5 pozytywnych typów ludzi, którymi dobrze jest się otaczać

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
22 grudnia 2016
Fot. iStock / svetikd
Fot. iStock / svetikd
 

Przysłowie mówi, że z kim przestajesz, taki się stajesz i nie sposób polemizować z tą starą mądrością. Ludzie, którymi się otaczamy, mają ogromny wpływ na naszą postawę, światopogląd, a nawet to, czy jesteśmy w pełni szczęśliwi. Bierzemy z nich przykład lub przeciwnie, mamy ochotę trzymać się jak najdalej od tych, którzy działają destrukcyjnie na nasze samopoczucie. 

Im więcej wartościowych osób w naszym otoczeniu, tym lepiej dla nas. Warto czerpać od nich najlepsze wzorce, inspirować się w pozytywnym działaniu. Tych, którzy motywują do działania, warto mieć za wzór, nad resztą lepiej się głęboko zastanowić.

Takimi ludźmi warto się otaczać każdego dnia

Oczywiście to nie zadziała tak, że wychodząc z domu otrzymasz szansę wyboru najlepszych znajomych. Ale jeśli trafią ci się takie perełki, zadbaj o te znajomości.

1. Optymiści

Mówi się, że optymiści żyją dłużej, bo lubią siebie i swoje życie, dbają o nie. Na pewno żyją lepiej i łatwiej. Umiejętność patrzenia na życie przez pryzmat pozytywnych aspektów ułatwia walkę z przeciwnościami. Nie tracą energii na rozpamiętywanie porażek, ale z każdej wyciągają wnioski do dalszej pracy nad sobą. Optymiści wierzą, że każdy może zmienić coś na lepsze, wprowadzić zmianę, dać radość i impuls do odpowiedniego działania. Są oni cierpliwi, życzliwi, bez problemu tworzą przyjazną atmosferę i pozytywne więzy. Właśnie z tych powodów warto mieć optymistów wokół siebie, by zaczerpnąć troszkę z ich energii i przełożyć taki styl bycia na własne życie.

2. Nonkonformiści

To nie moda, ale styl bycia, który cechuje się zaufaniem do swoich uczuć i przekonań, odwagą bronienia ich w opozycji do poglądów innych ludzi. Idą pod prąd, żyją po swojemu w przekonaniu, że to, co robią jest zgodne z tym, co czują w środku. Liczą się z krytyką, ale mają wysokie poczucie własnej wartości. Żyją dla siebie i tak jak chcą, więc czują się spełnieni i szczęśliwsi, nawet jeśli otoczenie nie rozumie takiej postawy. Działają w zgodzie z tym, kim są i jacy są, i z tego warto brać przykład.

3. Otwarci na innych

Działają zgodnie z zasadą „żyj i daj żyć innym”. Nie uciekają od nieznanego, nie chowają się przed odmiennymi ludźmi. Są ciekawi wiedzy o świecie, nie negują tego z czym się spotykają, za to chętnie angażują się w poznanie nowego. Oni pokazują, że tolerancja i akceptacja jest kluczem do spokoju, a ludzie mają prawo od siebie się różnić.

4. Pogodni duchem

Uśmiech jest zaraźliwy, o ile jest autentyczny, a nie na siłę przyczepiany niczym element maski do twarzy. Osoby radosne wprowadzają trochę słońca między innych, dzielą się dobrym humorem i zdecydowanie potrafią i chcą w pozytywny sposób rozruszać otoczenie. Pogoda ducha bywa zaraźliwa, więc warto trzymać się jak najbliżej radosnych, bo przy takiej osobie uśmiech sam wędruje na twarz.

5. Nieoceniający

Można czuć się przy nich swobodnie, nawet gdy daleko nam do ideału. Nie oceniają, nie krytykują, nie wytykają porażek. Mają wiadomości, że człowiek jest tylko człowiekiem, a pomyłki i błędy są wpisane w nasze jestestwo. Nie zajmują się w negatywny sposób życiem innych, nie plotkują, za to więcej uwagi poświęcają swojemu życiu i są także bardziej odporne na oceny własnej osoby. Tego warto się od nich uczyć.

