Co tak naprawdę faceci myślą o dużych pupach

Redakcja
Redakcja
21 września 2018
Fot. iStock/Oleh_Slobodeniuk
 

Patrzymy z zazdrością na kobiety w rozmiarze 36, nierzadko z niechęcią na nasz tyłek, który próbujemy wcisnąć w dżinsy rozmiar 40. Cóż, no niektóre z nas mają większą pupę i tyle. Mówi się, że wystarczy to zaakceptować, choć nam samym przychodzi to z trudem. A czy wiecie, co tak naprawdę myślą o dużych kobiecych tyłkach mężczyźni? Zapytaliśmy kilku.

„Nie wszystkie duże tyłki są sobie równe”

Powiedzmy sobie szczerze, że faceci lubią większe pupy, ale jedna drugiej nierówna. Dla mnie ważniejszy jest kształt niż rozmiar. Małe tyłki potrafią być fajne, tak samo jak duże. Liczy się jakość – czyli jeśli kobieta ćwiczy, jej pupa wygląda kształtnie, to tak naprawdę za każdą się obejrzę, bez względu na rozmiar”.

„Dużym tyłkom w obcisłych leginsach mówię nie”

„Duża pupa jest fajna – jest za co złapać, seks może być świetny dzięki temu – to plusy. Ale są też minusy – zawsze zastanawiam się, czemu kobiety z większymi tyłkami wciągają na siebie obcisłe leginsy, mega obcisłe dżinsy. Czy nie lepiej wyglądałyby w czymś luźniejszym?”.

„Bez znaczenia”

„Nie jestem typem faceta, który zwraca szczególną uwagę, dla mnie najważniejsze są nogi, jeśli są idealne, reszta może mieć różny rozmiar”.

„Większa pupa kojarzy mi się z radością życia”

„Może to brzmi idiotycznie, ale jak myślę o dużej pupie, to widzę od razu te wszystkie brazylijskie tancerki podczas karnawału. Jest radość, śpiew, taniec, chęć życia. I jak zaczynam się nad tym zastanawiać, to myślę, że kobiety z większymi pupami pociągają mnie bardziej, bo jestem przekonany, że nie liczą obsesyjnie kalorii, że mają więcej luzu do życia i do świata, niż szczupłe dziewczyny. Choć wiem, takie przekonanie dla niektórych może być krzywdzące, ale ja tak mam”.

„Wszystko zależy od proporcji”

„Dla mnie wszystko zależy od proporcji, a nie od rozmiaru. Jeśli wszystko do siebie pasuje, nie jest przekombinowane, niczego nie jest za dużo ani za mało, a do tego – bez względu na rozmiar widać, że kobieta o siebie dba – to sama wielkość pupy nie ma dla mnie znaczenia”.

I co wy na to drogie panie?


4 typy osobowości wampirów emocjonalnych

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
21 września 2018
Fot. Pixabay / biznesbaranova / CC0 Public Domain
 

Gdy masz taką osobę w kręgu bliskich lub znajomych osób, nie możesz cieszyć się życiem. Twoje samopoczucie podlega wahaniom, a twoje podejście do rzeczywistości staje się coraz bardziej pesymistyczne. Jednym słowem, dobra energia ucieka z ciebie jak z przekłutego balonika. I zamieniasz się w kogoś, kogo nie znasz. Wszystko to za sprawą energetycznych wampirów.

Osobowość negatywna

Osoby tego typu mają tylko jeden, główny cel: sprawić, że poczujesz, że jesteś beznadziejny. Energetyczny wampir ma w nosie twoje zdanie, zawsze będzie przeciwny twoim pomysłom, nawet jeśli jest świadomy, że się myli.  Na koniec powie ci, że „chce dla ciebie jak najlepiej.”

Osobowość ofiary

Inaczej „ofiara” (losu). Narzeka na wszystko, ciągle wnosi skargi i zaraża cię swoimi nieuzasadnionymi lękami. Nigdy nie znajdzie czasu na to, by cię wysłuchać, jest zbyt zajęty mówieniem o swoich problemach i o tym, jak niesprawiedliwe i okrutne jest życie.

Osobowość nie-empatyczna

Nie wyszło ci? Twoja wina, sam do tego doprowadziłeś, a w ogóle to co mnie to obchodzi. Takie słowa z ust wampira energetycznego usłyszysz równie często co, poczujesz, że generalnie niewiele go obchodzą twoje uczucia. Emocjonalne wampiry nie będą próbowały zrozumieć jak to jest znaleźć się się w sytuacji i skórze drugiego.

