7 typów toksycznych przyjaciół. Chyba każdy z nas kogoś takiego poznał

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 września 2018
Fot. iStock / AleksandarNakic
 

Fałszywi przyjaciele są jak ciemna strona księżyca. Na początku pociągają nas swoim urokiem i życzliwością, a potem pokazują się z tej drugiej, gorszej strony i pojawia się rozczarowanie. Nie każda przyjaźń przynosi nam samo dobro, wsparcie i poczucie zrozumienia. 

7 typów toksycznych przyjaciół

1. Wspinacz społeczny

Jednym z pierwszych fałszywych przyjaciół, których spotykamy na początku życia, jest „społeczny alpinista”. Znajdziemy go w szkole podstawowej, na uczelni, w liceum, no i oczywiście w naszych zawodowych środowiskach.

Wspinacze społeczni to ci, którzy tworzą więzy przyjaźni tylko z jednego powodu: wspiąć się jak najwyżej po drabinie społecznej. Już w szkole szukają bliskości z najbardziej „popularnymi” uczniami lub tymi, którzy mają najlepsze oceny. Później, w kontekście zawodowym, nie mają żadnych skrupułów, by upokarzać innych i manipulować nimi, aby dopiąć swego celu. Brrr…

2. Przyjaciel, który jest przy tobie w dobrych czasach i znika w  tych złych

Mowa o tych ludziach, którzy są zawsze obecni w czasach naszych sukcesów i dobrego samopoczucia. Jednak gdy pojawia się problem lub doświadczamy jakiejś złej sytuacji, wtedy, kiedy chcielibyśmy otrzymać wsparcie i zainteresowanie, znikają.

3. Ten, kto stale szuka błędów i potknięć i stale cię osądza

Prawdziwy przyjaciel sprawia, że ​​czujemy się dobrze w jego obecności. Po spotkaniu z toksycznym przyjacielem, zazwyczaj boli cię głowa… To on stale uświadamia ci, jak daleko ci do doskonałości, podważa twoje decyzje i krytykuje wybory.

4. Zazdrośnik

„Zawsze robisz wszystko dobrze”, „te rzeczy nigdy ci się nie przydarzają”, „zawsze masz szczęście” … Twój przyjaciel nie tylko jest zazdrosny, ale ma również bardzo niską samoocenę, co sprawia, że jego interakcje z innymi są niezdrowe.

5. Ten, który chce, żeby ci się dobrze powodziło, ale nie lepiej niż jemu

To taki typ przyjaciela, który motywuje nas do prześcignięcia samych siebie w celu odniesienia sukcesu, ale kiedy już docieramy do wymarzonego celu, zamiast czuć się szczęśliwym z powodu naszego szczęścia, dystansuje się lub obraża na amen.

6. Rywal przebrany za „najlepszego przyjaciela”

Zawsze chce mieć coś lepszego niż ty, zawsze musi być „oczko wyżej”. Jest jak twój cień.

7. Manipulator

Manipulujący  przyjaciel to ten dyskretny, ale nieubłagany okaz, który prawie bez naszej wiedzy przywiązuje do nas kukiełkowe druty, aby mógł przez jakiś czas robić to, co chce. Czasami ucieknie się do obwiniania, emocjonalnego szantażu lub oszustwa. Krótko mówiąc, użyje on nieskończonej liczby makiawelicznych strategii, aby dotrzeć do ciebie i osiągnąć to, czego chce, w każdej chwili.


Na podstawie: nospensees.fr


Jak kochać kobietę, która przeżyła emocjonalne piekło

Redakcja
Redakcja
2 września 2018
Fot. iStock/AleksandarNakic
 

Dziś coraz więcej i coraz bardziej otwarcie mówimy o ofiarach emocjonalnych nadużyć. Jesteśmy coraz bardziej świadomi, że przemoc emocjonalna jest zjawiskiem dość powszechnym w związkach. Jednak wciąż nie bardzo wiemy, jak postępować w stosunku do tych, którzy jej doświadczyli. Jak kochać kobietę, którą skrzywdzono, zawiedziono i wykorzystano?

1. Musisz jej powiedzieć, że jest godna miłości

Spotkała kiedyś na niewłaściwego faceta, tego, który uczynił jej życie nieszczęśliwym i który sprawił, że uwierzyła, że ​​nie jest „wystarczająco dobra”. Boi się, żeby te same rzeczy się nie powtórzyły. Daj jej czas na uzdrowienie i naucz ją, jak znowu kochać siebie. Powiedz jej, że jest piękna i wyjątkowa taka, jak jest i że nie chcesz, żeby się zmieniła, chyba że sama tego pragnie.

2. Wiedz, że jest bardzo ostrożna

Kiedy spędzasz trochę czasu ze sprawcą przemocy, ucz się chodzić na palcach. Teraz nie pozwoli ci łatwo wejść w jej życie, jeśli nie pokazujesz jej, jak bardzo się o nią troszczysz.

