Problemy z cerą? Zobacz, co dzieje się z twoją skórą, gdy pijesz za dużo wina

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
10 września 2017
Fot. iStock / Elisaveta Ivanova
Fot. iStock / Elisaveta Ivanova
 

Wino? Kobiety je uwielbiają. Nie tylko kobiety. To jeden z alkoholi, po które sięgamy najchętniej i z najmniejszymi wyrzutami sumienia.Bo cóż tu kryć, to trunek szlachetny, mający w umiarkowanych ilościach duże zalety. Nierzadko przypisuje mu się prozdrowotne właściwości.

Być może dlatego właśnie tak łatwo jest ulec pokusie na małą lampkę, czy dwie. Niestety oprócz dobrych wiadomości, takich jak dobry wpływ wina na proces odchudzania, czy pobudzenie kreatywności, mamy jedną wiadomość złą. Jeśli przesadzasz z ukochanym winem, twoja cera ci za to nie podziękuję.

Jest kilka sygnałów, zapisanych na twarzy, które świadczą o tym, że wypijasz go stanowczo za dużo. Głównym winowajcą stało się wino czerwone.

Wine face

Autorka książki  „Reverse the Sings of Ageing” („Odwróć oznaki starzenia”) , dermatolog dr Nigma Talib, krok po kroku punktuje nasze dietetyczne grzechy. Przynajmniej te, które zapisują się na naszych twarzach.  Być może się tego nie spodziewacie, ale doświadczony dermatolog, bez trudu powie, która z nas lubi słodkości, która zbyt często sięga po czerwone wino, a która kocha śniadaniowe bułeczki.

Każde przewinienie odciska na cerze bardzo charakterystyczne piętno. Zespół pewnych cech, defektów. Jeśli pijesz zbyt dużo czerwonego wina, prędzej czy później w lustrze zobaczysz tzw. „wine face”.

WINE FACE

Objawy:

  • opadające powieki
  • powiększone, rozszerzone pory
  • odwodniona skóra
  • zmarszczki na policzkach
  • zaczerwienione policzki i nos
  • głębokie fałdy nosowo-wargowe

Nie tylko wino…

Jak się okazuje nie tylko wino sprawia, że wyglądamy starzej, gorzej. Każdy alkohol odwadnia skórę, wpływa na spadek jej kondycji. Natomiast czerwone wino, stało się dla nas alkoholem tak oczywistym, że nieco niewidzialnym. Przestajemy je traktować w kategorii alkoholu, a namaczamy wręcz, jako oczywisty składnik kolacji czy wieczoru.

To jak alkohol wypisuje się na twarzy potwierdza również doktor Michael Prager, ekspert w dziedzinie medycyny plastycznej i estetycznej.

„Przychodzi do mnie wiele kobiet po trzydziestce (…) Wyjaśniam im, że alkohol niszczy ich urodę w sposób, który może się tylko pogłębiać. Niemniej jednak zawsze mi odpowiadają: “To kluczowe dla mojego życia zawodowego i osobistego, udzielać się towarzysko. Nie mogę z tego zrezygnować”. Lecz potem, po czterdziestce, wracają do mnie w panice”.
doktor Michael Prager

Jak to możliwe?

Typowe objawy: wymawiane linie lub zaczerwienienie między oczami, powiekami powiek, powiększonymi paskami, odwodnioną skórą z policzkami piórkowymi, czerwonymi policzkami i nosem, głębokimi falami nosowo-nosa.

Cechy „wine face” są bardzo charakterystyczne dla kobiet, które przez większość wieczorów w tygodniu pozwalają sobie na szklaneczkę, kieliszek czy drinka jakiegoś alkoholu. Oczywiście najczęściej winowajca jest wino – ze względu na jego popularność czy prestiż, ale prawda jest taka, że każdy alkohol wpływa destrukcyjnie na urodę.