Osobowość melancholijna i brutalna

Emocjonalne wampiry widzą, że szklanka jest w połowie pusta, a nie w połowie pełna. Zawsze będą szukać złej strony wszystkiego i zawsze będą niechętnie podejmować nowe działania.

Termin „wampir” mówi nam ponadto; ogólnie rzecz biorąc, są to ludzie, którzy, mając mało empatii dla innych, nie oznaczają się zbytnią wrażliwością, no i dopuszczają aktów przemocy wobec innych, bez powodu. Podstawowe stany emocjonalne, które im towarzyszą to gniew i duma.


Na podstawie: nospensees.fr


Dzisiaj największym luksusem jest powiedzenie „nie”. Za nami kolejna, tym razem jubileuszowa, Akademia 5.10.15.

Redakcja
Redakcja
20 września 2018
Mat. prasowe

W kuluarach mówiło się, że żadna inna marka nie jest tak blisko rodziców jak 5.10.15.. Podczas kolejnej Akademii 5.10.15. świętowało swoje 25 urodziny.

Prezes 5.10.15. – Marek Czupryna, mówiąc o sukcesach firmy podkreślił, że dla niego niezwykle istotnym jest fakt, że dzisiaj marka 5.10.15. jest rozpoznawalna na rynku. Mówił o rozwoju firmy, o ludziach, którzy przyczynili się do jej sukcesu. Co ważne dla niego i dla całego zespołu, 5.10.15. nie ogranicza się jedynie do sprzedaży dziecięcych ubrań: – Wiemy, co się dzieje w świecie dziecka, mamy wiedzę na temat rodzicielstwa i bardzo się cieszę, że podczas naszych Akademii możemy się z państwem tą wiedzą dzielić.

Był tort, wzruszenia, ale też merytoryczna – ważna część spotkania, podczas której o rodzicielstwie, o tym, jak zmieniła się jego rola i funkcja na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu rozmawiały: Małgorzata Ohme – psycholog, Agnieszka Stein – psycholog, Anna Nowak – Ibisz i Paulina Krupińska – Karpiel.

Mat. prasowe

Agnieszka Stein podkreśliła, że obecnie niesamowicie istotna jest głęboka więź między dzieckiem a rodzicami. – Zaczynamy rozumieć, że dziecko ma takie potrzeby jak dorosły: potrzebę podmiotowego traktowania, szacunku, bliskości, relacji, bezpieczeństwa. Wszyscy tego potrzebujemy, nie tylko dzieci. Pamiętam bardzo dobrze koncepcję, że noworodki nie czują bólu i więc zabiegi medyczne na noworodkach dokonywano bez znieczulenia. Myślę sobie, że dzisiaj bardzo mocno czujemy, że dziecko nie jest dorosłe, że nie wszystko potrafi, nie wszystko rozumie, widzi trochę inaczej świat, ale z drugiej strony tak samo jak dorosły potrzebuje czuć się ważne, godne.

– Dobre rzeczy są w nas i tak naprawdę najlepsze, co można powiedzieć świeżo upieczonej mamie, to to, żeby kierowała się wyłącznie sobą i swoją intuicją i nie słuchała nikogo. Chyba, że jest mamą niepewną, która potrzebuje kogoś zaufanego, ale to wcale nie musi być jej mama, która być może prawiłaby herezje mówiąc, że dziecko nie ma prawa głosu, że nie ma prawa do decydowania, że trzeba je nauczyć wrażliwości i spojrzenia na świat, bo ono nic nie wie. A to przecież nieprawda, dzieci nie chcą być traktowane, jak ktoś kto przeszkadza albo jak rzecz, która się dopiero rozwinie. Każde dziecko jest człowiekiem, określonym bytem i w końcu my – rodzice, to rozumiemy, liczymy się ze zdaniem dzieci, co więcej – zdajemy sobie sprawę, że my też możemy się wiele nauczyć od dzieci, choćby ciekawości świata czy szczerości – mówiła Anna Nowak-Ibisz.

