Lifestyle Psychologia Związek

Wszystko na pokaz? Pary, które nieustannie dzielą się swoim szczęściem na Facebooku wcale nie są takie szczęśliwe

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
8 grudnia 2016
Wszystko na pokaz? Pary, które nieustannie dzielą się swoim szczęściem na Facebooku wcale nie są takie szczęśliwe
Fot. iStock/Geber86
 

Wspólne zdjęcia, serduszka, buziaczki, wyznania. Zdjęcia pąsowych róż od ukochanego, dokumentacja kolacji „we dwoje”, romantycznej randki. Znacie pary, które relacjonują na Facebooku każde, nawet najmniej ważne wydarzenie, każdy najdrobniejszy gest miłości? Otóż wcale nie jest między nimi aż tak różowo.

Psychologowie potwierdzają: istnieje co najmniej 5 dowodów na to, że szczęśliwie zakochani nie dzielą się (w nadmiarze) swoim szczęściem na portalach społecznoświowych.

1. Jeśli chcesz poczuć się lepiej, myśląc o jakiejś nie do końca udanej sferze swojego życia, z reguły starasz się przedstawiać ją tak, by inni postrzegali ją jako doskonałą

Innymi słowy, jeśli nie jesteśmy spełnieni w związku, często (dla zaspokojenia poczucia własnego, emocjonalnego niedosytu) stwarzamy pozory udanej relacji przed innymi, a ich aprobata i zachwyt sprawiają, że czujemy się lepiej. Jeśli inni odbierają nasz związek jako szczęśliwy, sami jesteśmy bardziej szczęśliwi.

2. Jeżeli jesteś zadowolony ze swojego życia (lub związku), swój czas poświęcasz ukochanemu, a nie przesiadujesz na portalach społecznościowych

Prawda? Jest przecież zawsze tyle fajnych rzeczy, które można zrobić razem: wspólne wyjścia, rozmowy, nawet gotowanie. Po co się rozpraszać, po co tracić czas?

3. Jeśli związek sprawia, że jesteś dowartościowany, nie musisz szukać tego uczucia „na zewnątrz”

Nieustanne aktualizowanie informacji dotyczących relacji w twoim związku, świadczy o tym, że szukasz pozytywnych emocji poza nim, od innych ludzi niż twój partner. Twoja radość nie bierze się faktu, że jesteście razem, tylko z tego, że umieszczasz posty o „byciu razem”.

4.  Szczęśliwie zakochani nie mają potrzeby by to komuś udowadaniać

Jesteście razem, jest wspaniale i nikomu nic do tego. Nie wykorzystujecie się wzajemnie, by pokazać całemu światu, że jesteście atrakcyjni i warci uwagi i miłości. Jesteście parą, bo chcecie nią być, a nie po to, żeby leczyć swoje głęboko zakorzenione problemy osobiste.

5. Badania dowodzą , że ludzie, którzy nadmiernie korzystają z mediów społecznościowych, są na ogół mniej zadowoleni z życia

Bo porównują się nieustannie do innych, zastanawiają, dlaczego ich życie nie jest równie wspaniałe. Jeśli jest ci dobrze, jeśli jesteś szczęśliwy i pozytywnie nastawiony do siebie i świata, nie wrzucasz kolejnego zdjęcia na swój profil, czekając z zapartym tchem na „lajki” i serduszka…


Źródło: bustle.com


Lifestyle Psychologia Związek

Mowa ciała zdradza parę, która przechodzi kryzys. Wiesz, co mówi twoje ciało?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
8 grudnia 2016
Fot. iStock / izusek
 

Miłość to piękne uczucie, szczególnie na początku, gdy nie liczy się nic i nikt poza ukochaną osobą. Zakochani dzielnie budują swój świat, ustalają wspólne plany i snują marzenia. To jest wspaniałe, ale niestety nic nie zagwarantuje, że na pewno się uda. Czasem bywa i tak, że partnerowi opadają na ziemię różowe okulary i coś się zmienia. 

To jest moment, w którym powoli coś zaczyna się chwiać, choć na pierwszy rzut oka niewiele się zmieniło. Nie padły ostateczne słowa, nikt nie zerwał wiążącej parę deklaracji. To normalne, że w związku pojawiają się ciche dni i nieporozumienia. Relacje między dwojgiem odrębnych jednostek mogą być trudne, ale możliwe do dopracowania w obopólnym zaangażowaniu. Jednak, gdy przyjrzymy się ich mowie ciała, widać często tę rysę na szkle z jednej strony, podczas gdy druga strona nadal poprawia na nosie różowe okulary, zdając się nie dostrzegać widma kryzysu.