źródło: manufaktura-radosci.blogspot.com, www.pozytywne.com


Najpiękniejsze świąteczne reklamy tego roku

Karolina Krause
Karolina Krause
22 grudnia 2016
Fot. Screen z YoutubeHuawei Mobile Poland
Fot. Screen z YoutubeHuawei Mobile Poland
 

Święta to czas niezwykłych popisów agencji reklamowych. I choć psioczymy na to, że pojawiają się zwykle zbyt wcześnie i jeszcze bardziej nakręcają przedbożonarodzeniowy zamęt, to znajdziemy wśród nich także prawdziwe perełki. W trakcie dosłownie kilku minut potrafią sprawić, że przypominamy sobie, o co tak naprawdę chodzi w tych Świętach. A także o tym, że wszyscy w gruncie rzeczy pragniemy tego samego: miłości, bliskości, przyjaźni i akceptacji.

Usiądźcie więc na chwilę wygodnie, przygotujcie chusteczki i zobaczcie tych kilka spotów reklamowych, które wybrałyśmy specjalnie dla was:

Allegro

„Czasami brakuje słów, by wyrazić to, co najważniejsze. W takim przypadku trzeba się ich po prostu nauczyć.” Bezapelacyjnie najlepsza reklama w tym roku. Zachwycają się nią nie tylko polskie ale i zagraniczne media. Dlaczego? Zobaczcie same.

H&M

Z Adrianem Brody (aktorem znanym wszystkim głównie z filmu „Pianista”) nic nie może się nie udać! A już szczególnie wzruszająca świąteczne reklama.

Huawei

Nawet chińska marka Huawei zachęca nas do tego byśmy w ten jeden dzień w roku odłożyli smartfony i tablety na bok.

Comcast Xfinity

Największy dostawca internetowy w Stanach Zjednoczonych porusza kwestię problemów międzypokoleniowych. Czy Święta u dziadka i babci, muszą być piekłem dla nastolatków?

Waitrose

W święta nigdy nie powinniśmy tracić nadziei. Brytyjska sieć luksusowych supermarketów opowiada wzruszającą historię pewnej świątecznej podróży…

Amazon

To chyba jedno z najważniejszych przesłań w te Święta. Przepiękna historia przyjaźni księdza i imama, pokazuje jak ważne jest okazywanie troski na co dzień.

Marks and Spencer

W te święta to nie Mikołaj będzie grał pierwsze skrzypce, a jego żona, Pani Mikołajowa. Kto tak naprawdę przynosi nam prezenty?


Po co ci choinka, skoro jesteś niewierzący, nie wstyd ci?

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
22 grudnia 2016
Fot. iStock
Fot. iStock
 

W nadchodzącym, świątecznym okresie na listę niewygodnych rozmów, w domach mieszanych katolicką doktryną i duchem nowoczesnego podejścia do Bożego Narodzenia, wchodzą próby nawrócenia niewiernych. Rok w rok zatroskana ciotka, zaraz po niedzielnej mszy pyta: po co wam choinka, skoro za nic macie Boga, a bardziej konserwatywne koleżanki z pracy wręcz histerycznie bronią religijnego tonu wszystkich przygotowań, nadając wam status egoisty, tego od ładnych prezentów i lampek na oknie. Jak więc rozmawiać z trudnym przeciwnikiem i jak tłumaczyć pobudki, kiedy przy białym obrusie dojdzie do niezręcznej ciszy, albo gorzej – niebezpiecznych zgrzytów.

Kiedy przechadzam się  z dzieckiem ulicami kolorowych miast, widzę, jak świecą się jej oczy na widok lampek i ozdób na drzewach sąsiadów, brnę w zaparte i oddaję jej szczęście, którego potrzebuje. Nie wyobrażam sobie nie zorganizować wspólnego, wigilijnego posiłku, nie zaśpiewać kolęd czy nie podzielić się opłatkiem w akompaniamencie najszczerszych życzeń nawet z brzemieniem nieochrzczonych potomków, jaki zdaje się noszę w mniemaniu, wcale niemałej, części rodziny.

Zarzuty o ignorancji i hipokryzji są bardzo trudne do odbicia w przypadku niepraktykujących katolików z nieochrzczonymi dziećmi, którzy rok w rok bawią się w święta. Fundamentaliści katoliccy stawiają ich następnie na szafocie i przerzucają na stronę wyjątkowo bezczelnych grzeszników, a starsze pokolenie pociotków i rzesze babć zawiązują wyjątkowo szczelne kółka modlitewne błagając o wybawienie.

