Mama, znaczy piękna. Jak odnaleźć swoje piękno po porodzie?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
25 września 2017
Fot. iStock/g-stockstudio
Fot. iStock/g-stockstudio
 

Macierzyństwo ma wpływ na całe życie kobiety – wywraca je o 180 stopni, na nowo ustala priorytety i uczy bezgranicznej miłości. Choć z całą pewnością sprowadzenie na świat nowego życia jest jedną z najpiękniejszych chwil, często też wiąże się ze zmianami, których się nie spodziewałyśmy lub inaczej je sobie wyobrażałyśmy. Najczęściej dotyczą naszego wyglądu, pewności siebie czy poczucia własnej wartości. Jedne kobiety przechodzą przez ten etap łagodnie i z pokorą, inne nie potrafią pogodzić się ze zmianami, jakie zaszły w ich ciele po ciąży, porodzie i karmieniu piersią. Jak sobie pomóc?

Ciąża jest dla organizmu kobiety nie lada wyzwaniem. Chociaż większość z nas zdaje sobie sprawę, że stan błogosławiony wiąże się z powstawaniem rozstępów, przyrostem wagi ciała czy problemami z kręgosłupem, często jesteśmy zaskoczone zmianami, które zaszły. Co więcej, poród nie oznacza wcale, że zaraz wszystko wróci do normy. Wiele kobiet miesiącami, a nawet latami zmaga się z niechcianymi kilogramami czy bliznami. O ile mankamenty urody można z pomocą specjalistów łatwo naprawić, z psychiką bywa trudniej.

Wstręt do własnego ciała, brak pewności siebie czy drastyczny spadek libido wciąż uznawane są za tematy tabu. Kobiety, które po urodzeniu dziecka nie potrafią zaakceptować swojego ciała powinny przede wszystkim zrozumieć, że nie one jedne zmagają się z podobnymi rozterkami. Takich jak one jest wiele. Gdy z kolorowych magazynów uśmiechają się do nas sexy mamy, nie powinnyśmy im zazdrościć. Pewność siebie i uczucie kobiecości rodzą się w głowie.

Zdarza się jednak, że ciało i drogi rodne, na skutek ciąży i porodu zmieniły swój kształt, jędrność oraz funkcjonalność. Że nadmierny przyrost wagi spowodował rozstępy, a skóra pozostała obwisła mimo intensywnej pielęgnacji. Choć stosowałaś kremy i balsamy nawilżające, zapobiegające rozstępom itp., to twoje ciało odczuło boleśnie zmiany związane z pojawieniem się na świecie nowego człowieka.

W takich sytuacjach warto skorzystać z pomocy specjalistów. Jeżeli defekty te powodują psychiczną blokadę lub uniemożliwiają normalne funkcjonowanie, często taka pomoc jest wręcz niezbędna. Wiele kobiet, choć pragnie czułości i bliskości, nie potrafi na nowo odkryć w sobie sexapilu np. z powodu bólu, jaki odczuwają w trakcie współżycia. Zamykają się w sobie jeszcze bardziej, zamiast szukać przyczyny. Wciąż niewiele mówi się bolesnych skutkach porodów naturalnych, do jakich zalicza się np. pęknięcie krocza czy wysiłkowe nietrzymanie moczu.

W Polsce powstaje coraz więcej klinik, oferujących kobietom profesjonalną pomoc – miejsc, w których bez skrępowania można opowiedzieć o niezadowoleniu ze swojego ciała po ciąży. Lekarze z Kliniki Kobiet Medifem doskonale wiedzą, że kompleksy, spowodowane ciążą, porodem i karmieniem piersią mają wpływ na całe życie kobiety. Wielokrotnie widzieli, jak pacjentki rozkwitały po zabiegach, o których nasze matki czy babcie mogły tylko pomarzyć. Ofertę „BellaMama” kierują do kobiet, które są świadome swojego ciała i chcą poprawić swój komfort życia.

Współczesna medycyna oferuje młodym matkom szereg zabiegów, mających na celu przywrócenie wyglądu, sylwetki sprzed okresu pierwszej ciąży oraz odtworzenie estetyki i funkcjonalności stref intymnych kobiety. Do tej pory panie najczęściej korzystały z liposukcji brzucha czy ud. Dziś można zrobić dla siebie o wiele więcej.

