Magia otaczania się dobrymi osobami

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 sierpnia 2018
Fot. iStock/AleksandarGeorgiev
 

Dlatego mądrze wybierać „dobrych ludzi”, ludzi, którzy dają nam dobre uczucia? To dość proste. Ci, którzy nas uszczęśliwiają, sprawiają, że się śmiejesz, pomagają ci, kiedy ich potrzebujesz, którzy się o ciebie naprawdę troszczą, są jedynymi wartymi tego, by mieć ich blisko siebie. I tego, by odwdzięczyć się im tym samym.

Aby otaczać się jedynie dobrymi ludźmi, trzeba nauczyć się identyfikować osoby, które nam nie odpowiadają i trzymać je z dala od siebie. Zapomnij o tych wszystkich, którzy sprawiają, że czujesz się niekomfortowo. I powiedz to sobie szczerze: oni nie muszą być źli, po prostu nie pasujecie do siebie, macie inne priorytety, cele, wartości. Nigdy byście się nie zrozumieli. Nie musisz się dobrze rozumieć ze wszystkimi, ale powinieneś mieć dobre porozumienie  z tymi, którzy są blisko.

Pomyśl o ludziach, którzy sprawiają, że czujesz się nieswojo, o tych, dla których nie jesteś ważny, o tych, którzy męczą cię emocjonalnie, ci, którzy kradną twoją pozytywną energię, którzy fundują ci nieustanną krytykę, ale nigdy nie chwalą. Którzy śmieją się z twoich decyzji, ale nie proponują ci lepszych rozwiązań. Zastanów się dobrze, zanim zdecydujesz, czy naprawdę ich potrzebujesz w swoim życiu.

Taki proces „odsiania” jest bardzo ważny, ponieważ pomoże wykryć tego rodzaju toksyczne relacje w przyszłości. Na początku będzie trudno, będziesz musiał pożegnać się z ludźmi, których może nawet znasz od bardzo dawna. Ale nie trzeba czuć się winnym. Ten zabieg jest konieczny dla twojego zdrowia emocjonalnego. W życiu momenty rozstań przychodzą czasem w bardzo naturalny sposób.

Przyjaciele to wspaniały skarb, ale tylko wtedy, gdy naprawdę wzajemnie wnosicie coś do waszego życia. Ważne jest umieć przyciągać „właściwych” ludzi, a żeby to zrobić wystarczy być sobą. Osoby o podobnym pomyśle na życie, o podobnej wrażliwości potrafią odnaleźć się w tłumie. Uwierz w to, zaufaj temu.

Magia otaczania się dobrymi, życzliwymi nam osobami naprawdę działa.


Na podstawie: nospensees.fr

 


Relacja „wet za wet”. Kiedy żadne z nas nie chce ustąpić

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 sierpnia 2018
Najważniejsze w kłótni jest to, by… się pogodzić! Oto kilka sposobów na szybkie osiągnięcie zgody
Fot. iStock/ Izabela Habur
 

„Ja mam rację”. „Nie, to ja mam rację i koniec.” Prowadziliście kiedykolwiek ze swoim partnerem dyskusję, w której żadne z was nie chciało odpuścić? A może cały wasz związek przypomina układ „wet za wet? Jeśli utkwimy w takim bezsensownym schemacie relacji, marne nasze szansę na wzajemne zrozumienie i satysfakcję z tej relacji.

Postawa „wet za wet” łączy się z niepewnością, poczuciem braku bezpieczeństwa, często związanym z jakimś konkretnym wydarzeniem między nami, a naszym partnerem. To „coś” uruchamia lęk i wycofanie, które powodują, że zaciekle bronimy naszej pozycji.

Niemożliwe jest kochać przez jakiś czas, nie odczuwając ani razu poczucia rozczarowania lub smutku wywołanego zachowaniem partnera. Nikt nie jest doskonały, nikt nie potrafi czytać w naszym myślach i odgadywać naszych pragnień.  Kiedy takie „niedostrojenie” nastąpi w kluczowym momencie, na przykład, gdy jesteśmy w kryzysie lub gdy dzieje się coś, co sprawia, że jesteśmy szczególnie wrażliwi, związek może by poważnie zagrożony. Wszystko zależy od naszego stylu przywiązania.

To, jak „bezpiecznie” będziemy się przywiązywać do innych, zależy od tego, jak zostaliśmy wychowani, od genów, wcześniejszych doświadczeń w relacjach i innych czynników. Szacuje się, że połowa dorosłej populacji wykazuje względnie bezpieczny model związana. Bezpiecznie przywiązani ludzie łatwiej ufają i „współpracują” z partnerami w tworzeniu związku.

Druga połowa dorosłej populacji jest mniej bezpiecznie przywiązana. Takie osoby mogą mieć trudności z zaufaniem i mogą nieświadomie wchodzić w związki, w których zdarzają się poważniejsze konflikty lub dramaty. Mogą również reagować paniką na partnera, który zgłasza zaniepokojenie brakiem bliskości. Traktują to jako znak, że partner próbuje ich kontrolować, a nie tylko dąży do większej intymności.