Kryzys w związku wiele ma imion

Nagle okazuje się, że w ogóle nie potrafią ze sobą rozmawiać, a zamiast poważnej, konstruktywnej dyskusji, rodzą się awantury. Gdy dotychczas lubiane zachowanie u partnera zaczyna niewymownie irytować, a seks staje się mglistym wspomnieniem, wiele z tych ważnych, ale bardzo subtelnych sygnałów zostało przegapionych.  A gdyby tak umieć wyłapywać mowę niewerbalną, która wskazuje rodzący się dystans, nim on/ona wystawiają spakowane walizki za drzwi?

Sygnały niewerbalne i mowa ciała partnera

1. Zaangażowanie/wycofanie

Aż chce się powiedzieć „w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz…”. A bywa, że w związkach na pierwszy rzut oka można zauważyć brak zaangażowania z jednej ze stron. Mowa ciała obojga staje się niespójna — jedna strona dotyka, jest bliska, uważna, podczas gdy druga nie odwzajemnia tego zainteresowania.

Fot. iStok / IgorZakowski

Fot. iStok / IgorZakowski

Świadczy o tym mi.in.:

  • jedna ze stron pochyla się w stronę partnera, kładzie np. głowę na ramieniu, obejmuje i to ona chce być blisko,
  • zaangażowanie, które widać po roześmianych oczach, spontanicznym uśmiechu.

Wycofana strona w tej samej sytuacji:

  • siedzi niewzruszona, nie reaguje, nie pochyla ani nie odwraca ciała w jej stronę partnerki,
  • jej ręce zajęte są czymś innym, nie ma odpowiedzi na dotyk, obejmowanie,
  • nie skupia wzroku na rozmówcy, zerka na inne osoby, na telefon lub zegarek.

Te sygnały wskazują na istnienie silnej asymetrii w związku, w którym zaangażowanie jest bliskie i naturalne tylko dla jednej osoby. Niestety miłość i nieustające wysiłki jednej osoby nigdy nie wystarczą, aby utrzymać udany związek.

2. Dominacja/wymuszona uległość

Rzadko się zdarza, by para miała taki sam charakter i temperament. Różnice w tej materii nie są niczym szczególnym, o ile jedna osoba nie zaczyna zmuszać drugiej do funkcjonowania w związku na własnych zasadach. Jedno z partnerów nieustannie wywiera presję na drugie, wydaje polecenia tresuje wręcz, czemu partner się poddaje, mimo braku wewnętrznej zgody na to zachowanie.

Fot. iStock / IgorZakowski

Fot. iStock / IgorZakowski

O przymuszaniu drugiej osoby świadczą te sygnały:

  • nie ma dyskusji, ustalania pewnych czynności z partnerem, za to dominator wydaje polecenia, łapie za rękę, ciągnie za sobą tam, dokąd chce,
  • partner idzie przed swoją połówką i nie trzyma jej za rękę, co może świadczyć, że stracił zainteresowanie.

Z drugiej strony można zauważyć uległość:

  • w przypadku kobiety, może ona podążać krok z tyłu za swoim mężczyzną,
  • przez dostosowywanie się do wydawanych poleceń, nawet wbrew pierwotnym planom czy chęciom.

3. Bliskość / oddalenie

Trudno przez cały czas gruchać do siebie niczym gołąbki, ale zachowanie bliskości i wzajemnej komunikacji jest naturalne i działa na korzyść więzi wytworzonych w związku. Gdy jedna ze stron próbuje zmniejszyć dystans, a druga zadaje się nie zauważać tych starań, to nie wróży dobrze dla związku.

Fot. iStok / IgorZakowski

Fot. iStok / IgorZakowski

Oddalenie można zauważyć gdy:

  • zmniejsza się też ilość fizycznego kontaktu,
  • porzucone zostało chodzenie za rękę,
  • wytwarza się duża odległość, w jakiej para obok siebie idzie,
  • partner przybiera postawę zamkniętą, krzyżuje ręce i nogi,
  • przybiera sztuczny uśmiech lub uśmiecha się bez pokazywania zębów.

Zachowanie, szczególnie przez obie strony dużego, fizycznego dystansu, pokazuje, że źle się czują one w swoim towarzystwie, a związek nie należy do tych, w których aż iskrzy od pozytywnych emocji i namiętności.

4. Brak wspólnego kierunku

Widać to wybitnie w przypadku, gdy para stoi obok siebie, niczym ustawione w jednej pozycji manekiny.

Te sygnały świadczą o tym, że dana osoba chciałaby „uciec” z tego związku:

  • partner całym ciałem odsuwa się od drugiej osoby,
  • stopy skierowane do środka lub w innym kierunku wskazują na domniemaną chęć ucieczki jednej ze stron w związku,
  • ciało zwrócone jest w drugim kierunku, w stronę wyjścia lub kogoś innego.

