ciągle silna tabuizacja sfery seksualnej. Zupełnie niepotrzebnie, bo zacieśnia ona tylko błędne koło.

Światowy Dzień Walki z AIDS

Od odkrycia wirusa HIV minęło ponad 30 lat. Na AIDS już dziś się nie umiera – pod  warunkiem, że wie się o swoim zakażeniu i przyjmuje się leki antyretrowirusowe. Dziś, będąc osobą żyjącą z HIV, można umrzeć dopiero ze starości. Szacuje się, że połowa ludzi zakażanych wirusem HIV nie wie o swoim zakażeniu, tym ważniejsza jest edukacja seksualna, dialog na temat chorób przenoszonych drogą płciową i świadomość, że dziś, przy obecnym stanie medycyny można żyć normalnie będąc zakażonym, trzeba jedynie wiedzieć o zakażeniu i w tym celu warto zrobić testy.

Z okazji Światowego Dnia Walki z AIDS zachęcam Was do odpowiedzialności za zdrowie seksualne swoje i partnera/partnerki oraz wspólnego odwiedzenia najbliższego Punktu Konsultacyjno-Diagnostycznego i zrobienia testów.

Zatem kujka i lody w nagrodę, i kochajcie się! Bezpiecznie!

 

beata-bia-sadowska-awatarAnna Bia Sadowska – rzeźbiarka słów na buduarrozkoszy.pl, muzyczka, politolożka, edukatorka seksualna na frywolnie.pl, aktywistka antyprzemocowa, rzeczniczka pozytywnej seksualności, aktorka Teatru Forum. Zaczęła pisać 20 lat temu i tak jej już zostało. Pasjonatka profesjonalnej astrologii, kuchni roślinnej, tatuaży i niebieskich oczu. W wolnych chwilach śpiewa, gotuje i edukuje. Czego nie podpowie jej intuicja, to znajdzie w Google. Kiedyś w końcu nauczy się wychodzić z pracy, a jak na razie pisząc dla Oh!me, znajduje kolejną.


Trądzikowa mapa ciała. Jest 10 stref – to na której pojawiają się wypryski, świadczy o innym problemie ze zdrowiem

Redakcja
Redakcja
30 listopada 2017
Fot. iStock/Anetlanda
Fot. iStock/Anetlanda

Nie tylko stan skóry na twarzy może przekazać ważne informacje dotyczące ogólnego stanu zdrowia. Niedoskonałości pojawiające się na całym ciele również mogą świadczyć o problemach organizmu. Ciało jest jak mapa, na której można wskazać wewnętrzne zaburzenia równowagi.

Gromadzące się toksyny, zaburzenia hormonalne i symptomy różnych schorzeń mogą dawać objawy poprzez pogorszenie się kondycji skóry, pojawienie się wyprysków. Znajdziecie na niej różne strefy, które mogą informować o innych problemach.

Trądzikowa mapa ciała – 10 stref

1. Twarz

Poza wahaniami hormonów, zaniedbaniami higienicznymi i pielęgnacyjnymi, na twarzy odbija się zbyt mała ilość snu, częste dotykanie i podpieranie skóry dłońmi, ubogie w witaminy jedzenie. Toksyny gromadzące się w różnych organach w ciele swoje ujście znajdują poprzez pory skóry, powodując problemy z wypryskami.

2. Szyja i broda

Problem z wypryskami w tej części ciała może informować o nadczynności nadnerczy. Innymi, mniej poważnymi przyczynami bywa dieta pełna cukru i tłuszczu, stres, a także zbyt ciasne ubrania podrażniające delikatną skórę.

3. Obojczyki

Wysypka na obojczykach może sygnalizować problem ze zbyt ciasnymi ubraniami i drażniącymi szwami.

4. Klatka piersiowa

Przyczyną trądziku w tym obszarze ciała mogą być podrażnienia wywołane ubraniami z tworzyw sztucznych, a także nadwrażliwość pokarmowa.

5. Ramiona i przedramiona

Skóra na ramionach jest znacznie grubsza i zalega tam martwy naskórek. Często pojawia się gęsia skórka i zatkane mieszki włosowe. Przyczyna wyprysków najczęściej tkwi w niedostatecznej pielęgnacji i braku złuszczania martwego naskórka. Należy zwrócić także uwagę na wystarczającą ilość witamin w pożywieniu.

6. Brzuch

Pryszcze na brzuchu  pojawiają się rzadko, ponieważ w tej strefie jest niewiele gruczołów łojowych. Wypryski najczęściej wynikają z noszenia zbyt ciasnych, obcierających skórę ubrań.

7. Okolica intymna

Wypryski mogą się pojawiać się w tej strefie z powodu niewłaściwego przeprowadzania depilacji lub golenia. Problemy ze skórą w okolicy intymnej mogą świadczyć o niedostatecznej higienie, chorobach wenerycznych, szczególnie gdy towarzyszą temu inne objawy, jak na przykład upławy, pieczenie i brzydki zapach.

8. Uda

Wypryski na udach mogą być objawem alergii na kosmetyki, reakcji na zbyt dużą ilość proszku do prania czy płynu do płukania ubrań. Niewłaściwy sposób depilacji oraz zbyt ciasne ubrania również mogą powodować wykwity skórne.

9. Plecy

Wypryski na tylnej, górnej części ciała, mogą informować o alergiach, nietolerancji pokarmowej, zbyt ciasnym i nieoddychającym ubraniu. Problem mogą powodować wahania hormonalne, które powodują trądzik na twarzy. Niewłaściwe stosowanie środków do prania nasila problemy wyprysków na plecach.

10. Pośladki

Wypryski na pośladkach wynikają ze zbyt rzadkiego złuszczania martwego naskórka oraz noszenia zbyt ciasnej bielizny i spodni. Kontakt skóry ze sztucznymi materiałami powoduje nadmierną suchość skóry. Inną przyczyną może być trądzik skupiony lub rogowacenie mieszkowe.


 

źródło: thebeautygypsy.com, www.psychologiawygladu.pl


Zobacz także

Wielozadaniowość, czyli multitasking w życiu matki nigdy jest dobrym, długofalowym rozwiązaniem.

Być wszędzie, to być nigdzie – powiedział Seneka. Naprawdę chcesz wierzyć w bajkę o multitaskingu?

Fot. iStock/sturti

Brawo Gdańsk! 720 par starających się o dziecko metodą in vitro otrzyma wsparcie od miasta

Fot. iStock/vladans

Ile masz lat, emocjonalnie? Zrób quiz i dowiedz się, czy jesteś wciąż nastolatkiem, czy już dojrzałeś