8 najczęstszych, toksycznych przekonań, których większość z nas uważa za coś normalnego

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 lutego 2017
Fot. iStock / ozgurdonmaz
Fot. iStock / ozgurdonmaz

Stajesz się tym, w co wierzysz. Powtarzane w myślach, nawet nieświadomie, toksyczne przekonania, skutecznie przeszkadzają nam nie tylko realizować marzenia, ale także żyć tak, byśmy byli z tego życia zadowoleni, byśmy nie musieli żałować. Zatrzymani w pół drogi do sukcesu, szczęścia, jakiegokolwiek spełnienia, patrzymy na siebie bardziej okiem wroga, niż drogiego przyjaciela.

8 najczęstszych, toksycznych przekonań, z których nie zdajemy sobie sprawy

1. Teraźniejszość determinuje twoją przyszłość

Kiedy sprawy nie idą tak, jak się tego spodziewaliśmy, zakładamy, że przyszłość nie przyniesie nic lepszego, wolimy być złymi prorokami. Z jakiegoś dziwnego powodu, nie myślimy często w ten sam sposób, o tym co przed nami, gdy odnosimy sukces. Uśmiech, błogostan, są ulotne, i my to wiemy. Bierzemy z dobrych, radosnych momentów, to co najlepsze, a potem o nich zapominamy. Ale kiedy jesteśmy źli, sfrustrowani, kiedy się czegoś boimy, łatwo ulegamy pułapce myślenia, że tak będzie już „zawsze”. Błędne koło, samospełniająca się przepowiednia. Jeśli nie pozwolisz sobie na to, by iść dalej, zostawić to, co złe za sobą, nie będziesz w stanie realnie ocenić swoich możliwości.

2. Jest już za pózno na zmiany

Życie nie jest linią prostą. Nie istnieje jedna „właściwa” droga dla ciebie, czy twoich bliskich. Ale czasami presja, jaką odczuwasz, ze strony twoich znajomych, rodziny, społeczeństwa, sprawia, że czujesz się kompletnie podłamany, wewnątrz. Ich zdaniem nie masz „odpowiedniej” pracy, ułożonego „odpowiednio” życia, „odpowiedniej” sumy na koncie, więc coś z tobą musi być „nie tak”. A to nie jest prawda. Masz prawo szukać, drążyć, odnajdywać to, dzięki czemu będziesz szczęśliwy, spełniony. Masz prawo się zatrzymać na dłużej, a nawet na chwilę cofnąć. Masz prawo dowiedzieć się, co cię inspiruje na różnych etapach twojego życia. Życie może być pięknym bałaganem. Więc niezależnie od tego, w jakiej teraz jesteś sytuacji – to może się zmienić, jeśli tylko chcesz.

3. Bycie wrażliwym jest niebezpieczne

Boimy się powiedzieć zbyt wiele, poczuć coś zbyt mocno, odsłonić się ze swoimi emocjami „za bardzo”. Ale to nie jest zdrowe. Miłość i szczęście to pustki które musimy wypełnić. Kiedy otwierasz się na miłość i szczęście, zawsze ponosisz ryzyko. Twoje uczucie może nie zostać odwzajemnione, twoje myśli nie muszą być zrozumiane przez bliską osobę. Boimy się stanąć przed ukochanym człowiekiem z otwartym sercem i powiedzieć: „To ja! Kochaj mnie, albo powiedz, że nigdy nie będziemy razem”. Stawka jest zbyt wysoka, ale przecież w żadnej kwestii nie mamy nigdy 100% pewności. Jeśli ukrywasz swoje uczucia, zamykasz się przed innymi, tracisz szansę na to, by sięgnąć swoich marzeń.

4. Bycie samemu świadczy o tym, że masz problem

Prawdziwy problem pojawia się wtedy, kiedy jesteś z kimś, to sprawia, że czujesz się nieszczęśliwy i kiedy wiesz już, że nadszedł czas aby to zmienić. Nie pozwól by samotność popchnęła cię w ramiona kogoś, z kim nigdy nie poczujesz się spełniony w miłości. Zakochaj się, gdy będziesz na to gotowy, a nie samotny. Szukaj prawdziwego, szczerego uczucia, relacji, która motywuje, by stawać się kimś lepszym. W żadnym innym związku nie odnajdziesz większej intymności. Trzeba być samotnym, by zrozumieć kim się właściwie jest, czego się pragnie, co nas inspiruje. Na dobrą miłość warto czekać.

