Jakie działanie mają suplementy na poprawę stanu włosów? Chcesz wiedzieć, zapytaj kobietę

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
23 października 2015
Fot. Flickr / Tenderness / CC BY
Fot. Flickr / Tenderness / CC BY

Jeśli zależy Ci na uczciwej opinii zawsze warto spróbować z najlepszej rekomendacji. I wcale nie chodzi mi o dziesiątki certyfikatów czy sloganów stworzonych z przeprowadzonych badań. Zapytaj ludzi, jeśli chcesz wiedzieć, czy cos działa naprawdę.

Dlatego dziś bierzemy pod lupę suplement Vitapil  i sprawdzamy, co mówią Polki.

Doskonale wiemy już co jest potrzebne, aby mieć piękne włosy. Wiemy też wiele o samym Vitapilu, jego składzie i działaniu (przeczytajcie koniecznie artykuł Moniki Głuskiej-Bagan – „5 rzeczy, które powinnaś wiedzieć o włosach. Teraz pora sprawdzić na żywym organizmie, jak poradził sobie w terenie.

Podczas przeprowadzonych badań „Polki o włosach”, 247 pań, przetestowało produkt Vitapil. Ale zanim przejdziemy jego oceny, zobaczymy jakie problemy nękają najczęściej nasze głowy.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Hmm, zdecydowanie w naszych włosach zawsze jest coś, co chciałybyśmy poprawić. Ale nie trzeba daleko szukać skutków przemęczenia, pośpiechu i złego odżywiania. Do tego ciąża, karmienie piersią i efekty gotowe. Największym problemem Polek jest wypadanie włosów i ich łamliwość (rozdwajanie końcówek). Większość z nas przypomina sobie o tym, przy każdym szczotkowaniu i myciu.

Kosmetyki stosowane „na włosy” nie rozwiązują jednak w pełni naszych problemów, bo aby było skutecznie i na dłużej należy zlikwidować nie tylko „efekt”, ale przyczynę. Polki bardzo często bagatelizują swoje urodowe problemy, zaledwie połowa kobiet uważa dermatologa za autorytet w tej dziedzinie, a na wizytę wybiera się tylko 12% badanych.

„ W momencie, gdy badane osoby zauważają u siebie problem z włosami, najczęściej pytają się o poradę fryzjera (34,2%), chętnie rozmawiają o włosach z koleżankami (18,3%) oraz przeszukują fora internetowe (17,5%). Część kobiet (12,5%) wybiera się na konsultację do lekarza dermatologa, którego aż 52,5% badanych uznało za największy autorytet w dziedzinie nadmiernego wypadania włosów. Jednak 35% woli zastosować się do wskazówek przekazanych przez fryzjera lub znajomych.”

Ale kiedy już nie da się nie widzieć problemu, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Tylko na ile to pomoże? Z pomocą przychodzi VITAPIL®  – i tu dobra wiadomość dla mam, zazwyczaj ciężko o suplementy dla kobiet, które nie miałyby wielkiego napisu „nie stosować w okresie ciąży i karmienia piersią”, VITAPIL®   posiada oddzielny produkt specjalnie przygotowany właśnie dla pań w tym okresie życia.

„Tworząc markę VITAPIL® założyliśmy sobie za cel, aby oferowane produkty były najlepszym remedium na problemy z włosami, które dotykają Polek.  VITAPIL® jest marką ponadczasową, która nieustannie podąża za oczekiwaniami pacjentów.”

VITAPIL®  zawiera 16 składników aktywnych, w tym dużą ilość biotyny ( 300 µg), która poprzez poprzez utrzymanie prawidłowego metabolizmu energetycznego wpływa na procesy zachodzące w cebulce włosów – ich wzrost i zahamowanie nadmiernego wypadania.  A jak sprawdził się u badanych pań? Zobaczcie sami.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

