Czy skóra może „rozleniwić się” od kosmetyków? Ekspert wyjaśnia

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
20 listopada 2017
Fot. iStock/vadimguzhva
Fot. iStock/vadimguzhva
 

Mam koleżankę, która jest wielką przeciwniczką kosmetyków. Chociaż na co dzień maluje się, nie używa żadnych kremów nawilżających, regenerujących czy przeciwzmarszczkowych. Jej zdaniem, skóra rozleniwia się pod wpływem stosowania kosmetyków i jeśli raz zaczniemy ich używać, trzeba będzie nakładać je już do końca życia. A już najgorsze, co można zrobić, to zacząć stosować kremy na zmarszczki, zanim one w ogóle się pojawiają. Za każdym razem, gdy jej słucham, otwieram szeroko oczy ze zdumienia. Niestety, jej rozumowanie jest dość powszechne. 

Chociaż powoli przekonujemy się do codziennej pielęgnacji skóry twarzy kremami nawilżającymi i przeciwsłonecznymi, wciąż nie wiemy kiedy i czy w ogóle powinnyśmy sięgać po kremy przeciwzmarszczkowe. Boimy się, że skóra uzależni się od nich i rozleniwi, przez co jej kondycja będzie pozostawiała wiele do życzenia. Wydaje nam się, że jeśli w wieku 25 lat zaczniemy stosować takie specyfiki, to po 50-tce nie zostanie nam już nic innego, jak tylko ostrzykiwać się botoksem. Nic bardziej mylnego. To właśnie zbyt późne wprowadzenie tego typu pielęgnacji powoduje, że w dojrzałym wieku nie jesteśmy zadowolone ze swojego wyglądu.

Gdy krem przestał działać

– Kobiety mają czasem wrażenie, że skóra się rozleniwiła po stosowaniu jakiegoś kremu, ponieważ rok temu działał, a teraz nie działa. Zapominają, że przed stosowaniem kremu skóra miała jakiś problem, który krem naprawił, a po jego stosowaniu poprawiła się kondycja skóry, a my zawsze chcemy, żeby było jeszcze lepiej i zaczyna nam się wydawać, że krem nie działa. Kobiety sądzą, że skóra się przyzwyczaiła i potrzebny jest silniejszy kosmetyk. Po prostu często zapominamy, jak źle było wcześniej. Chodzi o to, że kosmetyki mają składniki o wielokierunkowym działaniu. Do tego dochodzą potrzeby skóry. Cała sztuka polega na tym, by się w nie wstrzelić. Musimy też mieć świadomość, że inaczej będzie działał krem przeciwzmarszczkowy na skórę 35-latki, a inaczej na skórę 40-latki. Nie chodzi więc o to, że cera się przyzwyczaja, ona po prostu potrzebuje czegoś innego, dlatego wrażenie braku działania bywa złudne – tłumaczy Aneta Dzięcielewska, kosmetolog i ekspertka marki BANDI. Przy doborze kremu, trzeba kierować się nie tylko wiekiem. Czego innego skóra potrzebuje latem, a czego innego zimą. I choć chciałybyśmy stosować jeden krem przez całe życie, nie jest to możliwe. To nie nasza skóra przyzwyczaja się do danego kosmetyku, a my do niego. Chcemy, żeby wciąż był skuteczny i sprawdzał się latami.

A jeśli użyję za wcześnie?

Coraz młodsze kobiety sięgają po kosmetyki kolorowe. Malujemy się każdego dnia, wybierając często produkty wyjątkowo trwałe lub wodoodporne, które same w sobie mocno wysuszają skórę. Szczególnie, gdy nie potrafimy właściwie wykonać demakijażu lub nie przykładamy do tego wagi. Nie dziwi więc, że coraz młodsze kobiety szukają preparatów nawilżających skórę. Nie ma w tym absolutnie nic złego. Co więcej, taka pielęgnacja sprawia, że w późniejszym wieku skóra utrzymana jest w dobrej kondycji. Na pierwsze kremy przeciwzmarszczkowy przychodzi czas w okolicy 25. urodziny. To wtedy skóra zaczyna się starzeć od wewnątrz, choć pierwsze zmarszczki zobaczymy dopiero za kilka lat.