5. Dobrze jest się dopasowywać

Czasami pytasz się  „Kim jestem, żeby się na to porywać?”. W rzeczywistości to pytanie powinno brzmieć: „Kim jestem, by myśleć, że nie mogę się na to porwać?”. Ignoruj ​​swoje wątpliwości. Zapomnij o dostosowywaniu się. Wyróżnij się! Pomyśl o tym. Jeśli spędziłeś całe swoje życie koncentrując się na tym, co też wszyscy o tobie myślą, prawdopodobnie zapomniałeś już, kim naprawdę jesteś. Co, jeśli okaże się, że pod maską, którą pokazujesz całemu światu nic już nie ma?… Nie marnuj czasu, starając się być tym, kim oni chcą byś był. Nie sprzedawaj się, zachowaj twarz.

6. Gdzieś tam jest ktoś, kto idealnie do mnie pasuje

Szukając miłości, masz w głowie obraz tej jednej, idealnej osoby. Wiesz, co powinna lubić, jak wyglądać, kim być, żeby do ciebie „pasować”. Szukasz idealnej miłości, jak idealnego domu, pracy, przyjaciela, wycieczki w katalogu. Problem jednak w tym, że człowiek cały czas się zmienia: dojrzewa, nabiera doświadczenia, rozwija się. To, co dla ciebie idealne dziś, za chwilę stanie się niedoskonałe. Albo zbyt doskonałe. Ale przy odrobinie cierpliwości i otwartym umyśle, z biegiem czasu, „niedoskonały” dom stanie się komfortowy. Ta „niedoskonała” praca pozwoli ci na satysfakcjonującą karierę. Niedoskonały przyjaciel okaże się niezastąpiony. A niedoskonały partner stanie się najlepszym towarzyszem życia.

7. To, jak ktoś postępuje wobec ciebie, jest twoim osobistym problemem

Ludzie bywają wobec siebie samych toksyczni, kiedy uwierzą, że wszystko, czego doświadczają od innych jest bezpośrednim atakiem na nich. Prawda jest taka, że ​​to, co inni ludzie ci mówią i jak wobec ciebie postępują, świadczy o nich samych, o ich perspektywie, o doświadczeniu życiowym, a nie o tobie. Nie bierz do siebie zbyt mocno krytycznych uwag.

8. Nigdy nie powinieneś być smutny

Dążenie do ciągłego odczuwania radości i szczęścia czyni nas nieszczęśliwymi. Wieczne oczekiwanie, że musi być pięknie i cudownie jest zgubne, bo nic w życiu nie jest stałe. Nie ma ani absolutnego szczęścia, ani absolutnego smutku. Poruszamy się pomiędzy tymi dwiema skrajnościami. Odpowiedzią jest umiejętność życia „pełnią”. Przeżyj wzloty i upadki, pozytywy i negatywy. Skup się na osiągnięciu poczucia, że jesteś „kompletny”.  Tak, szczęście jest częścią tego poczucia, tak samo jak smutek, trudności, frustracja, a nawet porażka.


Na podstawie: 8 Toxic Beliefs Most People Think Are Normal

 


6 filarów przyjaźni. Sprawdź, czy w twojej przyjacielskiej relacji niczego nie brakuje

Karolina Krause
Karolina Krause
13 lutego 2017
6 filarów przyjaźni, gdy jeden z nich się chybocze, reszta także zaczyna się chwiać. Dlatego tak ważne jest byśmy dbali o nie wszystkie.
Fot. iStock / Todor Tsvetkov

Czasami w naszych przyjaźniach zwyczajnie coś „nie gra”. I choć sami nie potrafimy tego nazwać, odciska trwałe piętno na całej znajomości. Psycholog społeczny Michael Argyle i Monika Henderson, wyjaśniają, że może mieć to związek z naruszeniem, któregoś z 6-ciu filarów przyjaźni – gdy jeden z nich się chybocze, reszta także zaczyna się chwiać. Dlatego tak ważne jest byśmy dbali o nie wszystkie.