        „91,9% badanych kobiet zauważyło korzystne zmiany w kondycji skóry głowy i włosów. Natomiast 94,7% osób po zastosowaniu preparatów VITAPIL® tabletki oraz VITAPIL Profesjonalny Lotion zaobserwowało, że włosy: wypadają w mniejszym stopniu lub przestały wypadać, wyraźnie wzmocniły się, zwiększyła się ich grubość, szybciej rosną oraz pojawiły się nowe włosy tzw. „baby hair”. Ponadto 76,2% kobiet zaobserwowało, że włosy przestały się kruszyć i rozdwajać, a także zmniejszyło się przetłuszczanie skóry głowy. Testerki zaraportowały również, że pierwsze efekty kuracji pojawiły się już po tygodniu od rozpoczęcia stosowania produktów  (7,7% badanych), po dwóch tygodniach u 42,5%, po miesiącu u 41,3% osób, natomiast po dwóch miesiącach u 2,4% badanych kobiet. Na zakończenie badania 97,5% osób zadeklarowało, że poleci produkty VITAPIL® innym osobom, które mają problemy ze zdrowiem i kondycją włosów”

Najwięcej kobiet zauważyło efekty po 2 tygodniach stosowanie preparatu. Brzmi cudownie, bo to naprawdę bardzo krótki okres (szczególnie, gdy na złą kondycję włosów pracujemy czasem intensywnie całymi latami).

2vitapil3

Fot. Materiały prasowe

Testerki przede wszystkim zauważyły poprawę wyglądu włosów i ich mniejsze wypadanie.

Opinie testerek

QuotesMagdalena, 31l. Krosno: 
Moje włosy stały się mocniejsze, zdecydowanie mniej ich wypada, wyglądają na zdrowsze i bardziej zadbane, a skóra głowy przestała mnie swędzieć.

 

QuotesMałgorzata 34l. Gliwice: 
Moim zdaniem włosy nabrały większej witalności , świeżości (również dzięki zapachowi lotionu, przestały wypadać na potęgę, są widocznie zdrowsze, bardziej lśniące, no i ku mojemu zaskoczeniu pojawiło się sporo „baby hair” na, które tak długo czekałam, więc myślę, że będę kontynuować kurację, aby utrzymać ten efekt :) Pięknie dziękuję za możliwość przetestowania obu produktów.

QuotesMonika, 29l, Gdynia: 
Włosy szybciej rosną (łatwo to zaobserwować przy krótkiej fryzurze), pojawiły się tzw. „baby hair” – póki co głownie przy linii grzywki, ale bardzo mnie to cieszy i zamierzam kontynuować kurację produktami Vitapil). Ponadto znajomi i rodzina widzą poprawę stanu moich włosów.

QuotesBożena, 35l, Stupsk: 
Wiem, że cudów nie ma i z takim nastawieniem poddałam się temu testowaniu. Zostałam bardzo mile zaskoczona, bo moje włosy, które sypały się z głowy jak jesienne liście z drzew, teraz wypadają znacznie rzadziej. Wiem, że to dopiero początek, bo nie wystarczy próbka lotionu, nie wystarczy 60 tabletek preparatu na wzmocnienie – należy regularnie dbać o piękne włosy każdego dnia. Dlatego w domu mam już zakupione drugie opakowanie Vitapilu i będę je łykała każdego dnia, bo widzę, że ta kuracja przynosi pozytywne efekty. Dzięki za możliwość poznania Vitapilu – będę polecała wszystkim znajomym!

 QuotesMartyna, 26l, Kraków:
 Włosy po zastosowaniu dwu miesięcznej kuracji stały się grubsze i bardziej lśniące, przy czesaniu zdecydowanie mniej ich pozostaje na szczotce. Są zdrowsze i ładniejsze.

 

Quotes Judyta, 27l, Biała Podlaska: 
Oba produkty wpłynęły pozytywnie na kondycję włosów. W ostatnim czasie miałam problemy z wypadaniem i ogólnym stanem włosów. Po stosowaniu preparatów pojawiło się mnóstwo „baby hair” co u mnie równa się z ogromnym uśmiechem na twarzy, ponieważ mam bardzo cienkie, delikatne włosy i brak im objętości. Lotion przy okazji fajnie utwardzał mi włosy sprawiając, że łatwiej mi się układały, były bardziej lśniące i trzymały objętość.

Piękne włosy (obojętnie czy krótkie czy długie, jasne czy ciemne, proste czy kręcone), to niesamowity atut kobiet. Warto o nie zadbać, tak na poważnie. Potrafimy bardzo skoncentrować się na ich wyglądzie podczas stylizacji i pielęgnacji – lekceważymy jednak źródło ich prawdziwego piękna i mocy – czyli zdrowie. A tymczasem rozwiązanie może okazać prostsze, niż myślimy.


