7 kwiatów, które można jeść

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
3 sierpnia 2018
3 z 7

Mniszek lekarski dla wzmocnienia odporności

Fot. iStock/lukrecja

Ta niepozorna, pospolita roślina ma wiele zalet dla zdrowia. Mniszek lekarski obfituje w sole potasu oraz witaminy A i C oraz z grupy B. Wzmacnia układ odpornościowy, łagodzi kaszel, ułatwia trawienie i obniża poziom cukru we krwi.

Kwiaty mniszka można jeść na surowo, np. do sałatek, znakomicie sprawdzi się w syropie oraz jako składnik naparu.

PoprzedniNastępny

Kiedy partner, który miał być bratnią duszą zamienia twoje życie w piekło

Listy do redakcji
Listy do redakcji
3 sierpnia 2018
Fot. iStock/1BSG
 

Oddałabyś wszystko, by znaleźć się w związku z kimś, kogo mogłabyś nazwać „bratnią duszą”. Taki rodzaj relacji wydaje ci się piękny i pociągający. Zakochujesz się w kimś, kto zdaje ci się być tak niezwykle podobny do ciebie, że namiętność i poczucie wyjątkowości rodzi się natychmiast. Wiesz natychmiast – jesteście sobie przeznaczeni, odnaleźliście się. Dopiero z czasem dociera do ciebie okrutna prawda. Przeżywasz z nim piekło, a nie braterstwo dusz.

Znam wiele kobiet, które natychmiast i beznadziejnie zakochały się w swoich bratnich duszach – ja też do nich należę. Kobiety często wierzą, że „bratnia dusza” oznacza, że ​​znalazły partnera na całe życie. Spotykają faceta o podobnej wrażliwości i dostrojonych emocjach i wydaje im się, że to jakiś niesamowity cud. Cud miłości. Problem pojawia się wtedy, gdy okazuje się, że „bratnia dusza” nie jest do końca emocjonalnie zdrowa.

No więc poznałaś go. Wierzysz, że nigdy nie odczuwałaś tak niezwykle emocjonalnego, intelektualnego i seksualnego podobieństwa. Czujesz się tak, jakby twój mąż, twój kochanek, twój ojciec i twój najlepszy przyjaciel wszyscy stali się tą jedną osobą. To tak, jakbyś znała go w innym życiu, a los pozwoliła wam odnaleźć się właśnie teraz. On cię „uzupełnia”, mówisz. Więź emocjonalna jest prawie duchowa. Fizyczna intymność jest doskonała. Czuje się zbyt dobrze, aby to było prawdziwe. I tu masz rację.

On z kolei mówi ci, że nigdy wcześniej nie spotkał nikogo takiego jak ty; że jesteś najwspanialszą, najpiękniejszą kobietą, jaka kiedykolwiek pojawiła się w jego życiu i że będzie cię kochać aż do dnia, w którym umrze. W ogóle nie widzisz, że zahaczasz o absurd.

Sześć miesięcy później, a może dwanaście, jakiś kłamliwy, wściekły „obcy” wyłania się z ciała tego najsłodszego, najbardziej kochającego człowieka, jakiego kiedykolwiek znałaś. To wygląda na zły sen. Odkrywasz, że twoja bratnia dusza rozmawia z innymi kobietami w Internecie. Jego wieczorne koktajle zamieniają się w wojownicze epizody picia, a on krytykuje i wyśmiewa cię przy innych. A może przestał uprawiać z tobą seks, nagle unika jakiejkolwiek bliskości? Tak gwałtowna jest jego przemiana, jak gdyby pewnego wieczoru położyła się spać z nim, obudziła następnego ranka obok zupełnie innej osoby.

Jak to się mogło stać? W jaki sposób człowiek, który przysięgał, że będzie cię nosił na rękach do końca życia, nagle traktuje cię jak niepotrzebny śmieć?

To, że odczuwasz, że jesteście do siebie podobni, nie oznacza, że on ​​jest zdolny do długotrwałej, pełnej miłości do wspierającej, uczciwej relacji. Poczucie podobieństwa wynika z tego, że macie identyczne wzorce emocjonalne, a to nie zawsze jest dobre.

