Popatrzcie na swoje odbicia w lustrze. Bo oto przed Wami stoją ludzie, którym zdarzyłam się ja. Najszczęśliwsze dziecko na tym świecie

Anika Zadylak
Anika Zadylak
17 stycznia 2017
Fot. iStock / SrdjanPav
 

Wiesz Tatusiu…

… Kiedy tak dziś patrzę na swoje życie, trzymając w swoich dłoniach starego, wymiętego królika, którego mi kiedyś podarowałeś, to rozumiem. Rozumiem dlaczego tak często z troską i gładząc moje wiecznie potargane włosy, powtarzałeś mi, jak to dobrze, że urodziłam się właśnie tamtej zimy. Tej stulecia, gdy nie mogłeś dostać się do szpitala, żeby w końcu mnie zobaczyć i być przy mamie. Bo dziś nie są w stanie złamać mnie żadne przeciwności. Nie pokona mnie żaden silny i zimny wiatr, nie przestraszy żadna, nawet najbardziej samotna noc i nie złamie żadna zła wiadomość.

Mówisz, że gdy patrzysz na mnie, to widzisz tę małą dziewczynkę, której nikt nie dawał szans na przeżycie, a która krzycząc z całych sił, udowadniała, że jest i zawsze będzie. I tak jak wtedy, Ty przedzierałeś się przez ogromne zaspy, żeby w końcu utulić mnie w swoich ramionach, dziś ja przedzieram się przez każdy mrok. Nawet ten, że los postanawiając inaczej niż sobie zaplanowałam, każe mi być matką i ojcem w jednej osobie. Każe mi być rodzicem, które nie ma pewności, czy jutro będzie mógł jeszcze raz powiedzieć, że ma dwoje dzieci.

Choroba mojego syna, nie pozwala na taki spokój. Zresztą, nie pozwala na żaden, a mimo to  trwam i wierzę, że wszystko jest po coś. Zwłaszcza cierpienie i niepewność, które wracają do Ciebie zawsze, gdy opowiadasz mi o naszym pierwszym spotkaniu. Gdzie największą ulgę, przyniósł Ci mój płacz. To pewnie dlatego do dziś najbardziej lubię, gdy mój syn podnosi głos, o coś się kłóci, z czymś nie chce pogodzić. I nerwowo przełyka łzy. Uśmiecham się wtedy ukradkiem, przymykam oczy, łapie duży oddech, bo wiem, że on żyje. Bo walczy.

A Ty się śmiejesz, że faktycznie jest tak, że nasze dni właśnie zataczają koło. Bo znowu przyszła ciężka zima, gdzie im głośniejsza rozpacz, tym większe szanse na przeżycie.

Wiesz Mamo…

… Tyle samo razy, ile patrzę na moją córkę i słucham, jaka to niesprawiedliwa jestem, bo nie pozwalam na zbyt późne powroty, tyle samo razy ja  wracam. Do swojego pokoju, gdzie kiedyś ze złości obsmarowałam sprayem całą ścianę a Ty skwitowałaś to jednym zdaniem – „Chyba musisz zmienić plany na życie kochanie, bo zdolności artystycznych to nie posiadasz, zupełnie jak twoja matka”. I tak jak bardzo wtedy przez moment byłam na Ciebie wściekła, tak dziś z całego serca Ci dziękuję.

Za mądrość, za miłość prawdziwą i dojrzałą, dzięki której dziś to ja potrafię być dobrą mamą.

I za to, że nigdy nie powiedziałaś mi, że sama kiedyś  zobaczę, jaki to strach, gdy tak strasznie Cię zawodziłam. Gdy uciekałam, milczałam i pakowałam się w kolejne kłopoty. A Ty, choć nie przespałaś przeze mnie tak wiele nocy, zawsze powtarzałaś tylko jedno. Żebym pamiętała, że cokolwiek by się nie stało, zawsze mogę przyjść. Przytulić się i nic nie mówić.

A teraz  sama moim dzieciom mówię, że ich dom jest i zawsze będzie wszędzie tam, gdzie jestem ja.