Alkohol przede wszystkim bardzo mocno  i szybko odwadnia skórę, to sprawia, że łatwiej pojawiają się na niej zmarszczki, są bardziej widoczne i głębokie. Te drobne zmarszczki, którymi nie powinniśmy się zbytnio przejmować, wyglądają o wiele gorzej…

Alkohol ma wysoką zawartość cukru, a to wpływa na uszkodzenie kolagenu i białek. Skóra staje się niezdrowa o rozszerzonych porach, zaczynają opadać powieki.

Czytając mapę twarzy, przestrzeń między brwiami jest powiązana z wątrobą – zgodnie z obserwacjami klinicznymi dr Nigmy Talib, u kobiet, które nie żałują sobie wieczornego wina, pojawiają się wyraźne i głębokie linie między brwiami. Pojawiają się również brzydkie zaczerwienienia. Alkohol hamuje działanie enzymu, którego organizm używa do walki z procesami zapalnymi skóry. Gdy zaczyna go brakować, pojawią się brzydkie rumieńce, zaczerwieniony alkoholowy nos…

Jak pomóc swojej twarzy?

Według badaczki, już trzytygodniowa przerwa od alkoholu powinna przynieść pierwsze rezultaty. Po takim małym detoksie warto ograniczyć alkohol w myśl zasady 80 / 20 – 80.procent czasu bez alkoholu, 20. procent wieczorów z drinkiem ;). I jeszcze jedna cenna rada, to jakie wino wybierasz również jest ważne. Przede wszystkim wybieraj szczepy, których wino ma niższą zawartość cukru, takie jak sauvignon blanc, pinot grigio, merlot lub pinot noir.

Chyba warto spróbować?


 

Źródło: dailymail, kobieta.onet


Wszawa sprawa. Nie ma się czego wstydzić!

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
10 września 2017
Fot. iStock / Mypurgatoryyears
Fot. iStock / Mypurgatoryyears
 

Choć towarzyszą nam od tysięcy lat, są współcześnie tematem tabu. Kojarzą się z biedą i nieprzestrzeganiem elementarnych zasad higieny. Nijak nie pasują do współczesnego nowoczesnego świata. Mimo to wszy mają się świetnie. Zwłaszcza w szkołach i przedszkolach w pierwszych tygodniach roku szkolnego. Jeśli już nas dopadną, trzeba się ich szybko i skutecznie pozbyć, co nie zawsze jest proste. Do walki z wszami niezbędne jest poznanie ich bionomii i zachowań behawioralnych. Jak unikać wszawicy i jak ją zwalczać – o to porady mgr Ewy Sady, entomologa z SGGW.

 Wesz osobista

Na całym świecie jest kilka tysięcy gatunków wszy. Każdy z nich specjalizuje się w piciu krwi innych zwierząt. W zasadzie można powiedzieć, że każdy gatunek ssaka ma swoją wesz, która jest przystosowana do poruszania się po określonym rodzaju sierści lub włosów. Żerują nawet na zwierzętach dużo czasu spędzających w wodzie, takich jak np. foki. W tym przypadku pasożyt chowa się głęboko w futrze, tam gdzie nie dociera chłód oraz woda. Na szczęście wszy nie mają zwyczaju przenosić się z jednego gatunku zwierzęcia na drugi – te, które żerują na kotach lub psach, zupełnie nie są zainteresowane ludźmi i odwrotnie.

Ludzką krwią żywią się trzy, nieznacznie się od siebie różniące, gatunki tych pasożytów – wesz głowowa, ubraniowa i łonowa. Ta ostatnia jest obecnie rzadko spotykana.

