Dlaczego szminka postarza cię o 10 lat? 5 błędów, które popełniają kobiety

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
19 grudnia 2017
Fot. iStock/gilaxia
 

Pamiętam, jak w dzieciństwie nocowałam u babci. Zawsze rano, gdy wychodziła do sklepu po bułki, malowała usta szminką. Nie używała żadnych innych, kolorowych kosmetyków. Chociaż kolor średnio mi się podobał, sam babciny zwyczaj robił na mnie ogromne wrażenie. Chodziłam wtedy do podstawówki i jedyne, czego używałam, to pomadka ochronna do ust lub ewentualnie błyszczyk z Bravo Girl. Utkwiło mi jednak w głowie, że kobiety noszą na ustach szminkę, a dziewczyny błyszczyk. Można ją lubić lub nie, ale trzeba przyznać, że szminka coś w sobie ma. Dodaje powagi i klasy, a odpowiednio dobrana, podkreśla urodę i dodaje seksapilu. Pewnie dlatego na różnych etapach swojego życia eksperymentowałam ze szminkami. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że każda kobieta powinna mieć przynajmniej jedną – czerwoną. Szminek w tym kolorze miałam dziesiątki, a każda gorsza od drugiej. Wyglądałam po prostu koszmarnie. Bo jedna sprawa, to odcień odpowiedni do karnacji i zębów, a druga, to umiejętne wykonanie makijażu ust.

Dużo czasu minęło, zanim udało mi się zaprzyjaźnić ze szminką i na stałe wprowadzić ją na listę moich kosmetycznych „must have”. Ile z nich po pierwszym użyciu trafiło do kosza… Jedna, najdroższa, bo dopasowana przez makijażystę, a jednak wciąż „nie taka”, od dwóch lat leży na umywalce w łazience. Czasem piszemy nią sobie wyznania miłosne na lustrze. Czerwona, rzecz jasna.

Jeżeli marzysz o tym, żeby nosić szminkę, ale każda postarza cię o 10 lat, być może popełniasz (tak jak ja) któryś z podstawowych błędów. Oto one:

Masz nieodpowiednią konturówkę

To naprawdę super kosmetyk, pod warunkiem, że jest dobrze dobrany do koloru szminki. Często jednak kupujemy za ciemną konturówkę, przez co efekt jest groteskowy. Jeśli dodatkowo chcemy powiększyć usta i nieumiejętnie je obrysujemy, całość wygląda po prostu koszmarnie. Najlepiej używać konturówki w tym samym kolorze. A nawet… w ogóle z niej zrezygnować, jeśli nie potrafimy się nią posługiwać.

Spierzchnięte usta

Jeżeli wargi nie są zadbana i solidnie nawilżone, każda szminka będzie prezentować się źle. Zmarszczki, które się pojawiają, automatycznie postarzają. Warto pamiętać, że większość szminek dodatkowo wysusza usta, dlatego przed pomalowaniem ust warto nałożyć pomadkę nawilżającą.

Brak rozświetlenia

Wąskie usta same z siebie dodają lat, dlatego trzeba zadbać o rozświetlenie warg. Można optycznie je powiększyć i nadać miękkości, nakładając na środek odrobinę rozświetlacza lub bezbarwnego błyszczyku.

Zły odcień

Ten błąd popełniają najczęściej kobiety o bardzo jasnej cerze. To właśnie one wybierają szminki w kolorze jagód czy ciemnej czerwieni. W efekcie ich skóra nabiera trupiego koloru, co na pewno zdrowo nie wygląda. Jeśli z natury jesteśmy bardzo blade, powinnyśmy wybierać cieplejsze kolory. Wyjątkiem jest klasyczna czerwień, ale i tu lepiej unikać zimnego odcienia.

Za dużo kosmetyku

Im grubsza warstwa, tym gorszy efekt. Po zakończeniu malowania usta należy odcisnąć na chusteczce, by pozbyć się nadmiaru kosmetyku z warg. Jeśli w ciągu dnia szminka się zetrze, nie należy nakładać kolejnej warstwy. Na ogół wystarczy rozetrzeć palcem to, co zostało.