– Oczywiście istnieją składniki, z którymi warto obchodzić się z rozwagą. Na przykład z kwasami. Są rewelacyjne, niezależnie od wieku, jednak należy stosować je wyłącznie jesienią, wiosną i zimą, a latem odstawić, ponieważ redukują warstwę rogową naskórka, ułatwiając przenikanie promieni słonecznych. Oznacza to, że możemy stosować dany preparat około 8 miesięcy. Kobietom wydaje się, że to bardzo długo, a tak naprawdę cykl wzrostu nowego naskórka trwa około 28 dni. Dopiero po 2-3 cyklach widzimy rezultaty stosowania jakiegoś kremu. Mimo to, trzeba odstawić kosmetyk w okresie wiosenno-letnim. Wówczas skóra zaczyna funkcjonować tak, jak wcześniej. Życie po prostu zmusza nas czasem, byśmy pewne kosmetyki odstawiały – wyjaśnia kosmetolog.

Naturalny proces

Proces, który my kobiety błędnie określamy „rozleniwieniem się skóry” jest po prostu zwykłym, naturalnym procesem. Fakt, że z wiekiem potrzebuje coraz silniejszych preparatów, nie oznacza, że sięgnęłyśmy po kremy zbyt wcześnie. Jest to spowodowane zwykłym starzeniem się skóry i zmianą jej potrzeb. Warto podkreślić, że dojrzała cera gorzej chłonie substancje, zawarte w kremie, dlatego też produkt, którego używałyśmy mając 35 lat, nie będzie spełniał już naszych oczekiwań w okolicy 45. urodzin. – To moment, w którym trzeba na przykład sięgnąć po produkt, który ma trochę szersze spektrum działania lub zawiera zupełnie inne substancje i składniki – tłumaczy Aneta Dzięcielewska.

Jeżeli poważnie myślimy o profilaktyce przeciwstarzeniowej, po pierwszy krem tego typu powinnyśmy sięgnąć już w okolicy 25. roku życia. To, czy zdecydujemy się sięgnąć po kosmetyki pielęgnacyjne wcześniej, powinno zależeć od tego, czy jesteśmy zadowolone z wyglądu i kondycji naszej cery. Trudno więc wskazać dolną granicę wieku. Obserwujmy swoją skórę i reagujmy, gdy dzieje się z nią coś niepokojącego.

Fot. Aneta Dzięcielewska, kosmetolog i ekspertka marki BANDI

Fot. Aneta Dzięcielewska, kosmetolog i ekspertka marki BANDI

Konsultacja: Aneta Dzięcielewska, kosmetolog i ekspertka marki BANDI. Jeśli potrzebujesz profesjonalnej porady eksperta napisz na kosmetolog@bandi.pl


Jak się zachować, kiedy ktoś cię zawstydza lub upokarza?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
20 listopada 2017
Fot. iStock/MATJAZ SLANIC
Fot. iStock/MATJAZ SLANIC
 

Aga doskonale pamięta ten moment. Szef niespodziewanie pojawił się przy jej biurku i ze stoickim spokojem zapytał: „Jak można być taką idiotką, żeby nie przeczytać maila, zanim wyśle się go do zarządu?”. Oprócz niej w pomieszczeniu było jeszcze kilka osób, wszyscy zamilkli. Agę kompletnie zatkało. Czuła się zawstydzona i upokorzona. Nie zastanawiała się nad tym, co właściwie zrobiła źle. Chciała tylko i wyłącznie zapaść się pod ziemię, zniknąć.  Znasz to uczucie?

Każda z nas regularnie doświadcza upokorzenia. Niezależnie od tego, czy właśnie takie były czyjeś intencje, uczucie zawstydzenia i zażenowania potrafią kompletnie sparaliżować. Najczęstszą reakcją jest cisza. Nie wiemy, co robić. Jedyne, na czym się skupiamy, to na tym, żeby się nie rozpłakać. No jeszcze tego by tylko brakowało – wybuchnąć płaczem.

