10 modowych wpadek, które możesz zaliczyć tej wiosny

Redakcja
Redakcja
3 kwietnia 2017
Fot. iStock
Fot. iStock

Jak to bywa w świecie mody, wiele rzeczy, które były bardzo modne w zeszłym roku bądź sezonie, teraz zostało uznanych za modowy grzech. Pamiętasz szał na baskinki, które cudownie modelowały kobiece sylwetki? Albo chockery, które na swojej szyi nosiła do trzecia dziewczyna? Zapomnij o tym – tej wiosny to już przeszłość.  Dlatego jeśli nie chcesz popełnić modowej wpadki, powinnaś wiedzieć, czego raczej nie zakładać i co głęboko schować na dnie szafy. Zobacz listę rzeczy, które przez znawców zostały wykluczone tej wiosny. Tylko pamiętaj, że trendy powracają. Dlatego, jeśli wydałaś duże sumy na którąś z tych rzeczy, zachowaj ją. Moda na nią na pewno jeszcze powróci.

Chockery

Nosiły je nastolatki oraz kobiety dojrzałe, bo ta biżuteria podbiła damskie serca. Dlatego mamy złą wiadomość dla miłośniczek chockerów, których uzbierało się niemałe grono – włącznie z celebrytkami np. Sarą Boruc. W tym sezonie zostały uznane za grzeszek i zostaną zastąpione naszyjnikami. Najnowszy trend łączy w sobie kilka sztuk o różnej długości i z różnymi zawieszkami, co w sumie wygląda bardzo interesująco.

 

Kolorowe rajstopy

Słodko wyglądają na nogach dziewczynek, u dorosłych wyglądają śmiesznie. Noszenie ich w taki sposób, aby stylizacja wyglądała smacznie, jest dużym wyzwaniem i udaje się nielicznym. Dlatego styliści odetchnęli z ulgą, bo zostały wykluczone z trendów.

Sneakersy na koturnach

Kolejny hit powinien znaleźć się na dnie twojej szafy, bo moda na miks sportowych butów z butami na koturnach wylansowana przez Isabel Marant przemija tej wiosny. Te buty budziły sporo emocji – wielu znawców i stylistów uznało je za największą pomyłkę modową. Jednak kobiety je pokochały i nie wyobrażały sobie bez nich stylizacji.

Sukienka bandage

Ku niezadowoleniu panów, a radości kobiet, które czuły się jak owinięte szczelnym bandażem, czas pożegnać niezwykle seksowne sukienki bandage. Tej wiosny zastępują je sukienki przypominające bieliznę, które równie dobrze eksponują atuty sylwetki. Warunek jest jeden – musisz wybrać odpowiedni krój do swojej figury, a będziesz czuć się i wyglądać niezwykle kobieco.

Przezroczystości

Z ulgą żegnamy trend na przezroczyste ubrania, które nierzadko odsłaniały za dużo ciała i sprawiały, że ciężko było oderwać wzrok od wystającej bielizny. Niestety, wiele kobiet nie było świadomych, jak źle w nich wyglądają. Najczęstszymi wpadkami był źle dobrany biustonosz oraz majtki, a także pokazywanie zbyt pulchnego ciałka.

Wielkie logo

Hit roku 2016 został uznany za jedną z największych wpadek podczas tej wiosny. Jeśli nie chcesz popełnić modowego grzechu i wyjść na modową ignorantkę, musisz unikać pokazywania logo znajdującego się na ubraniach. Nie wiesz, jak to zrobić? Naprzeciw wychodzą ci internauci. W sieci można znaleźć tutoriale, w których opisywane są sposoby na pozbycie się go bez uszkodzenia materiału.

Baskinki

Uwielbiane przez kobiety, ponieważ doskonale tuszowały mankamenty, a jednocześnie podkreślały atuty sylwetki. Niestety, jej czas już minął i nie powinnaś nosić jej tej wiosny. Czyżby już się opatrzyły i znudziły na ulicach? Ponieważ w tym sezonie przeznaczone są do ciężkich, wręcz kostiumowych stylizacji, w których raczej nie wyjdziesz do sklepu.

Gorset

W 2016 roku jednej z największych trendów polegał na noszeniu gorsetu na ubraniu. Miał być symbolem tego, że kobieta jest świadoma swego ciała i swoich atutów. W 2017 roku nie pojawił się jednak w kolekcjach projektantów, dlatego zrezygnuj z jego noszenia, jeśli nie chcesz popełnić modowej gafy.

Dżinsy z wielkimi dziurami

To chyba jedna z największych niespodzianek – przecież uwielbiamy dżinsy z dziurami! Niestety, wiosna 2017 należy do bardziej klasycznych modeli. Jak widać, klasyki nigdy nie wyjdą z mody, dlatego warto zainwestować w parę dobrej jakości.