6 filarów przyjaźni:

Dobrowolne wsparcie w potrzebie

Jak to mówią „prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”. Nie chodzi o to, żeby nasz przyjaciel był przy nas na każde zawołanie, ale o świadomość, że gdy naprawdę będziemy w potrzebie, możemy na tę osobę po prostu liczyć.

Wzajemne zaufanie

Czyli umiejętność dochowywania tajemnic. Jest to szczególnie ważne w okresie dorastania, gdzie utrzymanie sekretu staje się swego rodzaju testem na rozpoznanie prawdziwego przyjaciela.

Werbalne i niewerbalne okazywanie wsparcia

Okazywanie wsparcia naszym przyjaciołom potrzebne jest nie tylko od święta, ale też na co dzień. Pozornie zwykle słowa mogą kogoś naprawdę podnieść na duchu, wzmocnić, czy zmotywować do działania. Nie powinniśmy jednak ograniczać się wyłącznie do nich. Ważne są także: dotyk, życzliwych uśmiech, przytualanie. W wielu krajach zarówno dorosłe kobiety, jak i mężczyźni, chodząc po ulicy trzymają się za ręce, okazując sobie w ten sposób przyjaźń. Co w naszym kręgu kulturowym może wydawać się nienaturalne.

Satysfakcjonujące dla obu stron komunikowanie się

Z przyjacielem powinniśmy być w stanie rozmawiać bez skrępowania, czy owijania bawełnę, nie bojąc się przy tym, że zacznie nas oceniać.

Obrona interesów przyjaciela pod jego nieobecność

Na przykład nie pozwalamy innym wypowiadać się nieprzychylnie na jego temat, kiedy go nie ma. Nie zależnie od tego, czy zamierzamy mu później o tym powiedzieć, czy nie.

Dzielenie się z przyjacielem swoim szczęściem i sukcesami

Nawet jeśli nasz przyjęciem odniósł właśnie sukces w dziedzinie, na której nam zależy, ważne jest abyśmy potrafili cieszyć się jego sukcesami. To naturalne, że w takiej sytuacji będziemy mieć mieszane uczucia, ale bądź co bądź jemu też należy się trochę szczęścia. Jeśli będziemy cieszyć się razem z nim, nam też może nam coś z niego skapnąć.:)


Źródło: coaching.focus.pl


Mam dość serduszek, misiów i wyznań miłości na zawołanie. Oficjalnie bojkotuję Walentynki!

Listy do redakcji
Listy do redakcji
12 lutego 2017
fot. iStock/ skynesher
fot. iStock/ skynesher

I znowu w sklepach zaroiło się od słodkich misiów, czerwonych serduszek, kwiatków i kartek z miłosnymi wyznaniami w niemal wszystkich językach świata. Znowu ludzie będą kupować tandetne podarunki, na gwałt rezerwować stoliki w restauracjach, przygotowywać niespodzianki według przepisu z prasy kolorowej i szturmować kina w celu zobaczeniu komedii romantycznej lub najnowszego Greya ze swoją drugą połówką. 14 lutego, Walentynki. Dla jednych to święto zakochanych, a dla mnie… dzień pełen kłamstwa i obłudy. Nie cierpię Walentynek i od lat oficjalnie je bojkotuję i za wszelką cenę unikam.

Dobrze znam te komentarze, gdy ktoś słyszy, że Walentynek nie lubię i traktuję jak najgorsze zło – nieszczęśliwa miłość, złamane serce, dusząca samotność, brak drugiej osoby u boku, niedostatek miłości.  Ale to wszystko guzik prawda, bo czy byłam singielką, czy pijaną z miłości narzeczoną, widząc 14 lutego w kalendarzu coś mnie aż wzdrygało, a po plechach przebiegały dreszcze. Bo oto nadszedł dzień, w którym kochać i wyznawać swoje uczucia będziemy niczym na dany nam rozkaz. Na zawołanie cały świat ma swoje życie prywatne i najbardziej osobiste sprawy wywlekać na światło dzienne, celebrować miłość, czcić ją oficjalnie, a i pewnie też konsumować – w końcu w Walentynki nie tylko wypada, ale nawet należy! Tylko czy to nie jest szczyt hipokryzji i zakłamania?