Mat. prasowe

Zmieniło się podejście psychologów, rodzicielstwo przestało być czarno-białe. Zarówno Agnieszka Stein jak i Małgosia Ohme podkreślały, że ponownie wracamy do rozmowy o intuicji, o rodzicielstwie bliskości, co świetnie rozumie Paulina Krupińska-Karpiel. – Kiedyś ktoś mnie spytał, jak przygotować się do macierzyństwa. Wydaje mi się, że całe nasze życie jest droga i jedną wielką lekcją. Jeśli wychodzimy z domu pełnego miłości i ciepła jest nam zdecydowanie łatwiej. Jeżeli pojawiają się lęki i traumy z dzieciństwa, być może instynkt macierzyński nie obudzi się w nas łatwo i szybko. Ja taki instynkt miałam, bo wychowałam się w domu pełnym miłości. Myślę też, że moi rodzice do rodzicielstwa podchodzili bardzo intuicyjnie. I na pewno tym, co odróżniało moich rodziców od aktualnych, był czas, który dla nas mieli. Nie było telefonów, internetu, zdecydowanie bardziej trzeba było się w rodzicielstwo zaangażować. Rodzice byli bardziej, znali swoje dzieci z ich zaletami i wadami – tłumaczyła Paulina Krupińska-Karpiel dodając: – Uważam też, że w życiu kobiety najważniejszą rolę odgrywa ojciec, bo najlepsze, co mężczyzna może dać swojej córce to przekonanie o wysokim poczuciu własnej wartości, kiedy ta opuszcza dom rodzinny.Wtedy żadna córka nie musi się przeglądać w oczach innych mężczyzn i szukać u nich akceptacji na bycie sobą.

Na Akademii 5.10.15. pojawiały się także inne gwiazdy – mamy, którym temat rodzicielstwa jest niezwykle bliski. Mówiły, co dla nich jest najważniejsze, czego chciałyby nauczyć swoje dzieci. – Chciałabym, żeby moja córka czuła się szczęśliwa sama ze sobą, bo wtedy to szczęście będzie mogła dać innym. Myślę, że kieruję się swoim własnym doświadczeniem, bo mam poczucie, mimo cudownych relacji z rodzicami, że w dzieciństwie bardziej spełniałam jednak ich oczekiwania niż swoje własne. Przez to popełniłam masę błędów, których konsekwencje ponoszę do dzisiaj. Dlatego zależy mi na tym, by moja córka szła swoją droga, dokonywała własnych wyborów, była odpowiedzialna za swoje decyzje i jeżeli już miałaby mieć do kogoś pretensje, że coś jej nie wyszło, to tylko do siebie – mówiła Agnieszka Hyży.

Mat prasowe.

Karolina Malinowska: – W dzisiejszych czasach, gdzie od dziecka nieustannie jesteśmy poddawani jakieś ocenie, największym luksusem jest powiedzenie „nie” i tego uczę swoich synów. Nam, rodzicom, jest bardzo trudno, bo z jednej strony posyłam nasze dzieci do szkoły, wiemy, że muszą się tam zamknąć w jakiś ramach, a z drugiej strony chcielibyśmy, by mieli swoje zdanie, umieli je obronić, powiedzieć to, co myślą. Tak ten świat jest skonstruowany. Powiedzenie „nie” z szacunkiem dla drugiej osoby jest niezwykle ważną umiejętnością. To ogromna wartość, żeby nie gubić siebie i powiedzieć, że każdy człowiek jest ważny, bo każdy z nas jest wyjątkowy, czyjeś zdanie jest czyimś zdaniem, ale ty masz prawo mieć swoje. To kim jesteś, to wszystko, co masz.

Dla Kasi Cichopek najważniejsze w jej macierzyństwie jest szanowanie dziecka jako jednostki, z jego innymi emocjami, innymi pomysłami na życie. – Uczę dzieci wrażliwości na innych ludzi, bo obecnie żyjemy w bardzo egocentrycznym świecie. Pozwalam i zachęcam też moje dzieci do wyrażania emocji. Dzisiaj się dużo o nich mówi, ale nadal mało robi. U nas w domu daje się ujście emocjom, rozmawiamy o nich, staramy się znaleźć ich źródło, rozmawiamy o samopoczuciu i cieszę się, że moje dzieci po wyrzuceniu tego, co im leży na serduchu mówią: „Czuję się znacznie lepiej”. Głos w sprawie macierzyństwa zabrały także Paulina Sykut-Jeżyna, Agata Rubik, Aneta Zając.

To była kolejna Akademia 5.10.15. pełna emocji, mądrych rozmów, ale też śmiechu i luźnego czasami potraktowania spraw poważnych. Cóż, czekamy na kolejną Akademię, a marce 5.10.15. życzymy spełnienia marzeń i kolejnych 25 lat z sukcesami.

Mat prasowe

Mat. prasowe

Mst. prasowe

 

 


Zobacz także

Trzy dowody na to, że cholernie potrzeba nam feminizmu

„Jestem tego pewny, w głębi duszy o tym wiem, że gdzieś na szczycie góry, wszyscy razem spotkamy się”

Tajniki profesjonalnego makijażu – krok po kroku