Przezroczyste spódnice

W zeszłych latach kobiety pokochały przezroczyste, zwiewne spódnice, które odsłaniały nogi. Niestety, moda na nie przeminęła, nad czym ubolewamy. Jednak, jeśli chcesz poczuć się dziewczęco tej wiosny, wybierz spódnicę w kwiaty, która jest jednym z największych trendów tego sezonu.

Której z tych rzeczy będzie Wam najbardziej brakować?

Zobacz także:

5 rzeczy, które muszą się znaleźć w twojej szafie i nie raz uratują ci życie

Witamy wiosnę kolorem. Jakie kurtki i płaszcze będziemy nosić w tym sezonie?

 


Nie chwal mnie za to, że jestem tatą, który wstaje w nocy do swojego dziecka. To jest właśnie partnerstwo, kochanie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 kwietnia 2017
Fot. iStock/AlenaPaulus
Fot. iStock/AlenaPaulus

Czy tata, który zajmuje się dziećmi, to naprawdę godny pochwały „wyjątek?” Przeczytajcie list ojca, który po pewnej, trudnej i nieprzespanej nocy doznał prawdziwego olśnienia…

Zbudowałem sobie pomnik, pękałem z dumy z  tego powodu, że zrobiłem coś tak prostego, jak pomoc mojej żonie przy naszym dziecku.

Pewnego ranka rozmawiałem z nią o długiej nocy, którą właśnie mieliśmy za sobą: oboje wstawaliśmy kilkanaście razy do naszego małego dziecka. Gryząc kanapkę powiedziałem do mojej żony: „Przynajmniej się nią zajmowałem. Wielu facetów tego nie robi. Powinnaś być mi wdzięczna.” Byłem zmęczony. I powiedziałem jej, że powinna być naprawdę szczęśliwa z tego powodu, że mnie ma. Jakby to, że wstałem w nocy do dziecka było czymś dodatkowym, ponad standardowe obowiązki ojca.

Było tuż po 7 rano. Mel zastygła na chwilę, odchyliła się do tyłu na krześle, nasza córka spała na jej kolanach. Oczy mojej żony były trochę zaczerwienione, a brązowe włosy zebrane w luźny kucyk. Przytuliła dziecko do siebie, widziałem, że uderzyło ją to, co powiedziałem. Spodziewałem się jednak, że się ze mną zgodzi.

Czasami rozmawialiśmy o ojcach, którzy nie wstają w nocy do swoich dzieci. O tych, którzy uważają to za obowiązek matki. Ale tym razem, moja żona nie wspomniała o nich ani słowem. Zamiast tego skrzyżowała nogi, spojrzał mi w oczy i powiedziała: „Chciałabym, żebyś tak nie mówił.”

W owym czasie, Mel była prawie w pełnym wymiarze czasu studentką, matką trójki dzieci, i wolontariuszką ich szkoły (wymóg szkoły naszych dzieci). Godzinami siedziała przy naszym kuchennym stole, zgarbiona nad klawiaturą i podręcznikami  z prawa, a co najmniej jedno dziecko szarpało ją za nogawkę.

I pomimo jej obowiązków związanych ze studiami, często mówiła o tym, jaką czuje presję i jak jej zależy na tym, żeby zachować czystość w  domu – nie wspominając o zabieraniu dzieci do lekarza, przygotowywania posiłków, odwożeniu dzieci na zajęcia sportowe i inne zajęcia pozalekcyjne, o wychowywaniu, dbaniu o to, by maluchy były  czyste i zdrowe, a także pilnowaniu, by umiały się zachować w miejscach publicznych.

Naturalnie, w tamtej chwili, nie myślałem o tym wszystkim w taki właśnie sposób. To, co powiedziałem był moim sposobem, żeby zaakcentować  mój wkład w nasze małżeństwo. Często łapałem się na tym, że uważam się za naprawdę wyśmienitego męża.  Przecież, jeśli jestem w domu, sprzątam. Wstaję w nocy do dzieci i robię wiele innych rzeczy, które sprawiają, że  nasze małżeństwo jest partnerskie. Ale z jakiegoś powodu czułem, że powinienem zwrócić szczególną uwagę na to, że robię rzeczy, które przez lata były postrzegane jako obowiązki matki.

Byłem już ubrany do wyjścia,  a w prawej ręce trzymałej fioletową torebkę z moim lunchem. Zatrzymałemm się na chwilę, zrobiłem krok do tyłu, i spytałem Mel: „Dlaczego? Przecież to prawda. Robię wiele rzeczy, których inni ojcowie nie robią. Jestem dobrym facetem.”

Mel stała teraz, trzymając dziecko w ramionach. Nasze starsze dzieci jeszcze spały, więc mówiliśmy szeptem.

Na chwilę usiedliśmy z powrotem. Żona opowiedziała mi, jak docenia wszystko, co robię aby pomóc jej w domu, ale przyznałą, że zawsze drażnił ją fakt, że robię z tego „coś wielkiego”, podczas gdy w rzeczywistości to są moje obowiązki .