Miłość powinniśmy czuć nieustannie, 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, 365 dni w roku! Co zmieni pluszowy miś  „made in China” mówiący elektronicznym głosem „I love you” albo bukiet kwiatów kupiony na prędce w supermarkecie, jeżeli podarujemy je wyłącznie z poczucia obowiązku, bo podniosła nas fala walentynkowego marketingu, bo sąsiad kupował żonie czekoladki, to my też, przecież gorsi nie będziemy? W radiu mówili, że to miło, w telewizji powiedzieli, że to konieczność, a zaproszeni eksperci podali siedem patentów na idealny wieczór i kilkadziesiąt dobrych rad wygłosili – no więc jak to tak, zignorować ich wszystkich i udawać, że Walentynek nie ma? Wyłamać się i przeciwko zakochanym oficjalnie wystąpić?

Lepiej udawać, że ten jeden dzień rzeczywiście coś w nas i naszym związku zmienia. Że ten lutowy książę z bombonierką w promocji, to ktoś zupełnie innych, niż ropuch, którego znamy z codziennego życia. Że to faktycznie jest tak jak mówią, że miłość dodaje skrzydeł, motywuje do działania i wpuszcza nam w brzuch stado motyli. Że skoro dzisiaj powiedział, że kocha, choć na co dzień jakoś tego nie widać i nie czuć, to może rzeczywiście ma w sobie jakieś uczucia, trudny jest po prostu, ma problemy z ich wyrażeniem. Poudawajmy, że to faktycznie jest święto miłości, a nie kolejna okazja do nabijania kabzy producentom, sprzedawcom i marketingowcom. Że w tym całym czerwonym, serduszkowym zamieszaniu chodzi nam wyłącznie o drugiego człowieka, naszego ukochanego, a nie dobre zdjęcie wrzucone na facebooka i zyskanie podniesionych kciuków pod postem naszpikowanym okolicznościowymi ikonkami i hasztagami.

A czy wiedzieliście, że to właśnie 14 lutego i w jego okolicach dochodzi do największej liczby rozstań, zerwań i porzuceń? Że to właśnie wtedy ludzie najczęściej mówią sobie dość, do widzenia, żegnaj, to koniec? Może dlatego, że otoczeni miłosną propagandą uświadamiają sobie, że nie czują nawet ułamka tego, co według wszystkich powinni, co usilnie wmawia im cały świat. A czuć mogą to jedynie wtedy, gdy przestaną się przejmować takimi właśnie komercyjnymi świętami! Wtedy, gdy miłość stanie się dla nich ważna nie tylko wówczas, gdy przypomni im o tym kalendarz i zmiana wystawy w sklepie, ale gdy co rano poczują, że są szczęściarzami, bo mogą spojrzeć w oczy ukochanej osoby. Poczują, że kochają i są kochani, jeśli celebrować będą zwyczajną wspólną codzienność i cieszyć się każdą spędzoną razem chwilą, a nie wymyślną kolacją raz do roku i wyznaniem powiedzianym na rozkaz.

Apeluję zatem do wszystkich was – bojkutujcie Walentynki! Miejcie w nosie serduszka, kiczowate misie, mechaniczne wyznania miłości i uczucia jedynie na pokaz. Wybierzcie zamiast tego miłość skromniejszą, ale prawdziwą, cichszą, ale silną i trwałą, niewidoczną dla osób postronnych, ale dobrze odczuwalną dla was dwojga. Niech każdy dzień będzie dla was świętem zakochanych, hołdem składanym miłości za pomocą małych gestów, codziennych aktów życzliwości, troski i oddania. Bo właśnie o to chodzi w kochaniu, w związku – by nieustannie chcieć się nawzajem poznawać, by być ze sobą, żyć ze sobą i sprawiać, by nasza druga połowa wiedziała o tym nie tylko od święta.

Zapisz


Zobacz także

Fot. Materiały prasowe

Czołówka światowego rankingu Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej na sopockim Hipodromie

7 oznak dojrzałości emocjonalnej

7 oznak dojrzałości emocjonalnej

Fot. Flickr/CC BY-SA

Kup sobie coś tylko dla siebie. Tydzień drugi, dzień #4