Fot. iStock

Fot. iStock

 Sekretne życie wszy

Ludzkie wszy są niewielkich rozmiarów – średnio 3-4 mm. Nie mają skrzydeł i w przeciwieństwie do pcheł nie potrafią skakać. Przechodzą z włosa na włos, więc żeby się „zarazić”, trzeba znaleźć się w bliskim kontakcie z nimi. Z tego powodu miejsca, w których wszy rozprzestrzeniają się najlepiej, to duże skupiska dzieci w wieku 4-13 lat. Szerzeniu się tych owadów sprzyja pożyczanie sobie akcesoriów do włosów, przebywanie blisko siebie (spanie w jednym łóżku, używanie tej samej pościeli) oraz brak higieny głowy w czasie grupowych wyjazdów wakacyjnych. Wszy najczęściej atakują dziewczynki z gęstymi, długimi włosami. Jeśli mają wyjątkowo sprzyjające warunki, na jednej ludzkiej głowie może ich być nawet kilka tysięcy.

„Złapać wszy” można także przez przeniesienie ich jaj, które potocznie nazywane są gnidami. Jeśli osoba, która ma te pasożyty, podrapie się, a potem tą ręką dotknie koca lub pluszowej maskotki, wówczas na tych przedmiotach może pozostawić jaja. Pojawienie się wszy u kolejnych osób jest już tylko kwestią czasu. Zainfekować się możemy też w środkach komunikacji publicznej i w każdym innym miejscu, w którym pojawi się posiadacz tych owadów.

Jeśli u któregoś z domowników pojawią się wszy, leczeniu musi poddać się także reszta rodziny. Pasożyty te mają bardzo sprytny sposób na przetrwanie, przez co nie tak łatwo się ich pozbyć.

Samica wszy przyczepia swoje jaja do włosów za pomocą substancji podobnej do keratyny włosa. Dzięki temu jajo jest odporne na spłukiwanie i wydrapywanie. Gnidy są wielkości główki szpilki, wraz z dojrzewaniem embrionów zmieniają kolor z jasnego przezroczystego po brązowy. Po 8-10 dniach wylęgają się z nich larwy podobne do osobników dorosłych, które od razu zaczynają żerować na swoim żywicielu. Co ciekawe, w zależności od temperatury otoczenia samica wszy przyczepia swoje jaja w różnej odległości od skóry głowy. W krajach tropikalnych może to być nawet 15 cm, w naszym klimacie umiarkowanym 3-8 mm. Wesz żyje 2-3 miesiące, w ciągu swojego życia może złożyć 150-300 jaj. Jednak bez żywiciela nie jest w stanie przetrwać dłużej niż 2 dni. Owad ten nie potrafi najeść się na zapas. Kłuje, kiedy jest głodny, 8-10 razy dziennie.

Jest to wiedza bardzo przydatna do zwalczania tych pasożytów. Leczenie powinno być przeprowadzone kompleksowo, musi obejmować całą rodzinę i bliskie otoczenie. Teoretycznie osobniki dorosłe wszy przez krótki czas mogą znajdować się poza organizmem żywiciela można je znaleźć na kocach, pościeli, ręcznikach czy akcesoriach do włosów. W tych miejscach przede wszystkim  znajdują się „wydrapane” uprzednio gnidy. Aby pozbyć się kłopotliwych lokatorów, trzeba kupić w aptece dowolny preparat zwalczający wszy oraz specjalny grzebień o bardzo gęstym rozstawie zębów. Nie trzeba obcinać włosów. Stosowanie preparatu zgodnie z instrukcją producenta oraz wyczesywanie gnid w  zupełności wystarczy. Należy też wyprać wszystkie tekstylia, najlepiej w temperaturze powyżej 60 st. C.

Wszystkie akcesoria do włosów należy porządnie wyczyścić w gorącej wodzie. Dywany warto uprać i wyparować. To, czego nie da się wyparzyć, można na dwa tygodnie zamknąć w foliowej, strunowej torbie na dwa tygodnie. Po tym czasie obumrą wszy, które wykluły się z najświeższych jaj. Odpowiednie zabiegi powinny także zostać przeprowadzone w szkołach i przedszkolach, w których u dzieci pojawiły się wszy. Niegdyś higienistki w szkołach przeprowadzały powakacyjną kontrolę głów, dziś ten proceder odchodzi w zapomnienie… a szkoda, bo w znacznym stopniu taka kontrola ograniczała rozprzestrzenienia się wszy w szkołach czy przedszkolach – im szybsze zlokalizowanie problemu i reakcja, tym łatwiej opanować pasożyty. Przede wszystkim osoba zainfekowana powinna pozostać w domu do czasu zakończenia leczenia – tak wygląda idealna „kwarantanna”.