Moja odruchową reakcją było oczywiście wkurzenie. Chciałem dać jej listę innych, znajomych ojców z rodziny i kręgów naszych przyjaciół, którzy nadal tkwią w przestarzałych pojęciach podziału domowych obowiązków na „męskie i żeńskie”. Miałem już otworzyć usta, ale zatrzymałem się na chwilę, pomyślałem o moich uczuciach, i zrozumiałem, że lepiej nie mówić nic, niż powiedzieć coś, czego nie powinienem.

Więc wyszedłem do pracy bez słowa i pojechałem zły.

Miałem 20 minut jazdy przed sobą i myślałem o tym, kiedy ostatni raz umyłem naczynia. Wtedy doznałem olśnienia.  Założyłem, że powinienem dostać za to zmywanie pochwałę, lub nagrodę, ale po raz pierwszy zadałem sobie pytanie: Dlaczego? Przecież ja też tam jadłem. Potem pomyślałem o odkurzaniu dywanu i o praniu i nagle poczułem się jak palant.

Takie pojmowanie naszych ról, że Mel jest jedyną, naprawdę odpowiedzialną osobą za opiekę nad dziećmi i domem, było tak głęboko zakorzenione w moim rozumieniu słowa „rodzina „, że byłem dumny z czegoś tak  prostego jak pomoc żonie przy naszym dziecku.

 Zadzwoniłem do Mel z pracy, i powiedział jej, że jest mi przykro.

„Masz rację,” powiedziałem. „Tu chodzi o partnerstwo, i nie powinienem zachowywać się jakbym robił niesamowite rzeczy, bo wstałem w nocy do dziecka. Postaram się przestać to robić.”

Mel było przez chwilę była cicho.  A potem powiedziała tylko: „Dziękuję”.


Na podstawie: yourtango.com

 


Co za dużo to niezdrowo, czyli o publicznym (i wylewnym) okazywaniu sobie uczuć

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 kwietnia 2017
Fot. iStock/teksomolika
Fot. iStock/teksomolika

Przyszła wiosna, a wraz z wiosną przybylo zakochanych na parkowych ławkach, w alejkach i w autobusach. Stan zakochania jest cudowny, okazywanie sobie czułości i uczucia to wspaniałe, umacniające związek gesty. Przyznajcie jednak, że kiedy uczucia wymykają się spod kontroli, namiętność uderza do głowy, a do domu jeszcze daleko, robi się niezręcznie (zwłaszcza obserwatorom). Przed wami krótka ściągawka z dopuszczalnych publicznie form okazywania sobie uczuć.

♥ Trzymanie się za ręce

Trzymanie się za ręce w miejscach publicznych, po to, by czuć swoją obecność, czy po to, żeby odprowadzić ukochaną osobę w jakieś miejsce, albo pomóc jej gdzieś wejść, jest oczywiście dopuszczalną publicznie formą okazania uczucia.

♥ Całowanie

Jako powitanie, czy pożegnanie (i pod warunkiem, że nie przybiera form laryngologicznych – z wzajemnym obmacywaniem sobie migdałków za pomocą języka) jest standardową i dopusczczalną formą okazywania miłości i przywiązania (choć w sytuacjach zawodowych, gdy pracujecie razem, bywa niemile widziane).

♥ Miłosne wyznania

Te dwa magiczne słowa to milowy krok w każdej relacji, stanowią bardzo osobiste wyznanie i nie powinny padać w  miejscach publicznych. Wyjątkiem są radosne lub bardzo emocjonalne wydarzenia. 

♥ Zdrobnienia

Naprawdę, pani w urzędzie naprawdę nie musi wiedzieć, że ty jesteś jego misiaczkiem, a on twoim muffinkiem. Zdrobnienia i spieszczenia zachowujemy dla siebie i ograniczamy do sytuacji „domowych”, lub rodzinnych.

♥ Pieszczoty

Niedopuszczalne w miejscach publicznych (wyjątkiem są delikatne gesty, takie jak pogłaskanie po policzku). Wkładanie ukochanej lub ukochanemu ręki pod bluzkę, nawet kiedy jest już bardzo gorąco to widok, którego należy oszczędzać innym, ze względu na szacunek – do swojego partnera, to otoczenia i do naszej miłości. To samo dotyczy wzajemnego dokarmiania się w restauracji.

Udanych randek z ukochaną osobą :)

 


Zobacz także

Konkurs "Łap słońce"

Rozwiązanie konkursu „Łap słońce”

pixaby.com/debowscyfoto

Nie ochrzciliśmy dzieci. To jedna z najbardziej świadomych decyzji, którą podjęliśmy

Fot. iStock/mrovka

Oni? To niemożliwe! Dlaczego rozstają się „świetne” pary?