*„Polki o włosach” – ogólnopolskie badanie konsumenckie przeprowadzone w dniach 23.07-16.09.2014. Selekcja kandydatek do testowania produktów, odbyła się w oparciu o wybrane kryteria demograficzne oraz pytania z kwestionariusza rekrutacyjnego. Z 2817 Testerek, które zgłosiły chęć uczestnictwa w badaniu, wybrano 300 z najlepszym wynikiem. Do wybranej grupy, zostały przesłane zestawy pełnowartościowych produktów: VITAPIL lotion oraz VITAPIL® tabletki. Testerki były w tym czasie na bieżąco informowane o zasadach testów. Badane osoby miały pełną niezależność w wyrażaniu swoich opinii, ich udział w testach nie wiązał się z honorarium. Zwrot ankiet otrzymaliśmy na poziomie 82%. Rzetelność i obiektywizm wyników można zweryfikować w pliku źródłowym, dostępnym na życzenie w Spółce Holbex. 


Artykuł powstał we współpracy z firmą Holbex


Cycki możesz zatrzymać. Resztę ODDAWAJ!

Redakcja
Redakcja
23 października 2015
Fot. Pixabay / JESHOOTS /
Fot. Pixabay / JESHOOTS / CC0 Public Domain

Aniu,

Chcę, abyś zwróciła mi jak najszybciej: iPhone’a którego Ci kupiłem w zeszłym roku, 5 tysięcy za wyjazd do Hiszpanii z tych wakacji, kolczyki i bransoletkę Kruka, które dałem ci dwa lata temu, lampki na choinkę z Duki, które zwieźliśmy Twojej mamie na święta, 3 sezony House’a (czwartego sezonu na szczęście nie zdążyłem Ci przekazać), kamelowy płaszcz z kaszmiru, który kupiłem Ci w Mediolanie, (…), srebrny czajnik elektryczny Bosch’a i pierwsze wydanie „Psychologii miłości” z dedykacją Wojciszke oraz zestaw kubków z reniferami, które przywieźliśmy z Aspen. Resztę Ci daruje. Powyższe rzeczy wyślij na adres mojego biura.

K.
PS. Cycki masz w gratisie.

Zredagowany, urozmaicony ale prawdziwy – list podobny do tego wskoczył do skrzynki naszej koleżanki kilka miesięcy temu. Po odejściu od Pana K., z którym była dobre 7 lat, dostała listę rzeczy do zwrócenia. W opowiadaniach innych naszych przyjaciółek krąży jeszcze jedna historia, w której dziewczyna została podliczona w określonej kwocie do zwrócenia za wszystkie przyjemności, które były jej udziałem (wyjazdy, zabiegi spa, nauka języka). Rozmawiamy o tym, gdzie jest granica, za którą zwrot symbolicznego pierścionka nie jest wyrazem sentymentu do biżuterii rodzinnej, ale zwykłym brakiem klasy. I czym jest „prezent” od ukochanego/ukochanej? Depozytem za miłość i trwanie w związku? Pożyczką? Czy może niektórzy inaczej rozumieją słowo „dawać”?

A co z remontami? – pyta znajomy, który urządzał z ukochaną jej mieszkanie, w którym mieli żyć razem. Gdy ktoś był przekonany, że inwestuje w „swoje gniazdko”? Czy ona powinna mu zwrócić koszty, które poniósł, mimo iż wiązałoby się to ze sprzedażą mieszkania? Miłość była autentyczna, wiara w bycie razem też, ale związek nie przetrwał. – Ale weźcie pod uwagę, że to ona mnie zostawiła. – tłumaczy – Teraz nie mam ani związku, ani pieniędzy.

Biżuteria? Meble? Sprzęty? Wreszcie operacje plastyczne (bywa, że panowie partycypują w kosztach), czy wspieranie finansowe biznesu partnerki? Co z tego powinnyśmy oddać, gdy związek się rozpada? I czy fakt w jakich okolicznościach to się dzieje, powinien mieć na to wpływ? Gdy odchodzimy? Czy  fakt, że jest się porzuconym przez partnera daje nam usprawiedliwienie dla potrzeby odzyskania wszystkiego, co zainwestowaliśmy w związek?