Czujemy wstyd i poczucie winy. Są to jednak dwa zupełnie różne stany, choć mogą występować w duecie. Poczucie winy bywa pozytywne, ponieważ pozwala na refleksję i zmianę postępowania. Wstyd natomiast powoduje, że zamykamy się w sobie. Jesteśmy przepełnieni złością, ale jednocześnie sparaliżowani. Czujemy się zdegradowani i upokorzeni. Chcemy stać się niewidzialni lub sprawić chociaż, żeby z twarzy zniknęły nam rumieńce. Tracimy wszelką zdolność do działania.

Znasz te uczucia? Doświadczyłaś czegoś podobnego w swoim życiu?

Zła wiadomość jest taka, że istnieje wielkie prawdopodobieństwo, iż doświadczysz tego ponownie. Tamtej sytuacji już nie naprawisz. Możesz jednak nauczyć się odpowiednio reagować na poniżenie. Zdaniem F. Diane Barth, terapeutki z Nowego Jorku, można opanować wszystkie te emocje, będące skutkiem upokorzenia.

Daj sobie czas na odpowiedź

Chociaż w tym momencie jesteś kompletnie zdezorientowana, twój mózg zacznie w końcu pracować. Nie szukaj na szybko idealnej riposty w głowie i nie wściekaj się na siebie, że nic mądrego nie możesz wymyślić. Uwierz, że czasem lepiej odczekać, aż emocje opadną, niż powiedzieć coś, czego będziesz żałowała. Jeżeli osoba, która cię upokorzyła czeka na twoją reakcję i ponagla cię, może powiedzieć „Nie jestem w stanie teraz o tym z tobą rozmawiać”.

Nie bierz tego do siebie

Zatkało cię i tak stoisz z otwartymi ustami, wpatrując się w osobę, która na ciebie naskoczyła. Być może w tym momencie zorientuje się, co zrobiła i przeprosi cię. Jeśli nie, możesz poprosić o rozmowę na osobności. Postaraj się nie traktować personalnie tego, co usłyszałaś. Nikt nie ma prawa cię upokarzać. Owszem, jeśli popełniłaś błąd, musisz ponieść konsekwencje, a inni mają prawo ten błąd ci wskazać. Powinni jednak robić to na poziomie. w trakcie rozmowy w cztery oczy powiedz, że takie zachowanie sprawiło ci przykrość i prosisz, by następnym razem krytyka była konstruktywna i najlepiej miała miejsce bez udziału osób trzecich.

Zrozum motywację tej osoby

Nie chodzi o to, żeby szukać wytłumaczenia i zaraz przebaczyć. Postaraj się jednak zastanowić, co mogło spowodować takie zachowanie. Dzięki temu łatwiej będzie ci też zrozumieć, że nie powinnaś tych słów traktować personalne. Że obraza i poniżenie wynikały z nadmiaru jakichś emocji u innej osoby. Być może w ostatnim czasie to ty zawstydziłaś lub upokorzyłaś tę osobę? A może ma ona problem z utrzymaniem swojej pozycji i dzięki takim zachowaniom czuje się silniejsza?

Wiedz, że nie jesteś sama

Jeżeli ktoś cię upokorzył, najprawdopodobniej tak samo zachowuje się też w stosunku do innych osób. Porozmawiaj ze współpracownikami o tej sytuacji. Być może pozostali również zmagają się z poczuciem wstydu. Łatwiej będzie wam wspierać się w tej sytuacji.

Uważaj na odwet

Kiedy już otrząśniesz się z pierwszej fali szoku, możesz chcieć się zemścić. To nigdy nie przynosi niczego dobrego. Twoje poczucie własnej wartości być może wzrośnie, ale tylko na chwilę. Pamiętaj też, że istnieje ryzyko, że naprawdę rozwścieczysz tę osobę i zacznie celowo się nad tobą znęcać.

Musisz iść do przodu

Nie pozwól, żeby ta sytuacja miała wpływ na twoje poczucie własnej wartości. Jeśli jednak nie potrafisz sobie poradzić, boisz się każdego, kolejnego spotkania, bo nie wiesz, czy znów nie doświadczysz ze strony tej osoby tego samego, być może musisz zerwać z nią kontakt. I nie ma znaczenia, czy chodzi o odejście od partnera czy zmianę pracy. Nie zasługujesz na takie traktowanie i kropka.