Jeżeli tylko potrafimy rozróżnić znaczenie poszczególnych gestów, mimiki, postawy, łatwiej rozszyfrujemy prawdziwe intencje drugiej osoby. Komunikacja niewerbalna przekazuje więcej, niż mówią słowa i w wielu przypadkach pozwala rozwiać wątpliwości co do faktycznych intencji partnera. Wcześnie wyłapane i zrozumiane sygnały niewerbalne, pozwalają podjąć odpowiednie działanie lub zrezygnować ze związku, nie tracąc cennego czasu.


źródło: www.psychologiawygladu.plkobieta.wp.pl


Lifestyle Psychologia Związek

Jak opuścić swoją strefę komfortu?

Karolina Krause
Karolina Krause
8 grudnia 2016
Fot. iStock / DanielVilleneuve

Zapewne słyszałaś już o nieograniczonych korzyściach płynących z opuszczania owej magicznej strefy komfortu. Rozwój personalny, sukces w pracy, poczucie wewnętrznego spełnienia, czerpanie garściami z życia…Wszystko pięknie. Pytanie tylko jak to osiągnąć? Jak, pomimo paraliżującego strachu, zacisnąć dłonie w piąstki i skoczyć w nieznane?

Na te pytania, w swojej nowej książce Reach, stara się odpowiedzieć profesor Andy Molinsky, specjalista od Organizacji zachowania i Psychologii na Brandeis University, w Stanach Zjednoczonych. Molinsky porównuje opuszczenie własnej strefy komfortu z nurkowaniem lub skokiem ze spadochronu. Każdy, kto nigdy wcześniej tego nie robił, będzie odczuwał ogromny strach przed opuszczeniem bezpiecznej bazy, gruntu pod nogami i zagłębieniem się w przerażającą otchłań nieznanych wód. Możemy zamknąć oczy i zmusić się do skoku, choć wtedy najprawdopodobniej, tuż po przekroczeniu pierwszej bariery, wpadniemy w panikę i wrócimy do punktu wyjścia.

Zamiast tego możemy spróbować się do tego przygotować.

Jak opuścić swoją strefę komfortu?

Zamoczyć najpierw palce u stóp. Oswoić się z wodą. Skoczyć z mniejszej wysokości. Krok po kroku zmierzyć się z własnym strachem. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to, kiedy powinniśmy opuścić naszą bezpieczną bazę. Podświadomie możemy jednak utrudniać sobie podjęcie tej decyzji, poprzez unikanie. Najczęściej bowiem unikamy po prostu sytuacji, w których nie czujemy się zbyt komfortowo.

Aby wyłączyć ten mechanizm obronny powinniśmy, w pierwszej kolejności, popracować nad naszą autentyczną motywacją. Zadaj sobie pytanie – gdyby dana czynność nie wywoływałaby w tobie lęku, to czy rzeczywiście chciałabyś się jej podjąć? Jeśli odpowiedź brzmi „nie”. Bo, na przykład, skok ze spadochronem w ogóle nie wydaje ci się czymś ekscytującym, albo czymś, co „pasowałoby do ciebie” – w porządku. Pamiętaj jednak, że często mamy tendencje do racjonalizacji własnych obaw. Mówimy „to wcale nie jest dla mnie takie istotne” lub „może spróbuje innym razem”. Szczera odpowiedź przed samą sobą jest kluczem do zrozumienia tego, co powstrzymuje nas przed opuszczeniem naszej strefy komfortu.

Może się bowiem okazać, że tym, co usilnie trzyma cię we własnym kokonie, jest wyłącznie lęk przed konfrontacją. A on zawsze będzie większy niż to, co rzeczywiście może ci się przydarzyć, kiedy podejmiesz ryzyko. Jeśli na przykład na biznesowym spotkaniu boisz się głośno wypowiedzieć, bo jesteś osobą nieśmiałą lub po prostu obawiasz się publicznych przemówień, dla własnego dobra i dobra własnej kariery, powinnaś zmierzyć się z tym strachem. Nie odkładaj niewygodnym spraw na potem. Stawiaj im czoła.

Walcząc z własnymi lękami każdego dnia (nawet tymi pozornie małymi), rośniemy w siłę. I to właśnie ta siła popycha nas w końcu do przekroczenia granicy strefy własnego komfortu. Aby sięgnąć największych skarbów, jakie kryje przed nami prawdziwe życie.


Źródło: psychologytoday.com


Zobacz także

Bądźmy uważni na tych, którzy kochają nas miłością bezwarunkową

Nadmorski Plener Czytelniczy

6. Nadmorski Plener Czytelniczy w Gdyni

„Halo… Chyba potrzebuję pomocy”. Bardzo ważna kampania. Zobaczcie i włączcie się