I te sny, w których widzę Twoje zatroskane oczy i czuję Twój kojący dotyk, są i na zawsze już będą, tymi najbardziej upragnionymi. Bo po nich zawsze przychodzi nowy, lepszy dzień.

Cieszę się, że mogłam patrzeć i pamiętać te bardziej szare momenty, gdy nie zawsze na wszystko starczało, gdy dwoiłaś się i troiłaś, żebyśmy nie chodzili z braćmi w dziurawych butach. Nie raz się wtedy zastanawiałam, czy nie jesteś przypadkiem bajkową wróżką, która ma zdolność tworzenia z niczego, że jest nawet wtedy, gdy nie ma skąd być. Patrzę na swoje odbicie w lustrze i wiem, że dziś sama nią jestem. Bo matka potrafi wszystko. Zwłaszcza, kiedy ma takie wzorce, jakie mogłam mieć ja.

Kochani rodzice…

… Za dwa lata skończę 40 lat i będę pewnie wyprawiała w świat, swoje najstarsze dziecko. Bo pewnie tak jak ja kiedyś, zapragnie uczyć się życia z dala od domowych pieleszy. Zapragnie wprowadzić w obrót wszystkie te lekcje, jakie otrzymał.  Tak jak kiedyś, ja je wyniosłam od Was. I dlatego, choć tak bardzo oddalam od siebie te wizję, wiedząc, że to przecież naturalna kolei rzeczy, tak samo bardzo się nie boję. Bo oddałam mu wszystko, co kiedyś dostałam od Ciebie mamo i Ciebie tatku.  Dlatego wiem, że nie będzie takiej przeszkody, z jaką sobie nie poradzi.

Nie spotka go takie zło, którego nie będzie umiał pokonać dobrem, jakie w sobie ma.

I to co najważniejsze. W jakikolwiek głęboki las by nie wszedł, jakkolwiek daleko by nie był, nawet jeżeli zamieć, zasłoni mu widok i ukryje wszystkie drogi, tę najważniejszą znajdzie zawsze. Tę do domu… Wiem, bo swoją, nadal znam  na pamięć. I zawsze jestem pewna, że na jej końcu, przy ganku stać będziecie Wy. I tak jak ja z zachwytem pokazuje Wasze zdjęcia i opowiadam o cieple i poczuciu bezpieczeństwa, jakie nadal mi dajecie każdego dnia, tak dziś Ty mamo i Ty tato, popatrzcie na swoje odbicia w lustrze. Bo oto przed Wami stoją ludzie, którym zdarzyłam się ja. Najszczęśliwsze dziecko na tej ziemi.

Dziękuję.


14 sekretów dobranego związku

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
17 stycznia 2017
fot. iStock/ svetikd
 

Na temat budowania i życia w szczęśliwym związku napisano mnóstwo już książek i poradników. Nie raz słyszałyśmy też dobre rady i cenne wskazówki, a mimo tej zewsząd płynącej wiedzy, nie każdy związek przetrwać może próbę czasu, nie każda miłość okazuje się tą do grobowej deski.  Konia z rzędem temu, kto ma złoty środek na szczęśliwą i trwałą relację, kto zna skuteczną metodę na to, by od stanu zakochania przejść płynnie w miłość dozgonną i dającą spełnienie! Cudów nie ma, bo dobrany związek to codzienna praca i pewne zachowania, które charakteryzują dobrane i zaangażowane pary. Chcesz dowiedzieć się, co łączy tych szczęściarzy? Uchylamy zatem rąbka tajemnicy – oto 14 sekretów partnerów na medal.

Nie dzielą się prywatnymi sprawami bez zgody drugiej strony

Żyjemy w czasach, gdy dzielimy się życiem prywatnym nader chętnie – wstawimy zdjęcia, „meldujemy” się w miejscach swojego pobytu, opisujemy wykonywane aktywności. Zanim jednak podzielimy się publicznie czymś, co dotyczy także i naszego partnera, musimy mieć pewność, że nie widzi on w tym niczego złego i wyraża swoją zgodę. Ustalenie zasad i granic dotyczących spraw prywatnych pomoże w uniknięciu konfliktów i utracie zaufania ukochanego.