3. Czasami jest zdezorientowana

Bycie w niewłaściwym związku z pewnością pozostawiło głębokie blizny. Właśnie z tego powodu czasami będzie zdezorientowana. Przeszła przez piekło, więc potrzebuje trochę więcej czasu, aby uświadomić sobie, co jest jej priorytetem. Więc jeśli naprawdę zależy ci na niej, daj jej czas na podjęcie decyzji. I pamiętaj, wielkie rzeczy po prostu nie zdarzają się z dnia na dzień!

4. Jest niezwykle emocjonalna

Jeśli znasz jej historię, to wiesz również, że była częścią czegoś dramatycznego i złego. Z powodu tych wszystkich rzeczy jest bardziej emocjonalna niż inne dziewczyny. Możesz  zranić ją nawet to, kiedy mówisz coś swoim donośnym głosem. Małe rzeczy mogą zrujnować jej dzień. Więc jeśli chcesz ją zatrzymać, uważaj na te małe rzeczy, ponieważ one liczą się najbardziej.

5. Jest wojownikiem

Przeszła wiele, ale to ją wzmocniło. Nie jest tą samą dziewczyną, którą była wcześniej. Nie chce już być ofiarą i zrobi wszystko, co w jej mocy, aby historia się nie powtórzyła.

6. Tym razem chce, żeby było inaczej

Chce wszystkiego, czego nie mogła mieć w poprzednim związku. Jej historia była pełna bólu, ale jeśli znajdzie człowieka, któremu może uwierzyć, i tego, który sprawi, że znowu będzie szczęśliwa, z pewnością będzie się go trzymać.

7. Ona chce, żebyś ją zaakceptował taką, jaka jest

Ma świadomość, że czasami jesteś zmęczony tym uczuciowym bałaganem. Ale w głębi duszy bardzo by chciała, żebyś po prostu został i walczył o nią.


Na podstawie: herway.net


3 szkodliwe nawyki w związkach, które uważamy za „normalne”

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
2 września 2018
Fot. iStock/stsmhn

Przyznajcie same, ile razy przeklinałyście „tego idiotę”, który nic zrobić porządnie nie potrafi? A ten pajac, chłopak siostry i jeszcze nieudacznik, który przywarł do koleżanki z pracy. „Ja mu jeszcze pokażę, popamięta…” – brzmi znajomo? Teraz pora na szybki rachunek sumienia – ile zasadzek na chłopa, udało się wam w życiu przeprowadzić? Oczywiście po to, by udowodnić rację życiowo obiektywną – czyli dopiec i ukarać… (ale spokojnie, mężczyźni grają tak samo).

I niby czcimy romantyczną miłość, wiele jesteśmy gotowi dla niej poświęcić, ale mimo całej przyświecającej nam wizji miłości idealnej, pięknej i czystej – mamy sporo za uszami. Bo niby kochamy, a jednak nieświadomie większość z nas, od czasu do czasu podtruwa tę miłość małymi, toksycznymi nawykami.  I zazwyczaj, jesteśmy przekonani o tym, że w miłości już tak jest… Przecież tak bardzo kochamy, więc jak możemy robić coś złego?

3 szkodliwe nawyki w związkach, które uważamy za „normalne” (no bo jak u licha inaczej?!)

Punktowanie i walka, żeby wygrać 

„Bo ty zawsze zostawiasz brudne naczynia. Tak jak wtedy, gdy…”

Skoro mamy rację (i załóżmy, że faktycznie tak jest) należy się nam podium i chociaż skromne fanfary, prawda? Nieustannie prowadzimy bilans kto – komu. I przy trafiającej się okazji, mamy całą paletę argumentów świadczących o naszej: racji, krzywdzie, przewadze. O tym, że to my jesteśmy w tym związku „bardziej”… B-A-R-D-Z-I-E-J, halo!

Dlaczego to jest toksycznie?

Odpowiedź jest bardzo prosta i krótka. Bo w żadnym konflikcie w zdrowym związku nie chodzi o wygraną, a o pogodzenie interesów dwóch rożnych osób.

Zawieszenie w przeszłości i ciągłe punktowanie za to, co było kiedyś – nie ma najmniejszego sensu. To trochę tak, jakbyśmy za każdym razem – niezależnie od źródła problemu, mieli jedno jego wytłumaczenie i jedną przyczynę. Jeśli jest problem trzeba go rozwiązać.

Jak rozwiązać problem? Przede wszystkim musimy pozbyć się definitywnie wszystkich „ukiszonych” żali i pretensji. Rozwiązać stare konflikty. Jeżeli nadal wyciągamy coś z przeszłości, oznacza to tylko, że wcale się z tym nie uporaliśmy i nadal mamy potrzebę położenia swojego na wierzchu. Tu wracamy do słynnego już pytania, które bardzo wiele zmienia: chcesz mieć rację, czy być szczęśliwy?

Knujemy i zastawiamy pułapki

Zamiast powiedzieć: „Kochanie, szlag mnie trafia, gdy wykręcasz się od domowych obowiązków” zaczynamy knuć. I w parę sekund mamy obmyślony cały plan, jak to jemu skończą się gacie, a  my przypadkiem zapomnimy przez dwa tygodnie dorzucać je do prania reszty rodziny, itepe, itede… Urządzamy istny teatr  zbudowany na drobnych „wskazówkach”, które rzekomo maja naszemu partnerowi, uzmysłowić problem.