Nie lubię słowa „inwestycja”, gdy mówimy o relacjach. Znacznie lepiej mówić o zaangażowaniu, które zawiera w sobie rodzaj inwestowania różnych zasobów, które mamy, w relację. Im dłużej związek trwa, tym więcej tych zasobów zostawiamy. Każdych. Tych materialnych i tych niematerialnych. Miłość wiąże się z ryzykiem. Zawsze. Ryzykiem, że nam nie wyjdzie. Ryzykiem też takim, że to komuś nie wyjdzie i nas zostawi w żalu i smutku. Ryzykiem nawet takim, że ktoś nas zdradzi, oszuka, zawiedzie. Takich ludzi też kochamy. To ryzyko jest znacznie mniej kontrolowalne niż aspekty materialne.

Ludzie w miłości chcą jednak przenosić góry. Wyłączają rozum i ładują wszystko, co mają w związek. Z jednej strony to przecież magia uczucia, które jak żadne inne pozbawia nas racjonalnego myślenia, z drugiej dziecięca wiara, że to, co dobre, trwa wiecznie (czasami tak bywa, ale nie zawsze niestety).

Oczywiście bywa i na odwrót. Kobiety żądają zwrotów. Ale zważywszy na przewagę finansową panów nadal jest to wyjątek od reguły. Kobiety mogą żądać raczej: zainwestowanego czasu, uczuć, opieki, uwagi i stopnia poświęcenie swoich potrzeb dla niego, związku czy rodziny. Czy to jest zatem przeliczalne? Jak zrobić taką listę oczekiwanych zwrotów?

Ania mogłaby odpisać Panu K. tak:

Drogi K.,

Dziękuję za listę, postaram się jak najszybciej przygotować paczkę. Ze swojej strony prosiłabym o zwrot: 2555 godzin, które poświęciłam na wysłuchiwanie Twoich żalów na Twoją matkę i wszystkie Ex (przeliczam 1 godzinę dziennie), 756 godzin terapii (2 godziny tygodniowo) zbierania Cię z podłogi po Twoich wizytach u szefa na dywaniku, kolejne 1277 godzin pompowania Twojego ego (pół godziny każdego ranka zanim wyjdziesz z domu), 15333 minut podawania Ci a) kawy, b) obiadu, c) piwka, 5110 minut zbierania brudnych skarpet z podłogi, 567 godzin udawania idealnej partnerki przy Twoich kontrahentach z zagranicy, 189 godzin na telefonie z Twoją mamusią (do której nie chciało Ci się zadzwonić), pranie prasowanie, gotowanie to kolejne 6387 godzin. Nie wiem, jaka jest średnia krajowa stawka za godzinę, ale zapewne uda Ci się to ustalić ze swoimi doradcami biznesowymi. Numer konta znasz.

Ania
PS. Seks masz w gratisie.

Ciekawi jesteśmy, jakie macie zdanie na ten temat? Znacie podobne historie? Inne? Piszcie.


„Jestem złożona z emocji i pozwalam im trwać, dlatego jestem artystką, a nie księgową”. Wywiad z Kayah

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
23 października 2015

Kto by pomyślał, że od pierwszej płyty Kayah minęło 20 lat. Dla mnie to tak, jakby „Fleciki”, „Jak liść”, czy „Jestem kamieniem”, dopiero co rozbrzmiewały w radiu. Dla was też? Z Kayah rozmawiamy o mężczyznach i… o kobietach. Kto, jaką rolę odegrał w jej życiu?

Przeczytajcie. Zapraszamy na wywiad z Kayah.

Ewa Raczyńska: 20 lat temu, na początku swojej kariery jaką Pani była kobietą? Tą, która myślała, że świat leży u jej stóp, czy z pokorą podchodząca do tego, co wokół? Czy odrzucenie przez środowisko muzyczne zachwiało Pani ówczesne poczucie wartości?

Kayah: Szczerze, to nawet nie wiem, czy czułam się kobietą. 20 lat temu myślałam o sobie – dziewczyna. Myślę, że kobietą stałam się czując motylki w brzuchu, które tak na prawdę były ruchami mojego dziecka. 20 lat temu nie miałam też pokory. Uważałam, że jeśli mnie ktoś nie akceptuje, to jest to tylko i wyłącznie jego problem. Bo pokorę zdobywa się z wiekiem. Z doświadczeniem. Czy nie jest tak, że stary we wszystko wątpi, dorosły się zastanawia, a młody wszystko wie? A poczucie mojej własnej wartości zostało zachwiane już w dzieciństwie, kiedy to musiałam stawić czoła bardzo trudnej relacji z ojcem. Myślę, że niosę ten bagaż do dziś.