Fot. iStock

Fot. iStock

Niestety, nie istnieje żaden skuteczny środek, który chroniłby przed tymi krwiopijcami. Co gorsza, zdarza się, że wszy uodparniają się na którąś substancję aktywną zawartą w preparatach. Wówczas należy udać się do apteki po inny środek. Najtrudniejsze do zwalczenia są gnidy – na wyeliminowanie ich potrzeba więcej czasu  – mówi mgr Ewa Sady z Zakładu Entomologii Stosowanej Wydziału Ogrodnictwa, Biotechnologii i Architektury Krajobrazu SGGW.

 Swędzący problem

Pierwszym objawem pojawienia się wszy jest uporczywe swędzenie skóry głowy, następnie pojawia się zaczerwienienie, swędzące grudki lub drobna czerwona wysypka. Pierwsze objawy wszawicy najłatwiej zauważyć na drobnych włosach przy uszach i nasadzie karku. Jeśli zapłodniona samica zaczyna składać jaja, wówczas pojawia się wysięk sklejający włosy w kołtun. Wszy dostarczają wielu przykrych doznań, ale na szczęście nie są wektorem żadnych groźnych chorób. Kiedyś przenosiły tyfus, który obecnie nie stanowi większego zagrożenia dla zdrowia. Niebezpieczne może być jedynie zakażenie powstałe w wyniku drapania swędzącej skóry. Na pewno warto reagować na pierwsze niepokojące objawy – im szybciej zauważymy wszy i rozpoczniemy walkę z nimi, tym krócej będzie ona trwała.


Anna Ziółkowska
Konsultacja merytoryczna: mgr Ewa Sady, Samodzielny Zakład Entomologii Stosowanej Wydziału Ogrodnictwa, Biotechnologii i Architektury Krajobrazu SGGW

źródło: infowire


Ogrodnicze ZRÓB TO SAM na lato, jesień i zimę!

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
10 września 2017
Fot. iStock / LeoPatrizi
Fot. iStock / LeoPatrizi
 

DIY to jeden z najbardziej popularnych trendów, który nie ominął także ogrodów. Kreatywne metamorfozy przydomowej przestrzeni czy balkonu to dowód, że Polki mają nieograniczoną wyobraźnię – wystarczy dobry pomysł, chęci i odpowiednie przygotowanie. Jak pokazują badania ponad 60% właścicielek ogrodów dekoruje i maluje stare, zniszczone rzeczy, nadając im drugie życie. Jak sprawić, aby ogród, taras lub balkon kusił kolorami nawet przez cały rok? Mamy na to kilka sprawdzonych porad.

Badania przeprowadzone przez IQS na zlecenie Altax [1] potwierdzają, że prawie połowa Polek chce tchnąć w swoje ogrody i balkony nowe życie. Z tych samych badań wynika, że panie w poszukiwaniu ogrodniczych inspiracji najczęściej zaglądają do internetu (64%). Jednak aż 50% respondentek ma także bogatą wyobraźnię i zmiany, które wprowadza do ogrodu, na balkonie lub tarasie, są ich autorskimi pomysłami.

Ogrodnicze ZRÓB TO SAM na lato, jesień i zimę!

Kolorowe kwietniki na lato ze starych opon, skrzynek po owocach lub puszek

Latem kwitną już prawie wszystkie ogrodowe kwiaty: surfinie, bratki, begonie bulwiaste, róże czy wielokolorowe hortensje i cyklameny. Każde z nich można wyeksponować inaczej. To szansa, aby wykorzystać stare opony i przerobić je na piękny kwietnik. Widoczne na nich wzory i faktury aż proszą się, żeby podkreślić je kolorowymi farbami.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Zwykłe skrzynki po owocach, znalezione w piwnicy lub na targowisku, także można przekształcić w ciekawy kwietnik, który będzie wyraźnym barwnym akcentem w ogrodzie lub na balkonie. Natomiast tradycyjne doniczki możemy zastąpić starymi puszkami z metalu, które wystarczy pomalować farbą ogrodową.