Wybór odpowiedniej szminki to wcale nie jest prosta sprawa. Przede wszystkim należy pamiętać, że ciemne kolory pomniejszają usta, a jasne powiększają. To podstawowa zasada, której trzeba się trzymać. Ponadto, ciemne odcienie oprócz powagi, dodają też lat. Kolejna sprawa, to kolor zębów. Kobiety, które mogą się pochwalić śnieżnobiałym uśmiechem, powinny zrezygnować z chłodnych, ciemnych kolorów. Mogą za to postawić na róż, brzoskwinię czy kolory łososiowe. Warto pamiętać, że perłowe szminki i pomadki zawsze postarzają, a matowe odmładzają.

Blondynki będą wyglądać świetnie w różu wpadającym w pomarańcz, brunetki w brązach, fioletach i burgundzie, szatynki w jasnych brązach, a rudowłose w odcieniach ceglastych i łososiowych.

Kolor szminki powinien być też odpowiednio dobrany do całej stylizacji. Kontrasty bywają ryzykowne, ale czasem wychodzą na plus. Nie bez znaczenia jest także makijaż oka. Jeśli decydujemy się na usta w wyjątkowo jaskrawym lub intensywnym kolorze, reszta makijażu powinna być stonowana i delikatna.

Źródło: Daily Mail/Rossmann


Dlaczego mówimy „Wszystko w porządku”, choć świat nam się wali?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
19 grudnia 2017
Fot. iStock/Viktor_Gladkov
 

Ile razy zdarzyło się, że byłaś smutna, zdenerwowana, zmartwiona lub przerażona, ale nie wiedziałaś, jak poprosić kogoś o pomoc? Liczyłaś w duchu, że ktoś się zorientuje, że zauważy, że sam zapyta. A gdy już to zrobił, automatycznie odpowiadałaś: „Wszystko w porządku, dzięki, zdaje ci się”. A może jeszcze inaczej. Ile razy zdarzyło się, że czyjeś zachowanie cię zaniepokoiło? Koleżanki z pracy, partnera, dziecka, matki. Ile razy zapytałaś, czy wszystko w porządku? Ile razy zadowoliłaś się odpowiedzią, że tak, wszystko w porządku i odpuściłaś temat? Bo w sumie to nie masz do tego głowy, nie chce ci się, co cię to interesuje… Między inni właśnie dlatego kłamiemy, gdy inni pytają nas, co się dzieje.

Najsmutniejsze jednak jest to, gdy ludzie ukrywają (nieświadomie lub celowo) swoje lęki, smutki i troski przed najbliższymi osobami. To bywa frustrujące dla obu stron. Jedna osoba czuje się samotna, a druga odrzucona. Niby takie to proste i jasne, a jednak wciąż powtarzamy te same schematy. Dlaczego zdarza nam się mówić, że wszystko jest ok, gdy właśnie w tym momencie do „ok” jest cholernie daleko?

Powód 1: Bo to błaha sprawa

Najczęściej nasze pierwsze reakcje są nieadekwatne do sytuacji. Czymś się mocno zmartwimy lub coś nas wyjątkowo przerazi, ale już po chwili zdajemy sobie sprawę z tego, że problem nie jest aż tak poważny lub można go szybko i łatwo rozwiązać. Takich sytuacji zdarza się mnóstwo, niemalże każdego dnia i czasem faktycznie lepiej powiedzieć, że wszystko gra, niż obarczać problemami drugą osobę. Wyjątek stanowią pary – w związku lepiej mówić o wszystkich. Nawet o tych małych-wielkich lękach.

Powód 2: Nie jesteśmy jeszcze gotowi

Niektórzy wolą samodzielnie rozwiązywać problemy lub chociaż analizować wszelkie możliwe wyjścia, zanim opowiedzą partnerowi, co ich trapi. Takie postępowanie może być trudne do zaakceptowania dla osób, które chcą, by w związku otwarcie o wszystkim ze sobą porozmawiać. Czym innym jest jednak oszukiwanie lub posiadanie tajemnic, a czym innym wstępna analiza, zanim wciągnie się do sprawy drugą osobę. To raczej wyraz szacunku, a nie ignorancji.