Dlaczego ta relacja była trudna?

Mój tata… nie zaznał pokoju w samym sobie. Nie umiał go więc dać innym, w tym i mnie…

Odbiło się to na Pani związkach z mężczyznami? W jakich się Pani zakochiwała?

Cóż, zawsze z powodu odtrącenia w dzieciństwie miałam ogromną potrzebę akceptacji. Mężczyzna dopełniał mnie i zbyt często definiował. Otwarte serce musi mieć fundament. Ja ciągle przyciągałam ciężkie przypadki. Może jako skorpion odczuwałam potrzebę wiecznej walki. Dziś wiem, że nie o tym jest prawdziwe życie. Nawet żołnierz zdejmuje zbroję w sypialni. Wojować non stop jest bardzo ciężko. Kiedy ta walka staje się sensem naszego życia, to przepłakujemy je w większości. Skazywałam się na bycie ofiarą… Cóż, nie mam pretensji do nikogo, poza sobą samą, bo to ja dokonywałam takich wyborów.

Jakie to były związki?

Cierpiętnicze (śmiech). Ale tak, jak mówiłam, ja sama się skazywałam na właśnie takie. Powtarzany patent. Pewnie też dlatego, że nie miałam idealnego przykładu w swojej rodzinie. Ale, żeby nie było, nie nikogo za to nie winię. Uważam, że przychodzimy na ten świat z wielką szansą, by być przyczyną, a nie efektem.

Fot. Barbarka.pl / Oficjalna Strona na Facebooku Kayah

Fot. Barbarka.pl / Oficjalna Strona na Facebooku Kayah

A ten jedyny na całe życie, wierzyła Pani zakochując się, że takiego właśnie spotkała?

Za każdym razem w to wierzyłam. Ale codzienność szybko weryfikuje nasze wyobrażenia. Zdecydowanie mój mąż był najważniejszy. W końcu jest ojcem mojego syna. Ale może… the best is yet to come? Musimy pamiętać, że nigdy nie widzimy większego obrazka, naszego życia w całości. Taka perspektywa nie została nam dana, dlatego nasze porażki powinny być tylko okazją do wzrostu, a nie końcem świata, jaki przeżywamy wielokrotnie (śmiech).

Macierzyństwo Panią zmieniło?

Kiedy mój syn się urodził i położono mi go na piersi, pomyślałam – wszystko się skończyło, zamiast wszystko się zaczęło. Tak, skończył się spokój, lekkość bytu i beztroska. Niezależność i spokój. Bo jak masz dziecko, to niezależnie od tego w jakim jest wieku, czujesz strach, kiedy oglądasz wieczorne wiadomości. Czujesz strach ,gdy słyszysz karetkę. Kiedy położyli mi go na piersi zrozumiałam ,że nie ma „ja”, jesteśmy „my”. To zmienia wszystko.

Kobiety często idealizują swoich synów? Pani jest idealnym mężczyzną?

 Jeszcze idealny nie jest. Matki siedemnastolatków doskonale wiedzą, o czym mówię. Mamy problemy w komunikacji, w prostych codziennych sytuacjach, kłopot w wyegzekwowaniu czegokolwiek, oj bo to bardzo krnąbrny wiek. Dzisiaj nie wiem, jaki będzie tego finał, pracuję nad tym , by nie tragiczny. Ale tak naprawdę nigdy nie wiemy, z jakim ciężarem i celem przychodzą nasze dusze na ten świat.

Fot. Barbarka.pl / Oficjalnya Strona na Facebooku Kayah

Fot. Barbarka.pl / Oficjalna Strona na Facebooku Kayah

Śpiewała Pani „Jestem kamieniem”, a przecież o kobietach mówi się, że są jedną wielką emocją…

Jestem złożona z emocji i pozwalam im trwać, dlatego jestem artystką, a nie księgową. Choć można być niezłą artystką w księgowości (śmiech). Ja z moich silnych emocji, czy empatii uczyniłam atut. Jednak uważam, że nie wolno nam zapominać ,że to jednak rozum góruje nad emocjami. One są w stanie wystrzelić nas w kosmos i wdeptać w piekło. Zatracanie się w nich nie jest zdrowe. Tyle w teorii (śmiech), bo to wcale nie znaczy, że umiem nad nimi zapanować (śmiech).

