Reportaż z wojny. Małżeńskiej

Karolina Krause
Karolina Krause
26 sierpnia 2017
Fot. iStock/mikkelwilliam
Fot. iStock/mikkelwilliam

– Nie krzycz.

– Przecież nie krzyczę!

– Krzyczysz.

Jest wtorek 7 lutego. I kolejny już dzień nieustannego ostrzału.

Nikt już dokładnie nie pamięta kiedy wprowadzono stan wojenny. Może było to po pierwszym wypowiedzianym głośno „Spie*dalaj”. A może trwa to już od samego początku i tylko od czasu do czasu następuje zawieszenie broni? Raz na dłużej, raz na krócej – w zależności o tego, jak szybko pojawi się nowy powód. Bo powodów do wszczęcia wojny nigdy nie brakuje. Niezależnie od tego o, co znów poszło, tym razem też chodzi w zasadzie tylko o to, żeby wygrać. Ale też nie wiadomo do końca co: swoją godność? Prawo do bycia sobą? Prawo do błędu,? Szacunku? Akceptacji? Do nieprzekraczania naszych granic? To, że ta druga strona zaprzestanie ostrzału, czy będzie bardziej się starać? Dopisz sobie to co uznasz za stosowne.

I oni naprawdę w to wierzą, że walcząc uda im się to osiągnąć? – spytasz zaskoczona. Ale tak, wierzą. Wszyscy wierzymy. Wszyscy dajemy się ponieść iluzji zwycięstwa, które czeka na nas tuż za kolejnym „ciosem”.

Oczywiście każda ze stron ma tu także swoje racje.

Ona: „Nie wiem kiedy ostatnio zrobił coś z własnej inicjatywy. O każdą nawet najmniejszą rzecz muszę go prosić. Niezależnie od tego, czy chodzi o wstawienie rzeczy do zmywarki, czy o zajęcie się dziećmi.”

On: „Nie chodzi o to, że mi się nie chce. Wydaje mi się, że robię tyle ile mogę, a kiedy raz na jakiś czas najdzie mnie ochota na to, by samemu coś posprzątać lub ugotować, to nie usłyszę nawet <<dziękuje>>. Ciężko o jakiś akt dobrej woli, w stosunku do kogoś, kto zwyczajnie cię nie docenia. Rozumiesz o czym mówię?”

Tylko, że żadna z nich nie chce wysłuchać, zrozumieć, czy okazać empatię.

Ona: „…więc prosisz raz, drugi, trzeci. No, ale ile można prosić?”

No właśnie, ile? Wtedy obydwoje wracają do swoich okopów. Jedno i drugie sięga po swego kałasznikowa i rozpoczyna się ostrzał stworzony ze wzajemnych oskarżeń.

Ona: „Pamiętam, jak kiedyś w złości powiedział mi kiedyś, żebym wynosiła się z jego życia. Spakowałam walizki i już byłam gotowa do wyjścia, ale zatrzymał mnie wtedy w progu. Błagał i przepraszał, mówił, że wcale nie miał tego na myśli. No i zostałam. Bo co miałam zrobić?

Czasem, gdy robi się naprawdę intensywnie tego żałuję. Ale wtedy zastanawiam się, czy ez niego rzeczywiście było by mi lepiej…”.

On: „Czy jestem zmęczony? Może i jestem, ale jakie to ma znaczenie? Tutaj nie ma miejsca na sentymenty. Liczy się to, kto komu mocniej „odda”, kto sprawi, że będzie bardziej bolało.”

W domu roznosi się głucha cisza. Taka jak ta, która zostaje po nocnej burzy. Po tym, co mu wczoraj powiedziała, może się spodziewać wszystkiego. W napięciu czeka, aż on wreszcie wróci do domu. Słyszy, jak klucz powoli obraca się w zamku i buty szorują o wycieraczkę. Na wszelki wypadek zaciska pięści i wychodzi mu naprzeciw, oczekując kolejnego ataku.

Ale nie tym razem. Zamiast ciężkiej artylerii, zastaje w kuchni bukiet kwiatów i mały liścik z napisem „Przepraszam”.

Ona: „Czyli na jakiś czas mamy zawieszenie broni?”

On: „Tak”. „Na jakiś czas” – dodaje z uśmiechem.

A ja zachodzę w głowę: Może niektórzy ludzie zostali po prostu stworzeni do tego, by ze sobą walczyć?


Dwie twarze każdego znaku zodiaku. Sprawdź, czy pasują do ciebie?

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
26 sierpnia 2017
Fot. iStock
Następny

Dobro i zło, sukcesy i porażki, radość i smutek – życie pełne jest przeciwieństw i kontrastów, które mimo wszystko współgrają ze sobą i dopełniają się.  Nie inaczej jest jeśli chodzi o znaki zodiaku – każdy z nich ma zarówno pozytywne, jak i negatywne cechy. Powinniśmy uświadomić sobie nasze mocne strony i nauczyć się je wykorzystywać, poznać te słabsze, zaakceptować je i nie pozwolić, by zaczęły dominować. Sprawdźcie, jakie kontrasty charakteryzują wasz horoskop i poznajcie swoje dwie twarze.