Komórki tłuszczowe z wybranej partii ciała mogą posłużyć do poprawy wyglądu piersi po karmieniu, a blizna po cesarskim cięciu nie musi szpecić, jeśli zdecydujemy się na jej plastykę. Innym, popularnym zabiegiem jest liposukcja wzgórka łonowego. Na uwagę zasługuje też abdominoplastyka – zabieg polegający na wycięciu nadmiaru skóry z okolic brzucha, powodującego efekt tzw. „fartucha” lub redukcję nad wzgórkiem łonowym.

Wachlarz oferowanych zabiegów jest szeroki. To, czy zdecydujesz się poprawić swój komfort życia i podnieść poczucie własnej wartości, zależy tylko od ciebie. Niezależnie od tego, czy w lustrze widzisz seksbombę czy szarą myszkę, pamiętaj, że jesteś prawdziwą bohaterką i wspaniałą kobietą, która zasługuje na to, by czerpać z życia garściami.

medifem-logoZwww-02


Artykuł powstał we współpracy z Kliniką Kobiet Medifem


6 zachowań, którymi utrudniasz sobie życie, choć o tym nie wiesz

Redakcja
Redakcja
25 września 2017
Fot. iStock / Viktor_Gladkov
Fot. iStock / Viktor_Gladkov
 

Dobrych rad i pomysłów na szczęśliwe życie jest wiele, a i tak każdy z nas wybiera po swojemu, w jaki sposób chce żyć. Ci, którzy posiedli klucz do szczęścia twierdzą, że poza zwykłym fartem i splotem dobrych zdarzeń, swoje powodzenie opierają na ciężkiej pracy, pozytywnej energii i dobrym ludziom, którymi się otaczają. 

Nawet jeśli dobro samo do kogoś przywędruje, nie oznacza to, że nie trzeba nic więcej robić, aby je zatrzymać. Co więcej, w sytuacji życiowej passy, każdy z nas może nieświadomie dokładać niechlubną cegiełkę do tego, że szczęście rozprasza się i trudno jest dostrzec pozytywne rzeczy.

Sami działamy na własną niekorzyść

W dodatku na własne życzenie pomniejszamy to, co wydaje się takie zwyczajne, a jednak jest wielką wartością samą w sobie. Szczęśliwa rodzina, zdrowie, powodzenie w pracy często doceniamy dopiero w chwili, gdy dzieje się coś, co burzy stabilizację. Nieświadomie zatrzymujemy się w pół drogi i zamiast czerpać z życia garściami, z wątpliwością przyglądamy się temu. Nawet niespodziewany spadek po stryjecznym wuju, nie będzie jawił się jako gwiazdka z nieba, jeśli zamiast wdzięczności za pamięć, będziesz zamartwiać się, że trzeba dopełnić formalności i jeszcze podatek zapłacić. To, co osiągamy w życiu i to, co nam z niego ucieka, w ogromnej mierze zależy od odpowiedniego nastawienia i idącego za tym działania.

6 zachowań, którymi utrudniasz sobie życie, choć o tym nie wiesz

1. Jesteś wybitnie zachowawcza

Nie ryzykujesz nigdy i niczym. Wolisz tkwić w bezpiecznym punkcie, niż ryzykować co masz i wykorzystać szansę. Rozsądek to wspaniała cecha, która pozwala przejść przez życie bez większych perturbacji, ale brak odwagi do rozpoczęcia zmian czy sięgania po okazje sprawia, że omija cię coś nowego, być może bardziej satysfakcjonującego.

2. Jesteś niereformowalnym uparciuchem

Przekonanie o słuszności swoich poglądów i wyborów sprawia, że żyjesz w zgodzie ze sobą. Ale ślepy upór stawia cię pod ścianą, której możesz sama nie przesunąć. Upór dla zasady często pozbawiony jest głębszego sensu, bo dyktuje go chęć odegrania się lub po prostu doprowadzenia sprawy do końca, na własnych warunkach, bez względu na konsekwencje.

3. Zazdrościsz innym

Mamy to, na co zasługujemy. Oczywiście to twierdzenie ma pewne wyjątki, ale zazwyczaj stan naszego posiadania zależy od ilości włożonej w to pracy i energii. Nie ma sensu zazdrościć koleżance pięknego mieszkania, na które ona pracuje od rana do nocy na dwa etaty, jeśli sama nie jesteś skłonna do poświęcenia. Nie porównuj się do innych, bo nigdy nie będziesz w identycznej sytuacji jak druga osoba. Poza tym mówi się, że zazdrość jest złodziejem radości, więc tym bardziej nie koncentruj się na to, co mają inni, działaj na własny rachunek.