Nie boją się otwartości

Nie jest łatwo mówić o tym, co nas boli, złości, smuci, zawstydza lub napawa lękiem, ale w dobrej relacji partnerzy nie boją się dzielić swoimi przeżyciami i odczuciami. Nie warto też dusić w sobie tego, co mamy za złe drugiej stronie, co chcielibyśmy w relacji zmienić – udawanie, że nic się nie dzieje prowadzi jedynie do narastania trudności i kumulacji problemów. Umiejętność otwartej rozmowy o własnych emocjach i uczuciach, bez obawy o niewłaściwe ich odebrania czy brak zrozumienia, to jedna z podstaw szczęśliwego związku.

Szanują odmienne potrzeby

Rzadko która para ma te same potrzeby w tym samym czasie – czy to chodzi o sprawy seksualne, zawodowe, rodzinne, majątkowe czy rozwój osobisty. Ważne, by akceptować swoje odmienności, wspierać wzajemnie w swoich dążeniach i kochać się nawet w tych chwilach, gdy jesteśmy na dwóch różnych biegunach.

Są w równym stopniu zaangażowani w stworzone przez siebie zasady

Wyznają te same wartości, mają podobne życiowe priorytety i z takim samym zaangażowaniem trzymają się wspólnie stworzonych zasad. Są pewnie siebie nawzajem i nie obawiają się przykrych niespodzianek ze strony partnera i przysłowiowych kościotrupów ukrytych w ich szafie. Nie oznacza to jednak, że mówią i zachowują się tak samo, że muszą zgadzać się w każdym słowie – nie muszą, bo wiedzą, że nawet pomimo różnicy zdań stoją na tych samych fundamentach.

Są zawsze gotowi na wsparcie i pomoc w kryzysie

Stoją za sobą murem nawet w chwilach, gdy ich związek przechodzi załamanie. Potrafią odrzucić złość i urazy dnia codziennego, by być wsparciem i pomocą dla ukochanej osoby. Bezwarunkowo, niewyczerpanie i w każdym momencie są dla siebie siłą, która nigdy nie słabnie.

Doświadczają osobiście smutku swojego partnera

Starają się zrozumieć, co czuje druga strona, oferują swoją pomoc i próbują uleczyć ból partnera – nawet ten, który został spowodowany problemami w ich relacjach. Są empatyczni, współczujący i próbują postawić się na miejscu tej drugiej strony.

Są wobec siebie emocjonalnie hojni

Kochający się ludzie wiedzą, że czasami trzeba poświecić swoje potrzeby dla dobra drugiej osoby – i robią to bez poczucia rezygnacji i żalu. W dobranym związku w ten sposób postępują obie strony – są gotowe na ustępstwa i postawienie siebie na drugim miejscu wtedy, gdy trzeba. Nie ma tutaj mowy o większym poświęcaniu się jednego z partnerów i jakiejś nieczystej grze – oboje dobrze wiedzą, że mogą liczyć na wzajemność i docenienie swoich starań w przyszłości.

Wierzą w swoje dobre intencje

Ufają sobie nawzajem, nie podejrzewają o złe zamiary i nieczyste intencje. Nawet jeśli partner zachowa się samolubnie i egoistycznie, to potrafią rozmawiać o tym otwarcie i wprowadzić konieczne zmiany. Dobrze wiedzą, że nawet jeśli nie widać tego na zewnątrz, to w środku ich relacji kryje się niezaprzeczalna troska i zawsze dostępne wsparcie.

Oczekują wzajemnej siły i odwagi wtedy, gdy zachodzi potrzeba

Wierzą w to, że razem są w stanie pokonać wszelkie trudności i problemy, że w chwili kryzysu partner będzie dla nich wsparciem i źródłem siły. Oczekują tego od samych siebie i od drugiej strony. Wiedzą, że w trudnej sytuacji ta druga osoba zrobi wszystko, co w jej mocy, a gdy jej się nie uda, będzie mogła wesprzeć się na ramieniu kochającego partnera i liczyć na jego pomoc.