Często nawet tłumaczymy to sobie naszą dobrą wolą – delikatnością, taktem, żeby mu przykro nie było… W rzeczywistości jest zupełnie inaczej…

Dlaczego jest toksycznie?

Przykro zazwyczaj jest nam, a nie jemu, no bo przecież tak się starałyśmy – subtelnie (lub brutalnie lecz nadal w białych rękawiczkach), dać do zrozumienia, nie atakować od razu, szansę dać na autorefleksję… a on – NIC.

Szaradami efektownie strzelamy we własne kolano, bo:

  • Frustrujemy się, bo przecież ileż można?! I to na pewno premedytacja.
  • Obwiniamy partnera o nierozwiązanie problemu, ba! o brak jakiejkolwiek dobrej woli (eh, zły człowiek z niego, zły….), podczas gdy bardzo często druga osoba może nawet o problemie nie wiedzieć.

Jak żyć? Czary mary : powiedz, o co ci chodzi. Nikt nie musi się wszystkiego domyślić – a już na pewno nie musi domyślić się tak, jak ty sobie to zaplanowałeś. Owszem, bywa, że tzw. „chłop-jełop” (koniecznie przeczytajcie o nim tekst tutaj!), mimo wyłożenia kawy na ławę nie kwapi się do otwartego dialogu, a tym bardziej zmian – ale to już zupełnie inna bajka.

Bierzemy emocjonalnych zakładników, czyli szantażyk w służbie… MNIE

„Tyle dla ciebie robię, a ty jesteś taki nieczuły…”

„Całe życie poświęciłam, i jak nawet się nie złościłam jak stłukłeś wazon po świętej pamięci cioci Kloci (tak, to ciut naciągnięte, ale on nie wie, ciii… z takim poczuciem winy, wszystko łyknie jak pelikan). Dobra, dobra, tylko nie mówcie, że nigdy w życiu nie zagraliście na tych skrzypeczkach chociaż odrobinę. Przecież ta sukienka była piękna, a ten się znów krzywił… i chciałaś tylko, żeby poszedł z tobą do tego teatru, a nie znów się wykręcał – też ci się coś należy…

Bardzo często można zauważyć jak robimy z naszych ukochanych zakładników. Najczęściej szantaż emocjonalny, który nieświadomie stosujemy opiera się na mechanizmie bycia ofiarą lub na groźbie zakończeniem związku. – słynne „Jasne, tak ci źle to proszę bardzo, droga wolna…” (zaleca się dobrze doprawić płaczem).

Dlaczego jest toksycznie?

Bo dokładnie to samo można powiedzieć bez negatywnego wpływania na drugiego człowieka. Formułując myśli w ten sposób, chcemy zapewnić sobie na starcie przewagę, dać argumenty, z którymi albo nie da się dyskutować albo jest to niezwykle trudne. „Tyle dla ciebie robię, a ty jesteś taki nieczuły…”, brzmi zupełnie inaczej niż „Brakuje mi twojej czułości”.

Szantaż emocjonalny od razu stawia jednego z parterów w roli czarnego charakteru, tego złego, winnego. Nie dość, że jest to manipulacją – bo ma zadziałać na wyrzuty sumienia (nikt przecież nie chce być zły, a już na pewno nie dla kogoś, kogo kocha), to nie rozwiązuje problemu. Czasami wręcz go tworzy, szczególnie gdy zapędzony w kozi róg partner, reaguje odbiciem piłeczki i atakiem na podobnym poziomie. Co w tym najgorszego? Walka z takim zachowaniem – bo bardzo często urasta w nas schemat takiej reakcji, nie planujemy manipulacji, automatycznie reagujemy tym stylem w momencie konfliktu.

Jak się ratować? Nawet, gdy powiesz zbyt wiele w emocjach, pod wpływem chwili, możesz zawsze ochłonąć i wrócić już do spokojnej rzeczowej rozmowy, wyjaśnić. Poprosić o chwilę na oddech, wytłumacz partnerowi dlaczego i spróbuj jeszcze raz.  Jeżeli widzisz, że mimowolnie używasz takich nieuczciwych zagrań, umów się z partnerem, że potrzebujesz podczas kłótni i spięć, czasu na uspokojenie. Umawiajcie się na rozmowę wieczorem, spisujcie na kartce to, o co naprawdę wam chodzi.

Popracujcie nad tymi trzema zagraniami, warto, oj warto. Bo w związku przecież chodzi o to, by komuś nieba przychylić – i by ten KTOŚ, czuł i chciał dokładnie tego samego.


Na podstawie: thoughtcatalog.com


Zobacz także

Ania. „Jeśli Pani płacze, to bije Pani serce. Złym ludziom serce bić przestało”

„To ojciec uczy córkę kochać. To on tworzy z niej kobietę”. Słowo kobiety do każdego ojca

Przepraszam kochanie, ale nie mam teraz dla ciebie czasu. Co się dzieje, gdy jesteś zbyt zajęty, by pokazać, że kochasz