Jeśli spotkają się dwie osoby o „niebezpiecznym” stylu przywiązania, szansa, że szybko utkną w układzie „wet za wet”, obierając natychmiast pozycje „zaczepno – defensywne” i nie myśląc o kompromisach.

Dobra wiadomość jest taka, że nad style przywiązania można pracować, można go zmienić. Trzeba tylk mieć świadomość konieczności tych zmian.


Na podstawie: psychocentral.com

 


On jest wysoki, ma 39 lat i pracuje w IT – uważaj, może być oszustem! 9 zaskakujących wskazówek

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
3 sierpnia 2018
Fot. iStock/PeopleImages

Umówmy się – nikt nie chce wiązać się z oszustem. I dałabym sobie rękę obciąć, że gdybyśmy tylko wiedzieli, że wiążemy się z kimś, kto będzie nas oszukiwał, zdradzał, to uciekalibyśmy, gdzie pieprz rośnie. Dużo jest sygnałów, na które powinniśmy zwrócić uwagę, ale wiadomo – miłość zaślepia i wolimy widzieć księcia na białym koniu, niż kogoś, kto nas zrani.

Ostatnio znalazłam wskazówki, które mają nas ustrzec przed oszustami. Powiem szczerze, że się uśmiałam, choć są one potwierdzone badaniami. I jasne, że można zwrócić uwagę na wiek faceta, z którym jesteśmy, na to, czy jest wysoki i z góry zakładać, że ma złe intencje. Jednak nim weźmiecie na śmiertelnie poważnie ten artykuł mam prośbę – nie popadajcie w paranoję. Tych kilka sygnałów, że osoba, z którą się wiążesz jest oszustem, nie może wszystkich wpychać do jednego worka, prawda?

Przecież trudno powiedzieć, że ktoś nas okłamuje tylko dlatego, że pracuje w IT. 😉 Ale może czasami warto wziąć te zaskakujące wskazówki pod uwagę?

Oszukują:

– ci, których wiek kończy się na 9

Uwaga, według badań opublikowanych w Proceedings of Natural Academy of Sciences, osoby, które mają 29, 39, 49, itd. lat częściej oszukują swoich partnerów. Dlaczego? Bo mają tendencję do dokonywania życiowych wyborów, zmian, gdy zbliżają się do nowej dekady życia

W rzeczywistości z 8 milionów ludzi na stronie internetowej, w której żonaci faceci szukają romansu, prawie milion jest w wieku 29, 39, 49 lub 59 lat.

– wysocy mężczyźni

Badanie jednego z serwisów randkowych wykazało, że faceci powyżej 180 cm wzrostu oszukują swoje partnerki dwa razy częściej niż niżsi… Cóż – jak dla mnie wychodzi, że co drugi z moich kolegów oszukuje swoją żonę. Hm, naciągane jak dla mnie.

– fani rocka

Wynik kolejnej ankiety przeprowadzonej na serwisie randkowym mówi, że 41% oszustów i kłamców słucha muzyki rockowej. Podobno najbardziej lojalni są fani rapu.

– faceci, którzy pracują w IT

Nie daj się zwieść ich miękkim bluzom, okularom i cierpliwości, jeśli chodzi o przywracanie funkcji w twoim smartfonie lub komputerze. Ci faceci są podstępnymi oszustami, oczywiście zgodnie z przeprowadzonym sondażem wśród zdradzających mężów.

– Francuzi

Czego można oczekiwać po związku z (podobno)najlepszymi kochankami na świecie? Wina, sera i… romansu, mówią badania, według których 75 procent Francuzów przyznaje się do oszustwa w związku.

– zakupoholiczki

To teraz czas na kobiety – żeby nie było, że tylko faceci są tacy straszni. Okazuje się, że kobiety, które wydają więcej niż wcześniej pieniędzy na ubrania, zdradzają mężów. Przyznają, że odkąd zaczęły romansować, bardziej dbają o siebie.

– nauczycielki

Jaki zawód wśród kobiet jest najbardziej skłonny do zdrady? Według przeprowadzonych ankiet okazuje się, że nauczycielka… Hm. Co wy na to?

– blondynki

Czy blondynki faktycznie częściej oszukują? Badanie przeprowadzone przez CheaterVille.com wykazało, że 42 procent kobiet, które zdradzają ma blond włosy, tylko 11% brunetek to oszustki.

Hm. Ciekawe (i trochę śmieszne), prawda. A może wam się coś zgadza?


źródło: Your Tango

 


Zobacz także

„Mówisz, że on w te święta odejdzie od żony. A ja ci mówię, żebyś w końcu oprzytomniała, droga przyjaciółko”

Przyjaciel czy wróg? 7 typów toksycznych przyjaciół – z nimi lepiej daj sobie spokój

Być sobą, czyli jak pozbyć się etykietek, naszej fałszywej tożsamości, która nas ogranicza