Po każdym kryzysie kochają się jeszcze mocniej

Kochające i dobrane pary wiedzą, że dawne żale i nieporozumienia są wrogami dobrych relacji, dlatego z minionych kryzysów czerpią dla swojego związku siłę, wyciągają wnioski i uczą się na błędach. Słabsze momenty wykorzystują do tego, by wzmacniać swoje uczucia i budować jeszcze silniejsze porozumienie.

Wierzą, że partner daje z siebie wszystko

Wiele par rozpadło się z powodu tego, że jedna strona obwiniała drugą o zbyt małe zaangażowanie i niedostateczne starania. W dobranych związkach obie strony wierzą w to, iż niezależnie od sytuacji, ukochana osoba będzie robić wszystko, co w jej mocy. Ufają sobie nawzajem i wiedzą, w których obszarach należy drugiej stronie nieco odpuścić i nie naciskać zbyt mocno – nie w każdej sytuacji możemy przecież być perfekcyjni.

Budują związek na zawsze, dożywotnio

Dobrani partnerzy nie określają daty ważności swojego związku, nie przewidują rozstania i innego życia – wierzą, że właśnie ta osoba jest im pisana, że z nią chcą doczekać końca swoich dni. Czują powiązanie duchowe i emocjonalne – wierzą w to, że są dla siebie dwiema odnalezionymi połówkami, bratnimi duszami.

Nigdy nie dołują partnera

Upokarzanie, krytykowanie i wprawianie w zakłopotanie partnera jest im obce. W myśl zasady „nie kop leżącego”, gdy jedna strona jest w dołku, druga nie robi nic, co mogłoby zwiększyć ten smutek i frustrację. Przeciwnie – chce różnymi sposobami zmotywować ukochanego, podnieść na duchu i pocieszyć.

Doceniają obecność ukochanej osoby w swoim życiu

Wiedzą, że los bywa nieprzewidywalny, a jutro to rzecz niepewna, dlatego są wdzięczni za każda wspólną chwilę razem i doceniają obecność ukochanej osoby w swoim życiu. Celebrują swoją miłość i istniejącą pomiędzy nimi relację.


Na podstawie: www.psychologytoday.com

Zapisz


Wejść po raz drugi do tej samej rzeki… Czy potrzebne nam cierpienie?

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
17 stycznia 2017
fot. iStock/Bojan Kontrec

Słowa, które po sobie zostawiła Wisława Szymborska, zawsze będą wybrzmiewać w naszych głowach. W mojej od kilku dni siedzi jedno zdanie: „Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy”. Można nam to powtarzać setki razy, ale my i tak, uparcie będziemy chcieli przekonać się na własnej skórze, że nie ma powrotu. Niezależnie czy chodzi o związek, pracę czy przyjaźnie. Wszyscy się zmieniamy.

Wracać?

Kilka dni temu postanowiłam sprawdzić, co słychać u moich starych znajomych. Na chwilę wróciłam do hermetycznego środowiska, które potrafi przytłoczyć. Może wróciłam to za dużo powiedziane. Tęskniłam, a że miałam okazję sprawdzić, co słychać u moich starych znajomych – skorzystałam z niej. Już na samym wejściu dostałam w twarz z liścia. To samo miejsce, może kilka nowych osób, ale ciągle ta sama atmosfera: radości, rywalizacji i pozornego szczęścia. Przez chwilę poczułam się jak ryba w wodzie. Ba, stwierdziłam, że pora wracać! Najlepiej na tych samych warunkach, co kiedyś. I wtedy dostałam w twarz po raz drugi. „Aga, ale ty się zmieniłaś!” – usłyszałam od jednego czy drugiego znajomego. Nie chodziło im wcale o wygląd, ale podejście do życia. Ale czy to coś złego?