Powód 3: Trzeba wylizać rany

Tuż po kłótni zdarza się, że jedna ze stron wciąż jest naburmuszona, choć wszystko zostało już wyjaśnione. Doszliście do porozumienia, ale on potrzebuje chwili, by dojść do siebie, ułożyć sobie wszystko w głowie. W takiej sytuacji z pewnością skłamie, że „jest ok”. Nie ma więc sensu zadawać takich pytań, choć cisną się na usta. Niektórzy potrafią szybko przejść do porządku dziennego, inni potrzebują czasu, żeby wylizać rany po bójce.

Powód 4: To nie czas i miejsce

Widzisz, że ewidentnie coś go trapi, więc bombardujesz do pytaniami, co jest grane. Celowo odpowiada, że nic, bo właśnie jesteście w drodze na kolację u twoich rodziców, albo zbierasz się do pracy, a czeka cię dziś poważne zadanie. Jeżeli faktycznie będzie wiarygodny w tym, co mówi, do tematu wrócicie później, a problemy nie przysłonią aktualnych priorytetów. Jeśli jednak: „Wszystko w porządku” zabrzmi sztucznie, będziesz się martwiła przez całą dzień. Tak czy siak – intencje były dobre.

Powód 5: Niestabilność emocjonalna

Osoby, które mają problemy emocjonalne, bardzo często udają, że wszystko gra, tylko po to, żeby później mieć się o co przyczepić. Bo przecież to twoja wina, że nie widzisz, co się dzieje. Bo przecież chciał powiedzieć, ale jakieś niezadowolenie w twoim głosie wyczuł. Bo w sumie to twoja wina i z tobą nie da się o niczym normalnie porozmawiać. Bo ty go nigdy nie rozumiesz.

Powód 6: Brak zaufania

Jeżeli nie czujemy się pewnie w związku, boimy się ośmieszenia lub bagatelizowania naszych problemów, będziemy unikać szczerych rozmów. To jasny sygnał, że między wami nie jest najlepiej. Jeżeli w porę nie naprawicie waszych relacji, ten związek się rozpadnie.

Powód 7: Bo po co komuś zawracać głowę

Często, a zazwyczaj, gdy bardzo kogoś kochamy, próbujemy za wszelką cenę uchronić drugą osobę przed wszelkim złem. W dobrej wierze staramy się unikać trudnych rozmów, nie opowiadamy o tym, co spędza nam sen z powiek. Bo przecież po co go martwić, ma tyle swoich problemów. Znam go i wiem, że ta wiadomość totalnie go przybije… Argumentów znajdzie się sporo. Problem w tym, że życie ciągle rzuca kłody pod nogi, a udane związki charakteryzują się tym, że partnerzy ramię w ramię przeskakują przez przeszkody.

W jakich sytuacjach nie wolno udawać, że wszystko jest ok? Kiedy sprawa jest naprawdę poważna i nic nie stoi na przeszkodzie, by swobodnie porozmawiać. Także wtedy, gdy widzimy, że tajemnice i niedopowiedzenia oddalają nas od siebie.

Samotne mierzenie się z przeciwnościami losu często przynosi więcej szkody, niż pożytku. Warto o tym pamiętać.

 


8 typów ludzi, którzy zatruwają nasze życie i których powinniśmy unikać, żeby żyć szczęśliwie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
19 grudnia 2017
Fot. iStock/South_agency
Następny

Na naszej drodze spotykamy ludzi, którzy nas inspirują, sprawiają, że chcemy się rozwijać, sięgać po więcej. Ale trafiamy też na tych, którzy zatruwają nasze życie i nas samych, trzymają nas w miejscu, budzą nasze lęki, wątpliwości, podkopują pewność siebie. 

Bywa, że zajmuje nam trochę czasu rozpoznanie osób, które nam szkodzą. Nie jesteśmy pewni, czy z relacji w jakiej się znajdujemy, powinniśmy się wycofać, czy mamy prawo powiedzieć, że czujemy się źle bez poczucia winy. Jest kilka typów ludzi, które zatruwają nam życie i których powinniśmy unikać, a przynajmniej stawiać im mocne granice, by ich obecność w naszym życiu nam nie szkodziła.


źródło: brightside.me

 

Zobacz także

9 sposobów na lepszy sen

9 sposobów na lepszy sen

„Żałoba to cena, którą płacimy za miłość”. Dziś na cmentarzu, jak nigdy przedtem szukam intymności

Nie wystarczy tylko być prawdomównym. Co zrobić, żeby inni ci ufali?