Czy były momenty zwrotne w Pani życiu, które wpłynęły na to, jakim człowiekiem jest Pani dziś?

(śmiech) Każdy moment, mogłabym powiedzieć.

Kobiety są ważne w Pani życiu?

Kocham kobiety, żywię siostrzane uczucia do nich, co chyba też słychać w moich piosenkach. Nawet jeśli nie zasługują na to, często biorę ich stronę. Miałam cudowne babcie, mam też cudowną empatyczną matkę. Uważam, że każdy niesie swój krzyż, każdy jest cudem. Daleka jestem od walki płci, nie demonizuję jej już. Nawet jeśli moje piosenki, takie jak „Córeczka” Supermenka”, czy „Testosteron” mogą sugerować inaczej.

Które kobiety wpłynęły na to, jaką Pani jest kobietą?

Hmmm, nie wiem dlaczego, ale odebrałam to, jako bardzo osobiste pytanie. Proszę mi wierzyć, że wszystkie. Od mojej mamy, czy babci, przez Krystynę Jandę, po kasjerkę w supermarkecie. Każda ma ważną historię, nadzieje i zwątpienia.

Wierzy Pani w kobiecą siłę?

 Szczerze, to brak mi kobiecej solidarności. Kobiety zbyt często czują się konkurentkami. A przecież ta więź do czegoś zobowiązuje. Czy czuję moc? Hmm, czy mężczyzna przeżyłby poród?

Fot. Barbarka.pl / Oficjalna Strona na Facebooku Kayah

Fot. Barbarka.pl / Oficjalna Strona na Facebooku Kayah

A przemijanie? Obawia się Pani mijającego czasu?

Przemijanie zawsze mnie smuciło. Odkąd pamiętam tęsknię za dzieciństwem i tym spokojem naiwnym… Czy martwię się przemijaniem urody? Tak. Mam zawód , w którym wszyscy mnie oceniają, to jak wyglądam. Ja nie chcę, by zamiast skupiać się nad tym, co robię, interpretowano mój wygląd , w ten sposób komentowano moje przemijanie. A z drugiej strony, cóż, generujemy dziwne standardy… Moje Hashimoto, które panuje nad ciałem i rysami twarzy bywa okropnym wrogiem w postrzeganiu mojej sztuki. A przecież to nie ona jest na wokandzie. Cóż.. masz wpływ na to, co mówisz, ale nie na to, jak to będzie zrozumiane. A co do upływającego czasu – często kobiety narzekają, że przybył im kolejny rok, ale co to by była za tragedia, gdyby nie przybył?

Za chwilę rozpocznie Pani trasę z okazji 20-lecia pracy artystycznej. Czy to moment na swojego rodzaju podsumowania nie tylko artystycznej drogi, ale także życiowej?

Mam tendencję do oglądania się za siebie. Ale tego, co było nie zmienię. Mam też tendencję do patrzenia w przód… z lękiem. Ale na to też nie mam wpływu. Żyjemy dziś. A jakie jest dziś? Dzisiejsze! (śmiech). Cieszę sie na tę trasę „Kamienia”, że znów zagram piosenki, od których wszystko sie zaczęło, że spotkam sie z fanami, często tymi, którzy są ze mną od samego początku i razem ze mną sie rozwijają. Przy okazji zapraszam wszystkich, to będą na pewno bardzo emocjonalne chwile. W niektórych miastach są jeszcze bilety do kupienia, jesli w twoim juz ich nie ma, to zapraszam do innego miasta, szczegóły na moim fb i na stronie www.kayah.pl

Mat. prasowe

Mat. prasowe


Zobacz także

Fot. Materiały prasowe

Walentynki z aromatem. Trzy przepisy na kawę we dwoje

szyja

Zadbaj o skórę szyi, zanim zrobi to za ciebie czas!

Fot. Materiały prasowe

Namaluj niewidzialne. Zapraszamy na wyjątkową wystawę