Wstrzymana ewolucja

Dobra, przyznaje. Na początku całym tym stwierdzeniem byłam przytłoczona i niezbyt wiedziałam, jak się do niego odnieść. Po upływie godzin i obserwacji „z boku” stwierdziłam, że był to komplement. Kiedy masz choć trochę szacunku do siebie, rezygnujesz z czegoś, co hamuje twój rozwój, nie pozwala ci na szczęście. Choćby to było bolesne jak jasna cholera, a przy okazji miało zranić kilka dodatkowych osób – ratujesz siebie. Jasne, że będziesz chciała wracać. To normalne, w końcu tyle pięknych wspomnień, niezapomnianych chwil, przyjaciół, znajomych… Moje zderzenie z rzeczywistością dało mi jasny obraz sytuacji. Kolega miał rację, zmieniłam się. Jednak dla nich ten obraz był tak bardzo dotkliwy, bo na trasie do celu ciągle tkwią w tym samym miejscu.

Historia podprogowa

„Ja i moja żona? Proszę cię! Jesteśmy dobraną parą tylko na instagramowym zdjęciu!” – rzucił jeden z tych, którzy zawsze są uśmiechnięci. O jego małżeństwie mówi się dużo. Głównie z powodu setek zdjęć zamieszczanych w mediach społecznościowych przez żonę. „Wiesz, jest fajnie, jak jesteśmy osobno, ale przecież nie o to chodzi w miłości. Z resztą czy ja na pewno ją kocham?” Z łezką spływającą po policzku opowiadał, jak to wszedł drugi raz do tej samej rzeki. „Zostawiła mnie dla innego. Dzieci zostały ze mną. Samotny ojciec z dwójką dzieci i własną firmą, wyobraź to sobie! Byłem wściekły, może nawet nie zraniony. Z resztą zakochałem się. Miałem cudowną młodą kobietę, która była miłością mojego życia. Przez dwa lata żyliśmy jak w bajce, ale co z tego? Żona postanowiła wrócić, a ja jak głupi stwierdziłem, że to dla dobra dzieci.” Pytam, czy był potem choć przez chwilę szczęśliwy. „Tak, tydzień temu, kiedy moja córka wychodziła za mąż. Ale wiesz co mi wtedy powiedziała? Że ona nigdy nie była szczęśliwa, bo ja nie byłem szczęśliwy z jej matką i naprawdę nie musiałem się tak poświęcać.”

Bo tak lepiej

Zawsze wybierzemy to, co dobrze znamy. W końcu lepszy znany wróg niż nieznany przyjaciel. Ale czy wchodzenie drugi raz do tej samej rzeki ma jakiś sens? Z jakiegoś powodu rozstaliśmy się z partnerem czy dawnym życiem. Zazwyczaj robimy to dla własnego dobra. Jasne, są momenty, w których po prostu potrzeba nam od siebie przerwy. Każdy z nas potrzebuje momentu samotności, zwłaszcza, gdy wali się świat. Jednak ostateczne rozstanie powinno być naprawdę ostateczne. Oczywiście, że będziemy się zmagać z tęsknotą, a sentymenty zawsze pozostaną. Związek powinien być przede wszystkim miłością, zaufaniem i chęcią bycia z drugim człowiekiem, zwłaszcza gdy wali mu się świat.

Czas jak woda

Kiedy do rzeki wrzucimy kamień, po pewnym czasie zostaje on zmieniony przez wodę. Tak samo jest z ludźmi – naszą wodą jest czas. Każde przeżycie kształtuje nas w nieporównywalny do innych sposób. Powrót zawsze będzie wiązał się z rozczarowaniem. Bo przede wszystkim zmieniłaś się ty. Nie byłaś kształtowana przez te same wydarzenia, nie masz pojęcia co wydarzyło się w czasie, w którym byliście osobno. Kolejną kwestią jest zaufanie. Czy będziesz potrafiła zaufać komuś, kto cię skrzywdził? Pewnie powiesz, że jeżeli to prawdziwa miłość, nie będziesz miała z tym problemu. Czasem nawet miłość i przyjaźń są narażone na stracenie, a powrót będzie się wiązał z jeszcze większym rozczarowaniem i zranieniem.


Zobacz także

Miłość to nie jest „nigdy” i „na zawsze”. Bo może miłość to szansa? Szansa dawana bez końca, po stokroć, a nawet tysiąckroć?

Kiedy spotka się dojrzewanie z przemijaniem. O matkach i córkach, czyli burza hormonów pod jednym dachem

Współczesne życie kobiety jest pełne wyzwań. Spróbuj medytacji