 

6 rzeczy, które zdarzają się, kiedy nie dbasz o swój biustonosz

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
26 sierpnia 2017
fot. iStock/kopitinphoto
fot. iStock/kopitinphoto

Ile razy w ciągu roku pierzesz swój biustonosz? Ten ulubiony, koronkowy, czarny, zielony – nieważne. Odpowiedź pewnie nie będzie zbyt jasna, bo sama nie pamiętasz, kiedy ostatnio widział pralkę. Jedno jest pewne, biustonosze czy gorsety pierzemy o wiele rzadziej niż bluzki czy spodnie. I tu pojawia się problem, bo im bliżej ciała coś się znajduje, tym częściej powinniśmy to prać. Ten sam stanik możemy nosić trzy do pięciu razy pod rząd, potem? Kierunek pralka. W przeciwnym razie czeka nas kilka poważnych konsekwencji.

1. „Szkodliwe substancje” tworzą górę lodową 

Brud, pot, grzyby, bakterie, drożdżaki i dziesiątki innych mikroorganizmów, które w samotności nie zrobiłyby nam może i nic złego. Jednak wystarczy wrzucić je wszystkie do jednego stanika, a góra lodowa zacznie rosnąć. Jak mówi dermatolog Joshua Zeichner „to wszystko może przekształcić się w prawdziwie złowrogie dla naszego zdrowia wydarzenia”.

2. Brzydki zapach zacznie przenosić się na ubrania 

Jak każdy doskonale wie, kiedy nie pierzesz czegoś wystarczająco często, ciuch zaczyna po prostu brzydko pachnieć. To samo dotyczy twojego stanika. Z tą różnicą, że zapach stanika zacznie przenosić się na rzeczy, które masz na sobie. Nie ma znaczenia, ile perfum i dezodorantów wylejesz na siebie z samego rana – ty i tak stajesz się na to odporna. Jak kończą się takie historie? Zazwyczaj to twoi znajomi i współpracownicy zauważą przykry zapach. Jeżeli któryś z nich będzie dbał o twoje dobro, po prostu ci o tym powie. Lepiej jednak temu zapobiec!

3. Przebarwienia będą nie do przejścia 

Ustaliłyśmy już, że dezodorant to najlepszy przyjaciel, gdy stanik nie jest pierwszej świeżości. Może i da to natychmiastowy efekt odświeżenia, przynajmniej na chwilę, ale możesz być pewna, że poza nim pojawi się jeszcze coś. Żółto-brązowe przebarwienia pod pachami to efekt uboczny ciągłego używania dezodorantu zamiast prania. Dodaj do tego pot i brud, a możesz być pewna, że stanik będzie nadawał się na dni, które spędzisz pod grubym swetrem, którego nikt z ciebie nie zdejmie.

fot. iStock/ AnnaViolet

fot. iStock/ AnnaViolet

4. Trądziku, welcome

To ogromne zagrożenie w szczególności u osób, które często korzystają ze stanika sportowego. Pot i bakterie są idealnym środowiskiem do rozwoju trądziku, którego potem ciężko się pozbyć. Możesz mówić, że nigdy nie miałaś problemów z trądzikiem, ale nie znaczy to, że i tym razem tak będzie. Sportowe staniki są tak blisko ciała, że każde małe otarcie może spowodować duży problem. Największe zagrożenie trądzikiem występuje w obwodzie, ale można tego uniknąć! Wystarczy, że swój sportowy stanik będziesz prała regularnie. Proste? A jak skuteczne!

5.Wysypka i infekcje gwarantowane 

Obsesyjnie używamy dziesiątek produktów do pielęgnacji twarzy, robimy sobie peelingi całego ciała, wcieramy kremy, a zapominamy o tak podstawowej sprawie jak higiena biustonosza. Doktor Zeichner uważa, że największym zagrożeniem są bakterie i drożdże, które zostają na miseczkach. „Dla nich najwygodniejszym i najcieplejszym miejscem jest to tuż pod biustem. To właśnie tam się rozwijają, by potem zaatakować cały biust.” Podrażnienie, wysypka, swędzenie, a ostatecznie infekcja, którą trzeba będzie leczyć.

6. Obdarte sutki

To coś, czego nie życzy się najgorszemu wrogowi. Jak nietrudno się domyślić, jego przyczyną zawsze będzie niewyprany biustonosz. Przepis na obdarte sutki jest jednak bardziej złożona. Potrzeba do tego jeszcze suchej skóry. Nawet najmniejszy okruszek, pot czy balsam do ciała, który znajdzie się pomiędzy delikatną skórą i materiałem może spowodować ogromną szkodę.


źródło: Bustle.com

 

 


Zobacz także

Fot. Unsplash/Cel Lisboa / CCO

Sny często nas ostrzegają! Kilka wskazówek jak je interpretować

Fot. Pexels / www.pexels.com  /

Regulamin konkursu „Zdradzamy sekrety – Twoje urodowe triki”

Fot. iStock / gilaxia

8 sygnałów, które świadczą o tym, że możesz mieć problem z alkoholem