4. Widzisz świat w czarnych barwach 

Pesymistyczne myślenie niełatwo jest zmienić, ale warto nad tym popracować. Osoby myślące negatywnie, w kategorii „to nigdy się nie uda”, doczekują się często przewidywanej klęski. To jak samospełniająca się przepowiednia. Jak ma ci się powodzić, jeśli podchodzisz do wszystkiego pesymistycznie, z brakiem wiary we własny sukces? W dodatku odpychasz od siebie ludzi, bo nikt nie ma ochoty na towarzystwo osoby, która zabija dobrą energię.

5. Szukasz problemów tam, gdzie ich nie ma

Szukasz dziury w całym i często dopowiadasz sobie rzeczy, które nie zaistniały. Każde spóźnienie koleżanki na spotkanie odbierasz jako uderzenie w twoją osobę, bo domyślasz się, że pewnie zagadała się z kimś innym, zamiast spieszyć się do ciebie. Przez ciągłe „ale” w wielu sytuacjach i podejrzliwość, nie umiesz się zupełnie zrelaksować, bo zawsze coś nie będzie ci do końca pasowało. Nie warto brać wszystkiego do siebie, pewne rzeczy zawsze będą poza twoją kontrolą.

6. Czujesz, że należy ci się wszystko

Zachowujesz się jak diva, która powinna być otoczona szczególną atencją i powszechnym uwielbieniem. Dziwisz się, że rzeczy ważne dla ciebie, nie mają takiej rangi dla innych osób. Oczekujesz w związku z tym, że otoczenie zawsze powinno ci sprzyjać, a przecież życie niesie także niemiłe niespodzianki, i zderzenie z obojętnością czy niechęcią innych, może cię zaboleć. Zejdź na ziemię ze swoimi oczekiwaniami. Często jest tak, że im niżej pochylisz głowę, tym więcej ważnych rzeczy zauważysz.


 

źródło: www.ofeminin.pl


Kuguarzyce, czyli „starsze panie” polują na… młodszych

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
24 września 2017
Fot. iStock / Eva-Katalin
Fot. iStock / Eva-Katalin
 

Nie, nie ma w tym absolutnie nic złego ani niewłaściwego. Kto mógłby tak pomyśleć? Chyba tylko ten, kto nie przeżył miłości, namiętności, ten, kto nigdy nie pragnął kochać i być kochanym. Miłość, seks to życie. Kto nie kocha, kto się nie kocha, ten nie żyje. Dlaczego odmawiać komuś prawa do życia, jego pełnią, kiedy serce wciąż wyrywa się do czułości, bliskości?

Że różnica wieku? A kogo to tak naprawdę szokuje? Kiedy mężczyźni po 50-tce, a nawet starsi, wiążą się z kobietami młodszymi o kilka dekad, nikogo to nie dziwi. „Tak już jest, takie prawo natury”. Najwyżej oberwie się tej młodszej, że „poleciała na kasę”. Bo przecież to niemożliwe, żeby pociągał ją starszy, przystojny, ustabilizowany życiowo i materialnie facet, z rozsądnym podejściem do życia, prawda? Lepiej spotykać się z rozedrganym emocjonalnie rówieśnikiem, który w łóżku myśli jedynie o sobie, a właściwie to raczej o tym, by jak najszybciej zasnąć.

Jeśli kobieta po 50 – tce spotyka się z dużo młodszym (przynajmniej o dwadzieścia lat) mężczyzną, publiczny pręgierz jej nie ominie. Komentarze są różne, od ironicznych podśmiewajek („nie wyszalała się za młodu, to teraz bierze się za młodszych, he he”), po jasne instrukcje („idź się babo pomódl do kościoła, to ci głupoty z głowy wybije”).

Z resztą, nie ma co się przejmować tym, co kto sobie pomyśli. Bo tak skrycie i tak wszyscy zazdroszczą. Czego? Poczucia, że wszystko można. Że są sprawy i emocje ponadczasowe. I takie, które docenia się dopiero z wiekiem. Na przykład dobry seks.

Jola skończyła 55 lat, od 15 lat jest rozwódką. Sama wychowała syna, mąż zostawił ją dla swojej wspólniczki z pracy. Dużo młodszej wspólniczki, sprecyzujmy. Swoich partnerów poznaje głównie na wyjazdach i wcale o to nie trudno. Zazwyczaj zagadują ją sami, a ona decyduje, czy znajomość „zgłębić”, czy nie.