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Poduszka bez szycia na taras lub balkon w jesiennym wydaniu

Jesienią ogród jest przytulny i nieformalny. Bazuje na naturalności materiałów i kolorów, które pozytywnie wpływają na samopoczucie. Każda przydomowa przestrzeń o tej porze roku zachęca do spędzania w niej czasu – relaksu pod kocem, z miękką poduszką i kubkiem dobrej herbaty lub kawy.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

W szybki i prosty sposób, bez użycia igły i nitki, można stworzyć poduszkę lub materac do ogrodu lub na taras. Wystarczy zakupić kolorowe tkaniny np. w second-handzie i wyciąć z nich dwa równe prostokąty. Następnie należy owinąć nimi wybrane poduszki, tak aby końcówki materiałów móc ponacinać robiąc tzw. frędzle, które służą do związania całości. Jest to doskonały sposób, aby stworzyć poduszki pod wymiar na jesienny taras i to bez pomocy krawcowej.

Karmnik dla ptaków w odważnym, żywym kolorze ożywi zimowy ogród

W ogrodzie pokrytym śniegową pierzynką często możemy spotkać wróble, sikorki, kawki, gawrony czy kosy. Dokarmianie ptaków pomaga im przetrwać zimę. W tym celu można samodzielnie zrobić drewniany karmnik, który po przemalowaniu farbą ogrodową na jaskrawy kolor, będzie oryginalną ozdobą ogrodu i balkonu.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

– Coraz częściej oglądam w Polsce ogrody, które są kolorowe nawet jesienią i zimą. Dzieję się tak dzięki małym i dużym dekoracjom, które są odręcznie urozmaicane, w każdym sezonie inną barwą lub wzorem. Taki ogród będzie kolorowy przez cały rok! Ponad połowa Polek (65%) potwierdza, że wprowadzanie koloru do ogrodu, na działkę, taras lub balkon jest dla nich bardzo ważne. Odrębną sprawą jest odwaga i umiejętności w tworzeniu wielobarwnych stylizacji. Stąd moja misja – inspiruję i przekonuję do ożywiania ogrodów. Dzięki takim produktom jak farby Viva Garden! można tworzyć własne, ulubione zestawienia kolorystyczne, malując zarówno meble jak i dekoracje, wykonane z drewna, metalu czy nawet terakoty – mówi Martyna Kaczmarek projektantka i miłośniczka ogrodów.


 

Farby ogrodowe Altax Viva Garden!, które zostały stworzone w odpowiedzi na potrzeby kobiet, to aż 29 barw, które można ze sobą łączyć. Idealnie sprawdzą się przy mniejszych i większych metamorfozach ogrodu i pozwolą na przemalowywanie go w rytmie zmieniających się pór roku. Stosować je można do drewna, metalu, betonu, kamienia a nawet terakoty i ceramiki. Cena za 250 ml to ok. 17 zł.

[1] Badanie wielokrotnego wyboru przeprowadzone przez IQS metodą CAWI w styczniu 2017, n=200, próba reprezentatywna użytkowników Internetu, kobiety w wieku 25-60.


źródło: infowire


Zobacz także

zmarszczki

Przedwczesnym zmarszczkom, utracie jędrności skóry i owalu twarzy można zapobiec. Wystarczy kompleksowa pielęgnacja skóry twarzy

Fot. iStock

To musisz wiedzieć. Co „siedzi” w organicznych kosmetykach?

Fot. Pexels / www.pexels.com  /

Konkurs „Zdradzamy sekrety – Twoje urodowe triki”