Nie wszystkie bratnie dusze są stabilnymi osobami. Dysfunkcyjne wychowanie i bolesne doświadczenia z przeszłości sprawiają, że często stają się niedostosowanymi dorosłymi.  Podświadomie szukają i dążą do wyjątkowej bliskości emocjonalnej. Mizoginista szuka kobiety, która miała hiperkrytyczną, kontrolującą matkę. Kobieta, która doświadczyła współuzależnienia w dzieciństwie lgnie do mężczyzny, który uosabia jej emocjonalnie oderwanego, obelżywego, uzależnionego od alkoholu ojca. Narcystyczny mężczyzna instynktownie poszukuje naiwnej, niepewnej siebie kobiety, która będzie tolerować jego alkoholizm, niewierność i słowne i fizyczne znęcanie się.

Bardzo trudno jest zakończyć związek lub małżeństwo z bratnią duszą. Te relacje z są znane z ich pasji: irracjonalnej i nielogicznej emocji. Twoja ślepa miłość do niego nie jest niczym wyjątkowym. Wiesz, że on powoli cię niszczy, ale kiedy w końcu zdobywasz się na odwagę, by go opuścić – jego łzawe prośby wciągają cię ponownie wciągają w ten szkodliwy związek. Nie możesz trwale odsunąć się od człowieka, który zatrzymał twoje serce w swojej dłoni.

 


Relacja „wet za wet”. Kiedy żadne z nas nie chce ustąpić

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 sierpnia 2018
Najważniejsze w kłótni jest to, by… się pogodzić! Oto kilka sposobów na szybkie osiągnięcie zgody
Fot. iStock/ Izabela Habur

„Ja mam rację”. „Nie, to ja mam rację i koniec.” Prowadziliście kiedykolwiek ze swoim partnerem dyskusję, w której żadne z was nie chciało odpuścić? A może cały wasz związek przypomina układ „wet za wet? Jeśli utkwimy w takim bezsensownym schemacie relacji, marne nasze szansę na wzajemne zrozumienie i satysfakcję z tej relacji.

Postawa „wet za wet” łączy się z niepewnością, poczuciem braku bezpieczeństwa, często związanym z jakimś konkretnym wydarzeniem między nami, a naszym partnerem. To „coś” uruchamia lęk i wycofanie, które powodują, że zaciekle bronimy naszej pozycji.

Niemożliwe jest kochać przez jakiś czas, nie odczuwając ani razu poczucia rozczarowania lub smutku wywołanego zachowaniem partnera. Nikt nie jest doskonały, nikt nie potrafi czytać w naszym myślach i odgadywać naszych pragnień.  Kiedy takie „niedostrojenie” nastąpi w kluczowym momencie, na przykład, gdy jesteśmy w kryzysie lub gdy dzieje się coś, co sprawia, że jesteśmy szczególnie wrażliwi, związek może by poważnie zagrożony. Wszystko zależy od naszego stylu przywiązania.

To, jak „bezpiecznie” będziemy się przywiązywać do innych, zależy od tego, jak zostaliśmy wychowani, od genów, wcześniejszych doświadczeń w relacjach i innych czynników. Szacuje się, że połowa dorosłej populacji wykazuje względnie bezpieczny model związana. Bezpiecznie przywiązani ludzie łatwiej ufają i „współpracują” z partnerami w tworzeniu związku.

Druga połowa dorosłej populacji jest mniej bezpiecznie przywiązana. Takie osoby mogą mieć trudności z zaufaniem i mogą nieświadomie wchodzić w związki, w których zdarzają się poważniejsze konflikty lub dramaty. Mogą również reagować paniką na partnera, który zgłasza zaniepokojenie brakiem bliskości. Traktują to jako znak, że partner próbuje ich kontrolować, a nie tylko dąży do większej intymności.

Jeśli spotkają się dwie osoby o „niebezpiecznym” stylu przywiązania, szansa, że szybko utkną w układzie „wet za wet”, obierając natychmiast pozycje „zaczepno – defensywne” i nie myśląc o kompromisach.

Dobra wiadomość jest taka, że nad style przywiązania można pracować, można go zmienić. Trzeba tylk mieć świadomość konieczności tych zmian.


Na podstawie: psychocentral.com

 


Zobacz także

czekolada

Elektryczność i czekolada – zadziwiający sposób na smaczną i mniej tłustą słodką przekąskę

Rozwód to nie koniec świata, zacznij budować nowe życie

Jaki zapach ma twoja miłość? Akcja „Pokaż, jak kochasz”