Otóż zupełnie niepotrzebnie. Nie chcemy wybawienia. Chcemy jedynie końca pytań „jak to?”, „dlaczego?”, „nie wstyd wam?”.

Po co? Odpowiadam

W zastępach gonitw o byt, kasę i spłacenie czterdziestu kredytów hipotecznych, potrzebnych do normalnego życia, zostawiamy sobie kawałek czasu tylko dla rodziny. Skoro nie zbieramy się tak chętnie przy śniadaniach i weekendowych obiadach, a hasło „Wigilia” nauczyło nas posłuszeństwa na przestrzeni dekad, to korzystamy z tego, jaki ton wyznaczyła tradycja i potulnie gnamy na umówiony czas zobaczyć pierogi, mamę w fartuchu i białej koszuli no i ojca, który wyciąga nowe kapcie kupione specjalnie dla gości. Kto wie, czy to nie ostatnia taka Wigilia, kiedy patrzymy jak je, a później ukradkiem przebiera się za Mikołaja dla dzieci. Jeden uśmiech na jego twarzy i na twarzach wszystkich ważnych nam ludzi jest wart całej zabawy i zaangażowania. Oprócz tego, że Święta Bożego Narodzenia zbudowane zostały na potężnej platformie religijnej, to dla nas, niepraktykujących, a obchodzących święta katolików są najmocniejszym w przekazie przewodnikiem nadrzędnych emocji i potrzeb. Miłości, przywiązania i bliskości. Grzesznikom też się należy „kochać”. Dajcie grzesznikom kochać, co?

Pytacie, jak to wytłumaczymy i jak nam nie wstyd

Nie wstyd, bo jeżeli nie dla siebie, to gramy w te cięte jodły i płatki sztucznego śniegu na szybach mieszkań dla naszych wierzących rodziców lub dzieci, którym nie zależy na przekazie duchowym tak, jak na wyjątkowej atmosferze świątecznego dobrobytu. Tak – ubieram choinkę dla córki, żeby zobaczyć jak rosą jej skrzydła, kiedy wiesza dmuchany, brokatowy balon na czubku drzewa podsadzona przez ojca. Głosicie na ambonach i w oficjalnych przekazach, na czym mamy bazować w okresie świąt, jakimi uczuciami szastać i po co, a dziwicie się ludziom dającym radość sobie i innym, że chcą mimo całej niechęci do instytucji kościoła kontynuować taki przekaz. Kto jest większym hipokrytą?

Choinka symbolem Narodzenia Pana, siano pod obrusem nawiązaniem do żłoba

A dla mnie to, to samo drzewo, które ubierała mama, kiedy nie dosięgałam jeszcze nosem do stołu i zwyczaj, bez którego nie zaczynaliśmy tak ważnej w roku kolacji. To co dla uczestników katolickiego przeżywania ma znaczenie i wartość duchową, dla mnie i dla moich dzieci, jest bardzo wartościową tradycją, która ma przypominać o rodzinnym domu, kiedy założą już własne. Nie patrzcie na nas jak na heretyków, hipokrytów bez szacunku do religii, ale jak na zaangażowanych w wychowanie pełne dobrych bodźców ludzi, sprawdzających się dla swoich małych następców. Zależy nam na sprzedawaniu wspomnień tak, jak nam kiedyś sprzedano. Tradycja. Słowo klucz.

Zanim zmierzycie jeszcze raz góra – dół przygotowania do świąt zdeklarowanych przeciwników kościoła pomyślcie o ich faktycznych powodach. Niech kryteria, którymi się kierują zaświecą i na waszej drodze. Domowa, rodzinna atmosfera, czas razem i zaznaczona potrzeba obecności wśród najważniejszych dla nas ludzi – czy to nie o to w tym wszystkim chodzi? Wesołych świąt, niezależnie od sposobu ich obchodzenia i powodów organizacji. Wesołych. Po prostu.


Zobacz także

Fot. iStock / stock_colors

Największa zakupowa trauma – przymierzalnie. Spróbuj stanąć przed lustrem i poczuć się dobrze. Nie ma szans

pixebay.com/jarmoluk

Słyszysz: „to rak” i… w głowie masz pusto

fot. iStock/Martin Dimitrov

Chcesz mieć ładne zdjęcia? Zawsze pokazuj lewy profil, udowodnione naukowo!