Aga nie odbyła żadnej rozmowy ze swoim szefem. Nigdy nie powiedziała mu, jak bardzo ją upokorzył. Porozmawiała za to z kilkoma osobami z biura. Wspólnie doszli do wniosku, że szef już tak ma i poza pojedynczymi wybuchami, na ogół nie można mu niczego zarzucić. Jak twierdzi, zrozumienie i wsparcie ze strony współpracowników sprawiło, że została w firmie i uporała się z poczuciem wstydu.

Najlepsze, co możesz dla siebie zrobić, gdy spotka cię podobna sytuacja, to nie pozwolić, by miała ona wpływ na twoje poczucie własnej wartości.

Źródło: Psychology Today


Matka bluszcz, czyli matka terrorystka. Z jej objęć tak łatwo się nie wydostaniesz

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 listopada 2017
Fot. iStock/DragonImages
Fot. iStock/DragonImages
 

Jej miłość oplata tak mocno, że z uścisku wyrwać się prawie nie można. Jedynym ratunkiem przed jej chęcią zapanowania nad twoim życiem zdaje się być terapia lub zerwanie więzi. W skrajnych przypadkach, po prostu musisz wybrać siebie, bo nigdy nie osiągniesz szczęścia ani dojrzałości emocjonalnej. Ona ci na to nie pozwoli. Kim są matki-bluszcze?

Toksyczne matki lub matki – bluszcze to kobiety, które żyją życiem swoich dzieci (lub jedynie jednego z nich), a właściwie starają się całkowicie przejąć kontrolę nad wszystkimi jego aspektami. Podejmują za dorosłe córki decyzje, ingerują w związki swoich dorosłych synów, sterują jak „szara eminencja” codziennością najbliższych i nie pozwalają im na samodzielność. Kiedy próbujesz wyrwać się z ich uścisku, używają emocjonalnego szantażu, żeby wzbudzić w tobie poczucie winy.

Żeby je rozpoznać, wystarczy wykonać szybki test. Odpowiedz na te siedem pytań („tak” lub „nie”) – więcej niż 4 odpowiedzi twierdzące oznaczają, że masz do czynienia z matką-bluszczem.

Czy twoja matka lub matka twojego partnera:

1. Regularnie ingeruje w wasz związek, przyczyniając się do konfliktów i nieporozumień?

2. Uważa, że ma prawo krytykować cię w obecności innych ludzi i wyjawiać im twoje osobiste problemy?

3. Jawnie sprzeciwia się twoim wyborom dotyczącym życiowego partnera i otwarcie go nie akceptuje, okazując mu niechęć, a tobie powtarzając, że powinnaś być z kimś innym?

4. Szantażuje cię (rzekomo zapada na zdrowiu, popada w depresję), próbując wymusić na tobie decyzje, których byś nie podjęła, przez co masz ciągłe poczucie winy oraz odczuwasz coraz bardziej sprzeczne emocje, masz poczucie zagubienia, gniewu i lęku, że możesz ją skrzywdzić, choć nie robisz nic złego?

5. Stawia cię w niezręcznych sytuacjach, podejmując za ciebie lub w twoim imieniu decyzje, których ty byś nie podjęła?

6. Uważa, że potrafi lepiej wychować twoje dzieci i na każdym kroku ci o tym przypomina (dzieciom również)?

7. Uważa, że ma pełne prawo być obecna w twoim życiu na większych prawach niż twój partner, regularnie stara się przejąć kontrolę nad twoim (waszym) życiem?

Pamiętaj, że pierwszym krokiem do zmiany tej niezywkle trudnej sytuacji jest szczera rozmowa. Najpierw z partnerem lub bliską osobą, potem – z mamą. Jeśli uznasz, że to nie przynosi oczekiwanego rezultatu, zasięgnij porady specjalisty – psychologa lub mediatora rodzinnego.


Na podstawie: „Antymatki” Grzegorz Łęcki, 2017

 

 


Zobacz także

zaproszenie kapelusze5

Warszawski Dzień Kapelusza – już za tydzień. Kapelusze są trendy!

Fot. iStock/Grandfailure

Czy mamy dziś czas na DUCHOWOŚĆ? Czy wolimy uciec niż zastanowić się, co takiego dzieje się w naszym życiu

waga

Korzystasz z wagi łazienkowej? Sprawdź, czy robisz to dobrze