Najlepszą, taką, która trwa do dziś, nawiązała w pociągu relacji Kraków – Zakopane. Student z plecakiem, który jechał pochodzić po górach. Przegadali trzy godziny, na stacji podali sobie ręce. A potem spotkali się na jakimś szlaku. Wrócili z niego razem. Grzane wino, gwiazdy, seks w jej pokoju. Zaskakująco uważny, bo jemu zależało, żeby było dobrze, najlepiej. A rano wspólna kawa w dwóch kubkach. Dzwonią do siebie, czasem się spotykają. Żadnych zobowiązań, po prostu seks. Jola ma do niego słabość, więc trzyma go trochę na dystans. Niedobrze byłoby się teraz zakochać, bo wiadomo, na dłuższą metę, nic z tego nie będzie.

Syn Joli ma 20 lat i jest niewiele młodszy od mężczyzn, z którymi spotyka się jego mama. Czy o tych spotkaniach wie? Nie, mama trzyma go z daleka od „swoich spraw”. Raczej trudno byłoby mu to zaakceptować.  Jasne, chciałby, żeby „ułożyła sobie życie”. Tylko, że Jola sobie układać życia nie chce. Chce emocji, namiętności. Nie szuka niczego „na stałe”. Oczywiście, jeśli się zakocha, jeśli będzie pewna, to może, kiedyś… Emocjonalnie Jola stara się za bardzo nie angażować. Ale zdarzyło się, że jej partner (tak Jola mówi o mężczyznach, z którymi się spotka) zaangażował się za bardzo. Po dwóch miesiącach regularnego seksu przyniósł pierścionek zaręczynowy. Miał 24 lata. Jola stwierdziła, że to akurat tyle, by w miarę lekko znieść rozstanie i zerwała znajomość.

Raz, w klubie usłyszała, jak ktoś powiedział o niej: „starsza pani”. Najpierw zabolało („To naprawdę o mnie?”), a potem rozbawiło. I Jola poszła dalej tańczyć, wśród młodych. Nie wygląda na „starszą panią”. Nosi świetne dżinsy, markowe podkoszulki, a zmarszczki (wcale nie ma ich tak wiele) ukrywa pod grzywką. No i ma fantastyczną figurę, bo uprawia fitness.

Czy nie myśli, że mężczyźni, z którymi się spotyka „lecą” na jej pieniądze? Nawet jeśli tak, wcale jej to nie przeszkadza. Po to pracowała całe życie, żeby teraz z tego korzystać. Wcale nie czuje, że „kupuje sobie” zainteresowanie. Jest piękna, silna, pewna siebie. To działa na młodszych mężczyzn. I ona z tego korzysta. Poza tym nie robi dramatów, nie pili do ślubu, nie płacze facetom w mankiet. Jest „równą” partnerką do takiego niezobowiązującego „bycia razem”. Bycia i nie bycia – jak sama mówi.

Z Jolą na wakacje wyjeżdża czasem Ewa, która jest sama od 7 lat. Jej mąż umarł po ciężkiej chorobie. Seksu Ewa nie uprawiała przez 10 lat, a potem stwierdziła, że najwyższa pora pomyśleć o sobie. Nie ukrywa, że z młodszymi mężczyznami spotyka się dla fizycznej bliskości. Dla seksu, takiego, którego nigdy nie miała z mężem i takiego, na którego już nie stać jej rówieśników. Bo im się po prostu nie chce. Bo oni są już na to zbyt „wygodni”, mają inne potrzeby. Ona pragnie spontaniczności, oni ciepłych kapci. Różnica wieku? Jasne, że ją widać. No nie może inaczej być, kiedy skończyłaś 59 lat, a obok ciebie stoi trzydziestolatek. Ale Ewa twierdzi, że ma szczęście do ludzi. Spotyka tych, którzy widzą więcej, niż to, co na zewnątrz.

Przyjaciółki Joli i Ewy popierają ich związki. I mówią, że gdyby nie mąż, same chętnie rozejrzałyby się za kimś młodszym. A może brak im odwagi?


Zobacz także

Pierwsze chwile z dzieckiem? Tego nikt ci nie powie, a szkoda

Pierwsze chwile z dzieckiem? Tego nikt ci nie powie, a szkoda

Fot. iStock/RossHelen

Naturalny pomysł na pozbycie się zbędnego owłosienia

Fot. iStock / alashi

4 sposoby na suchy kaszel